Uwielbiam niedomówienia i dwuznaczności w piosenkach. Oczywiście
subtelne,zbawne, dalekie od głupiej dosadności, jakoś balansujące na granicy
smaku, ale w żadnym razie jej nieprzekraczające. Mistrzem w tym docipnym
frywoleniu-kojarzeniu był dla mnie Przybora. A tu "Bombonierka"! Odjechałam

)