Dodaj do ulubionych

serie obiadowe

19.02.08, 09:40
czyli jak to zrobić, żeby codziennie jeść coś innego, ale nie
codziennie gotować od nowa cały obiad. Ja daję poniżej dwa przykłady
i proszę o podzielenie się swoją wiedzą. Tylko proszę nie piszcie
ogólników typu "gulasz na drugi dzień tez jest dobry", tylko
konkretne przykłady, najlepiej z przepisami.

1. pierś z kurczaka pokrojona na mniejsze kotleciki, sól, pieprz,
obtoczona w mące i usmażona. W pierwszy dzień sos lazur, bardzo
prosty do wykonania: śmietanka UHT 30% podgrzana i roztopiony w niej
trójkącik lazura+ząbek czosnku. Do tego gotowane brokuły i ziemniaki.

Na drugi dzień reszta wczorajszej piersi (odłożonej po usmażeniu) w
sosie pomidorowym: na oliwie podgrzewamy trochę cebuli i czosnku
wlewamy przecier pomidorowy melissa na przykład, doprawiony do
smaku, do tego te kotlety i podane z makaronem.

2. pieczeń ze schabu - w pierwszy dzień po prostu pieczeń, w drugi
dzień zapiekanka: makaron, śliwki suszone, orzechy włoskie, ananas i
ten schab, trzeci dzień - tortilla z warzywami i resztą schabu.

dziękuję za uwagę :)
Obserwuj wątek
    • ba_nita Re:Nic z tego - zbuntowałyby mi się kubeczki 19.02.08, 09:47
      smakowe. Jadamy jednodaniowo i od lat przyjął się schemat:jednego dnia zupa,
      następnego coś w stylu drugich dań. Mięsa porcjuję przed zamrożeniem na
      pojedyńcze porcje (gulaszowe oczywiście więcej ale po ugotowaniu można spokojnie
      zamrozić gotowe danie na "zaś")tak, że nawet jak goście wpadną to nie ma
      problemu. I tak to sobie spokojnie hula. Wyjątkiem są gołąbki, których muszę
      nagotować sporo bo moja lepsza połowa może je jeść codziennie ale z nimi już się
      nic nowego nie dokona.
      • ba_nita Re:Oczywiście pomijam transformację rosołu 19.02.08, 09:48
        w inne zupy bo to norma.)))
        • poughkeepsie Re:Oczywiście pomijam transformację rosołu 19.02.08, 10:06
          trzeba dobrze planować:) Zastanowić się co się chce jeść w danym tygodniu
          (przynajmniej z grubsza) i takie zakupy zrobić. My bardzo rzadko jadamy dwa razy
          pod rząd to samo, z wyłączeniem zup, bo robić pół litra zupy się mija z celem.
          Ja jestem wege więc jem bardzo dużo jarzynowych potraw, gulaszy. zapiekanych
          makaronów itp. Mąż czasem je mięso, ale rzadko, najczęściej ma to samo co ja
          tylko z dodatkiem mięsa.
          Jemy np.: zapiekanki makaronowe ze szpinakiem, pieczarkami, sosem pomidorowym
          serem. Naleśniki na słodko i wytrawnie. Kasze i ryże z gulaszem jarzynowym,
          risotto, pizze, pieczone ziemniaki z dodatkami, zapiekanki jarzynowe, itp.
          Generalnie mamy bardzo urozmaiconą dietę, bo to klucz do zdrowia. Poza tym nudzi
          mnie jedzenie tego samego :)
          • Gość: ania_m Re:Oczywiście pomijam transformację rosołu IP: *.pools.arcor-ip.net 19.02.08, 10:27
            albo robie cos z zalozenia na 2 dni (np gar zupy), albo gotuje
            codziennie co innego i nie mam problemu. faktycznie lepiej sobie w
            miare mozliwosci rozplanowac jadlospis na pare dni, ale przewaznie i
            tak tego sie scisle nie trzymamy :)
            ostatnio wsadzilam resztki pulardy pieczonej z cytrynami do sosu
            potrawkowego. zjesc sie dalo, rewelacyjne nie bylo.
            w moim przekonaniu resztki upieczonego miesa najlepiej spozytkowac
            na kanapki. cudowanie z nich na sile nowych potraw nie przyniesie
            orgii doznan smakowych.
            moze gdybym bawila sie w pierozki i krokieciki mozna byloby zmielone
            resztki do nadzienia dodac. z braku czasu nie bawie sie, wiec nie
            moge sluzyc konkretna rada
            • ba_nita Re:Resztki pieczeni i wędlin nadają się jeszcze do 19.02.08, 10:46
              bigosu i to jest dla nich najlepsze i najsmaczniejsze miejsce.
    • ilekobietamalat Re: serie obiadowe 19.02.08, 10:27
      nie lubie jest seryjnie bo zawsze mam ochote na cos innego:)
      ale w zamrazarce mam 5 rodzajow sosow z ktorych moge robic
      zapiekanki,makarony, lasagne. kilka rodzajow pierogow domowej
      roboty, kompytka, pomidory panierowane, cammembert panierowany..
      generalnie cala zawartosc zamrazarki to rzeczy do zrobienia od razu,
      wystarczy do tego jakas kasza,makaron, ewentualnie fasola czy
      cieciezyca (wlasnie curry z ciecierzycy tez mroze):)
      ale ja mam lepiej bo jestem bezmiesna, u mnie w ogole wszystko
      szybciej sie robi;P

      cholerka rozpisalam sie i wyszlo nie na temat;>
      hmm to moze jednego dnia makaron z sosem, a drugiego dnia
      zapiekanka warzywna z tym samym sosem, beszamelem i serem?:>
    • default Re: serie obiadowe 19.02.08, 10:37
      Gotując rosół, zawsze wytwarzam go więcej, aby na drugi czy trzeci
      dzień przerobić go na inną zupę - najczęściej pomidorową. Zarówno
      rosół, jak i pomidorową uwielbiamy z cieniutkim krojonym makaronem ,
      najlepiej "Goliard". Jak zostanie takiego makaronu to się go
      odsmaża - na maśle z oliwą podsmażam pokrojony w paseczki bekon, 1-2
      ząbki czosnku, wrzucam makaron, solę, mocno pieprzę, smażę tyle,
      żeby makaron częsciowo się zrumienił - ulubione danie mojego męża!
      Pozostałe z obiadu mięso duszone mieszam np. z makaronem czy ryżem
      oraz jakimiś warzywkami (np. z mieszanki mrożonej) i robię
      zapiekankę. Jak do obiadu mają być prostackie, banalne tłuczone
      ziemniaki ;-)) to gotuję więcej, żeby mieć na drugi dzień gotowy
      półprodukt do kopytek albo kotletów ziemniaczanych.
      • niedzwiedzica_sousie Re: serie obiadowe 19.02.08, 10:40
        a jak robisz te kotlety ziemniaczane?
        • default Re: serie obiadowe 19.02.08, 11:43
          Kotlety ziemniaczane robię spontanicznie, tzn. nie mam jakiegoś
          konkretnego przepisu, ugniecione ziemniaki mieszam z jajkiem,
          odrobiną tartej bułki, potem dorzucam co mi tam wpadnie w rękę -
          podsmażoną cebulkę, biały ser, żólty ser, pieczarki, resztki wędlin,
          szczypiorek, natkę - w dowolnych zestawach i kombinacjach. Formuję
          kotlety (w formie "placków" lub "wałeczków") panieruję w jajku i
          bułce, smażę na złoto z obu stron. Podaję "na sucho" z surówką albo
          z sosem - pomidorowym, pieczarkowym.
      • turchanyi Re: serie obiadowe 19.02.08, 11:29
        Ziemniaczany półprodukt może też być podstawą do rolady
        ziemniaczanej z różnymi nadzianiami (rybne, mięsne, warzywne).
        Rolada wspomniana w wątku "Jadłospisy z Przyjaciółki". Kiedyś to
        praktykowałam, dobre było.
    • ruskie-pierogi Re: serie obiadowe 19.02.08, 14:23
      Najczęstsza seria to pieczony kurczak/filet z indyka i następnego dnia sałatka
      np z ryżem, kukurydzą i resztą kurczaka/indyka.
    • default Re: Rosół - danie superwydajne 19.02.08, 15:02
      Poza tym, że rosół jest bazą do nieograniczonej ilości zup to
      oczywiście po rosole pozostaje ugotowane mięso i warzywa. Często
      idzie to do psich i kocich misek, ale kiedy mięsa jest sporo i
      więcej niż kości to się je miele i robi farsz do pierogów,
      naleśników, pyz, czy po prostu formuje się z niego krokiety,
      obtacza w bułce i smaży. Ostatnio nawet upiekłam niewielki pasztecik
      z mięsnych pozostałości rosołowych, wydszedł niezły, gdyż mięsa były
      różnorodne (kurczak, kaczka, indyk, cielęcina) Z warzyw można zrobić
      sałatkę jarzynową (ja nie robię bo nie przepadam). Ponadto mięsko z
      rosołu (kurze lub indycze, np z szyi) można pokroić drobno, ułożyć w
      miseczkach, przyozdobić marchewką, jajkiem na twardo, groszkiem,
      rozpuścić w rosole żelatynę i zalać - otrzymamy galaretkę drobiową.
      Kiedy rosół gotujemy na wołowinie - najlepiej na rostbefie z kością,
      to mięso możemy użyć do drugiego dania, podduszając je w sosie
      chrzanowym lub musztardowym. Chrzanowy lepszy.
    • paulinaa Re: serie obiadowe 21.02.08, 11:40
      musze kiedys zrobic te piers z sosem lazur:)
      a piers z poprzedniego dnia mozna wykorzystac do sałatki z chinskiej
      zupki:)
    • eeela Re: serie obiadowe 21.02.08, 11:51
      Nigdy specjalnie nie planuję takich "serii". Często wychodzą same - po prostu
      patrzę, co zostało i wymyślam, co z tego można zrobić, na co mam ochotę :-) Z
      ostatnich dni na przykład: był gar rosołu, którego nie przerabiałam na inną
      zupę, bo byłam (wciąż jestem, cholera) bardzo chora i nie mogłam nic innego w
      siebie wcisnąć. Jak mi wrócił apetyt, resztę rosołu i mięso kurczęce zużyłam do
      zrobienia potrawki, którą podałam z ryżem. Zostało trochę ryżu, więc na następny
      dzień zrobiłam burritos z nadzieniem mięsno-fasolowo-ryżowym. Nadzienia zostało
      sporo, więc dodałam do niego przetarte pomidory i był sos do makaronu. Nigdy nie
      planuję takich "ciągów" z wyprzedzeniem, bo trudno mi przewidzieć, ile czego i
      czy w ogóle zostanie.
      • ag.gu Re: serie obiadowe 21.02.08, 12:32
        przeważnie robie podobnie,starając się urozmaicać jak się
        da.Ponieważ czasem zostaje kolejno w lodówce po jednej porcji tego
        lub ramtego,zdarza się tzw. dzień pt. "resztki" i wtedy każdy je co
        innego.Poza tym przeważnie gotuję więcej niż na jeden obiad,więc
        staram się przeplatać dania tak,aby te same zestawy się nie
        powtarzały.
      • niedzwiedzica_sousie Re: serie obiadowe 22.02.08, 09:01
        zazdroszczę weny i umiejętności!!
    • Gość: km Re: serie obiadowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 12:38
      Mamy z żoną dwa rozwiązania postawionego problemu:

      1. Gotowanie dań mięsnych w dużych ilościach (pieczeń, gulasz itp) i
      zamrażanie jednodniowych porcji (z tego co zostanie po pierwszym
      dniu). Zapas w zamrażarce stanowi co najmniej 5 różnych potraw

      2. Gotowanie potraw na dwa dni, ale na przemian. Np ta sama zupa w
      poniedziałek i wtorek, to samo mieso we wtorek i środę, do tego
      codziennie inna jarzyna.

      Jest też mozliwe modyfikowanie dań np:
      pierwszego dnia rosół, na drugi dzień zupa pomidorowa
      pierwszego dnia ziemniaki puree, na drugi dzień kopytka

      Pozdrawiam
      • Gość: agata2 Re: serie obiadowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.08, 10:18
        Chyba ugotuję dużo gulaszu i zamrożę. Ale czy dodawać warzyw czy
        tylk cebulę - aby później dobrze smakował po odmrożeniu? I czy po
        odmrożeniu trzeba go zagotować czy tylko podgrzać? Prosze o rade
        • Gość: km Re: serie obiadowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 11:04
          Dodawanie warzyw do gulaszu to kwestia upodobań smakowych, a także
          dostępności. Mogą być różne wersje:
          - z cebulą
          - z pieczarkami i cebulą
          - z papryką
          - z włoszczyzną
          Ja zawsze zamrażam gotowe, w pełni doprawione danie, to znaczy po
          odmrożeniu już nic nie dodaję i nie doprawiam. Jednodniową porcję
          wyjętą z zamrażarki w zasadzie tylko odgrzewam (przeważnie w
          kuchence mikrofalowej) - nie ma konieczności zagotowania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka