Dodaj do ulubionych

agresywna dwulatka

IP: *.dyn.optonline.net 05.11.10, 01:54
moja corka w grudniu konczy 2 latka.do tej pory byla grzeczna dziewczynka. duzo rozumie, ma duzy zakres slow.ja nie pracuje odkad sie urodzila.poswiecam malej duzo czasu: wychodzimy na spacery, czytamy ksiazeczki, malujemy, rusyjemy, lepimy plasteline, organizuje jej zabawy z innymi dziecmi, wlaczam ja w domowe obowiazki w miare mozliwosci.od kilku dni mala jest nie do zniesienia.nie mam juz sily. caly czas placze, o wszystkoi to dlugi i zalosnie.poczatkowo probowalam odwrocic uwage, utulic, ale tonic nie dawalo. teraz staram sie nie reagowac, ale tez z marnym skutkiem. mala zawsze chce postawic na sowim na co jej nie pozwalamy>trzymam sie rytualow, ale ona mimo wszystko probuje wymusisc jeszcze jedna bajeczke na dobranoc,mimo ze miala zapowiedziane, ze ta juz ostatnia. urzadza istne sceny dantejskie. nie slucha zadnych polecen. do tego dochodzi agresja.bije nas na kazdym kroku. reagowalismy i reagujemy zawsze stanowczo.lapiemy za raczke i mowimy, ze niw wolno, przy kazdej kolejnej probie albo ja odsuwalam od siebie,albo wychodzilam sama z pokoju. teraz doszlo istne znecanie sie nad kotem.mala potrafi pociagnac go za ogon, rzucic nim, targac za lapy.mimo wielu tlumaczen,prob, pokazywania jak wolno z kotkiem sie obchidzic nadal tak robi. zwracam jej uwage, a mala ptrzy mi w oczy i nadal to robi. nie mam juz sil.dzisiaj juz wkladalam ja do lozeczka, wychodzilam z pokoju i zamyklama drzwi na kilkadziesiat sekund.poprawa na kilkanascie minut i od poczatku. gdzie popelnilam blad?? co zle zrobilam? ja juz nie mam do niej sily.nie mam cierpliwosci tlumaczyc i odnosic do innego pokoju po tysiac razy. a jestemchodzaca oaza spokoju. po dzisiejszym dniu mam ochote ja sprzedac na alegro. opadlam z sil. kocham moja corke, okazuje jej miloscna kazdym kroku, chwale dobre zachowania probujac je utrwalic ale to daje odwrotny efekt. jestem przeciwnikime, bicia,klapsow,mordodarcia.myslalam, zemiloscia, spokojem, cierpliwoscia i dobrym przykladem dotre do niej ale widac mylilam sie. dzieci mojej szwagiery, ktora stosuje klapsa, krzyki i emocjonalny szantaz sa o niebo grzeczniejsze niz moja wychowywana w spokoju, stabilnym srodowisku i otoczona miloscia.co mam robic zeby mnie sluchala i zeby wreszcie przestala bic?
Obserwuj wątek
    • e-kasia27 Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 03:22
      Czy Tobie się wydaje, że dziecko to jest taka maszynka, która ma Cię słuchać, wykonywać Twoje polecenia i robić wszystko na rozkaz, tak jak ty tego chcesz? To mały człowiek, który ma prawo do swojego zdania, ma prawo nie mieć humoru, ma prawo czegoś nie chcieć i się na coś nie zgadzać.

      Czytałaś, co tutaj napisałaś o swoim dziecku? I o tym, jak ją wychowujesz?
      "organizuę jej", "włączam ją", "staram się nie reagować", "trzymam się rytuałów", "miała zapowiedziane","wychodziłam z pokoju i zamykałam drzwi", "odsuwałam ją od siebie", "odnosić do innego pokoju po tysiąc razy" - i to ma być to wychowywanie w spokoju???????? Otoczenie miłością???????????

      A gdyby to Ciebie tak ktoś traktował, jak niewolnika, to też nazwałabyś to otaczaniem miłością?

      BO JA NAZYWAM TO ZNĘCANIEM SIĘ NAD DZIECKIEM,
      NIELICZENIEM SIĘ Z JEGO UCZUCIAMI,
      I WYMAGANIEM BEZWZGLĘDNEGO POSŁUSZEŃSTWA.


      I dlatego nie ma nic dziwnego w tym, że dziecko buntuje się przeciwko takiemu traktowaniu.
      Maltretując kota i bijąc Was wyraża swoja złość, frustrację, niezadowolenie,, odreagowuje stres, na który ją nieustannie narażacie. Bo to, że człowiek nie może o sobie decydować zawsze jest stresem, nawet wtedy, gdy ma się dwa lata.


      Co masz zrobić? Sama nic nie zrobisz, bo sytuacja wymknęła się spod kontroli, teraz to pędzi jak lawina, i nie zatrzymasz jej.
      Jedyna rzecz jaką możesz zrobić, to poszukać dobrego psychologa, żeby spróbował pomóc Wam naprawić relacje w wasze rodzinie, bo skoro dziecko się tak zachowuje, to te relacje są bardzo zaburzone.

      • baszi Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 06:57
        tak..... za pare lat bedziemy korzystac z pomocy psychologa tak czesto jak w stanach i nawet o kolorze sukienki sami nie zdecydujemy

        po pierwsze taki wiem ze dziecko zaczyna buntowac sie przeciw wszystkiemu, chce decydowc o sobie, a le tez sprawdza granice, na ile jej ulegniesz

        sa sprawy ktore musza miec charakter bezwzgledny, staly a sa takie w ktorych dziecku nalezy dac swobode, o ktorych moze decydowac albo miec poczucie ze decyduje, chce jeszcze jedna bajke? to jej przeczytaj, dwa trzy razy w tygodniu o te jedna dwie bajki wiecej,

        zamiast polecen stosowalabym prosbe, sama nie lubie jak mi cos kaza zrobic a jak poprosza to dlaczego nie
        wdrazasz ja w obwiazki, hmmm 2 letnie dziecko raczej nie ma obowiazkow, moze poza tym zeby je wlaczac do sprzatania po sobie zabawek, rozbierania sie do kapieli, mozna poprosic zeby cos podala, przyniosla to wszystko

        rytualy.... plan jest wazny, pewne czynnosci konieczne ale nie trzymaj sie planu co do minuty, dziecko tez czlowiek moze miec ochote na cos pozniej, wczesniej, potem jutro

        nie zamykaj jej w pokoju jak w klatce dzikie zwierze bo sie tak bedzie zachowywac!
        wysluchaj czego dziecko chce i w miare mozliwosci i rozsadku powol na to, ale trzeba sluchac i uslyszec i czekac az ten okres przejdzie

        co do dzieci szwagierki, sa posluszne jak robociki, nie robia czegos bo boja sie kary w postaci bicia i fizycznego bolu i psychicznego, a nie dlatego ze takie dobrze wychowane i rozumieja ze to co chca zrobic lub robia jest jest zle, boja sie o swoja skore , sa wytresowane jak male zwierzatka, posluszne, bojace ja, bym tego dla swojego dziecka nie chciala
        • Gość: ancymon123 Re: agresywna dwulatka IP: 192.109.140.* 05.11.10, 09:54
          Jednak ja za znęcanie sie nad zwierzeciem (rzucenie kotem!) dałabym małej spore lanie. Też mam zwierzaki i dziecko w tym wieku i jakies szarpanie kota nie wchodzi wogóle w gre. To żywe stworzenie, widac małe, skoro 2-latka może go rzucic , i nie potrafi sie bronic. Mój kot na szczescie przy próbie ataku jakoś wystraszył małego (nie podrapał, nie wiem co zrobił, bo byłam w innym pokoju) i mały przez tydzień obchodził go z daleka. Ale jakby sam zwierzak nie potrafił sie obronic to syn dostał by ode mnie (to samo za znęcanie się nad młodszym rodzeństwem - problem był w innym poście). Teraz rodzice chca tylko "otaczac miłościa" i "organizować" dziecku wszystko. A może trzeba czasem przystopować z tą "poprawnością" i zastosowac jakieś "staroświeckie" metody? No i dac dziecku troche luzu i możliwości decydowania. Jak pisałam w jakims poście na tym forum, u nas w domu nie ma rytuałów, organizacji, sprzatnia itp. przez dziecko i świetnie sobie radzimy.
          • baszi Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 13:03
            a twoj facet tez pewnie cie leje jak mu niesmaczna zupe ugotujesz co.........
            i pewnie dobrze robi bo farmazony opowiadasz........... a porzadne lanie jak mu napyskujesz .....

            dziecku trzeba tlumaczyc zle zachowania i pokazywac dobre az do skutku, jakos nie wyobrazam sobie zeby wymagac od 2 lataka wiedzy ktora ma starsze dziecko czy dorosly
      • Gość: bez sil Re: agresywna dwulatka IP: *.dyn.optonline.net 05.11.10, 13:24
        troche przesadzilas w swoim poscie. fakt, ze moj pisalam po baaardzo ciezkim dniu, ale nie masz prawa mowic, ze znecam sie nad swoja corka.Mala jest otaczana miloscia, wyborow ma tysiace w ciagu dnia: wybiera spodenki jakie chce wlozyc, ktora czapeczke, jakimi zabawkami sie bawi."wlaczanie" jej w obowiazki nie polegaja na tym, ze MUSI cos robic. chodzi o to, ze jak wykazuje ochote byc przy mnie w trakcie moich obowiazkow to jej daje kawalek szmatki i myje sobie umywalke co jej sprawia ogromna frajde bo potrafi chlapac sie w wodzie prze pol godziny.nie obchodzi mnie, ze potem lazienka i ona jest do generalnych porzadkow;-) jestem mama z duzym dystansem, kiedy trzeba to odpuszcze ,ale sa sprawy, w ktorych poblazac nie moge i nie bede tj.bicie nas, czy innych, czy tez znecanie sie nad kotem.mala widzi, ze my okazujemy duzo delikatnosci kotu: glaszczemy, drapiemy, mowimy do kotka. ona go uderzy, ja jak tylko wypowiem jej imie odrazu zaczyna go glaskac i udawac, ze wcale go nie uderzyla, ze na kotku cacy cacy!!jesli kota bije to wyniose ja z pokoju , wktorym kot jest ale ide z nia co dla mnie oznacza zrobienie czegos w kuchni na raty. sa jednak momenty kiedy musze ostrzej zareagowac. jesli prosby, przyklad, nie przynosza skutku to co mam robic? nie jestem dumna z tego, ze wczoraj zamknelam ja w pokoju, ale wobec tego jak traktowala kota jestem i bylam bezsilna. co do "organizacji" czasu: mam tu na mysli: spacery, wyjscia do parku, w brzydka pogode na wewnetrzne place zabaw, spotkania z jej ulubionymi kolezankami, wyprawy do sklepu zoologicznego zeby popatrzec na papuzki-nie wiedzialam, ze poswiecanie czasu dziecku i produktywne wykorzystywanie czasu, zamiast bezmyslne gapienie sie wtv, ale siedzenie caly bozy dzien w domu jest zle.
        co do czytania ksiazeczek wieczorem: ktos napisal, ze jak mala chce jeszcze jedna to co za problem przeczytac.............ZADEN! i tak robimy. tylko ,ze po tej jest jeszcze jedna i kolejna i nastepna.wczoraj i przedwczoraj tak to wygladalo. w koncu mowie, ze juz jest bardzo pozno,przeczytamy jeszcze ta ksiazeczke i idziemy juz spac(to nazywalam zapowiedzia)a na to mala mowi dobrze, a jak skonczylam czytac to ona robi afere ze chcenastepna.bedac konsekwentna tez nie moge tak odpuszczac za kazdym razem chyba sie zgodzisz bo bym tak siedziala i czytala do polnocy az padnie.
        e-kasiu bardzo szybko wydalas o mnie i o mojej rodzinie opinie i to bardzo krzywdzaca. no ale inetnet ma to do siebie, ze bardzo latwo krytykowac ludzi i wydawac szybkie i czesto krzywdzace opinie bez zadnych konsekwencji.
        • Gość: moon Re: agresywna dwulatka IP: *.warszawa.vectranet.pl 05.11.10, 20:32
          Moj synek ma prawie 2 lata i tez zaczyna takie "testowanie" rodziców: jeszcze to przed spaniem, jeszcze to... I wiesz co? Sieganie po kolejnąksiązeczke, po kolejną zabawkę daje odwrotny rezultat u nas. To jest tak, jakby maly chcial nas przetestowac: jak to jest z tymi granicami? Ja jak mowię, ze to już ostatnia ksiązeczka, to siętego trzymam i już. I mówię stanowczo na kolejne jojczenie: mama mówiła, ze to juz ostatnia ksiązeczka, teraz poraz spać. Mąż przez parę dni ulegał: i były coraz większe jazdy. Jak w końcu twardo powiedział: koniec czytania i był konsekwentny, to młody bez szemrania i z uśmiechem poszedł spać...
          Z biciem mamy miał co jakiś czas akcje pt. spróbuję uderzyć mamę i ciekawe co mama na to? Metoda z łapaniem rączki i mówieniem: "Nie wolno, to boli" u nas napędzała błędne koło, młody traktował to wręcz jako zabawę. Pomogło ignorowanie, tj. on mnie uderzył, ja powiedziałam, że nie wolno bić i nie będę się teraz z nim bawić. Po 10 minutach zaczął mnie ciągnąć do swoich zabawek: powiedziałam, żebyśmy się przytulili i przeprosili. Jeśli to zrobił, bawilismy się, jesli nie, nie poświęcałam mu uwagi. Raz doszło do wielkiej histerii przez to, bo za nic nie chciał się przytlić, krzyczał, piszczał i mnie ciągnął. Przetrzymałam i póki co jest spokój. Ale nie łudzę się, że to już koniec takich akcji, za jakiśczas pewnie znowu będzie chciał spróbować, co będzie gdy uderzy mamę.
          Na szarpanie kota bym nie pozwoliła, podejrzewam, że mogłabym siętak wkurzyć w momencie, że nawet i klapsa bym dała... Ale nie zachęcam do tego, jeśli się uda wychowaćdziecko bez klapsów, to super. Z drugiej strony nie demonizowałabym1 czy 2 klapsów w roku (życiu?), ja wychodzę z założenia, że dziecko musi mnie znać prawdziwą i musi być świadome, do jakich nerwów może mnie doprowadzić i że mama też może wyjsć z siebie.
          • baszi Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 21:09
            demonizujemy te slowa ktore napisala ancymon :"dałabym małej spore lanie"
            sory ale spore lanie z 1 klapsem nie ma nic wspolnego, to jest przemoc wobec dziecka gorsza niz nieswiadoma przemoc dziecka wobec kota , nie robmy z dzieci starych malenkich zyjemy w 21 wieku a nie 17, one dopiero sie ucza a nie juz wiedza co jest dobre a co zle
        • e-kasia27 Re: agresywna dwulatka 06.11.10, 04:25
          Gość portalu: bez sil napisał(a):

          > troche przesadzilas w swoim poscie,


          Nie, nie przesadziłam, odpowiedziałam na to, co napisałaś.

          Dzisiaj napisałaś o niebo lepiej, i za to co napisałaś dzisiaj , tak bym Cię nie skrytykowała.

          A to znaczy, że jeśli przemawiasz z pozycji złości, to nie bardzo panujesz nad tym, co mówisz, czujesz i jak reagujesz. I może stąd te kłopoty, bo dzieci bezbłędnie wyczuwają. co dzieje się w psychice (podświadomości) mamy.



          mala widzi, ze my okazujemy duzo delikatnosci kotu: glaszczemy, drapie
          > my, mowimy do kotka. ona go uderzy, ja jak tylko wypowiem jej imie odrazu zaczy
          > na go glaskac i udawac, ze wcale go nie uderzyla, ze na kotku cacy cacy!!


          A może jest zazdrosna o tego kota? Może jej się wydaje, że kota traktujecie lepiej niż ją? A może rzeczywiście tak robicie, bo kota głaszczecie i przytulacie, i niczego mu nie zabraniacie i nie krzyczycie na niego, nawet jak coś źle zrobi, i kot nie dostaje kar, i nie wynosisz go innego pokoju? Kot dostaje tylko miłość, i wyłącznie miłość a ona nie.



          > tez nie moge
          > tak odpuszczac za kazdym razem chyba sie zgodzisz bo bym tak siedziala i czyta
          > la do polnocy az padnie.


          Może dziecko ma problem z zaśnięciem, może za wcześnie kładziesz ją spać, może jest zbyt rozbawiona tym czytaniem, by spać, może czytasz w niewłaściwy sposób, który zamiast ją usypiać, rozbudza - spróbuj czytać coraz wolniej, spokojniej i ciszej, od intonacji głosu bardzo dużo zależy, a jakbyś tak spróbowała ją trochę ponosić, polulać, uspokoić, albo zgasić światło i opowiedzieć bajkę.



          > e-kasiu bardzo szybko wydalas o mnie i o mojej rodzinie opinie i to bardzo krzy
          > wdzaca.

          Moja opinia nie może Cię skrzywdzić, niezależnie od tego co powiem.
          Jeśli to co powiedziałam, nie jest prawdą i Ty o tym wiesz, że to nie prawda, to możesz przecież wzruszyć ramionami i pomyśleć, że jestem głupia - i jaka tu dla Ciebie krzywda? Czy to ważne, co powiedział głupiec?
          A jeśli to, co powiedziałam, to jest prawda i Ty wiesz, że to prawda(albo chociaż podświadomie przeczuwasz, że prawda), to też nie jest to dla Ciebie krzywdą, tylko pomocą, chociaż wtedy będziesz na mnie bardzo zła. Ale czy na pewno na mnie? A nie na siebie? Czasem trzeba komuś wylać kubeł zimnej wody na głowę, żeby zaczął myśleć.


          no ale inetnet ma to do siebie, ze bardzo latwo krytykowac ludzi i wyda
          > wac szybkie i czesto krzywdzace opinie bez zadnych konsekwencji.

          Zawsze mówię ludziom, to co myślę. Bez internetu powiedziałabym dokładnie to samo.
          Jeśli ktoś chce rady i i opinii innych, to chyba też po to, by usłyszeć krytykę, bo opinia, że wszystko jest cacy(kiedy nie jest) i samo się ułoży(kiedy się nie ułoży), to psu na budę potrzebna.
          Krytyka(nawet jeśli jest nadmierna), chociaż początkowo wzbudza złość, jednak zmusza do myślenia, a to może doprowadzić do wyciągnięcia mądrych wniosków ,które mogą bardzo pomóc w rozwiązaniu problemu.


          Przepraszam, jeśli Cię rozzłościłam.
          • Gość: pedeutolog Re: agresywna dwulatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 20:00
            e- kasiu, twoja wypowiedź jest obrzydliwa, krzywdząca, nie poparta żadną konkretną wiedzą i ociekająca hipokryzją. Przestrzegam autorkę wątku, jak i wszystkie inne mamy z podobnym problemem przed braniem jej pod uwagę. Aż mi mowę odebrało, nie jestem w stanie nawet konstruktywnie tego skomentować. Mam nadzieję, że nie wykonujesz żadnego zawodą związanego z nauczaniem i wychowaniem.


            Przerażające.
    • Gość: domza2 Re: agresywna dwulatka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.11.10, 08:06
      Boże, E-kasia, masz dziewczyno jakąś poważną obsesion...

      Wiesz, ja mam podobne spostrzeżenia. U dzieci kuzynki wychowywanych bardzo restrykcyjnie nigdy nie było takich zachowań jak u mojej (może rozpieszczonej) córki wychowywanej w spokoju etc. I tu jest pytanie, czy to strach napędza te dzieci? Gdzie jest pies pogrzebany?

      Myślę, że przyszedł bunt dwulatka i córka sprawdza granice. Z tego się wyrasta, to mija, ale pozwól jej o czymś decydować, mieć swoje poletko decyzji. Ale rytuały itd. nie powinny się zmienić.

      Wiesz, mam identyczny tekst, gdy już trudno mi wytrzymać z córką, że wystawię ją na Allegro i to od złotówki!
      Głowa do góry. Będzie dobrze, pozdr

      • isolek Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 09:02
        zgadzam sie z poprzedniczka.
        daj jej troche wolnosi. niech ma wrazenie ze decyduje w sprawach mniej waznych(coreczko chcesz zalozyc ta bluzke czy tamta, a chcesz chrupki czy paluszki?)
        co do kota: dziecku nie mow czeo nie moze tylko pokarz co powinna. pokarz jej jak okazuje sie uczucia zwierzakom. skad ona ma to wiedziec? nie ma jeszcze poczucia sily nie wie ile jej urzywa. pokarz jej jak sie kotka glaszcze i powiedz ze to mile. wez jej reke i powiedz kiedy go bije: kochanie ale tak sie nie przytula kota. on mysli ze chcesz go bic a ty przeciez go kochasz i nie chcesz mu sprawic bolu. pokarze ci jak glaszcze sie kota. taak robilam z moja mloda i dziala, a na allegro to bym ja na charytatywnej wystawila za darmo;]
        • verdana Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 10:00
          Trochę rozluźnilabym sztywny "regulamin" - nic się nie stanie, jak przeczytasz jeszcze jedną bajeczkę. Pamiętaj, ze dziecko rosnie i to co bylo dla niego OK dwa tygodnie wczesniej jest nie do ziesienia teraz - dlatego reguły domowe, plany dnia , rytuały nie powinny być stałe. Bowiem wygląda na to, ze to są Twoje rytuały, narzucone dziecku, ktore już się nie sprawdzają. czyli - więcej luzu. To nie jest tak, ze jak dziecko chce czegoś, co dotychczas bylo robione inaczej, nalezy mu zdecydowanie odmówić i postawić na swoim.
          Za znecanie się nad kotem ukarałabym ostro.
    • isolek Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 10:09
      sorry kobiety ale bardziej sie kotem przejelyscie niz 6miesieczniakiem. a o ile agresja wobiec brata jest zlosliwa i wynierzona to wobec kota moga byc to nieusilne proby okazania milosci. moje dziecko nie umialo pokazac kotom ze je kocha i probowala je sciskac,. jak typowa elmirka z bajki, ale wynikalo to z niewiedzy o slabszym stworzeniu i mozliwosci zrobienia mu krzywdy. krzyki i kary odbierala jako kare za okazana milosc. dopiero po jakims czasie sie zorientowalam ze ona nie wie jak kotom pokazac swoja wielka ogromna przewielka milosc
      • ancymon123 Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 13:23
        No sorry, ale ja zamęczania słabszych w żadnym wypadku nie toleruje. Nawet jeśli dziecko nie wie, nie rozumie itp. Ani młodsze rodzeństwo, ani zwierzak nie są workiem treningowym dla sprawdzania swojej siły, mocy miłosnego uścisku itp. Za rzucanie kotem i za np. ugryzienie braciszka karałabym tak samo surowo, akurat w moim przypadku klapsem (nie mąż mnie nie bije...i on gotuje :))
        • Gość: brak sil Re: agresywna dwulatka IP: *.dyn.optonline.net 05.11.10, 13:29
          ja z kolei nie toleruje klapsow i takich u nas w domu nie ma. maz z kolei bardziej ku temu sklonny, ale wie, ze jestem ogromnym ich przeciwnikiem i ich nie stosuje. kotek jest maly i sam nie potrafi sie bronic. musze wiec jakos zareagowac:a proszenie nie dziala, przyklad tez, wiec jakos musialam dac jej do zrozumienia, ze zrobila baaaardzo zle, zwlaszcza, ze zrobila to w momencie jak ja prosilam, zeby ktotka zostawila. patrzyla miw oczy i dalej swoje. wiem, ze mnie testuje, na ile moze sobie pozwolic, ale nie kosztem zwierzaka. w pokoju byla kilkanascie sekund. zaraz ja zabralam i od poczatku :powiedzialam dlaczego tak zrobilam, ze bardzo ja kocham, ale kotka bic nie wolno i byl spokoj na pol godziny a potem od nowa.ehhh ciezki dzien wczorajmialysmy oby dzisiejszy byl lepszy.
          • baszi rada odnosnie kota 05.11.10, 13:45
            nasz kot tez kiedys byl maly ale i dziecko troche ponad roczne, na poczatku nie moglam ich zostawic samych w pokoju bo mala swoja miloscia by kota zabila po prostu, ale im kot byl wiekszy a to szybko leci, coraz mniej ingerowalam w sytuacjach nie zagrazajacych bardzo zeby kot sam nauczyl sie bronic i uciekac, przy tym ostrzegalam mala ze kotek ja udrapie jesli ona go nie pusci, bedzie tak sciskac czy lapac za ogon, kot stal sie sprytniejszy i szybko nauczyl sie ja omijac lub wydostawac sie z usciskow a ona tez jak ja kilka razy drapna zaczela uwazac

            podkreslam ze kot drapal lekko a ona mu strasznej krzywdy nie robila wlasciwie zadnej krzywdy bo ona go tak tulila, zreszta kot uciekl z opresji a za 2 sekundy sam ja zaczepial i w sumie taka byla zabawa
        • baszi Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 13:40
          widzisz ja nie toleruje ani klapsow a tym bardziej lania ktore sama zaproponowalas , tez nie toleruje kiedy moje dziecko lapie kota za ogon czy robi mu inna krzywde ale sa inne sposoby bo takim laniem czego uczysz? tego samego ze slabszych mozna bic i spirala sie nakreca, dziecko bije kota, ty bijesz dziecko wiec dziecko bije kota bo przeciez bicie to sposob ale n a co na kolejna agresje , mozna inaczej ukarac tak zeby dla dziecka kara byla rzeczywiscie dotkliwa ale i pouczajca, np brak bajki, zabranie zabawki, pojscie na karne krzeselko, itd
          • isolek Re: agresywna dwulatka 05.11.10, 13:50
            albo wytlumaczenie ze kot nie bedzie chcial sie z dzieckiem bawic przytulac, nie bedzie lubil dziecka ktore sprawia mu bol
          • Gość: brak sil Re: agresywna dwulatka IP: *.dyn.optonline.net 05.11.10, 17:28
            ja tez klapsow nie toleruje.zgadzam sie zupelnie w tej kwestii baszi. u nas w domu nie ma bicia,klapsow i do przedwczoraj nie bylo nawet podnoszenia glosu, ale mala nie reaguje. wczoraj pierwszy raz na nia krzyknelam.mialam z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia zwlaszcza, ze i tak nie poskutkowalo.mala oglada bardzo malo tv i tylko wybrane przez nas bajeczki-glownie reksia, wiec agresji z tv nie mogla sie nauczyc. w domu jest spokojna i mila atmosfera dlatego nie moge sie nadziwc. wlasnie byla u nas jej ulubiona kolezanka,ktorej nigdy nie dotknela dzisiaj ja bila raczka,kopnela nozka(tego to nie mam pojecia skad siwe nauczyla!!). tlumaczylysmy, pokazywalysmy, ze tak nie wolno, w koncu zostawilysmy ja na kilkadziesiat sekund sama, zeby sie uspokoila, ale nic to nie dalo.po kilkunastu minutach znowu zaczela bic.kotek jest od niej izolowany. przeraza mnie ta jej agresja. moze to poczatki adhd?
        • Gość: szkoda słów. Re: agresywna dwulatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 20:04
          "zamęczania słabszych w żadnym wypadku nie toleruje."

          "karałabym tak samo surowo, akurat
          w moim przypadku klapsem"
          ...
          NIE WIDZISZ, ZE PRZECZYSZ SAMA SOBIE?
    • eastern-strix poszukaj nowego domu dla kota 05.11.10, 17:40
      bo to jest znecanie sie nad zwierzeciem i to,ze dziecko ma dwa lata, tego nie usprawiedliwia.

      Wybacz,ale jakby moje dziecko tak traktowalo zwierze, to po kilku probach tlumaczenia po prostu bym nawrzeszczala. Moze to i niepedagogiczne, ale co z tego skoro zwierze cierpi?
      • Gość: brak sil tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? IP: *.dyn.optonline.net 05.11.10, 18:09
        wlasnie o to chodzi, ze nie pozwalam malej sie "znecac"nad kotem, ale czasami chwila nie uwagi i mala pacnie go raczka, albo pociagnie za ogon lub lape.kot w zaden sposob nie reaguje na to(co mnie dziwi), czasami jak mocno scisnie za ogon to zamiauczy. jednak jesli by go bolalo, czy denerwowalo takie zachowanie nei powinien jakos sie bronic,uciekac? ale to swoja droga.malej nei pozwalamy na takie zachowanie. ja sie zastanawiam skad sie to wzielo.wczesniej miala juz etapy bicia, ale przytrzymanie za raczkei powtarzanie w kolko, ze to boli i tak jest nieladnie skutkowalo. tym razem nie...
        • eastern-strix Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? 05.11.10, 19:01
          Nie, to nie jest wyjscie, bo niczego dziecka nie uczy. Ale opisy kota szarpanego za ogon i rzucanego mnie przerazily.

          Nie znam Twojego dziecka, nie wiem,czy kot jest naprawde torturowany czy tez to toleruje. Nie wszystkie koty reaguja tak samo, chociaz moze sie zdarzyc, ze mala dostanie w koncu 'nauczke'. Na Twoim miejscu reagowalabym ostro, prosto z mostu, ze takie zachowanie (znecanie sie)jest niedopuszczalne.
        • Gość: ancymon123 Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? IP: *.aster.pl 05.11.10, 19:01
          Bo to są właśnie efekty tego sposobu wychowania, który teraz na nas się wymusza. Krzyknąć nie wolno, klapsnąć nie wolno i dziecko robi co chce. Bije rodziców, rodzeństwo, znęca się nad zwierzęciem. Jak widać fakt, że dziecko chowa się w totalnym spokoju (bez krzyku czy klapsa) absolutnie nie powoduje, że dziecko też nie będzie stosować przemocy. Czyli sporadyczne przywołanie dziecka do porządku w tak teraz potępiany sposób na pewno nie spowoduje u niego problemów emocjonalnych tylko postawi jasne granice. Ja nie tłukę dziecka, nie wrzeszczę na niego, ale jak zasłuży to dostanie (ze 3-4 razy w roku może) , on już wie co znaczy "karząca ręka sprawiedliwości" i bić po prostu więcej nie trzeba.
          • baszi Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? 05.11.10, 19:43
            chcesz lac swoje dziecko i je tresowac to tresuj, pamietej tylko ze to niezgodne z prawem, a bijac dziecko nie jestes dla mnie partnerka do rozmowy....................
            teorie ze kot jest torturowany, maltretowany ............. no litości albo nie macie dzieci, albo nie macie zwierzat albo jestescie tak doskonale ze na problemy zwyklych ludzi nie macie lekarstwa ;p

            ciekawe czy te bijace uwazaja ze maz moze uderzyc zone jak ta nie zachowuje sie tak jakby chcial, pewnie zaraz posypaly by sie gromy ze to przemoc, taka sama jak bicie dzieci bo nie sa jak robociki na piloty, pozostaje mi tylko zyczyc wam zeby was ktos trzasal - najlepiej w glowe ze 4 razy w roku moze zmienilybyscie zdanie albo nabraly rozumu, ewentualnie mowily tak jak sobie wiekszosc zyczy ;p albo jak prawo nakazuje

            a 2 lata to taki okres , bunt dwulatka i radze poczytac o tym wlasnie, wiele artykulow pozwla poznac, zrozumiec i podpowiada jak madrze postepowac w tym czasie , to z pewnoscia zadne adhd, nad adhd moglabys sie zastanawiac po pierwsze troche pozniej a po drugie wtedy kiedy dziecko nie potrafi sie skupic na niczym, a skoro dziecko chetnie slucha bajeczek, oglada ksiazeczki, uklada klocki itd to jest po prostu normalny okres kiedy rodzice trenuja swoja cierpliwosc, powtarzaja reguly, zasady, okazuja dzieciom zrozumienie, daja wsparcie , niestety dziecko to nie komputer nie da sie uruchomic programu i hula od razu jak chcemy
            bycie rodzicem to ciezka dluga czesto zmudna praca a na jej wyniki trzeba czekac latami
            grzeczne dzieci od zaraz to jak tasmowa produkcja - kiepskie materialy i na dluzsza mete kiepska jakosc


            Musisz tu zajrzeć
            • eastern-strix Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? 06.11.10, 00:55
              Dreczenie zwirzat nie jest czyms, na co nalezy dziecku pozwalac. Nigdzie nie napisalam,ze maja to byc kary cielesne, ale po prostu, stanowcze 'nie' wlacznie z podniesionym glosem jesli trzeba.

              Skoro uwazasz, ze dzieci moga dreczyc zwierzeta to nie powinnas miec ziwerzat. Chocby dlatego, ze takie poblazanie moze sie skonczyc tragicznie. Znam kobiete, kotra nie reagowala w imie tego,ze 'kotek sie sam obroni jak bedzie mial dosyc'. Kotek sie obronil na tyle skutecznie, ze chlopiec ma teraz jedno oko.

              Psy i koty zyja z ludzmi i od nich oczekuja pomocy. Zwlaszcza psy, poniewaz przewodnik stada to ten, ktory ma je chronic. Kiedy czlowiek zawodzi, wtedy zwierzeta biora sprawy w swoje rece i roznie sie to konczy.
              • baszi Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? 06.11.10, 08:17
                radze poczytac do kogo odnosily sie slowa o laniu dzieci a potem zabierac glos w dyskusji, nigdzie nie napisalam tez ze zwierzeta mozna meczyc i dreczyc wiec radze udac sie do okulisty po okulary bo cos nie tak ze wzrokiem albo wrocic do szkoly bo nie tak z rozumieniem slowa pisanego
                • eastern-strix Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? 06.11.10, 11:35
                  Radze udac sie na relaksujacy spacer do parku, bo widze, ze kogos ponioslo :)
                  • baszi Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? 08.11.10, 12:26
                    po prostu nie lubie jak ktos pisze bzdury tylko dlatego ze nie doczytal
        • nowy99 Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? 05.11.10, 23:38
          Aby nie dokuczała kotu - tłumacz, ale be stosowania tzw. wzmocnień, które tyko utrwalają złe zachowanie u dziecka. Nie obejrzysz się, gdy kot zacznie bronić się sam i jak ją któregoś razu drapnie, to problem zniknie sam. Kwestia dni.
        • nowy99 Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? 05.11.10, 23:46
          Jeszcze jedno: zwróć uwagę czy te "gesty" w stosunku do kota to nie są pzrypadkiem gesty pozytywne: moja mała półtoraroczna, wiem to jednak spora różnica w rozwoju te pół roku, jak kogoś głaszcze, to wali po głowie, jak chce mnie pocalować, to rozpędza się głową do mej twarzy co skutkuje uderzeniem mojego nosa jej twardym czołem - ale b. ważne jest właśnie rozróżnić, czy dziecko w ten sposób, nieudolny, nie zamierza pogłaskać, może chce by kotek nie uciekał i próbuje sposobu by go zatrzymać (łapie za ogonek - całkiem dobry i normalny sposób jak na dwulatkę:)
          I może właśnie twoje uwagi , żę tak nie wolno, że tak jest źle, że kotka boli okazały się wzmocnieniami jej zachowań i teraz stale tak robi.
          Jak pacnie kota ręką, to powiedz: miły kotek, głaszczemy go tak? I głaszczcie wspólnie. Może da się poprowadzić jej rączkę po kotku i z czasem doszlifuje swoje głaskanie...
          • Gość: brak sil Re: tez o tymmyslalam, ale czy to jest wyjscie? IP: *.dyn.optonline.net 08.11.10, 15:35
            przez weekend obserwowalam baczniej zachowaniwe corki w stosunku do kota i wydaje mi sie, ze jednak mala nie zneca sie nad kotem a chce w ten sposob okazac mu czulosc.lapiac za ogon i za lapke wczoraj zaczela mowic" czesc cika", pacniecie byc moze jest glaskaniem. natomiast wiem jzu skad wzielo jej sie zwalanie kota z wszystkiego. mala przyobserwowala, ze ja sciagam kota ze stolu, lawy lub polek na ktorych mam wartosciowe rzeczy. ze stolu sciagam z zasady-tam sie je wiec siersc kota nie wskazana.mala chyba chce mi pomoc, ale jest nadgorliwa i sciaga kota na ziemie ze wszystkiego.
    • Gość: domza2 Re: agresywna dwulatka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.11.10, 21:18
      Oj rany. Kot jest torturowany, bijcie dzwony na alarm. Sympatyczna dwulatka mamy, która na widok robiącej klapsik rączki córeczki już omdlewa z przerażenia, znęca się nad małym bezbronnym zwierzątkiem. LITOŚCI!

      Najlepszym dowodem na to, że kot nie jest torturowany jest jego "milczenie". Zwierzęta, gdy mają małe "torturują się" podobnie - gryzą po pyszczkach, po uszach i ogonach. Młode tak się ze sobą bawią. Robią to pies z kotem mieszkające w jednym stadle. I robią to małe dzieci.
      Nie dajcie się zwariować.

      DO autorki wątku- mam wrażenie, że bardzo boisz się wszelkiech "negatywnych" emocji u córki. Wyczuwam Twój strach przed jej złością. To trochę tak, jakbyś uznała, że dobry dom to taki, w jakim nikt nie bywa zły, nigdy nie jest zły. Ale ludzie bywają źli. Grunt, co z tym fantem zrobisz. Nie próbuj wszystkiego idealizować, bądź bardziej elastyczna. Piszę to, bo trochę jestem do Ciebie podobna w tych kwestiach, ale ze tym walczę:)
      pozdr
      • nowy99 Re: agresywna dwulatka 06.11.10, 00:04
        Zgadzam się co do tego kota w 100% z domza2.

        A co do charakterku córci: mam 13-letniego syna, ruchliwego, wygadanego żeby nie rzec wyszczekanego (cóż, skoro rodzice też kłapią biegle jadaczkami, syn nie może być słuchającym, ważącym słowo;). Ale jako dziecko był słodziutkim, dobrym, śmiejącym się bez przerwy chłopczykiem. Nie wiem więc skąd ta zmiana na gorsze...chyba podejrzewam, że kwestia wychowania przez nas:(
        ;)
        Ale 18miesięczna córka od urodzenia zdradza jakiś potworny charakterek, i od urodzenia mam się z nią na baczności, jestem mega ciepliwa i megaodporna i nic mnie u niej nie jest w stanie wyprowadzić ze stoickiego spokoju. No, w końcu to tylko dziecko. Wszyscy w rodzinie przyglądają się jej i temu mojemu spokojowi i podziwiają. Oczywiście chodzi o momenty w jej zachowaniu, gdzie pokazuje swój babski pazur - jak megatips. I wiem, że tzra mi będzie wykazać duuużo więcej zimnej krwi przy jej wychowywaniu. Konsekwencja, spokój, konsekwencja, spokój.
        Nie jestem z tych mam, co to urabiają dziecko na swój wymarzony wzór. Bardzo liczę się z dziecka charakterem, osobowością, by jej nie zdusić, nie stłamsić (jak po części zrobiono to mnie), szanuję dziecko. I zawsze staram się zrozumieć i wziąć dane zachowanie za dobrą monetę. Ale córcia ma odruchy agresji, bije nas, kiedyś było z radości, z jakiegoś impulsu, z patrzenia jej w oczy, gdy przebieram na przewijaku ona lubi mnie kopać - gdy tłumaczyłam, że nie wolno, że boli, że mamy nie wolno bić - z uśmiechem robiła to kolejny, i kolejny raz. Wstrzymanie nogi powodowało dalsze kopy. Czyli po prostu moja reakcja wzmacniała w niej to zachowanie. Więc zaczęłam odwracać uwagę i do dziś to robię. Córka uwielbia rzucać wszystkim, z krzesełka karmidełka jest dość wysoko więc wszystko, łącznie z jedzeniem, talerzykiem i impetem ląduje za burtą i jest mega huk. Takie ma odruchy od niemal urodzenia.
        Od razu mam porównanie moich dzieci i widzę, że to kwestia charakteru jednostki.

        Ale agresja rodzi agresję. Nasza agresywna reakcja do dziecka powoduje agresję i same negatywne odczucia typu lęk, strach, złość - i o ile malutkie dają odważnie upust złości, to starsze nauczone zaczynają się bać i tłumić w sobie złe uczucia do rodziców.
      • eastern-strix Re: agresywna dwulatka 06.11.10, 00:58
        Co do zwirzat, tak sie sklada,z e mlode sa socjalizowane. Jelsi mlode nie podporzadkuje sie starszym osobnikom do 3-4 tygodnia zycia, jest przez ojca miotu zagryzane.

        Radze sie podszkolic z behawiorystyki zwierzat.

        Psy i koty zyja z czlowiekiem i jego postrzegaja jako przewodnika, czyli tego, kto ma je chronic. Jesli nie chroni, traca wiare i same sobie radza, co prowadzi do roznych sytuacji z zagryzieniem dziecka wlacznie.

        Dlatego nie pozostawialabym zwierzetom kwestii nauczenia dziecka szacunku do braci mniejszych...
        • Gość: domza2 Re: agresywna dwulatka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.11.10, 11:02
          Piszesz o tym profesjonalnie, zapewne znasz temat. A ja - miłośnik zwierząt- staram się tylko zwrócić uwagę, żeby nie przegiąć w drugą stronę. Od zabawy dziecka ze zwierzęciem, w którą wda się trochę za silny dotyk jest jeszcze daleka droga do torturowania. Jako polonistka zwracam uwagę na wage słów i użycie tego ostatniego sekretnie mnie ubawiło.
          Oczywiście, w sytuacji, gdy dziecię ma ochotę rzucać zwierzakiem lub coś w tym stylu należy bezwglednie ograniczyć ich wspólne przebywanie.
          Mam siostrzeńca, który wychowuje się z dwoma kotami i bywały momenty, gdy chciał ciagnąć je za ogon itd. Koty od razu pokazały mu , gdzie jest jego miejsce, rodzice również nie pozostali obojetni. Ale to była ciekawość dziecka, a nie tortury.
          • eastern-strix Re: agresywna dwulatka 18.11.10, 10:53
            Sadzilam, ze na polonistyce uczy sie czytania ze zrozumieniem? Umknal Ci chyba ten oto fragment:

            >>>> teraz doszlo istne znecanie sie nad kotem.mala potrafi pociagnac go za ogon, rzucic nim, targac za lapy>>>>
    • mskaiq Re: agresywna dwulatka 22.11.10, 08:42
      >przez weekend obserwowalam baczniej zachowaniwe corki w stosunku do kota i wydaje mi >sie, ze jednak mala nie zneca sie nad kotem a chce w ten sposob okazac mu >czulosc.lapiac.....
      Tez uwazam ze nie zneca sie nad kotem. Dwuletnie, trzyletnie i starsze dzieci
      nie umieja sie bawic bez agresji czy to pomiedzy soba czy ze zwietrzetami.
      Agresja ktora nie jest wyparta pomaga nawiazywac kontakty z otoczeniem a takze
      pozwala skutecznie radzic sobie z nimi.
      Kiedy sie sie nie dopuszcza do agresji wtedy dzieci wypieraja ja i agresja staje
      antyspleczna i grozna. Taka agresja jest nie kontrolowana przez dziecko bo
      powstrzymywana agresja narasta i rozladowuje sie przez wybuch.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka