Dodaj do ulubionych

Mamy maluchów, pomóżcie!

30.11.10, 07:12
Drogie mamy!
Mój pierworodny-całkiem piersiowy po nowym roku zacznie dostawać nowe posiłki. W związku z tym mam pytanie. Czy lepiej kupować te gotowe słoiczki, tj. obiadki i deserki (co wiąże się ze sporym kosztem, za dużym raczej jak na mój budżet) czy lepiej gotować samemu?? Czy to wyjdzie taniej?? Jeżeli tak to co gotować, jakie dania robić, jak przechowywać żeby się nie marnowało?? Będę wdzięczna za wszelkie porady i przepisy, jestem całkiem zielona w tej kwestii, dopiero zaczynamy przygodę ze smakami :)


[url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/5b09gu9rtk1lcfx6.png[/img][/url]
Obserwuj wątek
    • trypel Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 07:35
      niestety jako tata sie wypowiem :)
      precz ze słoiczkami (tylko jako rezerwa na w.w.)

      powoli ale konsekwentnie przyzwyczajaj do normalnych posiłków. I róznych smaków. Jak sie przyzwyczai do słoiczków to potem ciężko prezkonać do czegos co ma smak :)

      Nasz w wieku 9 msc był z nami w indyjskiej knajpie i zachwycony zajadał sie wszystkim co na stole :) teraz do knajpy możemy brać tylko picie bo dziecko bez problemów zje z nami :)
      • trzepunka Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 07:38
        No właśnie tato drogi :) Też uważam, że słoiczki to tylko w awaryjnych sytuacjach, na wyjścia itp. Ale gotować dania dla Młodego będę musiała, chcę go od małego przyzwyczajać do warzyw, nie tylko mięcho i mięcho :) Na początek wiem, że jabłko, marchewka itp, ale co dalej...
        • trypel Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 07:48
          jabłko, banan :)
          potem doszła marchewka gotowana.
          Potem zupa z marchewki i ziemniaka z odrobina masła :) (nawet mi to smakowało)
          potem doszedł seler i pietruszka :)
          potem królik, potem reszta drobiu.
          Jajko usmazyłem na maśle jak skończył 6 msc - teraz wsuwa 2 jajka i rozgląda sie za jeszcze (bo mama pozwala tylko raz w tygodniu)
          teraz babcia robi klopsiki w sosie (od miesiąca)- pycha, chleb z masłem na sniadanie (i od poczatku tylko przyzwoity sie staramy chleb dawac).
          Ponieważ nie jesteśmy oboje ortodoksami jesli chodzi o trzymanie się wskazówek "świętych" to były juz i pomarańcze (bez zachwytu), i kawałek gorzkiej czekolady (pycha), a teraz już próbuje wszystkiego co sie na stole zjawia.
    • Gość: yśty ja tata, kiedyś maluchów, stwierdzam: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 07:44
      zejdź na ziemię. Jesli masz czas to gotuj sama.Taki pisklak zje tyle co kot napłakał,a więc koszt tego jest niewielki.Problemy ilościowo kosztowe zaczną Ci się za jakieś 10 lat.
      Za pieniądze jakie masz zainwestować w słoiczki i pojemniczki,które po otwarciu bedziesz wyrzucać kup ręczny mikser z przecieraczką i sito perlonowe.Zrobienie takiej jednogarnkowej zupki to niewielki wydatek. Jakieś kaszki,ryże to też grosze. Znajdź sobie dojście do świezych warzyw,najlepiej takich ogródkowych i do domowych kur,a raczej kurczaków,a jeszcze lepiej znajdź gołębiarza,który będzie sprzedawal Ci młode gołąbki. Taki gołąbek ma mięsa na dwa ,a nawet cztery obiady i to bez hormonów i antybiotyków. Możesz je przechować w lodówce,a nawet zamrozić.
      Potem pogadaj z Mamą,co wcinałaś jak byłaś w tym wieku i nawet ksiązki nie bedą Ci potrzebne.
      Tylko na to jest potrzebny czas,bo takie jedzonka nalezy robic jednorazowo.
      • yula Re: ja tata, kiedyś maluchów, stwierdzam: 02.02.11, 16:43
        Problemy ilościowo kosztowe zaczną Ci s
        > ię za jakieś 10 lat.
        Zależy od egzemplarza, mój niedługo kończy 8 lat, a już od 2-3 lat usilnie próbuje puścić nas z torbami na temat ilości jedzenia jakie pochłania :) Boje sie co będzie jak będzie miał naście lat:) Aha, otyły nie jest raczej chudy:)

        Do autorki, na początku nowości lepiej wprowadzać pojedynczo by można było wykryć co powoduje ewentualną alergie. Ja gotuję bardzo delikatne jedzenie więc dosyć szybko (szczególnie przy drugim dziecku :P) przestawiłam dzieci na normalne jedzenie. Nie dostawały tylko ciężkostrawnych rzeczy. Jak lubicie bardziej doprawione potrawy to można najpierw odłożyć dla malucha, a potem doprawić do smaku.
    • Gość: menta Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 213.155.191.* 30.11.10, 08:29
      Ja mam trochę inne doświadczenia. Mała do ukończenia 1 roku jadła głównie słoiczki - co najmniej jedna z firm robi słoiczki eko i tego się trzymałyśmy :) Ale to dlatego, że wróciłam szybko do pracy i zwyczajnie nie miałam czasu na gotowanie osobno dla nas i dla niej - a wspólne jedzenie przecieru z marchewki np. w ogóle nie wchodziło w grę. Podobnie buszowanie po lokalnych targach, żeby kupić eko produkty. W tym czasie oczywiście jadała też z nami obiady - w weekendy i na urlopie, wtedy po prostu uważałam, żeby to były rzeczy odpowiednie dla takiego malucha.
      Od razu dodam, że nie wychodziło to najtaniej - po 9 miesiącu córka potrafiła zjeść na obiad duży słoik zupki i duży słoik drugiego dania, koszt ok. 10 zł...
      Po skończeniu roku mała jadła już wszystko razem z nami, zmieniliśmy więc trochę nawyki żywieniowe - mniej ostrych przypraw, więcej zup :) A teraz je w przedszkolu. Wszystko i bierze dokładki. Więc nie ma co demonizować słoiczków. Aha, kiedy pojechaliśmy z 14-miesięczną córką na wczasy za granicę, wzięłam parę słoiczków, w razie gdyby pogardziła hotelowym jedzeniem.
      Po 2 miesiącach niejedzenia tych mdłych papek wzgardziła słoiczkami i dzielnie zajadała jedzenie z hotelowej restauracji.
      • trzepunka Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 08:45
        A jeszcze jedno, jak to jest z tym żółtkiem?? Do czego to dodawać i właściwie po co?? Ma być gotowane czy surowe??
        • trypel Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 08:55
          białko dużo bardziej uczula. Więc zaczyna sie od żółtka.
        • Gość: menta Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 213.155.191.* 30.11.10, 09:27
          Z tego co pamiętam, pół gotowanego żółtka co drugi dzień po 6 miesiącu życia, a po 10 miesiącach można podawać całe jajko. Żółtko rozcierałam z zupką, jeden z gotowców ma też żółtko w składzie (chyba zupka z dyni z żółtkiem).
          Ja się tego jakoś bardzo rygorystycznie nie trzymałam, z tym że pilnowałam, żeby 1-2 żółtka w tygodniu dziecio zjadło.
        • forencka Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 01.12.10, 16:56
          Żółtko jest pełne witamin i różnych zdrowych rzeczy, potrzebnych dziecku. Gotowane dodawać, ale nie przesadzać z ilością oczywiście, na początek troszkę, 1/4 na porcję najwyżej.
    • dorota.alex Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 09:31
      Zaczynanie od jabłka, banana i marchewki jest błędem! Dziecko na początek poznaje słodki smak i potem będą problemy z warzywami. Zacznij od brokułów i dyni. Potem marchewka. Jabłko i banan na końcu. Do gotowanych zupek w domu dorzucaj ząbek czosnku i miksuj potem z pozostałymi warzywami. Żółtko jajka bełtasz w kubeczku i dolewasz po trochę gorącej zupy. Potem wszystko do garnka i już nie gotujesz bo się zetnie.
      • Gość: aqua48 Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 77.236.26.* 30.11.10, 10:16
        Dla dziecka słodki smak jest naturalny. Mój syn nie chciał jeść zupek, wypluwał z zapałem i krzywił się przeraźliwie. Lekarz poradził mi, żeby je dosładzać na początku. Dla mnie to było obrzydliwe, ale dziecko chętniej jadło, a po krótkim czasie przyzwyczaiło się do zupki i jadło już bez dosładzania. Nie napiszę ile lat to było temu, ale sądzę, że pomysł niezły. Aha, maluchom słodzi się glukozą, nie cukrem.
      • corrina_f1 Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 10:33
        dorota.alex napisała:

        > Zaczynanie od jabłka, banana i marchewki jest błędem! Dziecko na początek pozna
        > je słodki smak i potem będą problemy z warzywami.

        Nie wiem skąd takie mity. Moja córka jadła na poczatku właśnie banany, jabłka, brzoskwinie i bynajmniej nie miała problemów z warzywami i innymi niesłodkimi rzeczami. Również piła soki (rozcieńczane) i straszono mnie że nie będzie przez to chciała pić wody. Nic takiego nie miało miejsca, wodę nauczyła się bezproblemowo pić nieco później.
        Dziś kocha kiszone ogórki, arabskie oliwki (specyficzny słono-kwaśny smak), liże cytryny i je na tony naturalny kwaśny jogurt.
        • dorota.alex Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 10:59
          Ale ja nie napisałam, że się nie uda w żaden sposób. Moje dzieci mają już 8 i 6 lat, więc źródła porady nie podam, ale nie był to mój wymysł. Zresztą jest oczywiste, że nie ma jednej sprawdzonej metody, która zadziała na wszystkie dzieci. Autorka wątku zbiera różne porady i sama oceni ich przydatność :-)
          W każdym razie moje dzieciaki sa wytykane palcami w szkole bo jako jedyne jadają na drugie śniadanie czerwoną i zieloną paprykę, kiełki najróżniejsze, kalarepki i marchewki. W domu wciągają na surowo brokuły, doniczkę bazylii potrafią objeść w sklepie zanim dojdziemy do kasy, dyskutują na temat wyższości oliwek zielonych nad czarnymi i odwrotnie. Pochłaniają ogromne ilośći czosnku. Jedyne warzywo którego nie uznają to seler naciowy. Jak porównam ich upodobania kulinarne z innymi dziećmi to może jednak sposób rozszerzania diety wcale nie był taką bzdurą. A może po prostu wystarczyło, że wszyscy w domu jedzą dużo warzyw...
    • corrina_f1 Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 10:30
      Moja początkowo jadła słoiczki, rozszerzanie diety zaczęło się rok temu, więc nie chciałam jej serwować hiszpańsko-marokańsko-holenderskiego syfu. Pojadła do wiosny a potem zaczęła jeść normalne obiady razem z nami. Dziś ma 1,5 roku i wcina absolutnie wszystko.
      Rozszerzając dietę pamiętaj tylko (na pewno to wiesz) o stopniowym wprowadzaniu nowych składników/warzyw/owoców itp. Co kilka dni coś nowego, raczej unikaj kilku rzeczy na raz.
      Myślę że sporo powinnaś znaleźć tu :
      forum.gazeta.pl/forum/f,1135,Rozszerzanie_diety.html
    • Gość: Desse Tylko BLW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 10:46
      Zajrzyj tutaj: forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
      Nie potrzeba słoiczków, miksowania i gotowania osobno. Ja Trzymam się zasad blw i jest dużo łatwiej:)
      Trzeba mieć tylko cierpliwość dla malucha

      Pamiętaj, że dla dziecka mleko mamy jest cały czas najlepsze i jest nadal podstawą żuwienia
      • moriax Re: Tylko BLW 30.11.10, 13:25
        a ja i gotowałam i kupowałam i te koszty też do przemyślenia
        bo np. strzelam cielęcina z dynią i cukinią - musisz kupić dynie,
        cukinię i cielęcine, a sloiczek ok.4zł
        Poza tym nie zgadzam się do końca z niekórymi przedmówcami,
        to nie tylko o to chodzi, że dziecko ,,wsuwało'' czy ,,wsuwa''
        ziemniaki z sosem, jaja i co tam jeszcze ...
        Chodzi też o zdrowie dziecka - nerki,alergie, czasami to
        po latach wychodzi
        Ja radzę Ci wydrukuj sobie, przynieś z przychodni takie orientacyjne tabele
        co i kiedy, nie musisz stosować się ściśle co do tygodnia, ale też nie
        popadajmy w skrajności (jak słyszę,że dziecko 6-7mies. je ziemniaki
        z sosem-słonym,ciężkim) I nie słuchaj za bardzo rad nikogo:)
        każde dziecko jest inne
        Moja córeczka (teraz ma 2,5) jadła moje zupki (ale warzywa z ogródka własnego+
        mięso ze wsi od znajomych) , jadła słoiczki
        (miałam komfort wracając do pracy,że niania nie doprawi śmietaną
        itd), a poza tym trudno będąc zabieganym by dziecko dziś jadło
        cielęcinę, jutro królika itd Nie było tak,że po słoiczkach nie chciała
        nic innego Teraz je z wielką chęcia prawie wszystkie warzywa,
        kasze, owsiankę, jogurty, ale np. owoców nie lubi (ja też)
        Poczytaj też o wprowadzeniu glutenu stopniowo,bo to już ten czas
        powodzenia!
    • very.martini Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 20:50
      Mnie do dzieci daleko (tzn. byłam kiedyś dzieckiem, ale własnych nie planuję w najbliższej przyszłości), ale przygoda ze słoiczkiem mi się zdarzyła - jestem bezmleczna i bezglutenowa i na jakimś wyjeździe musiałam się czymś pożywiać w miarę szybko i bezproblemowo. Być może słoiczkowa żywność dla dzieci jest zbalansowana pod względem witamin, bla bla bla, ale w smaku jest paskudna i nie dziwię się ani jednemu dziecku, które nią pluje. Słoiczki są wstętne i bez smaku - spróbuj sama, chciałabyś jeść coś takiego? Ja miałam dość po dwóch dniach, dramat, a za swoje słoiczki przepłaciłam, nie chcę wiedzieć, co jest w hippach i gerberach (poza cukrem).
      No i - wszyscy się pienią, że kto to słyszał, bułki w McD leżą miesiącami, a taki słoik latami może stać, i co? Myślisz, że nic mu nie ubywa? Ja myślę, że i owszem.
      Ale przede wszystkim ten smak obrzydliwy, mdły, jedynie lekko słony, pfu, a dzieci przecież poznają świat również za pomocą smaków i zapachów...

      16%VOL
      22%VAT
      • Gość: menta Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 213.155.191.* 30.11.10, 21:23
        Wiesz, dorosłym mleko z piersi też by chyba nie odpowiadało... Te słoiczki są takie, jakie są nie tylko ze względu na ich wartość odżywczą, ale też dlatego, że przyprawy niemowlętom nie służą. Wprowadza się je powoli.
        Rzadko zdarza mi się uderzać w taki ton, ale skoro się nie znasz i nie masz doświadczenia... to po co piszesz?
        • Gość: sto kobiet Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 38.117.99.* 01.12.10, 16:05
          A skad takie przekonanie, ze "przyprawy niemowletom nie sluza"? Duza i dosc ryzykowna generalizacja. Kumin, ktory jest glownym skladnikiem wielu herbatek na kolki to tez przyprawa...
          • Gość: menta Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 213.155.191.* 02.12.10, 10:20
            Tu podpowiedź, kiedy można wprowadzać poszczególne przyprawy.
            Tak jak pisałam, ja się tego nie trzymałam bardzo rygorystycznie, ale inna sprawa, że córka nie miała kolek i w zasadzie nic jej nie szkodziło.

            www.osesek.pl/podstawy-zywienia-dziecka/przyprawy-dodatki.html
            Nie miałam na myśli tego, że dzieciom w ogóle nie należy przyprawiać jedzenia, ale nie od razu, nie za ostro i przede wszystkim trzeba uważać z solą i wszelkimi "poprawiaczami"!
            Niemowlę raczej nie wytrzymałoby diety mojej i męża, w której króluje chili, ostre curry i duuuużo pieprzu :)
            Natomiast teraz moja dwu(i pół)latka zjada wszystko, czasem nawet jestem przerażona, widząc jak wcina piekielnie ostre zielone curry, ale mówi "pycha, tylko trochę w buźkę szczypie".

            A co do kuminu w herbatkach na kolki, nie wiedziałam, co prawda nie stosowałyśmy takich herbatek, ale myślałam, że bazują na koprze włoskim. Z tym że akurat kumin to nie jest u nas specjalnie popularna przyprawa (co widać szczególnie wtedy, gdy jest potrzebna i nigdzie nie można jej kupić).
            • corrina_f1 a propo kuminu 02.12.10, 10:55
              Ja prawdę mówiąc dopiero w tym wątku dowiedziałam się, że kumin bywa w herbatkach, do tej pory byłam również przekonana, że to raczej koper włoski jest podstawą.
              A co do kuminu, to byłabym ostrożna, oczywiście bez przegięć. Latem kiedy byliśmy w Syrii, pediatra lokalna oraz rodzice dzieciaków z rodziny, mówili żeby z kuminem (który jak wiadomo, na Bliskim Wschodzie sypany jest na tony do wszystkiego) nie przesadzać nawet u rocznych dzieci.
              Ja czasem robię 1,5 rocznej córce kawałki kurczaka oprószone kuminem ale nie za często.
            • Gość: sto kobiet Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.12.10, 13:08
              e, jak mialas na mysli poprawiacze i szczegolnie ostre przyprawy, to sie z Toba zgadzam

              ja w ogole nie uzywam poprawiaczy i gotowych mieszanek i nie przyszlo mi do glowy, ze mozna to chciec dac dziecku ;)

              moj maly je dahl z cebula, czosnkiem, garam masala, imbirem i wszystkimi innymi normalnymi przyprawami wlaczywszy czuszke - jest ugotowane w domu przeze mnie albo tesciowa i mam pewnosc, ze to nie jest zadne smieciowe jedzenie

              byc moze dzieki diecie (albo wyjatkowo dobrze wymieszanym roznorodnym genom he he he) nie chorowal jeszcze oprocz jednego kataru, kiedy mial 4 tygodnie

              gdzies tam czytalam tez ze czosnek, jagody i rozne przyprawy kontroluja w sposob naturalny ilosc pasozytow w przewodzie pokarmowym, co w obliczu ostatnio zauwazalnej histerii robaczanej wsrod matek tez ma dla mnie znaczenie
              • Gość: menta Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 213.155.191.* 02.12.10, 13:31
                Z tym niechorowaniem... nie chcę straszyć ani czarno widzieć... moja córka do 2 lat nie miała nawet katarku, ale jak poszła do przedszkola, właśnie w wieku 2 lat, to się zaczęło... zapalenie oskrzeli, potem angina, a teraz ospa wietrzna. Najgorzej było właśnie z katarem, bo dziecko nieprzyzwyczajone do usuwania czegokolwiek z nosa nie dawało go nawet dotknąć. No ale teraz już jesteśmy zaprawione w bojach :)
                • Gość: sto kobiet Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 38.117.99.* 02.12.10, 21:41
                  Moj syn nie bedzie chodzil do przedszkola... ale ma kontakt z innymi dziecmi prawie codziennie, wiec mam nadzieje, ze styka sie z przeroznymi bakteriami i wirusami
                  pozdr,
                  S.
    • Gość: sto kobiet Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 38.117.99.* 30.11.10, 21:49
      Na samym poczatku gotowalam warzywa i owoce (dania jednoskladnikowe) i mrozilam w pojemnikach do robienia kostek lodu. Syn na poczatku jadl 1-2 kostki na raz. Potem gotowalam dania dwu i wiecej skladnikowe i przechowywalam przez 2-3 dni w lodowce w wyparzonym uprzednio sloiku. Teraz (syn ma 13 mies) prawie nie gotuje osobno - po prostu biore kawalek miesa np z pieczonego kurczaka, ktorego jemy my i siekam razem z brokulami albo ziemniakami albo innymi warzywami, ktore normalnie gotuje do obiadu. Jednorazowo gotuje tylko owsianke lub inna zupe mleczna na sniadanie (my nie lubimy).
      • moriax Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 30.11.10, 22:10
        zgadzam się w pełni ,że argument, że to niedobre to żaden argument
        Bo gotować dziecku tak małemu też powinno się bez soli itd
        jako przyprawy zioła po prostu i też z głową
        Te małe nerki to biedne są jedząc te nasze dorosłe
        zupy, sosy i ziemniaki
        Potem jesteśmy skrzywieni (sama jestem tego przykładem,
        że wiele potraw wydaje mi się mdłych,niedoprawionych,
        bo tak nam smak się ukształtował niestety)
        • Gość: sto kobiet Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 38.117.99.* 01.12.10, 16:03
          Jak na polskie standarty, to moge smialo powiedziec, ze gotuje dietetycznie, wiec roczne dziecko moze jesc to samo co my.
          Wyjatek stanowia niektore dania z kuchni hinduskiej, ktora to kuchnie uprawiamy dosc czesto z racji pochodzenia meza i moich preferencji smakowych. Nie popadam jednak w paranoje i podaje synowi dokladnie wszystkie przyprawy, ktore i my jemy, lacznie z garam masala. Akurat soczewica (dahl) jest jego jedna z ulubionych potraw. Nie widze w niej nic zdroznego i niewlasciwego. Sporo przypraw, ktore wchodza w sklad kuchni hinduskiej (uwazanej za ostra w oczach polskiego konsumenta) dostawal juz jako niemowle, kiedy bolal go brzuszek np kumin, kardamon i cynamon albo kiedy byl lekko przeziebiony: kurkume. Sol to inna historia. Sole mu, ale mniej niz nam.
    • forencka Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 01.12.10, 16:59
      A ja jestem zwolennikiem słoiczków. Pomijając cenę, bo na pewno nie wychodzą drożej, są dobrym wyjściem. Składają się z wyselekcjonowanych warzyw i mają dokładnie taki skład, jaki potrzebny jest dziecku w danym wieku. I nie to, że wierzę w reklamy, ale nie dostaliby certyfikatów, gdyby nie szczegółowe badania. Wiem ze studiów. Polecam dla leniwych ;)
      • czuszkaa Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 02.12.10, 11:28
        tylko BLW-czyli Bobas Lubi Wybór. linka ktos juz podawał.w ten sposób "rozszerzałam dietę" 2 dzieci.
        w skrócie to gotowanie warzyw na półtwardo i dawanie maluchowi do rączki aby sam jadł. w ten sposób podaje sie warzywa, owoce, makarony, kasze, chleb..oczywiscie nie wszyskto naraz.
        warunek jest taki zeby dziecko siedziało juz, bo do jedzenia musi usiąśc w foteliku.
        • Gość: Basia Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: *.MAN.atcom.net.pl 31.12.10, 10:59
          Fajny ten "Bobas lubi wybór". Zainspirowałyście mnie :) Książka zamówiona, biorę się do lektury forum.
      • Gość: eko_ Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 13:15
        forencka napisała:
        > A ja jestem zwolennikiem słoiczków. Pomijając cenę, bo na pewno nie wychodzą dr
        > ożej, są dobrym wyjściem. Składają się z wyselekcjonowanych warzyw i mają dokła
        > dnie taki skład, jaki potrzebny jest dziecku w danym wieku. I nie to, że wierzę
        > w reklamy, ale nie dostaliby certyfikatów, gdyby nie szczegółowe badania. Wiem
        > ze studiów. Polecam dla leniwych ;)

        Certyfikat dostać-to dziś nie problem!!!! kiedys już była afera z Bobo-Frutami że nie spełniały norm!!!! ty nie robisz tych badań tylko widzisz gotowe wyniki hahahaha
        • Gość: menta Re: Mamy maluchów, pomóżcie! IP: 213.155.191.* 02.12.10, 13:32
          Hahaha, ale jak sobie sama nie posadzisz marchewki i nie przypilnujesz, to też nie wiesz, czy kupujesz eko! A może przepłacasz trzykrotnie za robaczywą marchew, którą ktoś utaplał w błotku!
      • forencka Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 04.12.10, 23:50
        Oczywiście słoiczki wychodzą drożej, miało być ;)
    • zuzinkas Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 02.12.10, 13:34
      precz ze sloiczkami na codzien!!! mozna od czasu do czasu podac jak jest jakas wyjatkowa sytuacja ale na codzien to bron Boze..
      ja mieszkam na stale we Wloszech i tu rozszerzanie diety przebiega troche inaczej niz w PL.. wiadomo , co kraj to obyczaj..
      pierwszy nie mleczny posilek to rosolek warzywny (marchew, cukinia, ziemniaki) z dodatkiem kaszki ryzowej lub kukurydzianej.. potem powoli co 3-4 dni dodaje sie oliwe z oliwek, parmezan, inne warzywa i powoli dodaje sie do rosolku przetarte warzywa z ktorych gotuje sie ten rosolek i wprowadza sie powoli inne.. jesli dziecko ukonczylo juz 6 miesiecy to moze to byc jakakolwiek inna kaszka np. orkiszowa, z prosa, zbozowa (sa to oczywiscie kaszki bezmleczne i bezcukrowe, polecam firme HOLLE)...
      ja robie od razu wiecej tego rosolu i po prostu go zamrazam w malych pojemnikach.. wystarcza mi ok 6-8 posilkow..
      • zuzinkas Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 02.12.10, 13:40

        Nie dodalam ze Amy ma teraz 10 miesiecy, do wprowadzenia zostalo wlasciwie jeszcze tylko bialko jajka + niektore owoce sesonowe bo staralam sie jej dawac tylko produkty danego sezonu.. je wszystko co jej sie da plus domaga sie jak my jemy albo jestesmy w restauracji... co sie da to robie juz te same posilki a te jej zgniatam widelcem ale juz nie na papke ale na mniejsze kawaleczki..
    • lambswool Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 05.12.10, 10:45
      Moje dziecko ma teraz 13mies i od 4mies jest głównie na słoiczkach. Z nami dopiero od jakiegoś czasu je obiady, na razie jako dodatek ale w najbliższym czasie mam zamiar zrezygnować ze słoiczków.
      Jak dla mnie zaletą słoiczków jest to, że nie muszę długo planować jadłospisu na tydzień i nie muszę kupować miliona produktów aby zapewnić zbilansowaną dietę - owoce, warzywa, różne rodzaje mięsa, ryba (1-2 razy/tydz).
      Po drugie, mieszkam w Warszawie i nawet nie wiedziałabym gdzie kupić żywność eko i mieć 100% pewność, że kupuję żywność eko.
      Słoiczki kupuję raz na miesiąc w Leclerku - w 3ci czwartek miesiąca jest -20% na produkty dla dzieci. Miesięczny zapas kosztuje mnie trochę ponad 200zl więc za tę wygodę, różnorodność, zaoszczędzony czas i gwarancję składników eko mogę te 200zl zapłacić. Myślę, że gdybym gotowała sama kupując raz w tyg łososia dla dziecka zapłaciłabym już sporo.
      Po trzecie, dwóch pediatrów poleciło nam słoiczki minimum do 1 roku życia ze względu na jakość składników.
    • moofka Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 31.12.10, 11:32
      na sloiczkach bym diety nie opierala
      sa wygodne, w podrozy, czy jak sie czlowiek spieszy
      ale po pierwsze paskudne (i glownie pelne marchewek - ktore wcale dla niemowlat specjalnie zdrowe nie są)
      po drugie to kwestia kilku tygodni kiedy dziecko je ciapki
      jesli rozszerza sie diete zgodnie z kalendarzem funkcji pokarmowych - to podaje sie pierwsze stale posilki dziecku ktore stabilnie samo siedzi
      nie lezacemu pieciomiesieczniakowi
      wiec dobrze po pol roku
      juz dziecko osmiomiesieczne powinno jesc pokarmy niedokladnie rozdrodnione
      a wrecz w kawalkach
      bardziej warto zainwestowac w parowar na przyklad
      pozwala szybko i zdrowo przyrzadzic male porcje idealnie dla malych lapek
      metodą blw (wtedy jeszcze nie wiedzialam jak to sie nazywa ;) rozszerzalam diete dwojki dzieci i mi sie sprawdzilo, a dzieciaki jadly samodzielnie, chetnie i roznorodnie
      bardzo wiele cennych informacji co do samych skladnikow i kolejnosci ich podawania jest na zalinkowanej juz stronie osesek.pl
      warto tam zaglądac
    • koliberek15 Re: Mamy maluchów, pomóżcie! 01.02.11, 19:13
      Mój syn od 6 do 9 miesiąca był słiczkowy. UWażam że tak lepiej, bo jemu rozszerzanie diety wypadlo na lato i nawet lekarka powiedziałaze te pierwsze warzywa, owocve to wszystko ma zero witamin i mnóstwo nawozów. i faktycznie synkowi po jabłuszku ze słoiczka nic nie było a po startym na tarce świezym odrazu miala wysypkę. oczywiście do słoiczków dodawałam gluten, a w okolicach 9 miesiąca dodawałam np. ryż, kasze jaglaną, ziemniaka w kostece, aby go zachęcić do gryzienia.

      pierwsze słiki nie są takie drogie bo sa male i dziecko nie zajda tak dużo - ale potem to mi wychodziło po 70-80 zł na tydzień :(


      broniłam się przed gotowaniem tez dlatego że pracowalam na etat, jak tu gotowac, robić zakupy itd. Ale po roku synek zacząl dostawac zupki i obiadki mjej roboty. jak podziubie warzywa w kostce to obiad mam w 10 minut. nauczylam sie kupwac małe ilosci aby było świeze

      ze słiczków jada czasem deserki bo zima owoce polskie to raptem jabłka, banany i cytrusy mu póki co nie podchodzą. no to kupie mu słoik jagody, morele czy cos w tym stylu dorzucam ryz, albo mieszam z jogurtem naturalnym i wcina. obiadki mamy zawsze ze trzy w domu na wszelki wypadek.

      przyprawiamy raczej ziolami, czasem dosłownie kilka ziarenek pieprzu, żadnych mieszanek, dużo warzyw aby smak był intensywny, albo zupka ogórkowa, kiszone ogórki podduszone na irlandzkim masełku - pychota. syn ja z takim apetytem ze mimo zmęczenia po pracy z przyjemnością mu gotuję

      ilościowo - tyle zeby na 2 dni starczyło, mroże ew. buraki w malutkich pojemniczkach i mięsko - np. pulpety cielęce

      wychodzi nieco taniej ale niewiele bo dobre mieso, prawdziwe masło itp nie sa tanie. no ale wolę sobie czego innego odmówić :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka