20.08.12, 01:00
Z czego powinien składać się niedzielny brunch? Powinny przeważać dania śniadaniowe czy wręcz przeciwnie? Powinno być coś na ciepło czy same przekąski? Lepiej zrobić małe kanapeczki czy może podać talerz wędlin, serów i innych dodatków? Powinno być też coś na słodko? Jakaś sałatka?
Chciałabym zacząć celebrować niedzielne brunche, mam dużo fajnych przepisów ale nie do końca znam zasady jak należy układać menu dla tego rodzaju posiłku. Pomożecie? :)
--
Moje inspiracje: Ślubne i Dziecięce
Nasza wspólna podróż: Tak to się zaczęło, Narzeczeństwo, Panieńskie chwile, Ślubnie, Filmowo, Cywilnie(loading...10%)
Obserwuj wątek
    • squirk Re: To już wygląda na nerwicę natręctw. 20.08.12, 03:26
      Myślę, że ten wątek forum.gazeta.pl/forum/w,77,135366261,135366261,Co_upiec_na_pierwszy_dzien_pracy_.html mógł stanowić dla zainteresowanych przesłankę do wniosku, że podjęłaś pracę zawodową. Oczywiście bez związku z tematem rozpoczętego przez Ciebie wątku.
      :-)
      --
      Chaotyczna neutralna.
    • anel_ma Re: Brunch 20.08.12, 09:31
      myslę, ze spokojnie może być wszystko na co macie ochotę -kanapeczki, sałatki, jakies ciepłe paszteciki, ciasto, kawa herbata
      Nie musisz szukac zadnych zasad, jak chcesz wprowadzić swoja brunchową tradycję, to zrób po swojemu, to co ci pasuje, np zawsze sałatka w dwóch odsłonach, jedno ciepłe cos, i kanapeczki, i 2 rodzaje ciast
      albo brunche tematyczne, bo chyba lubisz
      Sheraton robi niedzielne brunche, pewnie inne hotele też -przjdź się ze 2 razy i skosztuj, mozesz też podpytac obsługę i bedziesz juz co nieco wiedziała
      • zia86 Re: Brunch 20.08.12, 12:26
        Dzięki. :)
        Tak jasne, chciałabym wybrać coś dla siebie ale zanim to zrobię chciałabym się dowiedzieć w ogóle z jakiej puli mogę wybierać, czyli co się mniej więcej jada a co niekoniecznie. :) Natknęłam się na te brunche wczoraj jak szukałam informacji, może rzeczywiście się przejdziemy, ale już na pewno nie w tym tygodniu.
        --
        Moje inspiracje: Ślubne i Dziecięce
        Nasza wspólna podróż: Tak to się zaczęło, Narzeczeństwo, Panieńskie chwile, Ślubnie, Filmowo, Cywilnie(loading...10%)
        • Gość: blue.berry Re: Brunch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.12, 14:10
          > Tak jasne, chciałabym wybrać coś dla siebie ale zanim to zrobię chciałabym się
          > dowiedzieć w ogóle z jakiej puli mogę wybierać, czyli co się mniej więcej jada
          > a co niekoniecznie. :)

          ale naprawdę? przepraszam bardzo, ale to jest jakieś chore. je się to na co ma się ochotę, z "puli" to wybierają osoby na dietach.
          nie ma czegoś takiego jak "pula potraw brunchowych". brunch to jedynie zgrabne słówko (i za to kochamy angielski), z wdziękiem łączące w sobie ideę na tyle późnego śniadania, aby na obiad już nie było miejsca. zazwyczaj nieśpiesznego, rozciągniętego w czasie, w towarzystwie. i właśnie takiego śniadaniowo-obiadowego. i coś na zimno i coś na ciepło. co? to na co się ma ochotę. no i można podlać to już alkoholem. ot główna zaleta branczu - wino do śniadania.
          restauracje zrobiły z tego dodatkowa atrakcję, taki mix szwedzkiego stołu z opcją samodzielnego komponowania/przygotowywania posiłków i z ofertą dla dzieciaków, tak aby przyciągnąć całe rodziny. jakbyś poświęciła tematowi 5-10 minut to byś się zorientowała że podawane jest wszystko - w zależności od profilu restauracji - od steków po zupę kokosową.
          ale rozumiem, że temat założony jest głównie w celu poinformowania o tym że w szczęśliwym stadle P&M po imprezach tematycznych, sesji zdjęciowej w kuchni i bento do pracy przyszedł czas na niedzielne brancze.

    • mhr2 Re: Brunch 20.08.12, 10:54
      de.wikipedia.org/wiki/Brunch
      --
      "Es liegt in der Natur des Menschen vernünftig zu denken und unvernünftig zu handeln."
    • Gość: miu Re: Brunch IP: *.fbx.proxad.net 20.08.12, 11:19
      Spokojnie Triismegistos :) Brancz nie jest sniadaniem, lecz polaczeniem sniadania i obiadu. Jedzonym niespiesznie, zwykle w niedziele przez pare godzin. Laczy sie wowczas dania sniadaniowe, obiadowe, raczej wykwintne. Czesto zaczyna sie szampanem. O ile wiem nie ma polskiego slowa odpowiednika takiego posilku.
      • mhr2 Re: Brunch 20.08.12, 11:41
        i sie na nie idzie w niedziele do restauracji zeby odpoczac,

        --
        "Es liegt in der Natur des Menschen vernünftig zu denken und unvernünftig zu handeln."
        • Gość: GMK Re: Brunch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.12, 15:52
          Brunch w domu jest bez sensu. To już lepiej powiedzieć głośno " nie robię dzisiaj śniadania ani obiadu, niech każdy sobie coś z lodówki weźmie" i to jest brunch domowy. Aha, każdy zmywa po sobie.
          Brunch restauracyjny to co innego. To koniecznie wino musujące od wejścia, to bufet zimnych przekąsek, to kucharz, który czaruje wszystko od omletu do łososia z dzikim ryżem, to lody i wybór serów, to wszelkie słodkości świata. Brunch niedzielny to kilka godzin przekąszania, popijania, czytania i luzik...
          Tam gdzie jadam niedzielne brunche wszystko jest świeże...to do autora tekstu o przeglądzie tygodnia. Zmień lokal.
    • dzioucha_z_lasu Re: Brunch 20.08.12, 11:21
      Nie, żebym miała coś do Twojego gotowania, bo nie próbowałam, ale widać, że się starasz, ale dziewczyno....! Od samego czytania o ilościach tego jedzenia, które z mężem przerabiacie można dostać niestrawności. Niedzielny BRUNCH?? Czyli drugie śniadanie, tak? Serio jesteś przekonana, że ten posiłek jest Wam potrzebny? Bo jak czytałam, to jadacie śniadania, drugie śniadania ( TAK! drugie śniadanie, a nie breakfastolunch!), dwa obiady, kolacje... O wiele zdrowiej było by zrezygnować chociaż z jednego posiłku i pójść na rower. Chyba, że oboje pracujecie w kopalni na przodku i 1500 kalorii dziennie to dla Was dieta głodowa..

      --
      --------------
      Bądź jak ptak...
      • zia86 Re: Brunch 20.08.12, 12:31
        Jezuuu, ale czy ja pytam, że my to wszystko na raz? ;) Absolutnie nie. Brunch to połączenie śniadania i lunchu, je się go zamiast śniadania a nie obok. :) Chcemy tym posiłkiem zaczynać niedziele, gdzie wiadomo przeważnie człowiek budzi się później i ma ochotę na leniwy dzień. Absolutnie nie mamy zamiaru gotować śniadania, brunchu i obiadu. :P Wręcz przeciwnie mamy właśnie zamiast śniadania i obiadu robić brunch a potem go leniwie spożywać, nadrabiać wspólne zaległości, oglądać film, czasem zjeść na powietrzu jak będzie ładna pogoda, zaprosić przyjaciół itd. Takie 2-3 godziny leniwe dla siebie. :)
        --
        Moje inspiracje: Ślubne i Dziecięce
        Nasza wspólna podróż: Tak to się zaczęło, Narzeczeństwo, Panieńskie chwile, Ślubnie, Filmowo, Cywilnie(loading...10%)
        • Gość: miu Re: Brunch IP: *.fbx.proxad.net 20.08.12, 20:53
          Teraz ja stane w obronie jezyka polskiego :D! W naszym jezyku nie ma "lunchu" jest obiad ! Brunch akceptuje, bo brak polskiego slowa na te forme posilku, o tyle "lunch" jest dla mnie zasmiecaniem polszczyzny albo jemy obiad, albo drugie sniadanie (gdy w poludnie mamy tylko lekki posilek typu kanapka czy salatka, owoc).

          PS. Znacie inny narod, ktory tak skutecznie zasmieca swoj ojczysty jezyk??? Te jezyki ktore znam trzymaja sie mocno, a nawet maja PRAWO (uchwalone przez parlament), ktore broni czystosci ojczystego jezyka.
            • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 11:05
              Zgadzam się.
              To, co w Polsce jada się na obiad, za granicą raczej jada się na kolację.
              Lunch to coś zupełnie innego niż mielone, puree z ziemniaków i marynowana fasolka. Nie ma odpowiednika tego słowa w polskim.
              --
              I almost agree...
                • jackk3 Re: Brunch 21.08.12, 17:55
                  Niekoniecznie. Czesto sie wychodzi do knajpy/pubu czy innej jadlodalni i mozna zjesc cos na kszalt naszego obiadu, nawet 'zakrapanego'.
                • momas Re: Brunch 21.08.12, 18:11
                  z moich doświadczen - to był calkiem solidny obiad :)
                  --
                  Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
                  • Gość: miu Re: Brunch IP: *.fbx.proxad.net 21.08.12, 18:16
                    Widocznie zalezy od zwyczajow. Mnie dane bylo poznac lunch jako szybki posilek w czasie pracy: kanapke, salatke, itp. i jest charakterystyczny dla panstw anglosaskich. Wlosi, Hiszpanie, Francuzi i Polacy jedza obiad czyli solidny posilek.
                        • sfornarina Re: Brunch 22.08.12, 10:39
                          > A znasz dobrze wszystkie pozostale panstwa anglosaskie i ich zwyczaje l
                          > unchowe?

                          To ja się jeszcze wtrącę, bo poza Anglią mieszkałam jeszcze w Szwajcarii, Niemczech i Francji.
                          I wszędzie było podobnie - lunch był to dość mały ciepły posiłek w połowie dnia (bardzo często zupa + pieczywo + sałata), a kolacja była posiłkiem głównym - ze stekami, ziemniakami, makaronem, i często właśnie jeszcze z przystawkami.

                          --
                          I almost agree...
                          • qubraq Re: Brunch 22.08.12, 17:10
                            Zdecydowanie wolę francuskie południowe jedzenie czyli dejeuner; polskie śniadanie rano przed wyjsciem do fabryki i dejeuner z Griszą, jednym z dyrektorów Renault; obżeralismy sie niemozliwie a potem szlismy sie pobyczyć na trawie wśród zieleni blisko dyrekcji na BB; kiedys pojechałem z nim na odbiór obrabiarki dla JZS w Jelczu w Pireneje, do ich zakładu w Pau; tam dejeuner jedzą troche później ale tez treściwie podobnie jak właściwy obiad o szóstej po pracy... :-)
                • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 18:45
                  > Lunch to jest drugie sniadanie. Kanapka i owoc.
                  > Jesli sie myle, to oswieccie mnie.

                  Postaram się Cię oświecić.
                  Lunch to lunch, a nie drugie śniadanie:P

                  Po pierwsze jesz go w południe, w okolicach 12-13, a następnie już nic aż do kolacji (czyli dinner, głównego posiłku dnia).

                  W krajach takich jak UK śniadanie jesz rano i ewentualnie możesz doprawić to przekąską (drugim śniadaniem: kanapką, jogurtem, jabłkiem, co wolisz) ok 10-11.

                  Potem następuje lunch i owszem, jeśli jesteś na diecie to może to być owoc i kanapka, ale częściej jest to ciepła zupa z bagietką, sałatka z kurczakiem, a jak ktoś kocha fast foody, to idzie po frytki z rybą lub kurczakiem. Owszem, w pubach możesz kupić chilli con carne, różnego rodzaju zapiekanki, itd... ale wciąż są to mniejsze dania niż główny posiłek dnia.

                  Następnie wieczorem jada się obfitą kolację - dinner, co w języku polskim jest jednak tłumaczone jako "obiad" ze względu na jego obfitość. Polskie tłumaczenie lekkiej kolacji - supper - rzadko jest spotykane, bo mało kto tak jada.
                  I na dinner możesz mieć ziemniaki ze stekiem i sałatką, spaghetti bolognese, kaczkę, owoce morza z risotto,i wszystko inne, co w Polsce zakwalifikowałabyś jako obiad, w restauracjach oczywiście dochodzą do tego jeszcze przystawki i deser.


                  --
                  I almost agree...
                    • beata_ Re: Brunch 21.08.12, 19:12
                      jackk3 napisał:

                      > Dobre podsumowanie!

                      Bardzo dobre, tylko nijak się ma do naszych realiów.
                      O ile lunch jakoś się broni i przyjmuje - nazewniczo, pod względem pory dnia i "gatunkowo", choć można go nazwać u nas obiadem lub lekkim obiadem (tylko niektórym się albo nie chce - co zrozumiałe, albo wolą wielkoświatowo - już mniej zrozumiałe), to brunch wydaje mi się właśnie mnożeniem bytów nad potrzebę. Owszem - nazwa bardzo dobra marketingowo, ale w warunkach domowych zbędna :-)
                      Noooo, chyba że ktoś ma wielkoświatowe zadęcie i nie może zjeść zwykłego posiłku o dowolnej porze, tylko musi mieć zaraz obcą nazwę, plan/temat i wyszukane menu... o stylizacji nie wspominając ;P Nosz w gardle by mu stanęło późne śniadanie rozciągnięte w czasie złożone z absolutnie dowolnej ilości i dowolnego rodzaju dań/potraw/przekąsek czy czego tam jeszcze....

                      --
                      Nigdy...!
                      • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 19:31
                        > Bardzo dobre, tylko nijak się ma do naszych realiów.
                        > O ile lunch jakoś się broni i przyjmuje - nazewniczo, pod względem pory dnia i
                        > "gatunkowo", choć można go nazwać u nas obiadem lub lekkim obiadem (tylko niekt
                        > órym się albo nie chce - co zrozumiałe, albo wolą wielkoświatowo - już mniej zr
                        > ozumiałe), to brunch wydaje mi się właśnie mnożeniem bytów nad potrzebę. Owszem
                        > - nazwa bardzo dobra marketingowo, ale w warunkach domowych zbędna :-)

                        E tam zbędna, skoro coś takiego istnieje;)

                        Mnie się łatwiej przystosować, bo ja na co dzień jestem angielskojęzyczna, więc i słowo brunch jest dla mnie czymś normalnym - choć jemy go bardziej od święta niż regularnie.

                        Ja doskonale rozumiem, co Zia miała na myśli i po co jej menu potrzebne. Też z moim facetem lubimy się czasem polenić, wstać o 11 i następne 3 godziny spędzić przy ładnie zastawionym stole ze śniadaniem (jednak:) i naprędce przytarganą ze sklepu niedzielną gazetą.
                        Wtedy obowiązkowo jemy jaja na miękko i czarne tosty, zapijamy czarną kawą. Jak się kawa skończy, zaparzamy kolejną rundkę, a menu zmieniamy na słodkie i na tosty nakładamy - do koloru do wyboru - któryś z palety dżemów lub miód.
                        A jak już się objemy, naczytamy i zaserwujemy sobie serię ochów i achów ku pochwale lenistwa niedzielnego, idziemy na spacer:)

                        > Noooo, chyba że ktoś ma wielkoświatowe zadęcie i nie może zjeść zwykłego posiłk
                        > u o dowolnej porze, tylko musi mieć zaraz obcą nazwę, plan/temat i wyszukane me
                        > nu... o stylizacji nie wspominając ;P Nosz w gardle by mu stanęło późne śniadan
                        > ie rozciągnięte w czasie złożone z absolutnie dowolnej ilości i dowolnego rodza
                        > ju dań/potraw/przekąsek czy czego tam jeszcze....

                        Nie nazwałabym naszego porannego rytuału wielkoświatowym zadęciem, serio. Lubimy to, robimy tak w każdą wspólną niedzielę, kiedy nie gonią nas inne sprawy i pewnie jeszcze długo nie zmienimy zwyczajów:)



                        --
                        I almost agree...
                        • beata_ Re: Brunch 21.08.12, 20:18
                          sfornarina napisał(a):

                          > E tam zbędna, skoro coś takiego istnieje;)

                          W krajach anglosaskich - tak! :-)
                          U nas jest to leniiiiiwe śniadanie, które możemy sobie połączyć z czym chcemy - nawet z kolacją i na prawdę nie musimy tego zaraz z obca nazywać i szykować Bóg wie czego. Zwłaszcza w domu, bo to śmieszne i nadęte.

                          > Mnie się łatwiej przystosować, bo ja na co dzień jestem angielskojęzyczna, więc
                          > i słowo brunch jest dla mnie czymś normalnym - choć jemy go bardziej od święta
                          > niż regularnie.

                          Dla mnie słowo jest też czymś normalnym, ale na określenie tego czegoś, co brunchem jest.

                          > Ja doskonale rozumiem, co Zia miała na myśli i po co jej menu potrzebne. Też z
                          > moim facetem lubimy się czasem polenić, wstać o 11 i następne 3 godziny spędzić
                          > przy ładnie zastawionym stole ze śniadaniem (jednak:) i naprędce przytarganą
                          > ze sklepu niedzielną gazetą.

                          Ja też doskonale rozumiem, co miała na myśli - śmieszy mnie tylko, że miała na myśli TU, skoro Ty (na codzień angielskojęzyczna zapewne z racji zamieszkania nie TU) siadasz ze swoim facetem do śniadania ["jednak:)"]. Śmieszy mnie też, że potrzebuje "specjalnego" menu i nie będę się już rozwodzić o czym to świadczy, bo parę osób przede mną dokładnie to określiło.

                          > Wtedy obowiązkowo jemy jaja na miękko i czarne tosty, zapijamy czarną kawą. Jak
                          > się kawa skończy, zaparzamy kolejną rundkę, a menu zmieniamy na słodkie i na
                          > tosty nakładamy - do koloru do wyboru - któryś z palety dżemów lub miód.
                          > A jak już się objemy, naczytamy i zaserwujemy sobie serię ochów i achów ku
                          > pochwale lenistwa niedzielnego, idziemy na spacer:)

                          No widzisz - czy jest to jakieś "specjalne" menu? Głowę dam, że dla Zii jest rozczarowaniem ;P Bo jak to - taki wyrafinowany (z nazwy!) brunch i takie zwykłe rzeczy jecie???

                          > Nie nazwałabym naszego porannego rytuału wielkoświatowym zadęciem, serio. Lubimy
                          > to, robimy tak w każdą wspólną niedzielę, kiedy nie gonią nas inne sprawy
                          > i pewnie jeszcze długo nie zmienimy zwyczajów:)

                          I słusznie, że byś nie nazwała, bo w Twoim wykonaniu i interpretacji jest to miły zwyczaj leniwego niedzielnego, mocno wydłużonego "poranka" :-) Naturalnie, na luzie, przyjemnie i bez nijakiego zadęcia właśnie :-) Czujesz różnicę? Bo ja ogromną...


                          --
                          Nigdy...!
                          • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 20:45
                            > No widzisz - czy jest to jakieś "specjalne" menu? Głowę dam, że dla Zii jest ro
                            > zczarowaniem ;P

                            Pani, jak to "niespecjalne" jak specjalne! :D:D

                            > I słusznie, że byś nie nazwała, bo w Twoim wykonaniu i interpretacji jest to mi
                            > ły zwyczaj leniwego niedzielnego, mocno wydłużonego "poranka" :-) Naturalnie, n
                            > a luzie, przyjemnie i bez nijakiego zadęcia właśnie :-) Czujesz różnicę? Bo ja
                            > ogromną...

                            No może i różnicę lekką czuję, z drugiej strony niektórzy mają potrzebę urozmaicania sobie życia i kolorowania do tego słowami. Bo przecież Zia chyba na serio tego menu nie planuje na co-każdą-niedzielę? ;)
                            (Urobi się dziewczyna po pachy i chłopa rozpuści, no:/)



                            --
                            I almost agree...
                            • beata_ Re: Brunch 21.08.12, 20:57
                              sfornarina napisał(a):

                              > > No widzisz - czy jest to jakieś "specjalne" menu? Głowę dam, że dla Zii
                              > > jest rozczarowaniem ;P
                              >
                              > Pani, jak to "niespecjalne" jak specjalne! :D:D
                              >

                              No, nieee - masz Pani rację, jest "specjalne" - dla tych, co rozumieją na czym polega prawdziwa "specjalność" :D

                              > > I słusznie, że byś nie nazwała, bo w Twoim wykonaniu i interpretacji jest
                              > > to miły zwyczaj leniwego niedzielnego, mocno wydłużonego "poranka" :-) Naturalnie
                              > > na luzie, przyjemnie i bez nijakiego zadęcia właśnie :-) Czujesz różnicę? Bo ja
                              > > ogromną...
                              >
                              > No może i różnicę lekką czuję, z drugiej strony niektórzy mają potrzebę urozmaicania
                              > sobie życia i kolorowania do tego słowami.

                              Aaaa, to tak - niektórzy "muszą - inaczej się uduszą" :-))))

                              > Bo przecież Zia chyba na serio tego menu nie planuje na co-każdą-niedzielę? ;)

                              A założysz się? ;P

                              > (Urobi się dziewczyna po pachy i chłopa rozpuści, no:/)

                              Tak sobie postanowiła widocznie - przynajmniej takie sprawia (chce sprawić?) wrażenie :-)


                              --
                              Nigdy...!
                              • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 21:44
                                > No, nieee - masz Pani rację, jest "specjalne" - dla tych, co rozumieją na czym
                                > polega prawdziwa "specjalność" :D

                                Sekret tkwi w idealnie ugotowanych jajach:P

                                > A założysz się? ;P

                                Nieeee, bo zawsze (!) przegrywam. (czytaj: nigdy nie mam racji:/)

                                > Tak sobie postanowiła widocznie - przynajmniej takie sprawia (chce sprawić?) wr
                                > ażenie :-)

                                Znudzi jej się, i mężowi też. Bo co dobre od święta, to niestety powszednieje na co dzień.



                                --
                                I almost agree...
                      • Gość: sylwia Re: Brunch IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 21.08.12, 19:40
                        hm,czy rzeczywiście brunch to mnożenie bytów? chyba nie do końca się zgodzę. sama jestem przeciwniczką wplatania obcych słów do języka polskiego ale brunch to nie jest,moim zdaniem, ani śniadanie ani późne śniadanie ani drugie śniadanie ani lunch. to jest właśnie połączenie tych dwóch posiłków.
                        czyli zaczynane pewnie ok 10 (w dniach wolnych pora zupełnie śniadaniowa) i kończone ok 13, 14 (pora lunchowa). więc posiłki typowo śniadaniowe plus lunchowe (wg tradycji anglosaskiej posiłki "lekkoobiadowe,sałatki,kurczak,owoce,kanapki).
                        cały miszmasz polega na tym, ze u nas w Polsce godzina 13,14 (w niektórych domach nawet 12) to jest już pora obiadowa - czyli pora na najobfitszy posiłek dnia.
                        nie ma odpowiednika brunchu po polskim bo ani nie jest to drugie śniadanie(pierwszego nie było),zwrot późne śniadanie wskazuje tylko na porę spożywania i sugeruje dania śniadaniowe a zaletą brunchu jest połączenie dań śniadaniowych i lunchowych, nie jest to też lunch bo przed lunchem jest śniadanie a przed brunchem nie ma. :)
                        • beata_ Re: Brunch 21.08.12, 20:36
                          Gość portalu: sylwia napisał(a):

                          > hm,czy rzeczywiście brunch to mnożenie bytów?

                          W tym wypadku tak, bo nie ma to być stricte "brunch", który wcześniej został tu kilkakrotnie dokładnie opisany - tak pod względem okoliczności jego "występowania", jak i ogólnego menu.

                          > sama jestem przeciwniczką wplatania obcych słów do języka polskiego ale brunch to
                          > nie jest,moim zdaniem, ani śniadanie ani późne śniadanie ani drugie śniadanie
                          > ani lunch. to jest właśnie połączenie tych dwóch posiłków.

                          Zgadza się, ale bez przesady - no nie w warunkach domowych, TO jest właśnie zadęcie i mnożenie bytów nad potrzebę. Czy koniecznie domowe, niedzielne przyjemne leniuchowanie przy nakrytym pięknie i zastawionym stole musimy zaraz nazywać "brunchem"? No tak na rozum... po co? Żeby było bardziej elegancko i światowo? :-)

                          [...]
                          > cały miszmasz polega na tym, ze u nas w Polsce godzina 13,14 (w niektórych domach
                          > nawet 12) to jest już pora obiadowa - czyli pora na najobfitszy posiłek dnia.

                          A jakie to ma znaczenie?

                          > nie ma odpowiednika brunchu po polskim bo ani nie jest to drugie śniadanie
                          > (pierwszego nie było), zwrot późne śniadanie wskazuje tylko na porę spożywania i sugeruje
                          > dania śniadaniowe a zaletą brunchu jest połączenie dań śniadaniowych
                          > lunchowych, nie jest to też lunch bo przed lunchem jest śniadanie a przed brunchem
                          > nie ma. :)

                          Powtórzę - jakie to ma znaczenie w warunkach domowych?
                          Bo rozumiem - zaprasza się np klienta na biznesowy brunch, bo po pierwsze nie na lunch skoro wcześniej, a po wtóre - w restauracjach czy tam inaczej zwanych lokalach coś takiego mają. Albo idzie się do takiegoż przybytku z rodziną czy znajomymi na brunch - wtedy to kompletnie nie razi, jest doskonale na miejscu, jeśli chodzi o całą sytuację i sens.


                          --
                          Nigdy...!
                  • sznupkowie Re: Brunch 21.08.12, 19:30
                    sfornarina napisał(a):

                    > > Lunch to jest drugie sniadanie. Kanapka i owoc.
                    > > Jesli sie myle, to oswieccie mnie.
                    >
                    > Postaram się Cię oświecić.
                    > Lunch to lunch, a nie drugie śniadanie:P
                    >
                    > Po pierwsze jesz go w południe, w okolicach 12-13, a następnie już nic aż do ko
                    > lacji (czyli dinner, głównego posiłku dnia).
                    >
                    > W krajach takich jak UK śniadanie jesz rano i ewentualnie możesz doprawić to pr
                    > zekąską (drugim śniadaniem: kanapką, jogurtem, jabłkiem, co wolisz) ok 10-11.
                    >
                    > Potem następuje lunch i owszem, jeśli jesteś na diecie to może to być owoc i ka
                    > napka, ale częściej jest to ciepła zupa z bagietką, sałatka z kurczakiem, a jak
                    > ktoś kocha fast foody, to idzie po frytki z rybą lub kurczakiem. Owszem, w pub
                    > ach możesz kupić chilli con carne, różnego rodzaju zapiekanki, itd... ale wciąż
                    > są to mniejsze dania niż główny posiłek dnia.
                    >
                    > Następnie wieczorem jada się obfitą kolację - dinner, co w języku polskim jest
                    > jednak tłumaczone jako "obiad" ze względu na jego obfitość. Polskie tłumaczenie
                    > lekkiej kolacji - supper - rzadko jest spotykane, bo mało kto tak jada.
                    > I na dinner możesz mieć ziemniaki ze stekiem i sałatką, spaghetti bolognese, ka
                    > czkę, owoce morza z risotto,i wszystko inne, co w Polsce zakwalifikowałabyś jak
                    > o obiad, w restauracjach oczywiście dochodzą do tego jeszcze przystawki i deser
                    > .
                    >
                    >
                    Teoria a praktyka .....to dwie rózne sprawy..:) W dzisiejszych czasach troche to inaczej to wygłada
                    Breakfast czyli typowo sniadanie
                    Lunch - jada sie miedzy 12-14 w szkole,pracy czy w domu to jest zupa plus dodatek, amoze tez byc normalny pełen obiab
                    Tea- Głowny posiłek dnia czyli porządny obiad 2 daniowy zakonczony deserem spożywany między 17-18.
                    Dinner - kolacja-wieczorem przed tv kanapka lub jakies inne przekąski około 21.00

                    Na codzien nikt juz nie je takiej cięzkiej kolacji no chyba ,ze sie wychodzi do knajpy czy je się w hotelu to wtedy 3-5 daniowe dinnery o 20.00 to norma, ale nie w domach. Tak to teraz wygląda w brytyjskich domach..:)



                    --
                    sznupkowiewpodrozyzycia.blogspot.co.uk/
                    • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 19:40
                      > Teoria a praktyka .....to dwie rózne sprawy..:) W dzisiejszych czasach troche t
                      > o inaczej to wygłada
                      > Breakfast czyli typowo sniadanie
                      > Lunch - jada sie miedzy 12-14 w szkole,pracy czy w domu to jest zupa plus dodat
                      > ek, amoze tez byc normalny pełen obiab

                      Zgadzam się. Przynajmniej na razie:P

                      > Tea- Głowny posiłek dnia czyli porządny obiad 2 daniowy zakonczony deserem spoż
                      > ywany między 17-18.

                      Widziałam tylko w domach, w których są dzieci. A w wieluuuu brytyjskich domach byłam/mieszkałam.

                      > Dinner - kolacja-wieczorem przed tv kanapka lub jakies inne przekąski około 21.00

                      Ilu ludzi, tyle zwyczajów.
                      My jadamy kolację ok. 20, bo ja po pracy spalam kalorie na basenie, a mój nie-mąż z pracy wraca ok 18-19. Więc wcześniej się nie da.

                      Kolację prawie zawsze (90%) zaczynamy sałatą z winegretem.
                      Nie jemy przed TV, tylko jemy przy stole (poza dniami dziecka 4 razy do roku) i przy świeczkach. Bez zadęcia, po prostu mamy na stole małe świeczki i zapałki, więc zazwyczaj komuś chce się zapalić.
                      Po sałacie jemy danie główne - jeśli jest jedno danie, albo zupę + większą ciepłą sałatkę, z kuskusem, soczewicą czy czymś podobnym.
                      Zazwyczaj po tym wsuwamy jeszcze na pół jakieś mango czy mandarynkę.

                      > Na codzien nikt juz nie je takiej cięzkiej kolacji no chyba ,ze sie wychodzi do
                      > knajpy czy je się w hotelu to wtedy 3-5 daniowe dinnery o 20.00 to norma, ale
                      > nie w domach. Tak to teraz wygląda w brytyjskich domach..:)

                      Przystawka + kolacja + deser (owoc) wcale nie muszą być ciężkie.
                      Mamy brytyjski dom, BMI w okolicach 19 oboje:P



                      --
                      I almost agree...
                    • glasscraft Re: Brunch 21.08.12, 20:34
                      sznupkowie napisał(a):

                      > Breakfast czyli typowo sniadanie
                      > Lunch - jada sie miedzy 12-14 w szkole,pracy czy w domu
                      > Tea- Głowny posiłek dnia czyli porządny obiad 2 daniowy zakonczony deserem spoż
                      > ywany między 17-18.
                      > Dinner - kolacja-wieczorem przed tv kanapka lub jakies inne przekąski około 21.

                      Zeby bardziej skomplikowac oraz kota miedzy golebie wrzucic: tea to to samo, co dinner na polnocy Anglii i w Szkocji. I co supper. A lunch to dinner. Na poludniu - dinner to dinner, supper nikt nie jada :-) bo z reguly dinner jest i tak pozno, po tym jak sie z pracy przyjechalo o 7 wieczorem.

                      A "drugie sniadanie" - to elevenses :-)

                      --
                      Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                      • sznupkowie Re: Brunch 21.08.12, 20:42
                        glasscraft napisała:

                        > Zeby bardziej skomplikowac oraz kota miedzy golebie wrzucic: tea to to samo, co
                        > dinner na polnocy Anglii i w Szkocji. I co supper. A lunch to dinner. Na polud
                        > niu - dinner to dinner, supper nikt nie jada :-) bo z reguly dinner jest i tak
                        > pozno, po tym jak sie z pracy przyjechalo o 7 wieczorem.
                        >
                        > A "drugie sniadanie" - to elevenses :-)
                        >

                        Tak a supper to sie w USA chyba jada..:-D....więc mozemy to zacząć celebrować jak się jeszcze znajdzie czas i miejsce w brzuchu....:)
                        --
                        sznupkowiewpodrozyzycia.blogspot.co.uk/
                      • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 20:49
                        > Zeby bardziej skomplikowac oraz kota miedzy golebie wrzucic: tea to to samo, co
                        > dinner na polnocy Anglii i w Szkocji. I co supper. A lunch to dinner. Na polud
                        > niu - dinner to dinner, supper nikt nie jada :-) bo z reguly dinner jest i tak
                        > pozno, po tym jak sie z pracy przyjechalo o 7 wieczorem.
                        >
                        > A "drugie sniadanie" - to elevenses :-)
                        >

                        Że co proszę? :)

                        Myślałam, że z angielskim jestem dość obyta, a tu takie braki mi wychodzą :S
                        --
                        I almost agree...
                          • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 21:01
                            > Ktora czesc ze co prosze? :-D

                            Cała ta, gdzie przemieszałaś lunch z tea z supper i dinnerem i elevenscośtamcośtam:)
                            Nie miałam pojęcia, że to się różnicuje w zależności od regionu, bo ja tylko w Londynie i na południu od niego mieszkałam.

                            Człowiek każdego dnia się czegoś nowego uczy;)

                            --
                            I almost agree...
                            • glasscraft Re: Brunch 21.08.12, 21:08
                              Rozni sie bardzo :-)

                              Na dodatek: w Szkocji -np fish supper to londynskie i poludniowe fish & chips jedzone w ramach dinner, haggis supper, to zupelnie nieznane w Londynie i na poludniu (chyba ze mamy do czynienia ze szkockim emigrantem :-) fish & chips, gdzie fish jest zastapione haggisem... :-) tez dinner. A tea jako dinner nie ma nic wspolnego z afternoon tea..., bo ta obiadowa tea to high tea.
                              --
                              Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                              • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 21:15
                                > Na dodatek: w Szkocji -np fish supper to londynskie i poludniowe fish & chips j
                                > edzone w ramach dinner, haggis supper, to zupelnie nieznane w Londynie i na pol
                                > udniu (chyba ze mamy do czynienia ze szkockim emigrantem :-) fish & chips, gdzi
                                > e fish jest zastapione haggisem... :-) tez dinner.

                                A ja w życiu haggisa na oczy nie widziałam (choć kiedyś coś o tym czytałam)...:)

                                Bosz, jak namieszałaś.

                                Dla mnie lunch to był lekki posiłek w południe, tea to kolacja dla dzieci - czyli ok 17-18:00, dinner to najważniejszy posiłek dnia, a supper to mała przekąska na kolację - taka polska kanapka czy talerz sałatki.
                                A tu teraz klops, wszystko mi się pomieszało:)

                                --
                                I almost agree...
                                • glasscraft Re: Brunch 21.08.12, 21:22
                                  Sprobuj haggisa, Tesco z reguly sprzedaje w okolicach Burns Night czyli 25 stycznia :-), ja mam zawsze kilka w zamrazarce. Nadziewam nim tez kurzego cyca rozklepanego, zwinietego w kielbaske i owinietego w przerosniety tluszczykiem bekon.

                                  A klops - to na dinner :-) na 100%
                                  --
                                  Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                  • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 21:28
                                    > Sprobuj haggisa, Tesco z reguly sprzedaje w okolicach Burns Night czyli 25 styc
                                    > znia :-), ja mam zawsze kilka w zamrazarce. Nadziewam nim tez kurzego cyca rozk
                                    > lepanego, zwinietego w kielbaske i owinietego w przerosniety tluszczykiem bekon
                                    > .

                                    Ani chybi, wszyscy się przeciwko mnie sprzysięgliście i mnie na kucharkę urabiacie:P

                                    Zlikwidowali mi pracę, nie-mąż solidarnie wyskoczył z ofertą pracy na pełnym etacie jako kura domowa (housewife), z pensją na waciki wypłacaną regularnie, pod jednym, psiamać, warunkiem - że się na kurs gotowania zapiszę i się wreszcie gotować nauczę.
                                    A taką piękną pracę mogłabym mieć...

                                    ;)

                                    --
                                    I almost agree...
                                    • glasscraft Re: Brunch 21.08.12, 21:29
                                      Ha! To nie masz zadnego usprawiedliwienia - haggisowac trza!
                                      --
                                      Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                        • glasscraft Re: Brunch 21.08.12, 21:37
                                          Tylko wtedy, jak sie go nie dopiecze jak trzeba :-D
                                          --
                                          Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                          • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 21:40
                                            > Tylko wtedy, jak sie go nie dopiecze jak trzeba :-D

                                            Przeguglałam to i nie czuję się przekonana:/
                                            Może jak się do Szkocji wybiorę, to się zmuszę? ;)
                                            --
                                            I almost agree...
                                            • glasscraft Re: Brunch 21.08.12, 21:51
                                              :-) pomysl o tych wszystkich cudzoziemcach, ktorzy musieli walczyc z bigosem, barszczem, pierogami, karpiem w galarecie :-) taki haggis to przy tym pikus :-)

                                              --
                                              Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                              • jackk3 Re: Brunch 21.08.12, 22:11
                                                No bez przesady. Wiekszosc moich kanadyjskich znajomych b. lubi polskie jedzenie. Natomiast duzo Brytyjczykow nawet nie spojrzy na haggis'a.
                                                • glasscraft Re: Brunch 21.08.12, 22:22
                                                  Angielskich Brytyjczykow? :-D Bo Szkoci jakos nie narzekaja.
                                                  Na polnocy Anglii jest popularny tripe (czyli cos jak nasze flaczki) - sprobuj zaproponowac na poludniu; wspomnij w UK karpia w zelatynie - jelly tutaj jest owocowe, aspic jelly powoduje lekkie obrzydzenie, bo jellied eals nie jest tak popularne jak kiedys bylo. Widzisz w supermarketach kolejki ludzi kupujacych kiszona kapuste?
                                                  --
                                                  Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                • beata_ Re: Brunch 21.08.12, 21:24
                                  sfornarina napisał(a):

                                  > A tu teraz klops, wszystko mi się pomieszało:)

                                  Jakbyś w domu po bożemu siedziała, to wszystko byłoby na swoim miejscu ;P
                                  Poniosło Cię w świat, to teraz masz :-)))))

                                  ps
                                  Nie bij! :-)


                                  --
                                  Nigdy...!
                                  • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 21:31
                                    > Jakbyś w domu po bożemu siedziała, to wszystko byłoby na swoim miejscu ;P

                                    Tak off-top się wtrącę, bo mnie dziś z nudów na guglanie eksów sprzed dziesięciolecia naszło.
                                    Eks numer jeden, wzięty prawnik, wyłysiał jak kolano, jest szerszy niż ja dłuższa i ma konto na profilu randkowym, bo kobity szuka.
                                    Eks numer dwa zapuścił brodę na pół klaty, ma duże dziury w uszach i gra w zespole hewimetalowym.

                                    Więc wracając do tematu, jakbym po bożemu w domu siedziała, to bym dopiero miała... przekichane:D
                                    --
                                    I almost agree...
    • zia86 Re: To już wygląda na nerwicę natręctw. 20.08.12, 12:24
      Nie troluje, moje wątki chyba mieszczą się w temacie forum kuchnia, pytam bo naprawdę nie wiem a chciałabym się dowiedzieć. Zaczynam moją przygodę z gotowaniem i po prostu wielu rzeczy nie wiem, w domu rodzinnym nie byłam nigdy dopuszczona do gotowania, moja mama jak byłam "w wieku do nauki" nie gotowała, jedyne co to znam z domu parę rodzinnych przepisów świątecznych i dwa słodkie przepisy(na ciasto drożdżowe i tort), tyle ile mogę to szukam sama ale czasem coś trudno znaleźć, dlatego pytam na forum, to chyba nic złego.

      --
      Moje inspiracje: Ślubne i Dziecięce
      Nasza wspólna podróż: Tak to się zaczęło, Narzeczeństwo, Panieńskie chwile, Ślubnie, Filmowo, Cywilnie(loading...10%)
    • zia86 Re: Brunch 20.08.12, 12:40
      Brunch to nie śniadanie. :) Wiem co się je na śniadanie, zresztą tak też napisałam w pierwszym poście. Mam też dużo różnych przepisów, nie wiem po prostu co się konkretnie podaje w ramach brunchu i w jakiej ilości. Chodzi mi bardziej o grupę produktów czy dań a nie konkretny salceson. ;)
      --
      Moje inspiracje: Ślubne i Dziecięce
      Nasza wspólna podróż: Tak to się zaczęło, Narzeczeństwo, Panieńskie chwile, Ślubnie, Filmowo, Cywilnie(loading...10%)
      • shachar Re: Brunch 20.08.12, 13:20
        U nas na wsi brunch to jest posiłek dla młodzieży raczej,sądząc po klienteli kolejkowej u wejść, podawany w sobotę i niedzielę, w godzinach, ktiedy ta młodzież wstaje i zaczyna dzień, czyli od ok.11 do 4 po poludniu.Ważne jest żeby brunch naoliwił od środka po nocnych baletach, tak więc w zestawie często jest Bloody Mary , Mimosa no i jajca w róznych konfiguracjach; sadzone na szpinaku/łososiu/szynce/bekonie polane sosem berneńskim, do tego odsmażane ziemniaki i zielona sałata, też dobrze naoliwiona.Czasami kawałek steka do jajec. Lub ogromniasty omlet z czym tam klient życzy plus ziemniaki i tost. Po takim czymś plus dwa napitki młodzież czuje się zregenerowana odpowiednio i kombinuje, co zrobić z wieczorem.
        • godiva1 Re: Brunch 20.08.12, 20:25
          O, dobra odpowiedz. U nas tak samo, ale jest tez sporo slodkich pancakow, wafli, odsmazanego chleba, cynamonowych bulek itp.
          Dobry brunch to minimum 2000 kalorii, niestety.
          --
          I'd rather have questions I cannot answer than answers I cannot question.
    • bene_gesserit Re: Brunch 20.08.12, 21:01
      Nie mam nic przeciwko lanczowi, ale brunch to drugie sniadanie po prostu.

      Rozumiem, że chodzi o leniwy, niedzielny posiłek, najlepiej w piżamach? ;)
      Nie napinaj się, dziewczyno. W przypadku takich posiłków nie ma czegoś takiego, jak 'powinno'. Rób, na co masz ochotę i co ci przyjdzie do głowy.

      I jeszcze pomysł do twojej sniadaniowej kolekcji: :) Rolada z łososia na omlecie (coś jak naleś-sushi, które zrobiłas dla chłopaków, ale imo smaczniejsze - do omleta można dodać siekaną rukolę, potem - przestudzony - posmarować serkiem kremowym i obłożyć łososiem, zwinąć, odczekać aż stężeje i pokroić (nadzienia i dodatki mogą oczywiście być bardzo rózne). Pyszne, proste i bardzo ładne.
      --
      a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
      • aka10 Re: Brunch 20.08.12, 21:16
        Brunch (ang. breakfast + lunch) – posiłek jadany późnym rankiem lub wczesnym przedpołudniem (w godzinach od 10 do 11:30), w czasie którego spożywa się produkty zarówno typowo śniadaniowe, jak i właściwe obiadom. Wywodzi się z tradycji anglosaskiej, ma wiele cech wspólnych z szeroko znanym w kuchni polskiej drugim śniadaniem.
        Etymologia słowa

        Słowo pochodzi od połączenia nazw dwóch posiłków, pomiędzy którymi się go spożywa: breakfast oraz lunch. Termin został przytoczony w latach 90 XIX wieku w angielskiej prasie i wszedł na stałe do gwary studenckiej. /Wikipedia. I wszystko proste.
        --
        Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
        • bene_gesserit Re: Brunch 20.08.12, 22:04
          Yhy. Ja też umiem korzystać ze słownika, a tym bardziej z Wiki. Co nie oznacza, że musimy mnożyć byty ponad potrzebę.
          --
          dont hejt de pleja, hejt de gejm
            • sznupkowie Re: Brunch 20.08.12, 23:19
              Zaden wielki świat.....Brunch to nic innego niz pózne snaidanie połaczone z lunchem, dla tych co zabalowali w sobote. Pierwsze brunche byly serwowane w kantynach akademików i hotelach robotniczych z przyczyn ekonomicznych, na śniadania nikt nie przychodził bo spał lub leczył kaca, oczywiście pozniej przeniosło się to tez na salony i podawane są potrawy rózne - do wyboru do koloru, na ciepło na zimno, a typowym brunchowym napojem jest podawana na klina krwawa Mery....:)

              Wiec Zia nie ma w tym nic eleganckiego i nie ma w tym nic do celebrowania. Zwyczajnie spicie do 11-12.00 wstajecie na kacu , wyciagasz co tam masz w lodowce i masz brunch jak sie patrzy..:)

              Oczywiscie w hotelach czy restauracjach bedziesz miala wszystko podane elegancko, a w domach brunchu sie nie celebruje brunch się zwyczajnie zajada z apetytem..:)

              sznupkowiewpodrozyzycia.blogspot.co.uk/
          • Gość: Nobullshit Re: Brunch IP: *.warszawa.vectranet.pl 21.08.12, 00:44
            bene_gesserit napisała:
            > Yhy. Ja też umiem korzystać ze słownika, a tym bardziej z Wiki. Co nie oznacza,
            > że musimy mnożyć byty ponad potrzebę.

            Bene, ja Cię bardzo lubię i szanuję, ale używanie określenia "brunch" nie jest mnożeniem bytów.
            Brunch nie jest drugim śniadaniem, bo nie było przed nim pierwszego. Jak wiesz, jest połączeniem śniadania z... yyy... obiadem (żeby uniknąć słowa "lunch"), i jeszcze nie wymyślono, jak go nazwać po polsku.
            Mnie też się kiedyś oberwało za użycie słowa "brunch"...
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,66399674,66399674.html
            ...więc pod tym względem sympatyzuję z Zią.

              • kosmopolitesiorbut Re: Brunch 21.08.12, 11:12
                Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

                > Bene, przejrzałam wspomniany własny wątek dokładniej.
                > Napisałaś:
                > fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,66399674,66500014.html
                > I byłam Ci wówczas za ten komentarz wdzięczna.
                > Coś Ci się odmieniło?

                No coś Ty? Sumieniu, opiekunce i cerberowi forum? W życiu!
                --
                www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths&sns=fb
              • bene_gesserit Re: Brunch 21.08.12, 20:36
                Tak, odmieniło - zmieniłam zdanie, bo pomyślałam o świątecznym śniadaniu wielkanocnym.
                Niby łapie się na definicję brunchu - i porą, i potrawami (sniadanowe i obiadowe - czyli np żur), ale nikt tego nie nazywa brunchem przecież.
                --
                Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
                  • bene_gesserit Re: Brunch 21.08.12, 23:13
                    No bo ja nie znoszę, powiedzmy, szczękościsku w postaci językowego puryzmu. Język to twór żywy, niech absorbuje i się rozwija, niekoniecznie w kierunku, który musi się podobać temu czy owemu. Ale tu akurat angielszczyzna nie jest potrzebna, i już.

                    Poza tym, Anglicy dla równowagi mogliby zassać parę polskich słów - coś oprócz 'kasha' i 'pierogies'.
                    ;)

                    --
                    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
            • princesswhitewolf Re: Brunch 21.08.12, 09:53
              >Brunch nie jest drugim śniadaniem, bo nie było przed nim pierwszego

              Brunch po polsku to pozne sniadanie. Zadna sensacja. Po co wszystko z angielskiego kopiowac. A to juz co na nie jesz to prywatny wybor i moga byc to elementy sniadania czy kolacji co chcesz.
                • beata_ Re: Brunch 21.08.12, 21:36
                  Gość portalu: wuwu napisał(a):

                  > ale jednak nie używa się określenia "późne śniadanie"
                  > a brunch może się przyjąć w sumie

                  Że Ty nie używasz, nie oznacza że "się" nie używa :-)

                  --
                  Nigdy...!
                  • Gość: wuwu Re: Brunch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.12, 21:43
                    raczej się nie używa i raczej w kontekście brunchu właśnie lub Wielkanocy, bo na ogół późnym śniadaniem nazywa się to wielkanocne
                    nawet wyszukiwarka forumowa wypluła zaledwie kilkanaście wątków z takim określeniem , jak na 600 tysięcy wpisów trochę mało?
                    • beata_ Re: Brunch 21.08.12, 21:54
                      A przyszło Ci do głowy, że poza netem i jego wyszukiwarkami istnieje jeszcze jakiś świat? :-))
                      A na tym świecie ludzie, którzy używają języka polskiego z całym jego bogactwem?

                      Śniadanie wielkanocne, to śniadanie wielkanocne - z założenia późniejsze i nie trzeba tego dodatkowo podkreślać ani uściślać, że późne jest.

                      ps
                      zawsze mi się wydawało, że stwierdzenie, że jak nie ma czegoś w google, to to nie istnieje jest tylko przekornym żartem... czyżbym się myliła?

                      --
                      Nigdy...!
                      • Gość: wuwu Re: Brunch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.12, 22:24
                        nie Beata, nie mylisz się
                        ale to że Ty używasz tego określenia, to też nie jest żaden wyznacznik :P

                        także mniej piany, bo wychodzi z Ciebie w tym wątku co rusz.. może masz pmsa, może tak brzmisz, w każdym razie sama czepiasz się autorki, a potem próbujesz udowodnić innym, że tylko Ty masz rację
                        poposiłkowałam się więc forumową wyszukiwarką skoro już na tym forum dyskusja, jak widać niepotrzebnie zupełnie

                        i dodam jeszcze do zaognienia dyskusji jednocześnie z mojej strony ją kończąc, że chyba musisz mieć jakiś kompleks, skoro brunch to dla Ciebie "światowe określenie" ale wiesz co? nie przejmuj się, każdy ma jakieś kompleksy, baj.
                        • beata_ Re: Brunch 21.08.12, 23:07
                          Gość portalu: wuwu napisał(a):

                          > nie Beata, nie mylisz się
                          > ale to że Ty używasz tego określenia, to też nie jest żaden wyznacznik :P

                          Zapewniam Cię, że nie jestem w tym używaniu odosobniona, ale nie o to chodzi, tylko o zwrócenie uwagi na Twoje "się nie używa" :-) Bo "się używa" - rzadziej, częściej, ale jednak.

                          > także mniej piany, bo wychodzi z Ciebie w tym wątku co rusz.. może masz pmsa,
                          > może tak brzmisz, w każdym razie sama czepiasz się autorki, a potem próbujesz
                          > udowodnić innym, że tylko Ty masz rację

                          Nie wiem, gdzie tę pianę widzisz, bo spokojna jestem i rzeczowa nadzwyczaj. Ponadto wyrażam jedynie swoją opinię, nie próbując niczego udowadniać.

                          > poposiłkowałam się więc forumową wyszukiwarką skoro już na tym forum dyskusja,
                          > jak widać niepotrzebnie zupełnie

                          I tu masz rację - niepotrzebnie, bo to niewiele wniosło :-)

                          > i dodam jeszcze do zaognienia dyskusji jednocześnie z mojej strony ją kończąc,
                          > że chyba musisz mieć jakiś kompleks, skoro brunch to dla Ciebie "światowe określenie"
                          > ale wiesz co? nie przejmuj się, każdy ma jakieś kompleksy, baj.

                          Żeby zaognić dyskusję, trzeba to jeszcze umieć zrobić i zrozumieć, co adwersarz wcześniej powiedział :-)
                          Może zatem streszczę: brunch to dla mnie określenie zupełnie neutralne, pod warunkiem że użyte zostanie we właściwym kontekście i w odniesieniu do właściwego zjawiska. Użyte niewłaściwie będzie "światowe", z naciskiem na cudzysłów. I jeśli już mowa o kompleksach, to owa "światowość" określenia, nie o moich świadczy :-)



                          --
                          Nigdy...!
                          • sznupkowie Re: Brunch 22.08.12, 00:05
                            Co jak co, ale trzeba przyznać, że jak Zia86 temat na forum "zasadzi" to rozrusza towarzystwo, że hey! Przynajmniej nudą nie wieje i mozna się coś nowego dowiedzieć o świecie...:)

                            Ja tam dziewczyne już lubie choćby za to,ze przypomina mi boską Palome

                            Oooo tutaj na przykład.:)
                            --
                            sznupkowiewpodrozyzycia.blogspot.co.uk/
                            • beata_ Re: Brunch 22.08.12, 00:30
                              sznupkowie napisał(a):

                              > Co jak co, ale trzeba przyznać, że jak Zia86 temat na forum "zasadzi" to rozrusza
                              > towarzystwo, że hey! Przynajmniej nudą nie wieje i mozna się coś nowego
                              > dowiedzieć o świecie...:)

                              Tiaaaaa...
                              Nieraz odnoszę wrażenie, że nick "gazeta.mi.płaci" poszedł w niewłaściwe ręce ;-)))



                              --
                              Nigdy...!
    • momas Re: Brunch 21.08.12, 10:31
      Tak na marginesie - wielkanocne śniadanie w swoim domu jest odpowiednikiem brunchu :D
      (przynajmniej w tej wersji, jaka jest u mnie w domu).
      No i sniadania proponowane przez dawniejsze autorki ksiazek kucharskich - np. Cwierczakiewiczową (chyba nazywała to męskim śniadaniem) - tez mozna byłoby określić jako brunch :) :)

      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
        • momas Re: Brunch 21.08.12, 18:10
          No nie...., wypluj to! -trzy razy przez lewe ramię ;) Ja tam wolę jednak śniadanie wielkanocne. I tej wersji będę się trzymać!
          :D

          --
          Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
          • Gość: miu Re: Brunch IP: *.fbx.proxad.net 21.08.12, 18:21
            Alez ja zartowalam! :DDD

            Chocaz byl to zart troche gorzki, bo przy poskiej sklonnosci do zasmiecania ojczystego jezyka ten czarny zart moze wejsc do uzytkunp. w kregach hipstersko-korporacyjnych, gdzie wstyd powiedziec "ide na obiad". Zbyt swojskie, zbyt proste...
      • bene_gesserit Re: Brunch 21.08.12, 20:38
        No własnie, o tym samym pomyślałam. Zur i galaretka z kurczaka podczas tego samego posiłku, pora też niby odpowiednia.

        Drugie śniadanie - i tyle. A niektórzy i na pierwsze jedzą resztki obiadu z wczoraj, więc co za różnica, co się podaje, tzn jakie potrawy.

        --
        dont hejt de pleja, hejt de gejm
    • majagor Re: Brunch 21.08.12, 11:31
      U mnie brunch - mieszkam na granicy niemiecko-szwajcarskiej organizuje się z okazji urodzin, świąt.
      Zaczyna się ok. 9 trwa do ok. 13 [potem mały spacer i powrót na kawę + ciasto].
      A na stole pojawiają się różne potrawy.
      Zawsze jest kilka rodzai pieczywa. Chleb zazwyczaj pieczony w domu. Sery, wędliny, konfitury, miód.
      Zawsze jajka podawane na różne sposoby. Kiełbaski podawane na ciepło - Münchner Weißwürst, Nürnberger Bratwurst, zdarza się fasolka na ciepło, szparagi na ciepło lub zimno. Bywa też często wędzony pstrąg.
      Do tego sałatki - tutaj są dwie "szkoły". Albo bywa tradycyjnie i jest Kartoffelsalt i Wurstsalat albo coś bardziej ponadregionalnego - np. sałatka z makaronem w tle.
      Na stole zawsze też pojawiają się owoce.

      Co do napojów. Zaczynamy lampką szampana. Potem soki/woda/wino/piwo.



      --
      "Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
      Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie.
      Kiedy poznałam upokorzenie, całkowitą uległość, stałam się wolna."
      • tinysiskin Re: Brunch 21.08.12, 11:41
        O i taki brunch odpowiadałby mi na pewno, tylko zamiast spaceru raczej jakiś bardziej intensywny wysiłek, żeby spalić przynajmniej jedną trzecią tych pyszności :)
      • qubraq Re: Brunch 21.08.12, 16:33
        majagor napisała:

        > U mnie brunch - mieszkam na granicy niemiecko-szwajcarskiej organizuje się z okazji
        > urodzin, świąt.
        > Zaczyna się ok. 9 trwa do ok. 13 [potem mały spacer i powrót na kawę + ciasto].
        > A na stole pojawiają się różne potrawy.

        No tak, mnie sie to tez skojarzyło ze śniadaniem światecznym ale gdzieś tak od 10tej 11tej do 13 tej 14tej i rzeczywiscie potem przerwa jakis spacer i potem powrót do chaty na desery :-)
    • sfornarina Re: Brunch 21.08.12, 18:53
      Nie będę Ci polecała typowego angielskiego brunchu (fasolka, kaszanka, bekon, jaja), bo to zbyt niezdrowe, żeby co tydzień tak się żywić:)

      Za to mój specjał na brunch - gdy jest za późno na śniadanie, a lunch głupio jeść bez śniadania, to amerykańskie pancakes.
      Tutaj przepis, z niego zawsze niezmiennie wychodzą i zawsze są cuuuudowne:)

      Ze wspomnień francuskich mam jeszcze crepes - najbardziej uwielbiam z nieściętym jajem i szynką, ale są różne wersje, również na słodko. Nie mam niestety przepisów, ale jak tylko jestem w okolicy jakiejś creperie, to zawsze jem!

      --
      I almost agree...
    • Gość: wuwu Re: Brunch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.12, 21:26
      no i słusznie, bo tusza jej męża to nawet niekoniecznie jej sprawa ale właśnie męża, który jest dorosłym i samostanowiącym o sobie człowiekiem panie wszystkie idealne i mające w domach wszystkich idealnych
      dajcie żyć
      i kto powiedział, że to o co pyta zia ma być kaloryczne i tuczące?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka