jo.hanna
12.12.07, 11:21
korzystacie z przewodnikow po restauracjach? Bo ja tak. Kupuje, czytam w miare
dokladnie, czasami odwiedzam polecane restauracje. Ostatnio pojechalysmy z
przyjaciolka do restauracji z 2 widelczykami Gambero Rosso i 1 gwiazdka od
Michelina. Bylo dobrze, ba, bylo bardzo dobrze...ale czy lepiej? Czy warto
bylo placic wiecej tylko dlatego, ze Gambero i Michelin dali odznaki? Od
wiekow Gambero, Michelin i Gault M. wreczaja laurki. Z racji utraty punktow u
GM kucharz popelnil samobojstwo. Koneserzy i snobi (czy tylko snobi?) zapisuja
sie na listy czekajacych na stolik. No i przegladajac Michelina mozna
zauwazyc, ze gwiazdki dostaje sie 1) za kuchnie francuska 2) kuchnie francuska
3) jesli jest sie we Wloszech to za kuchnie wloska z wplywami francuskimi.
Obowiazkowe sa ryby, owoce morza, trufle i czekolada gorzka (najlepiej
Valrhona). Czyli Michelin kostnieje? Promuje jedyna i sluszna wersje kuchni
eleganckiej? Gambero Rosso ma chyba podobnie, tzn. premiuje kuchnie wloska.
Wiec zrezygnowac z dawania widelczykow lub gwiazdek? A jesli nie odznaki, to
co? Pomysl Slow Food? Pomysl szczytny, nie powiem. Tylko ze zaczyna byc ofiara
wlasnego sukcesu. Doskonale i innowacyjne miejsca wrzucane sa do wora z
miejscami bez polotu, za to uzywajacymi produktow regionalnych i sezonowych.
Znam kilka(nascie) miejsc, doskonalych z reszta, ktore byly a nie sa w
przewodniku slow food. Wlasciwie na dzien dzisiejszy bycie w przewodniku
Osterie d'Italia gwarantuje sukces. I czasami restauracje robia wymagane
minimum, zeby sie w nim znalezc i utrzymac. Nacielismy sie kilka razy.
No i z polskiego gruntu: Maklowicz, Bikont i co. Pochwala restauracje, tlumy
wala drzwiami i oknami i w pewnym momencie wlasciciel orientuje sie, ze nie
musi sie wysilac, bo nawet jesli straci jednego klienta, na jego miejsce
przyjda nastepni.
Wiec moze jednak najlepiej pytac tubylcow? Tylko czy pytanie tubylcow w Polsce
zda egzamin?
PS: tak mi sie zebralo na dewagacje okolo -przewodnikowe