Gość: alicja IP: 195.251.4.* 15.09.05, 11:52 Moze ktos wie, jak sie nazywa greckie ciasto, wygladajace jak biszkopt (smakuje zupelnie inaczej)nasaczone bardzo slodkim syropem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dziuunia Re: greckie ciasto 15.09.05, 12:08 Pewnie revani :) kobieta.gazeta.pl/kuchnia/2,54041,,,,29407907,P_KOBIETA_PRZEPISY.html Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: greckie ciasto 15.09.05, 12:42 Uwielbiam to ciasto, choć ... hmmm, zawsze mówiłam na nie ravani:-( Szczegół - ważne, że pychotka ale żal, że nie wszędzie bywa w Helladzie. Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f REVANI - jest to ... narodowe tureckie ciasto. 15.09.05, 12:57 Dlatego obecnie greckie:-) jak baklava i kadaifi.... i kawa - elleniko. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: greckie ciasto IP: *.pl 15.09.05, 13:40 mam pytnie co to jest Metaxa, ktora jest w przepisie??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: greckie ciasto IP: *.pl 15.09.05, 14:37 przeczytałam dzieki za wyjasnienie! ale to musi byc drogie, myslę że mozna zastapic naszym alkoholem Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f 60 zł 0,7 l - nie straszne, a pyszne... 15.09.05, 15:29 www.hipernet24.pl/se.php?sw=metaxa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moniqva Re: greckie ciasto IP: *.adsl.net.t-com.hr 15.09.05, 15:59 Jadlam greckie ciasto zwane przez Grekow GALAKTOBURIKO! Tez nasaczone slodkim syropem. Nie wiem tylko, czy jest to to samo ciacho! to "moje" bylo z okolic Kavali. Pozdrawiam! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: greckie ciasto 15.09.05, 16:10 Gość portalu: moniqva napisał(a): > Jadlam greckie ciasto zwane przez Grekow GALAKTOBURIKO! Tez nasaczone slodkim > syropem. Nie wiem tylko, czy jest to to samo ciacho! to "moje" bylo z okolic > Kavali. Galaktoboureko (mleczne ciasto) to ulubione greckie ciasto mojego syna (to zupełnie coś innego niż revani. Sztukę jego robienia opanowałam prawie do perfekcji (bo co najmniej raz w miesiącu w domu musi być zrobione i i koniec). Podobnie zresztą z karydopita (orzechowe) - to dla odmiany lubi mój mąż stąd .... no, już wiecie:-))) Ja z tego typu greckich (w tych syropach) kocham kadaifi ale kurczę, brak mi odwagi, żeby zrobić chociaż raz (przepis w kuchni greckiej wyd. Toubis mam, ale jakoś... się boję spróbować). Ech, alem się rozmarzyła..... a tyle tego jadłam jeszcze TAM w ostatnią niedzielę:(( Ooo, i w poniedziałek już w Warszawie też - przecież przywiozłam 1,5 kg małych baklavek i małych kadaifi:-) bo przecież moje łakomczuchy czekały. Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magi Re: greckie ciasto IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 16:49 ProsZe o przepis , narobiliscie mi smaku! Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: Bebiak dał przepis sprawdzony:-) 15.09.05, 19:58 Jacku, wysłałam Ci mail z trzema załącznikami: przepis na galaktoboureko, objaśnienia co do filiżanek (miary są podane w filiżankach stad uważam wysłanie tego to konieczność) oraz moją tzw. praktyczną instrukcję:-) Zaraz poszukam karydopita i doślę. Kali oreksi - czy jak to tam jest :-) Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: Ech, zapomniałam:( 15.09.05, 20:02 Właśnie mi się piecze revani wg przepisu z tutejszego wątku:-) Ponieważ robię je pierwszy raz nawet o gram niczego nie zmieniłam i zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Mocno dumam nad tymi migdałami w słupkach, bo cholercia chyba nigdy ich nie wyczułam jedząc to ciasto w Helladzie, chociaż wiem, że co wyspa/rejon to potrawy/ciasta ciut inne. W tym roku na Karpathos doznałam lekkiego szoku, bo do revani coś tam dodają i przypomina w smaku ciasto piernikowe, a ja jednak wolę tradycyjne. Jak mi te migdały będą przeszkadzać, to robiąc drugi raz revani już będę modyfikować przepis wg własnego uznania (pierwszy raz nie eksperymentuję). Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magi Re: Ech, zapomniałam:( IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 20:07 A co ten przepis to zastrzeżony tylko dla wybrańców? Jeśli tak to trzeba było też tą informacje mailem napisać , a nie wychwalać sie publicznie , szkoda ; pieczcie sobie ja upiekę coś innego Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: Magi... 15.09.05, 20:15 a nie wiesz przypadkiem gdzie ja Ci ten przepis mam wysłać? Ataku na moją osobę nie rozumiem co prawda i jestem nieco nim zdziwiona, ale obiecuję, że jak tylko podasz adres wysyłam natychmiast (i jeden i drugi). Pozdrowienia. B. Acha, jeśli ten adres gdzieś jest podany a ja go nie widzę to bardzo przepraszam, ale nie jestem biegłą internautką - przychodzę tylko na forum:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Magi... IP: *.pl 15.09.05, 20:17 Poprosze o przepis na to pyszne ciasto? na Forum mozna???? Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia no własnie Bebiak,dlaczego nie wpisałaś przepisu? 15.09.05, 20:18 Nie rozumiem,przecież to forum Kuchnia,przepisy się _tu_ podaje a nie na maila wysyła.Trzeba było się nie chwalić że masz przepis i jeszcze piszesz że na maila Jackowi wysłałaś,a my to co,gorsi jacys jesteśmy?.Nieładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: :-((( 15.09.05, 20:26 Bardzo przepraszam za moje niestosowne zachowanie. Jacek poprosił o przepis, jest zalogowany, zatem bez pytania mogłam mu wysłać to, o co poprosił (sama zresztą nie wiem czy nie oburzy się za wysłanie maila bez wcześniejszej zapowiedzi). Przepisanie tych trzech załączników przekracza moje możliwości czasowe - stąd wybrałam taką formę. Bywam na tym forum bardzo rzadko i najprawdopodobniej nie znam tutejszych zywczajów stąd raz jeszcze przepraszam za wprowadzone zamieszanie - nie było to moim celem. Pozdrawiam. B. Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Re: :-((( 15.09.05, 20:30 Bebiaku,wystarczy przecież jesli skopiujesz ten przepis i wkleisz tutaj.Jeśli nie potrafisz to może Jacek nam wklei albo prześlij go mnie i ja to zrobię. Tak jak napisałam przepisy podajemy tutaj dla wszystkich,na tym m.in. forum przeciez polega. Nie przepraszaj,to nieporozumienie tylko,myślałam że w ogóle nie chcesz się dzielić przepisem i się chyba uniosłam za bardzo,przepraszam. Również pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: :-((( IP: *.ds1-roen.adsl.cybercity.dk 15.09.05, 20:34 Dziuuunia, bylas nieco szybsza ode mnie w kwestiach technicznych :)) Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: :-((( 15.09.05, 20:40 dziuunia napisała: > Bebiaku,wystarczy przecież jesli skopiujesz ten przepis i wkleisz tutaj.Jeśli > nie potrafisz to może Jacek nam wklei albo prześlij go mnie i ja to zrobię. > Tak jak napisałam przepisy podajemy tutaj dla wszystkich,na tym m.in. forum > przeciez polega. > Nie przepraszaj,to nieporozumienie tylko,myślałam że w ogóle nie chcesz się > dzielić przepisem i się chyba uniosłam za bardzo,przepraszam. > Również pozdrawiam :) Nie ma sprawy, a wklejać - niestety - nie potrafię:-( Przed chwilką wysłałam Ci mail z 4-rema załącznikami (podkreślam ilość tych załączników, bo czasem się odczepiają a chciałabym abyś wszystko otrzymała). Mamy na forum Grecja (a tam jestem stałym bywalcem raczej przychylnym wszystkim forumowiczom) mamy nieco inne zwyczaje - przesyłamy sobie zdjęcia i artykuły mailami (o ile ktoś jest zalogowany albo poda adres) - nie wiedziałam, że tutaj jest inaczej. Raz jeszcze przepraszam za spowodowania nieprzyjemnej atmosfery. Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Dziękuję Bebiaku :))) 15.09.05, 20:45 Teraz już rozumiem dlaczego nie mogłaś tego wkleić :) Ale zaraz to udostępnię wszystkim,są i na to sposoby :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: :-((( IP: *.ds1-roen.adsl.cybercity.dk 15.09.05, 20:32 A tak od strony czysto technicznej to nie musisz zalacznikow przepisywac ;) Mozesz je skopiowac i rzucic bezposrednio na forum :) A jak widzisz, zainteresowanie jest duze.. Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: :-((( 15.09.05, 20:44 Gość portalu: Ewa napisał(a): > A tak od strony czysto technicznej to nie musisz zalacznikow przepisywac ;) > Mozesz je skopiowac i rzucic bezposrednio na forum :) > A jak widzisz, zainteresowanie jest duze.. Wysłałam to do Dziuuni i Jacka - wierzę, że zrobią z tym to, co na tym forum zwyczajowo przyjęte. Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Bebiaku :) IP: *.ds1-roen.adsl.cybercity.dk 15.09.05, 20:59 Nie ma sprawy, dziuunia juz nad tym pracuje :) I nie przejmuj sie, prosze, nic sie nie stalo :))) A za chwile i tak wszyscy bedziemy mogli sobie te przepisy przeczytac, wiec nie ma sprawy :) A moze podczas Twego pobytu w Grecji trafilas na bardziej uroczysty obiad lub przyjecie? W takim razie opisz to prosze w moim watku o zagranicznych typowych przyjeciach :) Albo moze pare slow o greckich zwyczajach kulinarnych w drugim watku ''zagranicznym''? :) Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Re: Bebiaku :) 15.09.05, 21:05 Raz jeszcze dziękuję i naprawdę się nie przejmuj,po prostu się nie zrozumieliśmy wszyscy nawzajem :)To tylko nieporozumienie :) Przepisy są już niżej :) Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Przepisy od Bebiak :))) 15.09.05, 21:01 Objaśnienia (z Toubis'a) ile czego mieści się w filiżance (Toubis podaje miary w filiżankach a te wg mnie są różniste); img242.imageshack.us/img242/8594/filizanka1om.jpg Przepis z Toubis'a na galaktoboureko: img236.imageshack.us/img236/4537/galaktoboureko1sn.jpg Sporządzona przeze mnie kiedyś tam "Praktyczna instrukcja" (wiem, że z nią moim kolezankom jest znacznie łatwiej): PRAKTYCZNA INSTRUKCJA PRZYGOTOWANIA GALAKTOBOUREKO 1. Zrobiłam z podwojonych (w stosunku do Toubis’a) składników (bo jestem łasuchem wielkim). Wyszły mi z tego 24 kawałki ciasta, takie spore kawałki formatu: 6 cm x 8 cm. Użyłam do tego blaszki (czy tam formy – nie wiem jak to się fachowo nazywa) o wymiarach: 30 cm x 41 cm x 6 cm. 2. U mnie w sklepie były płaty ciasta francuskiego, gdzie jeden ważył prawie 500 gram. Oczywiście było niemożliwe abym użyła 12 takich płatów do tego ciasta (toż to 6 kg!), bo jakos mi to się źle komponowało. Stąd użyłam płaty dwa: jeden na spód (tak od razu na papier do pieczenia) i jeden na wierzch. Płaty dostępne w moim sklepie były formatu wskazanej wyżej blaszki (ciutkę tylko musiałam po bokach zawinąć). 3. Jedną rzecz zrobiłam źle w stosunku do przepisu Toubis’a: zamiast zapachu waniliowego kupiłam cukier waniliowy, ale – ponieważ nie miałam wyboru (zapachu w domu było brak) stąd użyłam kupiony cukier waniliowy i tragedii wcale nie było. 4. Ciasto jest bardzo słodkie, może nie tyle ciasto ile ten cały syrop (taki jest przepis z Toubis’ie pod tym ciastem), stąd uprzedzam, że można dodać troszkę mniej cukru, chyba, że ktoś tak jak ja kocha słodkie rzeczy:)) 5. Nie mogłam kupić w moim sklepie grysiku a na bieganie po innych nie miałam czasu (z reguły przywożę z Hellady semolinę, ale już mi się skończyła) stąd nabyłam zamiast grysiku kaszkę manną (podobno to to samo – tak mi powiedziały takie starsze ekspedientki w sklepie a ja im zaufałam nie znając się na tym specjalnie) 6. Wyjaśniam te filiżanki (za Toubis’em): - 1 filiżanka cukru to 16 łyżek cukru lub 22,5 dkg cukru - 1 filiżanka grysiku to 17,5 dkg grysiku 7. Wspomnianą w przepisie filiżanką masła nie należy się przejmować, bo masło służy wyłącznie do smarowania platów. 8. Użyłam sok z trzech bodaj cytryn a nie z połówki bo lubię czuć jego smak w syropie (ale to rzecz gustu – dla mnie sok z ½ cytryny jest w ogóle nie wyczuwalny stąd tu kombinuję dowolnie). 9. Piekłam to ciasto ponad godzinę (chyba godz i 10 minut, a nie jak w przepisie 30 minut), bo chciałam aby wierzchnia warstwa ciasta była lekko podrumieniona, a po 30 minutach nadal była biała – więc tu też trochę na logikę. 10. Nie udało mi się na surowo pokroić wierzchniej warstwy ciasta francuskiego, bo masa pod spodem była lekko płynna – pokroiłam potem tuż po polaniu gorącym syropem. Nie było żadnych problemów. 11. Powodzenia i SMACZNEGO -)))))) To chyba po grecku: kalo areksi! Coś takiego Jest tu również karydopita: img242.imageshack.us/img242/6769/karydopita9bd.jpg Ja jako leniwiec nr 1 - orzechów nie siekam tylko mielę w młynku do kawy, ale uczulam Cię: trzeba tu być szalenie ostrożnym. Te orzechy nie moga być drobno zmielone bo wtedy ciasto jest ścisłe/twardawe i w ogóle beeee (tzn. da się zjeść, ale to nie to). Te kawałki muszą być większe - wtedy ciastko nawet po upieczeniu jest takie luźniejsze i o to chodzi własnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Przepisy od Bebiak :))) IP: *.ds1-roen.adsl.cybercity.dk 15.09.05, 21:05 Super, dziuunia :) Dzieki Tobie i Bebiakowi :) Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Moja Wielkanoc w Atenach w 2000 roku cz. 1 15.09.05, 21:10 Przyniosłam tutaj z forum Grecja (to z pewnego opracowania mojego autorstwa). Wielkanoc w Atenach w 2000 roku Wieczorem w domu Christina zaczęła gotować typową wielkanocną zupę – nazywała się magerica. Oczywiście musiałam się temu przyglądać. - Wiesz – mówiła do mnie – pierwszy raz ją gotuję i nie wiem czy będzie dobra. Dotąd zawsze jadaliśmy ją u Ioannisa matki ale w tym roku jest inaczej, bo przecież przyjechałaś do nas. - Mówiłam, że będę problemem Ioanni przerwał krojenie koperku i popatrzył na mnie. - Jeśli jeszcze raz coś takiego powiesz to po raz pierwszy w życiu po prostu się na ciebie obrażę. - Signomi Ioanni, naprawdę signomi. W kuchni wspaniale pachniało a w potężnym garnku gotowała się wielka głowa barana. Pod wpływem gotowania stawała się mniejsza i mniejsza. Christina zaczęła kroić w maleńkie kawałki ugotowaną wcześniej baranią wątrobę wrzucając je do wywaru - głowę barana wyrzuciła już wcześniej. Dodała jeszcze drobno pokrojoną cebulę, potem ryż, sok z cytryny, koperek, jakieś przyprawy. - Może nie będzie taka zła –zastanawiała się głośno. - Jestem pewna, że będzie doskonała – powiedziałam. Na kuchennym stole stały ciastka wielkanocne. Grecy nazywali je kurabiedes a ja oczywiście je podjadałam. Christina nakryła stół w salonie – wyglądał pięknie. Dostrzegłam trzy duże ciasta ze znajdującą się w środku pisanką - przypominały mi rodzime chałki. Wszędzie wokół stały talerze z czerwonymi pisankami – to Maria tak je wszystkie pomalowała. Kilka pomalowała na żółto i niebiesko, ale nie podobało się to Ioannisowi i zwrócił jej uwagę: według niego do tradycji należały tylko czerwone pisanki. Przed północą wszyscy wyszliśmy do pobliskiego kościoła. Ioanni kupił pięć świec: chudych i wysokich. W kościele rozpoczęła się już ta najważniejsza w całym roku msza w Grecji: Anastasi. Wewnątrz kościoła jak i wokół niego zgromadziło się wiele osób. Na przykościelnym placu urządzono ołtarz, gdzie po północy przybyli wszyscy tamtejsi księża. Jeden z nich wyniósł z kościoła zapaloną świecę i wszyscy wierni w ten sposób, początkowo od jej światła, a potem od sąsiednich zaczęli zapalać swoje świece. Atmosfera była bardzo podniosła i wzrastała z każdą minutą. Kiedy główny ksiądz krzyknął „Christos Anesti” („Chrystus zmartwychwstał”) czułam wyraźną radość wśród zebranych. Wywarło to na mnie niesamowite wrażenie a w głębi duszy cieszyłam się ze zmartwychwstania Chrystusa razem z Grekami. Ioannisowie stali gdzieś dalej, a ja tuż przy samym ołtarzu – przecież musiałam wszystko dokładnie obejrzeć. Dostrzegłam, że ludzie zaczęli się całować mówiąc sobie wzajemnie: „Christos Anesti” i odpowiadając: „Alithos Anesti” („Prawdziwie powstał”). Pojawiły się fajerwerki – na znak radości, a wszystko to tak bardzo mnie wzruszyło. Wróciłam do Ioannisów a oni wszyscy mnie pocałowali. - To „Pocałunek miłości”, tak się nazywa – wyjaśnił mi Ioanni. Zapaliłam swoją świecę od ich światła i poszliśmy do domu. Po drodze Ioanni wypytywał mnie o wszystko co czułam w czasie tej uroczystości. Dla niego i Christiny tak ważnym było, że nareszcie, po tylu latach, mogłam wziąć udział w tej wyjątkowej mszy. Cały czas nieśliśmy zapalone świece i nikomu żadna nie zgasła, a to dobry znak, także dla mnie. Przed domem Ioanni dymem ze swojej świeci narysował krzyż na framudze drzwi zewnętrznych. W domu Christina podgrzała obiad i zasiedliśmy do stołu. Jedliśmy magericę – tę zupę, którą wcześniej Christina gotowała. Musiałam przyznać, że była doskonała. Potem na stole pojawiły się pieczone ziemniaki w ziołach, kawałki owcy oraz sałata. Piliśmy białe wino „Santorini”, które kupiłam wracając z Plaki. Nie znałam greckich win ale to wszystkim smakowało, co mnie cieszyło. Ioanni zarządził tłuczenie jajek. Wygrała Christina – jej czerwona pisanka najdłużej pozostała niestłuczona, a to oznaczało, że właśnie jej będzie się szczęścić przez cały rok. - Czy wiecie jak olbrzymim przeżyciem jest dla mnie wszystko to w czym biorę udział? – zapytałam. – Tyle lat o tym czytałam a dziś właśnie mogę tego doświadczać. Efcharisto para poli – podziękowałam im z głębi serca. Byłam doprawdy bardzo wzruszona. Jedliśmy te ciastka – kurabiedes, długo w nocy słuchaliśmy pieśni wielkiej greckiej postaci Meliny Mercouri. - Wiecie, tak bardzo jestem wam wdzięczna, że mogę w tak ważnym dla was dniu być właśnie tutaj, z wami, w moich Atenach. Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Moja Wielkanoc w Grecji w 2000 roku cz. 2 15.09.05, 21:14 Niedziela wielkanocna w Grecji w 2000 roku Znowu się stresowałam: niedziela wielkanocna a oni mi powiedzieli o dzisiejszym rodzinnym spotkaniu w większym gronie. Poczuła się bardzo niezręcznie. - Zostanę w domu, w Atenach, i doprawdy nie jest to dla mnie żadnym problemem – powiedziałam. - Posłuchaj mnie Betaki – zaczął Ioanni przy wspólnej porannej kawie - mam wrażenie, że ze szczęścia, iż znowu jesteś w Grecji zupełnie pomieszało ci się w głowie. Jedziemy wszyscy do letniego domu siostry Christiny, nad Zatokę Koryncką. Będzie tam mój przyjaciel ze studiów we Francji, który jest mężem siostry Christiny, ich dzieci oraz moja teściowa. Oni wszyscy od dawna tyle o tobie słyszeli, widzieli cię na zdjęciach, wiedzą, że miałaś przyjechać, żeby spędzić z nami Paschę, i cieszą się, że nareszcie cię poznają. Czy to rozumiesz? - Przepraszam ale nie chciałabym sprawiać kłopotów swoją osobą. Jak powinnam się ubrać? - Swobodnie, zupełnie swobodnie: to letni dom i bardzo luźna atmosfera. Wyjechaliśmy z Aten, w których dziś o tak wczesnej porze ruch na ulicach był niewielki. [......] okazała się być niedużą miejscowością. Letni dom siostry Christiny – Marii, i jej męża, Nikosa, usytuowany był po lewej stronie szosy: główna część wioski znajdowała się po stronie prawej. Domem i jego położeniem byłam zachwycona: wzniesiono go na wzgórzu a po tej stronie nie było innych zabudowań. Z ogrodu roztaczał się piękny widok: na doliny pełne drzew i krzewów. Przyjęto mnie tu bardzo ciepło: wszyscy okazali się być przesympatycznymi ludźmi. Obok domu urządzono palenisko i już piekło się w nim kokoreci. - To jedno z typowych naszych dań wielkanocnych – wyjaśniła mi matka Christiny stojąca przy palenisku, ale to wyjaśnienie przetłumaczył Angelos: jego babcia nie mówiła po angielsku. Miałam wrażenie, że znam tych ludzi od dawna i czułam się tu zupełnie swobodnie. Zasiedliśmy przy wielkim stole, który postawiono na ogrodowym tarasie, tuż przy palenisku. Najpierw pojawiły się przystawki: ośmiornice, choriatiki, najprzeróżniejsze rodzaje oliwek i feta pokrojona w duże kawałki, polana oliwą. Do tego mnóstwo białego wina własnej roboty, którego spore ilości wypił Ioanni ale i Angelos. Doszło do zabawnych sytuacji: Christina się wściekła wykrzykując, że przez Ioannisa jej ukochany syn zostanie z pewnością alkoholikiem. Tłumiłam śmiech ale Ioanni wcale się z nim nie krył, podobnie zresztą jak Angelos: ten miał już 21 lat i nie był małym dzieckiem. Christina krzyczała a Ioanni z synem tak świetnie bawili się przy dźwiękach greckiej muzyki z wysp, że nawet zaczęli śpiewać, w czym dzielnie pomagali pozostali. - Ioanni, kiedy zaczniesz tańczyć? – podeszłam do Ioannisa i prawie szeptem go zapytałam nie chcąc aby Christina to słyszała. - Jeszcze parę szklanek tego wina i wejdę na stół! Po zjedzeniu przystawek zaczęliśmy jeść kokoreci. Ależ to było doskonałe! Wspaniała wątroba barania upieczona w jelitach – z pewnością z jakimiś przyprawami. Po kokoreci – czas na danie główne: niesamowita ilość baraniny, pieczonych ziemniaków i misy sałaty. Z przerażeniem patrzyłam na te ilości wspaniałego jedzenia: Grecy chwytali mięso w ręce i tak zajadali. I cały czas to pyszne wino… Tłukliśmy oczywiście czerwone pisanki – tym razem najdłużej cała pozostała pisanka syna gospodarzy i to jemu będzie się szczęściło przez cały rok. Małej Marii było przykro: ani w nocy w domu ani tutaj nie udało jej się wygrać. Doliną wędrowało niezliczone stado kóz: pobrzękiwały dzwoneczkami co świetnie było słychać w ogrodzie. Wszyscy mieli doskonałe nastroje – z wyjątkiem Christiny. Ta była oburzona na męża. Kiedy gospodyni zaczęła stawiać ciasta na stole zdecydowałam iść na spacer do wioski – nie byłam w stanie zjeść już czegokolwiek. Wcześniej uzgodniłam z Christiną, że pójście na spacer już po jedzeniu nie będzie niczym nietaktownym. Miałam ochotę wypić frappe, ale gospodarze jej nie pili stąd bardzo przepraszali za brak odpowiedniej kawy. Ioanni chciał wsiąść w samochód i pojechać do kafenionu po frappe. - Nie Ioanni, absolutnie nie. Naprawdę chętnie pospaceruję trochę. Poza wszystkim zbyt dużo wypił wina, żeby już teraz prowadzić samochód. Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Moja Wielkanoc w Atenach w 2000 roku cz. 1 IP: *.ds1-roen.adsl.cybercity.dk 15.09.05, 21:14 Super opowiesc, Bebiak :) Pozwole sobie skopiowac na watek o przyjeciach zagranicznych, OK? Pozdro Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Wesele w Galaxidi w Grecji w 1993 roku 15.09.05, 21:43 Z tego samego opracowania mojego autorstwa. Wróciliśmy do bungalowu gdy mała Maria zaczęła zasypiać. Za moment przyszła starsza Greczynka i o czymś z Ioannisem rozmawiała. - No Betaki, ależ niespodzianka! – krzyknął do mnie, kiedy tamta odeszła, i zniknął w domku. Za moment pojawili się oboje z Christiną, kazali mi wziąć kamerę i poszliśmy w trójkę na teren sąsiedniej posesji. Cóż to była za niespodzianka! Większej chyba ten ktoś nie mógł mi sprawić! Obok odbywało się wesele i na nie właśnie zostaliśmy zaproszeni. Ależ wielką radość mi sprawiono – o czymś takim nie mogłam nawet marzyć! Przywitano nas serdecznie i oczywiście zaczęły padać pytania dotyczące mojej osoby. Wiadomość, że jest tu cudzoziemiec szybko rozeszła się po wszystkich uczestnikach wesela i zaczęto mi się z zainteresowaniem przyglądać. Posadzono nas przy stole. Stoły, a właściwie długie drewniane ławy poustawiane były na ziemi: na nich misy, dużo mis pełnych mięsa oraz pajdy chleba. Najwięcej było tu jednak dzbanków z winem, zwykłym białym winem prosto z beczki, które było doskonałe. Goście nie byli wytwornie poubierani stąd i ja nie czułam się niezręcznie w swoim niewytwornym ubraniu: byłam w białych długich spodniach i czarnej podkoszulce. Wielką radość dało się tu odczuć i miałam wrażenie, że wszyscy tutaj są bardzo szczęśliwi. Naśladując niejako Ioannisów wzięłam kawałek mięsa i trzymając go w rękach zaczęłam jeść. Głodna oczywiście nie byłam ale nie śmiałam odmówić jedzenia – to by uraziło gościnnych Greków. Ioanni nalał mi do szklanki wina, pobrzękiwała muzyka z Krety, sporo osób tańczyło, a ja... A ja myślałam, że się uduszę z zachwytu! Przybył do nas tutejszy ksiądz ubrany w służbowy strój rozpychany przez wielki brzuch, porozmawiał z Ioannisami, a potem przywitał się ze mną i wypytywał o wszystko. Był wyraźnie zadowolony z poznania mojej osoby a – jak się potem zorientowałam – dla większości największym zaskoczeniem było to, że przybyłam tu z Polski. Patrzyłam jak tańczą Grecy. Niektóre z tańców były przeznaczone wyłącznie dla mężczyzn i te najbardziej radowały moje oczy. Otoczeni przez pozostałych uczestników wesela mężczyźni tańczyli przy oklaskach w sposób, jaki dotąd widziałam tylko w telewizji. Stwierdziłam, że nigdy nie pojmę jak można tak umieć tańczyć. Dla mnie był to układ przedziwnych figur pokazywanych jak w zwolnionym tempie. Czasami miałam wrażenie, że ci mężczyźni znajdują się w jakimś letargu - tak dziwnie się poruszali. Patrzyłam na to wszystko zauroczona a od czasu do czasu filmowałam – zapytałam wcześniej i pozwolono. Była to wszak prywatna uroczystość i nie zamierzałam sprawiać swą osobą kłopotów. Największe wrażenie wywarł na mnie taniec mężczyzn z butelkami stojącymi na ich głowach. W otwartych butelkach było piwo i wcale się nie rozlewało! - Czy naprawdę to widzę? – pytałam samą siebie – czy śnię może? Kobiety tańczyły zupełnie inaczej niż mężczyźni, może nie aż tak urokliwie ale równie pięknie, były też tańce wspólne, z tradycyjnym greckim układem. Grecy tworzyli albo okrąg albo rząd i tańczyli, tak wspaniale tańczyli. Pomiędzy bawiącym się przechadzała Panna Młoda: w swej białej sukni kojarzyła mi się z boginią. Ci z uczestników wesela, którzy nie tańczyli, siedzieli przy stołach i śpiewali piękne kreteńskie pieśni – Ioannisowie też. Ioanni co jakiś czas spoglądał w moją stronę uśmiechając się serdecznie. Ja na to wszystko patrzyłam i dziękowałam, tak bardzo dziękowałam losowi, że mogłam tutaj być właśnie dziś. --------------- Kilka (2, może 3) zdjęć z tego wesela na mojej www.betaki.friko.pl w kratce "Moich następnych ... naście podróży" i dalej: "Ateny, Galaxidi 1993" (chyba tak jakoś) Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Wesele w Galaxidi w Grecji w 1993 roku IP: *.ds1-roen.adsl.cybercity.dk 15.09.05, 21:53 Super opowiesci, Bebiak. Zerknij prosze tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=29092774 watek o zagranicznych typowych przyjeciach. Pozwolilam sobie tam skopiowac Twoje wspomnienia :) Pozdro Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Właśnie zajadam revani z przepisu z tego wątku... 15.09.05, 21:54 ... i jeśli chodzi o mnie (ale to moja prywatna opinia) to: - w przyszłości zrezygnuję w ogóle z migdałów, albo (o ile mają wpływ na smak) - zmielę na proszek (muszę poeksperymentować, ale słupki dla mnie - nie); - ciasto jest jedynie lekko mokre, zatem w przyszłości podwoję albo i potroję ilość syropu. Dla mnie tego typu ciasto musi nieco pływać w syropie a tutaj tego nie ma. Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f panagija:-)) co tu sie dzialo.... Beb, sorry! 15.09.05, 23:15 Nie powiadomił mnie mail ze juz cos nadalas!!! Przepraszam. Dobrze ze juz sobie wyjasniliscie - Bebiaczka przepraszam w imieniu wszytskich!!! Ale Dziuuunia z klasą robi wxzytsko, a co. Sciskam i .. czekam nadal na piekarnik zeby Was sprawdzic:-))) Opowiesci prze-cudne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magi Re: panagija:-)) co tu sie dzialo.... Beb, sorry! IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 17:56 Ja dołączam sie do przeprosin i podziekowań.Dobra robota i do roboty Odpowiedz Link Zgłoś