Gość: domza2
IP: *.rzeszow.vectranet.pl
10.08.12, 19:46
Witam, od dłuższego czasu jestem na tym forum a teraz mam następujący problem. W dużym skrócie - ciąża bardzo trudna ( w pierwszych 6 tygodniach nie wiedząc o ciąży przymowałam kilka leków z 4 grupy ryzyka, było spore prawdopodobieństwo poronienia) z koszmarną cukrzycą ciążową na wysokich dawkach insuliny. Karmienie sztuczne ze względów zdrowotnych. Kolki do 6 msc życia, mnóstwo płaczu w okresie niemowlęctwa, błyskawiczny rozwój (ruchowy i intelektualny). Zawsze bardzo "nerwowa", co wówczas interpretowaliśmy jako żywość , żywotność. Zawsze w ruchu, ruchliwa bardzo, ale nie bez celu, zawsze umiała się zająć samodzielną zabawą, wymyślała sobie zadania, zabawy, bardzo kreatywna od zawsze. Rozwój wręcz wspaniały, no ale teraz ujawnia się jakaś taka nadpobudliwość, z którą już nie dajemy sobie rady. W domu i w przedszkolu (córka chodzi od roku) córka funkcjonuje dobrze. W domu, wiadomo, zdarzają się bunty, ale jest w porządku. W przedszkolu zawsze bardzo chwalona, uważana za bardzo żywą, nad wiek inteligentną i rozwiniętą, przywódczą oraz bardzo samodzielną. Zawsze ma pomysł jak coś zrobić, własną propozycję. W przedszkolu nie wchodzi w żadne agresywne relacje, słucha i wykonuje polecenia, no w ogóle super chruper. W domu, wiadomo jest różnie, ale raczej ok. Najgorszy problem jest z wyjściami. Problem pojawił się wiosną. Na placach zabaw córka w otoczeniu dzieci , w sytuacji hałasu i nadmiaru bodźców (dla niej nadmiarem jest to, co dla innych dzieci w jej wieku nie stanowi problemu) córka staje się męczliwa i szybko wchodzi w agresywne relacje. Czasem, gdy się rozkręciła, a na moje wcześniejsze próby odciągnięcia jej od dzieci, hałasu i chaosu już nie reagowała, wpada w "amok", oczy jakby nie widzące, nic nie słyszy i zaczyna kogoś bić lub spychać z drabinki. Jest niemal bez kontaktu i była zabierana krzycząca do domu/auta. Ograniczyłam wyjścia na place zabaw, wychodzimy wyłącznie gdy ma pełnię sił i to na takie place zabaw, gdzie niemal nie ma dzieci lub jest 1 lub 2. Więcej już może córkę zmęczyć i "nakręcić". Wszelkie wyjścia do ludzi, w gości kończą się podobnie. Córka męczy się szybko, jest przebodźcowana np. towarzystwem 2-3 osób spokojnie rozmawiających i wtedy zaczyna się "awantura", córka krzyczy, już nic nie słyszy, bije na oślep postronne (nawet niemal obce!) osoby. Wygląda na to, że ludzie , ich obecność córkę cieszy (jest towarzyska, lgnie do ludzi i dzieci), ale wywołuje w córce jakieś emocje, z których ciężarem córka sobie po prostu nie radzi. Coś złego zaczyna się z nią dziać wtedy i radzi sobie okazywaną agresją i złością. Od małego dbamy, by bodźców było jak najmniej. wizyty są spokojne, trwają krótko, całą uwagę mamy skupioną na córce, na tym, czy nie zaczyna już mieć dość. Córka nie jest karana w żaden sposób za podobne zachowania - ona się po prostu nie kontroluje i tego karać nie możemy. W domu ma jasne zasady, do których stara się stosować. Jesteśmy bardzo jej oddani, ma nas dużo, ale zarazem jesteśmy w ważnych kwestiach stanowczy. Córka może się złościć w domu do woli. Bywa , że w złości próbuje nas bić. Nie ogląda niemal TV, mnóstwo czasu jest na powietrzu, biega na wsi u babci. Poza tym, co bardzo nas niepokoi i nie wygląda naturalnie i normalnie, córka rozwija się doskonale. Czytała w wieku 2 lat alfabet po polsku i angielsku, składała wyrazy 3-literowe. teraz ma 3 latka, liczy do 10, zna wiele piosenek , słów po angeilsku, mnóstwo ma czytania, uwielbia wiedzę (zna nazwy grzybów, roślin, zwierząt morskich, ryb , zna znaki drogowe i ich znaczenie). Lubi rozmawiać na tematy abstrakcyjne, na tzw. trudne tematy. Wymyśla własne piosenki, rymuje własne wierszyki, wymyśla ciągle nowe zastosowanie dla różnych znanych przedmiotów. W przedszkolu wyprzedza rozwojowo dzieci. Ale właśnie bardzo nas martwi to jej pobudzenie. Jakby zupełnie nie miała hamowania w układzie nerwowym. Byłam u psychologa, poleciła by córkę zbadać. Oceniła, że środowisko domowe i stosowane w domu metody są dobre i nie mogą wywoływać takich ataków agresji. Że nie tu tkwi przyczyna. Pytałam w przedszkolu,jak oceniają córkę pod względem pobudliwości, twoerdzą, że świetnie skupia się na zadaniach - zresztą w domu jest podobnie, długo lepimy, rysujemy, nie ma z tym problemu, córka się nie rozprasza, nie przerywa zadania w połowie. Od poniedziałku zamierzam zacząć badać córkę. Nie wiem, czy z mojego opisu wyłania się faktyczny obraz problemu, ale dodam, że jest to problem , który w różnym natężeniu i z różnymi objawami jest u nas od zawsze. Jakby za dużo emocji, zbyt silne i brak hamowania po pobudzeniu. Co jeszcze robić? Jak robić? Doradźcie, podsuńcie jakieś myśli, bo bardzo się martwię.