ania_m66
05.01.11, 08:41
jesli gotujecie potrawy kuchni indyjskiej, ta informacja jest dla was. reszta niech nie czyta, bo niepotrzebne.
czasami w przepisach, w szczegolnosci na straczkowe, pojawia sie pozycja "bay leaf", czyli lisc laurowy.
jakos do tej pory tak mi wychodzilo, ze w domu mialam zawsze liscie kupione w polskim, czy niemieckim sklepie. dopiero wczoraj bedac w asia shopie uswiadomilam sobie, ze akurat mi "wychodza", a tu nakladany hermelin czeka na zalanie olejem.
wrzucilam wiec do koszyka paczke takowych firmy TRS, ktora bardzo lubie, przynioslam do domu, otworzylam, powachalam no i .... skucha. cynamon i mydlo prosze panstwa!
dopiero wtedy wrzucilam w google "indian bay leaf" (przedtem nie przyszlo mi to do glowy) i od razu wyskoczylo mi to www.uni-graz.at/~katzer/engl/Cinn_tam.html
pamietam, ze thiessa szukala kiedys nasionek lubczyku, poniewaz jakis wesolek przetlumaczyl ajvan jako "lovage seeds", wiec z tymi angielskimi nazwami niektorych ziol i przypraw naprawde trzeba uwazac.
w kazdym razie od wczoraj wiem, ze jesli jakis indyjski przepis wymaga liscia laurowego, zdecydowanie nie jest to ten, ktory wrzucamy do bigosu, sledzia w oleju i wywaru na ogorkowa :)
w polskich warunkach, sadzac z zapachu zastapilabym go kawalkiem laski cynamonu.