o antykoncepcji

09.03.12, 22:59
Troche pod wplywem niedawnej dyskusji na tym forum o ciazy nastolatki... jak pokazuja statystyki 50% 17 latków ma za soba inicjację seksualną. Oczywiscie 99% rodzicow uwaza ze ten jego nastolatek z pewnoscia jest w tych pozostalych 50%. Oczywiscie rozmowa, tlumaczenie i itd ale moze jednak warto zaproponowac wizyte nastolatce u ginekolaga i wypisanie srodkow antykoncepcyjnych. Tylko czy nie bedzie to odebrane jako 'przyzwolenie'. Takie tam dylematy mamy dorastajacej corki...
    • a.nna2 Re: o antykoncepcji 09.03.12, 23:07
      Lepiej aby bylo odebrane jako przyzwolenie i dziewczyna byla zabezpieczona,niz mialo by sie to skonczyc ciaza.
      Czy ma przyzwolenie czy nie jak bedzie chciala to zrobic to i tak zrobi.
    • aleksandra1357 Re: o antykoncepcji 09.03.12, 23:24
      Masz na myśli pigułki? Są bardzo szkodliwe, szczególnie dla nastolatek. Mają cały szereg fatalnych skutków ubocznych, nie fundowałabym tego 16-latce z niedojrzałym układem hormonalnym. Jeśli w ogóle, to dobre prezerwatywy + podstawy cyklu płodności.
      Jakbym była matką nastolatki, to przede wszystkim porozmawiałabym z nią i powiedziała jasno, że każda metoda antykoncepcji może zawieść, nawet pigułka, i że seks to wielka odpowiedzialność. Oczywiście dziecko może to zignorować i wtedy, w wypadku ciąży, niestety musi ponieść konsekwencje i rodzice również.
      Dziwi mnie też Twoje podejście - zaproponować córce wizytę u ginekologa i zapisanie na wszelki wypadek pigułek. A jeśli córka nie uprawia seksu i nie zamierza, to po co? Nie lepiej szczerze porozmawiać?
      Ostatnie badania pokazują, że wbrew pozorom wiek inicjacji statystycznie rośnie. Poza tym te statystyki są niemiarodajne, bo tam są uwzględniane dzieci w z różnych rodzin. Wśród moich licealnych koleżanek tylko jedna na dziesięć rozpoczęła współżycie przez 18-20 rokiem życia.
      • Gość: 71tosia Re: o antykoncepcji IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.12, 23:48
        a mnie dziwi ze sie dziwisz.
        Nie wiem na jakich badaniach sie opierasz bo ja znam akurat odwrotne, wiek inicjacji wszelakich (seks, alkohol papierosy) spada. Ile nastolatek mowi mamie ze uprawia seks? Ile znasz nastolatek tak pewnych siebie ze przy pierwszym probach z seksem poprosza partnera o zalozenie prezerwatywy? Oczywiscie chcialbym by moja corka zaczela zycie seksulane jako dorosla, dojrzala kobieta, ale realistka tez jestem a te 50% daja przynajmniej mnie do myslenia.
        • aleksandra1357 Re: o antykoncepcji 10.03.12, 00:10
          Gość portalu: 71tosia napisał(a):

          > a mnie dziwi ze sie dziwisz.
          > Nie wiem na jakich badaniach sie opierasz bo ja znam akurat odwrotne, wiek inic
          > jacji wszelakich (seks, alkohol papierosy) spada.

          Ostatnio słuchałam jakiejś audycji, gdzie autorytety się wypowiadały, że to bzdura i pozór, bo wiek inicjacji seksualnej w Polsce nie spada od 20 lat.

          > Ile znasz nastolatek tak pewnych siebie ze przy pierwszym probach
          > z seksem poprosza partnera o zalozenie prezerwatywy?

          To może o tym porozmawiaj? Zupełnie do mnie nie przemawia ten argument o braku pewności siebie, choć wiem, że jest często wyciągany. Kurde, dziewczyna ma odwagę uprawiać seks, a nie ma odwagi poprosić o prezerwatywę? Mi się to w głowie nie mieści.

          Oczywiscie chcialbym by m
          > oja corka zaczela zycie seksulane jako dorosla, dojrzala kobieta, ale realistka
          > tez jestem a te 50% daja przynajmniej mnie do myslenia.

          Ja tam wolę być idealistką niż realistką i do tego też namawiam swoje dzieci. Seks - jak będziecie dorośli.
          Ja mam taki światopogląd, że seks jest dla ludzi dorosłych. I to przekazuję swoim dzieciom. Gdybym troszczyła się o ich antykoncepcję w wieku szkolnym, to bym zaprzeczała swojemu światopoglądowi i była dwulicowa. Z dwojga złego wolę wczesnego wnuka ;)
          • a.nna2 Re: o antykoncepcji 10.03.12, 00:26
            Moze ty wolisz"wczesnego wnuka",ale czy twoje dzieci wola zostac tak wczesnie rodzicami?
            Gadanie rodzicow to jedno,emocje w danej chwili drugie.
          • Gość: 71tosia Re: o antykoncepcji IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.12, 00:40
            a w jakim wieku masz te dzieci? obawiam sie ze wizja rodzicielstwa mocno sie modyfikuje z romantycznej na realistyczna z wiekiem potomstwa.
      • mama_myszkina Re: o antykoncepcji 10.03.12, 01:01
        Biorę pigułki od 16 roku życia ze względu na pewną dolegliwość. Z przerwami już 14 lat. Przepisane przez ginekologa, odpowiednio dobrane. Nie tylko mi nie zaszkodziły ale bardzo pomogły.

        W czasie, kiedy moje koleżanki zawalały naukę przez okropne bóle menstruacyjne, mięśniaki, cysty na jajnikach itp, ja miałam spokój. To nie jest oczywiście powód, żeby zaczac je brać ale dodatkowa korzyść nie do przecenienia.

        Fakt, że brałam pigułki tak wcześnie nie przyspieszył inicjacji seksualnej.

        Dowiedziono, że regularne badania jakim muszą poddawać się kobiety biorące pigułki powodują, że wszelkie nieprawidlowości wykrywane są bardzo wcześnie. Dotyczy to też raka piersi. W rezultacie kobiety zażywające pigułkę pod kontrolą lekarza są ZDROWSZE niż kobiety, które tego nie robią. Tyle mówi statystyka.

        Pigułki chronią przed rakiem jajnika, nazywanym cichym zabójcą kobiet, bo nie daje objawów aż do zaawansowanego stadium. Oraz przed rakiem trzonu macicy, który nie jest tak łatwo wykrywalny jak rak szyjki macicy.

        Obecnie cały cykl pigułek zawiera mniej hormonów niż kiedyś jedna pigułka. Dodatkowo, żaden lek nie jest tak szeroko testowany na świecie. Żaden lek nie jest zażywany tak powszechnie i regularnie jak pigułka, nawet nie aspiryna!

        Nie wiem, skąd wytrzasnęlaś swoje badania, ale ja znam takie, gdzie naukowcy bezsprzecznie dowiedli, że kobiety, które nigdy nie brały pigułki mają 12% większe szanse na przedwczesną śmierć niż kobiety regularnie zażywające pigułki antykoncepcyjne. Oraz, że pigułka nie zwiększa raka piersi:

        Britt and Short cite two large studies, published in 2010, on the health effects of the oral contraceptive pill, showing it reduces the risk of ovarian and uterine cancers, and does not up the risk of breast cancer. Women who had never taken the pill had a 12% higher mortality rate than those who used it regularly.


        Opublikowano to w The Lancet (nie wklejam linka, bo ostatnie dwa posty z linkiem mi z tego forum wykasowano) ale można wygooglować jak ktoś zna angielski. Lancet byle czego nie drukuje.

        Warto zapoznać się z mechanizmem działania pigułki, wtedy nie jest taka straszna. Osoby, które mówią, że to 'faszerowanie hormonami' powinny pamietać, że często jest to zbawienne, bowiem nierównowaga hormonalna, na którą często cierpią młode dziewczyny może doprowadzić np. do rozwoju PCO a w skrajnych przypadkach i do powstania cyst albo raka. Pigułki normalizują taką burzę hormonalną. Nieregularne miesiączki to jest oznaka takiego braku równowagi hormonalnej właśnie. Jesli taki stan trwa za długo, nie jest to bezpieczne ani zdrowe.

        Może lepiej żeby dziewczynie pomógł ginekolog niż ma sama kupować byle co od nie wiadomo kogo (w necie roi się od ogłoszeń o sprzedaży pigułek anty). Źle dobrana pigułka na pewno jej służyć nie będzie.

        Może tez jest tak, że ona wcale o seksie nie myśli. Ale lepiej na zimne dmuchać, więc ja osobiście bym zaproponowała taką opcję.
        • joa66 Re: o antykoncepcji 10.03.12, 07:46
          Błąd techniczny w mysleniu. Po co pigułki dziewczynie, która nie współżyje? Mogą się przeterminować chyba? ;)

          Pewnie jendak można dac lekarzowi zgodę na wypisanie pigułek nieletniej córce GDYBY ta się po nie kiedyś zgłosiła.

          Jest jeszcze inny problem - ochrona prze chorobami - tego pigułka nie załatwi i niestety , dziewczyna też musi umieć kupić prezerwatywę, ale przynajmniej stanowczo jej wymagać od partnera.
          • mama_myszkina Re: o antykoncepcji 10.03.12, 15:28

            > Błąd techniczny w mysleniu. Po co pigułki dziewczynie, która nie współżyje? Mog
            > ą się przeterminować chyba? ;)

            Zgadzam się. Mi chodziło bardziej o to, żeby dziewczynie powiedzieć, że taka opcja jest i żeby się nie krępowała, jesli będzie potrzebować.

            > Jest jeszcze inny problem - ochrona prze chorobami - tego pigułka nie załatwi i
            > niestety , dziewczyna też musi umieć kupić prezerwatywę, ale przynajmniej stan
            > owczo jej wymagać od partnera.

            Zgadzam się w 100%. Dla młodej dziewczyny wyłacznie pigułka plus prezerwatywa!
        • Gość: gośka Re: o antykoncepcji IP: *.icpnet.pl 10.03.12, 08:19
          Pigułki to są LEKI - nie bierze się ich bez wskazań. A pigułki niekoniecznie = seks i przyzwolenie na niego. Natomiast na wszelki wypadek nie powinno stosować się pigułek u młodej kobiety bez wskazań typu zaburzenia hormonalne, trądzik, bolesne menstruacje i inne. Dziewczyna, która ma prawidłowo funkcjonujący układ hormonalny nie potrzebuje pigułek, które jej przysadce mózgowej dostarczą sygnału, że jest w nieustającej "ciąży" (bo takie jest zadanie pigułek) jeśli nie współżyje regularnie (czyli około 3-4 razy w tygodniu). Pigułka, jeśli ma mieć tylko działanie antykoncepcyjne, a nie regulujące cykl, nie może być stosowana tylko dlatego, że dziewczyna współżyje okolicznościowo. Dla okolicznościowego współżycia lepsza jest prezerwatywa i świadomość fizjologii cyklu.

          Jeśli dziewczyna, której przyzwolimy na pigułki, będzie z nich korzystać ile dusza zapragnie, to przepraszam, ale nic jej po ochronie przed rakiem jajnika (z czym się zgodzę - jest rzadszy u kobiet które biorą hormony, bo one nie mają owulacji) jak złapie zaraz HPV i rozwinie raka szyki macicy, który polskie kobiety niestety zabija 25 razy częściej niż rak jajnika, więc to jest akurat nędzny argument. Lepiej zabezpieczyć się prezerwatywą przed chorobami przenoszonymi drogą płciową niż szaleć na potęgę z pigułkami.

          > Obecnie cały cykl pigułek zawiera mniej hormonów niż kiedyś jedna pigułka. Doda
          > tkowo, żaden lek nie jest tak szeroko testowany na świecie. Żaden lek nie jest
          > zażywany tak powszechnie i regularnie jak pigułka, nawet nie aspiryna!

          Bardzo dobre - cały pigułkowy rynek jest nakręcany pieniądzem. Trzbea być, przepraszam, idiotą, żeby uwierzyć w te badania. Ja widziałam niejednego raka piersi po pigułkach (z receptorami na komórkach nowotworowych które potwierdzały stymulację wzrostu guza przez hormony zawarte w pigułkach), widziałam też kilkanaście zgonów młodych kobiet z powodu zatorowości płucnej po pigułkach, widziałam raki szyjki macicy w zaawansowanym stadium, piorunujące, z odhamowanym wzrostem u 25-letnich kobiet, które zaczęły inicjację seksualną na pigułkach włanise w 15rż.

          Dlatego - pigułka tak, ale z konkretnymi wskazaniami, po konkretne coś i dla konkretnych celów a nie na wszelki wypadek. Pigułka nie jest lekiem na całe zło. I od razu zaznaczam - od 4 lat robię specjalizację z ginekologii i położnictwa, więc nie zamierzam się tu wykłócać. Wyraziłam raz swoje zdanie i nie będę wchodzić w dyskusję i walczyć o nie jak lwica, bo temat znam od zaplecza, że tak powiem i żadne argumenty ZA pigułką mnie nie przekonają, poza tymi które sama przedstawiłam.
          • Gość: basca Re: o antykoncepcji IP: *.ghnet.pl 10.03.12, 11:12
            Podpisuję się pod tym postem.
            IMO przemilcza się skutki uboczne pigułek, w tym chociażby problem z powrotem miesiączki po odstawieniu pigułek. A w tym wypadku przecież mówimy o bardzo młodej dziewczynie. Jeśli już córką (za pozwoleniem matki) zdecydowałaby się na stosowanie pigułek, to przed stosowaniem warto zrobić dobre badania hormonalne.
            Ale jako że znam osoby, które w wieku nastoletnim zaszły w ciążę, to proponuję rozmowę o antykoncepcji. Ważne jest uświadomienie dziecku, że z seksem wiąże się rodzicielstwo i odpowiedzialność; o odmiennych potrzebach dziewczyn i chłopców.
            Byłabym też skłonna dać córce pudełko prezerwatyw i dokładną instrukcję jak je stosować. Myślę, że powiedziałabym również o wsparciu od nas rodziców, jeśli przypadkiem zaszłaby w ciążę.
            ps. sama wizyta u ginekologa w wieku nastoletnim jak najbardziej;)
            • Gość: 71tosia Re: o antykoncepcji IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.12, 11:30
              rozmawiam i podejrzewam ze sporo matek nastoletnich matek tez rozmawialo. Bo rozmowa o antykoncepji, antykoncepcji nie zapewnisz.
              Raczej chodzilo mi o to czy 'zapewniajac' latwiejszy dostep do antykoncepcje w tym wieku troche juz jakby mowimy ze 'mozesz' nawet jak dodajemy 'nie powinnas'.
              • Gość: gośka Re: o antykoncepcji IP: *.icpnet.pl 10.03.12, 11:54
                zapewniać dostęp do antykoncepcji i wsparcie - jak najbardziej, zwłaszcza gdy widzisz, że córka zaczyna spotykać się z jakimś chłopakiem regularnie i że może się to skończyć seksem
                ale niekoniecznie do pigułek
              • Gość: basca Re: o antykoncepcji IP: *.ghnet.pl 10.03.12, 12:05
                > rozmawiam i podejrzewam ze sporo matek nastoletnich matek tez rozmawialo. Bo r
                > ozmowa o antykoncepji, antykoncepcji nie zapewnisz.
                Ale i żadna antykoncepcja nie jest 100% antykoncepcyjna;)

                > Raczej chodzilo mi o to czy 'zapewniajac' latwiejszy dostep do antykoncepcje
                > w tym wieku troche juz jakby mowimy ze 'mozesz' nawet jak dodajemy 'nie powinna
                > s'.
                Jak pisałam ja chyba dałabym prezerwatywę z instrukcją obsługi. Ale na pigułki - jako zabezpieczenie - bym się nie zgodziła. Co nie znaczy, ze przy okazji nie wyraziłabym swojego poglądu na temat seksu.
                Bo przecież wielu rodziców mówi nie wolno, nie "ułatwia", a dzieci robią swoje.
                • joa66 Re: o antykoncepcji 10.03.12, 12:13
                  Forum o wychowaniu, ale skoro mamy ginekologa to skorzystam z okazji: :)

                  Czy globulki sa sensowne w przypadku młodych dziewczyn? plus oczywiście prezerwatywa.

                  • Gość: gośka Re: o antykoncepcji IP: *.icpnet.pl 10.03.12, 12:24
                    Oczywiście. Globulki wzmacniają antykoncepcyjne działanie prezerwatywy, jeśli ta nie jest pokryta środkiem plemnikobójczym. Same globulki są mało skuteczne, rzecz jasna i nie chronią ani przed ciążą ani przed chorobami wenerycznymi. Globulki jako wyłączna metoda antykoncepcji jest dobra dla par, które tylko trochę nie chcą mieć dzieci :) ale w sumie ciąża by im nie przeszkadzała. Dla nastolatki tylko z prezerwatywą. Globulka nie nadaje się też do łączenia z innymi metodami antykoncepcji, jak np. metodą objawowo-termiczną, ponieważ zaburza wydzielanie śluzu szyjkowego, zmienia jego wygląd i tym samym zmniejsza dobre warunki do obserwacji dni płodnych.
                  • verdana Re: o antykoncepcji 10.03.12, 12:28
                    O antykoncepcji to trzeba z dziecmi rozmawiać od dzieciństwa. A nie od wieku dorastania. Moje dzieci wiedziały o wpadce (to bardzo dobra nauka, polecam:) ), wiedziały, że biore pigułki, wiedziały, czym grozi seks bez zabezpieczenia.
                    Gdyby córka/ syn przyszli do mnie, ze potrzebują recepty, kasy itd. to po ukończeniu 16 lat na pewno poszłabym z córką do lekarza, i dała pioeniądze na skuteczną antykoncepcję i prezerwatywy. Ale NIGDY nie dałabym córce pigulek, ani synoi prezerwatyw "na wszelki wypadek", gdyby moje dzieci nie mialy partnera do ich wykorzystania. Z prostego powodu . nastolatek, 16-19 letni może czasem czuć się grrszy, ze część rówiesnikow już spała z kims, a on/ona jeszcze nie. W tym wypadku danie pigulek czy prezerwatyw pogłębia kompleks "Nawet matka uwaza, ze w moim wieku brak partnera jest niemozliwy, co ze mna jest?".
                    • Gość: gośka Re: o antykoncepcji IP: *.icpnet.pl 10.03.12, 12:33
                      Zgadzam się z Verdaną.
                      • anula36 Re: o antykoncepcji 10.03.12, 12:42
                        Jako ososba,ktora sobie zdrowie nadszarpnela hormonami,nie wyrazilabym zgody na antykoncepcje hormonalna u nastolatki, jak skonczy 18 lat, zdecyduje w tej kwestii sama, za to wykladzik nt stosowania prezerwatyw i najczestszych bledow w ich stosowaniu - jak najbardziej.
                    • Gość: basca Re: o antykoncepcji IP: *.ghnet.pl 10.03.12, 12:55
                      O ile synowi nie dałabym prezerwatywy, o tyle córce tak.
                      Mam wrażenie, że młodej dziewczynie jednak "niewygodnie" kupić prezerwatywę. A w tej kwestii ja bym nie polegała całkowicie na chłopcach. Po drugie ja nigdy nie byłam wylewna jeśli chodzi o uczucia i decyzje, więc ja bym nie poszła do matki z prośba o środki antykoncepcyjne.
                      Co prawda nie jest to rozwiązanie doskonałe, ale nie sądzę żeby w tej kwestii jakoweś istniało. Myślę - w kwestii kompleksów - że nie jesteśmy w stanie całkowicie przed nimi ustrzec dzieci.
          • mama_myszkina Re: o antykoncepcji 10.03.12, 15:41
            Pigułki to są LEKI - nie bierze się ich bez wskazań. A pigułki niekoniecznie = seks i przyzwolenie na niego. Natomiast na wszelki wypadek nie powinno stosować się pigułek u młodej kobiety bez wskazań typu zaburzenia hormonalne, trądzik, bolesne menstruacje i inne.

            Dobrze dobrze, ale mi chodziło głównie o to, żeby oddemonizowac pigułki i żeby dziewczyna wiedziała, że matka nie odrzuca takiej opcji w razie czego.

            Dla okolicznościowego współżycia lepsza jest prezerwatywa i świadomość fizjologii cyklu.

            Co do prezerwatywy się zgadzam. Co do świadomosci cyklu, cóż, u młodych dziewczyn nie ma równowagi hormonalnej, a cykl zaburza każda jazda pociagiem o stresujacej kalsówce/egzaminie nie mówiąc... .

            jak złapie zaraz HPV i rozwinie raka szyki macicy, który polskie kobiety niestety zabija 25 razy częściej niż rak jajnika, więc to jest akurat nędzny argument.

            Rak szyjki macicy zanim osiągnie stadium inwazyjne rozwija się 5-7 lat! Polki rak zabija nie dlatego, że uprawiają seks bez prezerwatywy ale dlatego, że nie chodzą do ginekologa!

            Zgodnie z Twoją logiką to na Zachodzie powinna być plaga raka szyjki macicy, bo tam dużo więcej kobiet stosuje pigułkę niż w Polsce. A jakoś jej nie ma. Lekarze zza granicy przyjeżdżają do Polski oglądać zaawansowane raki szyjki macicy, bo u nich tego nie ma.

            HPV można się zarazić na tysiąc różnych sposobów, seks jest tylko jedym z nich. Są badania, które mówią, że 70% populacji ma HPV!

            Natomiast nie wszystkie szczepy HPV są podejrzewane o wkład w rozwój raka szyjki macicy. Zaledwie trzy, zaś szczepów jest o ile dobrze pamietam 13.

            Bardzo dobre - cały pigułkowy rynek jest nakręcany pieniądzem. Trzbea być, przepraszam, idiotą, żeby uwierzyć w te badania.

            Jasne. A jakim trzeba być idiotą żeby negować rzetelnie przeprowadzone badania w imię swoich poglądów?

            Ja widziałam niejednego raka piersi po pigułkach (z receptorami na komórkach nowotworowych które potwierdzały stymulację wzrostu guza przez hormony zawarte w pigułkach)

            Nie nie, to nie tak. Większość raków piersi to są raki hormonozależne i oczywiście, że mają receptory. Hormony zawarte w pigułkach to są hormony, które wydziela nasz ogranizm a nie jakieś inne hormony. Dlatego właśnie, o ile pigułki mogą przyczynić się do szybszego wzrostu guza, nie przyczynią się do jego powstania.

            widziałam też kilkanaście zgonów młodych kobiet z powodu zatorowości płucnej po pigułkach, widziałam raki szyjki macicy w zaawansowanym stadium, piorunujące, z odhamowanym wzrostem u 25-letnich kobiet, które zaczęły inicjację seksualną na pigułkach włanise w 15rż.


            Widocznie dziewczyny zaniedbały badania. Jak już pisałam, rak szyjki macicy potrzebuje nawet do 5-7 lat żeby osiagnąć stadium inwazyjne. To naprawdę sporo czasu żeby go wykryć zwykłym wymazem.

            Co do zatorowości płucnej, to wystarczą regularne badania krwi.

            Dlatego - pigułka tak, ale z konkretnymi wskazaniami, po konkretne coś i dla konkretnych celów a nie na wszelki wypadek. Pigułka nie jest lekiem na całe zło. I od razu zaznaczam - od 4 lat robię specjalizację z ginekologii i położnictwa,

            Świetnie. I przez te 4 lata na jednym oddziale widziałaś kilkanaście raków popigułkowych i zgonów od zatorowości płucnej? Powinnaś napisac do the Lancet w takim razie. Wybacz,ale to co piszesz nie jest wiarygodne.

            Z resztą, tak jak napisałam. Skoro pigułki nieuchrnonnie prowadzą do raka szyjki macicy, to powinien on być plaga kobiet na Zachodzie, bo tam właściwie wszystkie heteroseksualne młode kobiety biora pigułki. A jakoś nie jest.
            • Gość: gośka Re: o antykoncepcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.12, 17:44
              > Co do prezerwatywy się zgadzam. Co do świadomosci cyklu, cóż, u młodych dziewcz
              > yn nie ma równowagi hormonalnej, a cykl zaburza każda jazda pociagiem o stresuj
              > acej kalsówce/egzaminie nie mówiąc... .

              tymbardziej nie należy niedojrzałej hormonalnie kobiety faszerować na wszelki wypadek sporadycznego seksu pigułką hormonalną

              > Rak szyjki macicy zanim osiągnie stadium inwazyjne rozwija się 5-7 lat! Polki r
              > ak zabija nie dlatego, że uprawiają seks bez prezerwatywy ale dlatego, że nie c
              > hodzą do ginekologa!

              rak szyjki macicy o klasycznym przebiegu potrzebuje 20 lat, rak piorunujący potrzebuje 1-5 lat. Uogólnianie, że każdy rak wymaga kilku-kilkunastu lat do wzrostu jest absurdem, bo nie jest to prawda. Układ immunologiczny młodej kobiety jest w okresie 15-17rż jeszcze nie do końca wydolny. Zakażenie HPV w wieku 15 lat może skutkować zgonem z powodu raka szyjki macicy w wieku 17 lat. Są to przypadki opisywane w literaturze. Możesz poszukać.

              > Zgodnie z Twoją logiką to na Zachodzie powinna być plaga raka szyjki macicy, bo
              > tam dużo więcej kobiet stosuje pigułkę niż w Polsce

              Jest taka sama plaga jak wszędzie, tylko stadium rozpoznania jest inne. Ale statystycznie wcale nie mniej kobiet niż w naszym kraju leczy się z powodu raka szyjki macicy, tylko u nas leczą się paliatywnie, a na zachodzi leczą się na poziomie HSIL-u lub raka przedinwazyjnego. Ale to nie znaczy, że one nie tracą zdolności rozrodczej, macic, szyjki. I to nie znaczy że ten rak ich nie dotyka. Dotyka, tylko nie odbiera im życia. Ale nie wiem czy byłabym szczęśliwa, gdybym w wieku 30 lat musiała pozbyć się macicy. To, że u nas rak jest rozpoznawany później nie znaczy że jest go więcej. Ale nie wiem czy to jest jasna zależność dla wszystkich.

              > HPV można się zarazić na tysiąc różnych sposobów, seks jest tylko jedym z nich.
              > Są badania, które mówią, że 70% populacji ma HPV!
              >
              > Natomiast nie wszystkie szczepy HPV są podejrzewane o wkład w rozwój raka szyjk
              > i macicy. Zaledwie trzy, zaś szczepów jest o ile dobrze pamietam 13.

              Znacznie więcej szczepów HPV jest onkogennych, conajmniej 8 jest wysoce onkogennych. Samych szczepów HPV jest ponad 50, opisywane są codziennie kolejne. Musisz doczytać jak chcesz dyskutować.

              > Jasne. A jakim trzeba być idiotą żeby negować rzetelnie przeprowadzone badania
              > w imię swoich poglądów?

              Nie znam takich badań, może je przedstaw. Nie ze stron internetowych proszę, tylko z rzetelnych portali medycznych. Najgorsze co możliwe to uogólniać na podstawie własnych doświadczeń. A masz z pigułkami dobre. Ja z autopsji wiem coś innego - wypróbowałam ponad 10 preparatów hormonalnych o różnym składzie, plastry, krążek dopochwowy - na wszystkich czułam się źle. I co z tego, że pigułki są przebadane? Tylko 5% kobiet na pigułkach czuje się zupełnie dobrze.

              > Hormony zawarte w pigułkach to są hormony, które wydzie
              > la nasz ogranizm a nie jakieś inne hormony.

              Jednak niewiele wiesz o leku, który stosujesz od tylu lat - żaden hormon zawarty w pigułce nie jest hormonem który wydziela nasz organizm. Estrogeny pigułkowe mogą być bardzo podobne, są też nowe pigułki z naturalnym estrogenem. Natomiast z progesteronem nigdy nie uda nam się tego osiągnąć. Gestageny zawarte w pigułkach są wysoce syntetyczne i w zupełnie innym mechanizmie oddziałują na receptory niż progesteron naturalny. Dlatego pigułki również zwiększają ryzyko rozwoju guza bo ich stymulacja komórki gruczołu piersiowego jest zupełnie inna niż naturalnego hormonu i może powodować mutacje de novo. Przeszukaj publikacje, jeśli jesteś zainteresowana. Jak chcesz, mogę Ci podesłać artykuły z portali medycznych na prywatny adres. Nie widzę problemu.

              > Widocznie dziewczyny zaniedbały badania

              nie ma takich badań - jedynie badanie d-dimerów, ale one mogą być zupełnie w normie w czasie stosowania pigułek, a wzrosnąć w momencie pojawienia się objawów zakrzepicy lub zatorowości płucnej

              > Co do zatorowości płucnej, to wystarczą regularne badania krwi.

              nie wystarczą, zapewniam

              > Świetnie. I przez te 4 lata na jednym oddziale widziałaś kilkanaście raków popi
              > gułkowych i zgonów od zatorowości płucnej?

              zatorowości płucnej nie leczy się na ginekologii - to jest stan zagrożenia życia - wystarczyło mi rok pracować na szpitalnym oddziale ratunkowym

              raki popigułkowe (tak, kilkanaście) obserwowałam na oddziale onkologicznym, gdzie kilka lat temu robiłam staż podyplomowy - pracowałam tam 6 tygodni

              > Z resztą, tak jak napisałam. Skoro pigułki nieuchrnonnie prowadzą do raka szyjk
              > i macicy, to powinien on być plaga kobiet na Zachodzie, bo tam właściwie wszyst
              > kie heteroseksualne młode kobiety biora pigułki. A jakoś nie jest.

              Jest. Tylko rak rakowi nierówny. Ale to nie znaczy, że go tam nie ma albo jest mniej.
              • Gość: lux.1992 Re: o antykoncepcji IP: 79.175.247.* 10.03.12, 18:03
                Byłam z mamą u ginekologa w wieku lat 16, lekarz zalecił wtedy (tak) plastry antykoncepcyjne.
              • mama_myszkina Re: o antykoncepcji 10.03.12, 22:44

                > tymbardziej nie należy niedojrzałej hormonalnie kobiety faszerować na wszelki w
                > ypadek sporadycznego seksu pigułką hormonalną

                Ależ nikt tego tutaj nie postuluje. Naprawdę. To byłoby głupie i nieodpowiedzialne.

                .... Zakażenie HPV w wieku 15 lat
                > może skutkować zgonem z powodu raka szyjki macicy w wieku 17 lat. Są to przypa
                > dki opisywane w literaturze. Możesz poszukać.

                Dziękuję. Tak się składa, że już to czytałam, z racji zawodu. Dlatego na Zachodzie szczepi się dziewczynki przeciwko HPV tak, żeby się wirusem nie zaraziły. W Polsce, póki co, jedynie słuszna światopoglądowo opcja polityczna skutecznie to uniemożliwia. Tak więc to nie jest do końca tak, że pigułki są winne, bo w Polsce mało młodych dziewczyn sięga po pigułkę a zakażenie HPV jest wśród nich dość częste.

                > Jest taka sama plaga jak wszędzie, tylko stadium rozpoznania jest inne.

                No, to chyba dobrze? Na Zachodzie każda kobieta, która stosuje antykoncepcję doustną musi robić wymaz najrzadziej co trzy lata. I w przypadku stwierdzenia komórek dysplasycznych natychmiast wdraża sie leczenie. Gdyby tak samo było w Polsce, siedemnastolatki miałyby szanse uniknąć śmierci na raka szyjki macicy. Nie mówiąc o tym, że byłyby zaszczpione, odpowiednio wcześnie, przeciwko wirusowi HPV, co daje 99.7% szans na rozwiniecie się przeciwciał i ponad 90% szans na unikniecie zakażenia HPV.

                No, ale póki co w Polsce pokutuje przeświadczenie, że najlepiej udawac, że nastolatki seksu nie uprawiają, wtedy moze uprawiać go nie będą.

                >
                > Znacznie więcej szczepów HPV jest onkogennych, conajmniej 8 jest wysoce onkogen
                > nych. Samych szczepów HPV jest ponad 50, opisywane są codziennie kolejne.

                Musis
                > z doczytać jak chcesz dyskutować.

                Wzajemnie. Podszkol może jezyk i korzystaj z zachodnich opracowań, bo chyba korzystasz z polskich poracowań, które są mocno przestarzałe.

                Most HPV infections in young females are temporary and have little long-term significance. Seventy percent of infections are gone in 1 year and ninety percent in 2 years.[6] However, when the infection persists — in 5% to 10% of infected women — there is high risk of developing precancerous lesions of the cervix, which can progress to invasive cervical cancer. This process usually takes 10–15 years, providing many opportunities for detection and treatment of the pre-cancerous lesion. Progression to invasive cancer can be almost always prevented when standard prevention strategies are applied, but the lesions still cause considerable burden necessitating preventive surgeries, which do in many cases involve loss of fertility.

                Statystycznie, rak szyjki macicy od stadium zero do stadium inwazyjnego rozwija się 4-7 lat. 20 lat to czas od zakażenia HPV do rozwoju raka, a nie o tym pisałam.

                In more developed countries, cervical screening using a Papanicolaou (Pap) test or liquid-based cytology is used to detect abnormal cells that may develop into cancer. If abnormal cells are found, women are invited to have a colposcopy. During a colposcopic inspection, biopsies can be taken and abnormal areas can be removed with a simple procedure, typically with a cauterizing loop or, more commonly in the developing world — by freezing (cryotherapy). Treating abnormal cells in this way can prevent them from developing into cervical cancer.

                Naprawdę, nikt trzydziestolatkom w krajach rozwinietych nie usuwa macicy. Wystarczy wymrożenie wcześnie wykrytej zmiany.

                Najbardziej zjadliwe są szczepy 16, 18, 31, 45, zaś wszystkich szczepów łączonych z rakiem jest 18, więc nie pomyliłam się znowu aż tak bardzo:

                Highest risk: 16, 18, 31, 45
                Other high-risk:33, 35, 39, 51, 52, 56, 58, 59
                Probably high-risk:26, 53, 66, 68, 73, 82


                wiki.

                Z resztą, o czym my tu mówimy. Gdyby w Polsce można było bezpłatnie zaszczepić córkę przeciwko HPV, istniałaby realna szansa na uniknięcie zakażenia. No, ale póki co, nic z tego.

                Jeśli chodzi o ryzykowne zachowania seksualne (wielu partnerów), to równie dobrze możesz napisać, że czynnikiem ryzyka jest np. siprala antykoncepcyjna, albo bezpłodność, bo przecież kobiety stosujace spiralę, podobnie jak te stosujace pigułkę i bezpłodne, nie muszą już stosować prezerwatywy aby zapobiegać ciąży. To się nazywa demagogia.

                Młode kobiety, ktore często zmieniają partnerów, najczęściej ani nie są bezpłodne ani nie stosuja spirali tylko pigułkę i stąd ta korelacja. To jednak nie pigułka jest przyczyną.

                Cervical cancer: The relationship between birth control pill use and cervical cancer is also quite controversial. The risk is not related to the contraceptive agent itself but to how it leaves a woman unprotected from STDs. Early sexual intercourse, numerous lifetime sexual partners, and exposure to human papillomavirus are all important risk factors. Most authorities now believe that, if birth control pills increase the risk of cervical cancer at all, the risk is small.

                www.emedicinehealth.com/understanding_birth_control_medications_contrace/article_em.htm
                Poza tym, HPV można się zarazić robiąc tak popularnego wśród nastolaktów 'loda'. Albo, tak jak w moim przypadku, dostaje sie go w trakcie porodu od matki. No, ale o tym oczywiście ani słowa.

                > Nie znam takich badań, może je przedstaw.

                Prosze bardzo:

                www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(75)92005-X/abstract
                www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa013202
                www.cancer.gov/cancertopics/factsheet/Risk/oral-contraceptives (2)

                www.medscape.org/viewarticle/566010
                "However, the epidemiological observation that the association with invasive cervical cancer is no stronger than is the association with CIN3 [cervical intraepithelial neoplasia grade 3] suggests that there is no further role for exogenous hormones after the development of CIN3," he writes, and also points out that the study is reassuring in that the association becomes weaker immediately after usage stops and is very weak 10 years after last use.

                ucsdhealthsciences.tumblr.com/post/15409668684/birth-control-pills-blood-clots-and-benefits-the
                Najgorsze co możliwe to uogólniać na podst
                > awie własnych doświadczeń. A masz z pigułkami dobre. Ja z autopsji wiem coś inn
                > ego - wypróbowałam ponad 10 preparatów hormonalnych o różnym składzie, plastry,
                > krążek dopochwowy - na wszystkich czułam się źle. I co z tego, że pigułki są p
                > rzebadane?

                Cóż, przeciwnie. Uważam, że prywatne doświadczenia mało mają do rzeczy i nigdy nie przyszłoby mi do głowy zachecać kogoś do stosowania pigułek, bo ja sie czuję po nich dobrze/źle. Dziwne, że tak odczytałaś mój post, który był odpowiedzią na inny post... .

                To, że hormony zawarte w pigułkach mogą pobudzac guza raka piersi do wzrostu nijak się ma do powodowania przez nie powstania tego guza: cancerres.aacrjournals.org/content/52/23/6539.full.pdf

                Nie mam zamiaru o nic się wykłócać, po prostu nie zrozumiałaś mojego postu, który był odpowiedzią na inny post a nie apologią pigułek samą w sobie. Też nie uważam, żeby profilaktyczne podawanie pigułek było dobre. Mieszkam w Norwegii, tutaj już dwun
                • mama_myszkina dokonczenie 10.03.12, 22:45
                  ...tutaj już dwunastolatki dostają pigułki antykoncepcyjne bez wiedzy rodziców i uważam, że to jest okropne.
              • Gość: justcam do goski IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 12.03.12, 15:38
                masz przekonujące doświadczenie i wiedzę. To jaka antykoncepcja jest najmniejszkodliwa, a zarazem najbardziej skuteczna Twoim zdaniem
                • Gość: goska Re: do goski IP: *.icpnet.pl 12.03.12, 20:42
                  Nie ma czegoś takiego jak antykoncepcja najmniej szkodliwa i najbardziej skuteczna, bo każdą dobiera się indywidualnie biorąc pod uwagę wiek pacjentki, jej doświadczenia, ciąże, porody, operacje, obciążenia zdrowotne, temperament seksualny, możliwości finansowe.

                  W moim odczuciu, dla nastolatki najlepsza jest prezerwatywa + znajomość fizjologii cyklu lub jakoś środek chemiczny, jak zaproponowane globulki. Pigułki nie są dobre dla młodych dziewcząt, które nie współżyją regularnie i do tego lepiej by było żeby uważały na choroby weneryczne. Połączenie pigułka + prezerwatywa to strzelanie z armaty do muchy - moim zdaniem nie ma sensu. Pigułka jest dobra dla kobiet, które mają stałego partnera, współżyją kilka razy w tygodniu i nie są dodatkowo obciążone ryzykiem powikłań. Metoda objawowo-termiczna jest lepsza dla par, które chcą mieć świadomość własnej płodności, bo jest to metoda skuteczna, a przy tym przydaje się, gdy para zdecyduje się na dziecko, bo wtedy łatwiej im ustrzelić w odpowiedni dzień. Wkładka domaciczna jest dobra dla kobiety dojrzałej, która rodziła już dzieci i która współżyje na tyle ragularnie, by zakładanie wkładki niosło korzyści przewyższające ryzyko. Także jak widzisz, wszystko zależy. Pozostałe metody zawsze w połączeniu z jakąś jedną bardziej skuteczną.

                  Można łatwo doprowadzić do absurdu zalecając kobiecie współżyjącej z własnym mężem tylko prezerwatywę, jeśli współżyję 4 razy w tygodniu (dobra prezerwatywa kosztuje kilka zł - koszt takiej antykoncepcji jest więc spektakularny, efekt i przyjemność wątpliwa, więc tu są lepsze pigułki o ile nie ma przeciwwskazań do ich stosowania). Nieródce nie założyłabym wkładki domacicznej, nawet gdyby nie mogła brać pigułek - zaleciłabym albo samoobserwację albo prezerwatywę. I tak w kółko. Każdy przypadek trzeba przeanalizować osobno.

                  W przypadku cytowanej nastolatki uważam, że pigułka na wszelki wypadek jest złym pomysłem.
                  • verdana Re: do goski 12.03.12, 20:48
                    Fizjologia cyklu jako antykoncepcja w przypadku nastolatki być może ma uzasadnienie medyczne. I zadnego innego. jest skrajną naiwnoscią sądzić,z ę możliwość współżycia, wolny pokój, randka, gdy jest czas, a nie ma klasówki na jutro zbiegnie się akurat z "bezpiecznymi" dniami.
                    Duzo bylo mowy o niebezpieczenstwie pigulek - moze parę słów o wplywie ciązy i aborcji na mlody organizm? Bo czesto to niestety jest albo-albo.
                    • anula36 Re: do goski 12.03.12, 22:02
                      mysle ze donoszona ciaza ma jednak troche inny wplyw na mlody organizm niz aborcja.
                      • mama_myszkina Re: do goski 13.03.12, 00:20
                        anula36 napisała:

                        > mysle ze donoszona ciaza ma jednak troche inny wplyw na mlody organizm niz abor
                        > cja.

                        Cóż, tutaj nie ma prostych odpowiedzi.

                        Poprawnie przeprowadzona aborcja nie ma praktycznie długotrwałych szkodliwych skutków ubocznych. Pod warunkiem, że przeprowadza ją profesjonalny personel w odpowiednim miejscu. Mniej niż 1 na 100 aborcji w pierwszym trymestrze (a więc zgodnych z prawem UE) grozi powaznymi powikłaniami jak infekcja czy uszkodzenie macicy (to zdarza się przy łyżeczkowaniu).

                        Łyżeczkowanie robi się też po poronieniu, to jest dokładnie ta sama procedura.

                        W UK na przykład trzeba iść do lekarza rodzinnego, który określa wiek ciąży, jeśli jest odpowiednio wczesna dostaje się pigułkę RU486 wraz z ulotką i dokładną instrukcją co i jak. Wiem, bo chociaż sama tego nie robiłam, towarzyszyłam znajomej. Jest ogólnie przyjęte, że jesli kobieta zdecyduje się zażyć RU486 w domu, to musi jej ktoś towarzyszyć. Ma też opcję zrobienia tego w klinice. U niej RU nie zadziałało i musiała iść do kliniki na łyżeczkowanie. Właściwie nie miała żadnych dolegliwości poza bólem związanym ze skurczami, co jest raczej normalne.

                        Ciąża z medycznego punktu widzenia jest obarczona około dziesięciokrotnie większym ryzykiem niż aborcja. Na Zachodzie nawet zastanawiano się, czy nie powinno się o tym informowac pacjentek (zgodnie z prawem pacjenta do informacji) ale zrezygnowano:

                        www.telegraph.co.uk/health/healthnews/8349898/Abortion-is-safer-than-having-a-baby-doctors-say.html
                        Syndrom poaborcyjny to mit, którego pomimo wywalania olbrzymiej kasy przez rozmaite organizacje religijne, nie udało się do dzś udowodnić. Oczywiście, jeśli kobieta usunie ciążę wbrew sobie, może to przypłacić depresją. Podobnie jeśli wbrew sobie zostanie zmuszona do donoszenia ciąży.

                        www.telegraph.co.uk/health/healthnews/8441077/Abortion-doesnt-harm-mothers-mental-health.html
                        Donoszona ciąża - to zależy od sytuacji - może zrujnować plany życiowe a może je jedynie opóźnić. Tu wszystko zależy od kobiety i nie sądzę, żeby względy medyczne były najważniejsze.

                        Statystyki mówią, że dzieci młodych matek częściej są narażone na zaniedbanie i nadużycia ze strony młodych rodziców, a młode matki są 10 razy bardziej narażone na nieukończenie szkoły średniej, co prowadzi do braku pracy lub źle płatnej pracy i życia w biedzie. 2 z 3 młodych matek nie kończy szkoły średniej.

                        Są badania, które dowodzą, że dzieci nastoletnich matek są bardziej narażone na poważne choroby i opóźnienie umysłowe niż rówieśnicy ale to raczej wynik życia w ubóstwie niż jakiś wrodzonych czynników. Chociaż są też głosy, że to wynik popalania i popijania młodych matek, tak w tym wieku częstego.

                        Dziewczynki rodzące przed 14-15 rokiem życia mają znacznie podwyższone ryzyko komplikacji okołoporodowych, dlatego częste jest profilaktyczne cesarskie cięcie.

                        Dzieci młodych matek mają podwyższone ryzyko przyjścia na świat jako wcześniaki oraz znacznie podwyższone ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej (chyba tak się to nazywa po polsku).

                        Jeśli chodzi o ryzyko śmieci z powodu choroby zakrzepowo-zatorowej, to ciąża zwiększa to ryzyko znacznie bardziej niż pigułka.

                        A decyzja powinna zależeć od kobiety i nie jak już mówiłam, nie sądzę, żeby względy medyczne były tutaj najwazniejsze. Osobiście uważam, że lepiej się zabezpieczyć niż potem musieć podejmowac tak radykalne decyzje. I powtórzę raz jeszcze, nie uważam, że faszerowanie hormonami dwunastolatek czy trzynastolatek jest słuszne. Ale nie polegałabym na zasadzie prezerwatywa plus znajomosć cyklu, bo to jest dobre dla studentek i to nie wszystkich a nie dla większości piętnastolatek.

                        Moim zdaniem nie ma jednej słusznej opcji, bo każda sytuacja jest inna i każda nastolatka jest inna.

                        P.S. Pracowałam swego czasu jako edukatorka seksualna, nie jestem lekarzem-ginekologiem.
                        • joa66 Re: do goski 13.03.12, 07:22
                          Chyba błędne jest też założenie, że nastolatki nie współżyją regularnie. Niektóre pewnie tak. I to też powinno być częścią edukacji seksualnej - dobieranie środków do sytuacji i zdrowia.
                          • mama_myszkina Re: do goski 13.03.12, 13:32
                            joa66 napisała:

                            > Chyba błędne jest też założenie, że nastolatki nie współżyją regularnie. Niektó
                            > re pewnie tak. I to też powinno być częścią edukacji seksualnej - dobieranie śr
                            > odków do sytuacji i zdrowia.

                            prawda. Należałoby się też skupić na tym, dlaczego nastolatki współżyją. Są taki, które po prostu znalazły swoją miłość i tworzą fajny związek. Ale są tez takie, które ulegają presji rówieśników, głównie niestety chłopców wychowanych na pornografii. I to jest prawdziwy problem. Zamiast ograniczac się do zapobiegania ciąży u nastolatek należałoby się skupić na tym, co pcha je do rozpoczacia współżycia. Dla ogromnej większości nastolatek pierwszy raz jest bardzo traumatyczny a to często zostawia ślady na całe życie.
                            • joa66 Re: do goski 13.03.12, 14:10
                              Ale trzeba chyba sprecyzować o kim piszemy: współżycie 14-15 latek to jednak coś innego niż 16-18 latek. Nie sądzę, że w tym drugim przypadku inicjacja jest spowodowana przez brak ciepła w domu rodzinnym, etc lub poddaniem się woli chłopaka. Chociaż tak też może być (w każdym wieku). Nie sądzę też , że dla większości starszych nastolatek pierwszy raz to bardzo traumatyczne przeżycie.
                              • mama_myszkina Re: do goski 13.03.12, 22:08
                                joa66 napisała:

                                > Ale trzeba chyba sprecyzować o kim piszemy: współżycie 14-15 latek to jednak co
                                > ś innego niż 16-18 latek. Nie sądzę, że w tym drugim przypadku inicjacja jest s
                                > powodowana przez brak ciepła w domu rodzinnym, etc lub poddaniem się woli chłop
                                > aka. Chociaż tak też może być (w każdym wieku). Nie sądzę też , że dla większoś
                                > ci starszych nastolatek pierwszy raz to bardzo traumatyczne przeżycie.

                                Nie, mi chodzi bardziej o te współżyjace 13, 14 i 15-latki, bo to ich ciąże budzą społęczne poruszenie i myślałam, że głównie o nich tutaj mowa.
                        • basca_basca Re: do goski 13.03.12, 11:05
                          Łyżeczkowanie (po aborcji lub poronieniu) niesie ze sobą również ryzyko (jakie, to nie wiem) powikłań typu zrosty, przodujące łożysko w kolejnej ciąży.

                          Mam też wrażenie, że regularne współżycie u nastolatek jest wynikiem jakiegoś zaniedbania przez rodziców. W końcu potrzeby seksualne tak młodej dziewczyny są małe. Bardziej potrzebuje ona poczucia bezpieczeństwa, bliskości. Skoro nie znajduje tego w domu, to szuka innych sposobów.
                          • anula36 Re: do goski 13.03.12, 19:19
                            W końcu potrzeby seksualne tak młodej dziewczyny są małe.

                            Nie uogolniajmy, jednej male, a drugiej duze.
                            • joa66 Re: do goski 13.03.12, 22:02
                              Sporym uproszczeniem jest podział na:

                              - niewinne, spragnione miłości i zrozumienia dziewczyny, ulegające w imię tej miłości swoim chłopakom i traumatycznie przechodzącym swój pierwszy raz

                              i

                              -pełnych chuci młodych chłopaków wychowanych na pornosach szukających dziewczyn do zaliczenia

                              ;)
                              • mama_myszkina Re: do goski 13.03.12, 22:11
                                joa66 napisała:

                                > Sporym uproszczeniem jest podział na:
                                >
                                > - niewinne, spragnione miłości i zrozumienia dziewczyny, ulegające w imię tej m
                                > iłości swoim chłopakom i traumatycznie przechodzącym swój pierwszy raz
                                >
                                > i
                                >
                                > -pełnych chuci młodych chłopaków wychowanych na pornosach szukających dziewczyn
                                > do zaliczenia
                                >
                                > ;)

                                Nie, to inaczej wyglada.

                                Gazetki dla nastolatek sprzedają im obraz siebie jako wartościowej jedynie wtedy kiedy 'doprowadzi chłopaka do szalenstwa'. Gazetki dla chłopców propagują zaś 'zaliczanie lasek'. A może raczej internetowe magazyny, bo gazetki już mało kto kupuje.

                                W magazynach dla dziewcząt nie ma mowy o uczuciach, księciu z bajki itp. Chodzio to, żeby być 'hot' i seksualnie pobudzać rówieśników.

                                Część bardzo młodych dziewczyn temu ulega. Czym innym jest siedemnastolatka rozpoczynająca współżycie, a czym innym trzynastolatka.
                                • joa66 Re: do goski 14.03.12, 06:39
                                  Gazetki dla chłopców propagują zaś 'zaliczanie lasek'

                                  Jakie gazetki dla chłopców?? Victor Gimnazjalista?
                                  • mama_myszkina Re: do goski 16.03.12, 22:01
                                    joa66 napisała:

                                    > Gazetki dla chłopców propagują zaś 'zaliczanie lasek'
                                    >
                                    > Jakie gazetki dla chłopców?? Victor Gimnazjalista?

                                    Kochana, pora zacząć nadążać za dzieckiem.

                                    Chyba, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem i nie doczytałaś, że chodziło mi o internet.
                                    • joa66 Re: do goski 17.03.12, 07:16
                                      Najlepiej to nadążać za własnym dzieckiem a nie za dzieckiem Mścisława P. z Super Expressu i "nastolatkami urodzonymi w latach 1990-2000 w raporcie dr X"

                                      Czy są nastolatki wychowane na pornografii? Zapewne są. Czy jest to masowe? Pewnie w niektórych środowiskach tak.

                                      Czy jednorazowe czy nawet kilkurazowe zobaczenie pornografii (co pewnie się zdarza znaczenie większej ilości chłopców) oznacza bycie wychowanym na pornografii? Nie. Równie dobrze mozna by uznać, że są "wychowani" na Romeo i Julli.

                                      Czy świat sie dzieli na niewinne dziewczynki, otumanione tylko przez Bravo Girl, które każe im stac się "ofiarami" chłopców i jurnych chłopców wychowanych na pornosach? Nie

                                      Czy istnieje chłopięcy odpowiednik (nawet internetowy) Bravo Girl ? Chyba nie

                                      Czy chłopcy korzystają z interentu przede wszystkim do oglądania porongrafii i korzystania z serwisów społecznościowych? Nie.


                                      Wybacz , ale zagalopowałaś się trochę w swoich rozważaniach i wyszła Ci z tego jakaś Mniszkówna.
                              • Gość: basca Re: do goski IP: *.ghnet.pl 13.03.12, 22:17
                                Sporym uproszczeniem jest również takie ujęcie mojej wypowiedzi - bo jak rozumiem do mnie te słowa.
                                Pisałam o nastolatkach - średnio liczę 15 lat, które wg mnie rzadko mają potrzebę na regularny (parę razy w tygodniu) seks.
                                • anula36 Re: do goski 13.03.12, 23:54
                                  predzej rzadko maja mozliwosci na jego regularne uprawianie:)
                                • joa66 Re: do goski 14.03.12, 06:47
                                  15 lat to taki wiek, ze na dwoje babka wrózyła -to może byc jeszcze dziecko jak i bardziej dojrzała nastolatka.

                                  Poza tym - temat zaczął sie od wieku 16-17 lat :) Współżycie 12-13 latek to patologia i tyle - nalezy zabronic i uniemożliwić a nie zastanawiac się czy pigułka czy globulka.



                                  p.s. nie wiem jak ten post sie podczepi, ale jest on skierowany i do basca i do mamymyszkina
                                  • mama_myszkina Re: do goski 16.03.12, 22:04
                                    jWspółżycie 12-13 latek to
                                    > patologia i tyle - nalezy zabronic i uniemożliwić a nie zastanawiac się czy pi
                                    > gułka czy globulka.

                                    >
                                    >
                                    >
                                    > p.s. nie wiem jak ten post sie podczepi, ale jest on skierowany i do basca i do
                                    > mamymyszkina


                                    Ze patologia to się zgadzam, nie musisz krzyczeć.

                                    Ale porozmawiajmy o konkretach - JAK proponujesz to uniemożliwić?
                                    • joa66 Re: do goski 17.03.12, 07:02
                                      Powiedz mi, że żartujesz :)

                                      1) Nie krzyczę - krzyczy się wielkim literami (sprawdź sobie netykietę)

                                      2) Jak zabronić i uniemożliwoć? Tak jak "zabraniasz i uniemozliwiasz" np kradzież. Wybacz, ale proponowanie 12 latce, żeby się zabezpieczała jest chore.

                    • Gość: menodo Re: do goski IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.12, 13:03
                      Duzo bylo mowy o niebezpieczenstwie pigulek - moze parę słów o wplywie ciązy i
                      > aborcji na mlody organizm? Bo czesto to niestety jest albo-albo. "

                      W dzisiejszych czasach chodzi nie tylko o tak zwane skrobanki - ale też o środki wczesnoporonne lub tak zwane "wywoływanie miesiączek" - aborcje farmakologiczną.
                      Przerabiałam ten temat z córką rok temu - jest teraz w klasie maturalnej. I czego się dowiedziałam? Postinor to coś, z czego korzystały niektóre z jej koleżanek już w gimnazjum;
                      na etapie liceum to już niemal standard.
                      Dochodziło także do wycieczek aborcyjnych - no i tych klasycznych skrobanek...Powód - zawodne prezerwatywy lub nieumiejętność posługiwania się nimi wśród nastolatków!

                      Moja córka, wysłana do zaufanej pani ginekolog - wróciła z refleksją, że to jakiś koszmar, że tak wielu jej znajomych usłyszało od kogoś-tam, że nie ma jak to gumka; gumka dla nastolatków to środek higieniczny, nie - antykoncepcyjny!
                      Też mogłabym powiedzieć - ależ ona może poczekać; na tym tle doszło zresztą między nami do poważnego konfliktu. Niemniej - po serii badań - córka bierze pigułki ( fakt, że i tak powinna je brać z powodu bólów menstruacyjnych) ; dobrze się po nich czuje, a reszta mnie nie obchodzi.

                      • mama_myszkina Re: do goski 14.03.12, 01:51

                        > W dzisiejszych czasach chodzi nie tylko o tak zwane skrobanki - ale też o środk
                        > i wczesnoporonne lub tak zwane "wywoływanie miesiączek" - aborcje farmakologicz
                        > ną.
                        > Przerabiałam ten temat z córką rok temu - jest teraz w klasie maturalnej. I cze
                        > go się dowiedziałam? Postinor to coś, z czego korzystały niektóre z jej koleżan
                        > ek już w gimnazjum;


                        >

                        Postinor nie ma nic wspólnego z aborcją.

                        Postinor zapobiega zagnieżdżeniu się komórki jajowej w ścianie macicy, a ciążę liczy się właśnie od momentu zagnieżdżenia, a nie od momentu zapołodnienia w jajowodzie.
                        • Gość: menodo Re: do goski IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.12, 11:23
                          mama_myszkina napisała:

                          "Postinor nie ma nic wspólnego z aborcją.
                          >
                          > Postinor zapobiega zagnieżdżeniu się komórki jajowej w ścianie macicy, a ciążę
                          > liczy się właśnie od momentu zagnieżdżenia, a nie od momentu zapołodnienia w ja
                          > jowodzie. "

                          A to już kwestia światopoglądu. Tak czy siak znam dziewczynę, dla której przygoda z prezerwatywą, a następnie z postinorem zakończyła się bardzo przykrymi konsekwencjami psychologicznymi. Znam też taką, w której okazał się nieskuteczny - i wtedy dopiero zaczęły się jazdy.
                          • mama_myszkina Re: do goski 14.03.12, 16:38
                            > A to już kwestia światopoglądu. Tak czy siak znam dziewczynę, dla której przygo
                            > da z prezerwatywą, a następnie z postinorem zakończyła się bardzo przykrymi kon
                            > sekwencjami psychologicznymi. Znam też taką, w której okazał się nieskuteczny -
                            > i wtedy dopiero zaczęły się jazdy.

                            Nie, to nie jest kwestia światopoglądu. Zapalenie wyrostka to tez kwestia swiatopoglądu czy moze po prostu fakt medyczny?

                            Światopoglądowo to ja moge uważać, że już plemniki i komórki jajowe są święte ale nie daje mi to prawa do ignorowania medycyny i stawiania światopoglądu ponad faktami podczas tworzenia prawa.

                            Dopiero zagnieżdżony zarodek zaczyna produkowac hormony ciążowe. Sama zapłodniona komórka jajowa to za mało. Szacuje sie, że do30% takich zapłodnionych komórek nigdy się nie zagnieżdża.

                            www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79417,2491662.html
                            • Gość: basca Re: do goski IP: *.ghnet.pl 14.03.12, 17:55
                              Zaintrygowana tematem rozpoczęcia ciąży, przeglądnęłam internet.
                              Wikipedia (jako źródło średnio wiarygodne, podobnie jak edziecko.pl) pl.wikipedia.org/wiki/Ci%C4%85%C5%BCa_kobiet podaje że opinie są podzielone.
                              Potwierdza to też inna strona:
                              pl.vivo.co/news/2012/01/04/kiedy-zaczyna-sie-ciaza-opinie-sa-podzielone/
                              www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1510722,1,wszystko-co-chcielibyscie-wiedziec-o-in-vitro.read#ixzz1p6wbEafS
                              "Co do początku człowieka, w Polsce trwa jeszcze publiczna dyskusja. Czy jest od momentu połączenia komórki z plemnikiem, czy będzie dopiero za godzinę, dwa dni? Państwo czytają prasę? Biochemik prof. Wojciech Zagórski skłaniałby się do momentu zlania jaja i plemnika, kiedy ustalony zostaje genom. Za tą definicją gatunku przemawiają metody DNA, na podstawie których, badając grobowiec egipski, można odróżnić ciało ludzkie od ciała sokoła. Jarosław Selin, polityk PiS, za tym, że zarodek to człowiek, ma argument – jak powiada – naukowy: nikt jeszcze nie udowodnił, że z dziecka poczętego w łonie matki rodzi się coś innego niż osoba ludzka.
                              Prof. Jacek Hołówka, filozof i etyk, jest przeciw wytyczaniu granicy. To jak ze wschodzącym dniem. Czy państwo mają definicję, w którym momencie zaczyna się dzień? Gdy pojawi się pierwszy promyk słońca, czy kiedy można już czytać bez sztucznego oświetlenia?"

                              • mama_myszkina Re: do goski 16.03.12, 22:03
                                Tak, w Polsce trwa dyskusja. Polityków.

                                Ja nie piszę z perspektywy Polski tylko kraju, gzie światopogląd nie udaje naukowych faktów.
                                • Gość: basca Re: do goski IP: *.ghnet.pl 16.03.12, 23:32
                                  Czasy naiwnej wiary w istnienie czystych faktów (naukowych czy nie) skończyły się jakieś 100 lat temu. Mniej więc od tego czasu każdy człowiek świadomy tego, czym jest nauka i jaka jest jej metoda, wie, że tzw. fakt, to zawsze już interpretacja, i że nawet tak obiektywne i ścisłe nauki jak matematyka czy fizyka nie są wolne od osobistych upodobań i światopoglądu badacza.
                                  Przykład: do końca XIX wieku mechanikę Newtonowską i jej prawa uważano za (a jakże) obiektywne i naukowe fakty. Przyszedł początek wieku XX i okazało się, że te same zjawiska, a także zjawiska, których z pomocą Newtonowskiej mechaniki, nie dało się wyjaśnić, można tłumaczyć z pomocą systemu opierającego się na zupełnie innych założeniach i formułującego innego rodzaju prawa (mówię tu o fizyce w wydaniu Einsteina). Kilkanaście lat później okazało się, że ani jedno ani drugie ujęcie nie może być podstawą do wyjaśnienia zjawisk na poziomie cząstek elementarnych, ponieważ gdyby w tej mikroskali obowiązywały prawa Newtonowskiej czy Einsteinowskiej fizyki, to nasz świat musiałby się natychmiast rozlecieć w drobny mak - tak powstała fizyka kwantowa. I w ten sposób okazało się, że to, co wydawało się oczywistym faktem, jest jedną z wielu hipotezą, z pomocą których zbliżamy się być może do jakiejś prawdy (ujęcie optymistyczne).
                                  Wiec oparcie się tylko na "naukowych faktach", jest jedynie WIARĄ i światopoglądem, choć może nieświadomym;)
                  • Gość: justcam Re: do goski IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 12.03.12, 20:59
                    a dlaczego uważasz, że złym wyborem jest wkładka domaciczna dla nieródki? jakie Twoim zdaniem najgorsze powikłania niesie ze sobą wkładka domaciczna?
                    • anula36 Re: do goski 12.03.12, 21:59
                      zalezy od punktu widzenia:)
                      dla jednych najgorszym powiklaniem bedzie jej przesuniecie/wypadniecie i wpadka, dla innych zrosty jajowodow spowodowane permamentnym stanem zapalnym jamy macicy.
                  • Gość: justcam Re: do goski IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 12.03.12, 21:01
                    a czy masz jakies doświadczenie jeśli chodzi o implant wczepiany w ręke?
                    • anula36 Re: do goski 12.03.12, 21:57
                      a u nas sa juz takie?
                      • mama_myszkina Re: do goski 13.03.12, 00:22
                        Chyba jeszcze nie.

                        Strasznie się po nich tyje, tak mi mówią znajome, które miały je wszyte (rzeczywiscie utyły ale nie wszystkie). I czasami okres zanika, co nie wszystkim odpowiada.
Pełna wersja