Dodaj do ulubionych

Problemy decyzyjne

01.10.13, 14:04
6-latek ma trudności z podjęciem decyzji, a ściślej mówiąc, z dokonywaniem wyborów. Nie za każdym razem, ale raczej im ważniejszy wybór, tym częściej jest problem. Przykład - które z dwóch autek zabrać w piątek do przedszkola - dość typowy i stosunkowo częsty. Może się zacząć nawet w sobotę rano i nawracać przez cały tydzień. Siedzimy sobie spokojnie, a tu z pokoju obok nagle płacz. Idę sprawdzić o co chodzi, a tu autka rozłożone, młody psychicznie rozłożony i dylemat: które?
Niezależnie od powodu, mechanizm jest ten sam i tak samo nie bardzo wiem jak mu pomóc.
Wszelkie myśli mile widziane.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Problemy decyzyjne 01.10.13, 16:24
      ja ucinalam takie zapedy w zarodku i nie dalam sie wkrecac. W otoczeniu obserwuje takie marudy, ktore becza o byle co, a im bardziej rodzice wokol nich skacza, chcac je udobruchac, pocieszyc czy pomoc w rozwiazaniu problemu, tym jest gorzej, tym bardziej spirala sie nakreca i histeria dziecka narasta.
      Ja jestem /bylam zdecydowana: nie dyskutuje i nie tlumacze diecku w histerii.
      W sytuacji z autami zaproponowalabym: albo nie bierzesz wcale, jesli to az tak trudne, albo losuj, albo wez w tym tygodniu to, a za tydzien drugie.
      Wszystko mowie zdecydowanym tonem, zadne miauczenie. Z usmiechem, obracaniem w zart, ale zdecydowanie, bez przyjmowania postawy dziecka.
      Jesli dziecko mimo tego beczy coraz bardziej, wychodze i oswiadczam, ze wroce, gdy dziecko sie uspokoi i bedzie z nim mozna spokojnie pogadac.
      NIGDY nie dyskutuje z dzieckiem w histerii, bo to tez nigdy nie dziala, tylko dolewa oliwy do ognia i zamiast pomagac pogarsza sprawe.
      Zdarza sie tez z premedytacja bagtelizowac, deprecjonowac pewne problemy (taki klasyczny przyklad: dziecko upadlo, uderzylo sie w kolano. Dzieci zwykle reaguja tak, jak reaguje rodzic udzielajacy pierwszej pomocy. Jesli rodzic zaczyna panikowac i strasznie wspolczuc dziecko, to dziecko rowneiz zaczyna histeryzwac i nakreca sie w swoim cierpieniu. Jesli rodzic jest opanowany, okaze wspolczucie, troske, podmucha, pocaluje, przyklei plasterek, ale wszystko z usmiechem na twarzy i spokojem, chetnie obracjac sprawe w zart, to dziecku rowniez ten nastroj sie udziela i okazuje sie, ze od potluczonego kolana sie nie umiera i ie trzeba z tego powodu histeryzowac).
      Podobna postawe przyjmuje w innych sytuacjach. Wlasnie spokoje, obracaniem w zart i niewdawaniem sie w dyskusje z histeryzujacym dzieckiem.
      A co do samego podejmowania decyzji, to moze ten typ tak ma i cale zycie bedzie mial tym problemy. Kazdy czlowiek jest inny. Mozesz podsuwac w rozmowach rozne sposoby rozwiazania problemu (wlasnie-losowanie, ustalenie kolejnosci , w jakiej autka beda zabierane do przedszkola, albo opcja- nie zabiera zadnego), ale dla mnie osobiscie najwazniejsze jest, zeby uczyc dziecko , ze takie rzeczy da sie ustalac na spokojnie i nie trzeba z tego powodu plakac.
    • monia76 Re: Problemy decyzyjne 01.10.13, 16:32
      dla mnie to zdanie sobie sprawy z mocy decyzji i jakby paraliż spowodowany tym faktem. ja sama próbowałabym pomóc synowi pokazując, że niektóre decyzje nie mają wielkich konsekwencji oraz że wybór, którego dokona nie rujnuje na wieki jego szans na zaistnienie pozostałych scenariuszy. czy on upiera się przy podjęciu decyzji samodzielnie? może podpowiedz mu rozwiązanie wraz z uzasadnieniem (np. może weź dziś kabriolet, świeci piękne słońce, będzie nam przyjemniej jechać, czerwone autko zostaw na jutro, bo ma lać).
    • Gość: Kinderczekolada Re: Problemy decyzyjne IP: *.205.89.188.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.10.13, 16:45
      Ja siadłabym z nim i zapytała sie (sposób mojej córki), ktore odrzuca. Nagle okazuje sie, ze połowa kolekcji jest wyeliminowana i już nieco łatwiej wybrać, choć nadal kłopot. Wtedy mozesz powiedziec, ze tobie najbardziej podoba sie ten czy tamten, ale to on sie bedzie bawił, wiec niech sam podejmie decyzje.
      Na spokojnie z uśmiechem, ale to on powinien dokonać ostatecznego wyboru, nawet jesli z jego punktu widzenia to trudne (nosz wystarczy sobie ostatnie kupowanie torebki czy szpilek przypomnieć;)
      • Gość: Kinderczekolada Re: Problemy decyzyjne IP: *.205.89.188.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.10.13, 16:52
        A jesli jest bardzo zle to proponuje zabawe, niech zrobi prezentacje każdego auta (opowie ci jak handlowiec o zaletach i wadach), ty wybierz na podstawie tych informacji 3-4 autka i spośród nich niech wybiera. Jak nie da rady zaproponuj wylosowanie z tych wybranych.
        Metoda z odrzucaniam sprawdzona przez córkę w sklepie papierniczym (kto widział dziewczynkę w takim sklepie ten wie o czym mówię;)
    • el_elefante Re: Problemy decyzyjne 01.10.13, 18:45
      No więc tak.
      To nie jest histeria i nie działa na zasadzie wkręcania, jak jest w histerii to wiadomo, że odleciał od rzeczywistości i dyskutować się nie da. To jest jak frustracja wyrażona płaczem, spowodowana niemożnością podjęcia decyzji.
      Stwierdzenie, że skoro wybrać nie umie to nie zabierze żadnego jest jak dla mnie nie do przyjęcia. Zagrywka nie fair i w dodatku niczego nie załatwia. Nie działają propozycje że jutro ten, a za tydzień ten drugi, z rozwinięciem do sporządzenia listy wg kalendarza. Ani losowanie ani też propozycja, że urządzimy wyścigi, ułożymy tor albo zjeżdżalnię i który wygra, ten pójdzie do przedszkola. Nie. Bagatelizować też nie bardzo, no bo jak: facet ma poważny problem a ja mam mu wciskać że to nie ma znaczenia jakie autko zabierze? Co innego jak się uderzy, to jest zupełnie inna sytuacja.
      Podpytuję, jak ci mogę pomóc, czy mogę ci jakoś pomóc - nie, nie pomożesz.
      Chce sam, ale nie może i to go rozwala.
      Metoda odrzucania trochę działa, ale jak jest więcej wyborów (tu: więcej autek). Jak pozostają dwa, to odrzucanie staje się tożsame z wybraniem i wracamy do sedna :)
      Prezentacja - no dobra, mogę spróbować.
      Ale ciągle mam wrażenie, że to nie o to chodzi, ciągle nie wiem dlaczego.
      • Gość: Kinderczekolada Re: Problemy decyzyjne IP: *.182.81.75.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.10.13, 20:15
        Bo to dla niego trudna naprawde trudna decyzja.
        Ale pózniej jest tylko gorzej, chce kupic 10 gier, a moze jedna, w kinie 10 filmów a dziewczyna oczekuje, ze on wybierze na, ktory isc, w mieście 200 liceów, a uczyć sie mozna tylko w jednym. Tylko jedno auto mozna sobie kupic, a na rynku 500 modeli i w koncu jeszcze żonę trzeba sobie wybrać i miejsce na dom itd.
        Wykonywanie wyborów to jest naprawde trudna i ważna sprawa, nawet jesli dotyczy niezobowiazujacych bzdur (np. kiedy w restauracji dostajemy kartę, a tam tyle pysznosci). Dla mojej córki wyzwańiem do tek pory jest ta wizyta w papierniczym;)
        Dlatego pomagaj mu, ale nie dopuszczaj. I w jak największej ilości sytuacji stawiaj w sytuacji wyboru.
        Kocham minę mojej córki, ktora narzeka, ze w domu nie ma nic dobrego, wiec idąc do sklepu pytam sie jej co zrobic, ona odpowiada, ze cos dobrego. Ja mówię, ze w takim razie beda moim zdaniem pyszne pulpeciki z buraczkami ( jej najgorsza potrawa).
        Oczywiscie jest protest i wtedy mówię, zeby wybrała obie nacokolwiek ma ochotę (no wybór 1000 razy większy niż w restauracji) i tu dramat (a i tak w efekcie wybiera z wąskiej listy, chociaż rzeczywiście mogłaby dostac prawie wszystko:P)
        Dlatego gorąco namawiam do tego, aby synek jednak musiał podjąć ostateczna decyzje (ty mozesz pomoc mu w ograniczaniu liczby możliwości) i w tej sytuacji nigdy nie uslyszysz, ze ty mi zle wybrałas
      • mruwa9 Re: Problemy decyzyjne 01.10.13, 20:51
        sytuacja ponad moje nerwy.
        Tu nie chodzi o to, ze ja zabranialabym dziecku wziac jakiekolwiek autko. To tylko podpowiedz jednej z opcji, ktora dziecko moze rozwazyc.
        Jesli mimo wszystko odrzuca wszelkie propozycje i podpowiedzi- sorry, kolego.Wychodze i radz sobie sam, tylko nie zawracaj mi tym wiecej glowy.
      • scher Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 07:31
        el_elefante napisał:

        > facet ma poważny problem

        ...z którym spokojnie może zostać sam. Wg mnie rodzice nie muszą zajmować się każdą pierdołą.
        • el_elefante Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 08:19
          Dopóki pozostaje z tym we własnym pokoju, można tak zrobić. Ale bywa i tak, że przychodzi i staje przed nami zaryczany. Trudno wtedy nie spytać o co chodzi, prawda? Jakby trudniej go też wtedy wysłać z jego problemem na drzewo.
          • mruwa9 Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 10:02
            to wtedy mowie: uspokoj sie i na spokojnie powiedz, o co chodzi. Dopoki placzesz i jojczysz- nie mam ochoty na rozmowe.
            Rozumiem, ze masz problem, ale mozna go rozwiazac na spokojnie, bez placzu.Pogadamy jak przestaniesz plakac.

            Jak pisalam, rozmowa z jeczacym o byle pie... dzieckiem nie jest na moje nerwy.
          • scher Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 21:58
            el_elefante napisał:

            > Ale bywa i tak, że przychodzi i staje przed nami zaryczany.

            Przytulić, łzy obetrzeć i zająć dziecko czymś innym.
            • el_elefante Re: Problemy decyzyjne 03.10.13, 10:25
              No tak też i robię. Tzn. próbuję, bo często to nie przytulenie jest tym, czego on akurat potrzebuje. Potrzebuje wybrać, tu i teraz, to co zabierze w piątek, choć jest dopiero wtorek. Uparty i zafiksowany, ciężko poddaje się odwracaniu uwagi.
    • Gość: basca Re: Problemy decyzyjne IP: *.dynamic.chello.pl 01.10.13, 21:04
      Proponowałabym dziecku wybory, które nie dotyczą jego osoby ("Mam 2 podkoszulki, pomożesz mi wybrać?"). Prawdopodobnie będzie mu łatwiej, bo wybór będzie mniej osobisty, ty panujesz nad sytuacją, jeśli wybór się przeciąga ("chyba jednak lepiej się czuję w kolorze zielonym") no i ograniczasz ilość rzeczy (np max2, potem3). Dziecku łatwiej podejmować, nabywa w tym większej wprawy i pewności.
      Gdyby dziecko cały tydzień zastanawiało się nad autkiem to jednak odwracałabym jego uwagę. I sugerowała określony czas (konkretny dzień) na wybór.
      • el_elefante Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 08:24
        Spróbuję. Choć obawiam się, że z wyborami które go nie dotyczą nie będzie problemów. Nie zaobserwowałem do tej pory. Podobnie jak z wyborami gdzie dostępne opcje nie są jednakowo atrakcyjne, ze wskazaniem na jedną ulubioną.
      • demonii.larua Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 09:27
        >Proponowałabym dziecku wybory, które nie dotyczą jego osoby ("Mam 2 podkoszulki
        > , pomożesz mi wybrać?")

        U nas to pomogło. Oraz czas. Matko ile cierpliwości nas to kosztowało... :D
        Oczywiście różnie to bywało w różnych sytuacjach. Zauważyliśmy, że jeżeli miał więcej czasu na rozważenie łatwiej szło mu podejmowanie decyzji np. mieli w przedszkolu dzień w którym mogli przynieść zabawkę, to zdecydowanie łatwiej było mu wybrać samochodzik do przedszkola wieczorem dzień wcześniej, po prostu przed snem wrzucał do plecaka. Czasem rano zmieniał decyzje i je wymieniał, ale wtedy już był bardzo pewny swojej decyzji. Inaczej wyglądały na przykład wyjścia na podwórko, gdy nie mógł zdecydować czy chce rower czy hulajnogę. Czasami podsuwaliśmy mu propozycję albo alternatywę (to idziemy nogami na plażę), z których korzystał czasem ale na początku głównie zostawał w domu i na przykład po godzinie oznajmiał na co padł wybór. Od początku też jasno miał mówione, że niekiedy ze względu na brak czasu na przykład to my będziemy za niego decydować, jeśli "się nie wyrobi" z podjęciem decyzji. Trwało to trochę, ale się nauczyli (dwójka miała takie problemy). Teraz zdarza się, że maja dylematy ale wtedy przychodzą po pomoc w podjęciu decyzji z uśmiechem na ustach "nie wiem co wybrać, możesz mi pomóc?" i jest fajnie :)
        • verdana Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 09:38
          A w jakich innych wypadkach te dylematy się pojawiają? Oprócz samochodzików? Bo z samochodzikami może być problem - jak wybiorę jeden, to drugiemu będzie strasznie przykro. Być może dziecko podejmuje tu decyzję typu "Mam jeden bilet do kina, które z dzieci mam zabrać" - spróbujcie podjąć taką decyzję szybko i bez rozterek, to pogadamy.
          • el_elefante Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 09:55
            Właściwie zasadniczo chyba dotyczy to zabawek. Nie wydaje mi się, żeby to był problem z tym, że temu drugiemu będzie przykro. Chociaż spróbuję to sprawdzić przy najbliższej okazji. Raczej problem z wyborem, którym JA chcę się bawić.
            • Gość: basca Re: Problemy decyzyjne IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.13, 11:33
              Wydaje mi się, ze sama frustracja nie jest czymś złym, ja bym jedynie dążyła do tego, by nie przeciągała się w nieskończoność. Dawała czas, ale ograniczony. Masz czas do np godziny, (nie za krótki, żeby dziecko nie czuło presji, ale i nie za długi), pokazujesz to na zegarku. Jeśli nie zdecydujesz się na jakiś samochodzik, to bierzemy ten czerwony samochód. Dziecko samo podejmuje decyzję (nawet jeśli nie wybierze). A ty konsekwentnie realizujesz. Pewnie pojawi się złość, bo z wyborem połączona jest jakaś strata. Możesz wtedy zaproponować że po powrocie z domu pozostały samochód będzie wyróżniony w zabawie, albo po prostu współczuć. Ale wyboru już jest dokonany.
          • aqua48 Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 09:56
            Ja bym pomagała stawiając dziecko przed innymi codziennymi wyborami. Ale dając tylko dwie możliwości. Np. włożysz zielone spodnie, czy granatowe? Chcesz makaron czy ryż? Zjesz bułkę czy wolisz grzanki. Włożysz dziś te buty, czy inne. I tak pomału powinien uczyć się podejmowania decyzji. A autka może mógłby na początek brać dwa i jedno trzymać w kieszeni kurtki, a do przedszkola wnosić to drugie. W drodze powrotnej będzie chował to które było z nim razem cały czas, a wyjmował to leżące w kieszeni? Kompromisy wcale nie są zgniłe.
            • Gość: tuszeani Re: Problemy decyzyjne IP: *.181.86.108.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.10.13, 13:34
              U nas (ale egzemplarz o połowę młodszy) też dobrze sprawdza się w razie sytuacji patowej model: jeden samochodzik do sali a drugi do szafki w szatni. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby już w przedszkolu chciał wymieniać jeden na drugi (teoretycznie to rozwiązanie przedłuża proces decyzyjny i jeśli by to wychodziło poza ramy rozsądku, raczej bym skreśliła tę opcję).
    • danaide Re: Problemy decyzyjne 02.10.13, 23:48
      6-latek i do przedszkola? =)

      A czemu nie może zabrać dwóch? I co się dzieje w tym przedszkolu? Jakaś wystawa światowa modeli z okolicy? Dlaczego akurat ten wybór przysparza mu tyle problemu? Może ktoś mu zjechał (w sensie obśmiał) jakieś autko? Może jakość autka determinuje poziom akceptacji w grupie? Rozmawiałeś z nim o tym jak przynosi autka, co przynoszą inni i co z tego wynika?
      • el_elefante Re: Problemy decyzyjne 03.10.13, 10:22
        > 6-latek i do przedszkola? =)
        No taki wyjątek :)
        > A czemu nie może zabrać dwóch?
        Bo można jedną zabawkę. Bo jak będzie można dwa, to w niczym nie zmieni sedna sprawy.
        > Jakaś wystawa światowa modeli z okolicy?
        Raczej Regionalna Cotygodniowa Prezentacja Najnowszych (w sensie ostatnio pozyskanych) Modeli Autek Na "H".
        > Dlaczego akurat ten wybór przysparza mu tyle problemu?
        Ano to, to właśnie. Dlaczego?

        Pomysł z akceptacją w grupie wydaje mi się teoretycznie możliwy, ale mało prawdopodobny. Oni tam mają swój czteroosobowy "gang" i choć zdarzają się tarcia (normalka), to jednak trzymają się razem.
        Nie jest łatwo nakłonić go żeby opowiedział coś z przedszkola. Jak go najdzie wena, to opowiada, a jak nie, to odpowiada zdawkowo. A nie chcę też robić z tego przesłuchania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka