Dodaj do ulubionych

Moje pierwsze wspomnienia wakacyjne:)

25.06.07, 16:11
w polsce, to nad morzem, w gdansku czy sopocie, smazone w duzej ilosci
tluszczu panierowane ryby, aleee jaki smak tego byl!!!nie do powtorzenia:)
we francji, jak mialam zjesc pierwsze ostrygi, nie dalam rady, obrzydzenie
mnie wzielo i dopiero duzo pozniej podczas innego swieta, bedac zupelnie
glodna i troche na fleku, musialam zjesc kilkanascie ostryg plus kraby i
homara, i tak pokochalam owoce morze.
Obserwuj wątek
    • ba_nita Re: Moje pierwsze wspomnienia wakacyjne:) 25.06.07, 16:16
      Pojezierze Pomorskie, okolice Bytowa, namiot rozbity "na dziko" w lesie
      niedaleko jeziora Modre i Jasień. Kusza, maska, płetwy. Śniadania, obiady i
      kolacje pływające w wodzie. Strzelane węgorze, szczupaki, leszcze i okonie a z
      lasu borówki, jagody, grzyby. Normalnie bajka, bo to wszystko w dodatku
      przygotowywane na ognisku. O grillowaniu nikt wtedy nie słyszał (rok 1981).
    • Gość: ania_m Re: Moje pierwsze wspomnienia wakacyjne:) IP: *.dip.t-dialin.net 25.06.07, 16:21
      rumunia, jakies pozne lata 70te. dziecieciem bedac zajadalam sie na plazy
      mielonymymi z rusztu podawanymi na tacce papierowej z musztarda i kromka
      podeschnietego chleba z maki kukurydzianej. pycha absolutna. chocaz jak muzyk,
      ktory uslyszy melodie i moze ja zagrac ze sluchu, moge po zjedzeniu czegos
      odtworzyc wiernie potrawe we wlasnej kuchni z tym mielonym na rozenkach do
      dzisiaj mam klopoty ;)a smak pamietam jakby to wczoraj bylo - taka mam pamiec do
      zapachow i smakow. niby wiadomo, ze baranina i wolowina i czosnek i sol i
      pieprz, ale widocznie to rozno cos w sobie mialo i ta plaza :)
      "miczi" sie ten specjal fonetycznie nazywal btw
      • bagatella Re: Moje pierwsze wspomnienia wakacyjne:) 25.06.07, 16:34
        mam podobnie cos jak ty, bylam sobie kiedys w Segedzie, na wegrzech, i na
        kempingu w ktorym mieszkalam w budzie sprzedawali takie pycha niby hot dogi,
        kielbaski byly ichnie i musztarda tez, ale ta calosc tego smaku pozostala mi do
        dzis, tak to bylo pyszne i smakowite, i nigdzie wiecej i nigdy indziej,, nawet
        w nowym yorku,nie zjadlam czegos rownie pysznego i smakowitego na, cale chyba,
        zycie
      • ba_nita Re: Lub mititei - odpowiednik kofty. 25.06.07, 16:44
        Mięso (baranina, wieprzowina i wołowina) w stosunku 1:1:1, dodaje się jeszcze
        oprócz wymienionych przez Ciebie składników, łyżeczkę sody oczyszczonej.)))
        • Gość: ania_m Re: Lub mititei - odpowiednik kofty. IP: *.dip.t-dialin.net 25.06.07, 16:55
          taa, wiem ba_nito. facet z grilla zdradzil nam dokladnie ten przepis (oprocz
          wieprzowiny, jego ponoc nie mialy)prawie 30 lat temu bez oporow. ale jakos to
          nie to :(
          mysle, ze to rozno, woda, slonce i piasek jakis wplyw na moje kubki smakowe :)
          ale chyba nie chce pojechac do rumunii na kielbaske
    • fettinia Bagatello:) 25.06.07, 16:35
      Chyba razem spedzalysmy wakacje?:)
      Dodam jeszcze poziomki i jagody ze smietana w Jastarni:)I omlet jagodowy w Sopocie:)
      • bagatella Re: Bagatello:) 25.06.07, 16:46
        czy to aby bylo wtedy kiedy stonki nas atakowaly???
        • fettinia Re: Bagatello:) 25.06.07, 16:49
          Chiba chiba:DD
    • pinos Re: Moje pierwsze wspomnienia wakacyjne:) 25.06.07, 17:41
      Pikantna węgierska kiełbasa i langosz ze śmietaną, serem i czosnkiem...
      • Gość: Magda Re: tez Wegry..... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 25.06.07, 18:40
        czyli piekielnie ostre pieczone kurczaki z rozna na basenach w
        Miskolcu,mmmmmm...
        no i pierwsze wino (Tokaj pol na pol z woda) w wieku szczeniecym bo - tu cytat
        z taty - "bylo taniej niz sok", tez mmmmmmmmm...
        • ba_nita Re: Szprycer nadal doskonały na upały.)))nt 25.06.07, 18:53

    • jacek1f Banito:-)) Ty wiesz, ze przedawnienie to ??? 25.06.07, 19:06
      ile to lat???

      Bo nam tu kłus piękny (acz smaczny) opisujesz.

      Ja chyba pod wpływem tej wspominki, to też wegorza wspomnę - wedzonego
      smaodzielnie i samodzielnie.... hm.. "zabranego" z pupy kłusowniczej.

      Stręgielek koło Ogonek - za jednym wypłynięciem z wachtą młodych żeglarzy
      poranną zbieraliśmy "zgubione" 20-30 węgorzy na pupach....

      hej....

      :-)
      • ba_nita Re:Dlatego pierwsze wyjście z kuszą było w granica 25.06.07, 19:24
        ch 4-5 rano. Jak się nie udało strzelić to zawsze było w szuwarach coś do
        zabrania.))) A tak swoją droga to największy węgorz z kuszy miał 105 cm i
        grubość ramienia. Teraz na tych jeziorach raptem można płotki połowić. Taką
        gospodarkę zaprowadzili rybacy z Łupawska.
        • jacek1f albośmy sami poływiali z pup i z kuszy? :-)) n/t 25.06.07, 19:42
          • bagatella hej chlopaki, wy to wszystko do 25.06.07, 19:50
            pup i dup zawsze musicie sprowadzic, nawet jesli to nie w temacie. co z wami?
            a wasze inne wakacyjne, jacku?
            • ba_nita Re: Bagatello - pupa to kawał korka z nawiniętą na 25.06.07, 19:56
              niego żyłką/linką z haczykami, puszczona swobodnie w dryf po jeziorze z nadzieją
              na głodomora węgorza. Metoda kłusownicza.)))Nie ma nic wspólnego z dziouchami//rotfl
              • jacek1f oj Bagatelko - to Ty tylko o jednym? :-))) n/t 25.06.07, 20:33
    • Gość: ania_m a propos wegry IP: *.dip.t-dialin.net 25.06.07, 20:40
      cholera, na wegrzech bylam bedac dzieckiem pare razy, a w ogole langoszow sobie
      nie przypominam :( teraz mam znajoma wegierke, wiec wreszcie wiem jak smakuja
      a z tamtego okresu sprzed cwiercwieczem pamietam dwie rzeczy:
      - ostra pieczen wieprzowa w sosie z pure ziemniaczanym chyba a za to na pewno z
      korniszonem sprzedawane na plastikowych tackach z plastikowymi sztuccami na
      campingu w budapeszcie, ktory bodajrze "sentendre" sie nazywal
      - i knajpe na obudzie bodajze, czyli tez w budapeszcie, w bardzo zakazanej
      dzielnicy, przed nia dzieci cyganskie w moim wieku z petami i piwem - szok
      kulturowy pelny dla "dziewczynki z dobrego domu". w knajpie stalo akwarium z
      karpiami i kelner w smokingu i z mucha wylawial wskazana rybke, a po jakims
      sporym czasie oczekiwania wjezdzala na stol ostra zupa rybna halasle (dobrze
      pisze?).
      nie wiem, kto nam wtedy ta restauracje polecil, pewnie ktos na campingu, ale
      impreze i smak tej zupy do dzisiaj pamietam
    • fettinia tja dodam byle NRD:) 25.06.07, 20:52
      Poczatek lat 70tych:)Tak pysznych pstragow lowionych niedaleko w potoku i tak
      pysznej lemoniady nigdy wiecej nie udalo mi sie znalezc:)
    • wedrowiec2 Re: Moje pierwsze wspomnienia wakacyjne:) 25.06.07, 21:00
      Dawno, dawno temu...
      Rok 1964, Szklarska Poręba. Bardzo mały wedrowiec2 jest po raz pierwszy (i
      ostatni) na koloniach. Co drugi dzień na kolację jest kaszanka smażona z
      cebulką, produkt nie znany w wędrowcowym domu. Tego wspaniałego smaku do teraz
      nie zapomniałam:)
      • fettinia Wedrowcze:) 25.06.07, 21:26
        Bo kaszanka panie to teraz wcale nie jest kaszanka-kiedys to byla kaszanka a
        teraz za przeproszeniem nie jest zadna kaszanka:DDDDD-hmm interpretacja kielbasy
        z milej ksiazki;D
        ps-dlaczego mi sie wydawalo,ze jestes mlodsza ode mnie?Pewnie duch wiecznie mlody:D
        • ba_nita Re:Fetti - jak będziesz miała okazję zaopatrz się 25.06.07, 21:29
          w puszkowaną kaszankę "baltonowską" - przypomnisz sobie smak prawdziwej.
          • fettinia no ciut pozno hehe:) 25.06.07, 21:32
            bylam w Polandzie 2 tygodnie temu:)Ale zapamietam na przyszlosc:)U nos to sie
            krupniok nazywo:D
            • ba_nita Re: Krupniok nie jest kaszanką i odwrotnie. 25.06.07, 21:36
              Są jedynie podobne. Tak jak żymłok i kadrel.)))
              • fettinia Dobra to jaka roznica miedzy krupniokiem a 25.06.07, 21:56
                kaszanka?:)
                • ba_nita Re: Dobra to jaka roznica miedzy krupniokiem a 25.06.07, 22:18
                  Krupniok -cienkie flaki, nadziewane drobną kaszą:
                  www.czwa.odr.net.pl/produkt_regionalny/index.php?czytaj=00010
                  oryginalny krupniok może być tylko parzony i jest produktem regionalnym jak widać.
                  kaszanka - w grubym jelicie, z grubą kaszą i może być parzona i pieczona - bez
                  różnicy. Pewnie, że większość osób myli te dwie wędliny.
                  • fettinia Link sie spsul:) 25.06.07, 22:28
                    Czyli ja znam tylko krupnioka a nie znam kaszanki?:)
                    • fettinia tu napisalo ze to to samo:) 25.06.07, 22:33
                      pl.wikipedia.org/wiki/Kaszanka
                      wiec jak?:)
                    • ba_nita Re: Tego stwierdzić nie mogę.Link jeszcze raz: 25.06.07, 22:36
                      ale jak widać dyskusja na ten temat toczy się nie tylko u nas:
                      www.kuron.com.pl/forum/viewtopic.php?p=5293&sid=926a85a775a436624a335ec511935e14
                      Dla mnie różnica jest zasadnicza i właśnie tkwi w wielkości jelit (po za tym nie
                      kupisz krupnioka w puszce) i smaku też. Krupnioki są zdecydowanie łagodniejsze w
                      smaku.A tamten link przestał odpowiadać.
                      • fettinia Re: Tego stwierdzić nie mogę.Link jeszcze raz: 25.06.07, 22:52
                        hihi podoba mi sie dyskusja:)No i niestety dalej nie do konca wiadomo:)Moze
                        lepiej?:)
                        A kaszanki w puszce nie widzialam:)
                        • Gość: justyna Re: Tego stwierdzić nie mogę.Link jeszcze raz: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 15:12
                        • Gość: justyna Re: Tego stwierdzić nie mogę.Link jeszcze raz: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 16:04
                          Jeżeli kaszanka, to tylko z kaszą gryczaną. Jęczmienna czy manna wykluczone. A
                          w ogóle to najlepsza jest nie gotowana a pieczona, pyszności, niepowtarzalny
                          smak chrupiącej skórki. Jadalam taką na Kresach /obecnie Litwa/
        • wedrowiec2 Re: Wedrowcze:) 25.06.07, 21:38
          fettinia napisała:

          > ps-dlaczego mi sie wydawalo,ze jestes mlodsza ode mnie?Pewnie duch wiecznie
          mlody:D

          Młody, młody:)Chodzę w dżinsach i z plecaczkiem nie tylko po górach;)
          img46.imageshack.us/my.php?image=img3412qqqwy9.jpg
          • fettinia Re: Wedrowcze:) 25.06.07, 21:55
            No kochana widze nie tylko duch mlody-reszta rowniez:)Jednak nadmiar kg(czytaj
            Fetti)troche postarza:D
            • wedrowiec2 Re: Wedrowcze:) 25.06.07, 21:58
              Ale nadmiar fetti wypełnia zmarszczki. Dlatego zdjęcie z profilu;(
              • fettinia Re: Wedrowcze:) 25.06.07, 22:01
                Hihi poszlam po lupe-zmarszczek nie widac pse pani:D
                • wedrowiec2 Re: Wedrowcze:) 25.06.07, 22:10
                  To wynik słabej rozdzielczości monitora;)
                  • fettinia Re: Wedrowcze:) 25.06.07, 22:14
                    anienie-monitor mam pierwszej jakosci:)Prosze mi tu bez falszywej skromnosci:)
                    Nawet mi sie rymlo hihi:)
                    • onthelake Re: Wedrowcze:) 26.06.07, 07:05
                      Zupa jagodowa w Jastarni to baardzo wczesne wspomnienie.Cytrynada z plasterkami
                      cytryny z wielkiego termosu niebieskiego nalewana przez pania sprzedawczynie do
                      kubeczkow plastikowych.To w Sliwnie kolo Rewala.Cysterna z mlekiem zatrzymywala
                      sie przed naszym osrodkiem domkow kempingowych w Sliwnie i nalewali mleko do
                      wiadra metalowego.To mleko przykryte gaza stalo w namiocie telewizyjnym na
                      stole,byla taka dluga miarka i kazdy sobie nalewal do swojego maczynia i bral
                      do domu.Byla tez smietanka dla dzieci.Te smietanke wypijali dzieciom panowie na
                      kacu a my dzieciaki pilismy to mleko po kryjomu prosto z miarki jak sie pic
                      chcialo.
    • momas Re: Moje pierwsze wspomnienia wakacyjne:) 26.06.07, 09:16
      Obiad na plaży w Rowach - wczesne lata 70....
      Swieżowędzona ryba (makrela????), chrupiaca bułka i serek homogenizowany...
      O rany...
      Dla mnie ewenementem był taki obiad, bo wakacje spędzałam z ojcem, który na
      codzień zabraniał wszelkiego iezdroego jedzenia.
      A do niego zaliczało sie niemal wszystko kupne....(białe pieczywo, kupne
      mkrony, kupne dzemy, serek homo, no nie sposób wymienić tego wszystkiego. Tyle
      tylko, ze jak mał na wakacjach córeczki, a żona w domu została - to się mu
      cudownie odmieniło. No ale tylko, na wakacje :)
      Poza tym, jak wspomniałam - były to wczesne lata 70-te. Mieliśmy wynajęte pól
      chałupy u gospodarza w Gardnie Wielkiej. Wtedy, jakoś byliśmy sensacją w tej
      wsi. No - nie było takiego masowego najazdu turystów z miasta w tym regionie.W
      GS traktowno nas "jako spejalnych gości" Pamiętam ogromne, pyszne schabowe..
      Ja, typowy przedstawiciel rodziny mieszczuchów od pokolen, marzaca o
      rodzinie "na wsi" mogłam wreszcie poczuc smak wsi. Do dzisiaj pamietam, jak
      chodziłam z gospodynią po krowę na pastwisko, na bosaka, po wygrzanych kocich
      łbach. Po droodze zawsze gspodyni wyrywała mi taką świeżą marchewkę do
      chrupania....
    • pocztufka Re: Moje pierwsze wspomnienia wakacyjne:) 26.06.07, 10:04
      zupa z młodych, ogródkowych warzyw przygotowana przez babcię i jedzona na
      podwórku z całą dzieciarnią
      a na deser:
      rabarbar z cukrem
      i
      kompot porzeczkowo-agrestowy

      gorący chleb z piekarni polewany miodem

      świeży groszek rwany prosto z krzaka

      boże, jakie słodkie dziciństwo! :)
    • pinos Re: Langosze niedawno robiłem. Na szczęście 26.06.07, 17:25
      Robię na kefirze i nie bardzo jest co zamrażać... ale w sumie i tak robią sie
      same, trzeba tylko wpaść na to 24 godziny wcześniej...
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,40845911,40845911.html?f=777&w=40845911&a=40845911

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka