Dodaj do ulubionych

Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!!

IP: *.fbx.proxad.net 22.04.05, 20:52
Z taka pewna niesmialoscia (bo to moj pierwszy raz z tym pieprzem ;) zrobilam
kluchy chinskie z krewetkami, bambusem i czarnymi grzybami na pikantno.
Powiem tylko, ze przy stole slychac bylo furkot paleczek i mlaskania - moje
chlopaki wrabaly po wielkiej misce i jeszcze sie ogladali za repeta :)))
Ktos chce przepis ?

Co do samego pieprzu : nabylam, obwachalam (zapach bardzo pociagajacy, troche
z domieszka jakby cedratu), sprobowalam : lupinka ma inny smak niz samo
ziarenko (nawiasem mowiac twarde jak diabli), zmielone razem jest
zaskakujace. Wciagam do stalego repertuaru przypraw, tym bardziej , ze
znalazlam mnostwo roznych zastosowan (np salatke z melona i swiezej miety -
juz sie oblizuje, sezon za jakies 2 tygodnie).
Acha, przy okazji nabylam olej sezamowy (potrzebny do przepisu) - tez bardzo
ciekawy smak.

Ale na razie, zachecona powodzeniem, zamierzam porwac sie w przyszly weekend
na kaczke lakierowana (pieprz syczuanski wchodzi w sklad "pieciu smakow", 4
pozostale tez nabylam). Przy tej okazji, gdyby doswiadczeni chinczycy chcieli
sie podzielic jakimis hints & tips, bede wdzieczna niewymownie !

Pozdrawiam skosnie ;)

Obserwuj wątek
    • azymut17 Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 22.04.05, 21:35
      Możesz mi przesłać przepis na to cudo na priva? Lub podać tutaj? Bo brzmi
      bardzo zachęcająco :-)
      • Gość: Panna Andzia Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! IP: *.fbx.proxad.net 22.04.05, 22:04
        Na kluchy, czy na kaczke ?
    • allexamina Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 27.04.05, 22:07
      Acha, czyli dobry i cytrusowy... Bardzo pikantny?

      (Come on, spill it - I've got to know! ;o) )
      • andzia-nie-ania Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 27.04.05, 22:30
        Hej, to ja w nowym wcieleniu ;)

        On nie jest w sumie tak bardzo pikantny, np w porownaniu z czarnym pieprzem
        jest slabszy, i do chili tez sie nie umywa. Taka troche mieszanka gdzies half
        way miedzy wlasnie pieprzem i chili, ale slabsza i z domieszka cytrusa, ale
        bardziej cedratu niz cytryny, taki zywiczny odcien. Tak, wiem, to brzmi
        dziwnie :))) Wyprobuje ten sposob podany przez szopena z prazeniem, zobaczymy,
        czy to cos zmienia.

        A robilas kiedys kaczke lakierowana (po pekinsku) ? - bede robic na niedziele.

        Oblecialam chyba wszystkie chinskie groceries w Aix, doslownie galy mi wywalalo
        na te cudenka - wiekszosci oczywiscie nie znam, wiec kupilam alkohol ryzowy i
        wino ryzowe, sos hoisin, trawke cytrynowa suszona i mrozone ciasto na kolduny
        won ton do rosolku, wszystko tanio jak barszcz ! Jak bede miala klopoty
        finansowe, to przerzuce sie zupelnie na kuchnie chinska :))) Na dodatek jest
        chyba nietuczaca - widzial ktos grubego Chinczyka (nie mowie tu o jedynakach
        tuczonych na hamburgerach i coca-coli)?

        A na targu wyniuchalam babe z przyprawami libanskimi zupelnie mi nieznanymi,
        ale nie moglam sie dogadac, bo ona po fr. jak hiszpanska krowa, ale zdolalam
        zrozumiec, ze za tydzien bedzie jej corka i moze z nia sie dogadam :)))
        • allexamina Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 27.04.05, 23:15
          Kaczki nie robilam, bo raz w tygodniu musze jezdzic do IIT a to obok Chinatown,
          gdzie takowe wisza sobie w oknach co drugiego sklepu, jak mam ochote to po
          prostu kupuje. Oczywiscie zamykam oczy jak wchodze bo tam w srodku zwykle zywe
          zolwie. Bardzo, bardzo sympatyczne zywe (juz niedlugo) zolwie.

          Co do grubego Chinczyka: Sammo Hung. :o) Fat but fit.

          Innymi slowy nie da sie niczym pieprzu syczuanskiego zastapic. Zywiczny
          odcien... Hmmm.

          Dasz znac co w tych przyprawach libanskich?
          • andzia-nie-ania Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 28.04.05, 14:12
            allexamina napisała:

            > Kaczki nie robilam, bo raz w tygodniu musze jezdzic do IIT a to obok
            Chinatown,
            > gdzie takowe wisza sobie w oknach co drugiego sklepu, jak mam ochote to po
            > prostu kupuje. Oczywiscie zamykam oczy jak wchodze bo tam w srodku zwykle zywe
            > zolwie.

            Jezeli po omacku natrafisz rekami na cos twardego i ruszajacego sie, to
            najprawdopodobniej nie bedzie to kaczka :)))

            > Co do grubego Chinczyka: Sammo Hung. :o) Fat but fit.

            Whung's that ???


            > Dasz znac co w tych przyprawach libanskich?

            No problemo, jesli uda mi sie porozumiec ze sprzedawczynia, przewiduje, ze
            bedzie wesolo ;) Jak sie mowi kardamon na migi ???
            • allexamina Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 28.04.05, 19:39
              > Whung's that ???

              You don't know Sammy? Jak Ci sie to udalo (majac dzieci)?
              www.kungfucinema.com/people/sammo_hung_kam_bo.htm

              > Jak sie mowi kardamon na migi ???

              A sprzedawczyni zna jezyk migowy? :op
              • andzia-nie-ania Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 29.04.05, 16:17
                allexamina napisała:

                > You don't know Sammy? Jak Ci sie to udalo (majac dzieci)?

                Ten pan u nas nie kursuje :)
                Pare lat temu przerabialismy niewatpliwie sympatyczne zolwie Ninja zywiace sie
                pizza z pepperoni (dodaje ten szczegol na wypadek, gdyby sie ktos czepial, ze
                temat malo kulinarny ;)
                Ale Mlody (szt. 1) bardziej w strone Wladcy Pierscieni (szczegol spozywczy -
                lembasy ;) niz Jacky Chana.


                > > Jak sie mowi kardamon na migi ???
                > A sprzedawczyni zna jezyk migowy? :op

                No tak, nie pomyslalam o tym. Moze sie ostro zdziwic, jak jej zaczne migac
                przed oczami :)))
                • allexamina Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 29.04.05, 21:19
                  Temat Sammo Hung jest zawsze kulinarny. :o) O ile pamietam ma on restauracje w LA.

                  Teenage Mutant Ninja Turtles owszem przerabialam. I wiem wszystko o gatunku
                  lit-filmowym wuxia, Ty tez bedziesz wiedziec – to nieuniknione (resistance is
                  futile, you will be assimilated.) Jakbys miala pytania – spokojnie odpowiadam na
                  wszystkie. Po 17 latach (to wiek blizniakow) _wszystko_ wiem. :oD W tonie
                  kulinarnym dodam, ze ulubionym jedzeniem Borgow sa "borg chops". :o)
                  • andzia-nie-ania Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 29.04.05, 21:54
                    allexamina napisała:

                    > Teenage Mutant Ninja Turtles owszem przerabialam. I wiem wszystko o gatunku
                    > lit-filmowym wuxia,

                    A ja jak bylo szalenstwo na Pokemony znalam na pamiec WSZYSTKIE nazwy, lacznie
                    z transformacjami i z wlasnej nieprzymuszonej woli (tak mi Mlody wode z mozgu
                    zrobil;) nabylam interaktywnego pluszaka Pikachu wielkosci futbolowki, ktory
                    nie przestawal nadawac mi w torbie w metrze (piiika piii), i ludzie sie na mnie
                    dziwnie ogladali :)))

                    > Ty tez bedziesz wiedziec – to nieuniknione (resistance is
                    > futile, you will be assimilated.) Jakbys miala pytania – spokojnie odpowi
                    > adam na wszystkie. Po 17 latach (to wiek blizniakow) _wszystko_ wiem. :oD W
                    tonie
                    > kulinarnym dodam, ze ulubionym jedzeniem Borgow sa "borg chops". :o)

                    Na razie te nazwy sa mi obce (na razie...;). Zbliza sie Star Wars III, Harry
                    Potter IV i 11 czesc Sierotek Baudelaire... bez skojarzen kulinarnych.

                    PS to bylby niezly watek : kulinaria w ksiazkach i filmach
                    • andzia-nie-ania Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 04.05.05, 22:25
                      > 11 czesc Sierotek Baudelaire... bez skojarzen kulinarnych.

                      Jak moglam zapomniec ! Spaghetti alla putanesca przeciez ;) No i chlodnik
                      ogorkowy ciotki Agrypiny.
                      I w HP pelno jedzenia (z sokiem z dyni na czele) plus "specjaly" blizniakow
                      Weasley...


                      > PS to bylby niezly watek : kulinaria w ksiazkach i filmach






    • ampolion Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 27.04.05, 23:00
      Po angielsku o tym pieprzu:
      www.theepicentre.com/Spices/szechuan.html
      www.barbecuen.com/sichuan-wilder.htm
      www.abc.net.au/kyliekwong/recipes/s952116.htm
      www.uni-graz.at/~katzer/engl/Zant_pip.html
      • allexamina Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 27.04.05, 23:17
        Daj mi znac Ampolionie jak Ci sie uda go kupic w USA. Ha.
        • ampolion Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 27.04.05, 23:20
          Ha, ha. Nawet przemycić nie można bo psiaki na lotnisku zaraz wyczują. Ale wy
          jesteście przecież w Wielkiej Europie! O sadach pomarańczowych wam się nawet
          nie śniło...
          • andzia-nie-ania Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 27.04.05, 23:41
            ampolion napisał:

            > Ha, ha. Nawet przemycić nie można bo psiaki na lotnisku zaraz wyczują. Ale wy
            > jesteście przecież w Wielkiej Europie! O sadach pomarańczowych wam się nawet
            > nie śniło...

            Hahaha. A w Hiszpanii to co, moze kapusta na drzewkach rosnie ? A na Korsyce
            pewnie ziemniaczki odmiany "arboricole" ? A u mojej Tesciowej cytryna sztuk
            1 ? ;)

            Poza tym allexamina to blizej Mopanka niz mnie, bo kole Szikagowa.
            • ampolion Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 28.04.05, 04:25
              Tak, ale tylko amerykańskim cytrusom to grozi zatratą. Tak twierdzą.
              • Gość: szopen Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! IP: 206.73.209.* 28.04.05, 13:57
                Aczkolwiek moze i to co twierdza brzmi dziwnie i w dodatku pozbawia caly
                kontynent tak istotnej przyprawy to moze byc w tym troche racji.

                Pomaranczowe drzewa w Europie i innych do Azji zblizonych miejscach mialy wiele
                czasu by wyksztalcic jaka tako ochrone przed tym co ow pieprz przenosi a te w
                Ameryce chyba nie.

                A teraz tak z innej beczki.

                Jesli to prawda z tym zakazem importu to:

                1. Dania kuchni syczuanskiej w USA sa zupelnie niepodobne do orginalu.
                2. Jestem pewien ze istnieje czarny rynek na ktorym mozna to kupic, radze
                zapytac sie Chinczykow.

                3. Niezla idea na biznes ow pieprz w USA hodowac.
                • ampolion Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 28.04.05, 14:05
                  Wyobrażam sobie ogródeczek z pieprzem syczuańskim i marihuaną...
                  • Gość: szopen Wyobraznia to jest to. better cash crop???? IP: 206.73.209.* 28.04.05, 15:05
                    A na powaznie to i ile pylyby nasiona poddane odpwiedniemu traktowniu to mozna
                    byloby w zasadzie na 1005 sie upewnic ze sie zanada zaraza nie trafi.

                    A pare milionow Chinczykow to niezly rynek...
                • allexamina Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 28.04.05, 19:11
                  Ad. 1) Niewatpliwie tak jest ze kuchnia syczuanska w USA jest zupelnie
                  niepodobna do orginalu. Tak samo jest z kuchnia polska w USA. Jest to efekt
                  naturalnego procesu kulturowego: inne skladniki, inne potrzeby jedzacych, inne
                  wplywy kulturowe, inne taboos. Z drugiej strony zaprzyjazniony Chinczyk kucharz
                  czesto nam powtarzal, ze w Chinach nie ma takiej znakomitej jakosci skladnikow
                  jak w USA, ze dopiero tu mogl naprawde rozwinac skrzydla, takze nie wiem na ile
                  brak pieprzu jest ograniczeniem, a na ile wyzwoleniem od regul. (Niestety nie da
                  sie tego samego powiedziec o polskich restauracjach w Chicago.)

                  Oh, Szopen! Moze dlatego Shui Zhu Yu w USA ma posmak trawy cytrynowej?
                  (Wlasnie sobie wczoraj zaaplikowalam jako lekarstwo na przeziebienie. Mam
                  poparzone wargi, chyba - jeszcze do konca nie czuje, wiec chyba... ;o))

                  Ad. 2) Pono pieprz syczuanski mozna kupic w sklepach w chinskich dzielnicach,
                  sprzedawany w nieoznaczonych torbach. Ale to wiem z New York Times, patrzylam w
                  chinskich sklepach a jakze - ale tam wszystko nieoznaczone, albo oznaczone
                  robaczkami... Moze wszystko jest nielegalne? ;o) Jak jest "czarny rynek" po
                  chinsku (prosze od razu o wersje dwujezyczne...)? ;o)

                  Ad. 3) Zakaz wwozu pieprzu oznacza, ze raczej biznesu zaczac sie nie da.
                  Policji ogrodniczej nie ma (choc w sensie biznesu - jest), ale przezylam pare
                  lat temu wycinanie setek drzew w Chicago (zaatakowanych przez przypadkiem
                  zaimportowanego zuczka z Chin - Chinese longhorn beetle, najprawdopodobniej
                  przylecialo ich tylko kilka egzemplarzy) i osobiscie nie chcialabym przyczynic
                  sie do podobnej tragedii. Pono na ziarnku pieprzu wystepuje grzyb majacy
                  niesamowite umiejetnosci przezycia w kazdych warunkach a gdy cieplo i wilgotno
                  robi sie zarloczny.

                  Takze w sumie jest to bardziej etyczny niz prawny problem...

                  P.S.: Maryska to chwast wystepujacy naturalnie w Midwest. W Indianie stan kosi
                  pobocza drog bo boja sie ze dzieci beda zbierac i palic, nie chodzi o to ze
                  nielegalnie, ale o potencjalny szok alergiczny (zanieczyszczenia z drog). Kiedys
                  widzialam pare krzakow przed lokalna policja. Przechodnie sie usmiechali i po
                  tym sadze, ze kazdy Amerykanin ma doniczke w lazience... :o)
                  • Gość: szopen Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! IP: 206.73.209.* 29.04.05, 10:57
                    Jak chyba juz pisalem to po chinsku nazywa sie ow pieprz:

                    Hua jiao (czyt. chla dziao (przez l jak losos)).

                    Popytaj sie w chinskich sklepach.
                    Mysle ze sprzedaja.

                    Tylko bez Ray Ban'ow idz bo pomysla ze to inspekcja.
                  • Gość: szopen Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! IP: 206.73.209.* 29.04.05, 11:08
                    Z drugiej strony zaprzyjazniony Chinczyk kuchar
                    > z
                    > czesto nam powtarzal, ze w Chinach nie ma takiej znakomitej jakosci skladnikow
                    > jak w USA, ze dopiero tu mogl naprawde rozwinac skrzydla, takze nie wiem na
                    ile
                    > brak pieprzu jest ograniczeniem, a na ile wyzwoleniem od regul.

                    Tak mi sie moze wydaje ale w Chinach sie "troche" zmienilo od czasu kiedy
                    znajomy Chinczyk wyjechal.
                    • n0str0m0 szopen precyzuj 29.04.05, 11:26
                      bo pomysla ze sie pogorszylo
                      w zwiazku z jego dluga absencja

                      fakt marginalny:
                      chinski carrefour to sklep na wskros chinski
                      z malutenka poleczka z produktem importowanem

                      kitajce madrzejsze od durnych...
                      tfu tfu
                      europejczykow
                      (tfu raz jeszcze)
                      rzna kazdy biznes co do nich cichaczem lub glosno na kolanach pelgnie

                      ale o tym sza
                      bo sie wyda ze jestem szowinista i naziol
                      • Gość: szopen Re: szopen precyzuj IP: 206.73.209.* 29.04.05, 11:50
                        Sie przyznam ze na mysl mi nie przyszlo ze ktos moze pomyslec ze sie
                        pogorszylo.

                        Powinienem sprecyzowac.

                        Jest lepiej.

                        Na rynku przez caly rok 8-15 rodzji zywych ryb do wyboru, kilka rodzaji zywych
                        krewetek i krabow, wiadra muszli, warzyw lisciastych chyba ze 20 rodzaji, losos
                        z Norwegi czy Alaski w wiekszosci wiekszych marketow.

                        Zupek chinskich rodzaji ze 3 setki, rozmaitych chili w sloikach rodzaji 50 albo
                        i 100 i tak mozna by kontynuowac.

                        I to w normalnych sklepach i na normalnych rynkach ( u mnie rynek co 2 km),
                        na rynkach specjalistycznych/hurtowych wybor wszystkich produktow z calego
                        swiata chyba, wlacznie z gesimi lapkami z PL.

                        Tylko sledzi njet...
                        (W Pekinie sa, wiem...)
                        • Gość: n0str0m0 w rzymie jak rzymianinowie IP: 202.172.58.* 29.04.05, 12:36
                          znaczy sie z tymi sledziami racja pelna

                          pamietam jakim szokiem dla mnie byla wizyta we wloszch w sklepie
                          makaron i pomidory i NIC wiecej
                          to jak u nasz byl ocet i zapalki to se dopiero musieli myslec
                          o naszych kulinarnych preferencjach...

                          (margines kolejny:
                          pan angielski reporter napisal ze najpopularniejsza gazeta PRL
                          jest zolnierz wolnosci to nie mozna mu sie bylo dziwic)

                          coz, sledzi niema - sa homary
                          mozna przebiedowac

                          pozdrawiam w biegu
                          bo dzis degustacja winow sie odbywa
                          w przedzien pochodu oczywiscie
                      • Gość: senin Re: szopen precyzuj IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 29.04.05, 12:01
                        > kitajce madrzejsze od durnych...
                        > tfu tfu
                        > europejczykow
                        > (tfu raz jeszcze)
                        > rzna kazdy biznes co do nich cichaczem lub glosno na kolanach pelgnie


                        vide singa pura ;)

                        orzneli nie tylko europejczykow chyba
                        • Gość: n0str0m0 Re: szopen precyzuj IP: 202.172.58.* 29.04.05, 12:41
                          zaleta dyktatu jest posiadactwo ponadczasowe
                          a one
                          znaczy dychtatory
                          maja plany dlugoterminowe
                          a nie czteroletnio-zlodziejsko-demokratyczne

                          dlatego caly internacjonalno-globulistyczny biznes trzymaja na krotkiej smyczy
                          zamiast za walizke kasy oddac im kolej panstwowa, telefony czy inna petrochemie

                          a teraz zmykam
                          pozdrowienia
                    • allexamina Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! 29.04.05, 21:25
                      Widze ze rozpetalam burze w szklance wody (i to jeszcze cala afere przespalam).
                      Nie chcialam, przepraszam. Bede nastepnym razem ostrozniejsza.

                      OK, sama bylam tylko w Singapurze (jako turysta) – albo jak w singa pura :o) - i
                      wiele o samej kulturze chinskiej nie wiem. A zaprzyjazniony chinski kucharz
                      wyjezdza do Chin czesto, ma tam rodzine ktora wspomaga. I nie mowie tu o
                      Taiwanie (ludzie w Taiwanie zwykle wspomagaja swoich amerykanskich kuzynow a nie
                      odwrotnie). Takze nie sadze zeby nie mial wyobrazenia o zmianach ktore tam
                      nastapily. Jednakze, chcialabym zaznaczyc ze jego komentarz jest komentarzem
                      wysokoplatnego kucharza-artysty. Mowa wiec nie o tym co szeroko na rynku
                      dostepne ale o jakosci tych skladnikow ktorych on poszukuje i z ktorymi chcialby
                      sie 'pobawic'.

                      Glownie chcialam powiedziec poprzednio (slabo mi to wyszlo), ze Chinczykom udalo
                      sie to co nie udalo sie Polakom: nie tylko przetworzyli jedzenie chinskie na
                      potrzeby tutejszych klientow, zrobili to z niesamowita klasa. Chinszczyna nie
                      wiaze sie w wyobrazni amerykanskiej wylacznie z tania restauracyjka w ktorej
                      mozna zjesc duzo i szybko (polskie takie wlasnie sa). Chinskie restauracje sa na
                      Michigan Avenue (glowna ulica w Chicago), z 5 gwiazdkami w tle, tylko za
                      rezerwacja (bo kolejki) pomimo ze drogie. Malo tego, mlode generacje kucharzy
                      stworzyly nowa kuchnie panazjatycka, ktora jest fuzja kuchni chinskiej,
                      tajskiej, japonskiej, wietanmskiej i innych, czesto z europejskimi podstawami, i
                      jest po prostu swietna. W samym Chicago jest tych restauracji z tuzin,
                      najstarsza Big Bowl serwuje glownie zupy, ale kazda potrawa ktora podaja
                      (wlacznie z herbata!) jest dzielem sztuki i smaku. Wyjscie do restauracji
                      okazuje sie porownywalnym doswiadczeniem do wyjscia do teatru. Mam ogromny
                      szacunek dla osiagniec chinskich kucharzy w USA.

                      To powiedziawszy: Szopenie – ja wygladam dokladnie tak jakbym wczoraj zeszla z
                      Kaukazu, akcent mam, jak mowia, z Amsterdamu. Nie ma szans zeby mnie NIE wzieli
                      za agenta. ;o) Ale sprobuje. Calkiem mozliwe za moj nastepny wpis na forum
                      kuchni odbedzie sie z takiego bardzo waziutkiego wysokiego ze szparkami zamiast
                      okien budynku w centrum Chicago – gdzie jest wiezienie federalne... Wtedy to
                      bedzie oczywiscie Twoja wina. ;op

                      Jakiego pochodu n0str0m0?

                      Miedzyczasie tu: www.razzledazzlerecipes.com/eatingout/index_b.htm jest
                      pare przepisow z Big Bowl (3, tak mniej wiecej w polowie strony). Nie najlepsze,
                      raczej najlatwiejsze do zrobienia.
                      • n0str0m0 pierwszomajowego :) 04.05.05, 05:16
                        spoznione
                        ale szczere

                        prolet...
                        (tfu)
                        kuchty wszystkich krajow - laczcie sie

                        nostromo
                        • allexamina Re: pierwszomajowego :) 04.05.05, 19:07
                          :o)

                          Jak juz zapytalam to dopiero mi przyszlo do glowy o jakim pochodzie mowa...
                          Powinnam byla wiedziec, jako ze w Chicago jestem a to dzieki Haymarket Affair
                          Pierwszy Maja jest pochodowy...

                          Niniejszym sie lacze, jak na kuchte przystalo! :o) Pozdrowienia!
    • Gość: stasia Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! IP: *.ed.shawcable.net 03.05.05, 05:03
      Mialam swietny ubaw czytajac powyzsze wypowiedzi.Pieprz sichuan[fagara]kupuje
      sie swiezy,po przgryzieniu jezyk powinien zcierpnac.W polaczeniu z ostra sucha
      papryka daje bardzo ostry smak.Wysuszony i polaczony z sola uzywa sie do potraw
      na grylu lub z woka.Zrodlo-"The World of spice" by Michael Bateman.Szukam
      wiecej ksiazek tego autora,szczegolnie"The World's Best Food".Ja na
      chinszczyzne ida do przyjaciol Chinczykow., natomiast Oni uwilelbiaja poskie
      jedzenie.Probowalam wiele razy nauczyc moje kolezanki azjatki gotowac kluski
      slaski,piec ciasta,robic pierogi,bezskutecznie.Polki w kanadyjskim swiecie maja
      opinie wspanialych kucharek i gospodyn,zaradnych z dobrym gustem.
      • Gość: szopen Re: Akcja "Pieprz syczuanski" - zrobilam !!!! IP: 206.73.209.* 05.05.05, 10:04
        Sie przyznam ze swiezego nie widzialem.
        Moze nie tam patrzylem gdzie nalezy.

        A co do pewnych sukcesow dyktatury wynikajacych z powiedzmy dluhoterminowego
        punktu widzenia to fakt niezaprzczalny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka