bobralus
18.03.17, 05:53
Ostatnio dokonałam sympatycznego odkrycia. Robiłam sernik na zimno i na etapie masy serowej okazało, ze nie mam w domu ani żelatyny, ani agaru. Jedynie galaretkę cytrynowa, ale nie lubię smaku sera zepsutego galaretka owocowa, zwłaszcza, ze chciałam ja wylać na gore z ananasem. Nie chciało mi sie tez zaczynać zwykłego sernika pieczonego czy gotowanego. I tak niewiele myśląc wsypalam do zmiksowanego twarogu (ok 750g) torebkę budyniu, troche jeszcze doslodzillam, dodałam skórkę z cytryny i troche soku. Po kilku godzinach sernik pięknie sie ściął, ma konsystencje kremowego sernika nowojorskiego, trzyma fason od przedwczoraj. Moze nie jest to najbardziej wykwintny deser, ale jestem wyjątkowo zadowolona z tego odkrycia. Nie wiem, czy wyjdzie na serach z wiaderka itd, ja miałam 3ktotnie zmielony twaróg śmietankowy i budyn, który wsypuje sie na raz po zagotowaniu mleka (bez wcześniejszego rozrabiania w mleku). Byc moze wywazylam otwarte drzwi 😉
Macie podobne odkrycia na swoim koncie?