Dodaj do ulubionych

Prowiant na wyjazd

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.09, 13:15
Jako osoba kuchennie niezbyt zaangażowana (tyle ile życie wymusza)
zwracam się z prośbą o pomoc do "wyjadaczy" w tej dziedzinie.
Zaprzyjaźniony młodzian 20 letni ( a więc z agresywnym apetytem)
wyjeżdża na południe Europy. Co w ten upał można mu dać na dwudniową
drogę żeby nie skisło, zaśmierdło, samo wyszło z auta. A może
jeszcze coś dałoby się przechować kilka dni dłużej? Dzięki za
wszelkie sugestie.
Obserwuj wątek
    • ania_m66 Re: Prowiant na wyjazd 02.07.09, 13:28
      bylo pare fajnych watkow na ten temat. na pewno wyszukiwarka forumowa cos
      wypluje, a moze uczestnicy tamtych dyskusji podrzuca linki?
      nie zasmierdna sie owoce typu jablka, banany jesli nie bardzo dojrzale,
      nektarynki itp. byle nie zgniesc. papryka, ogorki, pomidory
      wytrawne i slodkie muffiny, wytrawne wypieki w wiekszosci, rowniez slodkie bez
      kremu i galaretki, a raczej "suche".
      kanapki nie, ale chleb do nich, maslo w malym termosie, konserwy miesne i
      warzywa typu ogorek, pomidor, papryka i mozna robic na biezaco.
    • default Re: Prowiant na wyjazd 02.07.09, 13:44
      Suche wędliny, np. myśliwska czy kabanosy, z pieczywa - "dachówki",
      słoik ogórków małosolnych, majonez/musztarda w tubce. Twardawe
      pomidory. Jajka na twardo - stały numer podczas wyjazdów. Można też
      upiec kilka udek kurzęcych - do zjedzenia w pierwszej kolejności.
      A tak w ogóle to przecież nie jedzie chyba na pustynię i zawsze coś
      po drodze można zjeść, choćby i na stacji beznynowej :)
      • bagatella Dzisus Krajs:( 02.07.09, 21:04
        jak mozna takie rzeczy na podroz polecac!!!
        toz to smrod w kazdym srodku transportu, jajak na twardo, ogorki
        skiszone, kielbacha, majonez i musztarda, dziewczyno czy ty jeszcze
        zyjesz w czasach kiedy jezdzily autobusy tzw ogorki albo pociagi na
        wegiel?
        • ania_m66 Re: Dzisus Krajs:( 02.07.09, 23:23
          no bez przesady. mlodzian, jak wynika z postu jedzie SAMOCHODEM, ktory raczej do
          srodkow masowego transportu nie nalezy. sadze, ze wiekszosc posilkow bedzie
          spozywal na postojach, bo jest to nawet wygodniejsze.
          poza pojazdem moze sobie wcinac jajka na twardo, malosolne i kielbasy, czy tez
          mu zabraniasz?
      • black.tiguan Re: Prowiant na wyjazd 05.07.09, 13:28
        Wyrzuciłbym z auta za śmierdzące jajka na twardo, majonez i kiszone
        ogórki. Tak samo za tłuste potrawy, które trzeba jeść rękami (udka).

        Tylko kabanosy ew. myśliwska czy jałowcowa i pomidory (w całości),
        do tego bułki.

        No i jedzenie wyłącznie na postoju oczywiście.
        • bene_gesserit Re: Prowiant na wyjazd 05.07.09, 18:57

          Tak, bo jak sie zje jajko na twardo, to sie potem smierdzi przez
          trzy tygodnie, a tluste od udka lapy kazdy wyciera w tapicerke :)
    • Gość: Anna M. Re: Prowiant na wyjazd IP: *.icpnet.pl 02.07.09, 14:14
      "Paszteciki" z naleśników nadziewane np. drobiem z pieczarkami.
      Tosty - żółty ser, pesto.
      Kotlet drobiowy a do tego do przegryzania ogórek, pomidor.
      Po drodze zawsze można kupić pieczywo, jogurt, za grosze.


      • everettdasherbreed Re: Prowiant na wyjazd 05.07.09, 20:43
        Ceny detaliczne żywności w sklepach typu dyskont nie odbiegają rażąco od cen
        polskich. Za wiezienie polskiej żywności z kraju zapłacisz paliwem a i ryzyko
        zepsucia się też istnieje.
        Nie ma sensu branie wałówy.
        • villemowo Re: Prowiant na wyjazd 05.07.09, 20:52
          everettdasherbreed napisał:
          Za wiezienie polskiej żywności z kraju zapłacisz paliwem


          Kanapki wozisz osobnym samochodem?
          • everettdasherbreed Re: Prowiant na wyjazd 06.07.09, 10:21
            Nawet dodatkowy 1 kg bagażu (żywność) ma swe przełożenie na zużycie paliwa.
            Bliższe informacje w podręczniku fizyki do szkoły podstawowej.
            • villemowo Re: Prowiant na wyjazd 06.07.09, 15:25
              everettdasherbreed napisał:

              > Nawet dodatkowy 1 kg bagażu (żywność) ma swe przełożenie na zużycie paliwa.
              > Bliższe informacje w podręczniku fizyki do szkoły podstawowej.

              Domyślam się, że nie będziesz w stanie porównać zużycia paliwa za ten kilogram z
              kilogramem zakupionego prowiantu. :)
        • Gość: Ro Man Re: Prowiant na wyjazd IP: *.aster.pl 05.07.09, 23:09
          > Ceny detaliczne żywności w sklepach typu dyskont

          Dwa dni drogi - to chyba bez zajezdzania do miast i szukania dyskontow. Zastanow
          sie. Na miejscu mozna sie tak zywic, ale po drodze?
          • everettdasherbreed Re: Prowiant na wyjazd 06.07.09, 10:13
            Podstawowe produkty żywnościowe można kupić w sklepiku na stacji benzynowej. To
            oszczędza czas.
    • linn_linn Re: Prowiant na wyjazd 02.07.09, 14:42
      Np. salatki w puszce typu tunczyk, kukurydza, fasola itp. Latwe do otworzenia.
    • groszek-5 Re: Prowiant na wyjazd 03.07.09, 22:34
      Odradzam Ci wszelkie drobiowe miesa.Bardzo niebespieczny produkt w podruzy.
      Zatruc sie mozna bardzo latwo.Nie radze tez zadnych jajek ani mielonych
      kotletow,ogokow kiszonych itd.co wyzej doradzaja.Jajka,ogorki-smierdza.
      Przygotuj chlopakowi kotlety schabowe usmazone i zapakowane osobno.Twarde
      pomidory,pieczywo.Kielbasa sucha.Wszystko powinno byc osobno zapakowane.Odradzam
      robic kanapki.Po kilku godz. taka kanapka jest nie-apetyczna,mieka i upaciana w
      masle.
      • Gość: Boka Re: Prowiant na wyjazd IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.09, 13:28
        Daj mu ca. 20E.
    • Gość: gtw wystarczy mu kasa IP: *.171.15.158.static.crowley.pl 05.07.09, 15:24
      nie jedzie w egzotyczną dzicz...po drodze są tysiące resturacji,
      knajp i knajpek gdzie może zjeśc coś lepszego niż wzięte z domu jajo
      na twardo...
      • Gość: ulka Re: wystarczy mu kasa IP: 212.244.116.* 05.07.09, 15:28
        Zrób racuchy...
      • Gość: Inka Re: wystarczy mu kasa IP: *.icpnet.pl 05.07.09, 15:44
        Gość portalu: gtw napisał(a):

        > nie jedzie w egzotyczną dzicz...po drodze są tysiące resturacji,
        > knajp i knajpek gdzie może zjeśc coś lepszego niż wzięte z domu jajo
        > na twardo...

        A może go nie stać? Może zamiast wydać na knajpę ma 1 dzień więcej zwiedzania?
        Jak ktoś nie musi liczyć się pieniędzmi to martwi się prowiantem na drogę, logiczne.
        • Gość: obs Re: wystarczy mu kasa IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.09, 20:48
          > A może go nie stać?

          przypominam że prowiant przygotowany samemu i zabrany też nie jest
          za darmo, o czym się tu zdaje się nie pamięta.
          To tak jak bzdura brzmiąca "nie stać mnie na jedzenie na mieście".
          Oczywiście, lunch w dobrej restauracji to nie jest wyjście dla
          każdego, ale w barze?
          Ludzie nie liczą tego, że oprócz zakupu produktów, trzeba jeszcze
          zapłacić za ich obróbkę (prąd, gaz), trzeba zapłacić za umycie
          naczyń (znowu woda, prąd itd) - a przede wszystkim: zabiera to czas.
          Na początku kariery zawodowej też tak myślałem. Ale przecież po
          pewnym czasie okazuje się, że twoja godzina zaczyna mieć konkretną
          wartość. Godzina - którą możesz przeznaczyć na zrobienie obiadu lub
          na pracę, wreszcie na odpoczynek - zaczyna bilansować się z kosztem
          obiadu podanego w knajpce.
          No chyba że ktoś lubi gotować i gotuje z wyboru.
          Te same zasady odnoszą się do kanapki do samochodu zrobionej
          samodzielnie a kupionej w barze przydrożnym.
          • Gość: max Re: wystarczy mu kasa IP: 80.193.180.* 05.07.09, 22:19


            > za darmo, o czym się tu zdaje się nie pamięta.
            > To tak jak bzdura brzmiąca "nie stać mnie na jedzenie na mieście".
            > Oczywiście, lunch w dobrej restauracji to nie jest wyjście dla
            > każdego, ale w barze?

            obs...

            kpisz chyba. jedzenie przygotowywane samemu jest zdecydowanie tansze i
            potencjalnie zdrowsze, swiezsze i smaczniejsze niz to podawane w restauracjach,
            o barach nie wspominajac.
            zobaczysz jak po kilku, kilkunastu latach takiego jedzenia z zaskoczeniem
            zobaczysz swoje wyniki badan lekarskich - sprawdzone.

            kanapki z barow przydroznych to juz naprawde sport ekstremalny.
            podstawowa zasada to unikanie obiektow gastronomicznych ktore obsluguja ludzi
            tylko raz: turystow i podroznych.

            ale jezeli uwazasz ze to jest dobre jedzenie, to po prostu masz male potrzeby.
            jezdze dosc czesto w dlugie trasy i zawsze staram sie miec swoj prowiant,
            bynajmniej nie z oszczednosci. po pierwsze lubie dobre jedzenie, po drugie lubie
            jesc wtedy kiedy ja mam na to ochote a nie wtedy kiedy trafi sie przydrozna buda
            z kielbasa czy mcdonald, po trzecie, zamiast krazyc po parkingach, stac w
            kolejkach i zastanawiac sie czy jedzenie ktore mi podaja lezalo przed chwila na
            podlodze czy nie, moge zatrzymac sie kiedy chce, napic sie dobrej kawy i zjesc
            cos smacznego i poswiecic na to 1/3 czasu.

            max

            • Gość: obs Re: wystarczy mu kasa IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.09, 22:47
              > jedzenie przygotowywane samemu jest zdecydowanie tansze

              Nie zrozumiałeś. Przygotowywanie samemu, to - POWTARZAM - nie
              głównie koszty pietruszki i ochłapu mięsa, czy też czegokolwiek bądź
              innego + koszty gazu, wody, prądu itp, ale GŁÓWNIE koszt godziny lub
              więcej czasu potrzebnego na przygotowanie. To kosztuje najwięcej!
              Powtarzam: raz na jakiś czas, dla przyjemności, można i spędzić w
              kuchni 6 godzin jak ktoś umie i lubi. Ale na codzień to jest
              DROŻSZE. Po prostu- droższe. Jeżeli są knajpki gdzie przyzwoicie
              zjesz za kilkanaście zł, to policz proszę koszt produktów, mediów i
              czasu. A jeżeli jeszcze musisz dojechać do domu? A jeżeli jeszcze
              znów z tego domu musisz do pracy wrócić? Przecież to się robi
              paranoja. Jeżeli mieszkasz choćby o pół godziny od miejsca pracy, to
              łącznie z czasem potrzebnym na zrobienie obiadu wyjdzie Ci przy
              założeniu wcale nie wysokiej stawki godzinowej, ponad 100 zł za
              obiad!!!! (jeżeli sensownie liczysz i traktujesz obiad utylitarnie,
              tzn. jako źródło energii do dalszego życia w tym pracy).
              Jeżeli miałbym wyjść o 13 a wrócić o 16 do pracy, a w międzyczasie
              nie pracować 3 godziny i jeszcze płacić za składniki obiadu w domu,
              to idąc do knajpki i płacąc 15 zł, ale wychodząc tylko na godzinę,
              to po prostu jesteś DO PRZODU finansowo (nie tracisz 3 godzin pracy).
              Nie wiem jak to liczysz?
              No chyba że liczysz dla kogoś kto kończy pracę o 15 i jedzie do domu
              5 minut. Wtedy tak, wtedy pewnie można się bawić w robienie obiadu.

              > zobaczysz jak po kilku, kilkunastu latach takiego jedzenia z
              > zaskoczeniem zobaczysz swoje wyniki badan lekarskich - sprawdzone.

              Dokładnie- sprawdzone. Ciśnienie 120/80. Cholesterol całkowity 4.8
              mmol/l Cholesterol LDL 2.4. Glukoza 4.5. Kreatynina 85 mmol/l. ALAT
              30 U/l.

              I jeszcze jedno: piszę o jedzeniu na mieście, a Ty potem snujesz
              tyradę o barach przydrożnych.
              Tu się zgadzam, tu trzeba większej uwagi, ale pisałem akurat w tym
              poście głównie o jedzeniu w mieście. Odpada argument miejsca gdzie
              ktoś (turysta) przychodzi tylko raz itp.

              • Gość: obs Re: wystarczy mu kasa IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.09, 23:02
                jeszcze: krótko i konkretnie.

                Wariant "obiad w knajpce":
                praca 9-19. Przerwa 1 godzina. Stawka - niech będzie 40 zł za
                godzinę. Obiad niech będzie że nawet 20 zł.
                Liczymy: 9x40 - 20 = 340 zł
                Zarobek dzienny: 340 zł. Obiad zjedzony.

                Wariant "obiad w domu" z założeniem odległego domu:
                praca 9-19. Przerwa 3 godziny. Stawka 40 zł za godzinę.
                Koszt obiadu: dajmy na to 7 zł (mięso, pietruszka, gaz i inne
                pierdoły).
                Koszt przejazdu: 5 zł - megaoptymistycznie. Rower wykluczam dla
                powziętego założenia odległego domu.

                Liczymy: 7 x 40 - 7 - 5= 268 zł
                Zarobek dzienny 268 zł, obiad zjedzony.
                Tańszy obiad robiony w domu powoduje że w bilansie dziennym jesteśmy
                do tyłu o 72 zł.
                Oczywiście symulacje mogą być inne.
                Jeżeli kończysz pracę o 15 i idziesz do domu 3 bloki dalej, to może
                nawet te 6 zł i 30 groszy faktycznie zaoszczędzisz.


                • stonoga150 Re: wystarczy mu kasa 06.07.09, 00:29
                  Przecietny obiad zajmuje mi 20 do 30 min i najczesciej przygotowane jedzenie
                  starcza na wiecej, niz jeden posilek. W tym koszty produktow okolo 1/4 - 1/3
                  kosztow jedzenia w restauracji, przy czym jem to co lubie, wszystko zdrowe i
                  smaczne. Jedzenie na miescie nie jest tansze i nie bedzie. Jezeli wolisz isc do
                  knajpki, to prosze bardzo, twoj wybor.
                  Ja chodze do restauracji, jezeli mam ochote spedzic czas ze znajomymi, jest
                  jakas okazja lub chce zjesc cos specyficznego. Place zdecydowanie wiecej, niz za
                  jedzenie przygotowane w domu.
                  Nie wiem jak ty to sobie kalkulujesz...no chyba, ze chodzisz do barow mlecznych
                  lub na zapiekanki i wydajesz max 10 zl na biad, to wtedy rzeczywiscie sie oplaca
                • Gość: Avi Re: wystarczy mu kasa IP: *.debica229.tnp.pl 06.07.09, 07:39
                  Nie wiem, jak ty to liczysz i gdzie płacą 40 zł/godz pracy, ale tak czy inaczej - gratuluję posady!
                  (o jakiej 95% społeczeństwa może jedynie pomarzyć).

                  15 zł za obiad dla 1 osoby to w moich oczach ogromny wydatek. Za dziesięciokrotność tej kwoty, tj. 150 zł, jestem w stanie zapewnić pełnowartościowe CAŁODZIENNE wyżywienie dla DWÓCH dorosłych osób przez tydzień (a nawet do 10 dni), z uwzględnieniem dwudaniowego obiadu, przekąsek typu chipsy/ciastka i napojów (zarówno kawy, jak i wody mineralnej czy soków owocowych). Przygotowanie obiadu zajmuje mi około 1-2 godzin, ale nie codziennie, tylko zazwyczaj co drugi-trzeci dzień.

                  Teraz masz wolę i wystarczające środki w budżecie, żeby stołować się w knajpach - to super! Dajesz tym zarobek co najmniej kilku osobom! :-) Ale nie dorabiaj do tego fałszywej filozofii o jakiś oszczędnościach względem jedzenia przygotowywanego w domu, bo zwyczajnie naginasz fakty.
                • Gość: max Re: wystarczy mu kasa IP: 80.193.180.* 08.07.09, 00:20
                  > jeszcze: krótko i konkretnie.
                  >
                  niezle te twoje warianty. nie wiem dlaczego zaden mi nie pasuje:

                  praca 9-18 w tym godzina przerwy.
                  dojazd 7km w jedna strone. duze miasto.
                  3x w tygodniu rower, niecale 20 minut, 2x samochod dojazd ok 25 minut.
                  sniadanie w domu, lunch przyniesiony z domu, obiad wieczorem z rodzina w domu.
                  wszystkie trzy posilki przygotowane samodzielnie i naprawde nie widze tych
                  godzin przeliczalnych na kase. proponujesz zebym siedzial w pracy godzine dluzej
                  zamiast gotowania obiadu w domu? ale ja naprawde wole spedzic ten czas z rodzina
                  i nie licze tego czy godzina spedzona z corka warta jest 40 czy 400pln... a ze
                  przy okazji ta godzina to czas w ktorym gotuje obiad to osobna historia.
              • Gość: max Re: wystarczy mu kasa IP: 80.193.180.* 08.07.09, 00:11
                czy spuszczanie wody w kiblu tez przeliczasz na swoj zmarnowany czas?

                posilki glowne gotuje prawie zawsze na wiecej niz jeden dzien. przy dwoch
                osobach gotujacych w domu oznacza to ze gotujesz srednio raz na cztery dni
                (robocze). weekendy pomijam, wtedy gotujemy czesto wspolnie, nie licze tego jako
                czasu zmarnowanego bo w tym czasie jednoczesnie sie rozmawia, sprzata, pije
                wino, rozmawia przez telefon, zabawia dziecko.
                zarabiam wiecej niz 40pln za godzine, taka praca.
                jedzenie w knajpie w miescie nie interesuje mnie z tej prostej przyczyny ze
                kiepskie jedzenie mi nie smakuje, a na takie ktore mi smakuje w knajpach
                zwyczajnie mnie nie stac. nie jestem przy tym wybitnym smakoszem, lubie rzeczy
                proste, przygotowane z wysokiej jakosci skladnikow, takiego czegos nie
                uswiadczysz w knajpach za kilkanascie pln.
                tryb zycia mam taki ze lekkie sniadanie (jedna kromka pieczywa) zjadam w domu,
                drugi posilek w pracy(ostatnio glownie owoce ale jesli nie, to jest to rowniez
                przyniesiona z domu kanapka - czas przygotowania jakies 2 minuty - cena: mniej
                niz polowa ceny kupnej, jakosc 10x wyzsza). obiad jem po godzinie 19stej i nigdy
                nie mam problemu z tym zeby ten obiad ugotowac. jedzenie traktuje bardzo
                utylitarnie, jako zrodlo niezwyklej przyjemnosci.
                ustalmy jeszce pare szczegolow: jedzenie w knajpie za kilkanascie zlotych nie
                jest przyzwoite. moze byc zjadliwe, moze byc nawet smaczne, moze byc sycace. ale
                nie bedzie przyzwoite.

                to tyle. smacznego.
    • Gość: Inka Re: wystarczy mu kasa IP: *.icpnet.pl 05.07.09, 17:51
      A po co?
      Lepiej jechać z własnym prowiantem i coś zwiedzić niż siedzieć w domu.
      • bobralus polecam to: 05.07.09, 18:39
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,96614443,96614443.html
        można zrobic z wieloma nadzieniami, wiec nie znudzi, łatwo się je, przetrwa
        spokojnie kilkadziesiąt godzin poza lodówką, a do tego jest smaczne i latwe w
        wykonaniu.
        • everettdasherbreed Re: polecam to: 05.07.09, 20:45
          Ceny samochodowych lodówek (absorbcyjnych, zasilanych z instalacji samochodowej
          DC 12 V) spadły poniżej 200 zł.
    • bene_gesserit Re: wystarczy mu kasa 05.07.09, 19:01

      Jakbym sobie takie glupie przyslowia brala do serca, to ograbilabym
      swoja mlodosc z wielu cennych i fantastycznych doswiadczen. A moja
      przyjaciolka, bogata niemozliwe, po prowrocie z jakiegos bardzo
      egzotycznego kraju zapytana o wrazenia ziewnela z roztargnieniem i
      znudzonym glosem powiedziala 'e, wiesz - wszystkie czterogwiazdkowe
      hotele na swiecie sa takie same...'

      Optuje za jednoposilkowymi salatkami z tunczyka, o ktorych pisala
      linn.
    • oldbay Re: wystarczy mu kasa 05.07.09, 19:01
      Co za bzdura!
      A niechże narobi se prowiantu i jedzie w swiat. Jak jedzie sam tym
      samochodem i zapach jaj kabanosów i ogórków mu nie przeszkadza to
      niech se nabierze i już. A najlepiej niech se kupi taką przenośną
      lodóweczkę turystyczną, takie pudełko znaczy, i tam wszystko
      szczelnie zamknie i nie będzie śmierdziało. A jak mu po drodze
      zbraknie to się zatrzyma koło spozywczaka i se dokupi.
      -
      oldbay
    • kinkygirl Re: Prowiant na wyjazd 05.07.09, 20:16
      20 letni mlodzian to sam powinien wiedziec jak sie wykarmic.
      • bene_gesserit Re: Prowiant na wyjazd 05.07.09, 20:52
        A autorka watku zalozyla go po to, zeby sluchac rad na temat tego,
        jak ma dziecko wychowywac?
    • Gość: kretek_bladzi Re: Prowiant na wyjazd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.09, 20:35
      Gość portalu: ZOCHA napisał(a):

      > Jako osoba kuchennie niezbyt zaangażowana (tyle ile życie wymusza)
      > zwracam się z prośbą o pomoc do "wyjadaczy" w tej dziedzinie.
      > Zaprzyjaźniony młodzian 20 letni ( a więc z agresywnym apetytem)
      > wyjeżdża na południe Europy. Co w ten upał można mu dać na
      dwudniową
      > drogę żeby nie skisło, zaśmierdło, samo wyszło z auta. A może
      > jeszcze coś dałoby się przechować kilka dni dłużej? Dzięki za
      > wszelkie sugestie.

      Ja zawsze mam zestaw standardowy:
      Bułki z masłem i kotletem schabowym lub z piersi kurczaka, bułki z
      masłem i żółtym serem i pomidory. Wszystko zawinięte w papier a nie
      w folię. Dwa dni w lecie daje rade.
    • Gość: obs Re: Prowiant na wyjazd IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.09, 20:41
      a nie prościej po prostu raz na czas zjechać do baru i coś zjeść?
      Choćby do baru na stacji benzynowej, na którą przecież raz na czas i
      tak musi zjechać?
      Minimalizowanie zawracania głowy to moim zdaniem podstawa w życiu.
      A koszty to mitologia. Kupienie pomidora, bułki i zrobienie kanapki
      samemu też kosztuje.
      • ania_m66 Re: Prowiant na wyjazd 05.07.09, 20:47
        widac nie korzystasz z oferty zajazdow na niemieckich autostradach. z tego co
        pamietam francuskie i wloskie potrafia byc jeszcze drozsze.
        na 48h i 3 normalne posilki dziennie: sniadanie, obiad i kolacja + kawa i
        batonik na stacji benzynowej + napoje przeznaczylabym w niemczech ok 80-100 euro
        na osobe, przy autostradach i na stacjach jest HORRENDALNIE drogo. i bardzo
        niesmacznie, co roku robia test i co roku wiekszosc zajazdow dostaje
        "niedostateczny" za wybor, ceny, za to, ze dania sa zimne i stare.
        • Gość: obs Re: Prowiant na wyjazd IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.09, 20:51
          sprowadzasz sprawę trochę do absurdu. Piszesz o kosztach
          całościowych, w tym obiadu. Przecież ktoś nie będzie gotował obiadu
          w aucie? Czy nawet odgrzewał?
          To jest trochę rozumowanie na zasadzie: a po co w ogóle auto?
          Owszem, zejdzie mu może ze 2-3 miesiące piechotą, ale jak się
          prześpi pod gruszą albo lipą, to wyjdzie za darmo (choć wtedy
          problem wyżywienia narasta ;-)
          Wszystko jest kwestią proporcji między poniesionym kosztem a
          poświęconym czasem.
        • bene_gesserit Re: Prowiant na wyjazd 05.07.09, 20:55

          W zlinkowanym tutaj niedawno niemadrym artykule o knajpach byla
          jedna madra informacja: zeby jadac tam, gdzie przed przydroznym
          lokalem stoja tiry. Bo tirowcy wiedza gdzie dobrze i tanio karmia.

          Ale nie kazda droga jezdza tiry, nie kazdy lubi posiedzenia w
          knajpach i nie kazdy lubi ryzyko zwiazane z jedzeniem w
          przypadkowych miejscach po prostu.
        • Gość: gtw niemieckie autostrady IP: *.171.15.158.static.crowley.pl 05.07.09, 20:56
          tylko, że chłopak nie jedzie do Niemiec, a czasy kiedy 10 USD to
          był miesięczny zarobek dawno mineły...

          nie demonizujmy przydrożnych knajpek, to nie restauracje w hotelu
          Ritz, kanapka, hamburger czy pizza to naprawdę nie są zawrotne
          kwoty...
          • Gość: gość Re: niemieckie autostrady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.09, 23:23
            Na południe Europy można jechać przez Niemcy:)
            Knajpy przy stacjach benzynowych w sąsiedztwie autostrad oferują
            jedzenie szybkie, niezbyt smaczne i stosunkowo (sic!) drogie.
            Zjeżdżać z trasy i szukać czegoś do jedzenia? Poroniony pomysł.
            Fajne są przydrożne parkingi z drewnianymi ławami, na których można
            sobie coś przygotować z niepsujących się składników).

    • Gość: kibic k Re: Prowiant na wyjazd IP: *.chello.pl 05.07.09, 21:04
      Kabanosy, surowe ogórki, rzodkiewki, herbatniki, woda mineralna.
      Wszystko pokrojone na kawałki do pogryzania, w plastikowych
      pudełkach z ligninowymi serwetkami. Woda w butelkach ze sportową
      końcówką.
      Smacznego.
      • Gość: kissinger77 Re: Prowiant na wyjazd IP: *.karolin.pl 05.07.09, 23:20
        Ale czarujecie wszyscy. Niech weźmie sporo kanapek z żółtym serem i gra. W termosie herbata lub kawa i jest ok. Przecież nie jedzie na biegun...
        • everettdasherbreed Re: Prowiant na wyjazd 06.07.09, 10:16
          Właśnie, nie na biegun a wręcz przeciwnie. Masełko będzie wyciekać z kanapek, o
          ile samochód jest bez klimatyzacji.
    • bene_gesserit Re: wystarczy mu kasa 05.07.09, 21:10
      He he he. O jezu.
    • Gość: San Re: Prowiant na wyjazd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 09:17
      Chleb/bułki + krem czekoladowy typu nutella i standardowy 20 latek pożywi się
      przez nawet tydzień ;)
      • everettdasherbreed Re: Prowiant na wyjazd 06.07.09, 10:15
        1/4 kg chałwy jako żelazna porcja żywności.
        Wynaleziona w Turcji, przejęta przez Bundeswehr, w oddziałach specjalnych.
    • mhr-cs Re: Prowiant na wyjazd 06.07.09, 15:17
      to nie ma znaczenia czy ktos chce albo nie gdzies indziej jesc,
      czy go na to stac czy nie(takie pytanie prymitywne),
      po drodze moze sie wszystko zdazyc,wlasnie jak sie jedzie dalej,
      zawsze warto cos wziasc z soba,
      moja najdluzsza pojazdka 14godz.maz boi sie jezdzic,nie robil prawa
      jazdy,
      nie wiedzac co bedzie zawsze schabowe,jajka,ogorki,owoce
      i woda sodowa,
      po drodze bylo duzo restauracji,czy czegos w tym rodzaju,
      ale ja chcialam byc tam szybko wiec co,zly wjazd mowie nie jade
      dalej,
      potem las robimy przerwe u mnie 15min. i dalej,
      o nie ta mi sie nie podoba i znowu dalej,
      w tym czasie musieli byc ze mna i sie udalo,
      oczywiscie nie pytajcie o moje nogi,
      ale nie o to chodzilo,prowiant zawsze jest potrzebny,

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka