bene_gesserit
24.07.12, 20:18
Rozkręca się afera z kradzieżą metodą wytnij-wklej:
Dziś Magdalena Makarowska, z zawodu dietetyczna, wydała specjalne oświadczenie, w którym tłumaczy, że użyła w książce "różnych przepisów, w tym pochodzących od znajomych i pacjentów". "Choć to wyjaśnienie może brzmieć naiwnie, tak było. Korzystałam z bazy własnych i zasłyszanych pomysłów i treści, których część - jak się okazuje - ma swoje miejsce w sieci" - czytamy w oświadczeniu. Makarowska zapewnia, że jest już w kontakcie z "zainteresowanymi osobami" i że będą wspólnie szukać satysfakcjonującego dla wszystkich rozwiązania.
Wydawnictwo Feeria informuje na swojej stronie, że na czas wyjaśnienia kontrowersji wstrzymano sprzedaż książki.
Tyleż brzmi to naiwnie, co nieprawdopodobnie.
Nie tyle dziwi mnie kradzież treści z netu, tylko brak śladu - choćby najmniejszego - ich przetworzenia. Dlaczego? Chyba ze chodziło o 'napisanie' ksiązki w jeden wieczór.