Dodaj do ulubionych

Najbardziej śmierdzący żółty ser?

IP: 85.222.87.* 01.08.10, 15:04
Jaki?
Obserwuj wątek
    • marciasek Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 15:31
      a co masz na myśli pisząc "żółty ser"?
      Z oferty serów dostępnych w polskich sklepach poleciłabym Ci serki ołomuńskie (olomoucke tvarozky) - ale nie mam pewności, czy zmieszczą sie w kategorii serów żółtych :)
      • krzysztofsf Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 16:12
        Dawno temu , jeszcze za pobytu w RFN (bylo kiedys takie panstwo) jadlem ser,
        ktory nazywal sie bodajze Prinz Schwarzwald - obecnie nie udalo mi sie wygooglac.

        W kazdym razie serek byl taki, ze jesli przy stole jadla go tylko jedna osoba,
        to pozostale albo sie przylaczaly, albo wyganialy delikwenta w odosobnione miejsce.

        Byl taki polprzezroczysty - jak czesciowo zestalony miod.
        • ania_m66 Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 16:22
          prinz scharzwald? moze raczej harzer rolle?
          objawy mniej wiecej jak opisane ;) ale to chudy ser robiony innaczej niz typowy zolty
          wyglada tak
          • marciasek Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 16:33
            O, to wygląda jak niemiecki odpowiednik tych czeskich serków, o których wyżej
            pisałam.
          • krzysztofsf Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 16:54
            Wyglad pasuje :)
            • qubraq Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 17:14
              'olomoucke tvarozky' :-)
        • Gość: x RFN istnieje cały czas i ma się dobrze. IP: *.unitymediagroup.de 01.08.10, 17:36
          Kiedyś używano nazwy NRF ale po 1970 zaprzestano.
      • Gość: Inka Olomunieckie serki IP: *.icpnet.pl 01.08.10, 16:20
        Te serki to wspomnienie moich młodzieńczych, samodzielnych wypraw do Czech.
        Jako wielbicielka śmierdzieli namiętnie je kupowałam w każdym sklepie (w mojej
        Polsce ich wtedy nie było, zdarzały się tylko harceńskie ale w kosmicznej cenie).
        O dziwo, w wielu czeskich sklepach już wtedy foliowe torebki były płatne ( chyba
        5 halerzy) ale do harceńskich serków dawano 2 szt. gratis i ekspedientka sama je
        pakowała :D

        My to potem chowaliśmy do lodówki. Ale zdarzało się, że kilka godzin jechały tak
        szczelnie opakowane w bagażniku i... kierowca strasznie mnie przeklinał. :D
    • Gość: Eia Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.10, 18:04
      A ja harceńskie albo ołomunieckie uwielbiam miłością bezgraniczną! żałuję,
      że tak rzadko można dostać je w sklepach. w moim mieście nie udało mi się
      nigdy ich namierzyć, jak tylko jestem w Trójmieście to zawsze wykupuję
      cały towar na półce i potem zapasy zamrażam. cóż, z braku laku muszę
      uciekać się do takich metod
    • annajustyna Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 18:38
      Dunski esrom.
    • pinkink3 Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 20:00
      Moge mowic tylko o takich, jakie jadlam.
      Blue Stilton i Blue Castello to moi faworyci.
      Oba znakomite i oba daja tak okropnie, ze sie slabo robi.
      Az mi slinianki sie obudzily, kiedy o nich pomysle.;)

      Pamietam kiedys omal mnie nie zabil limburski i raclette. Nie wspominam ich
      dobrze i mysle, ale ze byly przejrzale. Wiec nie wiem, czy sie liczy.

      • lee-aa Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 22:39
        Gruyere wieziony ze Szwajcarii w bagażniku. Dwuletni kozi ser
        dostępny w każdym sklepie serowym w Holandii. Old Amsterdam wieziony
        w samochodzie do Polski. ;)

        Najbardziej śmierdziała jednak mieszanka serowa wieiona samochodem
        osobowym z Bretanii do Amsterdamu, w zyciu się nie przyznam, że
        kazałyśmy chłopakom na stacji benzynowej myć nogi i zmieniać
        skarpetki ....
        • minniemouse Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 22:53
          Ser mnichow Trapistow, do kupienia w Winnipegu :)

          wali jak brudne nogi ale bardzo smaczny :)

          Minnie
        • pinkink3 Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 22:54
          Wydaje mi sie, ze tu chodzi o sery smierdzace 'z natury' , niemniej jak najbardziej nadajace sie do jedzenia.
          Takie, ktore 'sie ruszaja', bo np. przechowywane za dlugo i w niewlasciwych warunkach, smierdza, bo procesy bakteryjne zaszly za daleko i takich serow juz jesc nie nalezy.

          W zasadzie kazdy ser, jesli mu tylko pozwolic, w pewnym czasie osiaga taki stopiem zasmrodzenia, ze mozna zemdlec. Nawet poczciwy, bialy ser.
          Tylko, ze tego juz jesc nie mozna.
          I chyba nie o takie autorce watku chodzilo.
          • lee-aa Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 23:02
            Tak się składa, że w samochodzie, nawet w lodówce, każdy ser będzie
            śmierdział. Ze znajomymi raz na jakiś czas robimy sobie wyprawy
            kulnarne i z każdej przywozimy sery. Po każdej takiej wyprawie -
            niezależnie od pory roku samochód jest myty i wietrzony.

            Generalnie - ser kozi, owczy śmierdzi bardziej od krowiegio, im
            starszy ser - tym śmierdzi bardziej. Nawet poczciwy parmezan.
          • japoneczka01 Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 29.11.21, 11:19
            Biały ser właśnie taki niby zepsuty zgliwiały/ciągnący/śmierdzący jest nadal jadalny. Jest wyśmienity smażony z kminkiem, a na koniec surowym żółtkiem i oczywiście posolony. Doprowadź biały ser do takiego stanu i usmaż wg przepisu.
    • nobullshit "Ser ma zbyt wygórowane ambicje" 02.08.10, 01:16
      W literaturze najbardziej śmierdzący ser został opisany w "Trzech panów w łódce
      nie licząc psa". Wklejam, co znalazłam w sieci, polecając lekturę całej książki
      ze szczególnym uwzględnieniem rozdziału czwartego.

      "Na drugi dzień znów zebraliśmy się wieczorem w celu omówienia planów i
      powzięcia decyzji. Harris powiedział:
      - Otóż, musimy najpierw zadecydować, co mamy zabrać ze sobą. Jerome, bierz
      kawałek papieru i pisz; ty, Jerzy, weź z półki katalog towarów kolonialnych, a
      mnie proszę dać ołóweczek, to zrobię wykaz.
      Oto cały Harris - zawsze gotów wziąć ciężar w swe ręce i włożyć go na cudze barki."

      "Na drugie śniadanie - powiedział - mogą być biskwity, zimne mięso, chleb z
      masłem i dżem - w żadnym razie nie ser. Ser, podobnie jak nafta, ma zbyt
      wygórowane ambicje. Chciałby sam zająć łódkę. Rozchodzi się po koszu z żywnością
      i całej jego zawartości nadaje swój własny zapach. Nie wiadomo, czy to, co się
      je, jest szarlotką, parówkami, czy też są to poziomki z kremem. Wszystko ma smak
      sera. Tak, ser pachnie zbyt mocno."

      "Podjechałem po towar i zabrałem go do dorożki. Była to rozklekotana drynda,
      którą wlókł za sobą raciaty i dychawiczny somnabulik, nazwany przez właściciela
      w rozmowie za mną, w chwili zapomnienia, koniem. Położyłem sery na budzie.
      Ruszyliśmy takim chodem, jakiego nie powstydziłby się najbardziej szybkobieżny
      walec parowy, i było nam wesoło, jakbyśmy jechali przy dźwiękach dzwonu
      żałobnego - do chwili, gdyśmy skręcili na rogu. Wtedy bowiem wiatr dmuchnął
      zapachem serów w naszego rumaka. To go obudziło. Parsknął ze zgrozą i pomknął
      przed siebie z szybkością trzech mil na godzinę. Wiatr bez ustanku dął w jego
      stronę. Zanim dojechaliśmy do końca ulicy, konik wyciągał około czterech mil na
      godzinę, zostawiając daleko za nami osoby kulawe i zażywne starsze panie."

      "Mieszkałem kiedyś z facetem, którego lenistwo doprowadzało mnie do szaleństwa.
      Potrafił całymi godzinami leżeć rozwalony na sofie i patrzeć, jak pracuję,
      wodząc oczami za każdym moim krokiem. Mówił, że napawa go nieodpartą radością
      widok mej krzątaniny. Twierdził, że dzięki temu widokowi zrozumiał, iż życie nie
      jest gnuśną drzemką i nie po to się żyje, aby się gapić i ziewać z nudy, lecz
      aby wśród trudów i mozołów spełnić naszą wzniosłą misję. - Nieraz się dziwię -
      zapewniał mój współlokator - jak mogłem w ogóle żyć, zanim cię spotkałem, kiedy
      nie było mi dane patrzeć na cudzą pracę.
      Otóż ja jestem inny. Nie potrafię siedzieć spokojnie i patrzeć, jak ktoś tyra za
      dwóch. Muszę wtedy wstać i pilnować roboty, krążyć wokół tytana pracy z rękami w
      kieszeniach i udzielać mu wskazówek. Taką już mam czynną naturę. Nic na to nie
      poradzę."

      "Kociołek z wodą postawiliśmy na maszynce z przodu łodzi, a sami przeszliśmy na
      rufę i udając, że nic on nas nie obchodzi, zabraliśmy się do wyjmowania z kosza
      żywności.
      Tylko w ten sposób można na rzece nakłonić kociołek, żeby się zagotował. Bo jak
      zobaczy, że czekacie na niego z niecierpliwością, nigdy nie zaśpiewa swej
      piosenki. Należy więc odejść i zacząć jeść, jakby wam ani w głowie było pić
      herbatę. Najlepiej przy tym wcale się na niego nie oglądać. Wówczas wnet
      usłyszycie bulgotanie wody, która rwie się do tego, by zostać herbatą.
      Jeśli bardzo wam się spieszy, możecie wiele zdziałać wołając do siebie, że nie
      macie ochoty na herbatę i wcale jej nie będziecie pili. Trzeba podejść do
      kociołka tak, żeby wszystko słyszał, i krzyknąć na całe gardło: Ja nie będę pił
      herbaty, a ty, Jerzy?, na co on woła: Ja? Skąd? Nie znoszę herbaty. Napijemy się
      lemoniady - herbata jest ciężkostrawna. W tym momencie kociołek już kipi i
      wrzątkiem gasi ogień na maszynce."

      "Mieliśmy owego poranka urwanie głowy ze statkami parowymi. Zbliżały się właśnie
      dni Henley i całe gromady statków płynęły w górę rzeki; jedne szły w pojedynkę,
      inne holowały barki. Chyba każdy wioślarz ich nienawidzi. Ledwie ujrzę taki
      stateczek, bierze mnie ochota zwabić go w odludny zakątek rzeki i tam, bez
      świadków, cichcem zakatrupić dziada."
      • nobullshit Re: "Ser ma zbyt wygórowane ambicje" 02.08.10, 01:18
        Przepraszam, połowa cytowanego fragmentu dotyczy gotowania wody na herbatę. Ale
        też warto przeczytać.
        • krzysztofsf Re: "Ser ma zbyt wygórowane ambicje" 02.08.10, 01:27
          Ech...
          A pamietasz jak gotowali potrawe o nazwie bodajze "irlandzki stew" :)
    • nchyb Re: zastąpiłbym słowo "śmierdzący" 02.08.10, 11:09
      > intensywnym zapachem

      intensywny, nieprzyjemny dla większości, zapach... :-)

      francuskie bardzo dojrzałe takie bywają, nazwy teraz nie pamiętam, w
      lodówce u mnie w próżiowym pudełku stoi...
      • krzysztofsf Re: zastąpiłbym słowo "śmierdzący" 02.08.10, 11:12
        nchyb napisała:

        > > intensywnym zapachem
        >
        > intensywny, nieprzyjemny dla większości, zapach... :-)
        >

        Rzekłbym odór
      • Gość: marciasek Re: zastąpiłbym słowo "śmierdzący" IP: *.ghnet.pl 02.08.10, 11:30
        nie wiem, co u ciebie stoi w lodówce, ale sławę największego śmierdziela spośród
        serów francuskich ma
        Munster
        • Gość: prunilla Re: zastąpiłbym słowo "śmierdzący" IP: *.ec.europa.eu 02.08.10, 11:50
          Wsrod belgijskich prym wiedzie "Herve"
          www.fromagedeherve.com/
        • Gość: miu Re: zastąpiłbym słowo "śmierdzący" IP: *.fbx.proxad.net 02.08.10, 12:12
          Munster to absolutny zwyciezca wsrod smierdziuchow :)) Cuchnie
          nieprawdopodobnie i jest przepyszny. Jednak nie jest "zolty", czyli
          twardy, struktura przypomina cammembert z pomaranczowa skorka.

          Z zoltych najbardziej cuchnacy jest chyba szwajcarski Appenzeller.
          Trudno nawet domyc dolonie
    • kot.peter Ser limburski 02.08.10, 12:28
      pl.wikipedia.org/wiki/Ser_limburski
      Wydaje mi się, że to o nim jest mowa w cytowanym wyżej fragmencie "Trzech panów..."
      Ciekawostka z Wiki:
      "W 2006 roku Bart Knols i Ruurd de Jong z uniwersytetu w Wageningen w Holandii
      otrzymali nagrodę Ig Nobla za eksperyment wykazujący, że samice komarów
      roznoszących malarię są wabione przez zapach sera limburskiego tak jak zapach
      ludzkich stóp".
      To prawda? Wygląda raczej na radosną zabawę wikipedystów. Ale istotę zapachu
      sera limburskiego oddaje znakomicie.
      • marciasek Re: Ser limburski 02.08.10, 16:42
        Jeśli jest podobny do livarota to istotnie, ma wiele wspólnego z zapachem stóp. Dojrzałych ;)

        Ale nadal nie wiemy, czy jako ser półtwardy wpisuje się w kategorię serów żółtych wg autorki wątku.
        • minniemouse Re: Ser limburski 03.08.10, 00:00
          Trappist monk cheese:

          media-2.web.britannica.com/eb-media/14/78714-050-11D88E41.jpg
          Minnie
          • Gość: dziunia Re: Ser limburski IP: *.tktelekom.pl 05.08.10, 20:07
            O tak! Głowa Mnicha! Dostałam go do powąchcnia z zaskoczenia i ten
            INTENSYWNY zapach miałam w nosie do końca dnia!
            Ale jest absolutnie genialny!
      • qubraq Re: Ser limburski 06.08.10, 16:23
        Kot Peter... tak niedawno to było a w lipcu minęło pięc lat ;-)
        Wspomnienia, wspomnienia... ;-)
        • kot.peter Re: Ser limburski 06.08.10, 23:11
          qubraq napisał:
          > Kot Peter... tak niedawno to było a w lipcu minęło pięc lat ;-)
          A, to dlatego Ci się przypomniałam pod tym nickiem - bo zapomniałam się
          przelogować. :))
          Ano dawno. Prawdziwego Kota Petera nie ma już prawie cztery lata...

    • marciasek Re: jadł ktoś Casu Marzu albo formaggio di caglio 02.08.10, 17:25
      Za casu marzu serdecznie dziękuję, to raczej męski przysmak :P

      A co tkwi w formaggio di caglio? Nie jest to po prostu ser podpuszczkowy?
    • mimoza91 Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 12.01.22, 19:30
      nie lubie zapachu cheddara, chyba się liczy
    • sheppa Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 17.02.22, 13:53
      Pleśniowy blue, jak dla mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka