segovia Re: Koszmary z dziecinstwa 27.02.04, 02:36 Za przedszkolnych czasów nienawidziłam: - bawarki!!! (do dziś) - mleka, zup mlecznych (chowałam się za szfę, raz się udawwalo, raz nie) - kapusty z gołabków (widzę, żę nie tylko ja) - kisielu z utartym jabłkiem - szpinaku - wątróbki (raz chciałam zrobić cioci przyjemność i zjadłam ze łzami w oczach, co tak wzruszyło rodzinę, że więcej nie dostawałam) - nie przepadałam za mięsem (zakopywałam pod ziemniaki, albo wrzucałam do kubka po kompocie) - żółtego sera, innych też, ale nie tak bardzo(terez uwielbiam wszystkie) Generalnie jedzenie mogło dla mnie nie istnieć z wyjątkiem kanapek z dżemem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 09:16 1, kasza manna na mleku robiona az do 3 klasy ( taka gesta ze stawala w niej lyzka , karmiona przezz tatae w teepie wyscigowym wymiotowalam ale musialam jesc ) 2. zupy owocowe 3, marchewa gotowana 4, tabletki z fluorem do tej pory jak sobie o nich przypomne to az mna wzdryga 5,czernina do tej pory nie jadam 6. oczywiscie gotowane mlewko juz jego zapach przyprawia mnei o mdlosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
dethy Re: Koszmary z dziecinstwa/tabletki z fluorem 28.02.04, 09:48 Gość portalu: anka napisał(a): > 4, tabletki z fluorem do tej pory jak sobie o nich przypomne to az mna wzdryga Kilka osob o nich tu pisalo.Czy to mozliwe,aby one nie byly moim koszmarem? A moze ich nie dostawalam??? Nie kojarze ich wcale.W ktorym roku je dostawaliscie ? A moze to zalezy od regionu zamieszkania? Musze spytac mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
krolewna.sniezka Re: Koszmary z dziecinstwa/tabletki z fluorem 28.02.04, 17:28 Ja tez nie pamietam tabletek z fluorem. Moze byl okres ze dawali a potem przestali, albo odwrotnie. Tranu tez nigdy nie pilam. Odpowiedz Link Zgłoś
anikl Re: Koszmary z dziecinstwa/tabletki z fluorem 01.03.04, 23:02 Pamiętam te tabletki - koniec lat 70. Ja i koleżanki bardzo je lubiłyśmy, bo były słodkawe. Dzieci podjadały je pani, tak że musiała je straszyć :"jak się je za dużo, to się psują paznokcie i włosy wypadają" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baraczek Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 212.160.118.* 27.02.04, 09:28 W dzieciństwie nie lubiłam wszystkiego co zawierało buraczki. Barszcz czuć było, moim zdaniem, ziemią i był nie do zaakceptowania. Moja mama nie robiła z takich rzeczy na szczęście dramatu, więc nie mam żadnych koszmarów z dzieciństwa, ale trafiła mi się na tym tle w tamtym czasie śmieszna przygoda. Trafiłam sama (ja lat 7)do bardzo ubogiego w możliwości domu. Krótko mówiąc - różnica z moim domem była na oko raczej porażająca. Pani domu chciała koniecznie mnie czymś poczęstować i wszystko co mogła zrobić, to postawić przede mna talerz......... botwinki. Zmartwiałam wewnętrznie, ale edukowana, że nie wolno w obcym domu niczego przy stole odmówić i jednocześnie sparaliżowana (skąd takie wyczucie u dziecka) chęcią nie zrobienia przykrości zaczęłam jeść. I co? Ta botwinka była naprawdę świetna! Co za ulga nastąpiła! Co za odkrycie! Przełamałam się całkowicie i buraki gwałtem weszły na mój talerz. Wstrząs pierwszego przerażenia pamiętam jasno do dziś, pamiętam ten stół, ten pokój i ten nieszczęsny, choć z późniejszej perspektywy już szczęśliwy talerz........ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: noida Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 27.02.04, 19:21 Ja nie cierpiałam kaszy gryczanej, a jak generalnie moi rodzice byli bardzo tolerancyjni i nie "wmuszali" we mnie żadnych potraw, tak akurat na kaszę się upierali. Chociaż twierdziłam, że mi się niedobrze od niej robi i wykręcałam się jak mogłam- zjeść musiałam. Zawsze zjadałam najpierw, żeby tym lepszym zagryźć. Teraz, po latach, rozpoznaję u siebie objawy uczulenia na kaszę gryczaną, ale wtedy nikt się takimi sprawami nie przejmował. Zresztą uczulenie mi zostało i ogólne obrzydzenie do kaszy gryczanej też- na sam zapach dostaję dreszczy. To samo ponoć dotyczy mleka- ono jest bardzo uczulające, więc może z tego powodu mieliście po nim takie odruchy... A za to ku zdumieniu znajomych dzieci uwielbiałam wątróbkę i po dziś dzień uwielbiam. I jeszcze jedna sprawa- jak byłam bardzo mała to uwielbiałam szpinak. Jadłam go łyżkami. Potem, pod wpływem "presji społecznej" w podstawówce uznałam za niestrawny i odmówiłam spożycia. Dopiero niedawno mi przeszło i teraz bardzo lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wini3 Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 18:18 Jadam wszystko i myślałam że zawsze tak było. Przypomnieliście! TRAN - jedną łyżką cała klasa bez zakąszania. Podobno rosół i banany - to z przekazów rodzinnych. Mleczko prosto od krówki , mleko od kozy , mleko ciepłe. Drożdże. Zupa z wiśni - inne owocowe jadalne. Kutia, kawa prawdziwa/ jak można coś takiego pić - na szczęście tym mnie nie karmiono/. Może grymasiłabym, ale babcia delikatnie wpychała wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Koszmary z dziecinstwa 28.02.04, 18:51 Ciepłe mleko, nawet bez kozucha to zmora szkolnych lat.Zupy mleczne- nikt mnie do nich nie przekona- zadnych klusek, makaronów, ryzu na mleku.To mleko w zupach miało taka dziwna ciagnoca sie konsystencje(od skrobi pewnie), to mnie odrzucalo. Kasza manna wciskana mi przez rodziców- nawet na to nie spojrze do dzis, choc w smaku na pewno nie jest zła. Dzis stosuje tylko mleko zgeszczane do kawy, no i jeszcze do ciasta na nalesniki i racuchy, beszamelu- inaczej go nie spozywam. Ze szkolnej stołowki- sos chrzanowy, ktorym polewano parówki na obiad- rozbełtany chrzan z woda, masakra.Poza tym wszelkiej masci pasty podawane w szkole i szpitalach- jajeczna, rybna, miesna (z miesa gotowanego)- wyglądały tak okropnie, ze nigdy nie odwazylam sie spróbowac. Cynaderki- ten smród moczu roznoszący sie po stołowce szkolnej spowodował, ze nie tkne tych podrobów, ani inszych płucek.Za to uwielbiałam watróbke, której teraz nie jadam, odkad zaczełam ja sama przyrzadzac dla meza stracilam na nia ochote. Odpowiedz Link Zgłoś
dado11 Re: Koszmary z dziecinstwa 28.02.04, 19:58 Horror - cynaderki, ale jeszcze gorsze przypalone platki owsiane na mleku, mielone wolowe mieso z rosolu, nawet nie wiedzialam ze to pamietam pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
alex113 Re: Koszmary z dziecinstwa 28.02.04, 20:02 Szpinak w postaci zasmazanej papki ktora przypominala ptasie odchody a nie jedzenie dla ludzi. Pozniej w zyciu odkrylam szpinak z wody i uwielbiam :-) Moja zmora byly wciskane mi na sile kanapki na drugie sniadanie. Chleb z kielbasa, zawiniety na wiele godzin, wymietolony w szkolnej teczce ma to do ciebie ze zapach sam w sobie odrzuca. Do tego brudny, zakurzony, szkolny korytarz i lazienki z zimna woda i bez mydla. Nie moglam sie przelamac, nawet jak bylam glodna. Blaganie w domu zeby mi tego cudu na sile nie wciskano na nic sie nie zdawalo, ale lokalne labedzie i rozne inne ptaszyska lubily "rarytas" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
isis22 Re: Koszmary z dziecinstwa 01.03.04, 22:36 dla mnie najwieksza masakra bylo jak raz sprobowalam czerniny (dla tych co sie nie orientuja- zupa z krwii najczesciej kury) od razu odruch wymiotny :/ tak samo po cieplym mleku prosto od krowy, mimo ze teraz mleko uwielbiam, ale max 0,5 % tluszczu ;) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kags Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.chello.pl 01.03.04, 22:49 kasza manna na mleku i bawarka - ble! reszte zup mlecznych jakos zjadalam (z trudem) byle by nie byly posolone... a! no i oczywiscie korzuch... Odpowiedz Link Zgłoś
janis4 Re: Koszmary z dziecinstwa 02.03.04, 07:45 Mój koszmar - w przedszkolu na podwieczorek zimny różowy budyń z taką obleśną skórą na wierzchu. Dodawali do tego plaster pomarańczy, ale to nic nie pomagało. Do tej pory nigdy nie jem owocowych budyni w kolorze pink - tylko śmietankowe, waniliowe lub czekoladowe. Też w przedszkolu - każda kiełbasa. Wrzucałam ją za szafkę a kanapki jadłam z samym masłem. Potem znaleźli tę kielbasę za szafką i była awantura, ale poszło na kogoś innego bo pozmieniały się miejsca przy stolikach hi,hi... Odpowiedz Link Zgłoś
lunatica Re: Koszmary z dziecinstwa 02.03.04, 09:00 koszmar nr 1 - wątróbka - paskudztwo :-) koszmar nr 2 - zupy owocowe, do tej pory nie rozumiem sensu podawania kompotu z makaronem, kto to wymyślił? nie wiem, ale zasłużył na nagrodę :-) koszmar nr 3 - gotowane mięsko, ze względu na kolor, no i smak... ...jakoś mi tak zostało, że tych w/w potraw nie jadam do dziś! i jeść ich nie zamierzam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia09 Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.03.04, 11:08 mój koszmarjedzenia wiąże się z przedszkolem i są to zimne placki ziemniaczane,polane kwaśną śmietaną,którymi pani przedszkolanka na siłę mnie karmiła,pamiętam że potem strasznie wymiotowałam co pani nie zrażało do dalszego wpychania we mnie za każdym razem tego paskudztwa.Potem pierwsze lata szkoły i mleko w wiadrach cuchnące spalenizną i kuchennym zmywakiem, na samą myśl mam odruch wymiotny,aha pamiętam też że jak ktoś zapomniał swojego garnuszka to pani wlewała po kimś kto już wypił(nieraz nie zdążył umyć). Odpowiedz Link Zgłoś
anikl Re: Koszmary z dziecinstwa 02.03.04, 12:54 Ten wątek trzebaby wydać drukiem i rozesłać do wszystkich przedszkoli! Odpowiedz Link Zgłoś
krolewna.sniezka Re: Koszmary z dziecinstwa 02.03.04, 16:14 anikl napisała: > Ten wątek trzebaby wydać drukiem i rozesłać do wszystkich przedszkoli! Albo dac wydruk dla kazdego mlodego przedszkolaka aby zapresentowal to swojej pani wychowawczyni. Odpowiedz Link Zgłoś
oltynka1 Re: Koszmary z dziecinstwa 03.03.04, 18:15 Grysik..bleeee. Jeszcze ryz zapiekany z jabłkami...o matko...zemdliło mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
martini_very_bianco Ozór!!! 03.03.04, 18:25 Niektórzy w ogóle nie wiedzą, że można to jeść, w sosie chrzanowym jest po prostu pyszny, ale był koszmarem mojego dzieciństwa. Do dzisiaj jestem w stanie wyczuć jedną setną grama wątróbki, pfuuuu. żołądki. flaki. Ogólnie - mięso. Moja mama z tatą naczytali się madrych książek, w których było napisane, że dziecko MUSI jeść mięso, bo inaczej nie wiedamo, co się wydarzy (to były wczesne lata 80), i strasznie się tym przejęli. to był koszmar! Odpowiedz Link Zgłoś
pbalasz Re: Koszmary z dziecinstwa 03.03.04, 20:54 A pyry z gzikiem, naleśniki z pasztetową (to ze stołówki szkolnej), wysuszona pieczeń z wieprzowiny? Odpowiedz Link Zgłoś
agawa79 Re: Koszmary z dziecinstwa 03.03.04, 21:30 Świetny wątek:) Aż mnie zemdliło;) Ja najgorzej wspominam: - solone śledzie w śmietanie - uraczyli nas tym w zerówce, ohyda, moja porcja oślizgłego paskudztwa posłużyła mi do przyozdobienia trawnika za oknem - deser-koszmarek: kisiel z utartymi na wiórka jabłkami - a nie, to nie był deser, tylko dawali to w przedszkolu zamiast picia do obiadu - wątróbkę z cebulą - specjał mojego tatusia - mięso (w postaci różnych kotletów) smażone na smalcu - jw., dziś jestem wegetarianką Za to bawarkę wielbię od zawsze, zimną i ciepłą, podobnie jak kożuchy z mleka - w podstawówce czasem prosiłam koleżanki, żeby mi pozwoliły zebrać kożuch ze swoich kubków. Lubię też szpinak - ale to może dlatego, że po raz pierwszy spróbowałam go jako osoba dorosła... Odpowiedz Link Zgłoś
ewa2233 Re: Koszmary z dziecinstwa 04.03.04, 12:05 Myślałam, że będę oryginalna, ale nie jestem! ZUPA OWOCOWA ! Jej nielubienie zaczęło się od zupy z jabłek, oczywiście zabielanej śmietaną. Wyglądało to jak pomyje! Później przeszło na wszelkie zupy owocowe. No i nr 2 - tabletki EMSKIE - brrrrrrrrrrr! Odpowiedz Link Zgłoś
lucy9 Re: Koszmary z dziecinstwa 04.03.04, 13:41 A ja na pewno będę oryginalna gdyż do tej pory nienawidzę PIWA! ble..... Często zapadałam na gardło i był okres , kiedy rodzice uwierzyli w kurację : ciepłe piwo , żółtko i nie pamiętam co jeszcze , ale zapach tego tyfusu powodował podniesienie gorączki ! Przez te zabiegi zdechł piekny fikus a ja nabawiałam się urazu , nie tknę piwa , jego zapach mnie przeraża. Teraz żałuję , że nie podawali mi wtedy papierosów, hihihi ! Omijam szerokim łukiem również pomidorową, w przedszkolu niestety zwymiotowałam do talerza jednak pomimo tego wmuszano ją we mnie. Do dziś zajeżdza mi sokiem żoładkowym. W dzieciństwie miałam mnóstwo nielubianych potraw ale poza piwem i pomidorówka przestawiłam się. Nie lubiłam kiełbasy na gorąco , rosołu, kotletów (za to mielone - tak), zup mlecznych . Niedzielne obiadki wspominam jak najgorszy koszmar , gorąca zupa, gorąco w pokoju od słońca padającego akurat na stół, i mój talerz z powiekszjąca sie zawartością z powodu moich łez ... Na szczęście w odpowiednim czasie wpadała ukochana babcia , niby przypadkowo przymykala drzwi od kuchni i w pospiechu zjadała moja zupę i siostry. Patrzyłyśmy na to z zachwytem , zdawałysmy sobie sprawę jak narażała sie rodzicom ... Babcia była naszym wybawieniem ! Odpowiedz Link Zgłoś
evangeline Re: Koszmary z dziecinstwa 19.06.04, 13:43 goracego mleka z rozmoklymi platkami kukurydzianym... fuuujj... a poza tym to lubilam wszystko to czego dzieci nienawidzily;) szczegolnie szpinak i zupke szczawiowa;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanka Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 64.213.237.* 19.06.04, 18:03 Ja rowniez, tylko nienawidzilam mleka w kazdej postaci a widok kozuchow przyprawialm mnie o mdlosci. Ale np. szpinak, kasza-wszystkie, mozdzek,watrobke, flaki, czernine lubilam bardzo. Ale widomo-w moim domyu gotowalo sie pysznie. Byla tez jedna rzecz, ktorej nie lubie do dzis, poza mlekiem- Smalec!!! A uwielbiam wszystkie sery. Odpowiedz Link Zgłoś
aga857 Re: Koszmary z dziecinstwa 19.06.04, 21:19 -Mleka nie lubiłam i nie lubię, ale nigdy nie byłam do niego zmuszana- poza okresem niemowlęcym :) - sałatki z kiszonych ogórków i cebuli na szkolnej stołówce- kiedyś kierowniczka stołówki trzymała mnie póki nie zjadłam- do tej pory tego nei znoszę!! - papryki- od wielu lat baaardzo lubię Chyba obecnie jest więcej rzeczy, których nie lubię niż kiedyś... Odpowiedz Link Zgłoś
qubraq Re: Koszmary z dziecinstwa 19.06.04, 21:49 Jak ja Wam wszystkim szczerze współczuję. Jest wiele potraw, których do dzisiaj nie znoszę chyba od dziecka ale nie pamiętam ażeby mnie zmuszano w dzieciństwie do jedzenia czegoś czego nie lubiłem. Nauczyłem się jeść wielu rzeczy w domu dziecka; poza tym w zimie 45/46 przeszliśmy ciężki okres kiedy trochę (oj tak!) głodowaliśmy i były tylko zatęchła kasza jęczmienna z olejem i suszone ryby przywiezione z transportem z Sojuza. Ale nawet i te głodowe porcje nasze kucharki - siostry zakonne, potrafiły jakoś smacznie ugotować. Tym wszystkim, którzy musieli jeść obrzydliwy trawiasty szpinak lub płucka czy pić mleko z kożuchem albo mleko prosto z udoju pachnące jeszcze oborą gorąco i serdecznie współczuję. W wątku "Poznajmy się" pisaliśmy (Ci którzy chcieli) o potrawach, których nie bierzemy do ust więc nie będę się powtarzał. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzyś Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.ds14.agh.edu.pl 20.06.04, 12:08 Czarne, tłuste placki ziemniaczane w przedszkolu, polane tłustą śmietaną i posypane cukrem. W domu: gotowany kurczak. Bleeeee.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.ds14.agh.edu.pl 27.06.04, 09:15 A dzisiaj znam aż dwa sposoby, zeby placki ziemniaczane nie były czarne: 1. dodać łyżeczkę proszku do pieczenia 2. zalać utarte ziemniaki odrobiną gorącego mleka Szkoda, ze panie kucharki z przedszkola ich nie znały.. Odpowiedz Link Zgłoś
taninka Re: Koszmary z dziecinstwa 20.06.04, 15:39 W przedszkolu podawali cos co nazwyałao sie .... zupa cytrynową, nigdy pózniej tego nie jadałam ale i tak pamiętam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hela Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.bb.online.no 20.06.04, 17:11 Karp na Wigilie, fuuuj! Salata zielona ze smietana na slodko, do dzisiaj mnie odrzuca.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dziewczynka Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 22:17 Z przedszkola mam same miłe wspomnienia żywnieniowe, ale parę przykrych rzeczy poznałam na dalszych etapach mojej edukacji... Na pierwszym miejscu obrzydliwości stawiam wątróbkę z cebulą, która to potrawa doprowadziła mnie do znielubienia tego Bogu ducha winnego warzywa. Kolejna jest bawarka - fuj! Jak można było wymyślić coś takiego?! No i jeszcze kożuchy i zupy mleczne (choć samo mleko lubię), kminek, barszcz ukraiński i... coś niesamowitego - niby- puree (z grudkami!), a do tego jajko na twardo i sos chrzanowy. Ręce opadają... Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Koszmary z dziecinstwa 21.06.04, 16:00 - kasza gryczana i bitki wolowe, bleeeeeee do tej pory nie lubie nawet zapachu - watrobka - gulasz z przedszkola - nie bylo w nim ani jednego nie tlustego kawalka mieska, a wiec wszystkie ladowaly albo pod ziemniakami albo w kieszonce fartuszka no coz przedszkole to trauma zywieniowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gapa Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.06.04, 19:46 Kasza krakowska ugotowana na kleik i krojona w kostkę w rosole. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgggie Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.sasiedzi.pl 21.06.04, 19:49 Zupa jarzynowa, kapuśniak i kasza gryczana. I mięsko. Nie znosiłam mięska! Odpowiedz Link Zgłoś
the_ladybird Re: Koszmary z dziecinstwa 22.06.04, 10:31 kminek. Wyczuwałam go we wszystkim, nawet w śladowych ilościach. Teraz lubię, pod warunkiem jednak, że został uprzednio zmielony. Ale kiedyś chleb był tylko z kminkiem. Wydłubywałam go z kanapek. Najgorszy był moment, kiedy jakieś ziarenko przegapiłam. Dużo już później, kiedy u nas już chleb był bez kminku, pojechałam na wakacje do Czech. A tam, jak u nas kilkanaście lat wcześniej, kminek w chlebie! brr... cała trauma wróciła. Kapusta kiszona była z kminkiem. Każdy najmniejszy kawałeczek oglądałam niemalże pod lupą :( Odpowiedz Link Zgłoś
mantha Re: Koszmary z dziecinstwa 22.06.04, 13:05 Dla mnie jednym wielkim koszmarem dziecinstwa byly wszystkie zupy. to chyba podstawa zywieniowa byla w ciezkim czasach. nie chodzilam do przedszkola, wiec nie mam tych traum, ktore tutaj sa opisywane. poza zupami, ktore ledwo do dzisiaj toleruję najgorsza rzecza w dziecinstwie byla dla mnie marchew (podobno mam to od czasów niemowlęcych, plułam tymi wszystkimi papkami na wszystkie strony). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hihi Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 22.06.04, 14:26 Brukselka. Do dziś sam zapach przyprawia mnie o mdłości. Odpowiedz Link Zgłoś
szczekuszka Re: Koszmary z dziecinstwa 22.06.04, 17:30 Ja do przedszkola nie chodzila, nie mam mlecznych koszmarow. Mlekiem poili nas w zerowce i pamietam, ze z czasem polubilam ten kozuch, ale wstyd sie bylo do tego przyznac, bo kazde dziecko na kozuch krecilo nosem, no to i ja. Koszmary z dziecinstwa - mieso gotowane w zupie, jako drugie danie- OHYDA BEZ SMAKU!!! - zupa ze swiezej kapusty- do tej pory tego nie tkne, kiszona kocham, surowej nienawidze - kotlety mielone I na koniec. Moja mama juz tego nie robi, ale kiedys gotowala czarny barszcz, czyli zupę z krwi kaczki. I ja sie tym zajadalam, jako jedyna z dzieci. Teraz bym tego nie tknela, zreszta moja mama tez, bo od lat tego nie gotowala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pichciarz Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.proxy.aol.com 22.06.04, 21:55 Łyżka tranu z "zagrychą" - kąsek chleba z solą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.escom.net.pl 23.06.04, 02:05 pare osób narzeka tu na pastylki z fluorem; my w podstawówce mieliśmy fluor w PŁYNIE, lany na szczoteczki (trzeba było szorować 5 minut, pielęgniarka dosłownie stała z zegarkiem w ręku). szpinak i bawarkę zawsze lubiłam, za to kożuchy, ciepłe mleko, zupy mleczne... brr... (na szczęście w moim przedszkolu też miało miejsce przekupstwo kucharki, potem na śniadanie zamiast mleka miałam herbatę :)) ach, jeszcze coś; moja babcia nie wiedzieć czemu kiedy dawała mi np. do obiadu kiszoną kapustę (którą ubóstwiam od zawsze) polewała mi ją nieco oliwą i posypywała lyżeczką cukru - wtedy była po prostu nie do zniesienia!!! a, i nie jem pomidorów. od zawsze. nie znoszę (już słyszę te oburzone głosy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.escom.net.pl 23.06.04, 02:35 a, jeszcze a propos bunkrowania jedzenia w przedszkolu; ja też wypluwałam, takie już przeżute i chowałam do kieszonki fartuszka, tyle że b. często zaraz o tym zapominałam i jak mama lub babcia zabierały się do prania to znajdowały zasuszone na kamień, przeżute kotleciki :D chownie mięsa pod ziemniaki to też klasyk. A swoją drogą (co do rozesłania tego po przedszkolach) czy dzisiaj dzieci w przedszkolach też przechodzą taki koszmar? Pamiętajmy że większość z nas uczęszczała do tych placówek za czasów tzw. radosnego budownictwa, w końcu jeśli chodzi o dostęp do wszelkiego rodzaju jedzenia w sklepach trochę się od PRL-u zmieniło... Odpowiedz Link Zgłoś