Dodaj do ulubionych

Wieczorne wirtualne wyzwanie

07.10.04, 02:05
Wolę wrzucić to w Was niż w tę wirualną lodówkę z linku figi.

Mam: słoik duszonych grzybów, świeżych, jak znam dostawcę - mój tata -
są w sposób doskonały pozbawione smaku.
Mam też katar i gorączkę, uniemożliwiające dotarcie dalej
niż do najbliższego spożywczaka.
I mam mieć jutro (czwartek) wieczorem gościa.

Myślę o wydrążonych kajzerkach zapakowanych grzybami, posypanych
pietruszką i startym serem i zapieczonych w piekarniku.
Czy macie jakieś inne pomysły dotyczące:
a) dosmaczenia grzybów
b) ładnego i ciekawego ich podania

To tyle, robię sobie herbatę z imbirem albo coś w tym rodzaju i spać!!!
Z góry dzięki.
PS. rozwiązania pt. "poślij gościa do diabła, jesteś chora",
nie wchodzą w grę.
Obserwuj wątek
    • alex113 Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie 07.10.04, 02:40
      nobullshit napisała:

      > PS. rozwiązania pt. "poślij gościa do diabła, jesteś chora",
      > nie wchodzą w grę.

      A moze gosc powinien przyniesc pizze i butelke czerwonego wina [w celach
      oczywiscie leczniczych ;-))) ]
    • mysiulek08 Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie 07.10.04, 02:48
      pomysl z buleczkami dobry, bo i sie nie napracujesz a dolozywszy butelke wina
      bedzie calkiem milo:)

      Grzybki przesmaz ze zrumieniona cebulka, doloz zabek czosnku i majeranek, zanim
      wlozysz do buleczek, wymieszaj z piana z jajka i sypnij troche tartej buleczki,
      bedzie pulchniejsze, plus oczywista natka. Na pierogi drozdzowe z grzybami ,
      albo ziemniaki zrobione podobnie jak buleczki Cie nie namawiam, bos chora.
      Zapiekanka bylaby super w smaku ale wyglad nie bedzie ciekawy.
    • Gość: szopen Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie IP: 204.79.89.* 07.10.04, 03:01
      Ja to bym popelnil nastepujace danie.
      (Wprawdzie nie wiem jak duzy ten sloik)

      Grzyby dokladnie osaczyc, pociac w grubsza kostke.
      W patelni rozgrzac 2-3 lyzki oliwy, wrzucic garsc posiekanej cebulki i
      podsmazyc na zloto, dodac 2 zabki siekanego czosnku, pol lyzeczki mielonego
      pieprzu, i lyzeczke ziol prowansalskich plus moze ciut extra rozmarynu.
      Psmazyc to wszystko razem 3 minuty (grzyby wszak juz uduszone) odstawic by sie
      ciut ocholdzilo.
      Kajzerki wydrazyc, wlozyc grzyby, posypac serem i pietruszka.
      Przed przyjsciem MMZ (o ile sie domyslam) rozgrzac piec, po przyjsciu wstawic
      danie do pieca i piec az sie ser zarumieni.

      I jeszcze sztuczka dodatkowa.
      To co sie z kazerek wydrazylo wlozyc do miseczki, dadac duuuzo siekanego
      czosnku, szczypte oregano i wymieszac.

      Nastepnie na desce ulozyc plastry cienko pocietego wedzonego boczku tak by na
      siebie ciut nachodzily (wzdluz) i powastala jakby kartka/warstwa cos podobnego
      do plastra wodorostu jak do wyrabiania sushi.

      Wyzej wymienione wydrazenia ulozyc na tej warstwie boczku zawinac (wzdluz)
      podobnie jak sushi, jesli sie dobrze razem trzyma to extra jesli nie to troche
      sobie pomoc nitka.
      Nasz boczkowo/kajzerkowy walek zapiekac w piecu obok kajzerek z grzybami.
      Po upieczeniu pociac jak sushi.

      Wszysko to razem dobre i dzieki duzej dawce czosnku na katar skuteczne.
    • Gość: Nobullshit Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.10.04, 10:55
      Czy zdanie "wiedziałam, że mogę na Was liczyć"
      ewentualnie "I knew I could count on you"
      ma jakiś przyjemny skrót internetowy z gatunku IMHO czy LOL, czy ROTFL?
      Bo często go używamy :)
      Dzięki!
      • dziuunia Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie 07.10.04, 16:29
        Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

        > Czy zdanie "wiedziałam, że mogę na Was liczyć"
        > ewentualnie "I knew I could count on you"
        > ma jakiś przyjemny skrót internetowy z gatunku IMHO czy LOL, czy ROTFL?
        > Bo często go używamy :)
        > Dzięki!

        Tutaj www.republika.pl/krzywish/skroty.htm nie znalazłam takiego
        skrótu,ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby zacząć go używać,a jak się zrobi
        popularny,dzięki naszemu forum oczywiście;),to go pewnie wciągną na tę listę :)
        Czyli: IKICCOY albo wersja fonetyczna IKICCOU :)
        • nobullshit Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie 08.10.04, 01:24
          dziuunia napisała:

          Czyli: IKICCOY albo wersja fonetyczna IKICCOU :)

          Fajne. Nawet się daje wymówić. :) W skrócie IKIC.

    • Gość: krasnowo Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 16:14
      Wstukam Ci jeszcze przepis z "Kuchni Neli", który mi się przypomniał - ja
      robiłam je właśnie z grzybami leśnymi i było pyszne, więc mogę ze spokojnym
      sumieniem polecić.

      Ziemniaki a la Barbarka

      6 średniej wielk. ziemniaków
      3 drobno posiekane śr. wielkości cebule
      3 łyżki oleju
      500 gr pieczarek
      7 łyżek masła
      trochę pieprzu 1 łyżka stołowa mąki
      1 łyżeczka maggi lub przyprawy do zup
      sól do smaku

      Obrać ziemniaki, każdy przyciąć jednej str. w taki sposób, żeby można go było
      postawić, z druiej "dekielek". Ziemniaki wydrążyć tak, by grubość ścianek nie
      przekraczała 8-9 mm. Wydrążone ziemniaki i dekielki wrzucić na 5 min do garnka
      z wrzącą wodą, osączyć.
      Cebulę podsmażyć na oleju (ja wolę na masełku) aż zmięknie i nabierze złotego
      koloru, dodać grzyby, 4 łyżki masła i pieprz. Dusić na małym ogniu aż grzyby
      puszczą sok, a potem dodać mąkę i dusić jeszcze 3-4 min. Doprawić maggi i
      posolić.
      Piekarnik nagrzać do 180 st. W żaroodpornym naczyniu roztopić resztę masła,
      posmarować nim ziemniaki i czapeczki, napełnić ziemniaki farszem, przykryć
      czapeczkami i ustawić w żaroodpornym naczyniu. Czapeczki można dla pewności
      przypiąć wykałaczkami. Ziemniaki piec godzinę, podlewać często masłem, przed
      wyjęciem upewnić się czy ziemniaki są miękkie.
      • Gość: krasnowo Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 16:17

        yślę, że wzbogacenie tego dania o pietruszkę i ser dobrze by mu zrobiło.
      • Gość: Nobullshit Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.10.04, 16:18
        Dzięki, Agatko.
        Wyczołgałam się już z domu i kupiłam kajzerki, a za to nie mam ziemniaków,
        ale Twój przepis skopiowałam do późniejszego wykorzystania,
        bo dostawy duszonych, pozbawionych smaku grzybów w słoikach czekają mnie
        całą zimę. (Nie żebym narzekała, Tatuś jest kochany).
        • Gość: krasnowo Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 16:23
          :) zapomniałam - zdrówka życzę - żebyś miała siłę gościa gościć !
      • mysiulek08 Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie 08.10.04, 06:46
        zamiast piec w piekarniku, zalac ziemniaczki wywarem z grzybow i dusic na malym
        ogniu, przed podaniem sosik zagescic, tez pyszne:)
    • Gość: lomas Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 16:20
      A może tarta z grzybami, też szybciutko.
      A do grzybków dodać dużo gałki muszkatołowej i natki pietruszki i rozmarynu.
      A smak grzybów z pozbawionych smaku grzybów wydobywa kostka grzybowa Winiary,
      choć trudno w to uwierzyć :)
      • hela1 Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie 07.10.04, 16:32
        I vegeta, niestety.
        Do tego moze grzaniec? Pomaga na preziebienie.
        Zdrowia zycze i przyjemnego spotkania.
    • Gość: Nobullshit Voila, gotowe :) IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.10.04, 17:40
      W skrzynkach na balkonie tymianek, oregano i rozmaryn opłakują
      utracone gałązki.

      W mieszkaniu unosi sie pewnie aromat czosnku - "pewnie", bo ja niewiele
      czuję nosem.

      Na blasze karnie leżą nafaszerowane buleczki - wszystkie cztery,
      na tyle starczyło grzybów ze słoika a 385 g, fakt, podżerałam farsz,
      bo był pyszny: szczypta gałki - magic touch, a drobina bułki tartej
      bardzo ładnie zagęściła gzrybową wodę.

      Bułkom towarzyszą zawijasy boczkowo-miękiszowe a la Szopen.

      A urocza (choć w tej chwili spocona jak mysz pod miotłą) kucharka
      idzie topić katar w wannie, dziękując wszystkim za wszystkie przepisy,
      troskę i życzenia zdrowienia. :)
    • Gość: El Padre Re: Wieczorne wirtualne wyzwanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 00:50
      Oj zazdroszczę ci tych grzybków, oj bardzo. Ja tej jesieni na diecie... Z
      wyboru, nie z konieczności. Nie będę "matce mojego dziecka" takich
      zapachów rozniecał.
      Zdrowiej. Ja właśnie z tego wyszedłem. A w przyszłym tygodniu marsz
      z MTŻ do Elepfanta przy pl. Bankowym na mule w sosie czosnkowym.
      Los i spotkanie absolwentów rzucił mnie w tamte strony i są naprawdę dobre.
      Solidna porcja w garnuszku za ok.30 zł. W każdy czwartek i piątek.
      Dlaczego tylko czarkę z wodą i cytryną do maczania paluchów pani przyniosła
      już po konsumpcji, kiedy wysmarowałem cały kieliszek sosem to naprawdę
      nie wiem.
      Kłopot jest z winem. Tylko z austriackie i kwachowate. Więc potem dawajcie
      dyla do Tapas. A propos, nie opowiedziałaś jak było! Takie wyjścia, kiedy
      wszystkich na forum pytasz gdzie iść, bez opisu się liczą!!!!
      Nie wystarczy coś przeżyć, trzeba jeszcze o tym opowiedzieć:)))
      • Gość: Nobullshit Dwie recenzje IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 08.10.04, 01:19
        Właśnie miałam recenzować swoje popisy kulinarne, to machnę dwie recenzje.

        1) Dzisiejszy wieczór.
        Duszone grzyby w kajzerkach nie są daniem, nad którym można się długo
        rozwodzić, ale były pyszne. Świeże zioła i czosnek zrobiły swoje,
        a bułka jakimś cudem nie zmieniła się w Kajzerkę Kamienną, więc dało sie
        to jeść nożem i widelcem, ułożone na sałacie rzymskiej spryskanej octem
        balsamicznym ugarnirowanej kwiatkami z pomidorków koktajlowych dla wzbogacenia
        kolorytu.

        Natomiast zawijasy Szopena!!! Przyznaję, zawijałam ten nie chcący się lepić
        miękisz z czosnkiem i oregano w boczek bez większego przekonania
        (zrobiłam zawijasy indywidualne, nie na boczkowej płachcie, i spięłam
        je wykałaczkami). Ale w piekarniku nastąpił cud: tłuszcz z boczku wszedł
        w miękisz, przypieczony boczek czule otulił farsz, i wyszło z tego
        jedno z napyszniejszych fingerfood, jakie jadłam ostanimi czasy.
        Monsieur Chopin, chapeau bas et je vous remercie vivement (or something
        like that)

        Do tego było chilijskie Cabernet Sauvignon Santa Regina.

        2) wieczór sprzed tygodnia, czyli Tapas Bar
        Gdyby nie entuzjastyczna recenzja Nowaka i fakt, że to lokal Kręglickiej,
        (oraz to, że alternatywą był Sense) wyszłabym stamtąd szybciej niż weszłam,
        bo na sali prócz znudzonego kelnera i niemniej znudzonego barmana nie było
        nikogo. Może to kwestia lokalizacji?

        Ale jak zaczęli karmić, to już by mnie nikt stamtąd nie wyciągnął.
        Najpierw półmisek tapas dla dwojga, m.in. z uroczym osmiorniczkami,
        które młodo dokonały żywota (a może to taka odmiana?), chorizo, kawałkami
        tortilli z patatasami, boczniakiem w marynacie (ten akurat był zbędny),
        kurczaczymi drumstickami, i dwiema tajemniczkami w cieście (jedna
        tuńczykowa się okazała.

        A potem paella z owocami morza i - nie wiedzieć czemu, kurczakiem.
        (Może gdyby była tylko morska przy tej samej liczbie "wkładek" cena zrobiłaby
        się zaporowa, nie wiem). Ale nawet się morskie żyjątka z byłym mieszkańcem
        kurnika nie gryzły. Przeciwnie. Smakowite to było, a ilość nie do przejedzenia,
        resztki były następnego dnia na obiad w domu.

        Do tego rioja oczywiście, a na deser crema catalana, a potem był potrzebny
        dźwig, żeby nas, bardzo ukontentowanych, zza stołu wywlec.

        Mam nadzieję, że Cię zaspokoiłam, El Padre, choć merytorycznie
        (jeśli nie stylistycznie). A fragment na temat Elephanta zaraz przekleję
        do maila do MMŻ :) Chyba nawet wyjątkowo nigdzie służbowo w tym tygoniu
        nie wyjeżdża.

        Pozdrowienia dla Twojej gromadki :)

        • Gość: szopen Re: Dwie recenzje IP: 204.79.89.* 08.10.04, 02:29
          Milo mi ze smakowalo.

          Chlebowo boczkowe zawijasy to podpatrzone i ciut zmodyfikowane od Olivera.
          Takie pojedyncze to mozna tez na patyczki nakladac pomiedzy wsadzic krewetke
          lub squida i tak powstale szaszlyki grilowac.
        • mysiulek08 Santa Regina? 08.10.04, 06:44
          Niejeden hektolitr boskiego nektaru made in Chile oblewal me gardlo, setki
          butelek przejrzaly me oczy, ale viña Santa Regina nie brzmi znajomo.
          Fakt, ze rozne cuda z winami w ojczyznie wyczyniaja, tez swojego czasu
          kupilam "Los Pagos" niby chilijskie, a o takowym tu nie slyszano.
          Super, ze buleczki wyszly jak wyjsc mialy, musowo trza wyprobowac, tyle ze
          grzyby lesne/chce w to wierzyc/ dostepne w wersji suszu, najbardziej smakowicie
          pachnie mi utylizacja owego miekiszu buleczkowego, hmm musze zamienic boczek na
          cos innego, raz ze kupienie owego graniczy z cudem/importowane wiory
          najczesciej/ dwa, ze reszcie teamu zle reaguja zoladki na inne miesko niz drob
          i ryby.

          Jesli mnie pamiec i smak nie myli do "morskiej" paelli wklad kurczaka jest
          tradycyjny.

          Katar i goraczka mam nadzieje opuscily Twa osobe?:)
          *******************************
          zapraszam na koniec swiata:
          www.polcom.cl/patagonia
          www.polcom.cl/zloto
          • Gość: Barbara Unurraga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 11:54
            Mysiulek,czy wino undurraga jest Ci znane? Za czasow studenckich je pilam,
            narzeczony z Chile przywozil, ale w Polsce nie widzialam. Smaku juz nawet nie
            pamietam...
          • Gość: UNDURRAGA Re: Santa Regina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 11:58
            Mysiulek, to undurraga...
            • mysiulek08 Re: Santa Regina? 08.10.04, 22:14
              Moze dlatego mi umknela, nie przepadam za ta winnica, ale sprawdze:)
    • Gość: El Padre Tapas bar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 09:39
      Miałem podobne skojarzenia na wejściu. Ale potem było już ok.
      Może trochę zbyt nadaktywna kelnerka była i ciągle, bez potrzeby dupę na
      okrągło zawracała. Dla mnie mają powalającą łazienkę z uroczą umywalką:)))

      Co do tych ośmiorniczek, to gdzieś ostatnio wyczytałem, że to wcale nie
      są ośmiorniczki tylko obcięte czułki z małych squidów czy jak je tam zwał.
      Takich małych kalmarów. Chyba że gdzieś w Chinach żyją tacy co te
      drzewka bonsai hodują, wszystko pomniejszają to także ośmiornicę
      pomniejszyli i w maleńkim oceanarium wszystko zminiaturyzowane
      łącznie wielorybem sobie popyla. Ale to szopen może coś na ten temat
      powiedzieć.

      Co do kurczaka w paelli to jest to norma. Kurak pasuje z płetwalami.

      Cieszę się, że dochodzisz do siebie.
      Niepokoję się o Pichciarza, żeby w jakiejś zapętlonej pokitwaszonej
      desperacji na bazzie albumu foto nas nie opuścił, bo szkoda by było,
      a od paru dni, milczy.
      PS. Nie wiesz przypadkiem zmniejszyć zdjęcie bo mam takie co zajmuje 1,5 MB.
      Zachciało mi się semiprofesjonalnego aparatu he,he, to teraz się wożę:(((
      • Gość: szopen Re: Tapas bar IP: 204.79.89.* 08.10.04, 10:30
        To pewnie sa glowki squidow, cos podobnego do kalmara ale o twardum ciele.
        A zdjecie mozna zminejszyc przy uzyciu photoshopa : save as a potem mozna sobie
        wybrac wielkosc pilku.
        • Gość: El Padre Re: Tapas bar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 10:51
          Dzięki. Spróbuję.
      • hania55 Re: Tapas bar 09.10.04, 12:32
        Tapas Bar jest nierówny, tzn. pewne dania (papryka nadziewana kremem z dorsza,
        arroz negro) są rewelacyjne, ale już tymi małymi ośmiorniczkami nie byłam
        zachwycona, bo to parę pajączków utopionych w ogromnej ilości oliwy.
        Toaleta "corridowa" jest świetna :-)
    • nobullshit Okólnik :) 08.10.04, 11:38
      Mysiulku:
      A jakie wina chilijskie polecasz? Tę świętą Reginę to MMŻ porwał
      z półki pierwszego sklepu jaki mu się pod drodze do mnie napatoczył.
      Była ok, ale chętnie zbadamy zagadnienie win chilijskich dokładniej.
      Tak, katar prawie przeszedł, teraz wypluwam sobie płuca. U mnie to normalna
      kolejność. :(

      Panowie:
      te ośmiorniczki naprawdę wyglądały jak miniarurki ośmiornic i miały śliczne
      macki. Może je zmniejszono za pomocą Photoshopu?

      O tak, toaleta w Tapas warta odwiedzenia na równi z samą restauracją.

      Co do Pichciarza - jest mi przykro. Może wystarczy dać mu trochę czasu?
      Ewentualnie napisać do niego "Pichciarz wróć".
      Bo że przestał też czytać Forum, to nie wierzę. :)
      • Gość: El Padre Re: Okólnik :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 12:02
        Z win na pewno Casiliero del Diablo, ale to trochę wyższa póła. Ok 35 zł.
        Pino Noir jest ok. Podobno jest promocja w Makro w Markach i sprzedają
        po 29 zł. Pojadę w niedzielę to zobaczę. Z tańszych ostatnio porwałem w
        Leclercu Frontera - Concha y Toro z nową nalepką i przyjemne zaskoczenie.
        Cena 21 zł. Kiedyś kupiłem i było takie sobie, a teraz jakby inne wino.
        Uwaga na promocję hiszpańskiej Jumilli reserva 1999 rok po 24-27 zł.
        Chyba najlepszy czas ma za sobą bo ostatnie dwie butelki poszły do zlewu.
        Jechały korkiem:(((
        PS. Za chwilę festiwal najsłynniejszego francuskiego kwacha, czyli Bożole nouveau (?).
        Co to znaczy dobry marketing i kreacja medialna!
      • mysiulek08 Re: Okólnik :) 08.10.04, 22:35
        El Padre juz odpowiedzial:) Ja z czystym sumieniem polecam to co viña Concha y
        Toro ma do zaoferowania, zerknij
        www.conchaytoro.cl
        bardzo przyjemne wina ma Tarapaca, szczegolnie rozowe
        www.tarapaca.cl
        a te winnice mam za rogiem:) w sumie nic powalacego, ale szare jest intrygujace
        www.cousinomacul.cl
        Jesli Santa Regina byla z Undurraga, to mozliwe ze nie zwrocilam na nia uwagi,
        swojego czasu bardzoooooo rozczarowalo mnie:
        www.undurraga.cl/PORTADA/Reservas/303.asp, bylo po prostu kwasne!!! i
        cierpkie, brrrr, totez unikam ich win. Nie polecam natomiast produktow Santa
        Rita, mocno wywindowane ceny w kraju a i wlasciciela nie darze sympatia, aha i
        uwaga na Gato!, tego nie pic w ogole! No chyba, ze chcesz przezyc w stylu Wina
        Patykiem Pisanego:).

        Jednym slowem wino pilnowane przez Diabla:)) jest tym co lubie:)
        A jesli juz gorna polka Conchy to Amelia to po prostu sama rozkosz.
        *******************************
        zapraszam na koniec swiata:
        www.polcom.cl/patagonia
        www.polcom.cl/zloto
        • nobullshit Dzięki za winne lekcje n/t 08.10.04, 22:43
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka