giezik
06.06.04, 17:56
tak mnie natchnelo to przy watku o koszmarach restauracyjnych.
Bardzo mi sie podobaja koncepcje w stylu "swieto slimakow", szparagow, krewetek itp..... Oczywiscie ma to sens wylacznie w momencie, gdy (pomijajac owoce morza, w ktore Baltyk nie jest zbyt zasobny) jest to swiezutkie i wlasnie jest sezon. I ostatnio czytam, ze w restauracji Prowasja (w ktorej nota bene karta dan, jakos mi sie nie kojarzy w pelni z nazwa knajpy) jest tydzien grzyba. No trzeba miec chyba cos w dynce, zeby na poczatku lata cos takiego wymyslec. ja rozumiem, ze grzyby suszone sa pyszne, a mrozone to jeden z najwaznijszych wynalazkow jakie w ostatnich latach znalazlem.
Ale do cholery naprawde nie mozna wymyslec czegos co bedzie sie kojarzylo ze swiezoscia, i obecna porą.
Rozumiem, ze jesienia inteligentny wlasciciel tego przybytku zrobi tydzien szparagów?
A juz na marginesie, czy ktorys z restauratorow (rzucam za darmoche pomysl !!!) zastanowil sie by dogadac sie z jednym z licznych kol lowieckich w Polsce i w czasie sezony na przepiorki, zrobic swieto przepiorek, przy bazantach, dzikach, kuropatwach to samo!