brunosch
06.07.04, 13:28
Wiem, że to niestosowne pytanie (zwłaszcza jeśli skierowane do subtelnych
dam) - ale czy trafiliście na taką potrawę, że jedliście "do wypuku" dziwiąc
się, że tyle się mieści? Taki rekord łakomstwa.
Dla mnie taką próbą była wizyta na Żmudzi. Ugoszczono nas po królewsku -
cepelinami wielkimi jak pięść.
Najpierw podano je z nadzieniem mięsnym, okraszone skwarkami i przysmażoną
cebulką - niebo w gębie! Głodny byłem jak wilk, zjadłem 3, chociaż
ostrzegano, że to danie wyjątkowo syte.
No ale już po chwili doszły z białym serem i śmietaną. Przecież nie odmówię,
zwłaszcza, że wyglądały smakowicie, jeden wziąć głupio, wziąłem dwa. Zjadłem
i przyszła mi myśl taka, że właściwie te mięsne były jednak lepsze i znowu
dołożyłem sobie 2. Rzeczywiście były lepsze...
Siedem cepelinów. Nie zapomnę niemego podziwu w oczach współbiesiadników.
Do końca wyprawy nie czułem głodu.