Dodaj do ulubionych

2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!!

09.08.10, 08:04
Witam mam bardzo powazny problem z ktorym juz sobie nie radze!!

otoz mam synka 1,7 msc ktory nie akceptuje swojego 3 miesiecznego
braciszka,problem nie jest zwykly,moj starszy syn nie zbliza sie do
mlodszego w ogole,!! jak go widzi wpada w histerie,odwraca glowe i
ucieka,jak mlodszy zacznie plakac to on popada w histerie,stuka
nogami,wali glowa w podloge,zaczyna sie DRZEC

z dnia na dzien widze ze moj starszy syn zazcyna zachowywac sie jak
opetany,wciaz placze,wciaz marudzi,jest bardzo nerwowy,wcyhdozac z
nimgdzies do ludzi zachowuje sie
strasznie,ucieka,piszczy,krzyczy,jest mi juz strasznie z tym ciezko
i szukam pomocy,

tym bardziej iz cale dnie z dziecmi spedzam sama,wiadomo maz
pracuje,nie wiem jak juz mam sobie z tym ardzic,nie byl taki,odkad
jest malenstwo drugie nami jest strasznie!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Spaska Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! IP: *.chello.pl 09.08.10, 09:09
      twój synek to tak naprawdę bardzo małe dziecko a to że został
      starszym bratem wcale nie oznacza że stał się przez to mądrzejszy,
      bardziej samodzielny, odpowiedzialny.Czy przypadkiem nie jest tak,że
      odkąd pojawiło sie rodzeństwo wymagacie od niego więcej?Pewnie
      poświęcacie mu dużo mniej czasu?Czy macie czas tylko dla niego, na
      zabawy tylko z nim?A może cała uwaga skupia się na niemowlaku a on
      ma siedzieć cicho i nie przeszkadzać?Może pomogłoby zaangażowanie w
      opiekę przy niemowlaku?Między moimi dziećmi jest 19 miesięcy
      różnicy, starsza od pierwszego dnia bardzo mi "pomagała"smarowała
      brzuszek kremem maluchowi, podawała pieluszki,prossiłam ją o opiekę
      nad bratem kiedy szłam np do łazienki a ona stała przy łózeczku i go
      pilnowała z bardzo przejętą miną, a poza tym pozwałałm im razem
      leżeć w łóżeczku czy na macie, przytulać sie i tarmosić oczywiście z
      zachowaniem zasad bezpieczeństwa, ale nie robiłam z niemowlaka
      niedostępnej istoty, na którą można tylko patrzeć.Pokaż małemu,że
      brat też może być fajny,że np cieszy się kiedy starszak podchodzi do
      łóżeczka, ze np mogą razem posłuchać bajeczki czytanej przez mamę
      itp.I znajdz czas tylko dla starszaka.
      • komi1911 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 09.08.10, 09:23
        To nie jhest tak ze ja mu ZABRANIAM zlizania sie do braciszkla,wrecz
        przeciwnie,wiele razy bralam go na raczki,sadzalam przy
        malym,mowilam ze to mala dzidzia aby zrobil cacy cacy ale on
        ucieka,wpada w histerie,nie chce sie zblizac kazda proba konczy sie
        wielka histeria,opadam z sil,wymyslam wszystko juz co moge,zabieram
        go do fikolandu,bawie sie,no juz nie wiem co moge zrobic wiecej
        • Gość: Spaska Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! IP: *.chello.pl 09.08.10, 09:41
          ja nie piszę, ze mu czegoś zabraniasz, jeśli poczułaś się urażona to
          przepraszam,ja tylko teoretyzuję.wiesz,on musi oswoic się z
          sytuacją, pojawienie sie rodzeństwa to naprawdę duża zmina dla
          takigo dzieciaczka.i może właśnie nic nie rób:)nie chce się zbliżać
          to nic na siłę, czekaj, obsrwuj, a w pewnym momencie sam się
          zainteresuje.JAk najmniej zamieszania wokół najmłodszego, duzo
          cierpliwości dla starszaka i będzie dobrze:)u nas ta metoda naprawdę
          świetnie zdała egzamin.
    • komi1911 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 09.08.10, 09:34
      Najgorsze jest to ze kiedy młodszy płacze ten starszy popada w
      histerie,baaaa kiedy nawet młodszy rozmawia,wydaje glośniejsze
      dziweki wtedy tez placze a ja biegne i uspokajam mlodszego,ale
      przeciez on tez musi poplakac sobie,ja nie moge uczyc go ze tylko
      pisnie a ja juz biegne i biore go na raczki,tak jest odkad jestem z
      malym w domku czyli od 30 maja
      • kajda28 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 09.08.10, 09:54
        Przez pierwsze 2 tyg jak pojawiła się młodsza siostra mojego syna
        (miał 2 lata) to on był najważniejszy. Przestawałam ją karmić gdy on
        coś chciał ode mnie. Jak coś z nim robiłam i ona zaczynała płakać,
        to najpierw dokańczałam to co z nim robiłam a dopiero później szłam
        do niej. Kiedy ona spała w dzień te godziny przeznaczałam tylko dla
        niego, graliśmy w warcaby, układaliśmy puzzle, czytaliśmy książki,
        nigdy nie mówiłam nie krzycz bo siostra śpi, nie rób czegoś bo
        siostra. Dopiero po ok 2-3 tyg, jak ją karmiłam i on coś chciał to
        prosiłam aby poczekał bo ona je, czasami on też próbował possać moje
        mleko. Dzięki temu ani razu nie był zazdrosny o nią, mówił do
        niej :śliczne kochanie. Teraz po 6 latach już całkiem inaczej mówi,
        nie tak pięknie, ale to chyba normalne, ona tym samym mu się
        odpłaca.
    • justyna_dabrowska Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 09.08.10, 12:23
      To jest zupełnie normalne i naturalne zachowanie- tak małe dziecko nie bardzo
      rozumie co sie stało, może sie bac noworodka, nie lubic go źle reagowac na płacz
      który wzbudza w nim lęk. Kluczowe w tej sytuacji jest to, że jest pani sama z
      dwójka małych dzieci i faktycznie taka sytuacja jest bardzo obciązająca. PAni
      jest przeciążona a więc trudno Pani dawac oparcie synkowi. To zrozumiałe. Prosze
      spróbować zaapelowac do rodziny by ktoś sie pojawił np na dwa tygodnie i
      odciązył PAnia zarówno przy noworodku (spacery) jak i w domowyc obowiązkach,
      Wtedy Pani troche odpocznie a co za tym idzie znajdzie czas by dać troche więcej
      poczucia bezpieczeństwa małemu.
      Powodzenia!
      JD
      • gacusia1 Pani Justyno 09.08.10, 22:18
        Ja tak z teoretycznym pytaniem,bo nie znam sytuacji autorki postu.
        Co zrobic,gdy nie ma sie rodziny ani "wolnych" przyjaciol,ktorzy
        mogliby odciazyc w obowiazkach? Co zrobic,gdy mieszka sie samemu z
        mezem i dziecmi za granica( tak jak ja) i fizyczna niemozliwoscia
        jest nawet sciagnac kogos z Pl do pomocy. Nie stac rowniez na
        zatrudnienie opiekunki,czy pomocy domowej? Co wtedy? Jak okielznac
        tego malego diabelka? Jak pomoc mamie?
        • mruwa9 Re: Pani Justyno 09.08.10, 22:23
          Odizolowac starszaka od noworodka, tzn. nie zmuszac go do zachwytow3
          czy zblizania sie do mlodszego dziecka. Znam przypadek dziecka,
          ktore widok nowo narodzonego brata do tego stopnia obrzydzil
          (zwlaszcza nieodpadneita pepowina), ze zaczelo tak wymiotowac, az z
          odwodnieniem wyladowalo w szpitalu. Taki wrazliwy typ.
          Ja bym skupila na starszaku maksimum swojej uwagi, mlodszakiem
          zajmujac sie niejako mimochodem (wsadzic do chusty, do piersi i
          niech tam sobie noworodek/niemowlak urzeduje, w tym czasie jak
          najwiecej uwagi poswiecajac starszemu dziecku.
        • justyna_dabrowska Re: Pani Justyno 09.08.10, 22:31
          No cóż...jestem pragmatyczną idealistką i wierzę w to, że WSZĘDZIE można
          spotkać zyczliwych ludzi którzy chcą się poczuć potrzebni. My mamy duży kłopot z
          proszeniem o pomoc...ja bym w takiej sytuacji rozejrzała się po okolicy, czy nie
          ma w moim sąsiedztwie młodej mamy która chętnie zabralaby synka na spacer, a
          może jest jakaś starsza osoba która zechce być "przyszywanym dziadkiem"? Mamy w
          naszym zachodnim świecie dzieci jak na lekarstwo...a może jakaś studentka
          pedagogiki zechce wolontaryjnie poprzychodzić i pouczyć się rozwojówki na zywo?
          Moje doświadczenie życiowe pokazuje że mozna znaleźc naprawdę wspaniałych ludzi
          wokół...

          pozdrawiam
          JD
          • gacusia1 Pani Justyno 10.08.10, 06:11
            To wszystko piekne ale w kraju takim,jak Kanada niestety za wszystko
            trzeba placic...nawet "przyszywanej babci" czy sasiadce,ktora wezmie
            dziecko na spacer...Tu jest tak,ze RODZICE placa swoim wlasnym
            dzieciom za to,ze opiekuja sie mlodszym rodzenstwem pod ich
            nieobecnosc,lub odbieraja je ze szkoly. P.S. Bardzo ciezko bylo mi
            wybic to placenie z glowy mojej starszej corki,ktorej rzecz jasna
            pomysl bardzo sie podobal.
            Tak wiec...ciezko jest czasem wykorzystac ten najprostrzy sposob,ta
            najlepsza rade...niestety.
            • komi1911 Re: Pani Justyno 10.08.10, 10:56
              nie wyobrazam sobie oddac dziecko pod opieke kogos kogo nie znam na
              tyle dobrze abym mogla mu zaufac,moj starszy synek niepojdzie do
              zadnej obcej osoby,on nie akceptuje nieznajomych ludzi,czasami to
              nie jest takie latwe w zyciu,a mldoszy bardzo duzo placze,ma koli
              itp,nie moge tez go polozyc samopas bo nie da rady!
              • morekac Re: Pani Justyno 10.08.10, 11:31
                Ale przecież nie musisz wychodzić w tym czasie z domu. Jeśli młodszy
                jest taki zajmujący - możesz poszukać jakieś osoby do zajmowania się
                wyjcem w czasie/pomocy w domu, kiedy ty bawisz się klockami ze
                starszym...
                • komi1911 Re: Pani Justyno 10.08.10, 11:46
                  a kogo poszukac?? niani? nie barzdo mnie na to stac,mam rodzicow ale
                  nie zawsze maja czas,tak samo tecsiowie,bardzo chcialabym chociaz na
                  te 2 godzinki dziennie byc sama z straszym synkiem,miec czas tylko
                  dla niego,
                  • klarci Re: Pani Justyno 10.08.10, 15:51
                    Komi, może faktycznie przyczep ogłoszenie na tablicy korkowej w
                    szkole pedagogicznej - nie wiem w jakim mieście mieszkasz. wiem też,
                    że są wolontariaty, co prawda zazwyczaj dotyczą chorych dzieci, ale
                    jak przedstawisz sytuację, to pewnie znajdzie się jakaś mniej
                    odważna, a równie ciepła dziewczyna, która nie ma odwagi zajmować
                    się chorym dzieckiem, ale zdrowym tak. a może masz coś do
                    zaoferowania w zamian - chociaż np. korki wymagałyby znowu
                    poświęcenia Twojego czasu :/
                    chyba obecnie jest trudniej - ja pamiętam, że często chodziłam do
                    starszego sąsiada, jak rodziców nie było w domu na przykład -
                    rodzice za to pomoagali mu w inny sposób - sąsiad mnie nie zjadł ;),
                    a taki kontakt z kimś starszym jest bardzo wzbogacający :) może masz
                    samotną (ale zdrową) sąsiadkę, która nie ma do kogo się odezwać -
                    możesz w zamian za spacer, zaproponować jej przywiezienie większych
                    zakupów :) kiedyś pracowałam jako przedstawiciel handlowy i takich
                    samotnych ludzi jest strasznie dużo, tylko wiadomo, najpierw trzeba
                    wyrobić sobie zaufanie :)
                    no i na pewno małe szanse, że zajmie to tydzień, czy nawet miesiąc -
                    może być dłużej z tym szukaniem. a dziadkowie nie wchodzą w grę?
                    jakys wójkowie/ciocie? u nas póki nie było synka - moja bratanica
                    nie raz nocowała i zawsze była świetna zabawa :)
                  • gacusia1 Gdybys byla tutaj ... 10.08.10, 21:08
                    to ja bym chetnie tego malego szkrabka popilnowala,zebys miala czas
                    dla siebie i starszaka...
                • justyna_dabrowska Re: Pani Justyno 10.08.10, 11:50
                  Dokładnie o tym myślałam. Że kiedy jestem w domu, cały czas sama z dwójka
                  wymagających dzieci to łatwo mogę miec wszystkiego dość...I moge poprosic kogoś
                  o wsparcie. Co do Kanady...no cóż nie ma mnie tam, ale mam tam przyjaciół -
                  zapytalam ich o ich perspektywę...mają autystyczne dziecko i twierdzą że dostali
                  bardzo duzo absolutnie bezinteresownej pomocy od wolontariuszy.

                  Oto strona volunteer.ca/home

                  za pomoca której mozna poszukać życzliwych ludzi
                  • gacusia1 Zgadza sie 10.08.10, 14:29
                    jesli dziecko jest chore,zarejestrowane jako "specjalnej troski" to
                    faktycznie,pomoc od wolontariuszy jest. Ale gdy to dziecko jest
                    zdrowe jak ryba...niestety zaden wolontariusz nie pomoze.
                    • mruwa9 Re: Zgadza sie 10.08.10, 20:55
                      ale bardzo wiele rodzin radzi sobie bez pomocy babc, nian i
                      wolontariuszy i wychodza z tego nieokaleczone. Bez przesady. Da sie.
                      Kupic chuste, wsadzic noworodka do chusty, zajac sie starszakiem,
                      gdy partner wraca do domu, wreczyc mu dzieci lub przynajmniej jedno
                      i wyrwac sie na szybki spacer czy zamknac w lazience i wziac
                      relaksujaca kapiel, dla naladowania baterii.
                      Bez przesady, ze bez pomocy z zewnatrz sie nie da.
                      • gacusia1 Re: Zgadza sie 10.08.10, 21:02
                        Ale ja nie mowie,ze sie nie da :-) tylko wlasnie pytalam o pomysly.
                      • komi1911 Re: Zgadza sie 10.08.10, 21:06
                        mruwa9 napisała:

                        > ale bardzo wiele rodzin radzi sobie bez pomocy babc, nian i
                        > wolontariuszy i wychodza z tego nieokaleczone. Bez przesady. Da
                        sie.
                        > Kupic chuste, wsadzic noworodka do chusty, zajac sie starszakiem,
                        > gdy partner wraca do domu, wreczyc mu dzieci lub przynajmniej
                        jedno
                        > i wyrwac sie na szybki spacer czy zamknac w lazience i wziac
                        > relaksujaca kapiel, dla naladowania baterii.
                        > Bez przesady, ze bez pomocy z zewnatrz sie nie da.
                        a tak sie zapytam mowisz ze sie da bo tak mialas i dalas se rade?
                        czy mowisz ze sie da "bo wiele rodzin dalo sobie rade"
                        • mruwa9 Re: Zgadza sie 10.08.10, 21:15
                          Pewnie, ze daliSMY sobie rade (z mezem), mamy w koncu trojke dzieci
                          ( w tym dwojka ze szczegolnymi potrzebami, niepelnosprawne) i
                          dziadkow 1500 km od nas. I zaluje, ze w czasach , gdy moje dzieci
                          byloby male, nie bylo jeszcze chust tak dostepnych, jak obecnie, bo
                          chyba bylyby duza pomoca. A mimo to dalo sie jednoczesnie karmic
                          piersia niemowle i odrabiac lekcje ze starszakiem czy bawic ze
                          starsza dwojka, czy razem ogladac telewizje, czy chocby przytulac
                          sie. I obylo sie bez zazdrosci miedzy dziecmi, bo starszak zawsze
                          mial pierwszenstwo w prawie do mojej uwagi, a niemowlak musial sie
                          dostosowac (oczywiscie nie zawsze sie dalo, ale zawsze staralam sie
                          sprawiac takie wrazenie, zeby starszakowi sie tak wydawalo, taki
                          bajer).
                          • fruzielka27 Re: Zgadza sie 10.08.10, 23:00
                            No to super, że Wam się tak świetnie ułożyło i daliście radę.
                            A ja rozumiem autorkę wątku. Też byłam zdecywowaną większą cześć
                            czasu sama z dwójką i nie miałam praktycznie kompletnie czasu na
                            poświęcanie go starszej córce. Owszem, odrabiałyśmy lekcje,
                            rozmawiałyśmy na spacerze, ale zawsze to małe było z nami. I nie
                            było jak tego zmienić, bo mąż np. był 2 czy 3 dni w domu na cały
                            miesiąc. Jak przyjeżdżał oczywiście angażował się we wszystko
                            pomagał, ale w 1 dzień nei nadrobi się zaległości z 10 dni czy 2
                            tygodni i nie odpocznie.
                            Pani Justyna radzi prosić. Ja wiem, że ludziom trudno prosić o
                            pomoc. I mnie chyba tez trudno. Ale mamy 2 babcie na miejscu (tzn, w
                            tym samym mieście mieszkające) i każda z nich przyjeżdżała na 1
                            popołudnie w tygodniu, bo tak je poprosiliśmy, żeby zostały z małą,
                            a ja żebym mogła pojechać na zajęcia ze starszą. I w zasadzie ta
                            droga była jedynym czasem naszym wspólnym i nie trwała ona długo.
                            Ale jak tu prosić o więcej, kiedy sie słyszy jakie babcie zmęczone,
                            zaganiane (obie emerytki), że może ja jestem źle zorganizowana, bo
                            kiedyś to nie był pampersów i zupek i ludzie sobie radzili. No ja
                            nie umiałam prosić o więcej, dzwoniłam o pomoc tylko w sytuacjach
                            kiedy nie miałam wyjścia. Aaa i jeszcze dziadek długi czas woził
                            rano do szkoły starszą.
                            Więc nie zawsze się tak da, a samemu naprawdę jest ciężko. Dla mnie
                            luksusem stało się to, jak maż raz na 4-5 dni wpadał do domu i
                            wykąpał dzieciaki! A to naprawdę nie jest wielka pomoc.
                            Jeszcze jedno - nie każdy może/lubi/ akceptuje chustę, więc to też
                            nie jest takie hop-siup wrzucę dziecko i będzie super.

                            Jedyne co, to koleżanka miała podobną sytuację. Starsza córka jak
                            młodszy brat płakał rzucała się na podłogę, waliła czym się dało i
                            darła się okropnie. Przeszło! I tu przejdzie. Tylko cięzko to
                            przetrwać :-(
    • miacasa Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 11.08.10, 15:06

      > Witam mam bardzo powazny problem z ktorym juz sobie nie radze!!
      >
      > otoz mam synka 1,7 msc ktory nie akceptuje swojego 3 miesiecznego
      > braciszka,problem nie jest zwykly,moj starszy syn nie zbliza sie do
      > mlodszego w ogole,!! jak go widzi wpada w histerie,odwraca glowe i
      > ucieka,jak mlodszy zacznie plakac to on popada w histerie,stuka
      > nogami,wali glowa w podloge,zaczyna sie DRZEC

      Twój synek przejawia zachowania charakterystyczne dla dzieci z zaburzeniami ze
      spektrum autyzmu. Jeśli wpada w przerażenie (takie niepohamowane, irracjonalne)
      przy kontakcie z osobami obcymi to radzę porozmawiać ze specjalistą od zaburzeń
      autystycznych i pokazać mu dziecko. My nie mieliśmy tej wiedzy, pierwsze lata
      życia córki to była udręka dla naszej rodziny, nikt nie umiał nas nakierować,
      dopiero gdy córka miała 6 lat zrobiliśmy jej prywatnie diagnozę i okazało się,
      że ma Zespół Aspergera. U nas od początku gdy pojawiła się młodsza siostra
      rozpoczęło się wcielanie w życie prób unicestwienia konkurencji ale nie takie
      typowe dla zazdrosnego rodzeństwa tylko dużo bardziej nasilone (łącznie z
      fantazjowaniem o dźgnięciu nożem).
    • komi1911 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 15.08.10, 11:33
      dziekuje wam wszystkim za pomoc

      jest mi naprawde coraz trudniej,mój starszy synek przed narodzinami
      maluszka był bardzo pogodnym dzieckiem,bawił sie fajnie,wciaz sie
      smiał,nie bal sie ludzi,a teraz????

      teraz jest inaczej,zrywa sie w nocy z płaczem,nie mozna go
      uspokoic,juz 3 miesiace wciaz płacze jak malutki zaczyna płakac lub
      nawet gadac sobie to on od razu płacze i od paru dni zaobserwowalam
      ze sam spawia sie bol tzn ze zaczyna plakac i uderza glowa w stol
      raz slabiej a potem mocniej i pacze,bardzo sie martwie o niego i nie
      wiem co robic:-(
      • fruzielka27 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 15.08.10, 14:04
        A nie możesz po prostu wybrać się do psychologa? Ja w takiej
        sytuacji, po 3 miesiącach nie zwlekałabym ani chwili - dla swojego i
        dziecka dobra. Jeśli to normalne zachowania, to Cię uspokoi, a jeśli
        nie, to na pewno pomoże, albo chociaż konkretnie zaradzi.
        • komi1911 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 15.08.10, 14:41
          Mam własnie w planach takową wizytę za bardzo zaczeło mnie to
          przerazać,narazie poszukuje jakiegos dobrego lekarza,chce isc do
          kogos kto naprawde wie co robi
    • iwpal Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 15.08.10, 14:47
      >>>komi1911 napisała:
      jak mlodszy zacznie plakac to on popada w histerie,stuka nogami,wali glowa w
      podloge,zaczyna sie DRZEC<<

      Moze to wynikac z nadwrazliwości słuchowej.
      W ogóle mały wymaga oceny przez fachowca i pomocy - to nie jest standard w
      rozwoju półtorarocznego dziecka.
      Moze po prostu pojawienie sie młodszego braciszka unaoczniło to, co juz było
      wcześniej, tylko mniej spektakularnie sie objawiało.
      • komi1911 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 15.08.10, 15:37
        do momentu zanim pojawil sie mlodszy synek,wszystko bylo
        ok,naprawde,nie plakal jak widzial dzieci,mowil troszke typu
        mama,tata a teraz nawet tego nie mowi

        ogolnie jest wszystko ok dopuki mlodszy nie zaczyna plakac:-(wtedy
        zaczyna sie koszmar
        • verdana Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 15.08.10, 16:35
          A nie jest tak, ze jak młodszy zaczyna płakać, to od razu do niego
          podchodzisz? I od malucha odrywa Cię własnie zachowanie starszego?
          Zanim pójdziesz do lekarza i psychologa spróbuj zaobserwować i
          zapisywać, czy Twój syn zachowuje się tak samo gdy - mały placze i
          Ty do niego od razu podchodzisz, gdy mały placze, a Ty przez pewien
          czas nie zwracasz uwagi (starszy zaczyna płakać od razu, czy jak Ty
          reagujesz na płacz małego), gdy maly placze, a Ty podchodzisz do
          starszego. Jesli zawsze od razu reagowałas na płacz malucha, to może
          potrwać, bo Starszy zawsze kojarzy placz niemowlecia z Twoim
          zainteresowaniem bratem.
          Czyli - czy Starszy reaguje źle na płacz, czy na to,z e młodszy jest
          w cntrum uwagi, szczególnie gdy musisz przerwać to, co robilaś
          wczesniej.
          • komi1911 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 15.08.10, 17:44
            a wiec sytuacja wyglada tak ze straszy placze jak tylko uslyszy
            placz mlodszego,baaa nie musi to byc placz moze to byc jakis
            krzyk,glosniejsze guganie i dzieje sie tak nawet kiedy nie ma mnie w
            poblizu bo np jestem w kuchni
            • fruzielka27 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 15.08.10, 20:29
              To może skorzystaj z forum - podaj miasto i zapytaj o psychologa,
              czasem tak się znajduje specjalistę, chyba że masz możliwość
              popytania w swoim otoczeniu
              • komi1911 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 19.01.11, 08:57
                Witam od mego postu mineło troche czasu,a nadal u nas bez zmian,starszy synek nie zauważa modszego w ogóle,jest juz mi bardzo ciężko ,nie spotkałam się jeszcze z taką reakcją na młodsze rodzeństwo,nadal reaguje płaczem jak młodsze zaczyna nawet gugać,brak mi już sił
                • mruwa9 Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! 19.01.11, 10:45
                  Minelo pol roku, pisalas, ze wybierasz sie do psychologa. Zrobilas cos w miedzyczasie?
                  IMHO masz wobec starszego za duze wymagania. On nie ma obowiazku zauwazac, kochac i rozplywac sie w zachwytach nad mlodszym rodzenstwem. Ma prawo do negatywnych emocji, a Ty go chcesz tego prawa pozbawic.
                  Staraj sie kazde z dzieci traktowac , jakby bylo jedynakiem. Mlodsze dostosuje sie do starszego, bo obecnosc brata jest dla niego oczywistoscia zastana, od urodzenia. Skup sie na starszym i nie wspominaj mu o mlodszym.
                  • Gość: dorka Re: 2 latek nie akceoptuje noworodka pomocy!!! IP: *.barn.cable.virginmedia.com 24.01.11, 23:17
                    Pociesze cie, ze u nas trwalo to 10 miesiecy. W miedzyczasie nauczylam sie ignorowac zachowanie starszej siostry, nie robilam z tego powodu tragedii, myslalam "trudno, musi sie drzec, tupac, plakac" i dalam jej prawo do bycia "zlym dzieckiem". I dopiero wtedy przeszlo jej... Gdy zobaczyla, zej anie wymagam, zeby byla dobra, idealna, kochana. To bylo 5lat temu. Teraz sie kochaja obie i... maja jeszcze maluskiego brata!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka