Dodaj do ulubionych

Podatność na zły przykład

IP: *.dynamic.chello.pl 06.04.15, 22:37
Witajcie,

Chciałabym Was prosić o podpowiedzi w kwestii, z którą sobie ostatnio słabo radzimy.

Najpierw tło:
Młody (prawie 5 lat) ma od urodzenia ognisty temperament, wszystko robi 2 razy szybciej niż jego rówieśnicy, jest impulsywny i bardzo intensywny w swoich emocjach (jak furia to przez 1,5 godziny, taka że sąsiedzi 3 piętra niżej pytają co się stało, jak radość to zaraźliwy śmiech i maksymalne nakręcenie). Jest bardzo towarzyski, ale raczej 1-1 i to lepiej z dorosłymi, w grupie rówieśników niechętnie się udziela i niechętnie przyjmuje grupowe zasady zabawy, choć zabawy 1-1 też lubi. Poznawczo rozwija się chyba szybciej niż rówieśnicy (w tym świetnie i bardzo wyraźnie mówi - właściwie gada jak najęty), ale za to emocjonalnie jakby wolniej. W domu oraz w spokojnym towarzystwie, nie bez nerwów i spięć, ale jakoś sobie radzimy i Młody funkcjonuje w miarę dobrze, zna doskonale reguły współżycia społecznego i potrafi się do nich super stosować. Jest bardzo empatyczny, potrafi z własnej inicjatywy oddać innemu dziecku swoją jedyną zabawkę, nie potrafi natomiast zaakceptować tego, że inne dziecko nie chce się czymś podzielić. W kontaktach z dorosłymi jest bardzo asertywny i w sprawach niezasadniczych najczęściej ostatecznie negocjujemy, a nie narzucamy zasady z góry. Acha, no i jest jedynakiem.

Problem zaczyna się, kiedy na horyzoncie pojawia się jakieś dziecko, które łobuzuje (dla nas to np. bicie czy kopanie innych, plucie do wspólnego talerza, pajacowanie które rozwala pracę grupy w przedszkolu, demonstracyjne postępowanie na przekór tego o co proszą dorośli, rozdeptywanie ślimaków, walenie na odlew w szyby, lustra i inne delikatne przedmioty i różne inne sprawy podobnego kalibru). Młodemu wyraźnie imponuje takie zachowanie i natychmiast je podchwytuje, przy czym rozkręca się w tym znacznie bardziej niż prowodyr, w zasadzie puszczają mu wszystkie hamulce. Dzieci bardzo szybko to zauważają i prowokują go do złego zachowania, sami pozostając w bezpiecznym cieniu. On jako wykonawca "brudnej roboty" na ogół wpada jako jedyny z ekipy i jako jedyny ponosi konsekwencje.
My widzimy i relacje z przedszkola też to potwierdzają, że Młody ma z tym dużo większy problem niż jego rówieśnicy.

Co z tym zrobić? Czy to cecha charakteru, czy wynik jakichś naszych błędów? Jaką strategię przyjąć - czy izolować go od złych wpływów, czy wręcz przeciwnie - w sposób kontrolowany pozwalać na wpadki i ponoszenie konsekwencji i liczyć na to, że nasze tłumaczenie wraz z dotkliwością konsekwencji w końcu trafią mu do rozumu? Czy macie jakieś doświadczenia w podobnej sprawie?
Obserwuj wątek
    • domza2 Re: Podatność na zły przykład 07.04.15, 14:51
      Hej, diagnozowaliście dziecko w kierunku ADHD? pozdr
      • aqua48 Re: Podatność na zły przykład 07.04.15, 15:49
        Wspierać i dowartościowywać przede wszystkim, żeby nie czuł potrzeby pajacowania. A poza tym uspołeczniać, bo dziecko ma problemy z funkcjonowaniem w grupie. Jeśli możecie zapiszcie go na jakieś ciekawe zajęcia w innym zestawie dzieci niż przedszkole. Choć raz, dwa w tygodniu. Warto go też z jednej strony wyciszać, a z drugiej stawiać zdecydowane granice (ustalanie zasad i konsekwencja) nieodpowiedniemu zachowaniu, bo najwyraźniej nie są one jeszcze odpowiednio wpojone, i rozmywają się kiedy dziecko ma poczucie jakiegoś braku emocjonalnego. Diagnoza w kierunku ADHD czy innych problemów też nie zaszkodzi.
      • Gość: tuszeani Re: Podatność na zły przykład IP: *.dynamic.chello.pl 07.04.15, 18:12
        A tak się starałam nie sugerować ;)

        Pełnej diagnozy nie robiliśmy, bo dwóch psychologów niezależnie od siebie twierdzi, że na to za wcześnie. Rzeczywiście Młody pewne elementy typowych objawów ma, innych z kolei nie ma. Na przykład w przedszkolu faktycznie miewa trudności z dekoncentracją, ale już coraz mniejsze, przy swojej wychowawczyni która zna go na wylot i bardzo dobrze rozumie, właściwie sporadyczne. Generalnie podobno ma zadatki na to, że się z wiekiem uspokoi, ale na wszelki wypadek mamy go obserwować i regularnie pokazywać psychologowi, bo jakoś tam zagrożony rozwojem adhd jednak jest.

        A o to, że za łatwo się daje podpuszczać, pytaliśmy obu psychologów, ale w sumie nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi, która by nam w praktyce pomogła (oprócz tego, że musi zrozumieć, że to on w takiej sytuacji ponosi konsekwencje, a nie ci co go podpuścili).

        Co do trudności z grupą - trochę ma to po nas obojgu, my oczywiście mamy to już przepracowane, ale w gruncie rzeczy nadal w większym, nawet najmilszym gronie, męczymy się.

        I tak, na zajęcia (teatralne) już zapisany, zapowiada się dobrze, bo prowadząca bardzo ogarnięta i widać, że sobie sensownie radzi z nadmiarem energii u podopiecznych.

        My w tej chwili stosujemy strategię mieszaną - staramy się nadmiernie nie fundować mu pokus w postaci łobuzującego towarzystwa (na zasadzie takiej, żeby nie utrwaliły mu się złe wzorce), ale z drugiej strony też nie ograniczamy sytuacji w których naturalnie się z tym styka, staramy się tłumaczyć, pozwalać popełniać błędy i pokazywać konsekwencje tych błędów - na zasadzie uodpornienia na pokusy, które przecież będą przez całe życie nieuchronne i nawet gdybyśmy chcieli (a nie chcemy), nie będziemy w stanie go od nich odizolować.
        No i chwalimy za każde oparcie się pokusie, im było trudniej, tym bardziej chwalimy.

        Na wszelki wypadek dodam jeszcze, że dietę bez pszenicy, mleka, cukru i nadmiaru konserwantów prowadzimy dość konsekwentnie już od pół roku, więc nie tu leży problem.
        • domza2 Re: Podatność na zły przykład 07.04.15, 21:20
          Hej, powiem szczerze, że to, co mnie zaniepokoiło najbardziej w Twoim poście to rozdeptywanie ślimaków. Bardzo bym się bała takiego stosunku do istot żywych w tym wieku u swojego dziecka. Warto o tym wspomnieć psychologom. Poza tym , ja doradzam dyscyplinę - o tym też pisała poprzedniczka. Trzymacie się zdrowo!
          • Gość: tuszeani Re: Podatność na zły przykład IP: *.dynamic.chello.pl 07.04.15, 21:37
            To akurat się zdarzyło raz, ponad rok temu i jak do tej pory podobnego zdarzenia z dręczeniem zwierząt więcej nie było.
            Ale tak serio, to jeśli małe dziecko obraca się dużo w gronie działkowców i rolników, ciężko mu wytłumaczyć granicę między tępieniem szkodników a bezmyślnym znęcaniem się nad zwierzętami - sądzę, że takie było podłoże.
            • domza2 Re: Podatność na zły przykład 08.04.15, 11:33
              W tej sprawie się nie zgodzę. Obie babcie u nas pracują w ogrodzie i przecinają lub rozdeptują ślimaki, a córka je zbiera, przyjaźni się, tłumaczy babciom, że trzeba lubić ślimaki. Babcie robią to tak, aby dziecko nie widziało. To bardzo empatyczny wiek. Córka kocha robaczki, płacze, gdy zgładzę jakiegoś pająka, cały czas przytula i ukochuje wszystkie istoty żywe. Dlatego tak mnie zdziwiło to, co napisałaś o rozdeptywaniu.
    • tuszeani Re: Podatność na zły przykład 08.04.15, 14:02
      Nie chciałabym, żeby ten wątek zamienił się w dyskusję o (nie)deptaniu ślimaków ;)

      Dla nas to oczywiste, że nie wolno tego robić, dla Młodego chyba już też, ale jednak w chwili emocji wtedy go poniosło. A z relacji wynika, że o ile dziewczynki były zbulwersowane tym czynem, to chłopcy - obserwatorzy doskonale się bawili i śmieli. W każdym razie jedną z trudności w tej sytuacji było wytłumaczenie Młodemu, dlaczego coś było złe pomimo że wszystkim kolegom się podobało. Kara nałożona w przedszkolu była wtedy bardzo surowa między innymi ze względu na fakt odbioru tej akcji przez innych chłopców z grupy (żeby nie było: uczonej w przedszkolu poszanowania dla zwierząt).

      A wracając do meritum wątku: potrzeba mi przede wszystkim doświadczonej rady, czy przy impulsywności Młodego iść w kierunku ograniczania jego kontaktów z łobuzującymi rówieśnikami (czyli w naszym przypadku: ograniczania spotkań rodzinnych, unikania przypadkowych skupisk dzieci np. w ośrodku wczasowym czy na plaży, dobierania zajęć dodatkowych nie tylko pod względem ich wartości, ale też "grzeczności" grupy), czy raczej uodparniania na nie w sytuacjach gdzie naturalnie się z nimi styka. My mamy swoje pomysły, ale chętnie dowiemy się, jak inni sobie z taką sytuacją radzą.
      • aqua48 Re: Podatność na zły przykład 08.04.15, 14:21
        Ja bym szła w kierunku uodparniania, pokazywania skutków i konsekwencji z jednej strony oraz wyciszania i wzmacniania własnej wartości, uczenia dobrych wyborów, tak, aby złe wzorce przestawały być atrakcyjne..
      • domza2 Re: Podatność na zły przykład 09.04.15, 20:05

        W jakim kierunku iść? W jakim chcecie - albo dostosować świat do dziecka (wybrać mu grzeczną grupę, wybrać grzeczną szkołę, unikać dzieci, unikać ślimaków itd.) albo tak go wychować, żeby był w stanie żyć w zupełnie przypadkowych grupach społecznych, z którymi najprawdopodobniej losowo się w życiu spotka, chyba, że będziecie unikać losowości, wtedy patrz punkt 1.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka