Dodaj do ulubionych

zaczynam przygodę z kuchnią indyjską

06.10.09, 22:23
zostałam dziś zabrana przez ukochanego do hinduskiej restauracji i totalnie
się zakochałam. Po pierwsze w aromatycznych, mocnych sosach, kremowych i
zawiesistych, po drugie w tym, ze opis "bardzo ostry sos" pokrywa się z
rzeczywistością, a nie jest jedynie ostrzeżeniem dla rodziców zamierzających
tym skarmić swoje maluchy:) Jedliśmy Mutton Vindaloo i Pendżabi Chana Masala
(opisanego po polsku jako cieciorka w sosie pomidorowo-cebulowym).
Podpowiecie, jak można te dania odtworzyć w domu? Jakie przyprawy kupić, imbir
świeży czy suszony? Jaka jest technika?
Obserwuj wątek
    • bobralus Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 06.10.09, 22:43
      oczywiscie znalazlam juz przepisy na obie potrawy (mniej wiecej) w galerii. Nie
      mniej jednak bede wdzieczna za wszelkie porady i slwoa zachety hehe.
      • marghe_72 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 06.10.09, 23:07
        słowa zachęty?
        Ależ z wielką przyjemnością :)
        Słabo się znam na kuchni hinduskiej (choć bardzo lubię), więc sobie
        poczytam co inni napiszą
    • Gość: la_fresa Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.olsztyn.mm.pl 06.10.09, 23:39
      Mam przepis na coś innego, ale składniki podobne (+papryka), może też będzie
      smaczne:
      250g ciecierzycy
      1,5 łyżeczki soli
      2 łyżki oleju lub ghee
      2 łyżeczki kuminu
      1-2 chili wydrążone, posiekane
      1 łyżeczka startego imbiru
      1/2 łyżeczki kurkumy
      1/2 łyżczenki asafetidy (czymkolwiek ona jest ;) )
      1 zielona papryka pokrojona
      3 pomidory pokrojone

      Ciecierzycę namoczyć na noc, odsączyć, pogotować z solą przez 10 min na dużym
      ogniu, następnie ok 1 h na małym ogniu. Trochę wody z gotowania zostawić na sos.
      W garnku z grubym dnem rozgrzać tłuszcz, wrzucić przyprawy i paprykę, smażyć aż
      papryka się przyrumieni, dodać ciecierzycę, podsmażyć ok 3 min, posolić.
      Pomidory gotować ok. 5 min. w części wody z gotowania ciecierzycy. Przepis z
      książki Indyjskie potrawy wegetariańskie.
      Pozdrawiam :)
      • fluke79 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 01:35
        > 1/2 łyżczenki asafetidy (czymkolwiek ona jest ;) )

        Przyprawa otrzymywana z żywicy, nazywana inaczej czarcim łajnem, z powodu smrodu
        :-)) Zapach troche podobny do czosnku. Okropnie smierdzi choc nadaje ladny
        aromat potrawom. Mozna zastapic czosnkiem i tez bedzie dobrze.
        • marciasek Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 14.10.09, 02:07
          eee, bez przesady, aż tak strasznie nie śmierdzi... :)

          Assafoetida jest rewelacyjnym remedium na niestrawności i wzdęcia, dlatego dodaje się ją do ciężkostrawnych potraw. Używać jej można także poza kuchnia indyjską, np. do dań z grochu czy fasoli - ze smakiem się komponuje, a działa jeszcze lepiej niż rodzimy kminek (który tez pomaga). Można kupić ją m.in. w Bomi, w Kuchniach Świata i na Allegro.
          • titta Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 11.12.09, 15:35
            Asafetida to raczej kuchnia arabska (i nalecialosci, czyli
            Pakistan). W kuchni poludniowych Indi wlasciwie nieznana.
    • bene_gesserit Chana masala 07.10.09, 01:03
      Te mieszanke przypraw mozna kupic w calej POlsce (od Semiry po
      Kuchnie Swiata).
      Wyglada np tak:

      Chana Masala
      .
      Przepis - jednozdaniowy - znajduje sie na opakowaniu. (Podsmaz
      cebule, dodaj przyprawe, dorzuc pomidory i cieciorke z puszki, po
      pieciu minutach gotowe). Calosc zajmuje jakies siedem minut, cena -
      jakies 2,5 zl/łeb :)
    • fluke79 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 01:30
      czesc,

      Nie dziwie ci sie, ze zakochalas sie w tej kuchni :-)) Sam tez uwielbiam, choc
      najbardziej lubie poludniowo-indyjska kuchnie, u nas wlasciwie niespotykaną.

      Co do channa masala to:

      Swiezy imbir potrzebny jest do zrobienia pasty "ginger-garlic paste"(jest
      uzywana w bardzo wielu daniach).

      Podstawa wielu dan jest zwykle "garam masala" - czyli mieszanka przypraw. Mozna
      kupic lub zrobic samemu.

      Do Chana masala powinno dac sie mieszanke "chana masala" (mozna kupic w sklepie)
      ale garam masala tez sie swietnie nada (ma nieco mniej kwasny smak, bo nie ma
      Amchoor Powder czyli suszonego mango, Anardana Powder proszku z granatu).

      Do tego Jeera(kmin rzymski, NIE kminek), swieza koledra i jej nasiona, limonka.

      Cieciorke czyli "chick peas" mozna kupic w puszce i tez bedzie smacznie.

      Polecam porady vahchief'a. Przesympatyczny, dobrze tlumaczy i ma swietne przepisy.
      Chana masala w jego wykonaniu:
      https://www.youtube.com/watch?v=pDWfDUi108U

      Jego przepis bardzo przypomina mi channa masala, ktore jadalem w Indiach. Do
      Channa masala warto zrobic chlebki "chapati" (proste i smaczne) i "sweet lassi"
      do picia ("salt lassi" jesli wolisz).
      Zycze smacznego :-P

      • Gość: Aś Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 13:11
        Też zaczynam przygodę z kuchnią indyjską, bo zetknęłam się z nią niedawno, ale
        podpatruję panie w mojej rodzinie :) one przygotowują cały słój tej pasty
        czosnkowo-imbirowej i trzymają w lodówce, idzie tego bardzo dużo.
        Najbardziej mnie tam zdumiewa taka staranność wykonywania, mieszania bardzo
        delikatnego, wałkowanie i składanie ciasta na parathę czy puri - możliwe, że to
        ja jestem mało dokładna :) ale bardzo, bardzo mi się podoba, jak one gotują (i
        trochę onieśmiela też)
        Jeszcze mam pytanie do znawców: jest tam taka sól, którą oni nazywają "sól".
        Wygląda tak samo, ale ma inny od naszej soli smak (bardzo lekko słony jak dla
        mnie i taki "mdły"). Jednak gdy to dodałyśmy do sosu, był wystarczająco słony.
        Może wiecie, co to jest?
        • fluke79 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 14.10.09, 13:50
          Jest tez duzo prostych i szybkich potraw, ja niestety rzadko kiedy mam
          czas na czasochlonne potrawy.

          Moze chodzi ci o "czarną sól"(ktora jest beżowa)?
          masala.totu.pl/p2250001810-czarna-sol-w-proszku-black-salt-powder-100-g
          • Gość: Aś Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 12:51
            Dzięki za fajnego linka! Tamta sól była raczej kremowa,w kryształkach, taka na
            pierwszy rzut oka sól, tylko inna w smaku. Gotowałyśmy z koleżanką, poprosiła
            mnie, żeby tym posolić, a ja spróbowałam i zgłupiałam, bo dla mnie to nie miało
            smaku soli. Ale efekt był niezły :) Ciekawa jestem, co to za rodzaj.
            W domu sól była zwyczajna, tylko raz trafiłam na tą, o której piszę.
            • titta Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 11.12.09, 15:40
              Moze chodzi o glutaminian sodu? Bo sporo tego uzywaja, najczesciej
              pod handlowa japonska nazwa Ajinamoto (adzinamoto).
              • asiakusy Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 11.12.09, 16:59
                Właśnie nie wiem (to ja jestem Asiem :) ) Pewnie to możliwe :( na tej torebce
                były same robaczki, a ja nie umiem czytać. To by było straszne, bo to znaczy, że
                oni używają do wszystkiego tego glutaminianu łyżkami :(
                A jeśli próbowałaś kiedyś czystego glutaminianu, to jak on smakuje?
                Tamto było leciutko słone no i jak dla mnie, to niedobre.
      • najma78 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 14.12.09, 23:50
        W tym daniu chodzi o cieciezyce a to nie jest chick peas.
    • ania-m Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 09:40
      Mmmm kuchnia indyjska jest moją miłością jeszcze od czasów liceum;) Zaczęłam z
      książką „Kari na bananowym liściu” Sobańskiego – stara, z lat 80, bez obrazków,
      ale nakierowała mnie na nowe tory kulinarne;)Później, metodą prób i błędów
      doszłam do czegoś, co mi smakuje.
      Podstawowy sos, w którym duszę inne składniki robię tak: Podsmażam na miękko
      posiekane 2-3 cebule z 3 ząbkami czosnku (cebule raczej w piórka). Do tego
      wwalam jakieś 3 cm korzenia imbiru – utartego (ostatecznie, ale to ostatecznie
      można zastąpić płaską łyżką suszonego). To się smaży mieszając. Po chwili dodaję
      łyżkę mieszanki : mielony kminek + mielone ziarna kolendry, plus łyżeczkę
      zmielonego kuminu (inaczej kmin tzw. rzymski, jest trochę problem ze zdobyciem,
      ja w Krakowie kupuję w delikatesach Alma). I dalej smażę chwilę mieszając. Teraz
      czas na kurkumę i chili – rozmieszuję łyżeczkę kurkumy i solidną łyżeczkę chili
      w filiżance wody i podlewam duszące się warzywa. Suszone chili można jak
      najbardziej zastąpić jakąś świeżą, bardzo ostrą papryczką. Dodaję płaską
      łyżeczkę soli i duszę do miękkości (cebula w zasadzie powinna się rozpadać).
      Czasem, jak mi się nie chce długo dusić, to miksuję. Często dodaję trochę mleka
      kokosowego lub śmietanki kokosowej. Czasem dodaję odrobinę przecieru
      pomidorowego (zależy, co chcę dalej w tym dusić). Jest dosyć ostre.
      No i w tym sosie duszę kurczaka. Pewnie pyszne byłoby z jagnięciną, ale trudno
      dostać:( Hitem jest gotowana zielona soczewica i szpinak duszone razem w tym
      sosie, bardzo to wszystkim smakuje. Dobra jest też ciecierzyca. Jest to ilość
      sosu wystarczająca do przygotowania dania dla 2-3 osób lub 4 mniej głodnych.
      Gotowe danie podaję z ryżem, albo z pieczywem typu naan, i przeważnie dodaję też
      coś w rodzaju raity (np. jogurt wymieszany ze startym świeżym ogórkiem lub
      marchewką). Aby było prawdziwie po hindusku, powinno się to posypać świeżą
      posiekaną kolendrą, ale ja nie lubię tego smaku, więc zastępuję zieloną pietruszką.
      Gotowych mieszanek dostępnych w Polsce nie stosuję, nie odpowiadają mi
      „uśrednione” smaki. Moim zdaniem z kuchnią indyjską nie ma to za wiele
      wspólnego. Mam jedną gotową mieszankę curry przywiezioną z Indii przez
      koleżankę, nie mam pojęcia, co wchodzi w skład, ale jest mocno korzenne i ostre.
      Stosuję do mielonego mięsa i robię wtedy takie smażone kuleczki wielkości
      orzecha włoskiego (Kofta)

      • najma78 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 14.12.09, 23:53
        Raita jest rzeczywiscie pyszna, szczegolnie schlodzona latem, ja robie na bazie
        greckiego jogurtu, dodaje starta marchewke, ogorek odcisniety, cukier, szczypte
        soli i nasiona granatu.
    • jelly-bean Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 10:36
      polecam -
      indyjskie przepisy wegetariańskie - super
      www.bookmaster.pl/ksiazka/19365.xhtml
      ogólnie kuchnia indyjska -
      www.petlaczasu.pl/szczypta-smaku-indie/b00009614
      tu jest akurat drogo. ja kupiłam w auchan na promocji za 9 pln, czasem bywa
      jeszcze na taniej książce

      i jeszcze przepisy z programu Floyd w Indiach na kuchnia.tv
      kuchnia.tv/kuchnia_przepisy.html
      tak naprawdę trzeba raz skompletować podstawowe przyprawy, a potem to już sama
      przyjemność. większość potraw robi się prosto i szybko
    • chicarica Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 11:19
      Imbir wyłącznie świeży, nie ma obecnie problemu z nabyciem, jest dostępny
      powszechnie. Dodatkowa zaleta - świetnie zapobiega przeziębieniom i grypie :)
      Kumin/ kmin rzymski - również obecnie nie ma problemu z kupieniem, kupiłam w
      zwykłym Auchan, firma bodajże Kamis czy Kotanyi.
      • jelly-bean Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 11:22
        >chicarica napisała:

        > Imbir wyłącznie świeży,

        czy świeży, czy suszony, to kwestia przepisu. po prostu są to dwie zupełnie inne
        przyprawy, inaczej smakują, inaczej przyprawiają, inny aromat dają.
        • chicarica Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 12:02
          Racja. Tzn. chodziło mi o to, że jeśli w przepisie jest imbir świeży, to trzeba
          dać świeży, bo to naprawdę zupełnie inny smak. BTW: moim skromnym zdaniem
          wsypanie do potrawy płaskiej łyżki suszonego imbiru, jak ktoś radził powyżej,
          uczyni potrawę kompletnie niejadalną, bo suszony imbir w dużych ilościach ma,
          delikatnie mówiąc, DZIWNY smak.
          • Gość: ania-m Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: 149.156.130.* 07.10.09, 12:30
            Właśnie.Kwestia smaku. Mi osobiście smakuje taka ilość nawet suszonego imbiru.
            Zwróć uwagę, że jest to ilość ,której smak rozprowadzi się w całej DUŻEJ ilości
            potrawy. Tak gotuję, i tak radzę komuś,kto założył wątek.Trudno, żebym udzielała
            nie swoich porad:)

            Nade wszystko zalecam jednak świeży imbir.
          • mhr-cs Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 12:31
            po co sie spierac,
            nie znacie polskiej kuchni
            chcecie wspaniale gotowac po indyjsku,
            wszystko jedno jaki kraj podstawy gotowania sa najwazniejsze,
            jak je znasz to nie masz problemu,
            u nas potrawy zawijane w lisciach kapusty
            inny kraj w lisciach winogrona,banana,algi itd.
            sama sobie dalas odpowiedz,
            • bobralus Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 12:40
              Dziękuję za rady, zwłaszcza Tobie Bene za namiary na gotową mieszankę, przyda
              się, bo wlasnie mnogośc przyprawa mniew tej kuchni zawsze odstraszała jak i
              przyciągała. Nie jestem kompletnym laikiem kuchennym, wiem, jaka jest różnica
              pomiędzy imbirem świeżym a suszonym, kminkiem a kminem itd. Prosiłam o ogólne
              porady dotyczące kuchni indyjskiej. Dzięki za linka do ksiązek, chyba zakupię tą
              o kuchni wege, zwlaszcza, ze mam w tej ksiegarni 25% znizki:)
              • mhr-cs Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 12:56
                poczekaj bedziesz miala 50%,
              • bene_gesserit Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 15:35
                Jak bedziesz szukac Chana Masali, to rzuc okiem na inne przyprawy
                firmy MDH (podobne pudeleczka,
                podobna cena, ta sama polka :) - mam ich chyba z piec i nigdy sie
                na ich mieszankach nie zawiodlam.

                Nie wiem, jak bardzo sa 'prawdziwie' indyjskie ale na pewno sa
                produkowane w Indiach i kazda mieszanka opatrzona jest receptura
                (przepisy sa zreszta tez na ich stronie), a realizacja przepisu
                zawsze konczy sie pysznym daniem - zadnej skuchy.
        • Gość: senin Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.QLD.netspace.net.au 07.10.09, 14:06
          jelly-bean napisała:

          > >chicarica napisała:
          >
          > > Imbir wyłącznie świeży,
          >
          > czy świeży, czy suszony, to kwestia przepisu.

          ja do tej pory nie spotkalam sie z przepisam z uzyciem suszonego
          imbiru, a potrawy indyjskie sa w moim domu gotowane "na codzien" od
          lat 20-stu. A przepisow (zazwyczaj oryginalmych, indyjskich) tez
          korzystam - zawsze swiezy korzen, i zazwyczaj "ginger and garlic
          paste"


          >po prostu są to dwie zupełnie inn
          > e
          > przyprawy, inaczej smakują, inaczej przyprawiają, inny aromat dają.

          suszony to raczej kiepski aromat daje...no chyba z uzywany do
          piernikow (nie wiem nawet czy dobrze zgadlam, bo piernikow tez nie
          robie;))


          • chicarica Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 14:37
            Nie jestem wielką znawczynią kuchni indyjskiej, ale trochę przepisów kuchni
            indyjskiej już "przerobiłam" i również nie spotkałam się z użyciem w niej
            suszonego imbiru.
            W kuchni polskiej - owszem, do flaków np.
          • mhr-cs Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 07.10.09, 14:49
            suszony imbir nie jest wcale taki zly
            a z niego herbata jest wspaniala,
            jak nie mam akurat swiezego to mam sawsze suszony,
    • Gość: x MOJA ukochana nie jest rzeczą, więc ją zapraszam, IP: *.unitymediagroup.de 07.10.09, 13:52
      a zabieram portfel ze sobą ;)
    • Gość: sto kobiet Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.10.09, 03:58
      Na vindaloo sie nie znam - tzn robie, ale zasadzie eksperymentu.

      Chana masala albo rajma robie dosc czesto dla tescia. Sekret tkwi w
      sosie. Nie kupuje zadnych specjalnych mieszanek. Zawsze mam garam
      masala, czosnek, imbir mrozony, czuszke i kurkume oraz duszona
      cebule mrozona w kostkach (duuuze ulatwienie) - u mnie schodzi tego
      duzo. Sos przygotowuje z cebuli z ww przyprawami, sola i odrobina
      mielonego suszonego mango oraz z odrobina rozgniecionych pomidorow.
      Sos nie moze byc zbyt pomidorowy ani zbyt zawiesisty - a az sie chce
      czasem dodac wiecej pomidorow. Do gotowego sosu dodaje miekka
      cieciorke albo fasole czerwona.

      Tak naprawde do wprawy dochodzi sie za ktoryms tam razem, ale musisz
      miec dobry wzorzec (np moja tesciowa:))) i po prostu lubic potrawe.

      Sosy kremowe i zawiesiste to raczej nie tradycyjna kuchnia
      punjabska,chociaz w restauracjach podaja. Rzecz w tym, ze nawet w
      dobrych knajpach gotuje sie bardzo tluste sosy na bazie masla a
      odchodzi od tradycyjnych przepisow, bo takie sa gusta klienteli,
      nawet tej punjabskiej... A szkoda, bo sie to wszystko tak
      uniformizuje i w rezultaciew kazdej knajpie w menu jet tikka masala
      i tandoori butter chicken niezaleznie od proweniencji
      kucharzy/wlasciceila...

      Powodzenia z przygoda. Ja zaczelam moja prawie 10 lat temu ;)
      • bobralus Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 08.10.09, 09:30
        hmm moze zle sie wyrazilam na temat tej zawiesistości i kremowości, chodziło mi
        raczej o to, że to sosy to był "konkret" i grały główne skrzypce w daniu,
        przeciez bez nich nie zachwycałabym się samą ciecierzycą, którą jadam średnio
        raz w tygodniu czy mięsem, którego nie jadam prawie w ogóle. Raczej oblepiały
        niż topiły składniki i na pewno nie były tłuste, bo na to od razu mam radar.
    • znana.jako.ggigus przyprawy 15.10.09, 12:07
      na oliwie/oleju w specjalnym naczyniu albo po prostu na patelni podgrzewasz
      przyprawy, sa rozne mieszanki, ja np. ostatnio zaczynam od kminu rzymskiego
      niemielonego i kiedy syczy i tak specyficznie, ale ladnie (nie wiem, jak to
      opisac, ale ladnie naprawde) pachnie, dodaje kurkume, ostra papryczke, garam
      masale i co tam jeszcze mam, to ze 2 min. podgrzewam i dodaje warzywa, dusze,
      dodaje troche wody. Na koniec tez jeszcze przyprawiam, ale tylko dzieki
      przyprawom na poczatek potrawy maja taki aromat, no prawie jak u Hindusa.
      Zajrzyj do paru ksiazek kuch., kazda z nich podaje nieco inna wersje mieszanki
      przypraw, wiec ja tez daje, co mam akurat pod reka.

      Kuchnia indyjska jest bombastyczna, prawda?
    • dzindzibou Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 03.12.09, 19:57
      Ja tez jestem rozkochana w indyjskiej kuchni. Nie wiem czemu, większości ludzi kojarzy się z wegetarianizmem. Osobiście polecam mutton masala - baraninę po indyjsku. W linku przepis, testowałam, jest ok.
      • Gość: senin Ty na serio z ta musztarda? IP: *.253-208-43.QLD.netspace.net.au 03.12.09, 20:51

        Składniki

        Poza fakten ze przepis jest baaardzo taki sobie

        to jeszcze skladniki:

        1.pasta kokosowa 100g (przepis wyżej)
        2.2 łyżeczki musztardy
        3.1 duża cebula
        4.2 duże pomidory
        5.1 kilogram baraniny albo dziczyzny (sarna, zając)
        6.50g przyprawy mutton masala (przepis znajdziesz na moim blogu)
        7.sól, woda

        ale spam sie udal
        przynajmniej w moim przypadku ;))
        • syswia Re: Ty na serio z ta musztarda? 04.12.09, 01:55
          he he he - moze musztarda sarepska ;)

          pewnie nieudolne tlumaczenie "mustard seeds"
          • Gość: ziolaiprzyprawy Re: Ty na serio z ta musztarda? IP: *.hades.net.pl 07.12.09, 20:39
            tak sobie patrzylem w logi statystyk ze mi link gdzies tu wyplynal. no i widze - ktos zacytowal, ktos skomentowal, szkoda ze nie na moim blogu, pod przepisem :)

            juz mowie o co chodzi z musztarda. jak czytelnik moze sie domyslec chcialem przyblizyc przepis ludziom na tyle na ile mozna to zrobic bez koniecznosci poszukiwania specjalistycznych dodatkow (jak na przyklad pasta czosnkowo-imbirowa ktora uwazam jest niezbędna do mutton curry).
            Wypróbowałem dwie wersje. Z mustard seeds jak w oryginale (czyli nasionami gorczycy żeby nie było że nie umiem nawet dobrze przetłumaczyć) i to zarówno białej jak i czarnej (na czarną uwaga, w dużych dawkach trująca), oraz mieszanki pół na pół. Zaryzykowałem część giczki zrobić z musztardą.
            U nas można dostać taką słodką musztardę słowacką, dość ostrą z wyczuwalnymi połówkami gorczycy. Później spróbowałem z gorczycową z Kamisa - gdzie gorczyca jest cała - wyszło równie dobrze. Stąd moja zmiana - nie pierwsza z resztą - żeby użyć musztardy.

            Nie widzę wielkiego sensu żeby przepisywać znalezione gdzieś po świecie przepisy skoro nie można ich odtworzyć u nas bo nie ma liści curry, albo trawa cytrynowa nie rośnie w miedzy.. a aprospos spamu - dodałem wczoraj przepis na Sambar i Sambar Poti. Czekam na krytykę :)
            Rafał
            www.ziolaiprzyprawy.info/tag/sambar/
            • Gość: sto kobiet Re: Ty na serio z ta musztarda? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.12.09, 03:07
              Litosci! Ziarna gorczycy sa "specjalistyczne", a musztarda slowacka -
              dostepna i "nie-specjalistyczna"?
              Liscie curry albo trawa cytrynowa moze i na miedzy w Polsce nie
              rosna, ale na pewno sa dostepne w wielu sklepach z przyprawami.
              Liscie curry mozna np dostac suszone i sluza przez dluzszy czas.
              Mozna i jedno i drugie zamrozic. A argument z pasta czosnkowo-
              imbirowa jest smieszny.... Zarowno czosnek jak i imbir mozna
              zamrozic rozrdobnione i uzywac tego w miare potrzeby rozcierajac z
              woda w mozdzierzu - voila! jest pasta robiona na biezaco i w malych
              ilosciach.
              Rzecz w tym, ze o danej kuchni trzeba miec pojecie i praktyke w
              gotowaniu zanim sie poda przepis i okresli go jako oryginalny. Nie
              wystarczy go wyprobowac. Trzeba jeszcze wiedziec, jak to (mniej
              wiecej) ma smakowac i wygladac. Zreszta, dobry zwayczaj kaze podac
              zrodlo i ewentualne modyfikacje.

              Nie czuje sie na silach krytykowac spolszczony przepis na Sambar.
              Nie moja czesc Indii.
              • Gość: asienka Re: Ty na serio z ta musztarda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.09, 19:20
                można też tak: zrobić sobie więcej pasty, włożyć ją do pojemnika i trzymać w
                lodówce, wtedy nawet nic rozmrażać nie trzeba. Nie wiem, jak długo można
                przechowywać, bo u nas schodzi szybko, ale kilka dni na pewno. Albo zamrozić tak
                jak Sto Kobiet, ale na pewno nie mówić, że to jest specjalistyczny dodatek :)

              • Gość: Le.O.N. Liscie curry IP: *.ip.netia.com.pl 11.12.09, 14:10
                > Liscie curry mozna np dostac suszone i sluza przez dluzszy czas.

                Trzeba tylko miec na uwadze, ze liscie curry:
                1) po wysuszeniu maja calkiem inny zapach/smak niz te swieze - a w
                zasadzie nie maja go wogole. Wiec osobiscie nie widze wogole sensu
                ich dodawac bo nic nie wnosza.
                2) nie maja nic wspolnego z sosem curry - choc mozna je tam z
                powodzeniem dodawac majac na uwadze pkt.1.

                Ad.2) Nazwa potrawy 'curry' ponoc pochodzi od jakiegos tamilskiego
                slowa oznaczajacego sos. I pokrywa cala mase "sosiastych" potraw z
                roznych skladnikow.

                Pzdr.Le.O.N.
                • Gość: senin Re: Liscie curry IP: *.253-213-152.QLD.netspace.net.au 11.12.09, 20:39
                  Gość portalu: Le.O.N. napisał(a):


                  >
                  > Trzeba tylko miec na uwadze, ze liscie curry:
                  > 1) po wysuszeniu maja calkiem inny zapach/smak niz te swieze - a w
                  > zasadzie nie maja go wogole. Wiec osobiscie nie widze wogole sensu
                  > ich dodawac bo nic nie wnosza.


                  to nie jest prawda - suszone, jesli nie sa po prostu zwietrzale,
                  maja dporo aromatu, choc swieze sa znacznie lepsze. Uzywam suszonych
                  kiedy jestem poza domam i do swiezych nie mam dostepu


                  > 2) nie maja nic wspolnego z sosem curry - choc mozna je tam z
                  > powodzeniem dodawac majac na uwadze pkt.1


                  maja duzo wspolnego z sosem curry - oczywiscie glownie w kuchni
                  indii poludniowych (kerala,Goa)...ale niedodanie lisci curry nie
                  dyskwalifikuje potrawy - sa "subtelnoscia" smakowa, ktora docenia
                  sie po jakims czasie jedzenia poludniowuch curry (curries?)

                  choc tu trzeba dodac, ze cos takiego jak jeden sos curry nie istnieje
                  w zaleznosci od skladnkikow glownych przyprawy dodawane do sosu moga
                  sie roznic. Bardzo mnie wnerwia, gdy w restauracjiach indyjskich
                  dla 'europejczykow' podaje sie wszystkie curries w tym samym sosie.
                  Ryba, kurczak, warzywa, paneer - nazwa/potrawa inna - sos taki sam
                  (ten sam?)
                  • bene_gesserit Re: Liscie curry 11.12.09, 22:04
                    Gość portalu: senin napisał(a):
                    > sie po jakims czasie jedzenia poludniowuch curry (curries?)


                    Curry. Nie odmienia się:

                    cur•ry ndm a. kari
                    so.pwn.pl/lista.php?co=curry
                • syswia Re: Liscie curry 11.12.09, 20:44
                  Dzieki Leon. Gotuje po pundzabsku juz prawie 10 lat pod czujnym
                  okiem hinduskiej tesciowej. Zdazylam sie zorientowac, czym jest
                  curry ;) i na czym polega roznica miedzy liscmi suszonymi, swiezymi
                  a sosem ;) Zostane jednak przy wlasnym zdaniu, ze lepiej uzyc lisci
                  suszonych niz niczego, choc akurat w polnocnoindyjskich liscie te
                  raczej nie figuruja.
              • Gość: ziol Re: Ty na serio z ta musztarda? IP: *.hades.net.pl 12.12.09, 12:47
                Witajcie, przecztałem wszystkie uwagi, na swojej stronie wykonałem update. Mój przepis na Mutton Curry zawiera już informację od sto kobiet www.ziolaiprzyprawy.info/2009/10/08/przepisy/baranina-po-indyjsku-czyli-mutton-curry/.
                Rafał Mróz

                PS
                Importem ziół i przypraw zajmowałem się ostatnie 2 lata - głównie z rejonu Indii, Malezji i Chin oraz kilku innych miejsc na świecie. I zaręczam - podobnie jak w przypadku każdego innego zioła - choćby mięty - że suszone, nawet najdoskonalej przechowywane mają zupełnie inny smak i zapach niż świeże. A szczególnie czuć to przy liściach curry oraz trawie cytrynowej, tymianku, anyżku czy mięcie właśnie.
            • Gość: senin Musztarzie w curry mowimy stanowcze NIE!nt IP: 203.10.121.* 08.12.09, 04:49
    • izabelski Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 08.12.09, 01:39
      polecam moj artykul ze sprawdzonymi przepisami

      www.pinezka.pl/kuchennymi-drzwiami-arch/397-curry---potrawa-przyprawa-czy-moze-styl-gotowania
      • a74-7 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 10.12.09, 20:58
        izabelski - fajny artykul i przepisy bardzo realne :-)Ja wyprobuje
        napewno !thanks.
    • sapalka1 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 11.12.09, 11:28
      Znalazłam fajnego bloga z przepisami na potrawy z kuchni indyjskiej:
      smakorientu.blox.pl/html
      Zamierzam wcielić w życie przepis na pierożki samosa ;)
    • Gość: Le.O.N. Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.ip.netia.com.pl 11.12.09, 11:53
      Moje osobiste, autorskie curry, ktory robie wg +/- takiego przepisu:

      Kurczaka/indyka w kostke, 1 cebule w kostke, przysmazyc na patelni
      (duzej, w woku, garnku) na oleju (moze byc sezamowy, moze byc
      zwykly). Potem dodawac po kolei (kolejnosc niezbyt istotna):
      - 2-3 pomidory, bez skorki, pokrojone w kostke, mozna dac z puszki
      razem w tym sosem co tam jest,
      - 1 puszke mleczka kokosowego,
      - 1-2-3 lyzki jogurtu naturalnego/kefiru/smietany,
      - 1 duze (2 male) jablka pokrojone w kostke,
      - 1 duzy (2 male) ziemniaki pokrojone w kostke,
      - sok z 1-2-3 cytryn,
      - 1-2-3 garscie spazonych rodzynek,
      - przyprawy - ilosc dobrac do swojego smaku:
      - 1-2 lyzeczki mielonego kminku,
      - 1-2 lyzeczki kurkumy,
      - 1-2 lyzeczki imbiru,
      - 1-2 lyzeczki kolendry,
      - 1-2 lyzeczki - jak mam to daje garam masala,
      - pieprz mielony (do lubianej ostrosci),
      - ostra papryczka, surowa, krojona, albo jaka tam masz (do
      lubianej ostrosci),

      Jak to sie podgotuje tak ze warzywa sa miekkie to na koniec jeszcze
      na chwile gotowania dodaje:
      - 1-2-3 zabki czosnku pokrojonego w kostke,
      - 1-2 lyzki swiezych siekanych lisci kolendry (mozna dac takie ze
      sloiczka, taka niby pasta).

      Calosc powinna miec gestosc gestej zupy/kapusniaku - cos kolo tego.
      Warzywa nie powinny sie rozgotowac/rozpadac. Kwas z cytryny powinien
      rownowazyc slodycz mleczka kokosowego.

      Potem juz tylko nagotowac jakiegos fajnego ryzu. Nalozyc to na ryz.
      No i nauczyc sie to jest bez sztuccow.

      No i modyfikowac ile wlezie do smaku, bo w koncu do curry wchodzi
      wszystko.

      Smacznego!

      Pzdr.Le.O.N.
      • Gość: Le.O.N. Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.ip.netia.com.pl 11.12.09, 12:01
        No i dosolic troche trzeba :) Albo kostke rosolowa chociaz dodac.

        Pzdr.Le.O.N.
        • Gość: Bozena Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 12.12.09, 11:46
          Olej sezamowy dodaje sie na koncu do potraw bo nie mozna go smazyc
          (o ile wiem). Hindusi glownie smaza na sklarowanym masle, ktore
          potem lepiej sie komponuje z wszelkimi skladnikami curry. Rowniez,
          uwaga na jagurt naturalny - chyba musi to by pelnotlusty jogurt. Ja
          dodalam odtluszczony i zwazyl sie natychmiast.
      • syswia Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 11.12.09, 20:59
        Bardzo autorski przepis ;)

        Ja, im dluzej gotuje, tym bardziej preferuje mniej skladnikow w
        curry (nie dotyczy to przypraw). Sprobuj wyrzucic z tego
        jogurt/smietane oraz jablka i ziemniaki a zamiast podsmazac mieso
        dodaj je surowe do sosu i w tym dus. O mleku kokosowym lepiej niech
        senin sie wypowie, ale mnie sie zdaje, ze sie dodaje na koncu. O
        kostce rosolowej sie nie wypowiem ;)Olej sezamowy - raczej nie -
        zbyt silny aromat zaburzy delikatna rownowage innych przypraw. A
        propos przypraw - tu kolejnosc dodawania nie jest przypadkowa.
        Przyprawy prazy sie najpierw, a potem dodaje kolejne skladniki.
        Imbir polecam jednak surowy. Proszek odpada.

        PS. Po tych modyfikacjach zamiast miesa dodaj panir i orzeszki
        nerkowca i bedziesz mial cos w rodzaju shi paneer.
        • Gość: senin Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.QLD.netspace.net.au 12.12.09, 18:52
          syswia napisała:

          > Bardzo autorski przepis ;)

          no i troche malo "indyjski"

          ja nigdy nie mieszalabym jogurtu i mleka kokosowego w jednym curry
          czosnek powinien byc smazony na poczatku, mozna razem z cebula, i
          imbirem swiezym oczywiscie

          olej sezamowy to pomylka (chyba ze mowimy o jasnym,"indyjskim")

          Mleko kokosowe:
          o jakiej slodyczy mowi autor przepisu - mam nadzieje, ze nie chodzi
          tu o slodkie mleko kokosowe

          mleko kokosowe powinno byc nieslodzone
          lepiej dodac w pozniejszej fazie gotowania bo czesto sie rozwarstwia
          (albo pilnowac by potrawa gotowala sie powoli, bez bulgotania i
          takich tam)

          Generalnie nie polecam tego przepisu tym, ktorzy maja ochote
          sprobowac czegos "indyjskiego" - to raczej 'angielskie/australijskie
          curry'
    • Gość: SzefDomowy Z mojej kuchni IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.09, 22:55
      Witam,

      Mam te szczescie ze moja zona pochodzi z Indii, przez ostatnie kilkanascie lat
      wyprobowalem juz wielu rzeczy :)

      Nie za bardzo wiem jakie przyprawy sa dostepne w Polsce. Gotowanie opiera sie
      glownie na kilku przyprawach + cebula i czosnek, mozna eksperymentowac w roznych
      kombinacjach. Jedzenie nie musi byc ostre w smaku, wazne jest jednak zeby mialo
      aromat.

      Teraz cos bardzo prostego do wykonania.

      1/2 kilo - Male kawalki kurczaka wymieszac z przyprawami:
      - 1 lyzka Cumin powder
      - 1/4 Coriander powder
      - 1/2 Turmeric powder
      - 1/2 Curry powder
      - 1/2 Red pepper
      - Pokrojone kawalki cebuli
      - Pokrojony czosnek
      - Pokrojony Ginger
      * Mozna uzyc tez gotowej pasty (ginger-garlic paste) zamiast tych dwoch
      ostatnich skladnikow.
      - 2 lyzki oleju z oliwek

      Wymieszane skladniki odstawic na 15 minut. Potem wstawic na maly ogien pod
      przykryciem na nastepne 15 minut. Przez nastepne 5 minut mieszac zawartosc na
      ogniu. Dodac 2 1/2 kubki wody, tak zeby woda przykryla mieso. Doprowadzic wode
      do zagotowania, ponownie przykryc, zostawiajac mozliwosc uchodzenia parze.
      Gotowac przez 45 minut.

      Zycze smacznego
      • Gość: x hihi.chicken curry wymyslone przez Anglikow jako IP: *.89.101.10.static.crowley.pl 12.12.09, 13:09
        hihi...chicken curry wymyslone przez Anglikow jako przyklad
        kuchni "indyjskiej" niezle niezle:))

        "Dostepne w Polsce" sa prawie wszyskie przyprawy
        • Gość: SzefDomowy Re: hihi.chicken curry wymyslone przez Anglikow j IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.09, 15:24
          Nic nie zostalo wymyslone. Moja zona pochodzi z Indii, kazdy region gotuje
          troche inaczej, to curry pochodzi z nad zatoki Bengalskiej. Byc moze jest to jej
          wlasny przepis, ale jak najbardziej autentyczny i sprawdzony wielokrotnie.
          • mhr-cs Re: hihi.chicken curry wymyslone przez Anglikow j 12.12.09, 15:31
            Gość portalu: SzefDomowy napisał(a):

            > Nic nie zostalo wymyslone. Moja zona pochodzi z Indii, kazdy
            region gotuje
            > troche inaczej, to curry pochodzi z nad zatoki Bengalskiej. Byc
            moze jest to je
            > j
            > wlasny przepis, ale jak najbardziej autentyczny i sprawdzony
            wielokrotnie.

            a dlaczego dali go sobie ukrasc,
            teraz sa niemieckie kielbaski curry,
          • Gość: senin Re: hihi.chicken curry wymyslone przez Anglikow j IP: *.QLD.netspace.net.au 13.12.09, 01:04
            napisalam wczesniej ale mi wcielo (albo wycielo ;))

            Gość portalu: SzefDomowy napisał(a):

            > Nic nie zostalo wymyslone. Moja zona pochodzi z Indii,

            fakt ze kobieta pochodzi z Indii niczego nie dowodzi, zwlaszcza
            jesli chodzi o znajomosc kuchni - ja tez kiedys myslalam, ze "bycie
            z Indii" gwarantuje umiejetnosc przyrzadzania tamtych potraw

            od jakiegos czasu przekonuje sie, ze tak nie jest. Mlode kobiety (i
            starsze tez) jesli sa wyksztalcone i/lub naleza do klasy sredniej
            malo z kuchnia maja do czynienia, bo w Indiach i w wiekszosci krajow
            Azji istnieje zwyczaj posiadania tzw. Maid (czyli sluzacej). Jest
            to praktykowane nawet w niezbyt bogatych domach. To one zajmuja sie
            gotowaniem a pani domu i dziewczeta raczej sie tego "nie tykaja" -
            Owszem wiedza, jak curry i inne vindaloo maja smakowac, ale jak je
            przyrzadzac, to nie zawsze maja pojecie ;)

            • Gość: senin po calej tej tyradzie musze jednak dodac, ze IP: *.QLD.netspace.net.au 13.12.09, 01:10
              ze przepis szefa domowego jest zupelnie ok

              bardzo podstawowe indyjskie curry - ja wprawdzie wody tak duzo nie
              dodaje i stosuje lekkie zakwaszacze ale to juz kwestia regionu i
              indywidualnych upodoban
              • Gość: SzefDomowy Re: po calej tej tyradzie musze jednak dodac, ze IP: *.ny325.east.verizon.net 13.12.09, 03:31
                Dziekuje, oto wlasnie chodzi ze chcialem wam przedstawic najprostsza rzecz do
                wykonania w domu, z wykorzystaniem kilku podstawowych przypraw.

                Dodana woda musi zostac zredukowana, zeby powstal gesty sos.

                Zapewniam Cie ze moja zona, jak i jej mama potrafia swietnie gotowac. Tak na
                marginesie, bylem kiedys w Krakowie w indyjskiej restauracji i niestety nie dalo
                sie tego zjesc. Pewnie zostalo zrobione wedlug ksiazki kucharkisej, ale efekt
                koncowy byl bardzo kiepski.
              • ania_m66 aha? 13.12.09, 11:21
                az musze sie dopytac. tu gotowanie malych kawalkow kurczaka bez skory i kosci 45
                min ci nie przeszkadza?
                ciekawe
                • Gość: SzefDomowy Re: aha? IP: *.ny325.east.verizon.net 13.12.09, 12:50
                  Kurczak nie musi miec skory, ale powinien miec kosci.

                  Widze za sami znawcy kuchni indyjskiej mieszkaja w kraju na Wisla. Potrafia
                  gotowac wykwintnie i ze smakiem, zawstydza kazdego swoja wiedza, nawet tych
                  ktorzy nie z jednego pieca naan jedli. Gratuluje.
                  • ania_m66 Re: aha? 13.12.09, 13:22
                    widzisz, ja akurat nie z kraju nad wisla a autentyczna indyjska kuchnie poznalam
                    prawie cwierc wieku temu, czyli pewnie wtedy, kiedy ty byles w podstawowce i nie
                    sniles o posiadaniu egzotycznej zony. nie w indiach co prawda ta kuchnie
                    poznawalam, ale w uk w towarzystwie miejscowych jej fanow :)
                    stosowne sklepy z przyprawami, warzywami itp w ilosci trzech sztuk mam u siebie
                    w promieniu 1000 m prowadzone zreszta przez autentycznych hindusow, ktorzy nawet
                    potrafia doradzic kulinarnie co z czym i jak.
                    w polsce restauracje "indyjskie" omijam szerokim lukiem. w niemczech wiekszosc
                    raczej tez, choc sa chlubne wyjatki, ktore moge z czystym sumieniem polecic, np
                    kilka knajpek w berlinie.
                    poza tym ja twojego przepisu sie nie czepiam akurat. choc jesli sama na szybko
                    gotuje proste curry podsmazam cebule, czosnek imbir i przyprawy na ghee lub
                    ostatecznie oleju i do takiej aromatycznej pasty na patelni dodaje kawalki
                    kurczaka niczym nie przyprawione. podczas smazenia i gotowania maja one czas
                    przejsc ich aromatem.
                    nie gotuje co prawda ze stoperem w reku, ale odnosze wrazenie, ze jednak krocej
                    niz 45 min.
                  • Gość: senin Re: aha? IP: *.QLD.netspace.net.au 13.12.09, 13:30
                    Gość portalu: SzefDomowy napisał(a):

                    > Kurczak nie musi miec skory, ale powinien miec kosci.
                    >
                    > Widze za sami znawcy kuchni indyjskiej mieszkaja w kraju na Wisla.
                    Potrafia
                    > gotowac wykwintnie i ze smakiem, zawstydza kazdego swoja wiedza,
                    nawet tych
                    > ktorzy nie z jednego pieca naan jedli. Gratuluje

                    to chyba do mnie bylo, nie do Ciebie ')

                    bo my tu z pania ania takie przepychanki mamy od czasu do czasu ;)
                    tzn czasami ona mnie a czasami ja jaej ;DD

                    a co do reszty twojego komentarza - ja choc zrodzonam w kraju nad
                    Wisla od jakiegos czasu w nim nie zamieszkuje

                    a gotowac mi przyszlo dla znawcy tej kuchni, ktory tez calkiem
                    niezle sie przy garach porusza wiec trza sie chyba otrzasnac z
                    przesadow, ze Polacy to tylko o schabowym maja pojecie...

                    ...wiemy tez o paru innych waznych wynalazkach ;DD

                  • Gość: sto kobiet Re: aha? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.09, 17:18
                    Nie denerwuj sie tak bardzo ;) nikt nie podwaza `hinduskosci` Twojej
                    zony. Mnie tez zastanowila ilosc tej wody... ;) Lepiej zdradz jak
                    poznales swoja zone: nawet w dzisiejszych czasach, zwiazki mieszane
                    bywaja malo popularne, a jesli juz - to w odwrotna strone ;)

                    A propos nadwislanskiej bieglosci w sztuce kulinarnej - moja 100%
                    indyjska szwagierka dzwoni do mnie po porady kulinarne z drugiego
                    konca kontynentu - mama jej nie nauczyla gotowac ;) Zreszta, nie
                    tylko ona dzwoni ;) he he he

                    A jesli chodzi o dlugosc gotowania kurczaka, hmmm - ania_m
                    rzeczywiscie zna sie na wszystkim najlepiej i ma tendencje do
                    zawstydzania nas swoja wiedza i doswiadczeniem na tym forum. Nie
                    ukrywam, irytuje mnie to, a Senin zdaje sie doprowadza do szef-skiej
                    pasji ;) Ja gotuje swoja kure dlugo, az zaczyna odpadac od kosci,
                    ale kto wie, moze ania_m gustuje w piersiach kurzych i stad ta
                    krotka obrobka termiczna ;))))) he he he
                • Gość: senin aniu m, czy naprawde taka znawczynia kuchni bedac IP: *.QLD.netspace.net.au 13.12.09, 14:07
                  aniu m, czy naprawde taka znawczynia kuchni bedac nie widzisz
                  roznicy miedzy gotowaniem piersi kurzej pocietej na male kawalki a
                  kurczakiem z koscia pocietym na male kawalki??!!

                  czy to az taka "subtelna" roznica jak miedzy 'slynnym' ;D sosem
                  rybnym i ostrygowym... ze przypomne nasza 'dyskusje' sprzed jakiegos
                  czasu...

                  wyluzuj i czytaj spokojnie, bo chyba ci cisnienie skacze

                  • ania_m66 aha, telepatia jak rozumiem :)))) 14.12.09, 22:00
                    bo w przepisie ani slowa o kurczaku z koscia, ktory, z tym absolutnie sie
                    zgodze, potrzebuje dluzej.
                    dla przypomnienia
                    forum.gazeta.pl/forum/w,77,101222859,104252561,Z_mojej_kuchni.html
                    autor pisze wyraznie: male kawalki kurczaka. dla mnie znaczy to piersi i
                    ew. nozki bez skory i kosci pokrojone w drobna kostke. nie wiem, czy ktokolwiek
                    nie znajacy sie na tej kuchni i pragnacy wyprobowac po raz pierwszy autentyczny
                    przepis zgadlby bez podpowiedzi, ze chodzi o drob niejako w calosci, tyle, ze
                    rozdrobniony :)
                    kurczaka z koscmi rabie tasakiem na kawalki i jest to dla mnie cholernie
                    katorznicza robota. z tym, ze gosciom raczej takiego nie daje, choc duzo lepiej
                    smakuje, bo wiekszosc nie lubi sie babrac lub dyskretnie pluc w reke.
                    oprocz tego kolezanka mi sie wiele lat temu prawie nie udusila polknawszy taki
                    maly kawalek gnata w cejlonskim curry przyrzadzonym zreszta nie przeze mnie, a
                    przez zaproszonego tambylca ze szkoly jezyka. kosc w gardle jest duzo
                    grozniejsza od osci.
                    curry bylo przepyszne, podobnie jak herbata z kardamonem, ktora nam wtedy
                    zaserwowal. oba przepisy nabazgrane na kolanie na tamtym przyjeciu posiadam
                    zreszta do dzisiaj :)
                    • syswia Re: aha, telepatia jak rozumiem :)))) 15.12.09, 18:11
                      Troche przesadzasz. Gorna czesc nozek mozna kupic z koscia (zreszta
                      to moja ulubiona czesc kury na curry) i tymi koscmi raczej sie
                      udlawic nie mozna (chyba, ze sie nosi okulary -20 i akurat sie ich
                      zapomnialo ;)
                      • ania_m66 Re: aha, telepatia jak rozumiem :)))) 15.12.09, 19:18
                        widocznie nigdy nie jadlas potrawy z calej kury porabanej z koscmi na naprawde
                        male kawalki tasakiem. to cejlonskie bylo drobne: kostka ok 1,5-2 cm.
                        zareczam, ze male fragmenty kosci, w szczegolnosci z mostkiem, czy tam
                        fragmentami klatki piersiowej moga byc wtedy zdradliwe. czasami podczas
                        gotowania oddzielaja sie od miesa i laduja w sosie, gdzie ukrywaja sie b.
                        skutecznie przed ludzkim okiem miedzy np kawalkami smazonej cebuli i chili.
                        naprawde takie curry trzeba jesc ostroznie, bron boze lapczywie.
                        im wieksze kawalki ptaka, tym mniejsze ryzyko, ze cos stanie w gardle.
                        koscia nawet z pol udka, czy nawet ze skrzydelka raczej nie sposob sie udlawic :)
                        • Gość: syswia vel sto kob Re: aha, telepatia jak rozumiem :)))) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.12.09, 22:09
                          iet

                          Na wszystko masz odpowiedz, nie? I nigdy nie mylisz sie, nie? Zawsze
                          masz racje, prawda. Zapomnialam.

                          Lapczywie nie powinno sie jest niczego, bo nawet szklanka zimnej
                          wody moze zaszkodzic, jak wpadnie w zla dziurke.
                          • ania_m66 Re: aha, telepatia jak rozumiem :)))) 17.12.09, 03:21
                            toc tlumacze jak chlop krowie, ze byly male kawalki i kupe chlamu odlamkow kosci. lapczywie wiadomo, jesc sie nie powinno niczego, bo mozna sie zadlawic, w szczegolnosci wrednym malym odrabanym gntem, wiec takie curry winno sie jesc szczegolnie ostroznie.
                            nie wiem tylko, co to ma do rzeczy z telepatycznym postem senin, bo autor przepisu podal dopiero pozniej, ze chodzi o male kawalki kurczaka z koscia, co imho robi istotna roznice :)
    • a74-7 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 11.12.09, 23:16
      gratuluje pierwszej strony :-)
    • qoobaq Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 12.12.09, 20:18
      To nie jest chana masala ale podobne w pewnym stopniu i cieszy się niezmienna
      popularnością od lat. Zasadniczo curry z cieciorki i ziemniaków.
      składniki:
      1 filiżanka suchej cieciorki - od razu na początku zalać wrzątkiem
      3 filiżanki ziemniaków pociętych w kostkę
      2 małe cebule
      2 średnie pomidory
      1/2 t gorczycy

      masala:
      1/2 t kardamonu
      1/2 t nasion kopru włoskiego
      1 1/2 t kolendry
      1 1/2 t kuminu(nie mylić z kminkiem)
      1/2 t chili
      1 t cynamonu
      1/2 kurkumy
      1 t soli
      1 1/2 utartego imbiru
      1 1/2 czosnku

      suche składniki masali wyprażyć na suchej patelni, utrzeć w moździerzu dodać
      imbir i czosnek i utrzeć na jednolitą pastę.
      Odrobinę oleju na dno garnka i na to sypiemy gorczyce, stawiamy przykryte na
      ogniu. Można nie przykrywać ale wtedy gorczycę zbiera się po całej kuchni. Jak
      gorczyca już się wystrzela do woli dodajemy drobno posiekaną cebulę i smażymy aż
      się zeszkli. Dodajemy masalę i smażymy ze dwie minutki uważając żeby nam się nie
      przypaliło. Następnie dodajemy ziemniaki mieszamy z cebulą i przyprawami i
      smażymy przez kilka minut. Dodajemy odcedzoną cieciorkę i zalewamy około dwoma
      filiżankami wody. Zmniejszamy gaz i i gotujemy przez pól godziny. Po tym czasie
      dodajemy posiekane drobno pomidory i gotujemy jeszcze 10 minut. I gotowe.
      Spożywać można z ryżem, naanem albo samo.
      • bene_gesserit Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 12.12.09, 21:40
        Sucha cieciorka gotowana pol godziny?
        Nie-e. Przynajmniej ta sucha, ktora mozna kupic u nas w kraju.
        • qoobaq Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 17.12.09, 10:33
          zalewasz wrzątkiem, przygotowujesz masale, obierasz ziemniaki itd. Jak na nią
          przyjdzie czas dorzucasz i po 40 minutach gotowania jest jak trzeba. Owszem,
          polska cieciorka kupowana na placu.
    • bumbula Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 12.12.09, 21:36
      Prawda jest taka, że oni w nadmiarze używają ostrych przypraw, które, co
      dowiedziono naukowo, w jakimś stopniu utylizują szkodliwa dla człowieka, a w
      tamtejszym klimacie wszędobylskie, chorobotwórcze mikroby. A u nas? Po co sobie
      bez potrzeby niszczyć wątrobę? Nie rozumiem...
    • bumbula Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 12.12.09, 21:41
      Tylko po co? U nas jest inny klimat. Prawda jest taka, że oni używają pikantnych
      przypraw dla zabicia smrodu psującej się w upale żywności i osłabienia działania
      niektórych bakterii. Jedzą ostro - bo muszą. Ale my nie musimy sobie rozwalać
      wątroby dla papugowania jakiejś kuchni!
      • Gość: sto kobiet bla ha ha ha ha ha ha ha! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.09, 01:44
        alez sie usmialam jak norka ;)

        prawda to jest taka, ze w Indiach duza czesc kuchni to kuchnia
        wegetarianska, wiec nie ma co sie tam zesmiardnac

        oraz taka, ze istnieje tam i ma sie dobrze instytucja obwoznego
        kramu ze swiezymi produktami np. codziennie rano zachodzi facet z
        zyjacymi jeszcze kurczakami i na Twoich wlasnych oczach usmierca
        zwierze na obiad serwowany tego samego wieczora

        wiec o czym Ty bredzisz?

        rownie dobrze moznaby cos podobnego powiedziec o polskiej kuchni i
        nadmiarze soli, czosnku, czabru i jalowca

        jeszcze nie slyszalam, zeby ziola powodowaly choroby watroby -
        proponuje przejrzec sklad terpicholu albo tzw wodki zoladkowki, nie
        mowiac juz o tym, ze tzw herbatka Hipp na wzdecia dla niemowlat
        produkowana jest z ziola uzywanego w Indiach od tysiecy lat - koper
        wloski: www.przyprawy.biz/koper-wloski.htm
    • najma78 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 14.12.09, 23:34
      Witaj. Moim hobby jest kuchnia, a jedna z ulubionych kuchnia wschodu, w
      szczegolnosci indyjska.

      Podam ci przepis na Pork Vindaloo, ale mozna uzyc innego miesa.
      Po jednej lyzeczce do herbaty: nasion kuminu, kolendry, 5 kulek czarnego
      pieprzu, 2 nasiona zielonego kardamonu, 1 cm imbiru (nie proszek), 2 gozdziki
      zmielic w mlynku do kawy/przypraw na puder. 7 zabkow czosnku, 3-4 ostre czerwone
      chili, 1 cm imbiru i 3 lyzki bialego wina winegre wlozyc do blendera i
      zmiksowac. 350 mieszanego (roznych czesci) miesa zalac masa z blendera i wsypac
      zmielone przyprawy. Mozna odstawic na jakis czas do lodowki, ale nie jest to
      konieczne, wlozyc na rozgrzany olej z wczesniej uduszona na zloty kolor nieduza
      cebula i dusic, jesli trzeba dolewajac wody (nie za duzo). Na osobnej patelni
      wlac troche oleju, dodac 3/4 lyzeczki nasion czarnej gorczycy i garsc orzechow
      nerkowca i podsmazyc (uwaga na gorczyce gdyz ta strzela) dodac to do miekkiego
      miesa i wymieszac. Serwowac z ryzem basmati.

      Punjabi chana masala inaczej tarka dal:
      259g chana dal czyli zoltej cieciezycy, zalac ok litrem wody i ugotowc do
      miekkosci (ok30-40 min) musi byc miekka ale nie do konca rozgotowana. Na
      rozgrzany olej wrzucic:1 lyzeczke nasion kuminu i smazyc az poczuje sie aromat
      (nie przypalic jakies 20-30 sek) dodac pokrojone w kawalki zielone chili,
      posiekana jedna cebule oraz 2 cm imbiru pokrojonego w cienkie slupeczki, smazyc
      na brazowo- zloty kolor. Do blendera wlozyc 3 pomidory (niezbyt slodkie, nie z
      puszki)i 3 zabki czosnku, zmiksowac. Mase dodac na patelnie oraz przyprawy:3/4
      lyzeczki:turmeric, garam masala i 1/1/2 lyzeczli kolendry wszystkie w proszku.
      Chwile poddusic i wszystko przelozyc do ugotowanej ciecierzycy, jesli bylaby za
      sucha dodac troche wody. Na koniec dodac swiezej zielonej kolendry i wymieszac.
      • najma78 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 14.12.09, 23:44
        Wkradla sie pomylka: na poczatku po 2 nasiona zielonego kardamonu powinno byc 1
        cm cynamonu imbir jest dalej.
      • syswia Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 15.12.09, 18:06
        Bardzo fajny, podstawowy przepis na ciecierzyce ;) tylko nazwa chyba
        cos nie tego - chana dal to nie jest ciecierzyca, tylko rodzaj
        zoltej soczewicy (do ktorej w Punjabie, a przynajmniej w okolicach
        Ludhiany, nie dodaje sie pomidorow). Z kolei ciecierzyca to
        channa ;) i te jak najbardziej z pomidorami.

        Milego gotowania!
        S.
        • najma78 Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 15.12.09, 19:05
          Masz racje pomylilam nazwy polskie - za duzo uzywam angielksiego, no i pozno
          bylo. Dziecki za zwrocenie na to uwagi. Lentil to soczewica.
          • Gość: syswia Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.12.09, 22:04
            Alez prosze bardzo. Mi tez sie myla nazwy soczewic. Tyle jest tych
            rodzajow ;)
            Wesolych Swiat,
            S.

            PS. Jesli lubisz soczewice i mieszkasz w UK, to pewnie jestes w
            stanie dostac taka mala zolta soczewice (he he he nie pamietam
            nazwy). Nie trzeba jej moczyc i swietnie smakuje uprazona z
            przyprawami na sucho (bez sosu).
    • Gość: radykalnagospodyni Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską IP: *.adsl.inetia.pl 15.12.09, 17:37
      hmm, ja też zaczynam, choć w przeciwieństwie do autora wątku, jestem raczej ogólnie początkującą kucharką:) (ale ambitną!)
      w czym rzecz: mam pytanie- robię chicken butter masala i nie mam orzechów nerkowca, za to mam mielone migdały i orzechy włoskie. Można zastąpić:/? kurczak się na razie marynuje radośnie, więc mogłabym skoczyć od biedy po te nerkowce, ale okrutnie mi się nie chce...Jak uważacie, drodzy specjaliści?
      • syswia Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 15.12.09, 17:55
        Nie dawaj nic. W chicken butter masala chodzi o kurczaka i
        zawiesisty, maslany sos, a nie o orzechy.
        Jesli juz koniecznie musisz miec tam orzechy (choc, ja pierwszy raz
        sie z tym spotykam) to daj wlasnie nerkowce, albo obrane ze skorki
        migdaly. Orzechy wloskie raczej nie. Mielone migdaly tez nie za
        bardzo, bo wyjdzie Ci cos w rodzaju sosu do kormy....
        Powodzenia,
        S>
    • zlosliwiec.zlosliwiec Re: zaczynam przygodę z kuchnią indyjską 11.02.15, 17:53
      A ja upraszam o odróżnianie przypraw od ziół.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka