Dodaj do ulubionych

ryba zwana "basa" - czy znacie

IP: *.for.connect.net.au 26.07.07, 09:41
nazwa oczywiscie angielska, pod taka znana jest w australijskich
supermarketach. slodkowodna, hodowlana, z Wietnamu,
mam nadzieje, zenie jest to slawetna panga

no mam ochote sprobowac
Obserwuj wątek
    • Gość: ania_m wikipedia prawde Ci powie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 10:14
      en.wikipedia.org/wiki/Basa_fish
      pl.wikipedia.org/wiki/Panga_%28ryba%29
      jesli nie dokladnie ten sam syf, to bardzo podobny. moze przynajmniej jakos
      lepiej chodowany?
    • albacora Re: ryba zwana "basa" - czy znacie 26.07.07, 11:37
      zdecydowanie panga
    • Gość: gm Re: ryba zwana "basa" - czy znacie IP: *.wa.bigpond.net.au 26.07.07, 12:36
      Nikt z moich znajomych ( tu w Australii) nie kupi ryby z Wietnamu, nawet jezeli
      sa tansze. Jest tyle lokalnych wspanialych ryb. Szkoda zdrowia.
      BTW, czy ktos widzial jak wyglada rzeka Mekong? Bo ja tak...
      • bagatella Re: ryba zwana "basa" - czy znacie 26.07.07, 13:09
        widzialam reportaz w tv w ubieglym roku, tam jest az czarno od tych ryb, nie
        wiem ile tam ich sie gniezdzi na m/2 ale to sa tony, cale tony, nieprzyjemnie
        to wszystko wygladalo... i jeszcze wlasciciel takiej 'parceli' najspokojniej w
        swiecie plynal sobie lodeczka po nich opowiadajac o zaletach takiej hodowli.
        horror, odebralo mi to ochote na pange na zawsze, pomijajac jej pseudo walory
        smakowe i zdrowotne.
    • ba_nita Re:A to nie chodzi o tę rybę? 26.07.07, 15:47
      www.fishing.pl/ryby/ryby_swiata/bass_malogebowy
      • Gość: ania_m raczej nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 15:54
        ta twoja sie po angielsku "smallmouth bass" nazywa a nie "basa fish". inne
        regiony wystepowania, inna nazwa lacinska itp
        www.google.de/search?q=Micropterus+dolomieui&sourceid=navclient-ff&ie=UTF-8&rlz=1B2GGGL_deDE177
      • Gość: senin tak, to chyba panga... IP: *.for.connect.net.au 26.07.07, 16:12
        i chyba jednak sie nie skusze...musze poszukac czegos innego na tzw
        zamrazarkowa rezerwe
        • Gość: ania_m Re: tak, to chyba panga... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 20:12
          nie wierze, aby w australii byly z tym trudnosci :)
    • veeto1 Re: ryba zwana "basa" - czy znacie 26.07.07, 20:30
      Jadłam atlantycką rybę "bas" (nie "basa") i z całą pewnością nie była to panga.
      Chociażby dlatego, że podano mi ją całą. Była wielkości mniej więcej pstrągą i
      smakiem pangi nie przypominała.
      • bagatella A nie byl to przypadkiem Bar? 26.07.07, 21:49
        bo bas to takiej nie znam, a bar to jak anjbardziej ryba atlantycka lub dzies
        juz czesto hodowlana. jedna z lepszych ryb i faktycznie podobna do pstraga
    • ampolion Re: ryba zwana "basa" - czy znacie 26.07.07, 20:51
      Są różne odmiany tej ryby (bass), występuje w rozmaitych akwenach.
      images.google.com/images?hl=en&q=fish+bass&btnG=Search+Images&gbv=2
      • Gość: ania_m tylko ze bass to calkiem nie basa nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 21:44
      • bagatella ampolionie, 26.07.07, 22:01
        nei jestem moze rybim znawca, ale te twoje bassy to mi na Mietusa wygladaja, a
        to sie ma do pangi jak szptotka do karpia
        • szopen_cn Re: ampolionie i bassa ogolnie 27.07.07, 01:26
          bagatella napisała:

          > nei jestem moze rybim znawca, ale te twoje bassy to mi na Mietusa wygladaja,
          a
          > to sie ma do pangi jak szptotka do karpia

          Ja sie troche na rybach znam.

          Te rozmaite bassy z mietusem niewiele maja wspolnego, inna ryba w Polsce nie
          wystepujaca.

          Do tematu wracajac to bassa filets sprzedawane w Australi to sa filety z mekong
          catfish (slodkowodna, roslinozerna ryba) pochadzace z farm ryb z Wietnamu.

          Nie bardzo wiem co to jest panga ale podejrzewam, ze to jest dokladnie to samo.

          W TV kilkakrotnie byly reportaze na temat hodowli tych ryb w klatkach pod
          houseboats i w innych podobie zastraszajacych warunkach.

          Jak w przypadku wielu rozmaitych histori w mediach sie pojawiajacych byla to
          prawda, tyle ze nie cala.

          Wietnam produkuje rocznie setki tysiecy ton filetow z owej ryby, eksportowanych
          na caly swiat, w zdecydowanej wiekszosci przypadkow bez najmniejszego problemu
          przechodzacych wszelakie testy jakim importowane produkty spozywcze sa
          poddawane.

          Jak oczywiscie mozna sie domyslic taka konkurencja wobec lokalnych "dostawcow"
          ryb nie spotyka sie z najlepszym przyjeciem i dlatego bardzo intensywnie szuka
          sie dziury w calym i bardzo naglasnia wszelakie problemy.
          A problemy czasem sie zdarzaja, to normalne przy takiej skali, ze raz czy dwa
          razy do roku jakas partia rybich filetow gdzies tam na swiecie nie przejdzie
          kontroli sanitarnej czy innej. To z podobna czestotliwoscia zdarza sie nawet w
          produktach spozywczych pochodzacych z bardzo rozwinietych panstw.

          Zdarzylo sie kiedys, ze bylem na takiej farmie rybnej w Wietnamie i to co
          widzialem nie odbiega standartem od farm w Europie czy w Australi. Normalne
          farmy. I to wlasnie te normalne farmy produkuja ryby na eksport (bo tylko w
          taki sposob mozna tyle tych ryb wyhodowac) a te w TV mieszkajace w klatce pod
          lodka to raczej domowa hodowla cos jak kury w ogrodku.

          Czyli panikowac nie ma potrzeby.

          Do Australi wracajac to moim przynajmniej zdaniem bassa aczkolwiek tansze niz
          inne ryby w kwesti jakosc/cena nie wypadaja najlepiej. Jesli mialbym kupic
          zamrozone filety to hake (z RPA) duzo lepiej sie sytuuje.

          Na szczescie nie jest az tak trudno na miejscu ryb czy innych morskosci nalapac.
          • Gość: senin dziekuje wszystkim IP: *.for.connect.net.au 27.07.07, 08:23
            zwlaszcza szopen ustawil sprawe jak siem nalezy ;))

            nie bylabym soba gdybym nie sprobowala, mimo wszelkich ostrzezen:)

            powiem tak -smakowo mi nie odpowiada, choc konsystencja po usmazeniu OK -
            przed smazeniem za to fatalnie - maze sie totopod palcami, no jekies takie
            rzmiekczone jest.

            szopenowi dobrze radzic,pewnie ze sobie nalapac ryb! mozna, jak sie ma czas i
            wie jak to zrobic;)

            ale teraz juz wiem, czego nie bede kupowac. a hake tez mi nie odpowiada - wole
            nile perch. Ale najlepsze sa(choc dwa razy drozsze) filety barramundi z
            Tajlanii. chyba przy nich zostane. No i od czasu do czasu poszperam w sklepach
            rybnych. Z tym ze ostatnio mnie rozczarowuja. Trudno kupic jakas rybe w
            calosci. Wyglada na to ze dla Australijczykow ryba=filet. Poza filety
            wyobraznia kulinarna nie siega.

            na szybki obiad taki filet jest ok , alena jakas celebracje marzy sie okazala
            rybna ... glowa zcala reszta



            • Gość: szopen Re: dziekuje wszystkim IP: *.lnk.telstra.net 30.07.07, 03:04
              Gość portalu: senin napisał(a):

              > zwlaszcza szopen ustawil sprawe jak siem nalezy ;))
              >
              > nie bylabym soba gdybym nie sprobowala, mimo wszelkich ostrzezen:)
              >
              > powiem tak -smakowo mi nie odpowiada, choc konsystencja po usmazeniu OK -
              > przed smazeniem za to fatalnie - maze sie totopod palcami, no jekies takie
              > rzmiekczone jest.
              >

              Wiele slodkowodnych ryb tak ma, morskie sa jednak zazwyczaj bardziej "solidne".

              > szopenowi dobrze radzic,pewnie ze sobie nalapac ryb! mozna, jak sie ma czas i
              > wie jak to zrobic;)

              No to byl jedne z glownych powodow mojej przeprowdzki.
              >
              > ale teraz juz wiem, czego nie bede kupowac. a hake tez mi nie odpowiada -
              wole
              > nile perch. Ale najlepsze sa(choc dwa razy drozsze) filety barramundi z
              > Tajlanii. chyba przy nich zostane. No i od czasu do czasu poszperam w
              sklepach
              > rybnych. Z tym ze ostatnio mnie rozczarowuja. Trudno kupic jakas rybe w
              > calosci. Wyglada na to ze dla Australijczykow ryba=filet. Poza filety
              > wyobraznia kulinarna nie siega.

              Wprawdzie ryby na pludniu sporo roznia sie od tych dostepnych na polnocy ale
              podejrzewam, ze w sklepach jest dostepne to co wszedzie plus troche lokalnych
              specjalow.

              Czyli w Qld (o ile sie nie myle) to z lokalnych polecilbym rozmaite parrot fish
              lub tuskfish, rock cod i inne cod. Te nie sa loklanie zbyt wysoko cenione
              (wyglad?) ale warte proby.

              Z bardziej popularnych to whitning we wszelkich odmianch jest eksta, wielkie to
              nie rosnie ale smakiem nadrabia. Sweatlip, flathead, red emperor i coral trout
              ciesza sie zasluzonym szacunkem.


              > na szybki obiad taki filet jest ok , alena jakas celebracje marzy sie okazala
              > rybna ... glowa zcala reszta.

              Snapper heads? W mojej okolicy kazdy porzadny sklep oferuje.
              • Gość: senin szopenie ! reality checksie klania ;)) IP: *.for.connect.net.au 30.07.07, 11:06
                musisz sobie przyswoic jedna podstawowa prawde: jak sie mieszka w central
                queensland to trza robic tak jak centralquinslandczycy - chleb tylko z worka
                bialy, ryby tylko w filetach, zserow tylko australijskie itd

                dzieki Bogu, ze duze supermarkiety maja troche standartowych przypraw
                azjatyckich itd.Ja juz mam takiego pecha- jak odkrylam w sklepie (Coles)ciabatte
                to albo musialam czatowac na nia bardzo rano, albo sie bez niej obejsc, bo
                kierownik dzialu piekarni powiedzial mi ze wykladaja ma polki codziennie 3 i
                jak sie nie zalapie to "stiff ....", podobnie bylo z karminym ziarnem
                kurczakiem, podobnie z chlebem na zakwasie

                co do ryb - masz racje, mamy tutaj wszystkie te gatunki, lacznie z jew fish,
                hussar, bream, ba nawet whiting (choc to rarytas) - ale trzeba na nie "polowac"
                nawet w sklepie rybnym, bo jako ze tu popyt glownie na gotowane krewetki i
                filety rybne, bardzo rzadko znajda sie ryby w calosci na lodzie -w kazdym razie
                tak nieczesto, ze juz przestalam odwiedzac sklepy rybne - sa ich trzy w moim
                miasteczku

                a szkoda, bo problemow z popytem na wszelkie miedzynarodowe frykasy z pewnoscia
                by nie bylo, jako ze tojedna z miejscowosci gdzie ludzie - profesjonalisci
                przybywaja do roboty z najwiekszych metropolii australii. No coz zasciankowe
                myslenie nie jest polska specjalnoscia ;))

                wracajac do ryb: tez kupilam se wedke ;) od czasu do czasu sie jakas bream
                trafi, od biedy dobry jest mullet- i wiadomo smak takiej zlapanej przed godzina
                jest nie do powtorzenia
                • szopen_cn Re: szopenie ! reality checksie klania ;)) 31.07.07, 02:20
                  Ja sie ciut w reality orientuje.
                  Pare lat w roznych daleko od szosy polozonych miejscach spedzilem i znam ta
                  przyjemnosc wozenia "delikatesow" setki kilometrow i oczywiscie wszelakich
                  improwizacji.

                  Tu w Adelaide jest na szczescie chyba wszystko czego sobie mozna zamarzyc.
                  I to w wielu odmianach, nie tylko ryby.

                  Jew fish zwana tez mulloway ma bardzo dobra reputacje i co ciekawe inaczej niz
                  wiekszoc ryb podobno im wieksza tym lepiej smakuje.

                  W moim przypadku problem jest taki, ze zlapalem ta mulloway fever (ciezka
                  bardzo jest to przypadlosc) i niestety nie mialem jeszcze okazji sprobowac.
                  Bo stwierdzilem, ze zjem dopiero kiedy sam go zlowie a to nie jest rzecz
                  najprostsza. Zlowilem juz 15 ale najwiekszy mial 72cm czyli o 3 za malo.

                  Wiosna idzie szanse rosna.
          • bagatella Chopenie:) 27.07.07, 12:29
            mnie chodzilo o te bassy do ktorych ampolion zapodal linka, a te to wypisz
            wymaluj mietusy(lotte po francusku) i pangi nawet nie przypominaja. dwie
            podobne pisownie i dwie rozne ryby.
            a w reszcie tematu zgadzam sie z toba jak najbardziej, pzdr
            • Gość: szopen Re: Chopenie:) IP: *.lnk.telstra.net 30.07.07, 02:35
              bagatella napisała:

              > mnie chodzilo o te bassy do ktorych ampolion zapodal linka, a te to wypisz
              > wymaluj mietusy(lotte po francusku) i pangi nawet nie przypominaja. dwie
              > podobne pisownie i dwie rozne ryby.

              :):):)
              Ciut delikatnie i ostroznie polemizujac to mietus jest ryba z dorszowatych i
              wyglada o tak:
              www.wedkarybka.neostrada.pl/mietus.htm
              Bass w jego wielu odmianach (bo jednak sporo ryb tak nazywaja) w lika ampoliona
              wyglada inaczej.

              :)

        • ampolion Re: ampolionie, 27.07.07, 18:55
          Pytanie było: "ryba zwana 'basa' - czy znacie?"
          • foxie777 Re: ampolionie, 30.07.07, 16:30

            Ja czasami jadam rybe bass,z Chile, jest fantastyczna ale droga
            24 dolarow za funt. Wystepuja one niestety coraz rzadziej i nawet grozi
            im "Wylowienie".
            Co do ryb z Wietnamu, Korei itp to do ust nie biore. Tam jest
            woda zanieczyszczona i sie boje.

            pozdr
            • pinkink2 Szopenie, Szopenie... 30.07.07, 16:56
              • pinkink2 Re: Szopenie, Szopenie... 30.07.07, 17:19
                po tej inwokacji z przytupem,ucieklo. Sorry

                Z przytupem, dlatego, ze ja sie tak ucieszylam na wiesc, ze znasz sie na rybach
                i w razie naglej potrzeby bede mogla zapytac.
                Mieszkam w pld Kalifornii, gdzie ryb jest sporo w grocery stores ale dopiero jak
                trafilam do chinskich sklepow, zobaczylam co znaczy "sporo".
                Ilosc i rozmaitosc ida w parze, wszystkie swieze i zachecajace do kupna. Coz,
                kiedy sie nie znam.
                A ryby kocham.
                Czasem wypuszczam sie tam i kupuje po omacku sugerujac sie czasem nazwa albo
                wygladem, ale generalnie to chcialabym skosztowac je wszystkie.)))
                Ostatnio kupowalam 'milky fish', mackrel /to 'nasza' kochana makrela/, 'bonita',
                yellow croaker, king fish. (Chcialam cos nieduzego. Mialam plany zasolenia, jak
                sledzie, ale nic z tego nie wyszlo;)).
                Wszystko na 'czuja'.
                Mam mala, ogrodowa wedzarenke i czasem mnie bierze ochota, zeby uwedzic cos poza
                lososiem, bo raz, ze hodowlany i farbowany, a dwa, ze takie bogactwo w chinskich
                sklepach i grzech nie skorzystac, a ja bezradna ze swoja niewiedza jak dziecko...
                No, to jeszcze raz sie ciesze.)))
                Wybiore sie tam, poodpisuje nazwy i zapytam, OK?

                • szopen_cn Re: Szopenie, Szopenie... 31.07.07, 02:26
                  Pinkink,

                  Z przyjemnoscia poradze.

                  Z tymi rybami po swiecie to jest takich kilka problemow.
                  Ta sama ryba nawet po angielsku w roznych miejscach inaczej sie nazywa.
                  I odwrotnie w roznych miejscach ryby o tej samej nazwie czesto dosc znacznie
                  sie roznia.
                  Rozmaite "marketingowe nazewnictwo" czesto podciaga ryby pod lepiej brzmiace
                  nazwy.
                  W rozmiatych miejscach ludzie maja bardzo rozne preferencje i czesto w jednym
                  miejscu ryba pogardzana jest w innym bardzo ceniona.

                  Ale cos tam zawsze da sie wykombinowac.
                  • bagatella Re: Szopenie, Szopenie... 31.07.07, 09:57
                    no wlasnie, uderzyles w samo sedno bo musze sie jakos obronic z tym mietusem.
                    na fotkach od ampoliona te ryby to sa po francusku Lotte i jako, ze nie znalam
                    tej ryby z polski wiec poszlam do madrego slownika i on mi powiedzial, ze Lotte
                    to Mietus. a mietus ktorego ty wkleiles nie ma nic wspolnego z Lotte.
                    i badz tu madrym... rece opadaja
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka