Gość: mama Alicji
IP: 93.91.221.*
31.10.12, 13:48
Zawsze zabieraliśmy córkę wszędzie ze sobą, na zakupy, wyjazdy, stała się przez to małą globtroterka :) W związku z porą roku nie spędzamy już tak wiele czasu na wyjazdach (również z powodu oszczędności), jej rówieśnicy chorują lub ona jest chora a więc kontakty "towarzyskie" naszej 4-latki też trochę straciły na częstotliwości. W związku z tym praktycznie codziennie pojawiają się pytania:gdzie jedziemy, pojedziemy nad morze, pojedziemy do babci, cioci, na piłki, na park linowy? Pytania padają serią i są powtarzane jak chińska tortura :)mimo wyczerpujących i racjonalnych tłumaczeń.
Jak można dziecku dosadnie wytłumaczyć te powody (metoda zdartej płyty nie skutkuje - tylko ją bardziej frustruje)? Czy po którymś razie ignorować kolejne pytanie? Nie ukrywam, że w pewnym momencie staje się to irytujące (jakby to do niej nie docierało), a może dziecięce egzemplarze już tak mają i nadal będzie wystawiała cierpliwość matki na próbę?