apple_cop73
22.02.12, 18:10
Nie wiem, czy to odpowiednie forum na opisywanie problemów z nastoletnim dzieckiem, ale postanowiłam napisać, o co chodzi.
Syn jest w gimnazjum (II klasa), ma 15 lat. Od samego początku rozpoczęcia nauki w gimnazjum zaczęły się kłopoty. Chodziło głównie o wagary i drobne konflikty z nauczycielami (nie chciał wykonywać niektórych poleceń). Co do kontaktów z klasa - raczej nie było żadnego problemu, przynajmniej w klasie pierwszej. W drugiej zaczęły się większe problemy. Od września już wiele razy byłam wzywana przez wychowawczynię i pedagoga do szkoły. Sprawy zaszły znacznie dalej. Podobno prowokuje kolegów do agresji, wyzywa. Ostatnio pobił się z jednym uczniem (nie ze swojej klasy). Zdaniem drugiej strony to właśnie on zaczął. Ma już obniżona ocenę z zachowania. Zamieszanie na całą szkołe, bo dotychczas gimnazjum spokojne. Żadne rozmowy nic nie dają. Do szkoły raz chodzi, raz nie. Nauczycielka ma mi dawac znać, gdyby dalej opuszczał zajęcia, chociaż on i tak twierdzi, że jak nie będzie chciał, to nie będzie chodzi. W sprawie pobicia nie ma dla niego tematu, i żadne kary nic nie dają, mimo że w szkole zaczęły się problemy. Inna sprawa dotyczy także rodziców tamtego chłopaka. Nie chce jednak ma forum bardziej tego rozwijać, bo to już i tak dostatecznie za dużo i dostatecznie nieprzyjemne jest, włącznie z tym, że została w to już włączona dyrektora szkoły.
Chodzi mi raczej o to, jak rozmawiać z nastolatkiem, do którego nic nie dochodzi, który uważa, że wszystko może, i w żadnym wypadku nie czuje się odpowiedzialny za swoje zachowanie, nie widzi problemu w tym, co robi. Zaznacze, że ze szkolnym pedagogiem rozmawiać nie chciał. Wychowawczyni z pedagog radzą iść do psychologa, ale też nie chce o tym słyszeć, bo i tak nie pójdzie.
A ja juz powoli nie wiem, co robić.