Dodaj do ulubionych

strach przed zaśnięciem

29.06.10, 23:11
Od niedawna zaczęły się u nas problemy z zasypianiem. Synek (2 lata
i 1 miesiąc) broni się jak może przed zaśnięciem. Wcześniej wszystko
było ok, synek szybko zasypiał i w dzień i wieczorem. Jeszcze
szybciej jak był porządnie zmęczony. Teraz nawet jak jest padnięty,
to mówi, że nie chce spać, a oczy mu się zamykają. Wstaje, płacze,
trwa to czasami bardzo długo. W końcu pada, ale czasami naprawdę
długo to trwa. Mamy swoje wieczorne rytuały, przestrzegamy ich jak
zawsze, nic się u nas nie zmieniło. Synek jak już zaśnie, to śpi
spokojnie. Podejrzewam, że może się czegoś bać, bo jak oglądamy
książeczki, to płacze albo inaczej okazuje niepokój za każdym razem,
gdy widzi na obrazku kogoś, kto śpi. Nie mówi jeszcze na tyle
dobrze, żeby mi wytłumaczyć, o co chodzi. Nie chcę za bardzo drążyć
tematu, żeby nie utrwalać w nim jakiś złych skojarzeń ze snem. Nie
bardzo wiem co robić? Zrezygnować z drzemki dziennej (z zaśnięciem w
dzień też jest problem), żeby wieczorem był baaaardzo zmęczony?
Próbowałam tak kilka razy, ale wtedy trudno dotrwać do wieczora,
synek robi się marudny, widać, że ta regeneracja w ciągu dnia jest
jeszcze potrzebna. Czy to jakiś etap, który minie? Pomóżcie, bo się
bardzo wszyscy męczymy.
Obserwuj wątek
    • hovawartka Re: strach przed zaśnięciem 29.06.10, 23:39
      nie mam pojecia o co chodzi, ale mnie osobiście zasypianie kojarzy
      się ze smiercią, może on też ma takie skrzywienie jak ja?;)

      Moze ktoś mi w dzieciństwie powiedział o umierającym człowieku lub
      zwierzątku, ze "zasnął sobie", czesto tak ludzie mówią.

      No i mimo, ze kobieta dorosła jestem to nie cierpię zasypiać,
      kompletnie nie kojarzę tego z relaksem i odpoczynkiem.

      A moze on jeszcze chce sie bawić, byc z wami, to na pewno "strach"
      przed zasnięciem?
    • anna_sla Re: strach przed zaśnięciem 30.06.10, 09:12
      mój synek też tak miał. A powiedz mi jak wygląda pobudka? Czy jest rozdrażniony?
      Długo dochodzi do siebie? U nas wynikało to z tego, że mój Bartek ma zaburzenia
      integracji sensorycznej a w tym tzw. nadwrażliwość na zmiany, czy jakoś tak to
      się nazywa. Otóż moment zasypiania za równo jak i budzenia się to dla niego
      trauma była. Nie wiedział co się z nim dzieje, utrata świadomości (zasypianie)
      była przerażająca, bronił się przed zaśnięciem nawet i godzinę, dwie. Dlatego
      zawsze jak padało hasło "idziemy spać" dostawał małpiego rozumu, zaczął biegać,
      skakać, rozbudzać się i pobudzać stokroć bardziej niż niejednokrotnie w dzień.
      Położyć go do łóżka graniczyło z cudem, wyskakiwał z tego łóżka już jako 13
      m-czne dziecko, jeszcze wtedy ze szczebelkowego, którego barierka sięgała mu do
      oczu a on mimo to potrafił z niego wyskoczyć, dlatego szybko został przeniesiony
      na normalne łóżko, bo i tak wychodził i tak. Prawdę powiedziawszy on dość szybko
      zaczął zdradzać problemy z zasypianiem, ale my zauważyliśmy to w randze problemu
      właśnie dopiero ok. 2-ch lat. Wcześniej wydawało nam się, że nie było z tym
      problemów, a wszystko inne spychaliśmy na wiek, a tak naprawdę to tylko jako
      niemowlę zasypiał normalnie.

      Wszelkie pobudki w nocy to tragedia, dziecko kompletnie nie świadome niczego,
      krzyczał w niebogłosy, był zdenerwowany tym stanem przebudzenia, że czuje się
      "nie taki". Żadne pocieszanie nie przynosiło skutku, nie dał się dotknąć nawet,
      odpychał nas coraz bardziej wrzeszcząc, dopiero rozbudzanie do końca przynosiło
      efekt, a potem znów problem z zasypianiem. Rano potrafił się dobudzać przez
      godzinę, przez dokładnie godzinę nie dawał się tknąć, wyciągnąć z łóżka, nawet
      odezwać się do niego nie można było ani zasugerować śniadania, bo zaraz krzyczał.

      Nam dużo czasu zajęło dojście do sedna problemu i jedno czego się nauczyliśmy to
      ograniczanie bodźców do minimum. Nie kłóciliśmy się z nim, ulegaliśmy jak po raz
      enty przy kolacji prosił o zmianę łyżeczki, byleby tylko było jak najmniej
      kłótni, bodźców, bo im więcej bodźców, zwłaszcza tych negatywnych, tym gorzej
      było z zasypianiem. Zero czytania książeczek, zero kołysanek, rozmów do poduszki
      itd. A jak szykowaliśmy się do spania to przestaliśmy mówić, że idziemy spać
      tylko po kolei "idziemy na kolację", "idziemy się kąpać". Trochę czasu zajęło mu
      nim kapnął się, że "idziemy na kolację" oznacza "wkrótce idziemy spać".

      Potem, nie pamiętam w jakim wieku (dziś ma 4 lata), zaczęły się strachy: cienie
      (pokój od strony ulicy, światła aut), głosy (przechodnie, auta), ptaki (na
      przeciwko na dachu bloku gołębie siadają, wielokrotnie je widział i zaglądał za
      nimi pod firankę przed zaśnięciem) itd.

      Nie wyrósł z tego, ale nauczył się żyć. Nadal najlepiej dla niego ograniczać
      ilość bodźców przed snem, ale nawet nabodźcowany zasypia już lepiej. Nieraz jak
      tak rzuca się na łóżku, wiercąc przed zaśnięciem pomaga otulenie go mocno, ja go
      tak przytulam wtedy mocno i nie puszczam jak chce się enty raz przekręcić i
      postukać nogami w materac i szybko się uspokaja.
    • cibora Re: strach przed zaśnięciem 30.06.10, 17:40
      Witam!
      Nasz Staś też miał etap, jak miał jakieś 18-19 miesięcy, że nie można było powiedzieć nic na temat spania. Na widok śpiącej postaci/zwierzątka w książeczce buzia w podkówkę i płacz. Trwało to kilka tygodni. Teraz, jak jest bardzo zmęczony to sam mówi, że idziemy spać. Ale zazwyczaj jest marudzenie i przeciąganie czasu do spania :-)
      Nie wypowiadaj słowa "spać" ;-) a drzemkę dzienną może skróć?
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
      • kutryna Re: strach przed zaśnięciem 03.07.10, 23:51
        Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi i podpowiedzi! Od kilku dni jest
        lepiej. Skróciłam drzemki dzienne i staramy się jeszcze bardziej
        "wymęczyć" synka przed zaśnięciem. Gdy kładę go do łóżeczka, jest
        bardzo zmęczony i ledwo może utrzymać oczy otwarte, ale nadal cicho
        powtarza, że nie chce spać. I z tymi słowami na ustach zasypia:)
        Co prawda po tym "wymęczaniu" my z mężem też jesteśmy tak zmęczeni, że
        szybko po nim też idziemy spać. Coś za coś ;0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka