Dodaj do ulubionych

ASO dlaczego.....?

IP: Przymorze:* 17.05.03, 22:12
ASO dlaczego tak często są uwagi i zastrzeżenia do
wykonywanych przez ASO usterek w samochodach ? Nie
wspomnę już o przeglądach terminowych.Podejżewam, że
wielu właścicieli samochodów tylko kożysta z ASO ze
względu na gwarancję. Zresztą też mam przykre
doświadczenia ( przeglady gwarancyjne) z tak zwanych ASO.
Na przegląd, wymianę oleju i jakies drobne "zabiegi"
pojechałam samochodem, a wyjechałam "traktorem".Tak mi
podregulowali obroty (fachowcy!!!!).Chyba nie warto tam
robić przegladów.Na szczęście jest jednak wiele małych
warsztatów , które nie mają wielkich i szumnych reklam,
a mechanik samochodowy lepiej wykona swoją pracę i za
mniejsze pieniądze.
Obserwuj wątek
    • Gość: pewal Re: ASO dlaczego.....? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 09:14
      Zdecydowanie sie z Toba zgadzam. Moja Meganka skonczyla 2 lata. Zgodnie z Ins.
      Obsl. nalezy przeprowadzic przeglad. Okazalo sie, ze w ASO kosztuje to ok. 500
      PLN + materialy. Przeanalizowalem plan obslug i okazalo sie, ze wiekszosc prac
      to "wzrokowo sprawdzic ....". Faktycznie nalezalo wymienic olej i filtr oraz
      baterie do pilota centr. zamka. Pewien warsztat we Wladyslawowie zaproponowal
      mi pelny przeglad za 100 PLN + materialy. Na dlugi weekend bylem w Czestochowie
      u moich rodzicow. Dostalem namiar na hurtownie olejow, ktora za zakup oleju
      wymienia go bezplatnie. Wymiana oleju, filtra i sprawdzenie poziomu wszystkich
      plynow zaplacilem 143 PLN, gdzie w Gdyni (Makro) 4 l mojego Elfa kosztuje 145
      PLN. Na przeglad mnie stac nawet w ASO ale placic za ogladanie samochodu? Bez
      sensu. Stan klockow, czy tarcz mozna ocenic po odglosach i spadku skutecznosci
      hamowania, innej usterki i tak nikt "wzrokowo" nie przewidzi. Problem w malych
      warsztatach pojawia sie gdy trzeba zrobic cos z elektronika albo kompem, ale
      powoli juz się to zmienia. Biorac powyzsze pod uwage tylko zmieniam olej, filtr
      i plyny tak jak mowi instrukcja (oczywiscie nie w ASO). Pozdr. Pewal
      • Gość: TONY Re: ASO dlaczego.....? IP: *.autotest.com.pl 19.05.03, 12:23
        JEŻELI POSTAWILIŚCIE PYTANIE DLACZEGO? TO JA RIPOSTUJĄC TEŻ PYTAM SIĘ DLACZEGO
        KIEDY SZUKAMY AUTA UŻYWANEGO/ZAKUP/ PRZEBIERAMY NAJPIERW W OFERTACH KTÓRE
        ZAWIERAJĄ INFORMACJĘ ŻE AUTO BYŁO SERWISOWANE.
        LEPIEJ NIE UOGÓLNIAĆ TEGO STWIERDZENIA A ZADAĆ SOBIE PYTANIE CZY SAMOCHÓD
        KTÓRYM JEŻDZIMY JEST NAPRAWDE DOBREJ MARKI. ASO ODPOWIADA ZA TO CO PRODUCENT
        WYPRODUKUJE.TO PRODUCENT MÓWI CO W SAMOCHODZIE MUSI WCHODZIĆ W ZAKRES
        PRZEGLĄDU I CO ILE MUSI BYĆ ON ZROBIONY.MOŻECIE TERAZ PODAĆ KILKA MAREK Z
        KTÓRYMI NAWET ASO NIE MOŻE SOBIE PORADZIĆ.
        NAJLEPIEJ TO OTWÓRZCIE WŁASNE ASO I RÓBCIE KASĘ.
        POZDRAWIAM.
        PS. JEŻELI JESTEŚCIE CIEKAWI TO MOGĘ WAM ZDRADZIĆ JAKĄ MARKĄ JEŻDŻĘ.
      • Gość: irekk Re: ASO dlaczego.....? IP: 149.156.12.* 24.05.03, 22:46
        ja np w lanosie bede mial przeglad po 75tys, tez jest naprawde tylko wymiana
        oleju i filtra, wiec tylko to wymienie w ASO, koszt 20PLN, a bede mial wpis w
        książce
        • Gość: Romin Re: ASO dlaczego.....? IP: *.dew.pl / 192.168.2.* 25.05.03, 23:32
          Wymiana oleju i wpis. Właśnie ten wpis (to sie nazywa
          SERWISOWANY samochód). A za taką samą usługę w warsztacie
          nieserwisowanym zapłacisz okolo 150 zł. Droga ta pieczątka.
          Też wymianę oleju, regulacja silnika i pieczątka
          kosztowało mnie to około 350 zł. Taki sam przeglą kolega
          wykonał w warsztacie (bez tzw. pieczątki i zapłacił 150
          zł.ASO cenią się niesamowicie.
      • Gość: karburator Re: ASO dlaczego.....? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 20:56
        Naprawdę genialne-oceniać stan klocków po odgłosach 8-? Z tego co wiem, to
        wydają odgłos, jak ich już nie ma....
    • Gość: emes Re: ASO dlaczego.....? IP: *.studiokwadrat.com.pl 12.06.03, 18:04
      Niestety ASO sluzy glownie do wyciagania kasy z klientow.

      Problem polega na tym, ze niektore czynnosci serwisowe sa dosc klopotliwe w
      warunkach innych niz ASO. Chodzi glownie o elektronike. Sa jednak wyjatki:
      mojemu koledze w nieautoryzowanym warsztacie badzo "solidnie" wymienili pasek
      zozrzadu w Skodzie. Skutki byly bardzo bolesne. Nie, pasek nie pekl - umarla
      pompa wody (wedlug danych serwisowych trzeba ja wymieniac przy wymianie
      paska!). Skutki byly dotkliwe - sporo rur ukladu chlodzenia do wymiany,
      zbiornik wyrownawczy z korkiem, pasek rozrzadu (juz nadpekniety - po zatarciu
      pompy), napinacz (w tamtym warsztacie zalozyli nie od Skody tylko od
      Mitsubishi - ale ze dalo sie go wkrecic...) itd. - w sumie ok. 1500 zl...

      Mi "fachowiec" uszczelnil cieknace wspomaganie - Panie na oryginalach! Za to
      pol roku pozniej z powodu braku plynu wspomagania zatarlem pompe - bolalo...
      Oczywiscie o gwarancji mowy nie ma!

      Zdecydowanie niektore czynnosci warto zlecic ASO - nie dlatego, ze zrobia
      lepiej, ale dlatego, ze jest ich jak scigac. Przytaczane przygode sa najlepszym
      przykladem - nadpekniety pasek mogl calkiem peknac, a wtedy to dopiero by
      bylo... Wspomaganie moglo calkiem zaniechac wspolpracy za to na zakrecie...
      Warto zastanowic sie nad naprawami wplywajacymi na bezpieczenstwo - hamulce,
      uklad kierowniczy - w ASO raczej nie wsadza czesci niewiadomego pochodzenia.
      • Gość: Maniek Re: ASO dlaczego.....? IP: *.idzik.pl 13.06.03, 19:44
        Gość portalu: emes napisał(a):

        > Niestety ASO sluzy glownie do wyciagania kasy z klientow.
        >
        > Problem polega na tym, ze niektore czynnosci serwisowe sa dosc klopotliwe w
        > warunkach innych niz ASO. Chodzi glownie o elektronike. Sa jednak wyjatki:
        > mojemu koledze w nieautoryzowanym warsztacie badzo "solidnie" wymienili
        pasek
        > zozrzadu w Skodzie. Skutki byly bardzo bolesne. Nie, pasek nie pekl - umarla
        > pompa wody (wedlug danych serwisowych trzeba ja wymieniac przy wymianie
        > paska!). Skutki byly dotkliwe - sporo rur ukladu chlodzenia do wymiany,
        > zbiornik wyrownawczy z korkiem, pasek rozrzadu (juz nadpekniety - po
        zatarciu
        > pompy), napinacz (w tamtym warsztacie zalozyli nie od Skody tylko od
        > Mitsubishi - ale ze dalo sie go wkrecic...) itd. - w sumie ok. 1500 zl...
        >
        > Mi "fachowiec" uszczelnil cieknace wspomaganie - Panie na oryginalach! Za to
        > pol roku pozniej z powodu braku plynu wspomagania zatarlem pompe - bolalo...
        > Oczywiscie o gwarancji mowy nie ma!
        >
        > Zdecydowanie niektore czynnosci warto zlecic ASO - nie dlatego, ze zrobia
        > lepiej, ale dlatego, ze jest ich jak scigac. Przytaczane przygode sa
        najlepszym
        >
        > przykladem - nadpekniety pasek mogl calkiem peknac, a wtedy to dopiero by
        > bylo... Wspomaganie moglo calkiem zaniechac wspolpracy za to na zakrecie...
        > Warto zastanowic sie nad naprawami wplywajacymi na bezpieczenstwo - hamulce,
        > uklad kierowniczy - w ASO raczej nie wsadza czesci niewiadomego pochodzenia.



        Przeczytałem to i .....oczom nie wierzę. Ja również pracuję w jednym z
        autoryzowanych serwisów w Warszawie jako doradca. Żeby mieć jaśniejszy pogląd
        to dodam, że marki japońskiej ale nie Toyota. Patrząc na inne serwisy (i to
        autoryzowane!!!!) czasami mi ręce opadają. Przyjeżdżają do nas klienci z
        innych stacji, na których stwierdza się, że np.: "Nie zajmujemy się napawami
        gwarancyjnymi". SIC! Autoryzowany warsztat nie robi napraw gwarancyjnych!!!
        Nigdy (jak babcie kocham!!) nie przyszłoby mi do głowy żeby mojemu klientowi
        powiedzieć, że nie robię napraw gwarancyjnych. Zauważyłem pewną prawidłowość:
        jak jest samochód kupiony u innego dealera to się go "wykopuje". Klient trafia
        do nas i.nie ma problemu, robimy mu wszystko. Co prawda producent daje za
        naprawy gwarancyjne bardzo małe kwoty, ale....szanujemy naszych klientów i
        nikomu nie odmawiamy pomocy.

        Wracając do tematu. Jak słyszę w telefonie, że np. wymiana rozrządu w innej
        ASO kosztuje 500 zł, a u nas ok. 1000 to mi się kichy przewracają. Są serwisy
        w Warszawie nie przestrzegające zaleceń producenta. Producent twierdzi np., że
        rozrząd wymienia się z napinaczem paska.......a tu się okazuje, że w ASO nie
        wymieniają napinacza bo...."po co?". Zbijają ceny, psują rynek....i tak
        właśnie ASO schodzi na psy, w gonitwie za pieniądzem zapominają o podstawowych
        zasadach pracy. Robi się ze stacji dziadostwo, a jakość niestety kosztuje.
        Albo robi się coś naprawdę tak jak powinno to być robione i bierze się pełną
        odpowiedzialność za swoją robotę albo....się jest prywatnym warsztatem, który
        może sobie pozwolić na wykopanie każdego klienta. Namawiam do korzystania z
        ASO! Nie ze wszystkich oczywiście, ale....warto wiedzieć co powinno się
        wymieniać i która stacja co wymienia, łatwo rozpoznać kto "odwala kichę"

        Pozdro dla wszystkich doradców
        • Gość: emes Re: ASO dlaczego.....? IP: *.studiokwadrat.com.pl 16.06.03, 11:47
          Gość portalu: Maniek napisał(a):

          > Gość portalu: emes napisał(a):
          >
          > > Niestety ASO sluzy glownie do wyciagania kasy z klientow.
          > >
          > > Problem polega na tym, ze niektore czynnosci serwisowe sa dosc klopotliwe
          > w
          > > warunkach innych niz ASO. Chodzi glownie o elektronike. Sa jednak wyjatki:
          >
          > > mojemu koledze w nieautoryzowanym warsztacie badzo "solidnie" wymienili
          > pasek
          > > zozrzadu w Skodzie. Skutki byly bardzo bolesne. Nie, pasek nie pekl - umar
          > la
          > > pompa wody (wedlug danych serwisowych trzeba ja wymieniac przy wymianie
          > > paska!). Skutki byly dotkliwe - sporo rur ukladu chlodzenia do wymiany,
          > > zbiornik wyrownawczy z korkiem, pasek rozrzadu (juz nadpekniety - po
          > zatarciu
          > > pompy), napinacz (w tamtym warsztacie zalozyli nie od Skody tylko od
          > > Mitsubishi - ale ze dalo sie go wkrecic...) itd. - w sumie ok. 1500 zl...
          > >
          > > Mi "fachowiec" uszczelnil cieknace wspomaganie - Panie na oryginalach! Za
          > to
          > > pol roku pozniej z powodu braku plynu wspomagania zatarlem pompe - bolalo.
          > ..
          > > Oczywiscie o gwarancji mowy nie ma!
          > >
          > > Zdecydowanie niektore czynnosci warto zlecic ASO - nie dlatego, ze zrobia
          > > lepiej, ale dlatego, ze jest ich jak scigac. Przytaczane przygode sa
          > najlepszym
          > >
          > > przykladem - nadpekniety pasek mogl calkiem peknac, a wtedy to dopiero by
          > > bylo... Wspomaganie moglo calkiem zaniechac wspolpracy za to na zakrecie..
          > .
          > > Warto zastanowic sie nad naprawami wplywajacymi na bezpieczenstwo - hamulc
          > e,
          > > uklad kierowniczy - w ASO raczej nie wsadza czesci niewiadomego pochodzeni
          > a.
          >
          >
          >
          > Przeczytałem to i .....oczom nie wierzę. Ja również pracuję w jednym z
          > autoryzowanych serwisów w Warszawie jako doradca. Żeby mieć jaśniejszy pogląd
          > to dodam, że marki japońskiej ale nie Toyota. Patrząc na inne serwisy (i to
          > autoryzowane!!!!) czasami mi ręce opadają. Przyjeżdżają do nas klienci z
          > innych stacji, na których stwierdza się, że np.: "Nie zajmujemy się napawami
          > gwarancyjnymi". SIC! Autoryzowany warsztat nie robi napraw gwarancyjnych!!!
          > Nigdy (jak babcie kocham!!) nie przyszłoby mi do głowy żeby mojemu klientowi
          > powiedzieć, że nie robię napraw gwarancyjnych. Zauważyłem pewną prawidłowość:
          > jak jest samochód kupiony u innego dealera to się go "wykopuje". Klient
          trafia
          > do nas i.nie ma problemu, robimy mu wszystko. Co prawda producent daje za
          > naprawy gwarancyjne bardzo małe kwoty, ale....szanujemy naszych klientów i
          > nikomu nie odmawiamy pomocy.
          >
          > Wracając do tematu. Jak słyszę w telefonie, że np. wymiana rozrządu w innej
          > ASO kosztuje 500 zł, a u nas ok. 1000 to mi się kichy przewracają. Są serwisy
          > w Warszawie nie przestrzegające zaleceń producenta. Producent twierdzi np.,
          że
          > rozrząd wymienia się z napinaczem paska.......a tu się okazuje, że w ASO nie
          > wymieniają napinacza bo...."po co?". Zbijają ceny, psują rynek....i tak
          > właśnie ASO schodzi na psy, w gonitwie za pieniądzem zapominają o
          podstawowych
          > zasadach pracy. Robi się ze stacji dziadostwo, a jakość niestety kosztuje.
          > Albo robi się coś naprawdę tak jak powinno to być robione i bierze się pełną
          > odpowiedzialność za swoją robotę albo....się jest prywatnym warsztatem, który
          > może sobie pozwolić na wykopanie każdego klienta. Namawiam do korzystania z
          > ASO! Nie ze wszystkich oczywiście, ale....warto wiedzieć co powinno się
          > wymieniać i która stacja co wymienia, łatwo rozpoznać kto "odwala kichę"
          >
          > Pozdro dla wszystkich doradców

          He, he. Napisalem niewielka prowokacje, a sam w ASO sie stoluje :-)
          Dziesiecioletnim autem. Tylko, ze na szczescie znam sie na tyle na moim aucie,
          ze raczej mi kitu nie wcisna. Za bardzo bolaly mnie "oszczednosci" u
          garazowcow. Poza tym znalazlem przyzwoity warsztat :-)

          Natomiast biada temu kto nie zna sie na samochodzie (a juz zupelnie przerabane
          maja "zagubione panienki") - tacy za wymiane plynu w chlodnicy zaplaca tak, jak
          gdzie indziej za wymiane plynu razem z chlodnica. Bo trzeba jeszcze "wymienic"
          pol samochodu bo "przeciez to sie zaraz, panie, rozsypie". Tacy nie znajacy sie
          na autach ludzie MUSZA miec znajomego garazowca, ktory naprawi to co umie, a to
          z czym sobie nie poradzi wysle do ASO z dokladna instrukcja co trzeba zrobic
          (!). Tylko gdzie takiego szukac?! Szukanie ASO moze, w przypadku starszych aut,
          skonczyc sie naprawa za kwote porownywalna z wartoscia auta. Klient juz dalej
          szukac nie bedzie...

          A najsmieszniej maja samochody firmowe. Przeciez takie auto nie ma wlasciciela
          wiec pozna pohulac. Polecial synchronizator w skrzyni (bo jadacy niczyim, czyli
          sluzbowym samochodem, redukowal na 3 przy 180 km/h) - na fakturze piszemy, ze
          wymieniono cala skrzynie (firma zaplaci), a zyskiem podzielimy sie z kierowca
          sluzbowym. To nie jest wyssany z palca przyklad - juz to cwiczylem! Jako
          wlasciciel firmowego (czyli niczyjego) samochodu!!!

          Kupno czesci w niektorych ASO tez jest smieszne. Jezeli czesc jest nietypowa
          (np. do starego auta) to za nic na swiecie tej czesci nie sprowadza bo im sie
          nie oplaca pchac transportu po jeden element. A guzik! Jak to po jeden?
          Przeciez trasporty jezdza co jakis czas i wystarczy te czesc dolaczyc do
          standartowego transportu! Dlugo szukalem ASO, w ktorym przyjeliby ode mnie
          zamowienie na uchwyt od oslony przeciwslonecznej.

          W ASO maja przerabane rowniez wlasciciele starych aut. Pogarda z jaka sie
          stykaja jest przerazajaca. A najbardziej pogardliwi sa machanicy, ktorzy nie
          maja samochodu, albo pomykaja pelnoletnim "poldkiem". Kiedys doholowalem do ASO
          pelnoletnia (ale bardzo troskliwie zadbana - takie hobby) Fieste z wypadnieta
          polosia. Mechanicy oswiadczyli na podstawie ogledzin (co za fachowosc), ze
          nadwozie sie rozlazlo i skasowali za diagnoze (drogo). Pikanterii dodaje fakt,
          ze samochod na warsztat nawet nie wjechal, a polos zostala naprawiona w innym
          ASO za grosze - pekl tylko pierscien utrzymujacy polos na miejscu (jak to
          dobrze, ze znalazlem dobre ASO za drugim, a nie dziesiatym razem). A nadwozie
          bylo po remoncie (na oryginalach) w tak dobrym stanie, ze wytrzymalo
          prostopadle zderzenie z innym autem, z predkoscia 60 km/h. Taki crash-test :-(
          Ale przezylem w aucie, ktore "fachowcy" okreslili jako rozpadajace sie...
          Stluklem tylko kolano o kluczyk od stacyjki.

          Takie przyklady pokazuja dlaczego ASO maja taka zla opinie. Zla opinie u tych,
          ktorzy najbardziej ASO potrzebuja - u tych, ktorzy nie znaja sie na
          samochodach!!!

          Tym niemniej pozdrawiam wszystkich uczciwych pracownikow ASO
    • Gość: wujek Re: ASO dlaczego.....? IP: *.coi.waw.pl 22.06.03, 11:01
      ceny w ASO za różne drobiazgi są kosmiczne
      Przykład: Ford wymiana świec
      Tel do ASO z pyt. o cenę
      ODPowiedź : 250 - 270 pln!!!
      Cena oryginalnych (nie zamiennika)świec w sklepie (nie przy ASO)wynosi 100pln
      czyli wymiana 1 świecy = 40 pln
      niezła stawka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka