Dodaj do ulubionych

nasze własne rekordy

06.07.04, 13:28
Wiem, że to niestosowne pytanie (zwłaszcza jeśli skierowane do subtelnych
dam) - ale czy trafiliście na taką potrawę, że jedliście "do wypuku" dziwiąc
się, że tyle się mieści? Taki rekord łakomstwa.
Dla mnie taką próbą była wizyta na Żmudzi. Ugoszczono nas po królewsku -
cepelinami wielkimi jak pięść.
Najpierw podano je z nadzieniem mięsnym, okraszone skwarkami i przysmażoną
cebulką - niebo w gębie! Głodny byłem jak wilk, zjadłem 3, chociaż
ostrzegano, że to danie wyjątkowo syte.
No ale już po chwili doszły z białym serem i śmietaną. Przecież nie odmówię,
zwłaszcza, że wyglądały smakowicie, jeden wziąć głupio, wziąłem dwa. Zjadłem
i przyszła mi myśl taka, że właściwie te mięsne były jednak lepsze i znowu
dołożyłem sobie 2. Rzeczywiście były lepsze...
Siedem cepelinów. Nie zapomnę niemego podziwu w oczach współbiesiadników.
Do końca wyprawy nie czułem głodu.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 13:34
      jako subtelna dama zawsze byłam w stanie wchłonąć nielimitowane ilości kapusty
      kiszonej i porzeczek, zwłaszcza białych - aczkolwiek nie łącznie; w czasie
      sesji czy innych egzaminów granice spożycia wyżwym przesuwały mi sie w
      nieskończoność

      • giezik Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 13:41
        lata temu - dwa kurczaki z rożna na raz. (ok. 30 min) Ale to było w czechosłowacji i miałem dosyć juz knedlików.

        No i kilka lat temu byłem u znajomych na weselu - suwalskie. POdali na stoły pięknie zrobione tamtejsze sękacze - nie takie suche wióry jakie można kupić w sklepach. Generalnie zasada była taka, że każdy przeciętny człowiek był w stanie zjeść kawałek takiego sękacza wielkości dłoni niemowlęcia.
        Mi one tak smakowały, że zjadłem dwa krążki. Właściwie byłem pełny do końca wesela.
        • Gość: monia Re: nasze własne rekordy IP: *.tele2.pl 06.07.04, 13:47
          A ja jestem w stanie zjesc cala blache lazanii. Niestety;-((
          • jottka skund 06.07.04, 13:51
            ten smutek? potem trzeba tylko sie wybrać na intensywny spacerek albo na
            basen :)

            to mi przypomina, że ratatui nie jestem zdolna sie oprzeć i wciągam ją w
            zdecydowanie przesadnych ilościach
          • linn_linn Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 13:51
            Pierwsze przyjecie weselne we Wloszech. Potem nauczylam sie, ze niektore dania
            trzeba omijac / np. trzy dania makaronowe, wybrac jedno /. Tylko w ten sposob
            uda sie sprobowac tortu weselnego.
    • Gość: RED byłam w szóstej klasie podstawówki IP: 193.0.117.* 06.07.04, 13:51
      kiedy moi rodzice nabyli wiadro czereśni z przeznaczeniem na
      kompoty...postawili w kuchni i gdzies się wybrali... a ja miałam ciekawą
      książkę więc opłukałam sobie sitko czereśni, opłukałam sobie sitko czereśni,
      sitko czereśni, sitko czereśni...
      jak rodzice wrócili, zastali w kuchni następujący obrazek:
      12 litrowe wiaderko opróżnione w 3/4
      kupa pestek na stole
      ja 15 stron do końca książki

      i nic mi po tym nie było :)
    • Gość: Marghe_72 Re: nasze własne rekordy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.07.04, 13:54
      Dłuuuuuuuugo by wymieniać.

      Dystyngowana he he M.
    • pokraczny_kotek bób i kukurydza 06.07.04, 13:55
      hurtem :)
    • dziuunia Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 13:56
      Uwielbiam wszelkie tzw.potrawy mączne czyli pierogi,kluski,kopytka.I jestem w
      stanie zjeść ich naprawdę dużo.No i jeszcze tiramisu,właściwie nie wiem
      dlaczego dzielę się z mężem,poradziłabym sobie z całą porcją z 1/2 kg
      mascarpone w naprawdę krótkim czasie;)
    • hania55 O tak... 06.07.04, 14:31
      1. Placki ziemniaczane, zwłaszcza jeśli zrobione przez babcię - potrafiłam i
      potrafię zjeść sztuk co najmniej 15, a bywało, że około 20.

      2. Kopytka robione przez babcię - sztuk nie zliczę, ale pozostawiałam zawsze w
      tyle resztę rodziny.

      3. Pierogi z mięsem zrobione przez mamę (zaznaczam, że spore) - mogę też ze 20
      zjeść.

      • tropiciel_blednego_aha Re: O tak... 06.07.04, 23:07
        hania55 napisała:

        > 1. Placki ziemniaczane, zwłaszcza jeśli zrobione przez babcię - potrafiłam i
        > potrafię zjeść sztuk co najmniej 15, a bywało, że około 20.
        >
        > 2. Kopytka robione przez babcię - sztuk nie zliczę, ale pozostawiałam zawsze w
        > tyle resztę rodziny.
        >
        > 3. Pierogi z mięsem zrobione przez mamę (zaznaczam, że spore) - mogę też ze 20
        > zjeść.
        >

        ja 17 plackow ziemniaczanych ale takich calopatelniowych;-D
    • Gość: szimi Re: nasze własne rekordy IP: *.icpnet.pl 06.07.04, 14:39
      kiedyś na wakacjach w 6 osób zjedliśmy 12 waz (takich od zupy) łazanek - wyszło
      po 2 wazy na głowe... teraz po latach zastanawiam się skąd kucharki miały tyle
      tych dokładek - przecież nie tylko nasz stolik jadł tego wieczoru łazanki
    • petelka Re: Cepeliny 06.07.04, 14:39
      Tak Bruno, cepeliny! Te olbrzymiaste, z farszem mięsnym podane ze skwarkami...
      Robione niegdyś przez moją babcię a potem mamę... Potrafię pochłonąć tego do
      granic mozliwości... e tam - poza granice mozliwości.;)))) Chyba dobrze, że są
      tak pracochłonne, w związku z czym ląduja na stole najwyżej 2 razy do roku.;)))
      • brunosch Re: Cepeliny 06.07.04, 14:46
        Dla mnie - cepeliny to platońska idea najsmaczniejszego jedzenia -
        ciężkostrawne, tuczące i całkowicie pozbawione witamin. A jakie dobre!!!
    • emka_1 marnie 06.07.04, 14:47
      wyglądam z własnym wypukiem:( wychodzi, że obiektywnie małą pojemność mam:(((
      kołduny poniżej dwudziestki, 5 placków ziemniaczanych i każdy ruch grozi eksplozją:(
      jedyne w czym przebijam większość ludzkości, to ilość wypijanej herbaty. tak
      około wiadro dziennie :)
      • jottka Re: marnie 06.07.04, 14:52
        wiadrem nam nie zajemponujesz :)
    • krasnowo Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 14:51
      Sama w domu (mąż z chłopakami wyjechał na weekend) ulepiłam pierogi ruskie na
      powitanie - 80. Zjadłam wszystkie w trzech rzutach, zaraz po wyciągnięciu z
      wody - a na powitanie była pizza.
      • Gość: Mycha Re: nasze własne rekordy IP: *.zefa.pl 06.07.04, 14:54
        Pączki co roku w tłusty czwartek ok 20 dziennie, ale na szczescie tylko w
        tlusty czwartek poza ta data mi nie smakuja...

        pierogi ruskie - raz w gosciach zjadlam na raz 23 duze sztuki.... wstyd, ale
        nie moglam przestac...
        ;o)
      • brunosch Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 15:01
        8-O IMPONUJĄCE!
        Kiedyś babcia (w myśl rozpisanego konkursu - "no ciekawe, ile on zje") nałożyła
        ojcu pierogi na głęboki talerz do wrębu (nam na płaskich) więc wyglądało to
        niewinnie. Ojciec dzielnie zjadł wszystkie, choć twierdził że oślepnie z
        przejedzenia, ale nie było ich tam więcej jak 35.
        • Gość: krasnowo Re: nasze własne rekordy IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 07.07.04, 18:45
          Na moje usprawiedliwienie dodam, że nie były duże (ok.5 cm długości) i bardzo
          się źle po nich czułam - drugi raz już tego nie powtórzę.
    • maniaczytania Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 16:11
      Hmm, jak tak sobie przypomne, to pare tych rekordow bylo :)))
      Np. pamietam, jak kiedys u babci z kuzynami robilismy konkurs, kto zje wiecej
      swiezutko ugotowanych ruskich pierogow - wygralam - 21
      Ktos tu juz pisal o czeresniach, pochlone kazda ilosc :)
      • cynamoon6 Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 16:23
        Kiedys mialam zwyczaj zjadania codziennie od kilograma do poltora jablek.
        Oczywiscie na raz.
        Teraz juz tak nie moge.
        Ale wczoraj zjadlam 2 killogramowy kawalek arbuza. (waga ze skorka oczywsicie,
        miasz pewnei wazyl troche mniej)
        Brzuch potem tez mialam jak arbuz.

        A co do innych rzeczy, to tez niestety umiem duzo.
    • Gość: Liska Re: nasze własne rekordy IP: 81.210.125.* 06.07.04, 18:22
      Kiszona kapusta - lekko podgotowana, z rodzynkami, ziołami i suszonymi
      pomidorkami. Do tego gorący chlebek z chrupiącą skórką posmarowany masełkiem...
      Potrafię podchodzić do gara tyle razy, aż zjem wszystko...
      I gnocchi szpinakowe...
      I naleśniki z jabłkami, najchętniej o 4 nad ranem, popijane wodą...
    • baky Re: nasze własne rekordy 06.07.04, 18:44
      Migdały - 1 kg z okładem. Przyznam, że po tym "wyczynie" miałem przez pół
      roku... żylaki na zębach!

      Węgorz wędzony - w czasie pobytu nad morzem u znajomego kaszuba - ok. 1,5 kg na
      raz!
      Pochorowałem się, ale raczej przez to, że popłynęło morze... :O))
    • Gość: lomas Re: nasze własne rekordy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 21:00
      Co roku w Wigilie, kapusta z grochem i grzybami mojej babci
      To jest szczyt grzechu jak mówi moja rodzina, zjem tyle ile tylko widzę bez
      umiaru , a niestety Wigilia ma 12 dań :) całe szczęscie że to tylko raz w
      roku :)
      A mój M potrafił kiedyś zjeść 45 pierogów ruskich - wielkich ja po 6 mam dość :)
      Pozdrawiam
    • Gość: leff Re: nasze własne rekordy IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 23:58
      od młodych lat :
      wigilijne pierogi z kapustą i grzybami - 2 talerze "zupne" tak na spokojnie
      no i talerz kopiasty kapusty z grochem i grzybami
      nic dziwnego , ze karpia tylko potem "dotykałem" widelcem
    • Gość: szopen Re: nasze własne rekordy IP: 204.79.89.* 07.07.04, 02:37
      Kiedys bylem sam w domu przez weekend.
      W sobote rano wsadzilem dwa steki do marynaty.
      Mialem zamiar zjesc po pol na kolacje , niedzielny lunch i kolacje, z
      ostatniego pol miala byc kanapka na poniedzialek.
      Potem musialem pojsc do pracy i nie mialem czasu nic zjesc do wieczora.
      Wieczorem usmazylem oba steki.
      Siadlem i zjadlem.
      Ze smakiem.
      W sumie ponad 1.5kg wolowiny.
      • Gość: alamakota Re: nasze własne rekordy IP: *.TELE.NET 07.07.04, 09:18
        ja: sama pozarlam wielka tabliczke Milki (ta 300 gramowa)w kilkanascie minut,
        a we dwojke z kochaniem pochlonelismy zapiekanke z ziemniakow, smietany i sera


        ziemniakow bylo DWA kilogramy

        jogurty przyjmuje wylacznie w ilosciach pollitrowych, mniejsze nie ciesza
        • Gość: monia Re: nasze własne rekordy IP: *.tele2.pl 07.07.04, 09:46
          Przypomnialam sobie ze oprocz lazanii (calej blachy) pochlonelam 2 kratki jajek
          czyli chyba 60 to jest razem. Ojcic kupil od rolnika i postawil na balkonie, a
          mi sie chcialo jesc i w gruncie rzeczy troche warzyw bylo tylko w lodowie no i
          te jajka. Najpierw z 6 jaj jajecznica, za godzine omlet z 5 jaj, i tak na
          zmiane az do wylizania kratek;-)

          Dostalam takiej wysypki ze szok, ale jajka dalej b.lubie.
        • omango Re: nasze własne rekordy 07.07.04, 09:47
          dawno, dawno temu pracowalam dorywczo przy degustacjach produktow Danone -
          dzienne przez 8 godz wcinalam litry jogurtow i serkow! ech, zapewniam ze te
          bakterie w nich sa i dzialaja! ;-)

          no i standardem w lato sa kilogramy czeresni! - po kazdym kilogramie (chyba moj
          zoladek jest tak zaprogramowany) pedem w odwiedziny do toalety - i dalej
          nastepny kilogramik czeresni :-)
          • Gość: pszczola Re: nasze własne rekordy IP: *.crowley.pl 07.07.04, 10:08
            pierogi ruskie- okolo 25, ale do tego zjadlam pozostalosc farszu, ktory nie
            zmiescil sie w pierogach:)
            3 pajdy wiejskiego chleba( naprawde duzy, edna kromka to jakby dwie zwyklego
            chlebka), ze swiezym maselkiem, pomidorkiem i cebulka:) dodam, ze tata kupil
            pol takiego bochnaz mysla, ze starczy dla calej rodzinki( 5osob). Ale ja z
            chlopakiem ogladalismy film i kromka za kromka zajedlismy te pol bochna. Ale
            tata mial potem mine:)))
            niechlubny rekord-frytki z ok 2 kg ziemniakow
            kiedys u kolezanki- pol naczynia zaro zapiekanki pieczarkowo-ryzowej. Potem
            dostalam przepis i robilam w domu, ale juz tak nie smakowalo:(
            arbuzy-kazda ilosc:)
            wiecej grzechow nie pamietam
    • Gość: kohol Re: nasze własne rekordy IP: *.crowley.pl 07.07.04, 10:10
      Zwykle kupujemy ziemniaki w ilosci 5kg - w domu stwierdzam, że na raty to ja
      ich nie będe obierać, więc obieram wszystkie (lubię obieranie :)). Potem
      wrzucamy je (pokrojone) na blachę i wchłaniamy wszystkie. No, czasem nam
      sięudaje zaoszczędzić trochę na śniadanie :D Więc wychodzi po 2,5kg na osobę.
      Poza tym mogę jeść non stop solone pestki słonecznika (tzw. ziarka) - na
      szczęście są w łupinkach i to mnie ogranicza.
      Aha - i rekord alkoholowy - 9 piw w ok. 9 godzin.
      • Gość: piwiarz Re: nasze własne rekordy IP: *.icpnet.pl 09.07.04, 08:38
        mój rekord piwny to 7 piw 0.5l między 22 a 3 w nocy - bez problemów z filmem
    • Gość: kropka8 Re: nasze własne rekordy IP: 195.205.242.* 07.07.04, 10:22
      wątek rewelacyjny szczególnie na rozpoczęcie pracy i poprawienie humorku
      wyobraźnia dostarcza obrazki tych subtelnych dam z wiadrami czeresni i herbatki
      do tej pory śmieję się w głos
      a może wybrać lidera tego wątku ja jestem za 60 pierogami a jeszcze lepsze 60
      jaj
      mój "skromny" wyczyn to 5 kg ogórków zielonych z ogrodu (miseczka)zjadłyśmy to
      z koleżanką podczas fascynującej rozmowy :)
    • borgia1 Re: nasze własne rekordy 07.07.04, 11:55
      Nie startuję do miana lidera, choć parę razyzjadło się ilości wielkie. Ale raz
      zjadło się boleśnie... Po ślubie cywilnym u znajomych była impreza w domu. Tak
      dla kilku najbliższych znajomych. Przede mną niechcący koleżanka postawił dechę
      (nie deskę) z serami. Różniastymi... od żółtych do pleśniowych. A jeden był
      boski - pleśniowy z orzechami. Do tego tylko czerwone wytrawne. Nic więcej nie
      jadłam. Ruszyć się do domu nie mogłam. I dwa dni wyjęte z życiorysu. Tylko
      przez ból wątroby. Chociaż podobno wątroba nie boli. Tak mi tłumaczono. Mnie
      bolała... Najzabawniejsze jest to, że jestem gotowa to powtórzyć.
      • brunosch Re: nasze własne rekordy 07.07.04, 12:23
        borgia1 napisała:
        Tylko
        > przez ból wątroby. Chociaż podobno wątroba nie boli. Tak mi tłumaczono.

        Boli, boli. Jak się przez kilka dni żywiłem pieczonym czosnkiem, to rano miałem
        taki atak, że pokręcony z bólu z trudem doczołgałem sie do łazienki, a przed
        oczami przewijało mi się całe życie. Dopiero jak film doszedł do diety z
        ostatniego tygodnia, to miałem stopklatkę i wiedziałem już czemu cierpię.
        • borgia1 Re: nasze własne rekordy 07.07.04, 13:36
          No to serdecznie współczuję, bo wiem czego... I też dalej uważam, że boli, choć
          uważam na to, żeby nie bolała.
    • Gość: heros Re: nasze własne rekordy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.04, 13:39
      kiedys w ciagu 6 godzin udalo mi sie wchlonac: 4 zapiekanki, 3 hot dogi, 5
      hamburgerow, 4 porcje frytek, pieczonego kurczaka, 3 kielbasy, 2 paczki, 3
      szaszlyki. wszystko zapijane coca-cola.

      wazylem wtedy jakies 75kg i wygralem spory zaklad ;)

      ps. nie jestem zwolennikiem fast foodow
    • i2h2 Re: nasze własne rekordy 08.07.04, 16:36
      Ale fajny wątek "antydietowy" ;-)))))
      Ja spożyję każdą ilość kuskusu (o potrawę chodzi, a nie samą kaszę), a
      koleżanka pobiła swisty rekord, jak przesadziła z tym ostrym sosikiem do niego-
      wlała w siebie 3 flachy wina, nadal była trzeźwa, a oddech miała jak wawelski
      smok...
      A, i odpędzać mnie trzeba od bigosu i bouillabaise, chociaż po tym pierwszym
      wątroba mnie informuje, co o mnie myśli :-(
      • Gość: Sandra Re: nasze własne rekordy IP: 195.26.24.* 08.07.04, 16:43
        Każdą ilość makaronu!!!!
    • amused.to.death Re: nasze własne rekordy 08.07.04, 16:51
      Kiedyś (za czasów studenckich) rodzina przywiozła mi ruskie pierogi - dosyć małe, było ich kilkaset (rodzina twierdzi, że tak bliżej tysiąca, ale nie wierzę:). Jadłam to przez kilka dni - na śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację. Nie jadłam nic poza pierogami, aż się skończyły. I wcale nie miałam dość:))
      • Gość: mm Re: nasze własne rekordy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 16:16
        Fasolka szparagowa mniam :)!! Oj sporo jej mogę, tak z kilogram i ciasto, a
        raczej deser MELBA, którego wolę nie robić :(, bo zazwyczaj sama go zjadam :(.
        Tak kusząco sobie lezy w lodowce, a ja sobie powtarzam... tylko kawałeczek,
        tylko kawałeczek, tylko kawałeczek... i ani się obejrze a są.. tylko
        okruszki... :)
        • brookie Chleb ze smalcem 10.07.04, 10:27
          domowej roboty, ze skwarkami. Pochlaniam jak smok. Do tego pomidor lub ogorek
          kiszony. Cudoooo.
    • qubraq Re: nasze własne rekordy 10.07.04, 10:45
      Dziewczyny, jk i mk - wiadro herbaty dziennie! (przecież w nocy śpicie!!!)
      chyba robicie nas w konia! Ja wypijam kilka litrów (już teraz prawidłowo wg
      Waszych wskazówek parzonego!) naparu herbacianego i myślałem, że jestem bliski
      rekordów ale to co Wy piszecie to mnie rzuciło na kolana, qurczę blade - dobre
      jesteście... no,no!
      Ukłony
      Andrzej
      • jottka jeżeli 10.07.04, 12:34
        o nas chodzi, to my jesteśmy emka i jottka - to są nasze nicki, a nie
        fonetyczny zapis inicjałów

        a poza tym wiadro to jest norma dzienna, dawek nocnych nie uwzględniałyśmy
        • qubraq Re: jeżeli 10.07.04, 20:26
          jottka napisała:

          > ...wiadro to jest norma dzienna, dawek nocnych nie uwzględniałyśmy

          Może cham jestem ale nie wierzę, no nie wierzę w te zwykłe babskie przechwałki!
          Wiadro to jest 8 litrów średnio! 32 duże pełne szklanki! Chyba ze norma normą a
          wyrobienie normy rzędu 25 - 30 %. I tak jestem zdumiony i pełen uznania dla
          obydwu Pań.
          A.
          • emka_1 Re: jeżeli 10.07.04, 21:07
            wiadro to jest miara objętości płynów, wynosi dokładnie 12,3 litra. herbaty w
            szklankach nie pijamy, zaś w przeliczeniu na filiżanki(użytkowe) to jedynie 49,
            czyli średnio 3 filiżanki z groszami na godzinę, zakładając luksusową sytuację,
            że aktywność dzienna trwa 16 godzin.
            • qubraq Re: Czy wiadro jest miarą objętości płynów? 11.07.04, 21:12
              emka_1 napisała:

              > ...wiadro to jest miara objętości płynów, wynosi dokładnie 12,3 litra...

              Naprawdę masz takie wielkie wiadro? No winszuję... ale i tak zalewasz...
              Sam się domyśliłem, że pijasz w filiżankach - wyglądasz na to!
              • emka_1 Re: Czy wiadro jest miarą objętości płynów? 11.07.04, 21:40
                wiadro jest historyczną miarą objętosci płynów. 1 wiadro = 12,3litra.
                • qubraq Re: Czy wiadro jest miarą objętości płynów? 12.07.04, 10:09
                  emka_1 napisała:

                  > wiadro jest historyczną miarą objętosci płynów. 1 wiadro = 12,3litra.

                  Gdzieś to, dziewczyno, znalazła?A.

                  • emka_1 Re: Czy wiadro jest miarą objętości płynów? 12.07.04, 11:39
                    tam gdzie kwartę i czetwierć, pudy, funty oraz tonę ważacą 999,18 kg.
                • qubraq Re: Czy wiadro jest miarą objętości płynów? 12.07.04, 21:12
                  emka_1 napisała:

                  > wiadro jest historyczną miarą objętosci płynów. 1 wiadro = 12,3litra.

                  Lunatica potwierdza! Dzięki za naukę. A.
    • dvoicka Re: nasze własne rekordy 10.07.04, 15:03
      ja nie jestem taka pamietliwa co do ilosci
      na slodkie zawsze mam miejsce, jak odmawiam to znaczy na ogol ze sciemniam
      na dwie czekolady nie potrzebuje pol godziny
      tylko czasem dziwnie sie czuje gdy po wielkim posilku w restauracji jako jedyna
      zamawiam wielki deser
      ale czasami tylko na to czekam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka