Gość: gość
IP: *.dynamic.chello.pl
13.02.11, 17:49
Każdy wie, że jak w przepisie jest napisane "dodać wywar", to idealnie byłoby mieć wcześniej przygotowany prawdziwy wywar warzywny, wołowy, czy drobiowy, w zależności co jest potrzebne. Ale mało kto takowy na codzień posiada i najczęściej ratuje się kostkami rosołowymi.
Jakoś nigdy nie widziałam w tym nic złego, nawet w wielu programach kulinarnych widziałam, jak polecają kostki jako szybki zamiennik prawdziwego wywaru. Często ich używałam i jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy żeby czytać ich skład. Kilka dni temu kupiłam reklamowane "bulionetki", bo wydawalo mi się, że to taki bardzo mocno skondensowany wywar... Coś mnie podkusiło żeby przeczytać skład: EKSTRAT WOŁOWY: 0,3%!!!!!!!!Hahaha!
Reszta to jakieś zagęszczacze, wzmacniacze, aromaty. Aż przestudiowałam skład kostek rosołowych i wygląda to podobnie. Nigdy nie wierzyłam że to sama natura, ale jednak wydawało mi się taka kostka składa się głównie z ekstratu mięsnego (lub warzywnego)...
Chyba zacznę robić własne wywary na zapas i będę je mrozić, bo do kostek się skutecznie zniechęciłam:(