Dodaj do ulubionych

KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^)

24.06.02, 10:01
Podstawowe, pierwsze przykazanie- polub drożdże :-)
Nie chodzi tu o to, byś je łyżką jadła.
Chodzi o to, byś zdała sobie sprawę,
że jeśli chcesz, by pizza dobrze Ci wyszła,
drożdże muszą dla Ciebie ładnie popracować :-)
A jak zachęcić do efektywnej i dobrze wykonanej pracy?
( Uwaga! Nie dotyczy Polaków ;-) )
Otóż- trzeba dbać o swoich pracowników.
Drożdże są delikatnymi organizmeczkami,
nie lubią chłodu, nie lubią głodu.
Daj im jeść, duuużo jedzenia im daj i ciepła,
ale nie gorąca, bo się poparzą i poumierają.

Zaczyn drożdżowy do ciasta na pizze robię tak:
1/3 kubka CIEPŁEGO, ale broń Boże nie gorącego mleka
(drożdże wolą mleko od wody)
wsypuje łyżkę mąki
(doskonała do pizzy jest niebieska mąka z Lubelli typ 550)
i łyżkę cukru (z dowolnej cukrowni ;-) )
Mieszam , mieszam
a gdy wymieszam,
rozkruszam 1/4-1/3 kostki drożdży i wrzucam do mieszanki
(słyszysz, jak piszczą z radości? )
Dokładnie mieszam
(nie używam miksera, bo mi szkoda drożdży tłuc po łebkach)
Po wymieszaniu odstawiam w ciepłe miejsce
(zimą - koło kaloryfera.
Dobry sposób to włączyć na 30 sekund piekarnik,
by leciuśko się nagrzał
i tam wstawić drożdże.

Gdy zaczną wyłazić z kubka, zaczyn jest gotowy.

A potem - trochę maki, troche oliwy,
(przypraw, do ciasta nie daję),
pół łyżeczki soli i wyrabiam końcami palców
(chodzi o to, by spulchnić ciasto)
aż zacznie odchodzić od rąk.

Wówczas zwijam ciasto w kulę,
rozpłaszczam,
jeszcze raz zwijam w kulę
i kładę l e k k o oprószone mąką od spodu do michy, przykrywam czystą lnianą
ściereczką,
zamykam oczy , nucę świętą pieśń do Bogów Ciasta Drożdżowego

Wstawiam ciasto w ciepłe miejsce (patrz wyżej)
i czekam aż podwoi swoją objętość.

Wówczas jest gotowe.

A potem to jak kto lubi :-)

Ja robię tak:

Smaruję blachę oliwą
Wyjmuję OSTROŻNIE ciasto z miski
i DELIKATNIE rozciągam na blasze
tak, by środek był cieńszy niż brzegi.

Rozgnieciony czosnek, oregano, bazylię
mięszam mięszadełkiem wraz z koncentratem pomidorowym
I tym smarowidłem cienką warstwą smaruję ciasto.

Potem - do wyboru do koloru dodatki.

W moim bloku zanotowano zwiększoną częstotliwość interwencji Policji.
Goście bardzo krzyczą.
Z rozkoszy :-)
Ciasto jest lekkie, delikatne, kruche.

aha.. ser - ser kroję w długie słupki 4mmx4mmx53 mm,
kładę dookoła na brzegu ciasta
i zawijam ciasto wokół nich.
Wszyscy zjadają potem także brzegi pizzy :-)

smocznego :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: Alka Re: KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^) IP: *.chello.pl 24.06.02, 10:33
      Hej, dzięki za świetny stosunek do kucharzenia - to lubię.
      B. mi się też podoba pomysł na wzbogacenie brzegów ciasta.
      Natomiast: co do smarowania koncentratem pomidorowym, nawet po roztarciu go z
      ziołami, mam wątpliwości. Koncentrat jest często zbyt ostry i nachalny w smaku.
      Co prawda jeszcze gorszy efekt daje stosowanie ketchupu.
      Osobiście wysmażam w oliwie pomidory surowe lub z puszki na powidełko, często
      razem z cebulą i czosnkiem (kto się chce bawić, może to przetrzeć, ale ja
      pozostawiam tylko roztarte łyżką).
      Pozdrawiam!
      • Gość: ziedrzec Re: KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^) IP: 195.116.220.* 25.06.02, 15:02
        hej, dzieki, wykorzystam pomysł...
        te wysmazone na powidełko pamidory...
        brzmi mniamuśnie :-)
    • Gość: E.V. Re: KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^) IP: *.proszynski.pl 24.06.02, 10:54
      Fajowe!
      Ja natomiast przecier rozrabiam z wodą.
      Ciasto robię podobnie, ale trochę inaczej.
      Podobno jest to jeden z najlepszych przepisów w sieci....
      Podesłać?

      pozdr,
      E.V.
      • Gość: Alka Re: KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^) IP: *.chello.pl 24.06.02, 13:30
        Pewnie! Z góry dziękuję (i pewnie nie tylko ja).
        • Gość: E.V. Re: KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^) IP: *.proszynski.pl 24.06.02, 13:43
          Heja!
          Oto mój przepis na ciasto pizzowe.
          Co inni o nim myślą, można przeczytać tutaj: www.mniammniam.pl/p.php?
          p=340

          Ciasto na pizzę

          Takie właśnie, jakie być powinno - połączenie chrupkości z miękkością - tam,
          gdzie należy.

          pół kilograma mąki przedniej jakości
          torebka drożdży instant
          3 "czubate" łyżki oliwy extra vergine
          znaczna łyżeczka soli
          ciepła woda - około szklanki

          Ciasto na pizzę po upieczeniu powinno łączyć kruchość spodniej warstwy z
          delikatna puchatością warstwy tuz spod nadzienia.

          Ciasto zaczynam od wyrobienia mąki z solą, drożdżami i wodą - wody dodaje tyle,
          by otrzymać ciasto o średniej twardości - tak by plastycznie układało się pod
          rękoma. Kiedy ciasto dobrze wyrobione, gładkie dodaję do niego oliwę i znowu
          wyrabiam, aż ciasto wchłonie całą oliwę i będzie błyszczące i doskonale nie
          łączące się ze stolnicą. Teraz ciasto ląduje w misce, miska jest nakryta
          ściereczką i odstawiona - miska w ciepłe miejsce.

          W tym czasie jest czas by przygotować sos i nadzienie. O czym w poniżej w
          szczegółowych przepisach.

          Kiedy ciasto podrośnie - zwiększy swoją objętość około półtora raza, wyjmuję je
          z miski, oprószam mąką i formuję albo placek, albo pieróg, innymi słowy
          calzone. Tutaj stosuję pewien patent, który wydobyłem kiedyś podczas
          całodobowego przesłuchania pewnego Włocha, podczas nocnej sesji nad Balatonem -
          na wysmarowanej blachą oliwie układam ciasto, zawijam trochę brzegi, by
          nadzienie nie uciekało i smaruję je bardzo obficie oliwą. Dzięki temu
          nadzienie, które znajdzie się na cieście nie rozmiękczy jego za bardzo i po
          upieczeniu ciasto będzie odpowiedniej suchości, a nadzienie odpowiedniej
          wilgotności.

          Wysmarowane ciasto oliwą smaruję jeszcze w przypadku niektórych nadzień sosem
          pomidorowym. Dopiero na sos pomidorowy układam nadzienie i... nie, nie posypuje
          żadnym serem. Na ser dopiero nadejdzie czas.

          Jeśli to zwykła pizza a nie calzone, wkładam ją do pieca na kilkanaście minut
          do pieca. To, że pizza jest już prawie gotowa poznaję po brzegach, które lekko
          przyrumienione. Teraz wyjmują na chwile pizzę z pieca i układam na niej dosyć
          grube plastry mozarelli. Pizzę z mozarella wkładam jeszcze do pieca na około 3
          minut - tak by ser się rozpuścił i dosłownie leciusieńko zażółcił - ułożenia
          mozarelli przed upieczeniem się pizzy spowodowałoby, iż ser w zasadzie by się
          spalił i pozostała by z niego tylko cienka, chrupka skórka - taki też jest
          dobry - ale myślę, że ciągnący się ser na pizzy jest znacznie lepszy.

          Życzę smacznego i pozdrawiam
          E.V.
          • Gość: Alka Re: KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^) IP: *.chello.pl 24.06.02, 14:22
            Ciasto właśnie tak też robię, również skrapiam oliwą przed położeniem nadzienia.
            Soróbuję pomysłu z późniejszym nałożeniem sera, wydaje się niezły. No i na
            pewno wplotę ser w brzegi ciasta.
            Jutro robię pizzę! Dla mnie i męża z salami, oliwkami i pepperoni, dla moich
            synów z szynką, salami, bekonem i ananasem.
            Dzięki za nowe pomysły.
      • Gość: ziedrzec Re: KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^) IP: 195.116.220.* 25.06.02, 14:55
        pode :-)
      • Gość: ja Re: KUCHAJCIE DROŻDŻE DZIEWCZĘTA (*__^) IP: 62.29.137.* 26.06.02, 12:06
        Sos do pizzy:
        1. kocentrat pomidorowy + kostka rosołowa + woda + ziola + ziola + ziola +
        piperz + sol + cukier

        2. pizza zimowa: smietana, ser topiony + sol + cukier + galka muszkatolowa +
        piprz -> troche wszystko podgrzac, zeby ser sie rozpuscil i sos zgestnial
    • vanilja Nareszcie 24.06.02, 16:15
      ...i tylko zapomniałeś dodać, że wszystkie czynności wokół ciasta wykonuje się
      w TEN specyficzny zaangażowany sposób, który wywołuje u obserwatora przyjemne
      mrowienie na karku...
      Chociaż już sam ich opis wystarcza ;o)

      • Gość: ziedrzec M r u f k i IP: 195.116.220.* 25.06.02, 14:58
        a'propos mrowienia-
        mój kolegoprzyjaciel na rajdzie w Bieszczadach
        wpierniczał czerwone nmrówki-
        te takie wielgie.

        Podobno smoczne
        acz nieco kwaskowate.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka