Dodaj do ulubionych

Problem z nastolatkiem

30.12.12, 13:54
a może nie z nim, tylko z jego rodzicami? pewnie tak...
Mam syna, nastolatka i młodszą córę. Jest między nimi rywalizacja, kłótnie, ale chyba w normie. Najgorsze są szarpaniny. Córa zaczepia syna, np. klepie go mocno po ramieniu, a on oddaje ze zdwojoną siłą. Ostatnio kopnął ją tak mocno, że miała stłuczoną całą dłoń i musieliśmy pojechac na pogotowie. Nie zezwalamy na przemoc w naszym domu. Rozdzielamy dzieci, kiedy zaczynają się kłócić, ale czasem zostają same w domu i wtedy się zaczyna... Raz jest awantura i wydzwanianie do nas (dzwoni córa, że syn ją kopnął, popchnął) albo jest spokój i wracamy do czystego mieszkanka, gdzie rodzeństwo w zgodzie ogląda film...
Synowi swego czasu musiałam poświęcic sporo czasu ze względu na rehabilitację. Bardzo duzo, tak duzo, że zaniedbałam córę. Teraz jej to wynagradzam i właściwie kłopot z jej zachowaniem się skończył. Kłopot z synem jest cały czas.
Podam przykład. Syn oszczędzał na nowy telefon, dłuugo, prawie rok. Kupił sobie wreszcie wymarzony, cieszył się bardzo. Miesiąc później durni rodzice wymienili córce okazyjnie na taki sam, żeby starszy, obeznany brat mógł pomóc w razie czego... Raaanyy, syn płakał, był na nas wściekły, ma do tej pory żal, że on odkładał, a jej kupilismy (to była bardzo opłacalna wymiana, nic nie dołozyliśmy). Zwrócilismy mu część pieniędzy, ale on dalej nie może tego przeboleć. Twierdzi, że nienawidzi, gdy ktoś ma to samo co on.
Fakt. Postąpilismy źle. Nie przyszło nam do głowy, że możemy go w ten sposób zranić. Jak to teraz można naprawić?
Bardzo się staram, żeby było po równo. Pokoje bardzo podobne, wyposażenie też, gadżety najpierw dostaje starszy, siłą rzeczy. Słodycze po równo. Czas i pomoc-chyba też. Juz sama nie wiem.
Syn robi wrażenie dziecka skrzywdzonego.
Przykład z dzisiaj. Zupa mleczna z płatkami. Podstawą mają być kukurydziane, reszta w niewielkich ilościach do smaku. Niechcący wzięłam ze stołu kulki czekoladowe, żeby schować. Złapał za nie i powiedział: a ona...(no tak, ona dostała, on nie). Musze liczyć te kulki, poduszeczki, i musi byc po równo, bo inaczej on jest skrzywdzony.
A teraz mój główny problem.
Syn jest uzależniony od slodyczy. W dzieciństwie pozyczał od kolegów pieniądze, potem wydawał, bez mojej zgody oczywiście, całe kieszonkowe na słodycze. Później oszczędzał na telefon, więc nie wydawał swoich pieniędzy, ale wyjadał i wyjada wszystko co było w domu.
Grzebie mi dosłownie wszędzie, szuflady z bielizną, szafki, no wszędzie. Po dwóch dniach od schowania czegoś, zastaję puste opakowanie. Oczywiście nie przyznaje się. iIgdy. A ja jestem coraz bardziej wściekła. Ba, nienawidze tego. Lubie czasem zjeść coś słodkiego, ale czasem. I chowam sobie np. kilka cukierków czekoladowych by zjeść codziennie po jednym. Guzik, wszystko znajdzie i zje. A jak nie ma slodyczy, bo był czas, że wywaliłam wszystko, co było w domu, zjadał całą cukierniczke cukru...
Wiem, że córa tego nie robi, bo wychodzi z domu ze mną, a w tygodniu wraca później niz brat. Ale czasem zostaja oboje sami w domu i ona dzwoni do mnie i mówi, że syn grzebie po szafkach i wyjada. Nie raz naciagał ją, żeby mu cos kupiła za swoje kieszonkowe..
Co mam z tym zrobic?
Co robić, żeby nie czuł się gorzej traktowany? Wg mnie nie jest, oprócz tej akcji z telefonem, ale nie zrobilismy tego specjalnie, przeprosilismy go. Skąd to się bierze?
Obserwuj wątek
    • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 15:59
      Przykład z dzisiaj. Zupa mleczna z płatkami. Podstawą mają być kukurydziane, reszta w niewielkich ilościach do smaku. Niechcący wzięłam ze stołu kulki czekoladowe, żeby schować. Złapał za nie i powiedział: a ona...(no tak, ona dostała, on nie). Musze liczyć te kulki, poduszeczki, i musi byc po równo, bo inaczej on jest skrzywdzony.

      Dajesz się wkręcać w to liczenie płatków?
      Wywal mu te płatki na łeb, jak słowo honoru. Razem z mlekiem... Po co w ogóle to robisz - rozdzielasz płatki i inne takie? Niech sobie sami biorą.

      Z tym telefonem to bardzo niefajnie - on musiał sobie odmawiać wielu rzeczy przez czas dłuższy, ona dostała za free, nic ją to nie kosztowało... to na pewno nie było sprawiedliwe. Tego, że w jego mniemaniu bardziej kochacie siostrę, rozpuszczacie ją (i daliście tego dowód) , żadne przepraszanie nie zmieni.

      Najgorsze są szarpaniny. Córa zaczepia syna, np. klepie go moc
      > no po ramieniu, a on oddaje ze zdwojoną siłą.
      I córka nadal go zaczepia? Może jednak też powinna przestać.
      • adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 16:43
        Wkręciłam się w te płatki, bo na to by sam brał nie mogę pozwolić. A dlaczego? Zje wszysto, co się nadaje do zjedzenia, byle by było słodkie. Każde ilości. Przykład z wczoraj: zjadł prawie całą puszkę masy krówkowej, poprawił połową paczki żelków z Lidla (duuużą) i czymś jeszcze. Efekt: wymiotował cały wieczór. Nie łączy tych faktów oczywiście.
        Zostałam zmuszona do wydzielania i chowania słodyczy. Wcale nie jest mi to na rekę. Próbowałam nie chować, wykładać na stół, żeby się każdy częstował...znikało wszystko po godzinie. Ja wiem, że mozna nie kupować. Ale ja tez lubię słodycze, i mój mąż i moja córka. To co? mamy nie jeść? Bo syn ma z tym problem?
        Co do komórki, to ja wiem, że źle zrobiliśmy. Pytałam czy da się to naprawić.
        • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 17:37
          zjadł prawie całą puszkę masy krówkowej, poprawił połową pacz
          > ki żelków z Lidla (duuużą) i czymś jeszcze. Efekt: wymiotował cały wieczór. Nie
          > łączy tych faktów oczywiście.
          To weź chłopaka na odwyk. Ewidentnie ma jakieś zaburzenia w tej kwestii. Sam sobie raczej nie poradzi.
          BTW: gdybyś miała dziecko uzależnione od alkoholu, to też trzymałabyś beztrosko alkohol w domu?Bo przecież wy pijecie umiarkowanie...

          Pytałam czy da się to napr
          > awić.
          Obawiam się, że będzie wam to pamiętał do grobowej deski. ;-(
        • jola_ep Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 17:47
          Jak mój młody w wieku 3 lat zaczął kochać słodycze (babcie zawsze dawały się namówić) wzięłam na odwyk całą rodzinę - choć pozostawiłam słodkie niedziele, gdy można było napychać się słodyczami do woli.

          Myślę, że spokojnie da się zorganizować tak, aby słodyczy w domu nie było - wyjdzie to wszystkim na zdrowie. W zamian proponuję zgromadzić owoce (także suszone), orzechy, pestki słonecznika. Mi pomagają na wściekły napad głodu "na słodkie". Po jakimś czasie mija. Zwróć uwagę na różne kupne soki i napoje.

          Czytałam kiedyś, że osoby spożywające dużo cukru po odstawieniu miały wręcz fizyczne objawy...
      • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 18:30
        Tego, że w jego mniemaniu bardziej kochacie siostrę, rozpuszczacie ją (i daliście tego dowód) , żadne przepraszanie nie zmieni.

        Czyli do końca życia będzie pamiętał?
        Co zrobić by starsze dziecko nie czuło się poszkodowane, skoro nie jest, poza jednym incydentem? Tłumaczyliśmy mu, że to było bezmyślne z naszej strony, podaliśmy powody, dla których to zrobiliśmy...
        Córa miała bardzo dobry telefon, wymieniliśmy celowo na taki sam jak ma syn, żeby mógł jej w razie czego pomóc z oprogramowaniem. Ja się na tym nie znam:)
        Nie miałam pojęcia, że nie lubi, kiedy ktoś ma to samo co on. Nigdy o tym nie mówił.

        On zwraca uwagę na każdą pierdólkę, którą dostaje siostra. Każdą jedną. Prezenty na urodziny święta muszą być takie samej wartości i w takiej samej ilości. Wszystko musi byc po równo. A tak się czasami nie da!!!
        Poza tym, wkurza mnie to, bo jest niesprawiedliwe. Poświęcam mu duzo więcej czasu niż córce. Rozmawiamy, o kolegach, o życiu, on lubi te rozmowy, córa nie bardzo. Jestem do jego dyspozycji kiedy tylko chce, pomagam, jesli trzeba. Kurczę, dlaczego on tego nie widzi, tylko chce jeszcze więcej?
        Dzięki za radę o odwyku. Też jestem tego zdania i pokażę Twoja odpowiedź rodzinie, która uważa, że przesadzam. Ja jestem zachowaniem syna przerazona.
        • ruscello Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 18:38
          Myślę, że nie przeszkadza mu, kiedy ktoś ma to samo, tylko gdy siostra bez wysiłku dostaje to, co było jego marzeniem i dla zdobycia czego się poświęcał. Może poczuje się lepiej, gdy dostanie coś, co ona ma? A krzywdę będzie pamiętał bardzo długo i może wypominać często - nic się na to nie poradzi.

          Zastanawiam się, czy córka nie jest/ nie była "ta lepszą"? Jako młodsza grzeczniejsza/ lepiej ucząca się/ zdolniejsza/ której więcej się należy? Bo raczej taka zazdrość nie pojawia się z dnia na dzień, tylko jest wynikiem doświadczeń z kilku lat.
          • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 20:37
            > Zastanawiam się, czy córka nie jest/ nie była "ta lepszą"? Jako młodsza grzeczn
            > iejsza/ lepiej ucząca się/ zdolniejsza/ której więcej się należy? Bo raczej tak
            > a zazdrość nie pojawia się z dnia na dzień, tylko jest wynikiem doświadczeń z k
            > ilku lat.

            Nie mogę przedstawić tu dowodów na to, że tak nie jest, niestety:)
            Fakt, córka jest świetną uczennicą, ale jesli chodzi o zachowanie, to syn zawsze był ten grzeczniejszy.
            Żadnego dziecka nigdy nie wyrózniałam. A naprawdę próbuję być obiektywna, oceniać siebie z boku, rozmawiam też z psychologami, z synem. I on sam nie potrafi mi powiedzieć, czego mu brakuje, co jest nie tak.
            Jedno jest pewne, wymienimy mu telefon, na inny.
            Dzisiaj, po napisaniu tego wątku, przy okazji jakiejś sytuacji, rozmawialiśmy o wyrażaniu uczuć, potrzeb. No i powiedziałam znowu synowi, że gdybym wiedziała, że on nie lubi gdy ktoś inny ma to samo co on, to w zyciu byśmy tego telefonu nie kupili, bo szanujemy jego uczucia. Był bardzo zaskoczony i za chwilę powiedział: dlaczego ja tego nie powiedziałem? juz zawsze będę mówił czego nie lubię..:)
            Biedne dziecko miało wyrzuty sumienia...uspokoiłam go, że przeciez takie nieporozumienia się zdarzają, że jeszcze zmieni telefon na inny, no i pogadalismy o tym jak ważne jest mówienie o swoich potrzebach, wyrażanie uczuć we właściwy sposób.
            Czyli mam jeszcze problem ze słodyczami.
            Porozmawiam z lekarzem.
            Dzięki dziewczyny!:)

            Co do tej krzywdy...Nie będzie wypominał, bo on taki nie jest. Mozna mu wiele rzeczy wyjaśnić, jest bardzo inteligentny, empatyczny i rozumie czyjeś intencje. Sądzę, że jak mu tę krzywdę wynagrodzimy, zapomni. Przynajmniej mam taką nadzieję:)
            • Gość: neo Re: Problem z nastolatkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.12, 21:25
              Robisz jedna podstawowa rzecz zle. nie ma rownosci miedzy rodzenstwem. nie piszesz ile ma jedno lat a ile drugie. takie wyzeranie slodyczy moze byc poczatkiem cukrzycy.
              Chcialas miec autorko blizniaki ? ze takie same gadzety, to co w pokoju, wiec ja wyobrazam sobie co czuje Twoj syn, jak bedzie dorosly to dlugo bedzie pamietal tę rodzicielska rownosc :_(
              • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 21:46
                A gdzie Ty wyczytałaś, że te same???
                Nie mam bliźniaków i nie chciałam mieć. Może podasz swój patent na wychowanie dwójki dzieci w różnym wieku i różnej płci?
            • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 22:42
              Jedno jest pewne, wymienimy mu telefon, na inny.

              Sama nakręcasz spiralę zawiści pomiędzy dziećmi.
              • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 23:00
                Czemu tak sądzisz?
                Córce jest totalnie wszystko jedno, wazne żeby jej ulubiona gra chodziła. Ona ma inne upodobania niż syn. Jemu najbardziej zalezy na telefonie, najbardziej ze wszystkich rzeczy materialnych. Pozostałych mógłby nie mieć.
                • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 23:10
                  Bo to jest chore. Czy ten telefon zaczął mieć gorsze parametry tylko dlatego, że siostra ma taki sam? Czy miał lepsze, kiedy ona go nie miała? Te parametry są stałe i prawdopodobnie wystarczające dla nastolatka - jemu po prostu gula skacze, a ty zamiast postawić stop temu obłąkańczemu żądaniu, jeszcze sama takie pomysły rzucasz.
                  • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 23:23
                    On nie ma pojęcia, że nam cos takiego przyszło do głowy:)
                    I nie ma obłakańczych żądań, o nic nie prosi, tylko czasem jak jest temat telefonu, to wspomina, że on tyle czasu oszczędzał...
                    Może ja po prostu jestem przewrażliwiona? Może za bardzo chcę żeby im było dobrze i to im szkodzi?
                    Ja tylko chciałam naprawić krzywdę jaką mu ewidentnie wyrządziliśmy, tylko o to mi chodziło.
                    • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 23:35
                      że on tyle czasu oszczędzał...
                      Dla mnie jest to komunikat, że to nie o telefon chodzi - tylko o to, że siostra dostała to, na co on musiał wyrzekać się wielu rzeczy (np. słodyczy ) - za darmo. To poczucie krzywdy - nic na to nie poradzisz, tylko możesz przyjąć na klatę i żyć z tym dalej. Kupno nowego telefonu tego nie zmieni. Być może siostra powinna oszczędzać na jakieś swoje marzenie - wtedy masz argument, że ona też nie ma wszystkiego za darmo (i ma ci przestać truć na ten temat...)
                      Wiem, to lekki dyskomfort, kiedy dzieci stwierdzają, że nie jesteś już ideałem z ich snów i starzy są ogólnie do kitu - ale jest to bardziej związane z wiekiem nastoletnim, jak z tym, jakimi rodzicami jesteście.

                      Może za bardzo chcę żeby im było dobr
                      > ze i to im szkodzi?
                      Chyba tak...
                      • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 23:42
                        Dzięki:)
                        Ulżyło mi, poważnie:)
                      • jola_ep Re: Problem z nastolatkiem 31.12.12, 11:50
                        > To poczucie krzywdy - nic na to nie poradzisz, tylko możesz przyjąć na klat
                        > ę i żyć z tym dalej.

                        Dokładnie tak.
                        Zrozumieć również, że mają prawo do zazdrości. Nie czynić nerwowych ruchów, aby "było po równo". nie da się. I nie o to chodzi. "Równo" nie oznacza przecież "sprawiedliwie".

                        Oni są inni i dla każdego z nich powinnaś przeznaczać maksimum swoich uczuć i czasu - zgodnie z ich potrzebami. Synowi zaś okazać dumę z jego wytrwałości w oszczędzaniu.
        • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 22:59
          Czyli do końca życia będzie pamiętał?
          Pewnie tak. Ja tam pamiętam, jak mi siostra nutellę (wówczas dobro rzadkie) zeżarła ze trzydzieści lat temu z hakiem. Co nie znaczy, że wpływa to jakoś na nasze stosunki. ;-)
          Pamięci mu nie amputujesz. Ale większość ludzi jakoś żyje z tym, że inni mają lepiej i rodzice czasami zrobili jakąś głupotę i nie byli idealni. Zresztą z czasem może spojrzeć na to z nieco innej perspektywy - tutaj ogólnie nie przejmowałabym się dalszym naprawianiem krzywd, bo skończy się na tym, że będziesz mu to wynagradzała jeszcze przez pól wieku...

          Niemniej to, że 'nie lubi, kiedy ktoś ma to samo co on' - jest po prostu okropne. Zawsze się znajdzie ktoś, kto będzie miał taki sam samochód. Albo lepszy. Materializm w najczystszej postaci. I po prostu niezdrowe - dla niego i dla innych. To jest sprawa przynajmniej do psychologa, no i coś musicie zrobić z jego uzależnieniem od słodyczy.

          dlaczego on tego nie widzi, tylko chce jeszcze więcej?
          A dlaczego ty mu nie powiesz, że więcej nie zamierzasz dawać, bo jesteś człowiekiem, a nie dżinem do spełniania życzeń?
          • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 23:03
            Bardzo dziękuję za tę wypowiedź.
            Też mi takie myśli przychodzą do głowy. Tylko, jak pisałam wyżej, ten telefon, to jedyna materialna rzecz na jakiej mu zależy. Jedyna. Dlatego czuję, że zrobilismy mu świństwo.
            • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 23:14
              Zrobiliście mu świństwo nie dlatego, że to telefon. Sprawa tego błędu jest całkiem niematerialna. On musiał przez rok oszczędzać, siostra miała to bez najmniejszego wysiłku z jej strony. Nawet gdyby był to zupełnie inny telefon - i to nawet gorszy - też pewnie miałby żal.
              • verdana Re: Problem z nastolatkiem 31.12.12, 10:48
                To, ze siostra coś dostała, jest świństwem? Hm, jesli dla kogoś jest wazniejsze, co ma kto inny, niż to, co ma on sam - to znaczy, ze dzieje sie coś złego. Rozumiem rozgoryczenie, zę on musiał zbierać, a siostra dostała - ale zwrócenie cześci kasy powinno w 100% załatwić sprawę. Tymczasem problemem mnie jest top, co ma syn - bo ma swój telefon - tylko to, zę siostra też ma taki sam, a on MUSI mieć lepszy. I Wy uznajecie to, przyznając mu rację, że najwaqzniejsze jest to, aby on miał lepiej od siostry. Teraz to telefon, potem będzie samochód, studia, mieszkanie - rywalizacja do końca życia, w której syn albo będzie miał wszystko lepsze, albo będzie wsciakły.
                • morekac Re: Problem z nastolatkiem 31.12.12, 13:14
                  I Wy uznajecie to, przyznając mu rację, że najważniejsze jest to, aby on miał lepiej od siostry.

                  Przy czym pomyśl, żeby dziecku kupić inny telefon wyszedł od rodziców, nie od syna. A przeżywać swoje zranione ego to nastolatek może jeszcze długo - tyle tylko, że rodzice nie powinni mu w tym towarzyszyć i jeszcze użalać się nad nim "Oj, biedaczku, jakęśmy niemożebnie cię skrzywdzili, chlip.", tylko raczej przeprosić raz, wynagrodzić 'krzywdę' (co już w jakiś tam sposób zostało zrobione) i nie dawać się terroryzować - opieprzałabym chyba za stosowanie wobec mnie takiego szantażu emocjonalnego w nieskończoność , bo jest to wkurzające po prostu. I jak słowo honoru - za propozycję równego liczenia płatków dziecię miałoby chyba owe płatki na głowie. Razem z mlekiem i miską. Wiem, że to straszliwa i niedopuszczalna przemoc. ;-)
                  • verdana Re: Problem z nastolatkiem 31.12.12, 13:17
                    O, o, właśnie.
                    O ile 14-latki bywają egocentryczne, to tu ten egocentryzm jest wspierany przez rodziców i nagradzany. Mam wrażenie, zę siostra jest dzieckiem drugiego gatunku.
                    • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.12, 17:21
                      Nie jest, nie obawiaj się Verdana:)
                      Mój syn nie chce mieć lepszego telefonu. On chce mieć INNY.
                      I nigdy nie pozwolę na nazywanie go materialistą. To jest dziecko, które za własną kasę robi matce zakupy, jak jej gotówki zabraknie. Albo siostrze coś sprezentuje. Albo do karmy dla psa się dołoży. Za remont pokoju wyściskał nas i wycalował i w kółko powtarzał, że on już nie chce wakacji bo pewnie za bardzo się wykosztowaliśmy i nie wystarczy...Mogłabym tak długo opowiadać.
                      Nigdy nie był materialistą. Nie zależy mu na kasie, tylko na telefonie.
                      A, że siostrze wylicza..no, to niefajne jest. Wszystko, co jest słodkie musi być po równo i jeszcze sam sobie wyszuka i zje. I to mnie wkurza. To jest problem. I z tym nie wiem jak walczyć. Ale zapytam lekarza, może faktycznie jest jakaś fizjologiczna przyczyna.
                      Nie doszukuj się tego, czego nie ma.
                      Ani moja córa nie jest pokrzywdzona, ani syn nie jest zdemoralizowany. Szkoda, że akurat Ty takie wnioski wyciągnęłaś...
                      • verdana Re: Problem z nastolatkiem 31.12.12, 18:05
                        Nie pozwolisz w ogóle na krytykowanie syna - nawet sdiostra obrywa, bo sie o to prosi. Ideał po prostu, tylko leje dziecko i liczy, czy nie dostała mu sie chrupka mniej od siostry. I musi mieć inny aparat nie dlatego, zę jest nmaterialistą, tylko idealistą...
                        Strasznie dużo w waszym domu rozmów o kasie - dziecko rozpatruje remont pokoju w kategoriach pieniędzy, Ty wyliczasz, ile z własnych pieniędzy dziecko dołożyło do zakupów - swopją drogą, powinnaś pilnować, aby dziecko nie musiało dokładać do jedzenia...
                        Jemu nie zalezy na telefonie, bo telefon MA. Zalezy mu na tym, aby jego telefon był lepszy od telefonu siostry. I Tz uwazasz, ze to jak najbardziej w porzadku, mjakze to tak, ma miec taki sam telefon jak siostra... Nie do przyjecia. Chce miec lepszy to musi go miec, bo mu zalezy.
                        To, co opisujesz jest jednoznaczne, syn nie ma prawa miec wad, bronisz go nawet gdy bije mlodsze dzecko. Jesli cos robi zle, to szukasz chorobz, nie wad. Corka natomiast wady ma i to bardzo podkreslane, aby wybielic syna.
                        Moze tego nie widisz, ale to co robisz jest szkodliwe dla obojga dzieci. Trudno sie dziwi, ze sa az tak zawistne.
                      • olena.s Re: Problem z nastolatkiem 06.01.13, 07:13
                        > I nigdy nie pozwolę na nazywanie go materialistą.
                        Cóż, wcześniej pisałaś przecież, że ..."On zwraca uwagę na każdą pierdólkę, którą dostaje siostra. Każdą jedną. Prezenty na urodziny święta muszą być takie samej wartości i w takiej samej ilości. Wszystko musi byc po równo".
                        Nie będę się upierać, że to jest rządza posiadania rzeczy, ale niewątpliwie w stosunku chłopakla do siostry jest coś o wiele bardziej niepokojącego niż wyżeranie chrupek.
    • ruscello Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 18:31
      Z tym cukrem może być uzależnienie albo brak jakiś minerałów/witamin(?) czy też problemy z wchłanianiem cukrów przez organizm (tak jak może być z żelazem, itd.). Pamiętam to z biologii i myślę, że warto porozmawiać z lekarzem rodzinnym. I nastolatek to ciągle dziecko, a właściwie 1 z rodzeństwa i członek rodziny. Nie zaakceptuje wydzielania tylko jemu, odbierania mu słodyczy, gdy inni mają prawo je jeść (prawo to przejawia się np. w Twoich zapasach). Nastolatki mają największe poczucie sprawiedliwości i krzywdy - nie mam nastolatka, ale dopiero od kilku lat nie jestem nastolatką.

      Co do bicia między rodzeństwem - nie wtrącać się, jeśli nie wiecie, kto zaczął. To jedyny sposób. I wczuwając się w Twojego syna (sama jestem najstarsza), jak ma oddać siostrze? Ona 1.sprawia ból 2.sama zaczyna = trzeba oddać podwójnie, żeby stało się zadość i żeby się nauczyła nie zaczepiać. Jeśli widzicie, kto zaczyna, to ukarać tę osobę. I żadnych tekstów, że jest starszy/silniejszy i ma nie bić. Bo to nieprawda. Nikt nie może zaczepiać, a bronić się każdy ma prawo - moralne oraz poparte przepisami państwowymi;)

      Kiedy miałam ok. 12 lat, mama wszystko dzieliła po równo. I zakończyło się poczucie niesprawiedliwości. Po ok.2 latach "dojrzałam" i stwierdziłam, że to głupota porównywać się do młodszej siostry;) Może kiedyś będę uważać, że takie dzielenie jest złe, ale skoro jest lepiej niż wcześniej, to dlaczego tego nie robić?
    • aaaa-122 Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 21:25
      No cóż. I wszystko jasne. Podli, źli rodzice, wredna ukachana, faworyzowania siostra i ON! Biedny i pokrzywdzony! Dawno jakoś nie czytałam wątku, który bardziej by mnie wkurzył. Sorry, ale przez tego biednego i pokrzywdzinego dziewczyna wylądowała w szpitalu. Jakie konsekwencje poniósł syn? Tylko konkretnie? Założę się, że żadne. On przeciez taki nieszczęsliwy jest. Ja w tym wszystkim współczuję Twojej córce. Nie jest równo. On ma więcej. Więcej uwagi, troski, zainteresowania i nawet cholernych słodyczy. Ma być równo? Nie jest skoro on wyżera. I nowy telefonik będzie i kasy starzy oddali i jeszcze mają poczucie winy.... Może w końcu przestaniesz dawac sobą manipulować co? Sama piszesz, ze najpierw gadżety ma on.
      Ja bym zrobiła wszystkie podstawowe badania, może te " cukrowe napady" coś oznaczają, Czy syn jest fizycznie dużo większy i silniejszy od siostry? Bo ona go zaczepia, nie powinna to fakt, ale nie moze za to płacić szpitalem przy pobłażliwości rodziców.
      Więc pytam konkretnie. Jakie kary spotykają syna za wyżeranie? I jak został ukarany za to, ze siotra wylądowała w szpitalu? I co sie dzieje, kiedy, jak sama piszesz, on reaguje niewspółmiernie do zaczepki? Trochę tłumaczenia to ja już znalałam w Twoim poście. Bo ona zaczepia. Moim skromnym zdaniem faworyzujesz syna, usprawiedliwiasz, dajesz sobą manipulować i masz klapki na oczach.
      Czekam na odpowiedź na moje pytania.

      • verdana Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 21:42
        Własnie. Syn jest ewidentnie faworyzowany. Z telefonem owszem, mógł się zezłościć, mogliście mu zwrócić część kasy, ale wymieniać na inny? Obłęd. Podtrzymywanie w synu chorej zawiści. W ogóle wszystko o czym piszesz , to zwravcanie uwagi, aby rodzeństwo miało zawsze po równo, a nie "wg. potrzeb" rzeczy materialnych, a zapominanie, ze najistotniejszy jest czas i uwaga doprowadziło do chorej sytuacji. Bicie się rodzeństwa jesst normalne, kopniecie siostry tak, zę wylądowała na pogotowiu to zwykła przemoc w rodzinie - chło9pak powinien zostać bardzo surowo ukarany, trzeba by mu też zapowiedzieć, ze kolejny taki wybryk zostanie zgłoszony na policję. To nie są żarty i przepuychanki, to jest znecanie się.
        Chłopak dyktuje rodzinie warunki - jak on ma telefon, to wara siostrze od takiego samego, jak on wyżera słodycze, to rodzina użala się nad uzaleznionym, zamisst ściągnąć pieniądze za słodycze z kieszonkowego i surowo ukarać.
        Mam wrażenie, zę piszesz o baredzo demoralizowanym chłopaku, który wymaga nie użalania się i nowego telefonu, ale dyscypliny i surowości, a także pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej.
        • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 21:57
          Hmm, może potrzebowałam kubła zimnej wody na głowę. Na pewno przyjrzę się temu manipulowaniu, ale z psychiatrą to już przesada.
          Kara za uderzenie była. Zapowiedziana wizyta na komisariacie również.
          Syn wie, że nie ma prawa bić siostry i za każdym razem, gdy ona go zaczepia, ma nas wołać. I od tamtego wydarzenia tak się dzieje.
          Czy ja gdzieś napisałam, że stoję z boku i biernie przyglądam się jak syn bije córkę i sobie jeszcze pochlipuję w kąciku nad swoją niedolą? Nie.
          Nie dam rady opisać tu każdego swojego zachowania i słowa. To chyba normalne.
          Po prostu opisałam sytuację, która mnie bardzo zdenerwowała, całą rodzinę zresztą. I postaraliśmy się coś z tym zrobić. A tu chciałam dostać poradę, bo może coś jeszcze przegapiłam.
          Zdemoralizowany mój syn na pewno nie jest. I bardzo mnie uraziło, to co napisałaś. On jest jedynie zazdrosny o młodszą siostrę, a ja nie wiem dlaczego.
          I bardziej to wyczuwam, niż on się skarży. Fakt, za bardzo zwraca uwagę, żeby było po równo. I może to nie jest normalne. Jesli nie jest, napiszcie to, a nie sugerujecie, że mam zdemoralizowane dziecko w domu.
          Czy naprawdę nie można było ubrać tego w inne, delikatniejsze słowa?
          • verdana Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 22:20
            Z psychiatrą nie jest przesada. Twój syn jest agresywny, uzależniony i wykazuje zachowania psychopatyczne. Żaden zdrowy psychicznie chłopak nie pobije siostry tak, aby wylądowała w szpitalu. Nie żre też aż do wynmotów - to na pewno powinno byc leczone,, bardzo możliwe, zę przez specjalistę od uzaleznień.
            To, co syn robi jest demoralizacją - jest agresywny, jest zawistny, jest skrajnie egocentryczny. Zazdrość o młodsza siostrę w tym wieku i w takim natężeniu absolutnie nie miesci się w normie. Wymaga pomocy specjalisty, a nie zastanawiania się.
            Nie, nie można ubrać w delikatrniejsze słowa przemocy domowej. Gdyby mąż zlał Cię tak, ze wylądowałabyś w szpitalu, też uwazałabyć, ze wszystko jest OK?
            • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 22:54
              Rany, on jej nie zlał. Gdzie Ty to wyczytałaś???
              "Ostatnio kopnął ją tak mocno, że miała stłuczoną całą dłoń i musieliśmy pojechac na pogotowie"
              Kopnął! I to prawda, to straszne, że brat kopnął siostrę, ale Verdana, nie wierzę, że Twoi synowie nigdy na siebie reki nie podnieśli, po prostu nie wierzę. Zresztą., to jakiś matrix. Ja potepiam zachowanie syna, a postawiłyście mnie w takiej sytuacji, że muszę go tlumaczyć.
              On bardzo przeżył to, że siostra miała stłuczoną rękę. Denerwował się, co wykaże prześwietlenie. Widać było po nim, że się przejmuje i jest mu przykro. Dostał szlaban na to, na czym mu najbardziej zależy. Na tydzień. Co miałam jeszcze zrobić? Zlać go?
              Uzależnienie wymaga pomocy specjalisty, na pewno.
              A reszta...pozostanę przy swoim zdaniu, lepiej znam swoje dziecko od Ciebie.
          • aaaa-122 Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 22:30
            Tia... no biedny Ci on...on jest tylko zazdrosny...mamunia już gna bronić swego synusia własną piersią....;)))))
            Sorry, za lekką złosliwośc, ale nie odpowiedziałas na moje pytania. Jaką karę poniósł syn za to, że siostra wylądowała w szpitalu? Jaką karę ponosi za wyżeranie? Czy Ty sobie w ogóle zdajesz sprawę, że usprawiedliwiasz i wybielasz go na każdym kroku? Ze on pilnuje, zeby było po równo, a Ty baaaaardzo starannie pilnujesz, zeby miał więcej? Lepszy telefon, więcej uwagi i więcej słodyczy? Bo założe się, że siotra już nie dostaje działki z tego co wyżarł? A jak grzebie po szafkach, to u siostry tez? Mając totalnie w d... cudzą, siostry i Twoją prywatnośc? Wybacz, ale jesli mam coś w MOJEJ szufladzie i ktoś mi to zabiera to to się kradzież nazywa... Być może syn jest uzalezniony, a być może nieźle sobie Was wytresował.... Kto wg Ciebie leczy uzależnienia? I jeszcze jedno on Was woła jak ona go zaczepia....Hmmmm czyli co robi? Klepie go? I lecicie na pomoc? Bo? Bo boicie się, ze tak jej przywali, ze znowu szpital??? Czyli zamiast pracować na jego zachowaniem bawicie się w bieganie z odsieczą dmuchając na zimne....Bo to przecież ONA GO ZACZEPIA!!!!
            :(((
            Przykre to wszystko. Jakich słow delikatniejszych mam uzywać? Napisałam co sądzę. Mam załozyć klapki na oczy tak Ty?
            Ile mają lat Twoje dzieci? I nadal czekam na odpowiedx na moje pytania:)
            I nie obrażaj się:)
            • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 22:39
              Lepszy telefon,
              umiesz czytać ze zrozumieniem? Na telefon sobie odkładał przez rok, siostra ten sam model miała za free - rodzice zwrócili mu potem część kasy. Akurat sprawa telefonu nie świadczy o lepszym traktowaniu chłopaka.
              • aaaa-122 Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 22:48
                No cóż, Ty zdecydowanie umiesz czytać ze zrozumieniem. Owszem, kupili córce taki sam telefon. Po czym zrozumiawszy swój błąd, posypali głowę popiołem, powędrowali do Kanossy, walneli się w pierś, przeprosili, oddali synowi część kasy i jeszcze wymienią mu telefon na inny. Hm... A to przecież on tak dba o to, żeby było po równo....
                Fakt oszczędzania jest chwalebny. Kupno córce takiego samego telefonu nie było w porządku. Ale starali się załatwić sprawę jak umieli. I chłopak ma kasę, będzie miał lepszy telefon, rodzice mają poczucie winy i wyrzuty sumienia....I jeszcze siostra jest ta zła....

                • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 23:07
                  Dopowiedziałaś sobie z tą złą siostrą. Ona go wkurza swoją namolnością, li i jedynie. Ale. Tak jak i ona uczy się szanować prywatność brata, tak i on uczy się szacunku do niej. To jeszcze dzieci. Popełnił błąd, duzy. Pewnie jeszcze niejeden popełni. Ale błagam, nie dopisujcie sobie tego, czego w ogóle nie ma!
            • m_sl Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 22:52
              Myślę, że trochę przeginacie.
              Psychopatą byłby, gdyby chciał jej zrobić krzywdę. A być może (tego nie wiemy) chciał się odgryźć zaczepiającej go siostrze. Przypadek sprawił, że trzeba było jechać do szpitala.
              Nie oznacza to, że nie powinien zostać ukarany. Ale w sytuacji, gdy był to raczej wypadek, nazywanie dzieciaka zdemoralizowanym psychopatą uważam za przegięcie.
              Co do słodyczy, może rzeczywiście jest uzależniony? Może warto przejść na jakiś czas z całą rodziną na zdrową dietę (bez cukru, słodkich płatków, za to dużo kasz, warzyw, owoców)?
              Wszystkim wyjdzie to na zdrowie.
              • morekac Re: Problem z nastolatkiem 31.12.12, 13:03
                Może warto przejść na jakiś
                > czas z całą rodziną na zdrową dietę (bez cukru, słodkich płatków, za to dużo k
                > asz, warzyw, owoców)?
                A młodemu dać dodatkowo mięcha/mleka etc. Przecież 14-letnie chłopaki rosną jak na drożdżach - kiedy moja obecna 14-latka była w fazie intensywnego wzrostu, zdarzało się jej zjeść obiad o parametrach 'dla chłopa od kosy' - przy czym dziewczę przedtem było (i teraz też jest) z tych wybrednych i mało jedzących. Wyjadała z lodówki wszystko, co nie budziło jej obrzydzenia i było mięsem, serem i mlekiem - w ilościach przemysłowych. ;-)
                Podejrzewam zatem, że dorastający chłopak jest w stanie zjeść wszystko - w każdym razie podejrzewam, że zdarzają się takie przypadki.
                W każdym razie myślę, że warto całą sprawę skonsultować z pediatrą, być może dietetykiem. A jeśli nie będzie poprawy - zastanowić się nad odwykiem od słodyczy.
                • verdana Re: Problem z nastolatkiem 31.12.12, 13:16
                  Odwyk od słodyczy i tak. Jedzenie słodyczy rozumiem, ale jedzenie az do wymiotów wydaje się już zaburzeniem. Czegokolwiek zresztą.
                  Psychiopatię widze nie w kopnięciu siostry, ale w chorej zawiści, podtrzymywanej przez rodzinę. To nie chodzi o to, ze rodzeństwo się leje, ale o cały zespół zachowań, w którym jak się wydaje dla chłopaka liuczą się wyłącznie jego potrzeby.
            • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 22:57
              Nie ponosi kary za wyżeranie. Bo nie wiem jaką karę móglby ponieść. Co miałabym zrobić? Wyłączyc mu internet? Zakazać wyjść? Przecież widzę, że to silniejsze od niego.
              Za kopnięcie siostry była zabrana komórka na tydzień, coś, na czym mu najbardzie zależy. Nie wiem co jeszcze miałabym zrobić, żeby to odczuł. Dzieci mają 14 i 9 lat.
              A ja żaluję, że załozyłam ten wątek.
      • morekac Re: Problem z nastolatkiem 30.12.12, 23:02
        dziewczyna
        > wylądowała w szpitalu.

        Nie w szpitalu, na pogotowiu, pewnie na jakim SORze celem zrobienia prześwietlenia...

        -------------------------------------------------------------
        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.107.* 30.12.12, 23:14
          dokładnie, zresztą napisałam to
          kiedyś to było pogotowie, czy ostry dyżur, teraz sor
          nie mam najmniejszego zamiaru bagatelizować tego, co się stało
          to było niedopuszczalne!
          i syn o tym wie, i bardzo się stara nie reagować na zaczepki od tamtego wydarzenia
          a te zaczepki najpierw są niewinne, z nudów się przepychają, tarmoszą, a potem któreś przegnie i drugiemu mocniej przyłoży
          córa nie raz brata podrapała albo w nos przyłożyła łokciem
          ale to nie było celowe!
          nie po to by z premedytacją sprawić drugiemu ból, to taka durna zabawa, której ja akurat nie znoszę
          kurcze, czuję się okropnie, że takie rzeczy muszę opisywać i tłumaczyć
          a tłumaczą się winni...
    • mmk9 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 09:54
      Co prawda Adu.sia sama użyła słowa "uzależnienie", ale trudno tu ocenić, czy jest powód do podnoszenia larum o duży apetyt na slodycze. To nie jest pierwszy nastolatek, grzebiący po szafach w poszukiwaniu slodyczy . Kurcze, może mu po prostu potrzeba prostych kalorii, a może je za mało białka i stąd głód? Nerwicowa hipoglikemia? Istnieje też takie zaburzenie, jak brak hamowania łaknienia. Gruby jest? Ja nie byłam gruba jako nastolatka, a owszem, zdarzało się jeść cukierki garściami, tylko, że moja matka nie chowała ich po szafach. Stały do dyspozycji. Nie mam cukrzycy ani sztucznych zębów. Dla odmiany miewałam też fazę na wędzoną słoninę i tez nie zaszkodziło. A może biologia nie jest taka głupia i organizm sam domaga się tego, czego mu potrzeba? Tego cukru z cukierniczki? Mecyje, dużą masz tę cukierniczkę? Kilo cukru wchodzi?
      Co do rywalizacji i konfliktów miedzy rodzeństwem to tak, one istnieją. Należy tępić wpadanie w furię i kopanie gdzie popadnie, ale psychopatycznym przemocowcem to ten dzieciak jeszcze daleko nie jest, ważcie słowa, kobiety.
      • twitti Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 10:21
        Troche przesadzacie z tym atakiem. Mam brata 2 lata mlodszego. Swietnie sie dogadujemy, ale zawsze jak bylismy mali to tluklismy sie na maxa. Potem z wiekiem przeszlo. NIe ma tu patologii. Autorka ukarala chlopca, chlopak sie poprawil.
        Slodycze.. W moim domu tata tez byl takim chomikiem slodyczy. Cale zycie uwazalismy ze jest to niegrzeczne ze chowal je przed nami. Lepszym rozwiazaniem, bylo jak ich nie bylo. I powiem szczerze, ze zawsze rowniez wyjadalismy je pociachaczu. TAki efekty przynosi chowanie czegos przed dzieckiem. Uzalezniona od slodyczy tez bylam wielokrotnie. Wystarczyly dwa tygodnie postu, i uzaleznienie przechodzilo. Bez potrzeby lazenia po psychologach. A lekko nie bylo, bo nawet kakao mieszalam z malutka iloscia wody zeby wyszla czekolada:)
        Telefon - porazka wychowawcza. Ale kto nie popelnia bledow. Nastepnym razem pomyslicie zanim cos kupicie corce lub synowi. On zbieral na to pieniadze, a corka dostala bez zadnego wysilku. Mysle ze jednak kupowanie mu nowego telefonu jest bez sensu. Obserwujcie co mu sie marzy, i potem zrobcie niespodzianke. Corce wtedy kupicie cos innego, drobniejszego.
        Najwazniejsze, do rozmowa przynosi u was efekty. Syn lubi z Toba rozmawiac, corka tez, wiec wszystko mozna sobie wytlumaczyc.
      • morekac Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 10:32
        Samo wygrzebywanie słodyczy nie jest takie straszne, zwłaszcza że niektóre szybko rosnące nastolatki są w stanie wchłonąć w tym okresie dowolną ilość kalorii i jeszcze schudnąć.
        Ale notoryczne obżeranie się słodyczami aż do puszczenia pawia normalne też nie jest. :-(
        • verdana Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 10:43
          Przepraszam bardzo, ale ja tu jednak widzę normalna, klasyczną przemoc, a nie bójki rodzeństwa. Między dziećmi jest 5 lat różnicy, 14-latek kopiący nawet najbardziej namolną 9-latkę to nie jest jednak normalne. Moje rodzeństwo owszem, biło sie, ale różnica wieku była mniejsza, a i nikt powaznych obrazeń nie odniosł. I naprawdę, żadnemu nie wpadłoby do głowy uderzyć o wiele młodszego brata. Zabranie na tydzień komórki za skrzywdzenie siostry to po prostu śmieszne.
          Też zdarzyło nam się coś bardzo podobnego, co z komórka - kupilismy mlodszej siostrze zabawkę, którą starszy kupił sobie sam. Z prostego powodyu - starszy miał znacznie wyższe kieszonkowe - bo starszy, młodsza nigdy w życiu nie uzbierałaby na wymarzoną rzecz. Starszy był trochę zły, postawiliśmy mu duże lody i na tym sie skończyło. Nie nalezy pielęgnować zawiści i dawać nagród za jej wyrazanie - tak jak Wy to robicie. Przy czym wygląda na to, zę zawsze pokrzywdzona jest córka - MUSIO mieć gorszy telefon niż brat, bo brat będzie zły, brat moze zjeść wszystkie słodycze w domu, które jak podejrzewam - są także dla niej, on jest po prostu impulsywnym nastolatkiem, a ona jest namolna, zaczepia, wiec trudno się dziwić, zę obrywa od brata.
          To wszystko jest bardzo niepokojace, naprawdę. Wychowujecie wyjątkowo niesympatycznego faceta.
          • jola_ep Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 11:44
            Między moimi jest pięć lat różnicy. Leją się. Dawniej zdarzyło się, że któreś przesadziło i to drugie wylądowało dość nieszczęśliwie na rogu szafy. Mało brakowało, a też lądowalibyśmy na pogotowiu.
            Kopał specjalnie, czy nie znając swojej siły odkopnął w ferworze walki?

            Jeśli chodzi zaś o namolność... Może podrzuciłabym moją, jak miała jakieś 9 lat? Świętego (czytaj - flegmatycznego ;) młodszego brata) wyprowadziłaby z równowagi. Robiła to przy tym tak anielsko grzecznie, że otoczenie twierdziło stanowczo, że brat jest agresorem, a ona niewinną ofiarą.

            Zaś oddanie z nawiązką moje dziewczę tłumaczy jako normalną reakcję i jak (teraz) oberwie od brata, to przyjmuje to ze zrozumieniem. Przy czym twierdzi, że należy mieć opanowaną ucieczkę ;)

            Pozdrawiam
            Jola
            • verdana Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 13:05
              Moim zdaniem co innego lanie się i nieszczęśliwy wypadek w trakcie tego lania - zdarza sie, rozumiem, a zupełnie co innego - silne kopnięcie młodszego dziecka. Różnica jest zasadnicza.
              Moja córka też zawsze trzepoała rzesami i starsze panie nie rozumiały, dlaczego brat ją tępi - słownie i czynnie. Ale naprawdę, są pewne granice agresji - i kopanie, bicie po twarzy, bicie z użyciem przedmiotów wykraczają poza niewinne bójki rodzeństwa.
              • jola_ep Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 13:44
                Tylko ja nie wiem, czy po pierwsze ktoś ich uczył zasad kulturalnego lania się, a po drugie, czy to kopnięcie nie było efektem przypadku? (instynktowna niemal reakcja).

                • verdana Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 13:47
                  Nie, nie jest dobrze, jesli 14 latek instynktownie kopie młodsze dziecko.
                  Być może jednak tu zadziałał zakaz bojek w ogóle, zamiast nauczenia dzieci, jak się bić kulturalnie. Niestety, widzę coraz częściej, ze najbardziej niebezpieczne sa bójki między rodzeństwem w domach, gdzie jest zasada "u nas się nie bije".
                  Bo zamiast stawiać nierealne wymagania, trzeba nauczyć, JAk się bić.
                  • Gość: xxl Re: 14-latek i wyżeranie IP: *.um.warszawa.pl 31.12.12, 13:57
                    > Bo zamiast stawiać nierealne wymagania, trzeba nauczyć, JAk się bić.
                    No co Ty Verdano.... Jak to jak SIĘ bić. Ty w ogóle dopuszczasz mozliwośc, ze SIĘ mogą bić? Nie. Ona jest winna i jak tylko zaczepi brata to 14 latek woła mamunie na pomoc...
                  • jola_ep Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 19:16
                    > Być może jednak tu zadziałał zakaz bojek w ogóle, zamiast nauczenia dzieci, jak
                    > się bić kulturalnie.

                    Właśnie to miałam na myśli.
              • majuszka77 Re: 14-latek i wyżeranie 01.01.13, 18:27
                A ja mam inne zdanie bo z siostrą lałysmy się niemiłośiernie latały przedmioty po mieszkaniu i to równo po tylko że rodzice o tym nie wiedzieli :))) kilka lat późnej jedna bez drugiej żyć nie mogła ........

                moje dzieci też się lają co prawda krzywdy sobie nie robią ale czasem niewiele brakuje ,między najmłodszym a najstarszym są 4 lata różnicy ....najmłodszy często ze słodką minką tak prowokuje najstarszego że kiedyś po prostu do niego dostanie i tyle
          • mmk9 Re: 31.12.12, 11:58
            verdana napisała:

            > Za
            > branie na tydzień komórki za skrzywdzenie siostry to po prostu śmieszne.

            Poprawczak. Chleb i woda. Zrozumie swój błąd i pokocha siostrzyczkę.
            • morekac Re: 31.12.12, 12:09
              I jeszcze przykuć do kaloryfera, żeby słodyczy nie wyżerał. A co. ;-)
            • verdana Re: 31.12.12, 13:03
              Zroizumiał by błąd przepraszając siostrę - ale z potrzeby serca, a nie z nakazu. Nie zawsze musi być kara - a taka kara za kopnięcie młodszej siostry jest kompletnie nieadekwatna do przewinienia - ani nie wzbudza strachu przed powtórzeniem czynu, ani nie wzbudza wyrzutów sumienia.
              • Gość: adu.sia14 Re: IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.12, 17:39
                Hmm, ale byś się zdziwiła, gdybyś poznała mojego syna, szczęka by Ci opadła.
                Nie napiszę już nic wiecej na jego temat, bo i tak do Ciebie nie dotrze. Wbiłaś sobie jakąś teorię do głowy i koniec, Ty wiesz lepiej. To ja Ci gratuluję, tej zdolności poznawania ludzi i ich charakteru, po przeczytaniu kilku zdań w necie...
                Nic nie daje Ci prawa obrażania innych, a Ty moje dziecko obraziłaś, bezpodstawnie. Pozujesz na autorytet ale nie jesteś nim, jestes po prostu apodyktyczna. Nie udzielasz porad, nie masz empatii, tylko oceniasz. Dzięki za ocenę w takim razie, do niczego mi się nie przyda. Nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
                • verdana Re: 31.12.12, 18:11
                  Coy, na razie z TWOJEJ opowieđci wlania sie zywistnz nastolatek, ktorz bije dziecko + w dodatku to dziecko jest pouczane przez rodzicow, ze w razie kolejnej bojki ma wole o pomoc + czyzli najwyrazniej sami uznajecie, ze krzywd moze jej sie stac po raz kolejnz. Normalnie po takiej akcji nastolatek powinien byc na tyle przerazonz tzm , co zrobil, ze siostra bylaby kompletnie bezpieczna. A chyba sami uznajecie, ze nie jest.
                  Gdybz w szpitalu wyladowala nie corka, a inna dziewieciolatka, nadal uznlabys, ze jest OK, bo syn byl speowokowany
                  • verdana Re: 31.12.12, 18:15
                    Klawiatura zwariowała, niestety.
                    Więc jeszcze raz - dlaczego sadzisz, ze do takiej sytuacji moze dojść raz jeszcze? Że 14-latek po odesłaniu siostry do szpitala moze powtórzyć taki numer? Dlaczego syn nadal bije siostrę, widzac jakie mogą być tego konsekwencje - a jest na tyle dorosły, zę powinien już umieć się opanować? Dlaczego dopuszczasz do siebie myśl, ze jest chory, a nie mdopuszczasz - zę coś jest nie w porzadku z nastolatkiem - albo z całym rodzinnym układem - ze wylicza siostrze chrupki na talerzu?
                    Naprrawdę, rzadko spotyka sie osoby tak ślepe na pewne wady syna, które w dodatku te wady opisują, ale nie potrafią ich dostrzc.
                    • Gość: adu.sia14 Re: IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.12, 20:51
                      Więc jeszcze raz - dlaczego sadzisz, ze do takiej sytuacji moze dojść raz jeszcze? Że 14-latek po odesłaniu siostry do szpitala moze powtórzyć taki numer? Dlaczego syn nadal bije siostrę, widzac jakie mogą być tego konsekwencje - a jest na tyle dorosły, zę powinien już umieć się opanować?

                      Matko boska, gdzie ja to napisałam???
                      Gdzie ja napisałam, że NADAL to robi?
                      Palcem jej nie dotknął, od czasu tego kopnięcia. Zresztą po co ja to piszę, i tak mi nie uwierzysz.
                      Ok, czekam na kolejne wydumane teorie.
                • araukaria29 Re: 31.12.12, 18:13
                  Wiem, ze to nie było do mnie ale nie mogę się postrzymać. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Zdecydowanie by mi szczęka opadła jakbym poznała Twego syna. Naprawdę nie znam czternastolatka, który je do pawia. Kilkulatków zdarzyło mi się widzieć, ale dużego nastolatka? Nigdy. Moja szczęka długo by została na podłodze, gdybym poznała jego mamusię, której stadko ludzi usiłuje wystłumaczyc, ze ma przed oczami gigantyczny problem, którego udaje, że nie widzi. Najpierw przyszłaś z problemem na forum, a gdy podniosły się głosy krytyczne bronisz go pazurami, cyckami i nagle TADAM!!! problem nie istnieje.
                  Tyle tylko, ze mi to zwisa kalafiorem. Udajesz, ze nie ma problemu udawaj dalej. Tylko naprawdę, naprawdę i po trzecie naprawdę nie mogę pojąc jak dorosła, wydawałoby się niegłupia babka nie dostrzega tego co ma przed oczami. KŁOPOTÓW!!!! Już gigantycznych, ale dla mnie będących tylko zapowiedzią wiekszych. Tak, tak, obrażaj, się smyrgaj, tup nóżką i na koniec rzuć focha. Bo jak powiedziałam mnie to zwisa kalafiorem. Więc dobrze:
                  Napychanie się do pawia w przypadku czternastolatka i niełączenie trzymania sedesu w objęciach przez cały wieczór to nie powód do zastanowienia. Bron Boże. Czternastoalatki na masową skalę wpie...ją słodycze bez opamietania a potem chorują. I udają idiotów, ze to nie ma związku....Na masową skalę wyżerają bez opamiętania wszytskie słodycze z chałupy, mając w odwłoku resztę rodziny. To tez norma. A i ulubionym porannym zajęciem matek jest liczenie płatków. I nie. Wcale nie masz problemu. A Verdana i reszta/siebie tu tez wliczam/ to są zwyczajni podli zawistni ludzie, którzy zazdroszą takiego wspaniałego, mądrego dziecka....;)))))
                  Verdano tak Cię zdemaskowałam. Wybacz:)))

                  Dobra. Teraz moja ulubiona moderatorka może mnie skasować:)))
                  A ja idę liczyć płatki. Sorry. Nie mogłam się powstrzymać;)))))
                  • verdana Re: 31.12.12, 18:19
                    A, czuję sie zdemaskowana. Bo moje dzieci się biły, fakt, nawet zrobiły sobie wzajemnie krzywdę (syn niechcący wlał do oka olejek do lampy córce np), tyle, ze o krzywdzie nie zostałam powiadomiona, syn ratował skutecznie córkę i miał takie straszne wyrzty sumienia, ze córka nawet sie nie poskarzyła.
                    Nie uwazam za nienormalne lanie sie rodzeństwa. Uwazam za nienormalne przypuszczenie,że syn wysławszy siostrę do szpitala moze taki numer zrobić raz jeszcze, zamiast przezywać i bać sie dotknąć siostry palcem przez najbliższe parę lat.
                    • araukaria29 Re: 31.12.12, 18:30
                      Rodzeństwo, które się nie kłóci i nie drze kotów, jest w moim przekonaniu mocno podejrzane. Coś w stosunkach między takim rodzeństwem jest nie tak. Ale co innego wojna, a co innego brak hamulców. Mamuska jest ewidentnie ślepa i poniesie tego konskwencje. Tylko szkoda tej dziewczynki. Naprawdę nie rozumiem jak mozna tak faworyzować syna. Syn miał marzenie. I zbierał kieszonkowe i to bardzo dobrze o nim swiadczy. Zrealizował cel. I co? I zero radości. Bo siostra ma taki sam. Nie kupiłabym nowego telefonu. Czas uswiadomoć synowi, ze nie liczy się tylko on. I bardzo jestem ciekawa, czy córka dostaje od matki chociaż marnego landrynka jak synuś wyje wszyskie słodycze i jak się tego bezczelnie wyprze....
                  • jola_ep Re: 31.12.12, 19:16
                    A ja podziwiam zdolność do budowania fabuły na podstawie paru - niekoniecznie dobrze odczytanych zdań.
                    W samozachwycie nad własną elokwencją i budowaniu fantastycznego obrazu (czy aby do końca prawdziwego) chyba gubi się problem... Albo inaczej: forum jest dla doradzania, spojrzenia z boku, czy radosnego dokopania leżącemu? (wiem, wiem, czasem trudno się oprzeć ;P)

                    Przypomniało mi się, że kiedyś z bratem pożarliśmy w wieku nastoletnim CAŁĄ paczkę wiórków kokosowych. Noc w objęciach kibelka ;)
                    Patologia normalnie.

                    Nie przeczę - problem jest. Ale że autorka się broni co bardziej absurdalnym oskarżeniom, to się wcale nie dziwię. I że nie pisze o wszystkim - też się nie dziwię.
                    Kiedyś pomyślałam sobie, że jakby wybrać parę scen z życia rodzinnego, to na sygnale Superniania powinna przyjechać ;)

                    To też do Adu.sia14 - na forum dostałaś parę dobrych rad (IMHO przede wszystkim od Morekac). Wypróbuj. Za jakiś czas zajrzyj tu i napisz co i jak. Może przy odpowiedniej konstrukcji postu dowiesz się, że masz córkę potwora i anielskiego syna? ;)
                    • Gość: adu.sia14 Dziękuję Jola IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.12, 21:15
                      Jak zawsze przemiła:)
                      Ktoś mi kiedys poradził to forum...cholera, naprawdę żałuję, że posłuchalam.
                      I nie spodziewałam się takiej konfabulacji po Verdanie..., strasznie mnie rozczarowała.
                      Jestem wdzięczna Tobie, Morekac, Ruscelli, Twitti, (mam nadzieję, że nie pokręciłam nicków, jesli tak, to przepraszam) za konstruktywną krytykę. Takiej potrzebowałam, trzeźwego spojrzenia z boku, zwłaszcza, że rodzina w ogóle nie widzi problemu i uważa, że wyolbrzymiam...
                      Reszty wypowiedzi nie będę komentować i tak mnie już poniosło.

                      Jola, syn w ogóle nie je warzyw i owoców. Nigdy nie spróbował i raczej nie spróbuje, wyczerpałam już wszystkie metody (wolę nie opisywać tego ze szczegółami)...Bardzo mozliwe, że brakuje mu jakis mikroelementów, albo po prostu cukru...:) Po incydencie z wymiotami nie ruszył słodkiego, dziś jest drugi, pelny dzień. Chyba się wystraszył. Oby.

                      Może ja jestem jakąś dziwną matką, ale staram się nie karać dzieci, wolę tłumaczyć, tłumaczyć, rozmawiać, pokazywać, czasem nawet narazić na niegroźne konsekwencje. Może to się mści, nie wiem. Szczerze mówiąc, nie wiem jakie miałabym kary wymyślać dla dzieci w tym wieku? Rzadko oglądają tv, internet reglamentowany...zabraniać wyjść do znajomych? albo wizyt u nas? Na jak długo? Miesiąc? Dwa?
                      Na jedną rzecz nigdy bym nie wpadła, gdybym nie założyła watku tutaj: żeby nauczyć dzieci jak mają się bić. Nigdy nie biłam się z bratem. Poważnie. Kłócilismy się, ale nie bilismy, może dlatego, że ja byłam starsza, nie wiem. Dlatego nie pozwalałam moim dzieciom się bić. Nie wiedziałam, że nalezy pozwalać, a wręcz uczyć:) Czego to się człowiek nie nauczy na starość:)
                      • demonii.larua Re: Dziękuję Jola 01.01.13, 19:41
                        Tak mi się nasunęło jedno pytanie: czy rozmawialiście z lekarzem na temat tego jego podjadania słodyczy?
                        Bo gdyby był starszy, to optowałabym że popala zielsko :-)
                        • Gość: adu.sia14 Re: Dziękuję Jola IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.01.13, 19:49
                          No własnie nie rozmawiałam. Uległam presji otoczenia, które bagatelizuje problem, ale podświadomie cały czas mnie to męczyło.
                          W poniedziałek porozmawiam z lekarzem, i tak musi miec porobione badania, bo alergolog się kłania, więc nie zaszkodzi za jednym razem zrobić wszystko co trzeba.
                        • Gość: adu.sia14 Demonii.larua IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.01.13, 19:54
                          zajrzyj na priv proszę
                  • Gość: adu.sia14 Re: IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.12, 20:55
                    ulżyło Ci?
                    lepiej Ci teraz?
                    gdybyś czytała ze zrozumieniem, to wiedziałabyś, że dla mnie to jest problem
                    właśnie tego słowa użyłam w pierwszym poście
                    niczego nowego mi nie napisałaś
                    jakies rady?
                    bo krytyki, to ja już mam po kokardę
                    aaa, zapomniałam, to jest net, mozna kogoś skopać, zamknąć klapę od lapka i zapomnieć
                    no to miłego zapominania

                  • demonii.larua Re: :-) 01.01.13, 19:39
                    > Dobra. Teraz moja ulubiona moderatorka może mnie skasować:)))
                    O, cześć :-)
      • jola_ep Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 11:55
        > może mu po prostu potrzeba prostych kalorii,

        Istnieje teoria, zgodnie z którą "głód na słodkie" oznacza potrzebę witamin i minerałów dostępnych w naturze wraz z owocami. To my, w procesie cywilizacji wyodrębniliśmy je, pozbawiając słodycz dobroczynnych elementów. Dlatego proponowałam owoce i bakalie. Kilo orzechów laskowych na święta sprawiło, że czekolada już mnie tak nie pociąga ;)
        • mmk9 Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 12:45
          jola_ep napisała:

          > . Kilo orzechów laskowych na święta sprawiło, że czekolada j
          > uż mnie tak nie pociąga ;)

          Uuuu, a co na to psychiatra?;)
          • aqua48 Re: 14-latek i wyżeranie 31.12.12, 13:24
            Ja bym przede wszystkim poszła do endokrynologa, oraz dietetyka i poprosiła o sensowne ustawienie diety chłopakowi. Sama też zrezygnowałabym z kupowania i chowania przed nim słodyczy. To kompletnie bez sensu. Jeśli autorka ma ochotę na coś słodkiego to niech wyjdzie do sklepu, kupi sobie batonik i zje go przed powrotem do domu. Albo niech kupi każdemu po batoniku, czy ciastku, da i niech zjedzą od razu bez chowania "na później". Być może te napady obżerania się słodyczami oraz spadki poziomu cukru we krwi powodują również jego ataki agresji wobec siostry? No i dużo rozmawiać z dziećmi.
    • Gość: bb [...] IP: *.elpos.net 31.12.12, 13:20
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: xxl Re: Problem z nastolatkiem IP: *.um.warszawa.pl 31.12.12, 13:54
        Liczenie płatków to jakiś cyrk. 14latek pokrzywdzony bo mamusia mu za mało wsypała? Moim zdaniem rodzice są nadopiekunczy, dopuszczają co cyrków z liczeniem płatków i pozwalają na dyskryminację córki. A co jak dziewczyna przyjdzie głodna jak wilk i będzie chciała więcej płatków??? W depresję gó...arz wpadnie? A mamuncia razem z nim. Cwany egoista manipulacy matką i matka, która powinna się w głowę puknąc. 14latek jedzący do wyzygu to się do leczenia kwalifikuje.....
    • Gość: Ada Re: Problem z nastolatkiem IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 31.12.12, 21:10
      Mam dwie rzeczy do powiedzenia:

      1. Ze słodyczami do lekarza. Jeśli żadne sztuczki nie pomogły, nie przeszło, to i raczej się nie zmieni i trzeba sprawdzić co się dzieje i czemu to służy. Syna spróbowałbym zaangażować w cały proces szukania odpowiedzi i razem z tatą poważnie postawiła sprawę, "oficjalnie", próbowałabym zaprosić syna do wzięcia współodpowiedzialności za szukanie rozwiązania (np. poprosiłąbym żeby zadzonił umówić się na wizytę do lekarza. Oczywiście bym z nim poszła).

      2. Co do telefonu, to Droga Mamo, przestań się już tak katować. No może nie najlepiej się stało, ale też BEZ PRZESADY, syna przeprosiliście, zadośćuczyniliście i sprawę należy zamknąć. Ja bym chyba zapytała co może mu tą "niesprawiedliwość" wynagrodzić, posłuchała co ma do powiedzenia i zobaczyła wspólnie z mężem czy nam to pasuje ( z tym, że to trochę "po obiedzie", bo już jakieś ruchy zrobiliście i też ok). Myślę, że syn Wami manipuluje w sprawie telefonu, bo się zorientował, że naprawdę macie poczucie winy (chyba jednak zbyt duże). Ale bez przesady.... Jakby mnie rodzice przeprosili i jeszcze chcieli mi wynagrodzić, to naprawdę mucha nie siada.

      A wszystkim mamom i tatom, którzy wypisują tu kompletne bzdury, które nie służą niczemu poza dopieprzeniem, wyżyciem się i oceną, w Nowym Roku życzę otrzeźwienia, więcej tolerancji, zrozumienia i elastyczności. Nie wierzę Wam ani Waszym radom ani odrobinę. Nie wierzę, że ktoś, kto się rzuca na nieznajomą osobę, wyzywa i ocenia jest tylko taki w internecie. Ohydnie się Was czyta i Wasze posty są na pograniczu trollowania. Życzę znalezienia zdrowszych sposobów na wyżycie się.
      • Gość: adu.sia14 dziękuję Ado IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.12, 21:27
        Przyznam szczerze, że mimo iż młoda nie jestem, niejedno w życiu widziałam i słyszałam, normalnie się rozpłakałam jak otworzyłam dzisiaj ten wątek.
        no, ale nieważne
        Twoje rady są bardzo rozsądne. Nie dlatego, że dla mnie wygodne, tylko dlatego, że odpowiadają sytuacji. Bardzo dziękuję, wezmę się na poważnie za ten problem ze słodyczami. Do tej pory myślałam o tym tylko, zadręczałam sie, ale co rusz mnie ktos uspokajał i mówił, że to normalne, a ja wiedziałam swoje, no i jednak.
        Co do telefonu, kilka dni po zakupie telefonu dla córki, gdy dotarlo do nas, że to błąd, przeprosilismy, a syn nadal jęczał, zirytowałam się na niego i powiedziałam, żeby nie przesadzał. czyli jednak jakies zdrowe odruchy mam:)
        Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
    • saguaro70 Re: Problem z nastolatkiem 31.12.12, 22:20
      Zanim napiszę cokolwiek na temat Twojej sytuacji radzę zrobić jedną rzecz- BADANIA LEKARSKIE.
      Nie zawsze oznaka agresji to agresja, trudny charakter. Czasem podłoże ma choroba.
      1 BADANIE I NAJWAŻNIEJSZE- poziom CHROMU. Jedzenie takich ilości słodyczy może świadczyć o braku tego pierwiastka, który jest pierwiastkiem bardzo ważnym dla organizmu, ponieważ usprawnia kontrolę poziomu cukru we krwi. Po jedzeniu we krwi bardzo szybko wzrasta poziom glukozy i trzustka wydziela ważny hormon- insulinę. Obniża ona poziom glukozy we krwi zwiększając tempo przenikania do komórek w całym organizmie. Chrom, jako kluczowy składnik tolerancji glukozy ułatwia jej przenikanie do wnętrza komórek, gdzie cukier ten jest przekształcany w energię. Jeśli w organizmie nastąpi brak chromu mechanizm ulega zaburzeniu. Dochodzi do odporności komórek na działanie insuliny i może dojść do wzrostu stężenia glukozy we krwi.
      Prościej - brak chromu może doprowadzić do cukrzycy typu II, prawidłowe stężenie chromu- zapobiega jej rozwojowi.
      2. Cały LIPIDOGRAM. Badanie powinno być przeprowadzone po 24 godzinnej diecie bez mięsa i tłuszczów
      3. TSH, wolne hormony- FT3, FT4- czyli cała diagnostyka tarczycy łącznie z usg. To najważniejszy gruczoł u człowieka, odpowiedzialny za pracę przysadki mózgowej.

      Twój syn Cię zwyczajnie omotał, uzależnił od siebie. Jesteś na każde jego skinienie.Telefon- tu nie chodzi o ten gadżet. Chodzi o to, że syn ma taki sam jak Twoja córka i chce mieć lepszy. Ma jakiś niezdrowy pęd bycia lepszym, mieć lepsze. On ma w nosie tę kasę, chce nowy telefon.

      Nie rozumiem dlaczego tak bronisz się przed psychiatrą. To żaden obciach. Jemu jest potrzebny i to natychmiast. Młody musi się wyciszyć. Siedział cicho w pogotowiu, bo bał się, że lekarz zawoła policję. Uderzyć, żeby stłuc rękę?? Trąci to przemocą, takie jest moje zdanie. A Ty sobie myśl co chcesz. Jesteś matką i myślisz innymi kategoriami, normalka,że bronisz syna i nie dostrzegasz pewnych faktów. Ale ja, czytając to z boku, widzę już inaczej.

      Terapia u psychologa jest Ci potrzebna. Musisz się tam udać, żeby sobie pomóc. Jak pomożesz sobie, wtedy pomożesz synowi.
      • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.12, 23:29
        "Nie rozumiem dlaczego tak bronisz się przed psychiatrą. To żaden obciach. Jemu jest potrzebny i to natychmiast. Młody musi się wyciszyć. Siedział cicho w pogotowiu, bo bał się, że lekarz zawoła policję. Uderzyć, żeby stłuc rękę??"
        Ostatni raz tłumaczę: on tego nie zrobił celowo!!! W ogóle nie powinien używać nóg czy rąk, żeby odganiać się od siostry, ale to nie było celowe!!! Na pogotowiu go z nami nie było, to raz, a lekarz powiedział do córy, że brat musi jej w takim razie dać coś na przeprosiny, za to co zrobił, i tyle. Ja nie bagatelizuję tego faktu. Ale te historie, które sobie dopowiadacie na kanwie jednego wydarzenia juz naprawdę przestały być śmieszne.
        Dajcie sobie spokój.
        dziękuję za wszystkie komentarze
        czy jest tu jakiś moderator?
    • joa66 Rehabilitacja 01.01.13, 18:31
      A ja zastanawiam się nad innym źródłem problemu. Pisałaś o rehabiltacji syna, a więc był jakiś problem. Zapewne córka tego problemu nie miała. Czy bierzesz pod uwagę, że jego zachowanie jest tak irracjonalna, bo wie, że jego zazdrość o siostrę jest irracjonalna ?

      Moja siostra ma ma dwoje dzieci: syna z problemami (dysleksje, dysortografie, etc) i genialną córkę. I niejednokrotnie widziałam w niego jakiś taki głęboki żal, że on musi wszystko opłacić wysiłkiem, a siostrze przychodzi to z łatwością i "za nic"?

      Czy sytuacja z telefonem nie jest tego symbolem?

      Tylko zgaduję, bo nie wiem z jakim problemem borykał się Twój syn.

      Nie mam też niestety żadnych pomysłów jak sobie z tym poradzić jeżeli podejrzewasz to samo. Mojej siostrze się średnio udało.

      A co do słodyczy, jezeli w ogóle wchodzi w rachubę radzenie sobie z problemem bez lekarza - zamieniaj stopniowo śmieciowe słodycze na domowe ciasta (owocowe, serniki, itp) oraz czekoladę. Plus inne dobre węglowodany (ciatseczka owsiane?)
      • Gość: adu.sia14 Re: Rehabilitacja IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.01.13, 18:58
        > A ja zastanawiam się nad innym źródłem problemu. Pisałaś o rehabiltacji syna, a
        > więc był jakiś problem. Zapewne córka tego problemu nie miała. Czy bierzesz p
        > od uwagę, że jego zachowanie jest tak irracjonalna, bo wie, że jego zazdrość o
        > siostrę jest irracjonalna ?
        >
        > Moja siostra ma ma dwoje dzieci: syna z problemami (dysleksje, dysortografie, e
        > tc) i genialną córkę. I niejednokrotnie widziałam w niego jakiś taki głęboki ż
        > al, że on musi wszystko opłacić wysiłkiem, a siostrze przychodzi to z łatwością
        > i "za nic"?

        trafiłaś
        jeszcze SI do tego dodaj
        napisałabym więcej, ale autentycznie boję się, że wszystko zostanie wykorzystane przeciwko mnie
        • joa66 Re: Rehabilitacja 01.01.13, 19:25
          Myślę, że trudno znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego są dzieci, które radzą sobie w podobnych sytuacjach, a inne nie. Na pewno stosunek rodziców do dzieci ma znaczenie, ale tez nie jest jedynym czynnikiem mającym na to wpływ.

          Podejrzewam, że rady typu "rozmawiaj z dzieckiem, tłumacz, pokazuj mu jego mocne strony" są czasami tyle samo warte co "weź się w garść" dla osoby z depresją.

          I tak nawiązując do depresji - podobno wiąże się z niedoborem serotoniny, co wpływa też na zaburzenia apetytu i częstą ochotą na "słodkie". Za produkcję serotoniny podobno odpowiedzialny tryptofan i magnez. W internecie na pewno znajdziesz informacje gdzie szukać tych związków/minerałow, ale są wśród nich takie, z których można przygotować różne słodkie desery. Podobno znaczenie ma też światło (świeże powietrze) i ruch.

          Nie próbuję diagnozować depresji u Twojego syna, ale myślę, że to co działa na tę chorobę może też pomóc Twojemu synowi (a na pewno nie zaszkodzi).

          Na pewno też trzeba jakos odwołac się do jego emocji: może są dziedziny, w których jest zdecydowanie lepszy od siostry, od Was? Może mógłby być dla Was nauczycielem w jakiejś dziedzinie? Z drugiej strony- czy siostrze wszystko przychodzi w łatwością? Czasami człowiek tak się pozamyka w swojej jaskini, że nawet nie widzi, że inni ludzie też czasami mają pod górkę.
          • joa66 Re: Rehabilitacja 01.01.13, 19:31
            I jeszcze jedno:

            Synowi swego czasu musiałam poświęcic sporo czasu ze względu na rehabilitację. Bardzo duzo, tak duzo, że zaniedbałam córę.


            Myślę, że sama wiesz , że z jego punktu widzenia mogło to wyglądać inaczej: " ja muszę ćwiczyć, pracować, a siostra ma czas wolny i robi to na co ma ochotę.
          • Gość: adu.sia14 Re: Rehabilitacja IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.01.13, 19:44
            Dziękuję Joa66.
            Depresji mój syn na pewno nie ma. Jakis czas temu podsunęłam mu nawet test, który dotyczył słabych i mocnych stron ludzi, którzy mają takie dysfunkcje jak on. Wyniki mogę skomentować w ten sposób: ma poczucie własnej wartości, nie czuje się gorszy, intensywna praca połaczona ze wzmacnianiem psychicznym bardzo sie opłaciła. Świadomie nie czuje się gorszy, ale podświadomie...tego nie wiem. Na pewno wkurza go to, że siostra mało czasu poświęca nauce, że ją chwalimy za wyniki. Trudno, żebym pomijala to milczeniem, bo jemu będzie przykro, tak się nie da. Nie robię tego przy nim, celowo, ale i tak coś usłyszy. Poza tym ona ma talent plastyczny - syn wręcz przeciwnie. On ma inne mocne strony (które mało kto posiada), i które na dłuższą metę bardziej mu się przydadzą niż rewelacyjne wyniki w nauce. I uświadamiam mu to, nie dyskredytując zdolności siostry.
            Ta strona materialna, którą uwypukliły tu nadmiernie inne forumowiczki, jest jedynie maleńkim wycinkiem naszego życia. Zdecydowanie większą wagę przykładam do tego, by moje dzieci wiedziały kim są, co lubią, czego nie, żeby umiały wyrażać uczucia, nie wpadały w kompleksy, nie uzalezniały się od nikogo i niczego. Stawiam bardziej na samorozwój, nie zaniedbując też praktycznej strony zycia.
            Czasem się zapędzam w tej chęci bycia supermatką, zapominam, że mogę byc wystarczająco dobrą, stąd też moje samobiczowanie się gdy popełnię błąd i wieeele watpliwości czy dobrze postępuję.
            • joa66 Re: Rehabilitacja 01.01.13, 19:54
              Tak jak pisałam - nie sugeruję, że Twój syn ma depresję. Myślę jednak , że cały czas bardzo mało wiemy o ludzkim organizmie i dlatego warto sięgnąć po środki, które mogą poprawić samopoczucie, ograniczyć ochotę na niezdrowe słodkie, a jednoczesnie nie są środkami chemicznymi. Ii tak naprawdę nawet najzdrowszej i najszczęśliwszej osobie na świecie wyjdą na dobre, bo te "antydepresyjne" domowe środki (dieta, ruch, świeże powietrze) są po prostu zdrowe.

              I jednak jest sporo prawdy w powiedzeniu "w zdrowym ciele zdrowy duch"
              • Gość: adu.sia14 Re: Rehabilitacja IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.01.13, 19:59
                Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości:)
                U mnie w domu ostatnio bardzo modne jest słowo: równowaga
                a powiedzonko: wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść:)
                • Gość: neo Re: Rehabilitacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.13, 22:36
                  A droga autorko Twoje dziecko nie jest przypadkiem, ze spektrum autystycznego ?
                  mam siostre 4 lata mlodsza, i lalysmy sie rowno jak nie bylo rodzicow w domu, bo bylaby interwencja, przykra dla mnie niz dla mlodszego dziecka. Ale z perspektywy czasu dzieci 14 latek z 9 latka nie powinny sie bic szczegolnie ze sa roznej plci. Nie jest to zaden przeciwnik. jedzenie slodyczy czy cukru w takiej ilosci to juz raczej przymus, i to za rada innych bym zbadala. Kolejne to sprawdzilabym czy syn nie ma bulimii. Postaraj sie tez przegadać kwestię poruszoną w tym watku z kims kto sie zna, moze psycholog ?
                  I dlaczego tak strasznie denerwujesz ?
                  • sop.hie Re: Rehabilitacja 01.01.13, 23:17
                    Gość portalu: neo napisał(a):

                    > A droga autorko Twoje dziecko nie jest przypadkiem, ze spektrum autystycznego ?

                    Myślę, że autorka wie z jakiego powodu syn był rehabilitowany i nie dziwię się, że nie chce napisać.

                    > I dlaczego tak strasznie denerwujesz ?
                    Może dlatego, że jakieś nieżyczliwe, nieznajome baby nazywają syna "psychopatą", ją samą niemalże naiwną idiotką, stawiają idiotyczne diagnozy całej rodzinie i mają w dupie, że się czuje tym dotknięta ? ?? Nie?
                    • Gość: neo Re: sophie IP: *.arr.gov.pl 02.01.13, 10:14
                      pytam, bo mam takie jedno dziecko, wlasnie rehabilitowane, i wlasnie z autyzmem..
                      Ale jest tylko jeden, nie ma rodzenstwa.
                      Poza tym wiele z nas powiela tak jakby metody wychowawcze po swoich rodzicach..
                      Daleka jestem od krytykowania autorki, i tego ze sie denerwuje z uwagi na rodzaj postow.
                      Ponieważ wiem z czym to sie je, bycie starszą siostrą z trudną młodszą.. I z problemami z dzieckiem..
    • e-kasia27 Re: Problem z nastolatkiem 02.01.13, 03:40
      Sprawę z telefonem zawaliliście na całego, to było bardzo niesprawiedliwe, więc nic dziwnego, że syn ma żal, ale ja nie o tym chciałam napisać.

      Jeśli masz w planie alergologa(jaki jest tego powód?), to zrób to jak najszybciej i zrób synowi koniecznie testy skórne na pokarmy(jak najwięcej pokarmów), a jeśli w testach skórnych nic nie wyjdzie, to zrób testy płatkowe.
      Dlaczego?
      Dlatego, że alergicy na alergeny pokarmowe mogą reagować w dwojaki sposób:
      - niektórych rzeczy za cholerę nie chcą jeść(mogą mieć odruchy wymiotne na samą myśl o ich zjedzeniu)
      - a od innych alergenów się uzależniają i jedzą je w nadmiarze na okrągło, pomimo tego, że po nich się źle czują.

      Poza tym alergik po zjedzeniu alergenów może wymiotować i to bardzo.
      Alergik po jedzeniu alergenów ma niesamowitą ochotę na słodycze.
      Alergik po jedzeniu alergenów jest rozdrażniony, płaczliwy, nadpobudliwy i wściekły, i może mieć problem z panowaniem nad swoją złością.
      • wrzesniowamama07 Re: Problem z nastolatkiem 02.01.13, 08:22
        Badania warto też zrobić pod kątem grzybicy układu pokarmowego: uzależnienie od słodyczy jest jednym z głównych objawów, ale również drażliwość, wybuchowość, brak panowania nad emocjami.

        Tak czy owak - nadmiar cukru w diecie zawsze pociąga za sobą nadpobudliwość.

        Co do innych spraw, to zwróciła moją uwagę pewna niekonsekwencja. Równość jako zasada traktowania rodzeństwa - moim zdaniem posunięta do absurdu, i dlatego właśnie - stosowana bardzo wybiórczo. Przypuszczam, że siostra je brokuły, marchewki, jabłka, cytrusyi i sałatę? (przykłady). Równość wymagałaby, żeby starszy brat wtranżalał to samo. Można choćby na tym przykładzie wykazać, że równości nie ma - albo raczej, że jest stosowana wtedy, gdy starszemu jest to wygodne i w interesie starszego (nawet, jeśli siostra uwielbia warzywa i owoce). To zresztą znajduje potwierdzenie w praktyce - brat dostaje pierwszy różnego rodzaju gadżety.

        Nierówność jest przy 5-letniej różnicy wieku raczej normą, tyle że powinna się uwidaczniać nie w rozdziale dóbr do jedzenia czy gadżetów, ale podziale obowiązków domowych, przywilejów i przede wszystkim - zakresu swobody. 14-latek jest już blisko ostatniej prostej do dorosłości, z postu Autorki wynika jednak, że nie ma takiej perspektywy patrzenia na starsze dziecko.

        Wypadki między rodzeństwem się zdarzają, ale zgadzam się z tymi przedmówczyniami które pisały, że przy takiej różnicy wieku chłopak powinien mieć "we krwi" to, że pewne reakcje są niedopuszczalne - do takich zaliczam użycie nóg. Niezależnie od przyczyny zdenerwowania, kopać młodszą siostrę? dziewczynę? OMG - zero usprawiedliwienia (poza stanami chorobowymi, patrz wyżej). Nie wydaje mi się też właściwe to, że wprowadzono zasadę że rodzice są instytucją rozjemczą. To dobre w przypadku przedszkolaków. Dzieciom w tym wieku przydałby się raczej przyspieszony trening umiejętności załatwiania spraw we własnym zakresie. Dobrą metodą są cotygodniowe (minimum) spotkania rodziny "przy stole" (może być na kanapie albo na podłodze) i omawianie różnych sytuacji domowych. Rodzice na początku aktywni, z czasem mogą być tylko czymś w rodzaju moderatorów rozmowy między dziećmi. To nie musi trwać długo, i nie jest nawet konieczne, ale bywa pomocne. Chciałabym zwrócić Autorko Twoją uwagę na fakt, że i 9-latka nie jest bobasem, i powinna się kierować rozumem, i powściągać swoją namolność wobec brata. To naprawdę nie są małe dzieci, które muszą wołać "Maaaaama, bo onaaaaa..."

        • paris-texas-warsaw Re: Problem z nastolatkiem 02.01.13, 10:44
          Ja tak na marginesiku dwie kwestie tylko skrótowo chciałabym poruszyć:

          1. Ja w ogóle, a zwłaszcza w takiej jak opisana sytuacja, w ogóle ograniczyłabym cukier i słodycze. Wg mnie ani płatki kukurydziane, ani tym bardziej te pięknie reklamowane słodkie chrupki nic wartościowego w sobie nie mają (tak, oczywiscie na opakowaniu jest napisane ile sztucznych witamin w nich jest - szuflą je dodaja do cukrowej masy w fabryce a koncerny sprzedaja w cenie 10 x większej niż koszty produkcji). To jest pójście na łatwiznę. Kup dzieciakom i sobie dobrą kasze orkiszową, jaglaną, płatki owsiane z dodatkami (żurawina, orzechy, bakalie) i na pewno wszystkim na zdrowie wyjdzie. Mniejsze ryzyko cukrzycy i próchnicy, większa odporność. A słodycze na Święta i urodziny. Aż nadto! Do herbaty miód kup, jak Ci na zdrowiu zależy.

          Taką miniprzypowieść kiedyś czytałam - może coś przeinaczam... Przyszedł ojciec z synem do mędrca i pyta - Jak mam oduczyć jedzenia słodyczy syna? A mędrzec na to - Przyjdź za tydzień. Po tygodniu ojciec wrócił i pyta - Czemu miałem przyjść po tygodniu? A mędrzec - Bo najpierw sam musiałem odzwyczaić się od cukru.

          2. Nie demonizowałabym sprawy telefonu. Zwyczajnie dawałabym takie samo kieszonkowe i kupowała takie same gadżety (albo za taka samą kwotę). W przypadku sprawy z telefonem dałabym synowi równowartość kwoty, która poszła na telefon siostry (jeśli już jej go daliście, rzeczywiście dla podgrzewania atmosfery, mogło któreś z Was wziąć sobie ten telefon). Jednocześnie ta sytuacja to doskonała okazja, by dzieciakom unaocznić, co znaczy zużycie moralne wszelkich technicznych gadżetów - dziś kosztują majątek, jutro się starzeją i dostaje się je za złotówkę (też pozorną...). A za tym wszystkim stoi wielki biznes, który łupi dzieciaki, dla których nowa pseudofunkcja albo nowy kształt w telefonie sprawia, że będą przez rok odkładać kieszonkowe. To jest samo życie, przed tym nikogo się nie uchroni - z taką sytuacją tez się dzieci musza zmierzyć. To jak uświadamianie dzieciaków, jakie głupoty w reklamach można zobaczyć.
          • Gość: sebalda Re: Problem z nastolatkiem IP: *.ip.netia.com.pl 03.01.13, 10:57
            Tak jak zazwyczaj jestem za podążaniem za potrzebami dziecka, za bliskością i skupieniem na dziecku, tak w tym przypadku mam wrażenie, że sprawa poszła aż za daleko. To już nie jest skupienie na dzieciach, to jest cackanie się z nimi, zafiksowanie. Życie jest brutalne, a takie chronienie dzieci przed namniejszą choćby niesprawiedliwością, jest nienaturalne, może odnieść odwrotny skutek. Ja jestem ogromnie ciekawa, jak w ten sposób traktowany syn radzi sobie w grupie, w szkole, co się dzieje, gdy spotyka go jakaś niesprawiedliwość w szkole? Pani krzywo spojrzy, da gorszą ocenę niż koledze?
            Nie rozumiem, jak 14-latek może nie jeść owoców i warzyw? Bo nie lubi. W tym wieku przecież już doskonale wie, co to zdrowie, zrównoważona dieta, witaminy i minerały. Pluć marchewką może góra 5-latek, ale rozumny 14-latek? Ja na wiele pozwalałam swoim dzieciom, nie karciłam za fanaberie związane z etapami rozwojowymi, jestem za tym, żeby dzieci jak najrzadziej karcić, prawie nigdy nie stosowałam żadnych kar, ale co do zachowań prozdrowotnych byłam niewzruszona. Dzieci musiały zjeść dzienną porcję owoców i nie było zmiłuj. Jadły prawie wszystko, robiłam tylko pojedyncze wyjątki, syn do tej pory nie je pomidorów, ale za to całą resztę "zieleniny", córka nie trawi natki pietruszki, resztę futruje równo:) A córka w okresie niemowlęcym i przedszkolnym była niejadkiem, lekko nie było;).
            Byłam też nieustępliwa, jeśli chodzi o porę chodzenia spać. Wyrobiłam w dzieciakach takie nawyki, że dziś syn, który ma 17 lat, o 21 idzie spać (trochę jeszcze czyta w łózku, ale zasypia chyba niewiele później). Opowiada, jak jego koledzy narzekają na niewyspanie, jaką mają słabą przez to kondycję, a on jest bardzo z siebie zadowolony, że zachowuje się tak rozsądnie i racjonalnie i dzieki temu lepiej się czuje:)
            Dziki apetyty na słodycze jest nienaturalny, kategorycznie bym to przebadała. Podobnie kategorycznie zrobiłabym odwyk w całym domu. Padały wyżej dobre rady.
            Sprawę telefonu, choć wyszła niefajnie, uznałabym za zakończoną, a wypominanie przez syna starała się szybko pacyfikować. Kupowanie mu teraz nowego byłoby straszną porażką wychowawczą, nauczyłoby go, że może dowolnie manipulować rodzicielskim poczuciem winy. W przyszłości na bank by się to na Was zemściło.
            Słodkie płatki zastąpiłabym dobrymi muesli. Niektóre są bardzo smaczne, skoro dzieci tak lubią słodycze, niech to nie będą takie muesli z samych ziaren, ale z suszonymi owocami, mogą ostatecznie być takie z kawałkami czekolady na początek, żeby nie było za dużego szoku, ale koniecznie trzeba pracować nad ich nawykami żywieniowymi. I pracowałabym nad ćwiczeniem silnej woli u syna. Przekonałabym go może, że jako facet musi być twardszy, nie może wyjadać słodyczy siostrze, on ma być dla niej obrońcą i przykładem, a nie agresorem siłowym i żywieniowym:)
            Ogólna rada: nie dać się zwariować:)
            • agunia777 Re: Problem z nastolatkiem 03.01.13, 13:59
              Autorko przeczytałam Twój wątek. Odnoszę wrażenie, że za wszelką cenę chcesz być wzorową matką. Oczywiście nie jest to nic złego... Czytałaś książkę "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały..." oraz inną, z tej serii "Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci" ? Polecam Ci!!!

              Między mną a moim starszym bratem jest 8 lat różnicy. My nie byliśmy traktowani po "równo", ale sprawiedliwie - względem wieku. Przynajmniej rodzice się starali... Parę razy poprztykałam się z bratem, parę razy nawet było niebezpiecznie, dobre parę razy płakałam.. Ale przyznam się, że rodzice nie stawiali się w roli "rozwiązujących-wszystkie-nasze problemy". Płatków nie liczyli, ilości chipsów nie wydzielali, gadżety mieliśmy takie na jakie uzbieraliśmy lub ewentualnie namówiliśmy rodziców (czyli bez szału). Obecnie bardzo się szanujemy, mamy dobry kontakt ze sobą, a o spadek się nie kłócimy :)
              • Gość: atoness Re: Problem z nastolatkiem IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.01.13, 15:43
                Przeczytałam wszystko i mogę się podpisać pod wieloma przedmówczyniami. Ale postaram się nie powtarzać.
                Autorko wątku, po przeczytaniu twojej pierwszej wypowiedzi uznałam, że twój syn ma jakieś pięć lat. Naprawdę. Tylko w wykonaniu takiego dziecka jestem w stanie sobie wyobrazić zmuszanie matki do liczenia chrupek. Kompulsywne jedzenie czegoś dobrego, do wymiotów, również. Piszesz o czternastolatku, a ja, kiedy cię czytam, widzę pięciolatka. Myślę, że tu jest poważny problem. Z niedojrzałością.
                Zupełnie nie mogę pojąć, jak w twojej sytuacji możesz trzymać w domu słodycze. Ktoś na początku zapytał cię, co by bylo, gdyby chodziło o alkohol. Wzięłabym to sobie porządnie do serca.
                Jak czternastoletni człowiek może nie znać smaku owoców i warzyw? Piszesz, że próbowałaś wszystkiego. Wydaje mi się, że kilka metod musiałaś pominąć. Ja bym wywaliła z domu wszelkie słodycze, zapewniła za to stały dostęp do owoców i warzyw. Jak mówią mądrzy ludzie, przy pełnym stole jeszcze nikt z głodu nie umarł. Wiem, niektórzy umierają, ale tylko poważnie chorzy.
                Mam czternastoletnią sąsiadkę. Taka całkiem dorosława panna. Obcasy zaczęła nosić, włosami zarzuca i inne takie. Bardzo rozsądna dziewczyna. Plus cały urok tego wieku. Jakoś za nic nie mogę sobie jej wyobrazić liczącej chrupki.
                Syn mojej siostry zdecydowanie ma problem z gadżeciarstwem. Z pewnością po tacie. Jest o rok starszy od mojego. Niedawno zwierzył się mojej siostrze, że głupio się czuje, jak mój syn ma lepszy telefon od niego. Moja siostra powiedziała mu, że rozumie, że tak czuje, choć to niechwalebne, i że takie jest życie. Co ty byś powiedziała?
    • Gość: domza2 Re: Problem z nastolatkiem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.01.13, 09:37
      Nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi, więc pewnie coś powtórzę. Z cukrem u syna koniecznie trzeba wykonać badania, gdyby one nie ujawniły żadnego niedoboru, stanu chorobowego to trzeba się koniecznie z synem udać do psychologa. Wiem, co mówię, bo mam od słodyczy uzależnionego męża, który przypłaca to zdrowiem, od dziecka wyszukuje słodkie tak jak Twój syn. U mojego męża problem wynika z pewnością z problemów emocjonalnych. Słodycze często służą "zapchaniu" deficytu emocjonalnego, a jako że uzależniają pełnią taką samą rolę jak inne używki, mechanizm jest podobny i jego leczenie to odszukanie PRZYCZYN.
      Co do bicia się. Surowo należy ocenić to uderzenie syna, z pewnością. Piszę to z perspektywy osoby, która biła się z siostrą bardzo - uderzyłam ją garnkiem tak, że jej paznokieć schodził, ona we mnie rzuciła kiedyś nożyczkami, które wbiły mi się w nogę, wbiła mi niechcąco kredkę w krtań itd. Czyta się jak jakiś horror prawda? Obrazki z patologicznej rodziny? Byliśmy świetną rodziną, a mimo to taki poziom agresji między rodzeństwem ( ja i siostra) uważam dziś za patologiczny. I winię za to głównie mamę, która za bardzo wtrącała się w nasze sprawy, konflikty ze swoją nadopiekuńczością i wszystkowiedzeniem. Powinna to zostawić nam, a tak wyhodowała zupełnie niechcąco i mimochodem wielką rywalizację, która z przerwami trwa do dziś. Wierzę, że to rodzice budują na samym początku, gdy pojawi się kolejne dziecko zdrowe relacje między rodzeństwem. Gdy się przegapi ten moment, potem mało co można już zrobić. To też moim zdaniem nadaje się do konsultacji psychologicznej.
      Kolejna sprawa to liczenie płatków przez syna - tutaj faktycznie trzeba by się zastanowić, czy syn nie wykazuje jakiś zaburzeń. Jego przemożna wola kontrolowania tego, czy jest po równo nie jest moim zdaniem w normie. I znów piszę to z perspektywy osoby, która baaaardzo rywalizowała z siostrą. Dla mnie to objaw większego zaburzenia - znów psycholog.
      Co do telefonu, tu zgodzę się z Verdaną, kupowanie teraz znów nowego to podsycanie tej zawiści i nagradzanie jej. Stało się , postąpiliście źle i należy to już absolutnie zostawić. Kupowanie kolejnego telefonu to restart tego konfliktu i tutaj zgadzam się, że nie pomagasz zażegnać tej rywalizacji, a podsycasz ją.
      Mnie zaniepokoiło też to, że , jak napisałaś, córka dzwoni do Ciebie, by donieść Ci, że syn znów wyjada słodycze. Ze wszystkim dzwonią, przychodzą do Ciebie? Jakie konflikty rozstrzygają sami? Za wyjadanie wszystkich słodyczy, po ustaleniu PRZYCZYNY , dlaczego syn tyle tego je, powinna być kara. Ale donosicielstwa nie powinno się akceptować ,a ni z niego korzystać. powodzenia!
    • kriss_1 Re: Problem z nastolatkiem 04.01.13, 16:11
      Moje dzieci sa jeszcze male, wiec doswiadczenia nie mam, ale przeczytalam watek i uwazam,ze bardzo pomoglaby ci ksiazka " rodzenstwo bez rywalizacji" , jest rewelacyjna i na pewno pomoze ci rozwiazac pare prpblemow. To ksiazka autorek wspomnianych wyzej ksiazek" jak mowic zeby dzieci nas sluchaly" i wyzwoleni rodzice,wyzwolone dzoeci".
      • lidka73 Re: Problem z nastolatkiem 06.01.13, 16:03
        Verdana wspominała tu o konieczności konsultacji z psychiatrą,i ja się z nią jak najbardziej zgadzam- mnie cała ta opisana historia kojarzy się bardzo z "Musimy porozmawiać o Kevinie".
    • kacper.wozniak Re: Problem z nastolatkiem 06.01.13, 19:41
      Dzień Dobry

      Co do opisanego przez Panią problemu dot. uzależnienia od słodyczy, moim zdaniem warto zastaniowić się nad konsultacją u terapeuty, ponieważ źródło takiego problemy może być trudne do zauważenia na pierwszy rzut oka.

      > Bardzo się staram, żeby było po równo. Pokoje bardzo podobne, wyposażenie też,
      > gadżety najpierw dostaje starszy, siłą rzeczy. Słodycze po równo. Czas i pomoc-
      > chyba też. Juz sama nie wiem.

      Bardzo trudno jest utrzymać sprawiedliwość w świecie rodzeństwa i dać wszystkim "po równo" wszystkiego. Rozumiem potrzebę nie faworyzowania żadnego z dzieci, ale uważam też, że bardzo wartościową lekcją dla dziecka jest też, to że świat nie zawsze jest sprawiedliwy. Osobiście mam 4 rodzeństwa i pamiętam z dzieciństwa wiele sytuacji gdzie czułem się poszkodowany, bo np ktoś na gwiazdkę dostał "lepszy" prezent. To co pomaga dziecku radzić sobie z taką sytuacją, to jeśli dorosły wyjaśni powody i towarzyszy mu w przeżywaniu trudnych emocji.
      • Gość: adu.sia14 Re: Problem z nastolatkiem IP: 78.8.105.* 06.01.13, 20:02
        Dziękuję za wypowiedź.
        Po dłuższym zastanowieniu się i rozmowie z synem, jednej z wielu, sądzę, że znalazłam wreszcie źródło problemu. Mam przynajmniej taką nadzieję.
        Ale i tak porozmawiam ze specjalistą.
        Co do tego po równo, fakt, zagalopowałam się, nie da się po równo, zawsze ktoś będzie niezadowolony. Świat nie jest i nie był sprawiedliwy.
        pozdrawiam:)
        • Gość: m2m Re: Problem z nastolatkiem IP: *.dynamic.chello.pl 06.01.13, 22:51
          A rozmawiałaś z synem o warzywach/owocach? Jeżeli ma zaburzenia SI to może mieć problem z gryzieniem, lub zapachem/fakturą/konsystencją. Dla mnie nie do przejścia są niektóre dźwięki/zapachy, zdarza mi się na środku supermarketu zakryć uszy rękami a później wyjąć słuchawki wyciszające, bo inaczej nie dam rady zrobić zakupów. ;-) A jestem dorosła.
          Są rzeczy których nie włożę do ust, albo których sam zapach jest straszny i wygania mnie z kuchni, albo i z mieszkania.

          Robiłaś testy kału na Candidę? Sprawdź, stąd może się brać taki szał na cukier.

          Pokoje, gadżety itd nie powinny być podobne, czy identyczne - inne potrzeby ma kilkulatka, inne nastolatek. Tak samo obowiązki, ale i przywileje.
    • kwiatek.oki40 Re: Problem z nastolatkiem 19.10.16, 09:33
      Mam duży problem z obcym nastolatkiem! Jestem osobą dorosłą ale nietypowo niską bo tylko 135 cm wzrostu. Z tego właśnie powodu gó...arz z tak zwanego dobrego domu wytyka mnie palchami, wyśmiewa się ze mnie nawet doszło do tego że nasyła koleżków żeby wyśmiewali się ze mnie, po za tym naśladuje jak ja chodzę, jak mnie widzi wykrzywia swój cuchnący ryj i robi głupie miny. Poradżcie! Co z takim patolem zrobić? Jak gnojowi urządzić jesień średniowiecza?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka