Dodaj do ulubionych

Jelly roll pan

24.01.06, 16:44
Czy ktoś wie, jak to się nazywa po polsku??? Można obejrzeć tu:

target="_blank">www.surlatable.com/common/products/product_details.cfm?dmode=browse&StartRow=1&CRPCGNBR=30&CGRFNBR=98&PRRFNBR=322

UWAGA - to NIE JEST "blacha do pieczenia". POmóżcie...
Obserwuj wątek
    • dziuunia Re: Jelly roll pan 24.01.06, 17:01
      Forma do rolady biszkoptowej.
    • aquarius1980 Re: Jelly roll pan 24.01.06, 17:02
      A co to niby innego jest jeśli nie "blacha do pieczenia"??

      www.amazon.com/gp/browse.html/104-2590266-9496726?node=3736941
      • dziuunia Re: Jelly roll pan 24.01.06, 17:04
        aquarius1980 napisała:

        > A co to niby innego jest jeśli nie "blacha do pieczenia"??
        >


        Ta akurat specjalizuje się w roladach biszkoptowych ;)
      • aquarius1980 Re: Jelly roll pan 24.01.06, 17:04
        No fakt Dziuniuu :)
        Blacha do pieczenia biszkoptu na roladę :)

        ale równie dobrze może być do innych rzeczy.
        • dziuunia Re: Jelly roll pan 24.01.06, 17:07
          aquarius1980 napisała:

          > No fakt Dziuniuu :)
          > Blacha do pieczenia biszkoptu na roladę :)
          >
          > ale równie dobrze może być do innych rzeczy.


          Jasne że może :) Ale wiesz,czasem miło mieć coś wyspecjalizowanego ;)))Nie ma
          to jak coś odpowiednio nazwać,od razu wartość wzrasta ;)
    • puuchatek Re: Jelly roll pan 24.01.06, 17:36
      Otóż jest różnica (jeśli chodzi o "nlachę do pieczenia". :)

      Otóż blacha do pieczenia (generalnie po angielsku "cookie sheet") to właśnie "blacha" - zwykle ma "brzegi" tylko z 3 stron, a czwartą ma "otwartą". A "toto" ma brzegi ze wszystkich stron, zwykle zaokrąglone, i jest nieco (choć niewiele...) głębsze od zwykłej "blachy"

      "Forma do rolady biszkoptowej", kto by pomyślał! :)

      Sorry, ja jestem tylko tłumaczem, w kuchni radzę sobie jeśli chodzi o gotowanie, ale pieczenie... Nie, to nie moja działka. :)
      • lunatica Jeśli jelly roll... roll cake... 24.01.06, 20:24
        to rolada... to jelly roll pan będzie płaską blachą do pieczenia biszkoptu do
        takiej rolady właśnie... tak na logikę biorąc :-)

        A tu w obrazkach
        www.visualrecipes.com/recipe-details/recipe_id/266/Pumpkin-Cake-Roll-with-Vanilla-Cream-Cheese/
      • illiterate Re: Jelly roll pan 24.01.06, 20:29
        Ja bym sie uparla i tlumaczyla to - jesli juz - 'blacha do biszkoptu na
        roladę', bo inaczej trudno sie domyslic, ze chodzi o blache plaska, rozlegla i
        z niskim rantem.
      • dziuunia Re: Jelly roll pan 24.01.06, 20:32
        puuchatek napisał:

        > Otóż jest różnica (jeśli chodzi o "nlachę do pieczenia". :)
        >
        > Otóż blacha do pieczenia (generalnie po angielsku "cookie sheet") to
        właśnie "b
        > lacha" - zwykle ma "brzegi" tylko z 3 stron, a czwartą ma "otwartą". A "toto"
        m
        > a brzegi ze wszystkich stron, zwykle zaokrąglone, i jest nieco (choć
        niewiele..
        > .) głębsze od zwykłej "blachy"



        W Polsce tej różnicy nie ma,blachą do pieczenia rolady może być zwykła 4
        brzegowa blacha do ciastek(niekoniecznie z zaokrąglonymi krawędziami) i
        odwrotnie też może być-ciastka można tak samo upiec na blaszce z 3 jak i z 4
        brzegami.



        > Sorry, ja jestem tylko tłumaczem, w kuchni radzę sobie jeśli chodzi o
        gotowanie
        > , ale pieczenie... Nie, to nie moja działka. :)



        To może już nie bierz do tłumaczenia takich tekstów następnym razem? ;)
        • lunatica Niestety Dziuuniu... 24.01.06, 20:40
          ...przychodzi nam cierpieć w związku z brakiem zróżnicowania na naszym rynku :-)
          Oj jak by się mogło mieć tyle tych blach i blaszek, które się chce... gdzie ja
          bym to wszystko trzymała...?
          A przecież roladę (znaczy biszkop na nią) można upiec w normalnej blaszce :-)
    • emka_1 Re: Jelly roll pan 24.01.06, 20:42
      Main Entry: jelly roll pan
      Part of Speech: noun
      Definition: a baking sheet with one-inch-deep sides for making a thin sponge
      cake

      :) blacha, nawet można powiedzieć zwykła blacha do pieczenia
      • lunatica Emko... 24.01.06, 20:44
        ...wiadomo, że dobry słownik to podstawa! Zwłaszcza w pracy tłumacza :-)
      • dziuunia Re: Jelly roll pan 24.01.06, 20:44
        No własnie,Puchatku chyba musisz kupić lepszy słownik ;)
        • puuchatek Re: Jelly roll pan 26.01.06, 10:54
          Chybaśmy się nie zrozumieli :)

          Mnie nie jest potrzebny lepszy słownik, tylko Wasza wiedza na temat kuchni! :)
          Rzecz nie w tym, co powie słownik "angielsko-angielski". Rzecz w tym, że takie coś ma konkretną nazwę po polsku - niekoniecznie logiczną, niekoniecznie "oficjalnie" zauważaną przez słowniki, ale używaną w potocznym języku ludzi zajmujących się kuchnią.

          Ja wiem - i widzę - że to jest jakaś forma "blachy do pieczenia". Ale jeśli w tekście, który tłumaczę, wymieniana jest ileś razy "blacha do pieczenia" (cookie sheet), a nagle pojawia się "jelly roll pan", to ja się muszę dowiedzieć, jak toto się w polskiej kuchni nazywa - i musi ti być nazwa potoczna, używana, INNA, niż "blacha do pieczenia". Bo choćby to było PRAWIE to samo, to intencją autora tekstu było rozróżnienie (...a jak wiadomo z pewnej reklamy "..."prawie" robi różnicę..." ;-)

          Że użyję takiego przykładu: co mi z tego, że znajdę w słowniku "angielsko-angielskim" opis pewnego narzędzia - nawet ze szczegółowym opisem technicznym. Co z tego, że wiem, że oficjalnie to się nazywa "klucz francusko-belgijski z gwintem współzależnym". Ja muszę znaleźć hydraulika, który popatrzy na zdjęcie i powie: "Aaaa, panie, to jest holajza". ;-)
          • lunatica Ale to jest w pewnym stopniu... 26.01.06, 11:27
            ...pójście na łatwiznę, prawda?
            Uważam, że to, co przytoczyła Emka za słownikiem idealnie oddaje obraz tej
            blachy. Forum stanowi źródło wiedzy, ale...
            • puuchatek Re: Ale to jest w pewnym stopniu... 26.01.06, 12:13
              To tak, jakbyś powiedziała, że pójściem na łatwiznę jest korzystanie ze słownika. Przecież tłumacz powinien WIEDZIEĆ ;-)

              Nie, to nie jest pójście na łatwiznę. Są tłumacze, ktorzy zajmują się tylko konkretnym, wybranym wycinkiem rzeczywistości - np. tłumaczą instrukcje obsługi czy dokumenty. Tacy rzeczywiście po krótkim czasie mają opanowany podstawowy zakres słownictwa, a resztę znajdują w "oficjalnych" słownikach.

              Natomiast jeśli ktoś tłumaczy szerzej - a zwałszcza, jeśli tłumaczy literaturę jakąkolwiek - to musi stale poszerzać swoją wiedzę, także o słownictwo, którego w słownikach nie znajdzie. Na przykład słownictwo slangowe (stale się zmieniające...), czy właśnie "fachowe" z konkretnych dziedzin. Dlatego musi się czasem odwoływać do ludzi, którzy na tych dziedzinach się dobrze znają.
              • emka_1 Re: Ale to jest w pewnym stopniu... 26.01.06, 12:51
                jednak zwykły słownik wystarczy żeby rozgryźć róznicę pomiędzy cookie a
                sponge. opis angielski wyraźnie mówi, że to blacha do pieczenia, nawet z
                wskazaniem rodzaju ciasta i wysokościa ścianek, więc jeśli tak bronisz swojej
                tłumaczej godności, to dlaczego nie sformułowałeś inaczej pytania np. - czy w
                j. polskim istnieje specjalistyczne określenie na płaską blachę do pieczenia
                biszkoptu, zamiast się upierać "to nie jest blacha do pieczenia". ten upór to
                akurat dowód na to, że że słownika nie skorzystałeś:(


                bajki o niekompletnych słownikach odłóż na półkę, to nie te czasy, kiedy się
                korzystało z papierowych wydań, wznawianych bez aktualizacji, lub
                aktualizowanych raz na dziesięć lat. słowniki slangów także istnieją i także są
                aktualizowane. nie musisz mieć wersji dwujęzycznej, żeby zadać
                pytanie "fachowe", nawet z nieznanej dziedziny. z jednym się tylko mogę
                zgodzić, tak, to prawda, trzeba poszerzać wiedzę i zasób słownictwa, czasem
                odwołując się do ludzi, którzy posiadają wiedzę specjalistyczną
                • jottka eno 26.01.06, 12:57
                  emka_1 napisała:

                  > czy w j. polskim istnieje specjalistyczne określenie na płaską blachę do
                  pieczenia biszkoptu, zamiast się upierać "to nie jest blacha do pieczenia". ten
                  upór to akurat dowód na to, że że słownika nie skorzystałeś:(


                  emka, ja tu widze inne nieporozumienie:) ja myśle, że puuchatek uważał, że
                  określenie 'blacha do pieczenia' dotyczy wyłącznie ustrojstwa do robienia
                  ciasteczek i jeśli owo ustrojstwo wygląda inaczej, to ma zapewne inną nazwę, bez
                  blachy w środku

                  zważywszy, że pisał/a, że nie ma pojęcia o tej dziedzinie życia, można dopuścić
                  to wyjaśnienie na korzyść podsądnego
                  • puuchatek Re: eno 26.01.06, 13:02
                    jottka napisała:


                    > emka, ja tu widze inne nieporozumienie:) ja myśle, że puuchatek uważał, że
                    > określenie 'blacha do pieczenia' dotyczy wyłącznie ustrojstwa do robienia
                    > ciasteczek i jeśli owo ustrojstwo wygląda inaczej, to ma zapewne inną nazwę, be
                    > z
                    > blachy w środku
                    >
                    > zważywszy, że pisał/a, że nie ma pojęcia o tej dziedzinie życia, można dopuścić
                    > to wyjaśnienie na korzyść podsądnego

                    Dziękuję, Pani Mecenas :)

                    Tak, właśnie o to. A moja wątpliwość - jak napisałem - wynikała nie tylko z mojej nieznajomości tajników pieczenia ciasteczek, ale także z tego, że autor użył innego oreślenia, niż dotąd używał. Z czego jasno (...dla mnie, ignoranta kuchennego...) wynikało, że to musi się nazywać inaczej etc.

                    :)
                    • jottka Re: eno 26.01.06, 13:10
                      puuchatek napisał:

                      > Dziękuję, Pani Mecenas :)10


                      nie ma za co, rachunek prześle pocztą:)
                      • jacek1f jedna jeszcze rada dla Puuchatka:-) Za darmo. 26.01.06, 13:17
                        www.zabka.pl/forma-do-pieczenia-ciast,o-492,w-4.html
                        W podobnych sytuacjach sprawdzaj tez oferte rynkową...
                        Bo jeśli nie ma w sprzedaży "formy do biszkoptu na roladę" ...to cos to oznacza.
                • puuchatek Re: Ale to jest w pewnym stopniu... 26.01.06, 12:59
                  emka_1 napisała:

                  > jednak zwykły słownik wystarczy żeby rozgryźć róznicę pomiędzy cookie a
                  > sponge. opis angielski wyraźnie mówi, że to blacha do pieczenia, nawet z
                  > wskazaniem rodzaju ciasta i wysokościa ścianek, więc jeśli tak bronisz swojej
                  > tłumaczej godności (...)

                  :)))) Cóż za emocje.

                  Wybacz, o dokładna. Wydawało mi się, że w tym, co napisałem, jasno widać, o co mi chodzi. Jeśłi wyraziłem swoje myśli w sposób niejasny - przepraszam.

                  > bajki o niekompletnych słownikach odłóż na półkę, to nie te czasy, kiedy się
                  > korzystało z papierowych wydań (...)

                  Ja korzystam z bardzo różnych słowników. Jeśli jednak uważasz, że w słownikach można znaleźć wszystko, to znaczy, że nie zajmujesz się zawodowo tłumaczeniem. :)

                  No i proszę - znajdź mi słownik (angielsko-poslki, polsko-angielski lub angielsko-angielski), w któyrm wystąpi słowo "holajza". :) Powodzenia.

                  A mówiąc serio - język to żywe zjawisko, które zmienia się i mutuje zawsze szybciej, niż słowniki. :)

                  Nie gniewaj się, naprawdę nie miałem intencji nikogo urazić.
                  • Gość: g Re: Ale to jest w pewnym stopniu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:17
                    Jesli chodzi o narzędzia, to raczej kierowała bym się w strone niemieckiego.
                    Po mojemu "holajza" to moze być "hohleisen"-dłuto.
                    Ale mogę się mylić:)
                    Prosty inżynier jestem, a nie tłumacz:)))
                  • lunatica Mały słowniczek techniczny: 26.01.06, 13:21
                    abszerwentyl
                    Absperrventil - zawór odcinający
                    calujtung
                    Zuleitung - dołączenie, doprowadzenie
                    droselklapa
                    Drosselklappe - zawór motylkowy (w samochodach przepustnica) ferszlus
                    Verschluss - zamek, zamknięcie
                    holajza
                    Hohleisen - dłuto (żłobak)
                    kajla
                    Keil - klin
                    lochbajtel
                    Lochbeitel - dłuto gniazdowe, przysiek
                    lochować
                    lochen - (prze)dziurawić
                    pufer
                    Puffer - zderzak
                    roztrajbować
                    vertreiben - rozprowadzić
                    szprajc
                    prawdopodobnie od spreizen - rozwierać
                    trychter
                    Trichter - lejek
                    uberlauf
                    Ueberlauf - przelew, wybieg, nadmiar
                    udychtować
                    dichten - uszczelnić
                    • puuchatek Re: Mały słowniczek techniczny: 26.01.06, 13:46
                      Wow, jestem pod wrażeniem!!!! :) Serio. Ja niestety zupełnie nie jestem niemieckojęzyczny. A ta holajza to był jednak tylko przykład - po prostu jestem fanem Tuwima :)

                      Pozwolę sobie podać inny. Taki woreczek / rękaw do wyciskania ciasta... Jak toto się nazywa? Oficjalnie (tak znajdziecie w sownikach "Rękaw cukierniczy" albo "woreczek do dekorowania ciasta" (są jeszcze ze dwie nazwy, nie pomnę).

                      Ale kiedyś tłuamczyłem taki tekst ( i nie była to książka kucharska...) w którym rozmawaiały sobie dwie "wyluzowane gospodynie domowe po pięćdzieiątce", zresztą nie pochodzące z "wyżyn społecznych". I żadna z nich w "normalnej rozmowie" ni uzyłaby okreslenia "Rękaw cukierniczy" ani "woreczek..." etc.

                      I szukaj człowieku w słownikach ;-)

                      A wystarczyło spytać znajomej, która dużo piecze - zrobiła wielkie oczy i powiedziała:

                      - No jak to, przecież to sie nazywa "szpryca" ;-)
                      • Gość: g Re: Mały słowniczek techniczny: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:51
                        eeeeeeee.ale to jest nieścisłe:)
                        bo jest "szpryca"-woreczek z końcówkami, ale jest i "szpryca" w formie dużej
                        strzykawki.
                      • lunatica szpryca cukiernicza 26.01.06, 13:52
                        to określenie zastepcze dla rękawa i woreczka... z woreczkiem w potocznej mowie
                        raczej się nie spotkałam, szpryca z rekawem stosuję wymiennie :-)
                        • lunatica Z tym, że jak pisze "G" 26.01.06, 13:53
                          szpryca działa na zasadzie strzykawki, a rekaw jak worek :-)
                          <lol>
                          • puuchatek Re: Z tym, że jak pisze "G" 26.01.06, 14:01

                            lunatica napisała:

                            > szpryca działa na zasadzie strzykawki, a rekaw jak worek :-)
                            > <lol>

                            Ha, ale pokaż mi słownik, w którym znajdzie się słowo "szpryca" na okreslenie tego czegoś! :)

                            Jeszcze jeden przykłąd tego, o co mi chodzi (że możesz wiedzieć, "co to jest", a nie znać "potocznej nazwy").

                            Taki konkurs: Czy wiecie, jak się nazywa taki przyrząd kuchenny:

                            www.aleksa.com.pl/oferta/inne/big/foto.php?foto=inne_6.jpg
                            :)

                            Proste?

                            Otóż ten przyrząd nazywa się:

                            Na zachodzie POlski - firlejka lub kwirlejka

                            Na wschodzie (ale też np. gdzieniegdzie na Dolnym Śląsku, gdzie mieszka dużo przesiedleńców z "kresów wschodnich) - kołotiuszka

                            Na południu (małopolska, podkarpacie...) - koziołek

                            W Warszawie - róznie, ale m. in. trzepaczka

                            W lubelskiem - gwiazdka.

                            Są jeszcze inne nazwy, tylko już pozapominałem, kiedyś znałem chyba ze dwanaście...

                            I teraz baw się, biedaku w tłumaczenie albo w szukanie w słownikach ;-)
                            • jacek1f :-))) no to masz dowód, że warto TU pytac:-)) 26.01.06, 14:05
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=22271630&a=22336164
                            • poughkeepsie znaczy się rogolkę masz na myśli? ;-) nt. 26.01.06, 14:32

                  • lunatica "Ślusarz" Julian Tuwim :-) 26.01.06, 13:22
                    W łazience co się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego wycia,
                    woda kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych środków zaradczych
                    (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna perswazja etc.)
                    - sprowadziłem ślusarza.
                    Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na ostrym
                    nosie. Patrzył spode łba wielkiemi niebieskiemi oczyma, jakimś załzawionym
                    wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony, stuknął
                    młotkiem w rurę i powiedział:
                    - Ferszlus trzeba roztrajbować.
                    Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i zapytałem:
                    - A dlaczego?
                    Ślusarz był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu zdziwienia,
                    które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł:
                    - Bo droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje.
                    - Aha, - powiedziałem - rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie
                    solidnie zablindowana, nie ryksztosowała by teraz i roztrajbowanie ferszlusu
                    byłoby zbyteczne?
                    - Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby tender
                    udychtować.
                    Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem:
                    - Nawet słychać.
                    Ślusarz spojrzał doć zdumiony:
                    - Co słychać?
                    - Słychać, że tender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu da
                    odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie zablindowana,
                    nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie ferszlus będzie roztrajbowany.
                    I zmierzyłem lusarza zimnem, bezczelnem spojrzeniem. Moja fachowa wymowa oraz
                    nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanemi poraz pierwszy w życiu terminami,
                    zbiła z tropu ascetycznego ślusarza. Poczuł, że musi mi czem zaimponować.
                    - Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie reperacja
                    - wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować będzie... 7
                    złotych 85 groszy.
                    - To niedużo, - odrzekłem spokojnie - myślałem, że co najmniej dwa razy tyle.
                    Co się za tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować
                    się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
                    Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedział:
                    - Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel kryptować? Żeby trychter był
                    na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie
                    ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
                    - No wie pan, - zawołałem, rozkładając ręce - czegoś podobnego nie
                    spodziewałem się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest zrobiony na
                    szoner? Ha, ha, ha! Pusty miech mnie bierze! Gdzież on na litoć Boga jest
                    krajcowany?
                    - Jak to, gdzie? - warknął ślusarz - Przecież ma kajlę na uberlaufie!
                    Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
                    - Rzeczywicie. Nie zauważyłem, że na uberlaufie jest kajla. W takim razie
                    zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
                    I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter
                    rzeczywicie robiony był na szoner, nie za krajcowany, i bez holajzy w żaden
                    sposób nie udałoby się zakryptować lochbajtel w celu udychtowania pufra i dania
                    mu szprajcy przez lochowanie tendra, aby roztrajbować ferszlus, który źle
                    działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.
                  • emka_1 spokojnie 26.01.06, 13:35
                    emocje były twoje:) ty się broniłeś, że nie idziesz na łatwiznę, żarliwie
                    zresztą:)
                    precyzja w fomułowaniu pytań nie szkodzi, wręcz przeciwnie, naprawdę i wcale
                    nie musisz przepraszać, bo nikogo nie uraziłeś:)

                    co zaś tyczy holajzy - hohleisen lub chisel, w większości słowników występuje
                    mam wklejać linki?
                    tuwim żartował, ale takie słowo istniało:)

              • lunatica Na szczęście mogę pozostać przy swoim zdaniu... 26.01.06, 12:51
                ...a Ty przy swoim.
          • Gość: g Re: Jelly roll pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 11:35
            hmm... w Polsce "blachy do pieczenia" zazwyczaj mają 4 "boczki".
            Blacha do biszkoptu(na roladę )musi je mieć, bo ciasto jest lejące i powinna
            byc płytka, bo wtedy łatwiej wyjąć.
            Z trzema boczkami są wygodniejsze do ciasteczek, bo można je zsunąć po
            upieczeniu, zamiast przekładać łapą:).
            Moja sugestia:cookie sheet-blacha do ciasteczek
            a to drugie-blacha/płytka forma do pieczenia/
            Ale "forma do biszkoptu na roladę" będzie " superultrapoprawnie" i kazdy
            zrozumie o co chodzi.
            • puuchatek Re: Jelly roll pan 26.01.06, 13:00
              Gość portalu: g napisał(a):

              (...)
              > Ale "forma do biszkoptu na roladę" będzie " superultrapoprawnie" i kazdy
              > zrozumie o co chodzi.

              I o to Puchatkowi chodziło :)

              Jeszcze raz dziękuję.
              • poughkeepsie Puchatku, w pełni się z Tobą zgadzam 26.01.06, 13:07
                że tłumacząc trzeba czasem poszukać potocznego znaczenia, czy specyficznego, a
                nie tłumaczyć dosłownie. I rozumiem, że mogłeś się spodziewać, nie znając się
                na kuchni, że taka blacha ma jakąs extra polską nazwę. Ja miałam do czynienia z
                wieloma umowami tłumaczonymi przez anglistów (a nie prawników) w sposób
                dosłowny, z ciekawszych - oszustwo zostało przetłumaczone jako "praktyki
                oszukańcze" :)
              • Gość: g Re: Jelly roll pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:24
                oj, nie wiem, czy się zrozumieliśmy.
                Jest superpoprawna, ale NIKT potocznie tej nazwy nie używa:), może cukiernicy.
                • jacek1f aha! :-)) z doświadczenia powiem tak, że Czytelnik 26.01.06, 13:29
                  Czytelniczka - jesli fachowa - to sie wkurzy, bo wie że sie nie urzywa, a jesli
                  nie fachowa, to wykona dwa telefony, a najgorzej jak od razu pójdzie do sklepu
                  i tam na nia sie rozrdrze taka "paniusuazzalady", że nigdy o takim nie
                  słyszała, że są owszem blachy zwykłe, i okrągłe i płaskie...

                  I mamy przegwizdane...
                  • jacek1f Jezu!!! uŻywa!!! przepraszam! ..n/t 26.01.06, 13:30
                    • lunatica <lol> nt. 26.01.06, 13:31

                  • jottka Re: aha! :-)) z doświadczenia powiem tak, że Czyt 26.01.06, 13:32
                    no zaraz, to sie zdecydujcie - najpierw sie czepiliście faceta, że nie chce
                    korzystać ze słowników (które mu ew. dadzą nazwę oficjalną), a teraz źle, że
                    pyta osoby wiedzące???

                    no przecież właśnie postępując zgodnie z regułami sztuki pyta fachowców o
                    zdanie, czyli stosowną nazwę potoczną:(
                    • Gość: g Re: aha! :-)) z doświadczenia powiem tak, że Czyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:40
                      ehhhhhhh...bo u nas z blachami to jest skomplikowana sprawa.
                      Kiedys wszystko nazywało sie blacha/blaszka, bo... było robione z blachy:).
                      I były okragłe i prostokątne, a "wyuzdane" kształty i materiały(silikon)
                      pojawiły się razem z "odwilżą".
                      Po prostu jestesmy do tyłu ze "specjlistycznym", drobiazgowym nazewnictwem.
                      Polska gospodyni i okragły tort w prostokatnej blaszce upiecze:)))
                      • lunatica Re: aha! :-)) z doświadczenia powiem tak... 26.01.06, 13:43
                        Gość portalu: g napisał(a):

                        > Polska gospodyni i okragły tort w prostokatnej blaszce upiecze:)))

                        Heheh... a o tym to Jacek świetnie wie piekąc prostokątne słoneczniki :-)

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=22289207&a=35624288
                      • jacek1f a kto sie czepia?:-) i kogo? :-) kto pyta 26.01.06, 13:44
                        wielbłądzi.

                        Pani Mecenas sie tak nie przejmuje! Niech najpierw Klient zaplaci!
                        O.
                        • jacek1f no, fakt. Kurde-blaszka. n/t 26.01.06, 13:44
    • lunatica Jelly roll pan - a może "blacha otwarta" 26.01.06, 13:30
      Cie usatysfakcjonuje?
      www.snb.pl/produkty.php?id=162-77
      • borsuk_dawid Re: Jelly roll pan - a może "blacha otwarta" 30.03.06, 03:14
        dodam tylko, ze w brytyjskim angielskim "jelly roll pan" to "swiss roll pan"
        tak na wszelki...
        • borsuk_dawid Re: Jelly roll pan - a może "blacha otwarta" 30.03.06, 15:34
          "swiss rol TIN", oczywiscie.
    • Gość: zadumana rozumiem Puuchatka:) IP: 83.238.166.* 30.03.06, 09:00
      Kiedyś musiałam mieć przetłumaczony duży i bardzo poważny tekst z dziedziny
      prawnej, angielski, czy też precyzyjniej się wyrażając amerykański. Wstępne
      tłumaczenie załatwił mi filolog, a ja już tylko "resztę":).
      Dla absolutnej precyzji tłumaczenia wisiałam na telefonie z nowojorskim
      adwokatem ponad godzinę. W ten sposób udało się uzgodnić ponad wszelką
      wątpliwość 'co autor miał na myśli'.
      Wiara w cudowną moc słowników kończy się wraz z wyrośnięciem ze szkolnych
      klasówek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka