Dodaj do ulubionych

Karp na święta - tradycja komunistyczna?

IP: 212.106.133.* 21.12.05, 14:45
Właśnie czytam felieton Michała Smolorza w katowickiej Wyborczej. Przekonuje,
że karp na świątecznym stole to komunistyczny wymysł. W 1948 roku minister
Hilary Minc wymyślił hasło "karp na każdym polskim stole". Produkcja karpia
miała zrekompensować braki w handlu. Ludzie podchwycili to, bo karp uchodził
za dworską rybę i tak zostało. Jednak, choć karp był hodowany już w
średniowieczu - ze świętami nie miał nic wspólnego. Poczytajcie:
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,3077980.html
Obserwuj wątek
    • Gość: pixi Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 14:56
      Jak się karpia dobrze podleje, to ujdzie nawet w Wigilię.
      • patyska swieta racja, pixi! ;))) n/t 21.12.05, 14:57

    • ba_nita Re: Opłatek to też komuna...))) 21.12.05, 14:57
      I takie bzury można mnożyć bez końca. Jaka jest pełna nazwa karpia? Nie karp
      królewski przypadkiem?
      www.karpaty.edu.pl/teams/drugac/ryba/karh.htm
    • invicta1 jeszcze raz obrazicie karpia 21.12.05, 14:58
      i wszystkich Was wyzwe od komunistów i masonów:))))))))
    • Gość: zadumana Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: 213.17.230.* 21.12.05, 15:01
      Oczywiście, że to tradycja komunistyczna - ujmując rzecz najkrócej. Wiem z
      relacji przodków, że przed wojną na świątecznych stołach były różne ryby - na
      ile kogo było stać.
      Karp z punktu widzenia fachowego smakosza jest rybą niestety całkiem zwyczajną,
      bo ma bardzo dużo ości utrudniających konsumpcję - ponieważ faktycznie trudno
      je usunąć i znaleźć. Do tego skóra jest w tych 'królewskich' potwornie gruba.

      W prl-u w powodzi ogólnych braków ktoś podjął decyzję rozwijania hodowli
      karpia. Zawsze mnie ciekawiło kto? Wygląda na to, że artykuł daje odpowiedź na
      pytanie, który z 'towarzyszy' jest Ojcem wigilijnego karpia:)

      Mimo całej mojej ironii, też będę miała na stole karpia, bo stał się smakiem
      mojego rodzinnego dzieciństwa. Na szczęście karp ten był jednak zwykle
      komentowany przez domowych smakoszy starszego pokolenia jako ryba, którą
      akurat 'rzucili' przed świętami do sklepów, a nie jako przysmak nad
      przysmakami. Moi rodzice mieli słabość do wspomnień o szczupakach, bo to one
      były razem z sandaczem wspomnieniem świąt ich polskiego tradycyjnego
      dzieciństwa.
      • Gość: iś Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: *.kolonianet.pl 21.12.05, 15:04
        Czyli krótkie egzekwie przed zjedzeniem?
      • invicta1 Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? 21.12.05, 15:05
        Gość portalu: zadumana napisał(a):
        Do tego skóra jest w tych 'królewskich' potwornie gruba.
        karpia skóra przy sumiej to jest cieniuteńka
      • ba_nita Re: Taka już ryb uroda, że mają ości. 21.12.05, 15:10
        A karp akurat nie jest żadnym przodownikiem w tym zakresie.
        • invicta1 Re: Taka już ryb uroda, że mają ości. 21.12.05, 15:11
          co innego taki leszcz:)
          • ba_nita Re: Że o tołpydze nie wspomnę...n/t 21.12.05, 15:17

            • jacek1f Zadumana dobrze prawi, dajcie wódki... Jesteśmy 21.12.05, 15:28
              jacy jesteśmy - u mnie też karp, choc tylko właśnie raz w roku - tylko na
              Wigilie i jak zostanie w galarecie to świątecznie jeszcze.
              Nie wyobrażam sobie BEZ karpia, choc inne ryby też są.

              A czy Wy często poza wilią kupujecie i robicie karpia...?
              • baky Re: Zadumana dobrze prawi, dajcie wódki... Jesteś 21.12.05, 15:33
                jacek1f napisał:

                > A czy Wy często poza wilią kupujecie i robicie karpia...?

                Jako "Wy" (wątek wszak z komunistycznym karpiem związany :O)) odpowiem, że
                jesienią i zimą tak raz w miesiącu.
    • marghot Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? 21.12.05, 15:12
      Fanem karpia nie jestem i raczej nie jadam - także w Wigilię. Zajadamy się
      natomiast pstrągiem, sledziami, łosiem i innymi rybami.
      Nie wiem czy to tradycja komunistyczna, ale Dziadkowie najbardziej z przed
      wojny wspominają sandacze, liny oraz pstrągi
    • illiterate Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? 21.12.05, 15:14
      Olaboga! Pod sejm udaja sie oburzone tlumy, skandujace 'czerwone karpie precz z
      prawdziwie polsko-katolickich stolow!' i wymachujace transparentami 'apage,
      karpiu komuszy!', do stawow wlewana jest beczkami woda swiecona, a prawdziwie
      polackie matki zaslaniaja dzieciom oczy, kiedy przechodza obok akwarium ze
      swiateczna ryba w supermarkecie...

      Gdyby karpie byly faszerowane jakims bakcylem komunizmu, ostatnie wybory
      wygladalyby inaczej, mysle. Alarm odwolany, zagrozenie zdementowane, czerwona
      tradycja stala sie jak najbardziej bialo-czerwona; jedzcie karpia, bo kogo stac
      na sandacza, nieprawdaz.
      • kasitza Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? 21.12.05, 15:26
        ladnie powiedziane :)
        • Gość: kl Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: *.net 21.12.05, 16:01
          Spytałam matki,która uczestniczyła w wigiliach przed wojną i mówi,że był
          tradycyjny karp.
          • jacek1f No Wy Baki, to wiadomo:-) ale inni? n/t 21.12.05, 16:12
            • Gość: lonia Re: No Wy Baki, to wiadomo:-) ale inni? n/t IP: 212.106.133.* 21.12.05, 18:16
              Myślę, że na historię nie ma co się obrażać, warto jednak podumać nad jej
              przewrotnością. Okres, który niektórzy wymazaliby z pamięci zostawił
              nam "staropolską tradycję". Nie przestanę przez to lubić karpia i cała moja
              rodzina również. Może tylko będę na niego patrzeć jak na świadka nowej
              tradycji. A przed wojną na Wigilię moi dziadkowie karpia nie jedli.
    • wedrowiec2 Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? 21.12.05, 18:21
      Ani przed wojną, ani po niej rodzina Wędrowców karpi na Wigilię nie jadała. W
      inne dni też nie;)
      • klaudia1973 Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? 21.12.05, 18:27
        osobiscie nie jestem amatorka karpia poza jednym , jedynym wyjatkiem karp
        wedzony , ale do rzeczy hodowla karpia na ziemiach polskich zaczeła sie z
        aczasów kazimierza sprawiedliwego i była prowadzona przez cystersów , wiec
        dawno , ale to bardzo dawno karp juz goscił na polskich stołach , mysle ze to
        rozwiewa watpliwosci czy karp jest specjalnoscia i pozostałoscia po czasch
        komuny!!!!

        wesołych świąt
        • Gość: lonia Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: 212.106.133.* 21.12.05, 18:33
          Nie chodzi o to, od kiedy hoduje się karpia na polskich ziemiach, bo w artykule
          jest wyraźnie napisane, że już w średniowieczu powstawały hodowle. Chodzi o
          tradycje jedzenia tej ryby w święta Bożego Narodzenia.
          • ba_nita Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? 21.12.05, 18:41
            Osobiście jadam ryby przez cały rok - w tym i karpia, więc przypinanie
            jakiejkolwiek potrawy do komuny bądź innych ruchów separatystyczno-jakichśtam
            jest tezą naciąganą niczym gumka w kalesonach obu kaczorów razem wziętych. Cóż -
            dziennikarstwo obecnie jest tak rzetelne, że dla potrzeb zwiększenia nakładu
            udowodni nawet istnienie fermy drobiu na księżycu. Nie oznacza to jednak, iż
            mamy do czynienia z informacją będącą faktem.)))
            • jacek1f kaczej fermy na księżycu, a co! :-) n/t 21.12.05, 19:13
              • wedrowiec2 Przeciez po to ukradli;) n/t 21.12.05, 19:16
            • Gość: rybojad Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: *.CNet2.Gawex.PL 24.12.05, 14:02
              ja też jadam ryby cały i nie mam wrażenia że topozostałośc pokomunie za komuny
              muwiło się jedzcie dorsze bo góno gorsze a teraz dorsz jest o wiele droższy od
              karpia za komuny karp był rarytasem ;fajne to było o kaczorach
    • ba_nita Re: To tyle na temat rodowodu karpia: 21.12.05, 21:28
      wiadomosci.onet.pl/1299238,1292,kioskart.html
      • Gość: lonia Re: To tyle na temat rodowodu karpia: IP: 212.106.133.* 21.12.05, 22:46
        Banito, mnie, mieszkance Rybnika, nie musisz pisać na temat rodowodu karpia. To
        właśnie z czeskiego rybnik - staw wzięła się nazwa miasta, które w
        średniowieczu zostało lennem korony czeskiej. Rybnik słynął z hodowli ryb. Ale
        nie karpia, ale szczupaka ma w herbie. Tylko, że ta historia nie wyjaśnia
        świątecznej tradycji spożywania tej ryby.
        Autor przytoczonego felietonu nie jest jakimś dziennikarzyną na usługach, ale
        znanym śląskim publicystą, a ja nie chciałam wsadzać kija w mrowisko, bo sama
        jestem bardzo przywiązana do tej tradycji. Nie wiem tylko dlaczego przypomniał
        mi się film "Miś" i narodziny nowej tradycji.
        Dodam jeszcze, że do mnie, jak do każdego dziecka w Wielkopolsce przychodził w
        święta Gwiazdor. Całkiem niedawno, bodajże w programie prof. Miodka usłyszałam,
        że był on komunistycznym wymysłem. Jeszcze tego nie zweryfikowałam, ale czy z
        tego powodu mam zatrzeć wspomnienia z mojego cudnego dzieciństwa?
        • ba_nita Re: To tyle na temat rodowodu karpia: 21.12.05, 23:54
          Nie było moim celem podjęcie jakiejkolwiek słownej utarczki. Zwyczajnie irytują
          mnie takie rzeczy jak na hip, hip, hura doczepianie (powszechne zresztą)
          karteczek z napisem : "komuszy" tyle lat po okrągłym stole. Gdziekolwiek
          człowiek ucha nie przyłoży, gdy komuś (nieważny temat) zaczyna brakować
          argumentów sięga po broń ostateczną, czyli przymiotnik j.w. Nie twierdzę wcale,
          że Ty to czynisz.To moje indywidualne odczuwanie jest. A przy okacji parę osób
          się dowie jaki karp królewski ma rodowód i zdziwi się jak myślę bo i czasopismo
          poważne.)))
        • Gość: dzidka Re: To tyle na temat rodowodu karpia: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 11:14
          Lonia, Miodek nie mogl powiedzieć takiej glupoty/o Gwiazdorze/. Może w necie
          wyczytałaś, czego to ludzie nie wypisują. On może być ewentualnie polskim
          odpowiednikiem Weihnachtsmanna, jak to przy przenikaniu kultur bywa. Wystepuje
          zresztą i na Pomorzu.
          • Gość: g Re: To tyle na temat rodowodu karpia: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 11:32
            Chyba ,że myślał o Gwiazdorze przychodzącym w Nowy Rok:)
    • krzysztof_wandelt No to mam problem, czy zgodnie z dyrektywami 22.12.05, 00:01
      Minca zrobić Karpia w Galarecie Po Żydowsku, czy też zgodnie z tradycją dworską
      Karpia w Galarecie Po Polsku ?!
      Tylko do Po Polsku powinien być taki karp bliżej sazana, z łuską...
      Chyba pomieszam te dwa przepisy jak zwykle :)
    • Gość: lu Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: *.adsl.proxad.net 22.12.05, 01:50
      Zgadzam sie z twierdzeniem, ze karp to nie najlepsza ryba. Z ulga i radosnie
      przystaje na wszelkie zmiany w wigilijnym menu zastepujace to muliste pelne
      osci mieso jakas bardziej wykwintna ryba... Pewno zaraz dostane po uszach za
      odstepstwo :)

      Najbardziej mnie bawi, kiedy tlumacze cudzoziemcom, ze w Polsce MUSI byc karp,
      barszcz, kapusta, .... itp., bo inaczej nie ma swiat ;) a oni robia wielkie
      oczy, ze jemy zawsze to samo i ze te najtansze proste dania spod strzechy to
      wlasnie najcenniejsze (bo sentymentalne/uczuciowe) polskie menu. A tradycje
      szlachecka czy magnacka zjadl... socjalizm.
      • Gość: Hanna Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: 206.248.75.* 22.12.05, 03:11
        A ja z przyjemnoscia kupuje filety karpia, jak jestem w kraju-Fajna rzecz.
        • gourmet48 Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? 22.12.05, 08:04
          chyba cale Niemcy, te zachodnie, jedza na swieta karpia a tam jesli nie myle
          nie bylo komunizmu
          jak to wiec z tym komunistycznym karpiem ?
    • Gość: zadumana Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: 213.17.230.* 22.12.05, 10:47
      Tradycje wigilijne tzw. wyższych sfer (pomijając względy ideologiczne) i
      średnich zresztą również, nie były możliwe ekonomicznie do podtrzymania w
      powojennym, biednym i zniszczonym kraju. Lu słusznie napisała, że zniknęły, a
      pozostały zwyczaje plebejskie, tanie, które zaczęto kultywować niemal w całym
      kraju.
      Jeśli kiedyś te 'wyższe' sfery jadły na wigilię choćby m.in. sandacza, to był
      on zawsze bardzo drogi. Karp należał do ryb tańszych. Te 'wyższe' sfery nie
      jadły na wigilie śledzi, bo były to możliwie najtańsze, nieeleganckie ryby i na
      tych bogatych stołach się nie mieściły. W wigilię jedzono skromny obiad i to tu
      było miejsce dla śledzia świetnie przygotowanego, ale będącego czymś tylko
      postnym i pozwalającym przetrzymać do kolacji. Różnorodność ryb pozwalała na
      przygotowanie wielu dań, których odliczanie do dwunastu nie wymagałoby
      uwzględniania soli i chleba.
      Karp jest rybą, którą zawsze można było kupić. Jest wiele wspólnych potraw i
      upodobań łączących kuchnie polską i niemiecką. Do nich należy również to, że
      można karpia kupić w Niemczech i są tacy co go kupują - podobnie jak choćby
      asortyment grzybów, który u nich podobnie jak u nas daleko wykracza poza
      pieczarki będące jedynym grzybem gdzie indziej.
      Wigilia 'bogatsza' wymagała obecności na wigilijnym stole np. bakalii. To
      również nie było takie tanie, a walka w prl o zorganizowanie w grudniu
      składników tych bakalii - to było zadanie niełatwe i wymagajace zastosowania
      wielu uproszczeń.

      A potem Boże Narodzenie. Pieczony indyk to polska tradycja również. W bogatych
      krajach angielskojęzycznych trafił jako zwyczaj na KAŻDY stół. W Polsce był
      żelaznym punktem świąt w bogatych domach. W końcu te różnice finansowe
      przekładają się jakoś na to co na stole. I nie ma się co irytować ani obrażać.
      Świata nie zmienimy. Takie są zimne fakty. Po coś tysiące emigrantów podążało
      do Ameryki dokonując heroicznych często wysiłków. Jechali również po to, żeby
      zamiast wiejskich klusek z makiem zjeść na święta tego indyka.
      Bogate Boże Narodzenie, to indyk, kaczka, gęś, różne pieczenie, pasztety
      przeróżnych rodzajów - dziczyzna. Jak mozna było kultywować, czy
      rozpowszechniać takie zwyczaje w biednym kraju, w którym braki nie tylko ryb,
      ale nawet mięsa były normą. Pomijając ideologię, względy wydolności tej
      gospodarki na to nie pozwalały.
      A karp? Ratując nastroje społeczne, jak widać z artykułu, postanowiono rozwinąć
      jego hodowlę i tak zrobiono. Nie 'padło' na dziczyznę, nie 'padło'na gęś, czy
      sandacza. 'Padło'na karpia. No i go jemy. Mnie całkiem smakuje, bo ma czar
      dziecinnych wspomnień rodzinnych. A skoro jego historia powojenna jest taka jak
      opisano... No to jest.
      Królowa Bona wcisnęła nam włoszczyznę, a Minc karpia. Historia biega różnymi
      czasem zabawnymi ścieżkami, ale każdy produkt na stole ma swoje 'źródło' tak
      jak włoszczyzna i każda nagła moda na jakąś potrawę też ma swój początek tak
      jak powojenna moda na karpia.

      Historia jest jaka jest. Wpływu na fakty nie mamy.
      Nie dzielmy potraw. Nawet na smaczne i niesmaczne, bo tak naprawdę... wszystkie
      smaki nasze są:)

      • jacek1f wiecej wódki dla Zadumanej, dobrze prawi. n/t 22.12.05, 10:56
    • Gość: dzidka Re: Karp na święta - tradycja komunistyczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 11:18
      U mnie w domu rodzinnym był karp w galarecie , a u siebie z satysfakcją z niego
      zrezygnowałam. Nikt nie teskni za paskudztwem oraz nie dlawi się ością. A
      wieczerza wigilijna się odbywa jak najbardziej.
    • krzysztof_wandelt Kariera Karpia Minca toczyła się równolegle z moim 22.12.05, 13:15
      wzrostem i podrostem... Fakt, że w "dobrych domach" robiło się sandacza,
      ewentualnie szczupaka gotowanego w specjalnych brytfannach Pelikana (mam!) lub
      faszerowanego we wcześniej ściągniętej skórze. Do szczupaka trzeba było dodawać
      innej ryby bo był jak drewniały. Taką rybę robiła Andzia ze wsi, które ściągały
      do miast po okupacji bo dwory pozabierano i ziemnian pognanao daleko, oj
      daleko! to i trafiały sie perełki, które potrafiły gotować wspaniale. Jeśli
      Andzia nie umiała do mieszczanki miały namiary na kucharza, który takie
      specjały przyrządził. Ryba też była załatwiona albo spod lady albo bezposrednio
      z odzyskanych ziem pruskich. Karpa zaczął gościć na stołach mieszczan na
      początkach lat '50 gdy rozpoczęła się przymusowe dokwaterowanie. Była ustalona
      norma metrażu na "głowę" i co sprytniejsi sami brali sublokatora lub
      sublokatorkę, bo inaczej z Urzęd Kwaterunkowy dokwaterował ci liczna rodzine
      z drobiazgiem. Wówczas wszystkie służbówki i wnęki kuchenne zostały zajęte
      i skończyła się okres gosposi przy rodzinie.
      Nagle mieszczanki, które miały zazwyczaj dobre przedwojenne szkoły dla
      panienek, musiały się wziąć się za gotowanie. No... i karp okazał sie tym
      daniem, który wspaniale zastąpił dania tradycyjne od pokoleń. Karpia kupowało
      się bezpośrenio z koni na brukoanej ulicy - na stół serwowała gospodyni: karpia
      smażonego, karpia w galarecie, karpia faszerowanego, kompot był z suszu (nie
      lubiłem).
      Dzięki terenom odzyskanym na południu i na zachodzie (np. Wschowa) nasze karpie
      stawały się coraz bardziej cywilizowane i miały mniej łuski, aż doszło prawie
      do absurdu... złotą , bo dużą łuskę do portfela między banknoty na powodzenie
      finansowe w następnym roku, ciężko uświadczyć :)
      Jeśli karp jest z dobrego stawu, z dobrej wody, lubię go, potrafię wyfiletować,
      ewentualnie wiekszość ości wyjąć.
      Żebyście nie wiem co wymyślali, KARP jest już Polską Tradycją Świąteczną.
      • sylwia.g21 Re: Kariera Karpia Minca toczyła się równolegle z 23.12.05, 07:51
        Panie Krzysztofie,jak pięknie Pan o tym napisał,jak zwykle zresztą,łączy nas
        podobny wiek i zamiłowanie do tradycji i dobrego jedzenia,żaden łosoś nie
        powinien nigdy zastąpić karpia na wigilijnym stole,tylko czy to się
        uda,serdecznie pozdrawiam...
        • krzysztof_wandelt Re: Kariera Karpia Minca toczyła się równolegle z 23.12.05, 11:00
          Dziekuję Pani Sylwio.
          Jak tak wspominam to "W pale sie nie mieści", że tak mogło być i dalo sie to
          przeżyć. Własciwie to zależało od punktu odniesia. Jak wóciła Petersburska
          część rodziny po '56, która nie zdążyła zwiać po przewrocie Bolszewików i
          wylądowąła nie w Polsce, a wręcz odwrotnie :( , to poczulismy sie jak wybrańcy
          Bogów pławiący się w karpiach w galarecie, faszerowanych i smażonych na tle ich
          wspomnień - przeżyły tylko kobiety!
          A lata gdy na Święta oraz dla naszego syna Pani Mecenas jechała do Budapesztu
          z kluczami samochodowymi i scyzorykami, żeby kupić abarotnie pomarańcze, banany
          i kawałek bekonu :)
          No to starczy - tyle w ramach Świątecznych wspomnień... życzenia juz były,
          to tylko jeszcze życzę żeby współbiesiadnicy zachwycali się Pani kuchnią
          i wymietli wszyściusieńko ze Świątecznego Stołu :), a miejsce pod choinka było
          wypełnione wspaniałymi prezentami, dla Gospodyni TEŻ! :)
    • Gość: felis karp dobry bywa:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 14:03
      Nie lubilam karpia. Mulisty i jakis taki nie bardzo byl. Kiedys dostalam karpia
      od wedkarza, zupelnie w niekarpiowym sezonie. Zwierzatko bylo nie z hodowli, nie
      karmione czyms tam, tylko zlowione w sporym stawie i po zywieniu na wlasna
      pletwe. Bez przekonania, ale co tam, zje sie, rybke usmazylam. I sie zdziwilam,
      bo dobre to bylo, wcale nie muliste i calkiem smakowite.
    • Gość: smutas13 tradycja komunistyczna? - ale jaka smaczna ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.05, 06:35
      Chociaż niektórzy mówią , że to chwast rzeczny .
      Ja ten chwast bardzo lubię i nie ma dla mnie smaczniejszej ryby
      w Wigilijny wieczór .

      Pozdrawiam wszystkich karpiolubców .
    • krzysztof_wandelt No to popełniłem Karpia w Galarecie, nie MIncka i 24.12.05, 09:50
      nie dworski, ale po swojemu, na słodko z rodzynkami i migdałemi, bez piwa
      i bez cebuli
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=33932003&a=33932003
      • Gość: smakosz Re: No to popełniłem Karpia w Galarecie, nie MInc IP: *.dip.t-dialin.net 25.12.05, 23:54
        Minc byl Zydem i komunista,prosowieckim zdrajca, dlatego szkoda zasmiecac to
        zacne Forum jego nazwiskiem.Z pewnoscia mial na mysli karpia po
        zydowsku.Kuchnia zydowska jest OK.Nalezy pamietac, ze jej tworcy nie byli
        komunistami.
        Karp smazony i w galarecie jest u nas w rodzinie w Swieta Bozego Narodzenia
        preferowany i to naprawde w monstrualnych ilosciach.Konsumujemy takze indyka,
        kaczke i ges jako szczegolni fani drobiu, ale to juz nie po zydowsku.
    • hajota Wszystko już było 26.12.05, 11:02
      Pod koniec XIX czy na początku XX wieku patriotycznie nastawieni publicyści
      wszczęli krucjatę przeciw choince - że to obcy, niemiecki zwyczaj. Propagowano w
      zamian rdzennie polskie ludowe stroiki ze słomy. (Czytałam o tym we
      wspomnieniach Jadwigi Waydel-Dmochowskiej o dawnej Warszawie). Nadgorliwców nie
      brakuje w żadnej epoce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka