Dodaj do ulubionych

Kto ma "ciasto szczęścia"?

IP: *.escom.net.pl 13.01.05, 09:58
Kiedyś dostałam zaczyn na tzw.ciasto szczęścia.Przechodził on z rąk do rąk i
przynosił szczęście. Niestety już nie mam zaczynu i tym samym tego
wspaniałego ciasta. Jeśli ktoś podzieliłby się ze mną byłabym bardzo
wdzięczna.
Obserwuj wątek
    • Gość: Cynamoon Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 10:07
      Moze na forum Wrozbiarstwo zapytaj ;-)))
      • Gość: malaga1234 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 13.01.05, 15:40
        Tak, tak, każdy słyszał ale nikt nie ma zaczynu.Oj, niedobrze to nam wszystkim
        wróży.Już nie będziemuy mieć szczęścia.Herman umarł?Jeśli żyje niech się
        odezwie!
        • Gość: malaga1234 do Cynamoon IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 13.01.05, 15:51
          Dawaj przepis kochana Cynamoon.Widocznie tylko u Was się zachował.
    • invicta1 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 10:17
      ja to miałam pod nazwą Herman, ale z 5 lat temu ostatnio
      może krążący zaczyn umarł:(?
      • Gość: m Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 13.01.05, 13:53
        Nie pozwolimy Hermanowi umrzeć.On ocalił nam życie. I wierzę w jego cudowną
        moc. No i wspaniały smak.Czy to możliwe, żeby nikt nie miał już Hermana?Szukamy
        dalej?
        • kocio-kocio Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 14:12
          Podobno niedawno był widziany w kujawsko-pomorskiem :o)
    • dagg Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 10:18
      Ja też miałam to ciasto, Herman się nazywało:)
      Trzeba było mieszając czule się uśmiechać...
      No ale to było w... 1996 roku. Może jednak gdzieś jeszcze krąży to ciasto...

      Dagmara
    • Gość: gosc Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 10:25
      no wlasnie, pamietam Hermana, dostawalo sie zaczyn od zaprzyjaznionej osoby i
      trzeba bylo chuchac na to jak na niemowle, mam gdzies jeszcze kartke z
      rozpisanymi czynnosciami np. 1 dzien - zostawiamy Hermana w spokoju (musi sie
      przystosowac do nowych warynkow) 2 dzien - mieszamy drewniana lyzka (Herman
      chce sie pobawic) ktorys tam dzien dodajemy make i chyba cukier bo Herman jest
      glodny.... itd
      moze ktos wie jak sporzadzic ten zaczyn od nowa REAKTYWACJA HERMANA!!!!
    • wanilka77 pamiętam ;) 13.01.05, 10:29
      też miałam ! może rzeczywiście warto reaktywować???
    • abere8 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 10:33
      To brzmi gorzej niz lancuszek szczescia, bo jeszcze rozne zarazki moga sie do
      niego przyczepic... Nie wiem, czy bym sie odwazyla. No, jesli byloby dobre w
      smaku... ;-)
      • Gość: gosc Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 10:37
        no wlasnie nie jadlas/es to nie wiesz o czym my tu marzymy i zapewniam Cie ze o
        zadnych zarazkach nie ma mowy, to jest wspaniale ciasto, mozna bylo je
        modyfikowac dodajac kakao, orzechy, migdaly, wiorki itp zeby sie nie znudzilo
        aaaach eeeeech... Hermanie wroc!!!
      • dagg Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 10:42
        Jakie tam zarazki! Szczęście się roznosiło!!
        A przed zjedzeniem piekło! W smaku? Chyba takie drożdżowe było, nie pamiętam :(
        Ja jedną część dałam mojej przyszłej teściowej, wtedy jeszcze tego nie
        wiedziałam, no i faktycznie, szczęście mi dopisało! Jej zresztą też - ma super
        synową ;)
        Dagmara

        • invicta1 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 10:44
          ja pamiętam, że Herman nie życzył sobie mieć kontaktu z metalu, więc miska miała
          być szklana/ceramiczna ewentualnie plastikowa, a mieszać trzeba było drewnianą
          łyżką w jednym kierunku
          p.s.
          on drożdżowy nie był, to ten zakwas robił swoje:)
          • Gość: gosc Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 10:53
            tak tak on nie znosil metalu i wogole to z tym Hermanem to cala ceremonia byla,
            stal sobie w kuchni jak domownik i musze sie przyznac ze wszyscy w domu sie do
            niego przyzwyczajali, mieszkal sobie z nami Herman i szczescie bylo w domu
            a gdy przyszlo do pieczenia... to jakby swieto w domu bo dzis pieczemy Hermana
            a smakowal jak polaczenie drozdzowego z piaskowym (moze jeszcze z keksem),
            mozna bylo piec w formie babkowej z kominkiem, w keksowce, w prodzizu etc
            czy naprawde nie znajdzie sie ktos kto zdradzi nam przepis na zaczyn? a moze ma
            ktos w domku i choduje w tajemnicy? Pomozcie!!!
            • brunosch Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 12:34
              > wszyscy w domu sie do
              > niego przyzwyczajali, mieszkal sobie z nami Herman [...] swieto w domu bo dzis
              pieczemy Hermana

              To jakiś horror! zaprzyjaźniać się z kimś, kto się chce pobawić (łyżką!!!),
              siedzi głodny, najpierw oswaja się z rodziną, a rodzina z Hermanem, a potem się
              drania wsadza do pieca i patrzy jak się na nim skórka robi brązowa!
              W dodatku to nie pierwszy wątek o tym cieście - w poprzednich pojawiło się
              ostrzeżenie, że NIE WOLNO robić dwa razy, bo nie przyniesie szczęścia, ale
              strasznego, niewyobrażalnego, kosmicznego PECHA!!!
              • jottka nobo 13.01.05, 12:55
                to najwyraźniej tak jak w 'alicji w krainie czarów' - ona też chciała zjeść
                pudding śliwkowy, któremu ją wcześniej przedstawiono. i jak wbiła nóż w pudding,
                ten rzekł kleistym głosem 'jak śmiesz, ty kreaturo?'

                widać herman jeszcze nie umiał mówić, jak przystępowano do egzekucji, biedne
                maleństwo:(
                • brunosch Re: nobo 13.01.05, 13:20
                  ale pudding mógł się odgryźć, a tu:
                  > Fajne to było, bo był chyba ze 2 tygodnie w domu - można było go pokochać... a
                  potem ZJEŚĆ!
                  mam przed oczami kilkutygodniowego oseska, którego można pokochać (czemu nie?!)
                  a potem zjeść... brrr. Przed zjedzeniem urywa mu się kawałek, resztę wsadza go
                  pieca, a ten ułamek daje bliźniemu, żeby też stratny nie był i mógł pokochac
                  Hermana.
                  • jottka Re: nobo 13.01.05, 13:24
                    no mówię, że pudding miał już rozwiniętą świadomość osobniczą i nie dał sie tak
                    łatwo, a tutaj to tylko jakieś opisy przysmaku dla kanibali:(


                    chociaż własnie przyszła mi do głowy inna interpretacja zjawiska - może to
                    jakieś reminiscencje odnośnie zjadania wroga, żeby przejąć jego moc? w końcu
                    zjadany sie herman nazywa:) nie można go podhodować zbyt dużo, bo wtedy nam może
                    ziazi zrobić
                  • Gość: gosc Re: nobo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 13:34
                    ale nie traktujcie tego tak smiertelni epowaznie;)
                    to byla naprawde fajna zabawa i te oczekiwanie 14 dni az ciasto bedzie gotowe
                    do pieczenia - to bylo cos ekscytujacego, naprawde milo to wspominam i widze ze
                    nie tylko ja. przyznaje ze to ze ciasto mialo imie i traktowalo sie je jak
                    domownika - to moze troche dziwic ale przeciez w kuchni nie jedno dziwactwo
                    mialo juz miejsce, prawda?
                    • jottka Re: nobo 13.01.05, 13:40
                      ojezu, resztką sił ufam, że to nie dialog mój z brunem wywarł na tobie wrażenie
                      ponurej powagi?

                      w razie czego chodź tu, bruno, posune sie nieco, pora umierać
                      • invicta1 Re: nobo 13.01.05, 13:41
                        podobno Herman był ze Skandynawii
                        może ktoś się odezwie z Wikingów w jego sprawie
                        Herman Reloaded
                      • Gość: gosc Re: nobo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 13:45
                        na razie to umarl nasz Herman i usilijemy przywrocic go do zycia. jak nam sie
                        to uda to dostaniecie Hermana jako ze dobrzy z was ludzie i poczujecie ten
                        dreszczyk emocji, wtedy porozmawiamy bo syty glodnego nie zrozumie...
                        • brunosch Re: nobo 13.01.05, 14:20
                          > na razie to umarl nasz Herman i usilijemy przywrocic go do zycia.

                          Czy w związku z tym mogę gościu, do Ciebie się zwracać : Doktorze Frankenstein?

                          >jak nam sie to uda

                          ... to dopiero zaczną się kłopoty ;D
                          • jottka Re: nobo 13.01.05, 14:22
                            fronkonstin - w zapisie fonetycznym, tak samo jak ajgor
                            • brunosch Re: nobo 13.01.05, 14:50
                              Ajgor miał wspaniałego zeza! I cały był uroczy. No i Helga, płosząca konie swym
                              widokiem..
                              • jottka Re: nobo 13.01.05, 14:57
                                osobiście jestem fanką ślepego pustelnika, zwłaszcza dzielącego sie ostatnim cygarem
                      • brunosch Re: nobo 13.01.05, 14:15
                        Czas na nas, jottko, jesteśmy wymierającym gatunkiem ;)))
                        ***
                        Pomyśleć, że w naszej rodzinie była kaczka, która zdechła ze starości, bo
                        rodzina kochała ją nad miarę i nikomu do głowy nie przyszło zabić Pelasię i
                        zrobić z niej pieczyste...
                        A tu Hermanka każą do pieca, a taki wyrośnięty, piękny był Hermanek :(((
                        • jottka Re: nobo 13.01.05, 14:19
                          ok, zrzuce kota z poduszki i podsune ci ją pod steraną głowine

                          w drodze wyjątku kota też nie zjemy
                          • brunosch Re: nobo 13.01.05, 14:53
                            > w drodze wyjątku kota też nie zjemy

                            Rzecz jasna, że nie! Z kotem będziemy się przyjaźnić bezinteresownie i bez
                            podtekstów kulinarnych. Bo jakkolwiek koty lubimy, to jednak nie aż tak, jak
                            inni nieszczęsnego Hermana.
                  • Gość: kohol Re: nobo IP: *.crowley.pl 13.01.05, 14:49
                    Jesteście straszni....
                    Niemalże mam łzy w oczach....
                    ;)
          • dagg Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 10:53
            Ja pamiętam bardziej, to, że trzeba się było nim opiekować niż JEGO smak :)
            Fajne to było, bo był chyba ze 2 tygodnie w domu - można było go pokochać... a
            potem ZJEŚĆ!
            Dagmara

            • invicta1 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 10:59
              wiecie co gdyby tak mąkę, z cukrem i z wodą odstawić na tydzień w ciepłym
              miejscu, to chyba by się otrzymało ten zaczyn, chociaż w tym przypadku magii
              jakby troszkę mniej
            • Gość: aga31 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.azory.net.pl 13.01.05, 11:00
              Przyznam ze nigdy o tym ciescie nie slyszalam.Ale chetnie poznam Hermana :)
              Jesli ktos zna przepis-czekam z niecierpliwoscia :)
              • Gość: malaga1234 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.escom.net.pl 13.01.05, 12:54
                Reaktywujmy Hermana. Niech każdy z nas zrobi wszystko, żeby go odzyskać.I
                powtarzajmy wezwanie na forum.Niech żyje Herman!
    • dispell Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 14:25
      ceti.pl/gralinski/chains/chleb.htm
    • invicta1 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 13.01.05, 14:35
      ale zeby dorabiać do tego filozofię z Watykanem, to pierwsze słyszę, bo przepis
      się zgadza co do joty-toż to nasz Herman Wiking:)
      • dispell Re: Normalne 13.01.05, 14:44
        jak coś mistycznego to i Watykan się umoczy...hihiiiii...)))
    • lunatica Przepis na cisto szczęścia 13.01.05, 15:05
      WZIĄĆ DUŻĄ ŁYŻKĘ CIERPLIWOŚCI
      ZMIESZAĆ Z MASĄ DOBROCI.
      DO SMAKU DODAĆ OLIWY MĄDROŚCI,
      PRZECHOWYWANEJ W NACZYNIU ROZTROPONOŚCI.
      POTEM WANILIA DOBREGO HUMORU
      I SKÓRKA POMARAŃCZY ŻYCZLIWEGO UŚMIECHU.
      PRZYDADZĄ SIĘ TEŻ RODZYNKI SPOKOJU.
      NIE DODAJEMY GORZKICH MIGDAŁÓW SMUTKU I ZŁOŚCI!
      TERAZ WIÓRKI KOKOSOWE NAMIĘTNOŚCI,
      DŻEM POKORY I MIÓD NADZIEI.
      TAK PRZYGOTOWANE CIASTO WYMIESZAĆ RĘKĄ ODPOWIEDZIALNOŚCI,
      A NASTĘPNIE SUMIENNIE ROZWAŁKOWAĆ STRONIĄC OD LENISTWA,
      EGOIZMU I FAŁSZU.
      JESZCZE PRZEŁOŻYĆ CZEKOLADOWYM KREMEM DOBREGO SŁOWA
      PIEC W ŻARLIWEJ MIŁOŚCI PRZEZ CAŁE ŻYCIE.

      za: rozumek.blog.onet.pl/
      • Gość: Cynamoon Re: Btw IP: *.it-net.pl 13.01.05, 15:48
        A tak btw, to moja mama dostala je niedawno, kilka miesiecy temu.
        Widac jeszcze Herman not dead :-)

        Ja mailam bardzo mieszanbe uczucia co do niego ze wzgledow higienicznych.
        A smak... zwykle drozdzowe ciasto niezbyt slodkie...
    • Gość: malaga1234 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 14.01.05, 23:02
      Może jednak ktoś ma zaczyn i podzieli się ze mną.Mam same dobre wspomnienia z
      Hermanem i dobrzy ludzie w najgorszym okresie mojego życia podzielili się ze
      mną życząc zdrowia i wszystkiego najlepszego.Nie jestem zabobonna, ale wierzę,
      że jeśli ktoś jest życzliwy i chce cząstkę swojego szczęścia dzielić z innymi,
      to jest najpiękniejszy dar.
      • Gość: gość Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 23:08
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=19464919
        • Gość: malaga1234 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 14.01.05, 23:16
          Bardzo dziękuję za przepis.Ale czy tego wyjdzie Herman?
          • Gość: gość Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 23:19
            pojęcia nie mam,ale wygląda co najmniej na krewnego hermana
            • Gość: malaga1234 Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 14.01.05, 23:23
              Za wszystko dziękuję.
              • cat-lover Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 15.01.05, 00:53
                Oj, mnie sie od razu przypomina moj sp. ukochany krolik, ktorego traktowalismy
                jak rodzone dziecko, mial imie, mial nazwisko, a wszyscy polscy/bo amerykanskim
                ten pomysl nigdy nie przyszedl do glowy/znajomi wchodzac w prog naszego domu
                przez 8 lat zadawali to samo pytanie: kiedy zaprosisz na pasztet z Ralfa?

                Jak mozna zjest cos ukochanego? wypieszczonego? prawie rodzine?????
    • Gość: A A FUUUUJJJ !!!! IP: *.aine.pl 15.01.05, 14:55
      A nikkt z Was nie zastanawia się co jest w takim cieście? Przechodzi ono przez
      setki rąk. Jeden do niego napluje, drugi zamiesza brudną łyżką.....
      szczęście to jest wtedy jak się ktoś nie pochoruje po zjedzeniu tego świństwa!
    • herman.ciasto.szczescia Re: Kto ma "ciasto szczęścia"? 15.01.05, 21:03
      a kysz niedowiarki z wątku o mnie!
      żyję.
      tylko obecnie zawiało nmie do afryki. wrócę z jakimś polakiem.

      kłaniam się
      wasz
      herman
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka