ewajer
29.03.09, 17:13
nigdy nie byłam dobra jeśli chodzi o zimowe surówki. Lubię jeść, za robieniem nie przepadam. Kiedy wszystko jest zielone i świeże to wiadomo, micha dużo zieleniny, pomidorów, papryki do tego winegret, jogurt lub śmietana.
Ale zimą nie mam pomysłu, czasu i ochoty. Dlatego przeważnie kupuję surówki w warzywniaku. Najczęściej z kapusty włoskiej i mieszam ją pół na pół z kapustą kiszoną - wtedy jest super i z buraczków.
I o tę właśnie mi chodzi. Składa się z gotowanych startych na grubej tarce buraków, niewielkiej ilości cebuli prawie niewyczuwalnej w smaku, cytryny. Nawet jeśli jest w niej olej, bo nie wierzę w kupnej surówce w oliwę to bardzo niewiele.
Jest pyszna, delikatna, soczysta. Macie jakieś swoje patenty na buraczkową surówkę. Bo moja ambicja kulinarna cierpi.
I wcale nie chodzi mi o oszczędność bo kilo tej ambrozji kosztuje 6.50, a proces gotowania buraków trwa wieki, nie mówiąc o ich zdolności do farbowania wszystkiego.