Dodaj do ulubionych

Pani Justyno

24.06.10, 01:32
zajrzałam w wątki o karaniu dzieci i przyznam, że ja podobnie jak
niektóre mamy nie znalazłam tam jasnej i klarownej odpowiedzi :(

rozumiem sugestię, ale dla mamy, która dopiero zaczyna swoje
doświadczenie w byciu rodzicem, to za mało :(

jeżeli jest to zbyt trudny temat na jednek krótki post, poproszę
jakąś publikację, w której ataka niedoświadczona i nieopierzona ;)
mama jak ja znajdzie przemawiające do niej wskazówki i agrumenty jak
postępować w trudnych sytuacjach.

bo póki co z tego co czytam trudno jest wywnioskować coś kokretnego.
neiktóre wypowiedzi wręcz obijają się o teorię bezstresowego
wychowania, które jak wiemy już chodzi po ulicach i strach 'mu'
zwrócić uwagę. ponieważ jednak całym sercem jestem za rodzicielstwem
bliskości i rodzicem jako auterytetem, a nie 'oficerem', chciałabym
dostrzec granicę między pozwoleniem dziecku na ponoszenie
naturalnych konsekwencji swoich zachować. ale przy jednoczesnym
wychowywaniu wrażliwego na innych i liczącego się ze zdaniem innych
człowieka. no i oczywiście akceptowanego w żłobku, przedszkolu,
szkole a potem pracy.

mam nadzieję, ze udało mi się w miarę jasno przekazać moje intencje
i prośby :)
Obserwuj wątek
    • klarci Re: Pani Justyno 24.06.10, 01:35
      klarci napisała:

      , chciałabym
      > dostrzec granicę między pozwoleniem dziecku na ponoszenie
      > naturalnych konsekwencji swoich zachowań, karaniem go, a
      pozwalaniem na wszystko.
    • justyna_dabrowska Re: Pani Justyno 24.06.10, 08:50
      Przepraszam za swoją zdawkowość, byc może to dlatego że miałam wrażenie że juz
      duzo o tym pisaliśmy...

      Naturalne konsekwencje nie maja nic wspólnego z tzw wychowaniem bezstreowym,
      które zreszta tak naprawdę nie weszło powszechnie do zycia, dotyczyło małych
      hippisowskich enklaw, lat 70 tych, i polegało na tym, ze rodzice uwaząli, że
      nalezy "make love not war". To co dzis nazywa sie "wychowaniem bezstresowym" w
      ogóle wychowaniem nie jest. To raczej pozostawianie dzieci samym sobie,
      opuszczanie ich - nie fizyczne ale emocjonalne, brak czasu - poczucia winy -
      uciszanie za pomocą konsumpcji wlasnego sumienia. Postawa o której pisze i która
      jest mi bliska i którą przyjelismy w naszym domu, wymaga dużego wysiłku - ciągle
      trzeba się zastanawiać nad tym gdzie sa granice, kiedy odpuścic a kiedy postawic
      na swoim, kiedy zostawic dziecko by doswiadczyło przykrości spowodowanej jego
      zachowaniem a kiedy jednak mu jakos ulżyć....
      oto teksty, które mogą Pani pomóc, chętnie też porozmawiam o konkretach -
      odpowiem na konkretne pytania dotyczące konkretnych sytuacji w domu - prosze
      pisac na adres justyna.dabrowska@agora.pl

      www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,3883121.html
      www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,3883121.html
      www.edziecko.pl/starsze_dziecko/1,79350,4478515.html
      • klarci Re: Pani Justyno 24.06.10, 12:34
        dziękuję za odpowiedź :)
        poczytam, a w razie pytań o konkretne sytuacje chętnie skorzystam z
        kontaktu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka