Dodaj do ulubionych

trocha gszychty o Górnym

05.02.06, 23:07
Nie było złotego mostu Koniewa na Śląsku
Rozmawiał Józef Krzyk 26-01-2006 , ostatnia aktualizacja 26-01-2006 23:00

Kilka dni po utracie Katowic Albert Speer, minister odpowiedzialny w
niemieckim rządzie za gospodarkę, napisał do Hitlera: "Wojna jest przegrana".
Bez Górnego Śląska nie dało się zapewnić niemieckim zakładom produkującym
uzbrojenie stali, a całemu przemysłowi - węgla - mówi dr hab. Zygmunt
Woźniczka


Józef Krzyk: Do 1989 roku wszystko było proste: źli Niemcy i dobry Związek
Radziecki, który nas wyzwolił. Potem niektórzy mówili tylko o popełnianych
przez sowieckich żołnierzy mordach, a nadejście Armii Czerwonej nazywają
zdobyciem. Gdzie racja?

Zygmunt Woźniczka *: To wcale nie jest takie proste. W odniesieniu do zdarzeń
ze stycznia 1945 roku w Zagłębiu Dąbrowskim i w Katowicach zdecydowanie
bardziej uprawniony jest termin wyzwolenie, bo te tereny były przed II wojną
światową częścią państwa polskiego. Zdecydowana większość mieszkańców
traktowała kilkuletnie rządy niemieckie jak okupację i z nadzieją czekała na
ich koniec. Ale sprawa już wcale nie była tak jednoznaczna w Gliwicach,
Bytomiu czy Zabrzu, które przed 1939 rokiem należały do Niemiec i gdzie
większość mieszkańców identyfikowała się z państwem niemieckim. Opowiadanie,
że się wyzwalało Niemców, jest śmieszne. Owszem, zdarzali się tam
antyfaszyści, były osoby zmęczone przedłużającą się wojną, ale w Gliwicach
ludność cywilna stawiła zbrojny opór wkraczającej Armii Czerwonej. Ludzie
popełniali samobójstwo, żeby nie wpaść w ręce czerwonoarmistów.

Nawet nieliczni mieszkający tam Polacy nie mogli nadejścia Armii Czerwonej
traktować jak wyzwolenia. Rosjanie traktowali wszystkich jednakowo -
mordowali, gwałcili i okradali. Nie ma się co zresztą dziwić ich nienawiści i
wściekłości. Niemcy mordowali ich bliskich, więc teraz brali odwet. Szeregowi
żołnierze, a nawet oficerowie, nie orientowali się w takich zawiłościach,
które dla nas są ważne - że tu przebiegała polsko-niemiecka granica, że była
polska i niemiecka część Śląska i że większa część ludności była dwujęzyczna.
Ba! Nawet ich to nie obchodziło. Paradoksalnie najwięcej wiedzy na ten temat
mieli enkawudziści, ale ci nie mieli żadnego interesu w tym, aby
powstrzymywać swoich żołnierzy przed gwałtami. To wszystko zresztą działo się
jeszcze przed konferencją w Poczdamie, która przyznała Polsce tereny na
wschód od Odry. Zanim to się stało, Śląsk był traktowany jak inne części
Rzeszy.

Są tacy, którzy twierdzą, że takie stawianie sprawy to zrównywanie
odpowiedzialności sprawców wojny - Niemców i ofiar - Związku Radzieckiego...

- Na Śląsku jeden system totalitarny - hitlerowski został zastąpiony drugim -
sowieckim. Nawet urządzone przez ten pierwszy system obozy koncentracyjne i
obozy pracy zostały wykorzystane przez ten drugi. Tak było w przypadku Zgody
w Świętochłowicach. Było też tak, że niektórzy funkcjonariusze partii
nazistowskiej przechodzili na służbę partii komunistycznej. Gwałty i rabunki
popełniane na ludności cywilnej były po II wojnie światowej tematem bardzo
długo przemilczanym. Z drugiej strony, opisując cierpienia cywilnej ludności
na Śląsku w 1945 roku, łatwo można zatracić proporcje ówczesnych zdarzeń.
Żeby uniknąć pułapki, warto pamiętać, że Rosjanie, których dziś się oskarża o
zbrodnie, sami byli ofiarami systemu totalitarnego. Ich nienawiść do wroga
była perfidnie wykorzystywana przez Stalina.

Czy to prawda, że Śląsk dostał się w ręce Armii Czerwonej prawie bez walki?

- W Katowicach były tzw. boje opóźniające. Niemcy bronili węzłów
komunikacyjnych i wycofywali się, gdy już nie było innego wyjścia. Gdy 27
stycznia od strony Siemianowic wkroczyła do Katowic Armia Czerwona, już nie
napotkała oporu. Przez kilkadziesiąt powojennych lat stale obecny w
historiografii był zwrot o "złotym moście" Iwana Koniewa. Ten złoty most,
albo inaczej złote wrota, miał polegać na genialnym posunięciu radzieckiego
marszałka, który, oskrzydlając Śląsk z kilku stron, zmusił wojska niemieckie
do pospiesznego wycofania się. W ten sposób bez większych walk, a więc także
bez zniszczeń, udało się przejąć śląskie huty i kopalnie. Prawdy w tym micie
jest niewiele. W rzeczywistości Niemcy nie pozwolili się ani zniszczyć, ani
okrążyć. Dobrze się bronili mimo olbrzymiej przewagi przeciwnika. Stalin,
który liczył na to, że w ręce Koniewa wpadną dziesiątki tysięcy jeńców,
których można będzie odesłać do pracy na Syberii, wpadł we wściekłość.
Koniew, który nie popisał się już na przyczółku sandomierskim, 5 lutego
musiał tłumaczyć się przed NKWD. I pewnie w tamtej chwili sam wymyślił, albo
ktoś mu podpowiedział, historyjkę o złotych wrotach.

Tymczasem Niemcy po wycofaniu się odtworzyli front, który zamknął Armii
Czerwonej dalszy marsz w stronę południową. Część Górnego Śląska dostała się
w ich ręce dopiero wiosną, Cieszyn - w ostatnich dniach wojny.

Czy wypędzenie Niemców z Górnego Śląska nie przyniosło Stalinowi żadnych
korzyści?

- Zdobycie Górnego Śląska umożliwiło Związkowi Radzieckiemu przyspieszenie
ofensywy na Berlin i zakończenie II wojny światowej. To stwierdzenie powtarza
się od wielu lat i wiele osób traktuje już je z powątpiewaniem, bo mogłoby
się wydawać, że ze strategicznego punktu widzenia niewielki obszar Górnego
Śląska miał niewielkie znaczenie. Jednak na tym niewielkim obszarze
skoncentrowany był przemysł, który dostarczał w tamtym czasie Niemcom ponad
połowę potrzebnego węgla i stali. Nieprzypadkowo w kilka dni po utracie
Katowic Albert Speer, minister odpowiedzialny w niemieckim rządzie za
gospodarkę, skierował do Hitlera raport, który rozpoczął od słów: "Wojna jest
przegrana". Wyjaśnił, że bez Górnego Śląska nie da się zapewnić zakładom
produkującym uzbrojenie stali, a całemu przemysłowi - węgla. Z drugiej strony
w górnośląskich fabrykach i warsztatach natychmiast po wkroczeniu Rosjan
ruszyła praca dla Armii Czerwonej - naprawa i uzupełnienie sprzętu. Dzięki
temu można było skrócić trwający zazwyczaj pół roku okres przerwy między
wielkimi operacjami wojskowymi. Ofensywa na Berlin ruszyła już w połowie
marca 1945 roku.

Czy w ostatnich latach udało się nam dowiedzieć czegoś nowego na temat 1945
roku?

- Tak, m.in. na podstawie wcześniej niedostępnych archiwów niemieckich. Dziś
nie ma żadnych obostrzeń cenzuralnych. Historycy już sporo wiedzą i o tym
piszą. Wielu ludzi wojna nie obchodzi, ale w końcu przebije się to też do
świadomości większej liczby ludzi. Pokutuje jednak postrzeganie historii z
perspektywy warszawskiej. Nie ma się co dziwić, bo to w Warszawie powstaje
większość podręczników. Ale i tak udało się, już wiele osób wie o deportacji
Ślązaków do sowieckich łagrów i o zbrodniach Salomona Morela.

A co zostało jeszcze do zrobienia?

- Nie wiemy jeszcze wszystkiego o tym, jaka była skala powojennych represji.
Ważne jest, żeby polscy historycy pracujący nad dziejami najnowszymi poznali
racje historyków niemieckich. Tak samo ważne jest, żeby historycy niemieccy
poznali nasze racje. Nie tylko historyków, ale zwykłych ludzi, Polaków ze
Śląska i Polaków z Kresów, którzy na Śląsk zostali przerzuceni na podstawie
stalinowskich decyzji o przesunięciu granic. Wciąż nie znamy skali rabunków
sowieckich. Nie wiemy, ile wywieźli urządzeń przemysłowych ani dzieł sztuki.

* Zygmunt Woźniczka jest historykiem z Uniwersytetu Śląskiego, w tym roku
ukaże się jego książka poświęcona zakończeniu II wojny światowej na Śląsku.


miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,3133468.html
Obserwuj wątek
    • neandertalski Re: trocha gszychty o Górnym 06.02.06, 13:11
      w sumie trochę dziwne to oddanie górnego, jezeli był taki wazny. Po jaka
      cholere w takim razie dla odmiany broniono Wrocławia? Nie wiem, może obrona
      zgłębia ruhry z racji szerokości renu przy ujściu miała priorytet? Moze ruhra
      była kilometrami bliżej stolicy? Nie wiem gdzie mieli pracować ostatni spece
      nad wunderwaffe, pewnie oni wlaśnie mieli być najblizej źródeł surowców aż do
      końca - wniosek prosty,, ze nie siedzieli oni jednak na sląsku choć wielu
      chętnie tu by ich widziało.
      choć podobnie "bez walki" jak sie nie myle zajęta była rownież częstochowa i
      krakow tyle, ze tam podobno za interwencją naszego dostojnika kościelnego u
      papieża, ktory miał załatwić sprawę. Koniec końców największe polskie dobra
      watykańskie nie ucierpiały tak jak przysłowiowa warszawa. Może i ziemie sw
      Barbary jakoś po części zostały uznane za dobra papieskie ;-)
      jeśli chodzi o zgwałconych i wypędzonych to trudny temat, tak ogólnie, ja
      jednak mam wrazenie, ze ostatnimi czasy wraz z centrum Pani Sztajnbach grozi
      zamiana wstydliwego milczenia na głośne przeinaczenie. Niestety nijak nie
      potrafię myśleć o niemcach jak o ofiarach wojny, nie w sytuacji kiedy się
      bronili przed "wyzwoleniem" praktycznie do ostatniego naboju.
      jeśli czaś chodzi o makabryczne ciekawostki, czyli wygwałcenie przy niejakiej
      okazji również polaków, to zdaje się przy wyzwalaniu niektórcych obozow
      koncentracyjnych wyzwoliciele czasami nie bardzo zdawali sobie sprawe z tego,
      ze taka zdobycz nie bardzo nadawała sie na trofiejną... tak niestety wygląda
      piekło
      • mr.superlatywny Re: trocha gszychty o Górnym 06.02.06, 23:22
        > gdzie mieli pracować ostatni spece

        Tez nie w Ruhrgebiet´cie,
        to bylo przede wszystkim w Górach Harz´u
        i mialo tez byc w Turyngii (zabraklo czasu).

        Pod ziemia, w wyrazonych tunelach i halach
        - przez tysiace niewolników (ok.4 tygodnie zycia).
      • mr.superlatywny a polska strona ? 06.02.06, 23:35
        Moze przypomne, jak w 1939 polska administracja "bronila" Górny Slask:
        w calym regionie wylaczono w nocy prad (miliony ludzi, tysiace zakladów),
        szybko zaladowano ciezarówki i w poplochu opuszczono okolice.

        Bez wiekszych skrupulów zapomniano "braci ´Slazaków-Polaków´",
        no i najwazniejszy okreg przemyslowy (3/4 polskiej gospodarki).

        Zreszta wiekszosc z urzedników byla naplywowymi karierowiczami
        np. z Krakowa i Poznania, to heroizmu nie bylo.

        Zreszta nie kazdy Górnoslazak, chocby wlasnie z powodu obcosci
        dotychczasowej administracji, czul wtedy smutek i zalobe....


        A kilku naiwnych harcerzyków-samobójców dostalo bron (no bo skad ja niby
        mieli?), robilo w srodku Katowic troche bum-bum (ale oczywiscie b.krótko).
        No i po wojnie pisano o tym wiersze, a ilosc linijek rosla, rosla i rosla.


        Zamiast zastanowic sie, watpic, moze krytykowac.........

        (Porównaj: Gdy Rosjanie w styczniu 1945 juz "wkroczyli" i "przejeli",
        to mala grupka miejscowych mlodocianych Wehrwolfowców ostrzelala
        w Dolinie Szwajcarskiej w Katowicach kolumne krasnoarmistów, zabijajac 18.)

        • neandertalski Re: a polska strona ? 07.02.06, 09:33
          ciekawe to co piszesz...
          mnie podobnie intryguje np sprawa polskiego Gdańska w którym przed wojną
          odsetek polaków był chyba zbliżony, jeśli nie niższy niż np odsetek żydów w
          warszawie. Mimo tego, nikt we wrześniu 1939 roku nie ośmieliłby się nazwać
          warszawy żydowską, nawet pomimo tego, ze prawa ludności żydowskiej w
          przedwojennej warszawie również były ograniczane, co w wypadku polaków w
          gdańsku miało im nadawać prawa nadzwyczajne.
          • fyrlok Re: a polska strona ? 07.02.06, 17:54
            A czy wiesz, ze Wojciech (wlasciwie Adalbert) Korfanty w latach 1919-1921

            1) a) zwalczal proniemieckich Slazaków
            b) zwalczal separatystycznych Slazaków ( w tym i tych "zbohemizowanych")

            2) na osobiste ZLECENIE Korfantego niejaki Myrcik w Bytomiu ZAMORDOWAL
            szefa "Zwiazku Slaskiego" T(h)eofila Kupka/Kupke, bo ten "Bund"
            mial setki tysiecy czlonków, którzy byli za "trzecia droga" czyli
            "górnoslaska Szwajcaria" ?

            -----------------

            3) ... a juz w 1923 krytykowal naplywowa polska administracje,
            a w 1924 mial wyraznie separatystyczne nastawienie (1b)

            4) .... a w praktycznej polityce juz po kilku miesiacach po "powstaniach"
            lepiej sie rozumial nawet z >>niemieckimi<< Górnoslazakami (1a) niz z
            naplywowymi (doslownie:>>obcymi<<!) "kolonistami z dzikich wschodnich
            prowincji" i z "ulanskich salonów warszawskich" ?


            Tego sie do dzisiaj nie znajdzie
            w polskich ksiegarniach.........
            • neandertalski Re: a polska strona ? 08.02.06, 08:12
              to dowodzi tylko tego, ze jednak Wasze poczucie sląskiej tożsamości wcale nie
              jest takie proste jak mi sie wydawało ;)
              podpadł zdaje się sanacyjnym ale sanacyjnym podpadali wszyscy: i slązaki, i
              chłopy, i komuchy, i faszysty, szczerze mówiąc mam wrażenie, ze poczuwanie sie
              do tożsamosci sanacyjnej musiało byc rownie trudne ;)
            • wilhelm4 Re: a polska strona ? 11.02.06, 09:24
              No i dostal swój "srebrnik" :
              cgi.ebay.de/100-000-Zl-Silber-PP-1992-Wojciech-Korfanty_W0QQitemZ8381323491QQcategoryZ7985QQssPageNameZWDVWQQrdZ1QQcmdZViewItem


              sceptyczny wzrok...........
              • zubekjoy Re: a polska strona ? 12.02.06, 21:27

                www.ipn.gov.pl

                „Zapomniane historie ludzkich dramatów. Losy mieszkańców Górnego Śląska w latach
                1939–1956”, pod red. Kornelii Banaś i Andrzeja Sznajdera, Katowice 2003, s. 113,
                cena 15,00 zł (tom 1 serii)
    • fyrlok Re: trocha gszychty o Górnym 07.02.06, 18:02
      Z ganc inyj bierbeczki:

      czy Wy Zgorzelczycy/Zgorzelecczanie wogule wjycie,ze autor tekstu Waszego
      hymnu, urodzil sie w Görlitz i byl pruskimoficerem ? Jak jygo fatyr tysz.

      Jak dobrze rozumja, to chcecie byc "na hama" z czegos dumni.
      I jo DOBRZE to rozumja. No to mom idyja: mozycie ta ciekawo story
      trocha naglosnic. To niefture pszynajmiyj popaczom na mapa, kaj to je.

      - Ino czy Poloki chcom to syszec ??!
      To zajsik cojsik im "pod wlos", pra.
      • fyrlok Re: trocha gszychty o Górnym 07.02.06, 18:05
        W szkole ech czytol komiksy, a potym plejboje. :)
        Ale jak sie niy myla: Wybicki. Mom recht ?
        • neandertalski Wybicki?????? 08.02.06, 07:52
          pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Wybicki
          o nim mowa??????
          Fyrlok nie obraź się ale jesli mowisz o hymnie polskim to chyba cos Ci się
          popierdzielilo.
          W okolicy mieszkał (blisko Goerlitz ale jednak obok) i owszem niejaki Dąbrowski
          Jan Henryk, który jest w tytule hymnu, ale nie byl pruskim oficerem tylko
          saksonskim, podobnie jak jego ojciec. Prusy i Sasy to jednak nie jest to samo
          (rozczarowujecie mnie trochę fyrkol :-)), podobnie jak śląsk to zdaje się nie
          jest zagłębie ;)
          pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Henryk_D%C4%85browski
          Żeby było jeszcze śmieszniej to powiem Ci, ze bohater naszego hymnu narodowego
          praktycznie nie mówil po polsku i przez to jego dzieła np z zakresu wojskowości
          przekładane byc musiały na polski. Było to o tyle zabawne, ze mało kto o tym
          wiedział i zdarzało się, ze później ponownie z polskiego tlumaczono na
          niemiecki, bo nikt nie przypuszczał że oryginały wcale nie powstały w języku
          polskim, ot taki głuchy telefon :-)
          • fyrlok Re: Wybicki?????? 08.02.06, 19:20
            Aha,ciekawe,noniy.

            Byc moze mi sie cojsik popitolilo,
            dyc godol ech, zech niy je sicher.
            (Szysko sprawdza i to ganc gynau.)

            Raczej Prusy, bo Slonsk, to pszeca nigdy niy boly Saxy.
            A Lausitz, to - niyzofsze, ale dugo - bol Slonsk. Hmm.

            No, lone i tak godali po francusku, pra :)
            Mysla o lofficerach - co belkotol fussvolk,
            to nawet niy chca se wylobrazic (chyba jakos
            tako mixtura akcyntuf i djalektuf, njy?)

            ---------------------------------------------------------------

            Pzdr z góry! Jak tak u Wos na dole s pogodom ?
            (bo fnyt jada zajs furom do rajchu, mom tam kamiynica
            i problymy, elektryczne - ja,ja: "wlasnos oblige".)
            • neandertalski Re: Wybicki?????? 09.02.06, 10:54
              > Raczej Prusy, bo Slonsk, to pszeca nigdy niy boly Saxy.
              > A Lausitz, to - niyzofsze, ale dugo - bol Slonsk. Hmm.

              no i właśnie tu jest ten Hund begraben z tym śląskim Zgorzelcem :-)))
              Granicą Łuzyc na wschodzie jest jak się nie mylę mniej więcej Kwisa, czyli
              krotko mowiąc co było za rzeką, to za bardzo nie wiem ale do linii Kwisy dalbym
              się pokroić, że śląskie było raczej średnio. Nie jestem historykiem i mogę cos
              pokręcić ale wydaje mi się, ze tereny moich Lużyc dopiero sie pod śląsk ogólnie
              rzecz biorąc pruski dostały po kongresie wiedenskim. Saksonia jako taka
              niestety popierala Napoleona i wyszła na tym jak Zabłocki na mydle, nie wiem
              jak po dzisiejszej niemieckiej stronie ale po naszej, granicą prus i saksonii
              stała się wtedy rzeka Witka, co bylo o tyle brutalnym rozcieciem, ze np
              oddzieliło palac w Radomierzycach od wioski, ktora własnie przypadła prusom,
              pałac zas na południowym brzegu ostał się przy saksonii. Podział ten musial być
              dosyć znaczący bo np na Kriegersdenkmalu na cementarzu w Radomierzycach z I
              wojny światowej, czyli sto lat później, lista poległych podpisana jest jako
              polegli z Radmeritz und Stift Joachimstein, czyli wyraźnie podawano palacowych
              i wioskowych z zaznaczeniem odrebności, choc wioska związana byla z pałacem
              nierozerwalnie. A propo, zona Jana Hanryka Dabrowskiego, jakos była nawet
              spokrewniona z rodziną pałacowcy Zieglerow, tak nawiasem mówiąc.
              Ogólnie ziemie te Fryderyk II przy okazji wojen sląskich zdaje sie lubił
              plądrować, zostawił tu nawet przy okazji niejakiego Winterfelda, ktory w glupi
              sposób zakończył bitwę pod Moysem, wyłapując kulkę od jakiegoś chorwackiego
              snajpera. Jednak pomimo tego, ze Saksonię pladrował to jednak jej nie
              zawlaszczył, dopiero Napoleonowi się to zawdziecza ;-)
              Choć fakt jest faktem i uczciwie trzeba przyznac, ze Goerlitz jako takie
              rozkwitlo właśnie za czasów pruskich czyli od XIX wieku, z tym że to tez chyba
              trudno uwazac, za wpływy slaskie. Przypłynęlo tu wtedy masę oficerskiej hołoty
              z połnocy, na łuzyce i na śląsk, niemcy się zjednoczyli przy okazji. W tym
              czasie miasto też zyskalo mianę Pensionopolis bo kupę bogatych starych
              pierdzieli sciągalo tu aby dokonać żywota, ale to tez jak na całym śląsku który
              byl przeciez często bonusem dla wielkich wojskowych i polityków, którzy
              wykazali się w czasie wojnen z francuzami i zjednaczania niemiec, to dzieki nim
              ta kraina rozkwitała. Stąd i dziś sentyment niemców tutejszych jednak bardziej
              mam wrażenie skłania się ku Hohenzollernom niż Sasom.
              Dąbrowski był oficerem saskim ale zabij mnie nie powiem Ci gdzie, moge strzelać
              ale nie wiem czy celnie bo czytałem o nim już jakiś czas temu, albo w Niesky
              albo w Weisswasser? Albo jakos tak stacjonowała jednostka jego ojca w której on
              zdaje się odbierał pierwsze szlify, poźniej z kolei przeniósł sie do Drezna,
              gdzie ładnych kilka lat spedził ze swoją żoną. Prowadzili tam zdaje się życie
              dosyć rozrywkowe, żeby było jeszcze ciekawiej niemcy proponowali nie tak dawno
              naszej polskiej stronie udostepnienie dokumentów związanych z jego osobą z
              czasów pobytu w Dreźnie ale niestety, Zgorzelec jaki jest każdy widzi, nie ma
              nikogo, kto mógłby się tego zadania podjąć. Ja nawet to proponowalem kiedyś
              kolesiom od komiksu o Westerplatte :-))) A wiesz dlaczego? Bo ten właśnie
              Dąbrowski z naszego hymnu, był przodkiem niejakiego kapitana Dąbrowskiego,
              który był rzeczywistym dowódcą obrony Westerplatte. To naprawdę ciekawa
              historia z tym Westerplatte, choc daleki jestem od potępiania ówczesnej postawy
              Sucharskiego, polski wrzesień 1939 to straszna cena ja płaciliśmy za własną
              głupotę.


              P.S.y
              pogoda u nas w normie, raczej mokro niż mroźno póki co, w każdym razie zjadu z
              autostrady w Krzywej raczej bym nie polecał, jak znam życie lepiej unikać
              bocznych dróg taką porą, no i na trasie z Bolesławca do Zgorzelca chyba jak
              zwykle spodziewac sie mozna swiateł, więc sam nie wiem czy nie polecać jednak
              jazdy od razu na Lubań z Boleslawca.
              szerokiej drogi :-)
              (choc pewnie równie dobrze moża życzyć na pustyni kałuży ;-))
          • fyrlok Re: Wybicki?????? 08.02.06, 19:26
            > fyrkol :-))
            fyrlok abo kwyrlok - pacz pot kryskom :)

            > podobnie jak śląsk to zdaje się nie jest zagłębie ;)
            No, to je jedyne, co sie bez kontroli 100% zgadzo - zdecydowanie,
            absolutnie,fundamentalnie,totalnie,definitywnie!!! Fajnie, ze wjysz.
            Jusz mom gynug klarowania, ze Edzio Gierek, to turysta, i ze Brynica=granica.

            --------------------------------------------------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka