Dodaj do ulubionych

Wkopałam się, ratunku :(

26.11.13, 13:17
Kilka tygodni temu rozmawiając z przyjaciółką, która jest chrzestną mojego dziecka umówiłyśmy się na jej przyjście na obiad w niedzielę, w imieniny dziecka. Bardziej pod pretekstem imienin i obiadu miała być po prostu wizyta, jej zabawa z dzieckiem i nasze pogaduchy.
Sytuacja wymknęła mi się spod kontroli (nie pytajcie jak, z czystej mojej własnej głupoty) i wychodzi na to, że w najbliższą niedzielę będę miała w porze obiadowej kilkanaście osób.
No i teraz tak:
- pora będzie idealnie obiadowa
- nie mam jak posadzic przy stole kilkunastu osób, w takiej sytuacji pasowałby mi bufet
- jest jednak zimno no i ta pora obiadowa... trzeba dac ludziom porządny ciepły posiłek

Jak to wszystko zgrac? Jak zaplanować menu, żeby miało to ręce i nogi? Mniej mi chodzi o zimny bufet, bardziej o te ciepłe dania, które nie mogą być lekką przekąską o 14 czy 15, raczej muszą być normalnymi sycącymi daniami chyba?
No i oczywiście, nie mam paru dni żeby stać i gotowac, potrzebuję coś w miarę szybkiego.

Czy to się da jakoś ogarnąć?
Obserwuj wątek
    • anel_ma Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 13:21
      Bufet i ciepłe jednogarnkowce do samodzielnego nakładania:
      - leczo
      - bigosik nieortodoksyjny czyli szybko robiony
      do nich pieczywo

      + jakieś drobne rzeczy do jedzenia ręką do "dopchania" bardziej wymagających żołądków

      + jakies ciasto, babeczki itp na deser, kawa, herbata itp
      • nisar Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 13:47
        Jaki to jest bigosik "nieortodoksyjny" ? :)
        • squirk Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 14:07
          nisar napisała:

          > Jaki to jest bigosik "nieortodoksyjny" ? :)

          Taki, którego nie gotujesz przez 3-4 dni, dodając każego dnia inny składnik typu suszone grzyby, śliwki itp, gotując paręnaście h, studząc, na następny dzien powtórka a potem dobrze byłoby jakby się jeszcze przemroził.
          ;-)
          • znana.jako.ggigus i z uwagi na dziwactwa innych 26.11.13, 14:12
            dobrze by było gdyby był bez mięsa.
            • Gość: wuwu Re: i z uwagi na dziwactwa innych IP: 5.134.64.* 26.11.13, 18:24
              jak się idzie w gości, to się nie dziwaczy
              • nchyb Re: i z uwagi na dziwactwa innych 29.11.13, 11:50
                niejedzenie pewnych potraw niekoniecznie jest dziwaczeniem...
              • mhr2 obca kuchnia, dobra kuchnia 30.11.13, 11:05
                Gość portalu: wuwu napisał(a):

                > jak się idzie w gości, to się nie dziwaczy
          • anel_ma Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 19:34
            > Taki, którego nie gotujesz przez 3-4 dni, dodając każego dnia inny składnik typ
            > u suszone grzyby, śliwki itp, gotując paręnaście h, studząc, na następny dzien
            > powtórka a potem dobrze byłoby jakby się jeszcze przemroził.

            dokładnie, u nas się je bigos, czyli potrawę gotowaną 4 dni z mnóstwem składników i dużą ilością mięsa i faktycznie przemrażaną, oraz bigosik - czyli np. kapustę trzygodzinną głównie z kiełbasą i powidłami w środku, czasem jakiś grzyb tam wpdnie, co kto lubi
    • sabrossa Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 14:59
      no to faktycznie, poszłaś.. ;) Dwa gary jednogarnkowców - jeden bezmięsny (np. leczo bez kiełbasy), jeden dla mięsożerców np. chili con carne, meksykański gulasz z kurczaka, gulasz wołowy itp. do tego pieczywo do zbierania sosu i już.
      • Gość: minor_swing Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.agh.edu.pl 26.11.13, 15:23
        pieczone pałki z kurczaka można wziąć w rękę i w miarę wygodnie zjeść na stojąco. nie trzeba też się nad nimi modlić, noc wcześniej zamarynować i poukładać na blasze.
        po upieczeniu, możesz zawinąć końcówki w folię, żeby zminimalizować ryzyko zabrudzenia.
      • kocio-kocio Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 15:28
        A jeśli będą sami mięsożercy, to też jeden gar bezmięsny?
        • sabrossa Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 15:56
          gdybamy przecież :) nie wiemy, jakie upodobania mają goście nisar
        • triismegistos Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 16:01
          Ja na wszelki wypadek zawsze robię jakąś opcję bezmięsną. O zgrozo, na ostatnie urodziny tego nie zrobiłam, mimo, że wiedziałam, że niektórzy goście to wegetarianie. Było mi strasznie łyso i na szybko kombinowałam jakieś kanapki, wypadło mi z głowy.
          • nisar Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 16:02
            Na szczęście wszyscy normalnie jedzą mięso. Jedna osoba nie tyka grzybów, ale wychodzę z założenia, że można je sobie wyłowić :)
            • triismegistos Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 16:46
              Noo, niekoniecznie. Jeśli lubi, tylko mu szkodzą to tak, ale jeśli nie lubi tego zapachu, to niestety grzyby zainfekują całe danie.
            • Gość: miki202 Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.13, 16:52
              Jagnięcina z kością. W Gdańsku dostępna w każdej ilości np. na hali. Obrać z kości, pokroić w kostkę, obsmażyć i dalej, jak każdy gulasz. Kości daję do wywaru, sos się robi bardzo konkretny. Do tego warzywa - nie za dużo. Ja daję marchewkę, pieczarki (może zamiast tego uda się dostać zielonki, ostatni dzwonek), pietruszkę. I skoro już te warzywa kroisz, to połowę uduś na wodzie, zrób do tego kluski galuszki i masz dla wegetarian. A jak kluski podasz osobno, to weganin się pożywi.
              Zupa cebulowa. Prosta jak konstrukcja cepa, na warzywnym wywarze, jedzą jedni i drudzy, jak nie posypiesz serem, to weganin też zje.
              Można zrobić dzień wcześniej.
              • ania_m66 Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 17:18

                nie, jagniecina do bani, bo nie wszyscy ja lubia (no chyba, ze nisar wie na 100%, ze wszyscy, to wtedy ok), a na dodatek to droga impreza - w szczegolnosci na tyle luda
                jedzenie calego obiadu - zupa cebulowa z serem plus gulasz z kluskami (i moze jeszcze surowka, co?) na stojaco to imo bardzo, ale to bardzo glupi pomyl.
                raczej jedno, gora dwa dana na cieplo z chlebem. stroganoff, zupa gulaszowa, bigos, leczo, fasolka po bretonsku, chili con carne.....jesli ktos sie upiera przy zupie, toraczej podalabym barszcz w kubkach i paszteciki. a przedtem jakas sycaca salatka stosowna do pory roku, albo i dwie.
                np pieczone buraki z serem kozim, orzechami wloskimi i rucola, moze jakas na bazie ciecierzycy z puszki? albo i niesmiertelna grecka, czy nicejska - chociaz te beda mniej sezonowe.
                palki z kurczaka sa dobrym pomyslem, jak rowniez zapiekanki z pieczarkami i innymi dodatkami. przygotowac mozna wczesniej i tylko wepchnac do pieca na czas.

                Gość portalu: miki202 napisał(a):

                > Jagnięcina z kością. W Gdańsku dostępna w każdej ilości np. na hali. Obrać z ko
                > ści, pokroić w kostkę, obsmażyć i dalej, jak każdy gulasz. Kości daję do wywaru
                > , sos się robi bardzo konkretny. Do tego warzywa - nie za dużo. Ja daję marchew
                > kę, pieczarki (może zamiast tego uda się dostać zielonki, ostatni dzwonek), pie
                > truszkę. I skoro już te warzywa kroisz, to połowę uduś na wodzie, zrób do tego
                > kluski galuszki i masz dla wegetarian. A jak kluski podasz osobno, to weganin s
                > ię pożywi.
                > Zupa cebulowa. Prosta jak konstrukcja cepa, na warzywnym wywarze, jedzą jedni i
                > drudzy, jak nie posypiesz serem, to weganin też zje.
                > Można zrobić dzień wcześniej.
    • Gość: mw Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.13, 18:05
      - barszczyk do picia + krokiet; jeśli nie masz czasu i ochoty robić krokietów, polecam "pasztecik" z gotowego ciasta francuskiego - rozwijasz, nakładasz wcześniej przygotowana kapustę kiszoną z grzybami, pieczarkami itp, itd, zwijasz, kroisz do skosie i do piekarnika;
      - ze 2 - 3 sałatki;
      - koreczki;
      - garnek ze smalcem + dobry chleb + ogór
      - jajka faszerowane
      - gar chilli con care + bagietka
      - komunistyczny fast food - zapiekanki z pieczarkami ( nie znam NIKOGO kto tego nie lubi:)
      - śledzik
      • Gość: miki202 Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.13, 21:10
        No, jo... Nie wszyscy lubią jagnięcinę. Bo jej w życiu nie próbowali. Najlepiej jak w Ugotowanych - pierś ze zmutowanego kurczaka albo wieprzowa polędwiczka.
        • ania_m66 Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 21:45
          ja uwielbiam, ale znam cala mase ludzi tu w niemczech ktorzy probowali i jagnieciny nie lubia.
          a mamy mase restauracji etnicznych w ktorych naprawde wspaniale ja przyrzadzaja.
          na sped rodzinny jako glowne danie bezpieczniejsze jest jakies bardziej powszechne mieso jak wieprzowina, wolowina, indyk, czy kurczak.
          no i nie wiem jak w polsce, ale u mnie jagniecina jest naprawde droga.
          • squirk Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 21:55
            ania_m66 napisała:

            > no i nie wiem jak w polsce, ale u mnie jagniecina jest naprawde droga.

            Jest droga, sama "szarpnęłabym" się na taki wydatek dla kilkunastu osób tylko na naprawdę wyjątkową okazję.
            Poza tym jakoś mi szkoda, jak już mam ładny duży kawałek mięsa typu udziec czy łopatka z kością, kroić i zalewać sosami, oczywiście wyjdzie coś bardzo smacznego ale jakoś wolę w całości upiec, wydaje mi się to być lepszym wykorzystaniem i podkreśleniem naturalnego smaku.
            • ania_m66 Re: Wkopałam się, ratunku :( 26.11.13, 22:04
              ja tez. i jezeli "szarpnelabym" sie na taki wydatek, to wylacznie dla ludzi ktorzy to docenia, a nie przelkna z musu i z grzecznosci a najchetnie zjedliby rosol i schabowego.
              u mnie w rodzinie pewnie by akurat jagniecina przeszla, ale mysle, ze w wiekszosci domow nie.
              do duszenia jagnieciny w kawalkach nie trzeba udzca btw, mozna kupic inne, tansze czesci anatomii baranka, ale tym niemniej na 15 porcji (bo zawsze wole, zeby bylo troche za duzo niz za malo) nie wyjdzie to tanio.
              squirk napisała:

              > ania_m66 napisała:
              >
              > > no i nie wiem jak w polsce, ale u mnie jagniecina jest naprawde droga.
              >
              > Jest droga, sama "szarpnęłabym" się na taki wydatek dla kilkunastu osób tylko n
              > a naprawdę wyjątkową okazję.
              > Poza tym jakoś mi szkoda, jak już mam ładny duży kawałek mięsa typu udziec czy
              > łopatka z kością, kroić i zalewać sosami, oczywiście wyjdzie coś bardzo smaczne
              > go ale jakoś wolę w całości upiec, wydaje mi się to być lepszym wykorzystaniem
              > i podkreśleniem naturalnego smaku.
              >
              >
              • Gość: minor_swing Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.agh.edu.pl 26.11.13, 23:45
                dotychczas jadłam jagnięcinę właśnie w jakichś sosach.
                marzy mi się pieczona w kawałku, albo chociażby takie kotleciki jagnięce z kością, zgrillowane na patelni grill.
                a jak już jesteśmy przy jagniecinie - wiele osób pisze, że jest charakterystyczna w smaku i nie każdy lubi (vide nawet ten wątek).
                dla mnie jedyną "charakterystycznością" jest delikatny smak, z posmakiem hmm, trudno opisać, ale trochę mi się kojarzy ze śmietanką do mleka w proszku, którą uwielbiałam wyjadać ze słika jako dziecko. o to chodzi? jak wy czujecie tę "inność" jagnięciny?
                • Gość: minor_swing Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.agh.edu.pl 26.11.13, 23:47
                  tfu, śmietanką do kawy :)
                  • Gość: miki202 Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.13, 08:20
                    Podejrzewam, że wielu naszym, pożal się Boże, smakoszom wciśnięto zamiast jagnięciny starego barana i stąd uwagi o "posmaku" albo dziwnym zapachu. Kilogram jagnięciny na gulasz można dostać za ok. 30 zł, już nie przesadzajmy, że to rujnacja, w końcu ile razy wydaje się extra proszony obiad? Nie mówię, że jagnięcina jest obowiązkowa, mówię. że tę pierś z kurczaka czy nieszczęsne polędwiczki można chociaż popróbować czymś zastąpić.
                    • ania_m66 Re: Wkopałam się, ratunku :( 27.11.13, 11:39
                      zawsze obrazasz ludzi ktorzy osmielaja sie miec inne gusta kulinarne?
                      dobra jagniecina ma swoj charakterystyczny smak i zapach przez co wlasnie jest ceniona przez jej koneserow i unikana przez nielubiacych.
                      nie kazdy smakosz ma obowiazek lubienia wszystkiego pod grozba wyrzucenia go ze zwiazku smakoszy.

                      Gość portalu: miki202 napisał(a):

                      > Podejrzewam, że wielu naszym, pożal się Boże, smakoszom wciśnięto zamiast jagni
                      > ęciny starego barana i stąd uwagi o "posmaku" albo dziwnym zapachu. Kilogram ja
                      > gnięciny na gulasz można dostać za ok. 30 zł, już nie przesadzajmy, że to rujna
                      > cja, w końcu ile razy wydaje się extra proszony obiad? Nie mówię, że jagnięcina
                      > jest obowiązkowa, mówię. że tę pierś z kurczaka czy nieszczęsne polędwiczki mo
                      > żna chociaż popróbować czymś zastąpić.
                      • Gość: xd Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.devs.futuro.pl 27.11.13, 15:47
                        ty obrażasz wszystkich jak leci, więc twoje pytanie jest absurdalne :D
                • agus7 Re: Wkopałam się, ratunku :( 27.11.13, 15:55
                  Gość portalu: minor_swing napisał(a):

                  > jak wy czujecie tę "inność" jagnięciny?

                  Ja bardzo lubie jagniecine, ale czuje "szkło".

                  Wracając do tematu wątku polecam zupe z czerwonej soczewicy np. grecka fakes (przepis A. Kręglickiej) albo ktoras z bloga Bea wq kuchni.
    • dvoicka Re: Wkopałam się, ratunku :( 27.11.13, 15:15
      zrobiłabym jedną potrawę na ciepło typu chilli con carne, strogonow - propozycji pojawiło się sporo - i bufet ciepło-zimny: sałatka albo dwie, zapiekanka do jedzenia na zimno i gorąco (typu musaka, brokuły pod beszamelem - nie musi być gorące żeby było pyszne), może jakaś tarta (będzie dobra i na zimno i na ciepło) i dobre pieczywo do tego wszystkiego.
      i u mnie, niezależnie od pory dnia musi być coś słodkiego ;)
      • Gość: miki202 Re: Wkopałam się, ratunku :( IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.13, 19:20
        Ani mi w głowie było obrażać tu kogokolwiek. Jeśli ktoś się jagnięcym wątkiem poczuł obrażony, to najmocniej przepraszam.
        Natomiast z pełną premedytacją obrażam straszliwie wszystkich bohaterów Ugotowanych, master szefów i top szefów, którzy się pchają w konkursy kulinarne, a później z tryumfalną miną podają, ha, ha, polędwiczkę wieprzową. I rozbrajająco informują. ze perliczki (bażanta, gęsi(!), sandacza,suma, baraniny, dziczyzny) nigdy nie jedli, ale na pewno by im nie smakowało.
        • ania_m66 Re: Wkopałam się, ratunku :( 29.11.13, 19:20
          no tak, tu cie calkowicie rozumiem, ale ten pierwszy post byl troche za duzym skrotem myslowym i wypadl w kontekscie dyskusji ni z gruszki ni z pietruszki :)

          Gość portalu: miki202 napisał(a):

          > Ani mi w głowie było obrażać tu kogokolwiek. Jeśli ktoś się jagnięcym wątkiem p
          > oczuł obrażony, to najmocniej przepraszam.
          > Natomiast z pełną premedytacją obrażam straszliwie wszystkich bohaterów Ugotowa
          > nych, master szefów i top szefów, którzy się pchają w konkursy kulinarne, a póź
          > niej z tryumfalną miną podają, ha, ha, polędwiczkę wieprzową. I rozbrajająco in
          > formują. ze perliczki (bażanta, gęsi(!), sandacza,suma, baraniny, dziczyzny) ni
          > gdy nie jedli, ale na pewno by im nie smakowało.
    • lashqueen Re: Wkopałam się, ratunku :( 27.11.13, 20:21
      Kiepsko wyszło. Jeśli to są w miarę bliskie osoby, to można by przełożyć imprezę. Kiepsko widzę jedzenie ciepłych dań na stojąco po kątach na niedzielnym obiedzie. Latem jakieś sałatki czy przekąski można tak, nawet w ogrodzie, ale zimą....
    • benia_mia Re: Wkopałam się, ratunku :( 28.11.13, 19:03
      Ziemniaki dokładnie umyć, grubo pokroić wraz ze skórką (małe na ćwiartki, większe na 6-8 kawałków), wzmieszać w dużej misce z olejem/oliwą, ziołami - koniecznie rozmaryn, może być tymianek, cząber, oregano. Wysypać bezpośrednio na blachę tak, aby leżały luźno obok siebie. Ewentualnie dodać równie grubo pokrojony ser feta. Piec 30-35 minut w temp. 190 stopni, po piętnastu minutach przemieszać, aby się równomiernie zrumieniły. Jeżeli nie dodano fety, to teraz dopiero posolić, przypruszyć ostrą papryką. Dla wegetarian danie samo w sobie (+ surówka), dla mięsożerców coś z sosem np. gulasz, bogracz, potrawka, pulpety w sosie - w zależności od tego jakie mięso chcesz podać.
      U mnie z racji prostoty dania, ziemniakami zajmuje się mąż, ja ogarniam resztę.
      Powodzenia!
    • yotsukaido Re: Wkopałam się, ratunku :( 29.11.13, 19:15
      proszę daj znać, jak już zdecydujesz się na wybór menu = z góry dziękuję:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka