Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY

IP: *.rzeszow.vectranet.pl 10.08.12, 19:46
Witam, od dłuższego czasu jestem na tym forum a teraz mam następujący problem. W dużym skrócie - ciąża bardzo trudna ( w pierwszych 6 tygodniach nie wiedząc o ciąży przymowałam kilka leków z 4 grupy ryzyka, było spore prawdopodobieństwo poronienia) z koszmarną cukrzycą ciążową na wysokich dawkach insuliny. Karmienie sztuczne ze względów zdrowotnych. Kolki do 6 msc życia, mnóstwo płaczu w okresie niemowlęctwa, błyskawiczny rozwój (ruchowy i intelektualny). Zawsze bardzo "nerwowa", co wówczas interpretowaliśmy jako żywość , żywotność. Zawsze w ruchu, ruchliwa bardzo, ale nie bez celu, zawsze umiała się zająć samodzielną zabawą, wymyślała sobie zadania, zabawy, bardzo kreatywna od zawsze. Rozwój wręcz wspaniały, no ale teraz ujawnia się jakaś taka nadpobudliwość, z którą już nie dajemy sobie rady. W domu i w przedszkolu (córka chodzi od roku) córka funkcjonuje dobrze. W domu, wiadomo, zdarzają się bunty, ale jest w porządku. W przedszkolu zawsze bardzo chwalona, uważana za bardzo żywą, nad wiek inteligentną i rozwiniętą, przywódczą oraz bardzo samodzielną. Zawsze ma pomysł jak coś zrobić, własną propozycję. W przedszkolu nie wchodzi w żadne agresywne relacje, słucha i wykonuje polecenia, no w ogóle super chruper. W domu, wiadomo jest różnie, ale raczej ok. Najgorszy problem jest z wyjściami. Problem pojawił się wiosną. Na placach zabaw córka w otoczeniu dzieci , w sytuacji hałasu i nadmiaru bodźców (dla niej nadmiarem jest to, co dla innych dzieci w jej wieku nie stanowi problemu) córka staje się męczliwa i szybko wchodzi w agresywne relacje. Czasem, gdy się rozkręciła, a na moje wcześniejsze próby odciągnięcia jej od dzieci, hałasu i chaosu już nie reagowała, wpada w "amok", oczy jakby nie widzące, nic nie słyszy i zaczyna kogoś bić lub spychać z drabinki. Jest niemal bez kontaktu i była zabierana krzycząca do domu/auta. Ograniczyłam wyjścia na place zabaw, wychodzimy wyłącznie gdy ma pełnię sił i to na takie place zabaw, gdzie niemal nie ma dzieci lub jest 1 lub 2. Więcej już może córkę zmęczyć i "nakręcić". Wszelkie wyjścia do ludzi, w gości kończą się podobnie. Córka męczy się szybko, jest przebodźcowana np. towarzystwem 2-3 osób spokojnie rozmawiających i wtedy zaczyna się "awantura", córka krzyczy, już nic nie słyszy, bije na oślep postronne (nawet niemal obce!) osoby. Wygląda na to, że ludzie , ich obecność córkę cieszy (jest towarzyska, lgnie do ludzi i dzieci), ale wywołuje w córce jakieś emocje, z których ciężarem córka sobie po prostu nie radzi. Coś złego zaczyna się z nią dziać wtedy i radzi sobie okazywaną agresją i złością. Od małego dbamy, by bodźców było jak najmniej. wizyty są spokojne, trwają krótko, całą uwagę mamy skupioną na córce, na tym, czy nie zaczyna już mieć dość. Córka nie jest karana w żaden sposób za podobne zachowania - ona się po prostu nie kontroluje i tego karać nie możemy. W domu ma jasne zasady, do których stara się stosować. Jesteśmy bardzo jej oddani, ma nas dużo, ale zarazem jesteśmy w ważnych kwestiach stanowczy. Córka może się złościć w domu do woli. Bywa , że w złości próbuje nas bić. Nie ogląda niemal TV, mnóstwo czasu jest na powietrzu, biega na wsi u babci. Poza tym, co bardzo nas niepokoi i nie wygląda naturalnie i normalnie, córka rozwija się doskonale. Czytała w wieku 2 lat alfabet po polsku i angielsku, składała wyrazy 3-literowe. teraz ma 3 latka, liczy do 10, zna wiele piosenek , słów po angeilsku, mnóstwo ma czytania, uwielbia wiedzę (zna nazwy grzybów, roślin, zwierząt morskich, ryb , zna znaki drogowe i ich znaczenie). Lubi rozmawiać na tematy abstrakcyjne, na tzw. trudne tematy. Wymyśla własne piosenki, rymuje własne wierszyki, wymyśla ciągle nowe zastosowanie dla różnych znanych przedmiotów. W przedszkolu wyprzedza rozwojowo dzieci. Ale właśnie bardzo nas martwi to jej pobudzenie. Jakby zupełnie nie miała hamowania w układzie nerwowym. Byłam u psychologa, poleciła by córkę zbadać. Oceniła, że środowisko domowe i stosowane w domu metody są dobre i nie mogą wywoływać takich ataków agresji. Że nie tu tkwi przyczyna. Pytałam w przedszkolu,jak oceniają córkę pod względem pobudliwości, twoerdzą, że świetnie skupia się na zadaniach - zresztą w domu jest podobnie, długo lepimy, rysujemy, nie ma z tym problemu, córka się nie rozprasza, nie przerywa zadania w połowie. Od poniedziałku zamierzam zacząć badać córkę. Nie wiem, czy z mojego opisu wyłania się faktyczny obraz problemu, ale dodam, że jest to problem , który w różnym natężeniu i z różnymi objawami jest u nas od zawsze. Jakby za dużo emocji, zbyt silne i brak hamowania po pobudzeniu. Co jeszcze robić? Jak robić? Doradźcie, podsuńcie jakieś myśli, bo bardzo się martwię.
    • mruwa9 Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 10.08.12, 21:49
      Nikt nie zdiagnozuje ADHD u 3-latka, to zdecydowanie za wczesnie, aczkolwiek, jesli podejrzewasz u dziecka zaburzenia rozwoju, konsultacja specjalisty bledem nie bedzie.
      No i niezaleznie od tego, czy dziecko wykazuje cechy nadpobudliwosci psychoruchowej, czy nie, nie jest bledem stosowanie metod, skutecznych u dzieci z ADHD. Na przyklad, rodzi stoi o krok przd dzieckiem i dziala, ZANIM dziecko rozkreci sie w stopniu nie do opanowania. Po drugie- nie uzywac slowa "nie", tylko zawsze tak przeformulowac wypowiedz, zeby wskazac pozytywna alternatywe dla "nie" (czyli np. zamiast tekstu: nie syp piaskiem, powiedziec: lepiej, zeby z piasku robic babki , zeby zostal w piaskownicy) i wzmacniac dobre zachowania, czyli chwalic dziecko, zwracac uwage na to, co dobre, a nie tylko na to, co nam sie nie podoba.
    • demonii.larua Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 11.08.12, 09:37
      Ja widzę to tak: w przedszkolu się skupia, mimo dużej grupy dzieci, w domu pozostaje skupiona gdy robicie różne rzeczy. Gdzieś ten wentyl musi mieć, zwłaszcza że jak piszesz ogarnęła wiele więcej niż rówieśnicy, a przecież jej emocje są wciąż w fazie rozwoju i nie koniecznie ona potrafi je nazwać i opanować.
      Wiesz ja też nie przepadam za powiedzmy większymi skupiskami ludzkimi, męczę się bardzo nawet przebywając w markecie, wiadomo jeśli muszę to przebywam i funkcjonuję w grupie, ale potem muszę odreagować, tylko no powiedzmy moje emocje już są na innym poziomie niż dziecka 3 letniego i reakcja nie jest tak gwałtowna jak u Twojej córki, chociaż nie ukrywam że czuje w sobie wtedy nie raz agresję.
      Nie nazwałabym jej nadpobudliwą, raczej nadwrażliwą na bodźce a raczej na ludzi :) a ponieważ jest jeszcze bardzo mała trudno jej się w tym odnaleźć stąd taka reakcja, skupiłabym się na tym by uczyć ją nazywać co się z nią dzieje w momencie, gdy już nie można jej zatrzymać. Niech próbuje opisać co wtedy czuje, o czym myśli. Moja starsza córka potrafiła nazwać moment w którym była już nie do ogarnięcia w wieku 6 lat, mówiła wtedy że czuje w sobie taki ogień który się w niej zapala i nie gaśnie dopóki nie zaspokoi jakiejś potrzeby - głównie to była autoagresja lub bieganie, w szkole potrafiła wstać z ławki z zeszytem w ręku,pisać, ale musiała chodzić :)) Wtedy już była w trakcie diagnozowania ADHD.
      Co robić? Trudno powiedzieć, hamować dziecko dopóki nie nauczy się robić tego samo. I w momentach spokoju rozmawiać - czy ona w ogóle coś mówi na temat tego co się z nią dzieje?
      Oczywiście warto dziecko przebadać, bo każda wskazówka może być cenną. Neurologa masz w planach?
    • wrzesniowamama07 Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 11.08.12, 16:09
      Nie bardzo mi się składa to, że w przedszkolu nie ma problemu z przebodźcowaniem, a na placu zabaw czy podczas spokojnych wizyt jest ten problem. Bo jeśli w przedszkolu jest ruchliwa, ale nie bije, nie rzuca się na oślep - przy całym harmidrze grupy trzylatków, i to trwającym przecież nie pół godziny, a kilka, to trudno mi uwierzyć, że w sytuacji o niebo spokojniejszej dziecko wpada w jakiś trans z nadmiaru bodźców.

      Bo wygląda na to, że w przedszkolu przestrzega reguł, a poza przedszkolem - nie. Mówię o regułach dotyczących życia z innymi ludźmi, zwłaszcza z rówieśnikami. Tak bym na to patrzyła i szukałabym przyczyn tego stanu rzeczy, nie nadpobudliwości wcale
    • Gość: domza2 Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.08.12, 17:00
      Demonii - bardzo celnie to określiłaś, jako nadwrażliwość na ludzi, tak to wygląda, ludzie plus nowe miejsce równa się problem, bo lepiej radzi sobie z ludźmi na swoim terenie (goście u nas nie stanowią problemu, wyjście z nią w gości już tak). Pamiętam jednak jej 2. urodziny, gdy przyszło kilka bardzo dobrze jej znanych najbliższych ludzi, dostała rower i musieliśmy zostawić gości i wyjść z nią z domu na ten rower, bo dostała "szału", nie mogła ogarnąć tego wszystkiego. A wtedy jeszcze ten problem nie był tak widoczny. Wrześniowa mama - co do przestrzegania reguł, dziecko przestrzega reguł, gdy ma znany plac zabaw i 1-2 dzieci, ja cały czas jestem obok, pomagam w jakiś sprawach, typu dzielenie się itd. i nie ma problemu. Wystarczy większa liczba dzieci lub większy, bardzij atrakcyjny lub nowy plac zabaw i dziecko dostaje "amoku". Nie kontroluje się. Nie ma to związku z przestrzeganiem zasad lub nie. Coś dzieje się w jej organizmie, a kiedy się nie kontroluje to reaguje agresją. W sytuacjach nowych, kiedy inne dzieci raczej wycofują się za maminą spódnicę moja reaguje pobudzeniem i agresją.
      Psycholog podsumował problem podobnie jak Demonii - że dziecko jest do przodu z wieloma sprawami i sobie może z tym nie radzić, że jest to pewnego rodzaju nadwrażliwość, bo pozostałych cech nadpobudliwości ( na ten moment) brak, że dziecko bardzo kontroluje się w przedszkolu, a po nim musi sobie popuścić - chociaż w domu po przedszkolu nie ma żadnych problemów z zachowaniem. Wycieczki krajoznawcze, do lasu, nad wodę przebiegają także spokojnie, dziecko biegnie do jakiegoś dziecka, ale jeśli jest to tylko jedno dziecko to ładnie się bawi. Jeśli byłaby to grupa dzieci i jakaś hałaśliwa, forsowna zabawa to już byłby problem.
      A jesli chodzi o rozmowy z nią, to ja zawsze z nią na spokojnie o tym rozmawiałam. Jednak dziecko zaczyna płakać i mówić, że nie wie, co się stało. Zastanawia się, buzia w podkówkę i "nie wiem mamusiu". Psycholog powiedział, aby takich rozmów zaprzestać, bo budzą poczucie winy, a dziecko nie jest w stanie określić , co się z nią działo w sytuacji, gdy się nie kontrolowała. Oczywiście, mam w planach najpierw jakieś podstawowe badania laboratoryjne (co należało zbadać, poza badaniami podstawowymi, jakieś hormony???) oraz neurologa. Będę też wprowadzać tablicę motywacyjną, by zbierała nagrody - to sugestia psychologa. Będziemy raczej nagradzać, nie karać. No i to co teraz - czyli ograniczenie sytuacji, w których dziecko może się nakręcić, czyli niestety ale unikanie skupisk dzieci i zbyt hałaśliwych placów zabaw, wizyt u innych ludzi. Ale będę wdzięczna za inne sugestie. pozdr
    • tuszeani Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 11.08.12, 17:12
      Domza, nie pomogę Ci jeszcze bo jesteśmy o rok wcześniej, ale z Twoich opisów w różnych wątkach mój syn jest bardzo do Twojej córki podobny, więc z dużym zaangażowaniem śledzę Wasze losy i kibicuję Wam.

      U nas na razie lekarze mówią, że wszystko jest ok, och i ach jaki on super i jakie mamy szczęście że się nam właśnie takie dziecko trafiło. A my padamy na twarz i jesteśmy wdzięczni że co jakiś czas nas ktoś w naszym szczęściu umacnia bo my całkiem często ze zmęczenia go już nie widzimy ;)

      U nas na zajęciach na które chodziliśmy rok temu było tak, że synek bez żadnych problemów zostawał sam z paniami na 2 godzimy, skupiał się wzorcowo, wywołując entuzjazm opiekunek, ale po tych dwóch godzinach wystrzelał jak rakieta z pokoju zabaw i MUSIAŁ przez 20-30 minut biegać jak opętany dookoła recepcji fundacji, wywołując tym popłoch pani sekretarki ;) Jak w amoku, nic do niego nie docierało, ale wybiegał się i potem już funkcjonował w miarę normalnie, więc go nawet do tego biegania zachęcaliśmy.

      Od września zaczynamy żłobek, z jednej strony jesteśmy spokojni że da radę, ale z drugiej niepokoimy się o to w jakim kierunku skanalizuje się ta jego żywiołowość. Na szczęście lubi biegać, skakać itp. więc może jakoś to ogarniemy, bo nie wierzę, że panie w żłobku będą w stanie go wystarczająco zmęczyć fizycznie ;) Zostawiam sobie kilka miesięcy rezerwy, żeby w razie czego bez stresu wycofać się ze żłobka, jeśli będziemy widzieć, że to nie ma sensu.

      Ale mnie też nie gra, że w przedszkolu Twojej córce bodźce nie przeszkadzają, a później już tak. Może chodzi o to że w przedszkolu wszystko jest bardziej zaplanowane, zorganizowane, nie ma miejsca na takie spontaniczne rozkręcanie się? To zachowanie po żłobku mnie również wygląda na jakiś wentyl bezpieczeństwa.

      Nie pisałaś, czy kanalizujecie jakoś systematycznie jej energię. Czy dużo biega, gra w piłkę, skacze w klasy, w gumę, cokolwiek co jej nie przebodźcowuje, a daje się wyszaleć. Nie chodzi mi o zwykłe wyjście na plac zabaw (u nas to nie wystarcza) ale o programowe "rozszalenie" dziecka, typu godzinna sesja na trampolinie aż do upadłego (u nas działa super!), szalona gonitwa z jakimś jednym równie szalonym rówieśnikiem (rodzice nie są u nas niestety do tego partnerem) z szalonymi krzykami. Odkryliśmy zajęcia piłkarskie dla takich maluchów, będziemy próbować.
      Niestety dla dwulatków oferta sportowa jest jeszcze bardzo mała, a u nas zajęcia brykankowe w znanych mi klubikach to dużo za niski poziom aktywności ;)

      U nas intensywny ruch jest na razie najlepszą metodą, ale co będzie za rok, czas pokaże.
      • domza2 Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 11.08.12, 17:25
        Tuszeani hej, pisałam, że dziecko przebywa na wsi u babci, a tam gra cały czas w piłkę, jeździ na rowerze, biega, ale to nie jest kwestia wyszalenia się. Bo kiedy jest ze mną w domu i spokojnie się bawimy to nie ma problemu, nie widzę, aby jakiś nadmiar energii się zbierał. Wręcz przeciwnie, po wyszaleniu się dziecko często jest już tak zmęczone (bo ona jest bardzo męczliwa), że może popaść w "szał". Inne dzieci, gdy się zmęczą szaleństwem to przychodzą do mamy na kolana, nasza zaczyna płakać, krzyczeć i bić. To u niej objaw przemęczenia, a o przemęczenie BARDZO łatwo. Dlatego, nie wydaje mi się zdrowa. Zabieram ją na długie przejażdżki na rowerze, ona się męczy, a ludzi na trasie brak - to optymalne zajęcie.
        Przedszkole jest już miejscem jej znanym, dzieci także. Na sytuacje znane córka reaguje spokojnie, to JEJ teren, nie nowy. Oczywiście, ona bardzo jest tam usłuchana, posłuszna. Dzieci mają tam mozliwość spontanicznej zabawy na polu, niektóre szaleją, ale ona nie, bawi się spokojnie. Zanim przywykła była w przedszkolu żywym srebrem, tam nikt nie powie , że była "niegrzeczna", tylko, że wszędzie było jej pełno i trochę zajęło czasu, by się uspokoiła i przyzwyczaiła do zasad, ale od początku zapewniano mnie, że nie ma problemu. Jesienią chcę ją zapisać na basen. Jednak, u nas jest inaczej. U Twojego synka jest ewidentna potrzeba ruchu, u nas jednak jakby jakaś nadwrażliwość, no zresztą nie wiem. Mnie samą też to wszystko dziwi, ale i bardzo niepokoi. Ruch nie jest jednak tutaj lekarstwem.
        A o przedszkole się nie martw. Myślę, że synek da sobie radę. TRoszkę okrzepnie, za to po przedszkolu będzie potrzebował sporo ruchu.
        • Gość: sprucexl Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY IP: *.79-160-104.customer.lyse.net 14.08.12, 17:57
          a ja mysle., ze problem jest wtedy kiedy Ty jestes(byc moze i partner)
          Meczy ja towarzystwo gosci, 2-3 osob, a to nie jest tak, ze wtedy ona nie ma Ciebie, meza do dyspozycji tylko i wylacznie jej. ja mysle, ze w ktoryms momencie popelnilscie blad. dziecko chyba nie radzi sobie w towrzystwie, ale wtedy gdy jestes w jej w poblizu. ona po prostu wie, ze jest najwazniejsza, ale nie potrafi tego zrozumiec, ze jest troche inaczej gdy jest wiecej dzieci czy osob doroslych.
        • noemi29 Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 14.08.12, 23:45
          Jakbym czytała o moim synku. Z tą różnica, że on do przedszkola państwowego, (gdzie jest masa dzieci) ze swoją nadwrażliwością się nie nadaje, a na prywatne (gdzie jest grupa 7 osób) mnie nie stać.
          W naszych problemach troszeczkę (nacisk na "troszeczkę") pomaga terapia SI, niedługo zaczniemy audioterapię na nadwrażliwość słuchową. Mój synek jest nadwrażliwy dotykowo, co w prostej linii przekłada się na nadwrażliwość emocjonalną. Stosujemy się do zaleceń psychologa klinicznego i terapety SI i czekam...czekam....

          Tak na marginesie, to czytałam watek z otwartą buzią, nie wierząc, że gdzieś na świecie istnieje dziecko z podobnymi problemami co moje.
    • asienka95 Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 14.08.12, 11:14
      Mój synek (3,3) od jakiegoś miesiąca przy nadmiarze bodźców wpada właśnie w histerie, ew. jęczy, marudzi. Też próbuje bić, zdarza się, że jest w takim mini amoku. Przy tym jest bardzo radosny, otwarty, twórczy i podobnie jak twoja córa - otoczony miłością, zrozumieniem itp.
      Z tego co czytałam, to NORMALNE. Z Twojego opisu dla mnie nie wyłania się nic niepokojącego.
      Może to po prostu taki wiek. Oczywiście, pewnie dziecko jest wrażliwe (co najczęściej idzie w parze z kreatywnością, twórczością itp.), ale to nie oznacza, że zachowania są wynikiem jakiegoś zaburzenia.
    • twojabogini Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 14.08.12, 13:54
      Agresywne reakcje, płacz, bicie, amok - to wszystko są normalne reakcje trzyletniego dziecka. Gdyby się nie pojawiały, świadczyłoby to o zaburzeniach rozwoju. Dla rodziców dziecka, które jest bardzo samodzielne, zdolne, nie sprawia kłopotów wychowawczych i w ich ocenie jest "nad wiek dojrzałe" takie zachowania są trudne do przyjęcie i niezrozumiałe. Zaczyna się poszukiwanie tajemniczej "choroby", która takie zachowania wywołuje.
      Po pierwsze trzeba wiedzieć, że rozwój dziecka nie przebiega liniowo - od niedoskonałości do doskonałości. Zdarzają się etapy "regresu", kiedy dziecko niemal wydaje się zapominać wszystkiego czego do tej pory się nauczyło (przestrzegania zasad, dobrego zachowania, utrzymywania porządku...). Zdarzają się etapy, gdy dziecko wydaje się krańcowo trudne, nie do opanowania - to samo dziecko, które dotąd było aniołkiem.
      Po drugie - niepożądane reakcje małych dzieci biorą się z tego, że nie potrafią one jeszcze panować nad emocjami, nad zmęczeniem, nad frustracją - a wszystkiego tego doświadczają bardzo intensywnie. Jednym ze sposobów poradzenia sobie z tym jest unikanie sytuacji, które powodują wybuchy dziecka. Drugim - o wiele ważniejszym - jest nauczenie dziecka jak radzić sobie z emocjami. Rozmowa, nawet bardzo dojrzałym dzieckiem, jest najgorszym wyjściem - zwłaszcza, gdy padają pytania w stylu czemu to zrobiłaś. Dziecko nie wie.
      Po trzecie - z twojego opisu wynika, że dziecko faktycznie jest "przebodźcowane". Pierwszym nadmiernym bodźcem jest stała uwaga rodziców. Rodzice z jednej strony dbają o komfort córki, z drugiej są stanowczy, wymagają przestrzegania "jasno określonych reguł" (które to reguły dziecko może postrzegać jako abstrakcyjne, nawet jeśli się do nich stosuje). Dziecko trzyletnie powinno mieć możliwość samodzielnej zabawy, bez stałego nadzoru mamy i taty. Spycha dziecko z drabinki - dziecko odepchnie ją i sama zrozumie, że takie zachowanie się nie opłaca. Uderzy dziecko, dziecko jej odda, albo usłyszy od rodzica dziecka, że tak nie wolno (takie upomnienie od obcej osoby robi wrażenie).
      Drugim nadmiernym bodźcem jest stały nacisk na rozwój intelektualny - alfabet, angielskie słówka, rozmowy na trudne tematy, dużo wiedzy pamięciowej. Rodzice mogą być dumni, bo ich dziecko "wyprzedza intelektualnie" inne dzieci. To nie jest wyprzedzenie rozwojowe, tylko więcej pamięciowej wiedzy. Wszystkie te "zajęcia rozwojowe" obciążają układ nerwowy małego dziecka. Dziecko trzyletnie nie musi uczyć się czytać (choć fajnie się tym pochwalić), bo ta zdolność do niczego nie jest mu potrzebna. To etap na którym dziecko powinno uczyć się kontaktów z rówieśnikami, kontaktów społecznych, panowania nad emocjami, nad sobą.
      Trzecim nadmiernym bodźcem jest nacisk na posłuszeństwo, stosowanie się do zasad. Czy zawsze wieczorem myjecie zęby, nigdy nie opychacie się na noc, zawsze odkładacie szklanki do zmywarki? Dziecko musi mieć swoją przestrzeń, czas na "nicnierobienie", prawo do wyrażania frustracji, ale i własnego zdania. Prawo do "przerwania zadnia w połowie". Prawo do "buntu", który wcale nie jest buntem, ale pierwszą nieśmiałą próbą decydowania o sobie.

      Jeszcze jedno - brak w opisie informacji o relacji rodziców. Bardzo często jest tak, że dzieci orientują się szybciej, że coś jest nie tak - i zaczynają sprawiać problemy, zapadać na tajemnicze przypadłości. Rodzice "muszą" się wtedy skupić na dziecku, co zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa (rodzice robią coś razem). Warto przyjrzeć się swojej relacji, zatrudnić opiekunkę i zamiast skupić całą uwagę na dziecku - skupić uwagę na sobie nawzajem. Dziecko, które ma szczęśliwych kochających się rodziców nie zawsze jest "grzeczne", ale ma poczucie bezpieczeństwa. To dużo ważniejsze. Zamiast na badania z córką, wybrałabym się z mężem na randkę, córkę zostawiając z kochającą babcią, albo z młoda opiekunką, która da dziecku odetchnąć od zasad, napakuje je czekoladą i urządzi destrukcyjną zabawę, po której dom będzie wyglądał jak po tornadzie.
    • mskaiq Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 15.08.12, 12:54
      Myśle ze rozwój intelektualny twojego dziecka jest bardzo gwałtowny co przy
      słabym albo prawie żadnym rozwoju inteligencji emocjonalnej moze wywoływać taka "pobudliwośc" o jakiej piszesz.
      Taki gwałtowny rozwój intelektualny wywoluje duży stres z którym sobie często
      nie radzi dziecko. Z tym rozwojem wiąze sie z tym przede wszystkim wiele lęków
      i złość.
      Napisałaś że córka może sie w domu złości do woli. Im więcej dziecko się
      złości (dorosły również) tym silniejsza staje się złość w dziecku i tym trudniej
      bronić się przed nią. To działa na podobnej zasadzie jak np ćwiczenia głosu, jeśli
      się go ćwiczy staje się coraz silniejszy i donośniejszy.
      Złość i stres potrafia całkowicie zatrzymac rozwój intelektualny dziecka, a nawet
      go cofnąć.
      Jedyny sposób to praca nad jej rozwojem emocjonalnym. Zaczyna sie ona od
      zmniejszenia stresu, bycia i uczenia dziecka bez wymuszeń i nakazów, które dla
      wielu rodziców są podstawami wychowania. Te metody nie wychowują,
      przynosza tylko złość i opór dziecka.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • drzewachmuryziemia Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 20.08.12, 00:06
      ja bym ją zabrała na diagnozę SI
    • Gość: neo Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.12, 21:34
      Wiesz ja bym się pokusila o neurologa i o psychologa, psychiatrę.
      Czy w rodzinie był/ jest ktoś tak genialny ???
      Mnie nie wychodzi adhd raczej bardziej na cos co podobne bedzie do zespolu aspergera..
      Wiem, wiem ze modne itd.. Ale dziewczynki rzadziej na to zapadaj niz chłopcy, srednio na 4 chlopcow jest 1 dziewczynka.
      Dlaczego pisze o tym moj syn ma autyzm, wiec tez ze spektrum co zespol aspergera..
      Tyle ze ciut inaczej to u nas przebiega...
      Szukaj pomocy..
      • dianaro Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY 21.08.12, 16:00
        Także radzę wizytę u neurologa, psychologa, psychiatry celem "obejrzenia" przez fachowców. Syn, po przebadaniu przez psychologa dostał zalecenia terapii SI z racji nadpobudliwości ruchowej i dźwiękowej. Uczęszczamy na zajęcia od roku i widzę poprawę. Początkowo był taki jak Twoja córka - w domu normalne zachowanie, ale jak tylko znalazł się otoczeniu dzieci czy większej ilości dorosłych to zachowywał się podobnie. Także jest nad wiek rozwinięty intelektualnie, do tego ruchliwy, żywy, spostrzegawczy.
    • Gość: domza2 Re: Nadpobudliwość? 3 lata POMOCY IP: *.rzeszow.vectranet.pl 25.08.12, 10:27
      Hej, dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Jeszcze się tym wszystkim nie zajęłam, bo sama wylądowałam w szpitalu:(. Z tego co czytałam o zaburzeniach SI - nic nie pasuje poza ruchliwością , no dosłownie nic. Pewnie to jednak jakiś problem domowy:). Ale będę obserwować.
      Twojabogini- dziękuję za długą odpowiedź. Jednak wysuwasz zbyt daleko idące wnioski z krótkiego postu. Nie możesz zrozumieć, że nikt dziecka nie uczy, tylko ona SAMA ciągnie do wiedzy? Mąż i ja mamy mnóstwo pracy i zajęć, ale dziecko nieustannie chce się czegoś nowego uczyć "mama, robimy matematykę/ mama, uczymy się teraz znaków/ mama, teraz będziemy śpiewać po Harabsku:)). Więc zamiast ją wysłać do swojego pokoju, jednak na jej pytania odpowiadamy. Dziecko ma mnóstwo czasu na swobodne wyszalenie się. Uśmiałam się, jak przeczytałam, że może zasady u nas zbyt surowe. Ci, którzy siedzą na tym forum wiedzą, że pisałam nie raz o własnej niekonsekwencji i łagodności. Tak, ja nigdy nie odpuszczam i dziecko ZAWSZE idzie spać z umytymi zębami, a jeśli nie, to klęczy na grochu dopóki nie umyje. Czego to się można dopatrzeć z czarnych plam w gabinecie psychiatry.
      Może i trafiła w sedno autorka, która napisała, że moje dziecko nie umie sobie poradzić z tym, że nie jesteśmy wyłącznie dla niej - ale znowu, gdy mamy gości w domu córka ładnie potrafi się sobą zająć, całkiem cichutko , na boku. Problem to te place zabaw i dzieci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja