kostki rosołowe, bulionetki

IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.11, 17:49
Każdy wie, że jak w przepisie jest napisane "dodać wywar", to idealnie byłoby mieć wcześniej przygotowany prawdziwy wywar warzywny, wołowy, czy drobiowy, w zależności co jest potrzebne. Ale mało kto takowy na codzień posiada i najczęściej ratuje się kostkami rosołowymi.

Jakoś nigdy nie widziałam w tym nic złego, nawet w wielu programach kulinarnych widziałam, jak polecają kostki jako szybki zamiennik prawdziwego wywaru. Często ich używałam i jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy żeby czytać ich skład. Kilka dni temu kupiłam reklamowane "bulionetki", bo wydawalo mi się, że to taki bardzo mocno skondensowany wywar... Coś mnie podkusiło żeby przeczytać skład: EKSTRAT WOŁOWY: 0,3%!!!!!!!!Hahaha!
Reszta to jakieś zagęszczacze, wzmacniacze, aromaty. Aż przestudiowałam skład kostek rosołowych i wygląda to podobnie. Nigdy nie wierzyłam że to sama natura, ale jednak wydawało mi się taka kostka składa się głównie z ekstratu mięsnego (lub warzywnego)...

Chyba zacznę robić własne wywary na zapas i będę je mrozić, bo do kostek się skutecznie zniechęciłam:(




    • Gość: wuwu Re: kostki rosołowe, bulionetki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.11, 17:59
      ja dawno temu zrezygnowałam ze wszystkich kostek, maggi i innych tego typu świnstw
      wszystko smakuje teraz jak powinno i jeśli potrzebuję bulion warzywny czy mięsny, to go robię
      planuję obiad zwykle dzień wcześniej i dzięki temu mam czas przygotować wszystko co będzie potrzebne
    • ania_m66 lepiej pozno niz wcale :) 13.02.11, 18:10
      jeszcze ze 3 lata temu szydzono ze mnie, kiedy pisalam, ze to swinstwo (nie bo niezdrowe, ale niesmaczne)
      trudno, nie zawsze ma sie pod reka bulion domowego wyrobu. dlatego dalej polecam instant. z tym, ze bio, bo wtedy jest szansa, ze bedzie bez polepszacza smaku. niestety, etykietki trzeba czytac zawsze, pod nazwa "ekstrakt drozdzowy" kryje sie rowniez polepszacz smaku.
      najlepiej kupowac takie, ktore zawieraja wylacznie suszone warzywa, ziola i wyraznie wymienione przyprawy.
      w niemczech polecam maggi natur pur i bio marke sieci discounterow norma. w polsce moze robi cos podobnego firma dary natury?
      aha, tani sos sojowy nie jest lepszy od maggi w plynie.
      • linn_linn Re: ekstrakt drozdzowy 14.02.11, 11:23
        No wlasnie... Poklikalam troche...

        "Innym spożywczym produktem pochodzenia drożdżowego jest ich ekstrakt, czyli naturalny autolizat komórek drożdżowych, bogaty w peptydy, sole mineralne, aminokwasy. Ekstrakt drożdżowy jest także przemysłowym źródłem glutaminianu sodu."
        pl.wikipedia.org/wiki/Saccharomyces_cerevisiae

        Jak to jest? Ekstraktu drozdzowego mamy unikac, a do ciasta drozdzowego ladujemy tyle drozdzy ile sie da / a nawet wiecej /. Niestety buliony nez ekstarkty trodno znalezc. Ja ostatnio nie widzialam.
        • simon_r Re: ekstrakt drozdzowy 14.02.11, 13:06
          do ciasta drożdżowego pakujesz drożdże po to aby przerobiły trochę cukru na bąbelki, dzięki którym ciasto rośnie i staje się pulchne... a nie po to żeby lepiej smakowało.
          • linn_linn Re: ekstrakt drozdzowy 14.02.11, 13:15
            Babelki beda nawet wtedy, gdy ilosc jest o wiele mniejsza.
        • ania_m66 Re: ekstrakt drozdzowy 14.02.11, 15:21
          ekstrakt drozdzowy to nie to samo co drozdze, tylko autolizat komorek drozdzowych.
          ja tam nie uwazam, aby byl szkodliwy dla zdrowia, tylko po odstawieniu polepszaczy zaczynamy po fazie "fuj, jakie to niedoprawione" smakowac czyste prawdziwe jedzenie.
          no i z polepszaczem jemy wiecej, dlatego po zjedzeniu duzej porcji warzyw i ryzu u chinczyka niektorzy godzine potem sa glodni. stad lata zreszta cale w niemczech pokutowalo przeswiadczenie, ze ta kuchnia jest "lekka".
          sa buliony bez ekstraktu. nawet jesli pisze "bez polepszacza" ekstrakt moze byc zgodnie z prawem dodany.
          nieekologiczne mozesz spokojnie zostawic na polce, tam zawsze jakis dziwny syf dodadza, a kupujac ekologiczne uwaznie czytac etykietke. w niemczech sie pare znajdzie, beda i we wloszech.
          • linn_linn Re: ekstrakt drozdzowy 15.02.11, 09:46
            Mnie wlasnie chodzi o to, czy dodanie ekstraktu drozdzowego / wiem, co to jest / dyskwalifikuje rosol w granulkach czy kostkach. Niestety kazdy / a i tak o nie jest latwo / zawiera ekstrakt drozdzowy. Podaj marke tego, ktory nie ma. Sprawdze.
    • happy_time Re: kostki rosołowe, bulionetki 13.02.11, 18:17
      Oczywiście, że większość osób nie ma czasu codziennie gotować wywaru. Można ugotwać raz na tydzień, dwa i zamrozić porcjami. Można też kupić dobre kostki w sklepach ze zdrową żywnością. Są droższe od tych zwykłych, ale warto.
    • bene_gesserit Re: kostki rosołowe, bulionetki 13.02.11, 20:12
      Jesli nie masz czasu na odparowywanie rosolkow i mrozenie, polecam paste miso - obok ryzu podstawe zywienia Japonczykow przez setki stuleci, napakowaną solami mineralnymi, witaminami i proteinami. Niezaawansowanym (pasta w koncentracie ma dziwny zapaszek, ktory znika po rozpuszczeniu w zupie) polecam miso z ryzu, w kazdym razie biale (delikatniejsze w aromacie i slodsze w smaku). Niewielki dodatek pasty nadaje zupom i potrawom 'drugie dno', glębię. Swietnie nadaje sie do podprawiania zup zamiast kostek. Oczywiscie, moze nie ogorkowej (chociaz mi smakowalo) czy zurku, ale kazdej warzywnej smieciowki czy krupniku, a juz w ogole swietne jest do pomidorowej.
    • rudyocicat Re: kostki rosołowe, bulionetki 13.02.11, 20:26
      A my nie używamy kostek ani bulionetek, i nie wiem do czego mi to potrzebne w kuchni?

      Albo ja jakaś niereformowalna, albo mi brak tv zaszkodził, bo ja nie wiem o co z tymi kostkami chodzi.... Jak robimy rosół to nie muszę go psuć smakiem jakiś polepszaczy....

      Co do dodawania bulionu do potraw... Zawsze gotujemy więcej wywaru, z którego będzie zupa i część zamrażamy nim ją zrobimy, więc w razie potrzeby mam "pod ręką" (zaraz w zamrażarce) gotowy wywar....

      Nie wiem czy ktoś kiedyś czytał skład kostki rosołowej? połowa to sól, mała część to suszone warzywa (śmiem twierdzić, że w żaden sposób nie wpływają na smak potrawy), reszta to polepszacze (tak mocno zaokrąglając)...

      Zdarzyło się nie raz i nie dwa, że nie miałam pod ręką zamrożonego wywaru i potrawa jakoś specjalnie nie ucierpiała, dodałam wrzątku i więcej soli i ziół...
      • aqua48 Re: kostki rosołowe, bulionetki 13.02.11, 22:48
        Lepiej mieć pod ręką suszone lub mrożone warzywa i zrobić sobie w razie potrzeby. Ja generalnie zupy gotuję w szybkowarze, zrobienie w nim wywaru to 10 do 15 minut max. Do pieczonego mięsa nie dodaję bulionu, tylko zwykłej wody. Na początku mojego gotowania miałam pod ręką kostki, wtedy się ich używało, teraz w ogóle nie odczuwam takiej potrzeby.
    • lashqueen Re: kostki rosołowe, bulionetki 14.02.11, 08:43
      Często robię wywar z warzyw, choćby do risotto. Najprostszy - seler naciowy, cebula z łupiną/szalotka i marchew. Tę ostatnią często pomijam. Gotuję warzywa przez 15 minut i wywar jest super. Ale to zasługa selera i jego fantastycznego aromatu.
      • mhr-cs Re: kostki rosołowe, bulionetki 14.02.11, 09:42
        lashqueen napisała:

        > Często robię wywar z warzyw, choćby do risotto. Najprostszy - seler naciowy, ce
        > bula z łupiną/szalotka i marchew. Tę ostatnią często pomijam. Gotuję warzywa p
        > rzez 15 minut i wywar jest super. Ale to zasługa selera i jego fantastycznego a
        > romatu.
        no nie tylko naciowy,
        a ugotowany w tym kurczak
        to juz cos wspanialego,
        daje on temu wywarowi "cos",
        po dodaniu wina do ryzu
        potem tego "cos"
        mamy wspaniale risotto
      • rudyocicat Re: kostki rosołowe, bulionetki 14.02.11, 10:10
        Zgadzam się co do selera, nie wyobrażam sobie dobrego wywaru bez selera:)

        Dla tych co chcą mieć zapach prawdziwego rosołu, polecam lubczyk (inaczej magi), łatwo rośnie w ogrodzie, poza sezonem można używać suszonego:)
        • mhr-cs Re: kostki rosołowe, bulionetki 14.02.11, 10:24
          rudyocicat napisała:

          > Dla tych co chcą mieć zapach prawdziwego rosołu, polecam lubczyk (inaczej magi)
          > , łatwo rośnie w ogrodzie, poza sezonem można używać suszonego:)

          wlasnie ten lubczyk
          to jest cos specjalnego
          jak mam w ogrodku latem,
          suszonego nie uzywam
          wole mrozony,
    • szopen_cn Tak technicznie ciut a moze po prostu... 14.02.11, 11:34
      Teoria, praktyka i procenty.

      Kota ogonem odwracajac i zakladajac, ze wywar w kostce powstaje w sposob naturalny.
      Czyli do sporego garnka wkladamy: 5kg kurczakow, 3kg selera, 3kg marchwi, 3 kg cebuli, 2kg pora, 2kg pietruszki, pol kilo przypraw (listkow bobkowych, pieprzu, ziela angielskiego, lubczyka itd), 0.250 kilo innych warzyw i przypraw wg gustu.
      Dla smaku/wykwintu i zabawy dajemy jeszcze kilogramowego krolika, bedzie przepis orginalny.
      Aby dalo sie to zjesc ze smakiem dodamy 1 kg soli, 0.250 kg cukru i lyzeczke curry.
      Zalejemy woda do 100 litrow (garnek spory mial byc, wody bedzie litrow 80).

      Caly wywar ma 100kg skladnikow.

      Powyzsze proporcje beda w miare bliskie normalnej w domu gotowanej zupie malo slonej.
      Wywar sobie letko pyrkajac gotujemy odpowiednio dlugo.
      Nastepnie przepuszczamy przez sitko aby czesci nierozgotowane i nie rozpuszczone wylowic, co pozostanie na sitku dokladnie wyciskamy by kazda odrobine rozpuszczalnego smaku zlapac.

      Patrzac na skladniki w powyzszej recepturze i ich sklad w miare realnie mozna sie spodziewac "odlowic" na sitku 4 kilo nierozpuszcalnych skladnikow stalych (pol kilo suchych przypraw i 20% z 18kg kurczaka i warzyw).

      W pozostalym wywarze bedzie: 1kg soli, 0.250 kg cukru i optymistycznie 1.250 kg rozpuszczalnych skladnikow (z tego 0.750 kg to tluszcz z kurczaka).
      By wywar w kostki przerobic odparowujemy reszte wody i z pozostalych nam 2.500 kg robimy kostki.

      Pamietamy, ze te kostki po dodaniu wody stworza nam dokladnie ten sam wywar, bo na tym teoria produktow instant/rozpuszcalnych polega (teoretycznie bo nie bedziemy wnikac w kwestie estrow i innych lotnych smaku i zapachu komponentow).

      Na opakowaniu do naszych kostek piszemy sklad: sol 40%, tluszcz 30%, cukier 10%, warzywa 15%, wywar z kurczaka 5%.

      Jakby nie patrzec mniej wiecej sklad "lepszej" kostki ze sklepu.

      • rudyocicat Re: Tak technicznie ciut a moze po prostu... 14.02.11, 12:20
        > Na opakowaniu do naszych kostek piszemy sklad: sol 40%, tluszcz 30%, cukier 10%
        > , warzywa 15%, wywar z kurczaka 5%.

        od razu wolałabym aby znalazła się tutaj marka tej kostki, bo 15% warzyw i 5% wywaru z kurczaka to mocno wymarzona jak dla mnie wersja kostki... i jak policzyłam te procenty to zabrakło mi miejsca na coś bez czego kostka by nie istniała: glutaminian smaku itp...

        znalazłam taki skład kostki
        * sól kuchenna ~50%,
        * tłuszcze roślinne i zwierzęce ~10%,
        * składniki mięsne 0.2 – 0.5%,
        * aromaty i substancje wzmacniające smak i zapach (glutaminian sodu, rybonukleotydy: inozynian sodu i guanylan sodu),
        * substancje smakowe (ekstrakty drożdżowe, naturalne przyprawy roślinne, suszone warzywa, cukier),
        * maltodekstryny (enzymatyczne hydrolizaty skrobiowe),
        * skrobia ziemniaczana,
        * barwniki naturalne i identyczne z naturalnymi (karmel i kurkuma),
        * regulatory kwasowości (np. kwas cytrynowy).

        wzięte stąd cafeteria.pl/zdrowie/zdrowe-odzywianie/niezdrowa-zupa-z-kostki/
        • rudyocicat *glutaminian sodu:) 14.02.11, 12:21
          oczywiście glutaminian sodu poprawiający smak:)
        • linn_linn Re: Tak technicznie ciut a moze po prostu... 14.02.11, 13:29
          Ja znam rosol w proszku, ktory ma 32% soli, a i tak warzywa nie dochodza do 15% / jest ich 6,5-6,8% /.A jest to rosol reklamowany jako majacy 25% warzyw wiecej.
          • rudyocicat Re: Tak technicznie ciut a moze po prostu... 14.02.11, 14:45
            linn_linn kiedyś używałam kostek, bo wydawało mi się, że tak się gotuje zupę i nie ma rosołu bez kostki, i też nie zauważyłam, aby w tych kostkach było kiedykolwiek aż 15% warzyw...
      • qubraq Re: Tak technicznie ciut a moze po prostu... 14.02.11, 16:27
        szopen_cn napisał:

        > Teoria, praktyka i procenty.
        > Kota ogonem odwracajac i zakladajac, ze wywar w kostce powstaje w sposob naturalny.

        Cześć P! jak dawno Cie tu nie widziałem... jak tam sie żyje w nowym miejscu? Nie zalało Cie w tym roku - ponoc 1/4 kraju była u Was pod wodą; z prztujemnoscia oglądam na Travel Chanel 3-częsciowy film o restaurowanych kolejach przybrzeżnych szczególnie tę część o folinie Barossa i o winach tam produkowanych! :-)
        Generalnie - w przedmiotowej sprawie - myślę podobnie jak Ty bo Ty jesteś w tej branży zawodowcem! :-) ale i tak jestem tu podpadniety za moje lenistwo i używanie gotowców...

        • rudyocicat Re: Tak technicznie ciut a moze po prostu... 14.02.11, 18:06
          > Generalnie - w przedmiotowej sprawie - myślę podobnie jak Ty bo Ty jesteś w tej
          > branży zawodowcem! :-)

          A skąd przypuszczenie, że my nie jesteśmy zawodowcami?

          ale i tak jestem tu podpadniety za moje lenistwo i uż
          > ywanie gotowców...

          bo gotowce są złe;)
          • zadumanaa Re: Tak technicznie ciut a moze po prostu... 24.03.11, 09:04
            Ileż ja się przez lata od Szopena nauczyłam...:)
            Dzięki
    • gola.baba Re: kostki rosołowe, bulionetki 14.02.11, 14:28
      Bulion warzywny domowej roboty mam zawsze pod ręką, a konkretnie w zamrażarce. Przejrzałam okoliczne sklepy ze zdrową żywnością i wśród tony kostek nie znalazłam dosłownie żadnej zdrowej, więc wyprodukowałam sobie coś takiego:

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,119545115,119545115.html
      Zrobiłam go na początku grudnia, używam często, bo zimowe dni aż się proszą o zupy i gęstsze sosy, a kilka najmniejszych pojemników jeszcze mam. Szczęśliwym posiadaczom większych zamrażalników bardzo polecam tę metodę.
      • rudyocicat Re: kostki rosołowe, bulionetki 14.02.11, 14:43
        gola.baba piękne są te Twoje "bulionetki";)
      • ding_yun do gołej baby 14.02.11, 15:46
        Gdzie kupiłaś takie pojemniczki?
        • gola.baba Re: do gołej baby 14.02.11, 15:58
          @ Rudyocicat - pięknie dziękuję, kłaniam się w pas :-)

          @ Ding_yun - nie kupuję, zostawiam pojemniki wszelkie, w których były gotowe produkty. W tych małych dostaję sos do burrito na wynos z meksykańskiej knajpy, w zasadzie jedyny fast food jaki kupujemy ;-) te większe z tyłu to po serkach i nie pamiętam po czym jeszcze. Zasada jest prosta - nie lubię kreować popytu na plastyk, ze względów ekologicznych, więc utylizuję, co się da. Jeżeli chcesz kupić, sprawdź może w supermarketach, na stoisku z naczyniami piknikowo-imprezowo-jednorazowymi.
      • pinkink3 przecier warzywny to nie bulion 14.02.11, 17:47

        gola.baba napisała:

        > Bulion warzywny domowej roboty mam zawsze pod ręką,

        To troche nieporozumienie, bo to, co robisz jest zamrozonym przecierem z warzyw, a nie bulionem.
        Wierze, ze moze byc smaczne, ale to nie to.
        • rudyocicat Re: przecier warzywny to nie bulion 14.02.11, 18:18
          > gola.baba napisała:
          >
          > > Bulion warzywny domowej roboty mam zawsze pod ręką,
          >
          > To troche nieporozumienie, bo to, co robisz jest zamrozonym przecierem z warzyw
          > , a nie bulionem.
          > Wierze, ze moze byc smaczne, ale to nie to.


          Zaznaczam, że się nie znam, ale zainspirowana pinkin3 poszukałam u wujka Google i wyszło mi, że bulion warzywny jednak istnieje, i nawet znani kucharze go robią...

          Sama boję się używać słowa bulion, bo zauważyłam tutaj na Forum kilka szkół, więc unikając posądzenia o brak wiedzy używam słowa wywar jeśli chodzi o tą wodę z warzyw... W końcu co to jest ten bulion jak nie wywar z warzyw, z mięsem lub bez mięsa, z kością lub bez?

          Niech mi to ktoś wytłumaczy, najlepiej bez obrażania:)
          • pinkink3 bulion 14.02.11, 19:09
            rudyocicat napisala:

            >W końcu co to jest ten bulion jak nie wywar z warzyw, z mięsem lub
            > bez mięsa, z kością lub bez?



            Wywar to nie przecier przeciez.;)
            Bulion, w moim przekonaniu, jest przezroczystym, klarownym plynem, a nie zmiksowanymi jarzynami. To, co pracowicie wyprodukowala gola.baba nazywa sie 'mirepoix' i raczej klarownego rosolu sie z tego nie zrobi.
            Ale bedzie swietny do innych zup czy sosow.

            Slowo 'bulion' mowiac najprosciej to skoncentrowany, 'stezony rosol', kiedy z miesa lub ryby, lub klarowny, skoncentrowany wywar, kiedy z warzyw.
            Pamietam, ze w Polsce podawalo sie buliony z pasztecikiem czy diablotka. Czasem z uszkami. [Czy cos sie zmienilo od tamtej pory?]

            Ale przede wszystkim sluzy jako baza dla innych zup.
            To wszystko.


            Zreszta tu jest wszystko ladnie wylozone:
            www.abcgospodyni.pl/bulion.html



            • rudyocicat Re: bulion 14.02.11, 20:34
              Wpinkink3 wstyd mi i kajam się ile wlezie:)

              Nie doczytałam, że były zmiksowane warzywa, myślałam że chodzi o sam płyn..
              Ja robię więcej wywaru i zlewam trochę do zamrożenia (do wykorzystania później), a reszta pozostaje na zupę.

              Pomyślałam sobie, że w sumie jakby tak zrobić większą ilość tego wywaru to co z tymi warzywami? Ile można zjeść sałatki? Chyba też bym zmiksowała i mówiła bulion, mimo iż to nie bulion:) Może i klarowny rosół z tego nie wyjdzie, ale jaki dobry;) W sumie to nawet z kostki nie wyjdzie klarowny, bo pełno tam różnych frędzli* pływa....

              *Pewnie się teraz ktoś przyczepi do moich frędzli, i będzie mnie uświadamiał, że to warzywa... ;)



              • Gość: agniesia Re: bulion IP: *.adsl.alicedsl.de 14.02.11, 20:44
                bo to nie fredzle tylko farfocle :D

                a z kostki wychodzi klarowny - calkowicie prezroczysty bo te farfocle tylko po gorze plywaja ;)
                • brynia2 Re: bulion 14.02.11, 21:33
                  Oj tak, tak, dziewczyny mają rację :) Bulion to "wodnisty" wywar/rosół bez farfocli, hi, hi....
                  A tak przy okazji dodam tylko, że forum jest m.in. po to, aby rozwiewać kulinarne wątpliwości :)



                  • rudyocicat Re: bulion 14.02.11, 21:49
                    > A tak przy okazji dodam tylko, że forum jest m.in. po to, aby rozwiewać kulinar
                    > ne wątpliwości :)

                    Dlatego staram się je rozwiać;) Niestety, ale się nie mogę zgodzić z wcześniejszą wypowiedzią i nadal będę uważała, że to frędzle, a nie farfocle;) Nie prawdą też jest ich rzekome pływanie po wierzchu, lubią opadać, a jak się ruszy łyżką to sieją zamęt w rosole....
                    • Gość: agniesia Re: bulion IP: *.adsl.alicedsl.de 14.02.11, 22:01
                      ale jak sie ich nie rusza to nie zaburzaja przezroczystosci;)

                      a jak sie juz ruszy to duzego zametu nie sieja bo ich malo.
                      ale ja sie moge nie znac bo nie uzywam :P
                      • rudyocicat Re: bulion 14.02.11, 22:16
                        > ale jak sie ich nie rusza to nie zaburzaja przezroczystosci;)

                        Ale jak nie użyć bez ruszania? Przez słomkę?;)

                        > ale ja sie moge nie znac bo nie uzywam :P

                        Od dawna też nie używam, więc jedynie domniemywam w celu rozwiania wątpliwości;)
                  • pinkink3 zazalenie na forum 14.02.11, 22:03
                    brynia2 napisała:


                    > forum jest m.in. po to, aby rozwiewać kulinarne wątpliwości :)


                    Nie tylko, nie tylko...
                    Od tego foruma to sie jeszcze tyje, bo sie czlowiek naczyta, a na GP naoglada cudow i niestety, chce koniecznie wyprobowac.

                    *Milo Cie spotkac Beniuchna.)) Niech Ci sprzyja sw. Walenty!

                    • brynia2 Re: wyżalenie na forum ;) 14.02.11, 22:21
                      pinkink3 napisała:

                      > Od tego foruma to sie jeszcze tyje,

                      Aj tam, aj tam, ale przynajmniej wie, po co żyje, hi, hi... Kto to widział, żeby anorektycznym umierać? ;))

                      PS. Martko, a Walenty jest kopnięty, mało nie trzepnęłam "go" dzisiaj ;)
                      uściski i tarmoszki w pyski :)
            • gola.baba Re: bulion 15.02.11, 04:27
              No popatrz, człowiek się uczy całe życie i głupi umiera. Nie wiedziałam, że wyprodukowałam mirepoix. Dzięki za oświecenie.

              Właściwie bulion zrobiłam wcześniej, taki jak opisujesz, klarowny. Stwierdziłam jednak, że jest zbyt słaby, tzn. musiałabym użyć kilka małych pojemników lub jeden większy jednorazowo, a nie w tym rzecz, bo on miał właśnie działać jak "kostka", czyli mała rzecz, a doprawia, a na dodatek nie zajmuje zbyt wiele miejsca w zamrażarce. W związku z tym następnym razem zmiksowałam warzywa i otrzymałam to, o co mi chodziło, choć nie wiedziałam jeszcze, że to coś ma nazwę, czyli mirepoix.

              Gotowanie rosołu nie było moim zamiarem, a do wszelkich innych celów mirepoix nadaje się znakomicie i jest zdrowe. Jak zwał, tak zwał, polecam.
        • Gość: agniesia Re: przecier warzywny to nie bulion IP: *.adsl.alicedsl.de 14.02.11, 19:57
          no wlasnie tez mialam sie do tego przyczepic.
          to jednak do wszystkiego nie pasuje tak jak bulion bo po rozpuszczeniu nie jest przezroczaste.

          ja tez prawie zawsze mam zamrozony ale czysty wywar z jarzyn/kosci/miesa
    • Gość: edgarek Re: kostki rosołowe, bulionetki IP: *.unknown.tele.dk 23.03.11, 10:49
      od lat nie używam kostek rosołowych i innych tego typu veget.. nie odczuwam potrzeby, być może kwestia przyzwyczajeń. Kiedyś nawet gotując rosół, uznałam iż smak jakiś płytki, dodałam pół tylko kostki rosołowej do wywaru i smak faktycznie zmienił się.. ale jak dla mnie na wielką niekorzyść. brr!! do tej pory pamiętam to ochydztwo!
      • mhr2 Re: kostki rosołowe, bulionetki 23.03.11, 12:11
        kwestia poznanego smaku,
        jak sie ktos tak nauczy
        no juz nic nie pomozesz,
      • sonia.2009 Re: kostki rosołowe, bulionetki 23.03.11, 16:47
        wspolczuje szczerze

        ale po co ty gotujesz rosol?
        przeciez uzywajac kostek wystarczy zalac toto wrzatkiem i zamieszac? po cholere gotowac to jeszcze?
    • sonia.2009 Re: kostki rosołowe, bulionetki 23.03.11, 16:45
      a lodowke z zamrazalnikiem posiada?
      to niech kupi litrowe i pollitrowe plastikowe pojemniki i zamrozi bulionu na zas
      wtedy sie bedzie mialo pod reka
      ja nie uzywam - nigdy - przenigdy kostek, bulionetek i inszego syfu tego
    • z_plus_z Re: kostki rosołowe, bulionetki 24.03.11, 19:21
      Zauważyłam, że problemem jest nie tyle "brak czasu" (wywary gotują się SAME, wbrew bajeczkom co niektórych), ile totalny brak umiejętności doprawiania. Bez veget i kostek ludzie mają kolosalne problemy z uzyskaniem pożądanego smaku. Po prostu.

      Nic dziwnego, bo tego też trzeba się nauczyć. Ale taka nauka nie trwa wcale długo, na dodatek kończy się wielką satysfakcją. Więc tego nauczyć się warto.
    • zadumanaa No to rewolucja w kostkach... może... 25.03.11, 08:57
      Skoro zwykle pisali na forum liczni kucharze, że w kostkach jest niemal sama sól, to może zrobić kostki kompletnie bez soli. Każdy posoli sobie sam. Jak udowodnił wyżej Szopen skład kostek jest nie taki znowu bez sensu.
      Ta sól działa jednak pewnie jak konserwant, więc rewolucyjne kostki bez soli i może nawet bez wszelkiej chemii należałoby trzymać w sklepowych zamrażarkach:)
      I może wtedy kostka tylko z warzyw i tylko z mięsa byłaby satysfakcjonująca dla smaku i zdrowia??????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja