Dodaj do ulubionych

mordowanie wolowiny

09.03.05, 21:14
a dokladnie - duszenie.

marzy mi sie uduszenie ladnego pokrojonego kawalka z nieduza iloscia
dodatkow. jakos zamarynowac, podsmazyc, podlac woda i dusic. a potem zjesc
tego wolu z kopyt(k)ami. podlewajac go powstalym przy duszeniu sosem... (nie
zasne dzis:(

problem tylko w tym, ze nie dusilam nigdy jeszcze, a przepisow w sieci i
ksiazkach mnostwo. moze podzielicie sie ze mna sprawdzonymi metodami? bo
wiem, ze wolowina bywa trudna w pierwszym kontakcie.

pozdrawiam,
zyrafa
Obserwuj wątek
    • Gość: marghe_72 Re: mordowanie wolowiny IP: *.acn.waw.pl 09.03.05, 21:16
      znaczy sie dobry gulasz?
      czy czegoś nie zrozumialam?:)
      • zyrafa Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:25
        jak zwal tak zwal - byleby moje fantazje mogly sie ziscic.
        choc to wlasciwie zoofilia;)
        • Gość: marghe_72 Re: mordowanie wolowiny IP: *.acn.waw.pl 09.03.05, 21:28
          złap zatem wołu
          Ubij
          poćwiartuj
          pokrój mięsiwo w kostkę
          obtocz w mące
          wrzuć na oliwę i obsmaż
          dodaj posiekaną cebulę
          podlej odrobiną rosołu, wrzuć listek laurowyt, pieprz (sporo) ziele i sol

          Duś drania ąz zmięknie :)))
    • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:18
      Najprosztsze chyba:
      pokroic tego stwora (albo na gulasz, albo w plastry - i ubic na bitki) :)
      Przyprawic solą i pieprzem i bardzo dobrze obsmazyc na oleju (tak, zeby mieso
      bylo chrupiace).
      To wszystko do gara, zalac mala iloscia wody (ja dodaje ziele angielskie, lisc
      laurowy i pokrojona w kostke cebule). I dusic. Jesli lubisz (wolisz) sos
      zagescic zasmazka.
      Ubostwiam z kopytkami i buraczkami na cieplo :)
      • giezik gulasz z Trentino 09.03.05, 21:27
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=18217904&a=18227088
      • zyrafa Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:28
        o, super, podoba mi sie. wlasnie o czyms tak prostym myslalam (w sensie, zeby
        mi skladniki inne smaku mieska nie psuly).
        czy nie marynujesz zwierza przed?
        wol najlepszym przyjacielem czlowieka:)
        • zyrafa Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:35
          odpowiem sama sobie (do czego to dochodzi...), bo w miedzy czasie wyskoczyly mi
          inne wasze podpowiedzi, za ktore nie moge nie podziekowac przeciez.
          dziekuje bardzo:) i bede testowac. i myslec o was bardzo milo w trakcie:)

          a swoja droga nie wiem, czy macie tego swiadomosc, ale w moim domu wybuchl
          przed chwila dwuosobowy, czyli jakby nie bylo zbiorowy, slinotok. i jesli tylko
          dojrze przez drzwi balkonowe jakiegos wolka, daje slowo, ze rzuce sie na niego
          celem ubicia. z trzepaczka do jajek. ha, dzisiejszej nocy z wolkow tylko wolki
          zbozowe moga czuc sie bezpiecznie.

          pozdrawiam serdecznie,
          z.

          • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:38
            1. Nie marynuje, zywcem biore :)
            2. A moze Ty w ciazy jestes? :PPP
            • zyrafa Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:41
              > 2. A moze Ty w ciazy jestes? :PPP

              przy apetycie ciazowym pewnie nie doczekalabym uduszenia, lecz zywemu takiemu
              bym sie w tylek wgryzla.
              pewnie by mnie dran przez pol miasta ciagnal taka wgryziona, nim by sie
              wykrwawil:(
              • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:43
                zyrafa napisała:

                > przy apetycie ciazowym pewnie nie doczekalabym uduszenia, lecz zywemu takiemu
                > bym sie w tylek wgryzla.

                Eee, az tak zle nie jest :))))
                Chociaz jak sobie przypomne, jak mojego meza po calym dniu pracy gonilam
                o godzinie 18 albo i pozniej, zeby mi gdzies 'na miescie' truskawki kupil
                (a zarlam tego po 2 kg dziennie), to w sumie potrafie sobie wyobrazic Cie
                wgryzioną w tego wołka (nie Tomasza :) ).
                • giezik Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:49
                  w morde, ale nie w zimie!!!??
                  • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:51
                    Nie :). Sezon truskawowy był, czerwiec i obrodzenie owocow (kosztowaly bodajze
                    1,5 zl za kilogram). A jak juz ich nie bylo, to furore robily jogurty, budynie,
                    lody i inne maslanki truskawkowe :)
                    A ze ciezarnej sie nie odmawia (bo myszy zjedza :P), to mialam, co chcialam :)
                    • Gość: giezik Re: mordowanie wolowiny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 21:53
                      uffff, bo juz solidarnie chcialem rozpaczac za mężem.
                      odmawiac sie nie odmawia, ale mozna dlugo realizowac :)
                      • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:54
                        Hehe, mąż przezyl :)
                        A co do reazlizacji - wolal szybko jechac, bo bym go jęczeniem zameczyla :)
                        Ja niecierpliwa jestem. Bardzo :)
          • Gość: marghe_72 Re: mordowanie wolowiny IP: *.acn.waw.pl 09.03.05, 21:39
            hehheheh , dzieki za porpawienie nastroju
            Pisz częsciej:)

            Skor juz ukatrupisz całą bestię to miesa bedziesz miałąs sporo - moze chcesz
            wołu w sosie sojowo grzybowym z grzybami mun i orzeszkami? :)))))
          • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:40
            zyrafa napisała:

            > jesli tylko dojrze przez drzwi balkonowe jakiegos wolka

            Byle nie Tomasza :)
            • zyrafa Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:50
              jesli do rogacza nie jest podobny to mu odpuszcze.

              no chyba, ze zaden inny wolek nie pojawi sie dzis w okolicy.
              to wtedy moze i z tych zbozowych zdejme amnestie.

              mial byc wol w sobote, a chyba bedzie jutro. juz tu planujemy - ze przed praca
              do sklepu, i w ogole... nawet mysle, czy by tak spotkania jutrzejszego
              popracowego nie odwolac. powiem, ze chora jestem, czy cus...
              • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:52
                Ło matko :)
                A ja mam w zamrazalniku taki piekny wolowy kawalek :) A nawet dwa - mniejszy i
                wiekszy.
                Podeslac? :)))
                • marghe_72 Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:54
                  też bym swoje steki zaproponowała.. gdybym wczoraj nie pozarła :))
                • zyrafa Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 21:59
                  gdybys nie byla mezatka i gdyby mi plec nie przeszkadzala, ubiegalabym sie o
                  twoja reke, kobieto z dwoma kawalkami wolowinki w zamrazalniku!

                  ale skoro z planow matrymonialnych nici, to moze faktycznie podeslij? moze byc
                  jako zalacznik do maila.
                  • zyrafa Re: mordowanie wolowiny-niech wam sie przysni:) 09.03.05, 22:05
                    i pojde juz spac, i o tej wolowince snic.
                    dobranoc.
                    a tak naprawde dostalam przed chwila bezwzgledny nakaz oddalenia sie od
                    komputera. brzmialo to jak "rozejsc sie". bo ja z tym slinotokiem, a to podobno
                    klawiaturze szkodzi:(

                    pozdrowienia,
                    zyrafa
                    (wdzieczna strasznie)
                    • marghe_72 Re: mordowanie wolowiny-niech wam sie przysni:) 09.03.05, 22:06
                      miseczkę chce?
                      Klawiaturkę przesunąc, miskę pod brodę i po kłopocie
                    • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny-niech wam sie przysni:) 09.03.05, 22:07
                      Eee, a ja Ci własnie posłałam mailem przesyłke (na gazetowy) :(
      • Gość: aniel Re: mordowanie wolowiny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 00:09
        e_r_i_n napisała:

        > Najprosztsze chyba:
        > pokroic tego stwora (albo na gulasz, albo w plastry - i ubic na bitki) :)
        > Przyprawic solą i pieprzem i bardzo dobrze obsmazyc na oleju (tak, zeby mieso
        > bylo chrupiace).

        oj oj oj
        wolowiny nie soli się przed bo będzie twarda. najpierw należy podsmażyć do
        ścięcia i dopiero wtedy przyprawiać.
        • e_r_i_n Re: mordowanie wolowiny 10.03.05, 07:53
          Gość portalu: aniel napisał(a):

          > oj oj oj
          > wolowiny nie soli się przed bo będzie twarda. najpierw należy podsmażyć do
          > ścięcia i dopiero wtedy przyprawiać.

          Ja zawsze solę przed i potem dusi się piknie.
    • ampolion Re: mordowanie wolowiny 09.03.05, 23:50
      Ale czy to nie pieczeń wołowa?...
    • Gość: marianna Re: mordowanie wolowiny IP: *.devs.futuro.pl 10.03.05, 09:40
      up!
      obśmiałam się jak norka:)
      • klaudia1973 Re: mordowanie wolowiny 10.03.05, 10:17
        a ja zrobiłabym pieczen z tego woła
        marynata
        paczka mrozonych warzyw z hortexu takich w słupki
        pare listków laurowych
        ziele angielskie
        z 2 cebule
        5 ząbków czosnku
        wszystko podlac oliwą i marynowac z dzien dwa
        potem zdjąć te warzywka , obsamzyc na ostrym odnoiu, tak zeby włokna sie
        zamknęły, potem dodac całe warzywa i lekko podlac bulionem czy woda
        dusic do miękkości, jak miesko miękkie przetrzec cały sos zagescic smietanką 30
        i wlac do pieczeni,
        oczywiscie sól i pieprz swiezo mielony
        u mnie jadamy taka pieczen z kasza gryczaną i surówka z kiszonych ogóków

        ogórki w plasterki cebulka yez pierz cukier i oliwa
        pychotka
        • zyrafa Re: mordowanie wolowiny 10.03.05, 11:27
          moj boze.. pieczen tez zrobie. ten sos smietanowy...
          a dzis jem uduszona zwierzyne. nie moge skoncentrowac sie na pracy:(

          swoja droga z rodziny tez do mnie przepis doszedl, moze znacie albo macie
          uwagi? miesko marynuje sie w ten sposob, ze w garnku uklada sie kawaleczki tej
          slicznej wolowinki, skrapia octem (jakby zywym i prawdziwym, a nie jakims tam
          winnym), i warstwe cebuli. znow wolka, znow ocet i cebulka. i jeszcze, i
          jeszcze, i jeszcze - az sie ingrediencje skoncza. stoi potem taki wolek przez
          pol dnia i drazni, ze na niego tak dlugo czekac trzeba. az by mu sie przylac w
          ten bydlecy pysk chcialo. a potem podtapia sie woda cale to towarzystwo i na
          ogien. przypiekac az zmiekna gagatki. i pozerac:)

          jesli ten przepis wyda wam sie sensowny, bardzo tylko prosze, aby
          rozpowszechniac go pod nazwa "duszona wolowina elzbiety k.".
          mnie sama dziwi ten ocet, ale wolowinke kiedys tam mialam okazje jesc i byla
          mieciutka jak moherkowy sweterek. wiec do instrukcji widac zastosowac sie warto.

          pozdrawiam wszystkich jedzeniowych dewiantow,
          z.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka