Dodaj do ulubionych

13 letnia córka została punkiem

12.02.07, 13:37
co mamy robić, jak postępować aby ją z tego wyciągnąć ?
początkowo byliśmy przeciwni jej wyglądowi, jej zachowaniu, jej stylowi życia
jak ona to nazywa
ostatecznie jesteśmy gotowi zaakceptować ten "styl życia" odnośnie wyglądu
ale nie możemy zaakceptować, iż szkoła dla niej to coć co jest zbyteczne,
córka twierdzi, iż nauczy się więcej od kolegów punków niż w szkole,
zmuszona, chodzi do szkoły ale jest tam tylko fizycznie, w ubiegłym roku
jakoś przebrnęła do następnej klasy ale w tym roku już jej nie przepchną, ma
zbyt duże zaległości
na każde próby ograniczenia wykrzykuje, iż nie mamy prawa ograniczać jej
wolności, słowa do niej nie trafiają i obawiamy się, iż pozostanie nam tylko
przemoc, której za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć
co mamy robić ???

zrozpaczeni rodzice i dziadkowie


Obserwuj wątek
    • joakal Re: 13 letnia córka została punkiem 12.02.07, 20:19
      ustalcie zasady których nie może łamać pod żadnym pozorem, najlepiej ustalajcie je razem i niech się pod tym podpisze
      i koniecznie egzekwujcie za każdym razem
      polecam książkę "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały - jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" uważam że konsekwencją możecie dużo zdziałać
      dajcie jej też trochę wolności, nie można zabronić wszystkiego, jak zostanie na drugi rok w tej samej klasie to może ją to otrzeźwi
      • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem 13.02.07, 11:25
        serdecznie dziękuję za odpowiedź,
        wiem, zdaję sobie z tego sprawę, iż wielu pedagogów, psychologów zacznie od
        poszukiwania naszego błędu w wychowaniu (rozmawialiśmy z pedagogiem i
        psychologiem) ale to nic nie pomoże i nie zmieni sytuacji naszej córki

        zasady próbowaliśmy ustalić, daliśmy jej dużo wolności - może za dużo, efekt
        praktycznie żadny, do szkoły chodzi ale jest tam tylko fizycznie nie biorąc w
        lekcjach udziału, wynika to z rozmów z nauczycielami
        na próby zakazu, reaguje bardzo gwałtownie grożąc ucieczką z domu, boimy się
        postawić sprawę na ostrzu noża aby jej całkowicie nie stracić
        wiemy, że ona to wie i to wykorzystuje ale jak postąpić ?
        na jej próby zastraszenia, konsekwencją może być nasza obojętność i wskazanie
        palcem drzwi - nie musisz uciekać, możesz sobie poprostu wyjść i nie wracać,
        czy mamy zaryzykować, czy ryzyko nie jest zbyt duże ?
        sprawa nagli, to widać po jej zachowaniu, iż wpływy punków są coraz mocniejsze
        a nasz autorytet, autorytet szkoły sprowadza się właściwie do zera

        pozdrawiam


    • jesienna-pani Re: 13 letnia córka została punkiem 13.02.07, 15:18
      Wychowywanie dziecka nie zaczyna się w 13-tym roku jego życia. Co robiliście do
      tej pory? Wychowanie to proces ciągły, który trwa od momentu narodzin naszej
      pociechy. Jeżeli nie ustalimy pewnych zasad we wczesnym dzieciństwie i nie
      będziemy ich konsekwentnie przestrzegać, to oczywiście próba taka w 13-tym roku
      życia naszego dziecka spotka się ze zdecydowanym sprzeciwem. Szczególnie ,
      jeżeli tej swobody o której piszecie było zbyt wiele. Diecko ma oczywiście
      swoje prawa ale powinno mieć i obowiązki, które należy konsekwentnie
      egzekwować. Piszecie że nie macie teraz autorytetu- a mieliście go kiedykolwiek?
      Należało nad tym pracować jak Wasza córka miała rok, dwa , pięć lat.Słuchajcie
      rad psychologa, bo w nim Wasza jedyna nadzieja. Tutaj będziecie otrzymywać
      sprzeczne porady i opinie ,co Was dodatkowo zdezorientuje. Wasza smutna
      historia powinna posłużyć za przestrogę innym rodzicom, błędnie interpretującym
      termin" bezstresowe wychowanie"
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl A mój szwagier... 13.02.07, 22:04
      A mój szwagier skończył studia i pracuje, a dalej jest punkiem. :)
      • verdana Re: A mój szwagier... 13.02.07, 23:33
        Bycie punkiem to w ogóle nie jest problem. Problemy jakie ja dostrzegam sa
        zupełnie inne - , całkowite olewanie nauki i szkoły, całkowity upadek
        autoryteru rodziców, szantażowanie ucieczką z domu (albo co gorsza rzeczywista
        chęć ucieczki z domu) - i to sa co najmniej trzy rózne problemy. Świadczące o
        tym, ze jest problem nie z córka, ale z całą rodzina i z relacjami wrodzinie.
        Radzę jak najszybciej iść do psychologa specjalizujacego się w terapii rodzin.
        • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem ........ 14.02.07, 09:30
          zwalanie winy na rodziców to najłatwiejsze wytłumaczenie problemu ale chyba nie
          o to chodzi ?
          zdajemy sobie sprawę, iż kiedyś i gdzieś najprawdopodobniej popełniliśmy błąd,
          którego nie da się już cofnąć, więc sprawa nie w "wychowaniu rodziców" ale co
          robić, jak postąpić w zaistniałej sytuacji
          martwi nas nie sama "przynależność do punków" ale stosunek córki do otoczenia,
          do szkoły, jesteśmy gotowi zaakceptować to co robi w wolnym czasie, ostatecznie
          nie wszystkie dziewczynki musza chodzić na basen, na sport czy lekcje religii
          ale uczyć sie powinny, muszą wszystkie
          dziękuję za odzew, mam nadzieję, iż wypowiedzi będzie więcej bo w takiej
          sytuacji jest wiele rodzin i rodziców
          nie boimy się krytyki ale wskazywanie tylko na winę w wychowaniu, nie jest
          drogą do wyprostowania zaistniałek sytuacji

          ps: jesteśmy normalną, nieźle sytuowaną rodziną, mieszkamy we własnym domu z
          dala od stolicy, mamy troje dzieci, jeszcze dwuch starszych chłopców 19 i 16
          lat, wychowywaliśmy ich tak samo, są "normalni", uczą się i to dobrze, i także
          nie mogą zrozumieć postępowania siostry, która twierdzi, iż oni wychowywali się
          w "innyh czasach, że młodzież była wówczas inna" - można to zrozumieć, to tylko
          3-6 lat różnicy ?



          • Gość: kamilak9 Re: 13 letnia córka została punkiem ........ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 12:43
            Witam serdecznie. Bardzo Państwu wspólczuję. Opiszę mój przypadek. W moim
            otoczeniu również jest dziewczyna pankówa. Wszystko zaczęlo się jak miala 14
            lat dziś ma 34 i dalej jest punkiem. Nie ukończyla szkoly ma wyksztalcenie
            podstaowe ,od 15 roku pije alkohol, pali i narkotyzuje się, w wieku 17 lat
            zaszla w ciążę, urodzila dziecko, które wychowali rodzice, potem z innym
            mężczyzną znowu miala dziecko niestety zostala opuszczona, i niedawno urodzila 3
            dziecko. Nie pracuje, dziećmi zajmują się rodzice. Często nie wraca na noc do
            domu,nie ma żadnych zasad, terroryzuje calą rodzinę i zmusza ich aby jej pomagać
            bo nie wystarcza jej na fajki i alkohol. A rodzice na to nic. Zapoznajcie się z
            kulturą Punków to zrozumieciej dzialania córki. Proście o pomoc psychologów i
            terapeltów bo zobaczcie na moim przykladzie ile osób cierpi przez tę kobietę.
            Jej rodzice nic nie zrobili, zaczęli postępować jak ona na wszystko machają
            ręką, bo ta kultura charakteryzuje się dużą tolerancją wszystko wolno, nie ma
            żadnych granic, ważna jest impreza i gdzie za darmo stawiają to lączy się też z
            chorobą alkoholową. Jej córka jest już w gimnazjum i na dziś widać przeslanki
            tego, że będzie taki jak matka bo zabierala ją na różne imprezy i widziala co
            matka robi. Już dziś widać u niej szeroką tolerancję na wszystko, bo w domu nikt
            nie wyznaczal jej granic, nie ponosila żadnych konsekwencji swojego zlego
            zachowania.
          • verdana Re: 13 letnia córka została punkiem ........ 14.02.07, 13:15
            Nie da się "wyleczyć" i wyprostować samego dziecka. Wszyscy psychologowie, gdy
            trafia do nich dziecko z problemem, wedzą, że problem tkwi w całej rodzinie.
            Dziecko nie jest izolowaną osobą, która funkcjonuje niezaleznie od rodziny. I
            nie da się "przerobić " dziecka, nic nie zmieniając w funkcjonowaniu wszystkich.
            Prawdę mówiac, posiadanie domu, dobra sytuacja finansowa itd. nie mają
            absolutnie nic wspolnego z dobrym czy złym zachowaniem dziecka. A odrzucanie
            możliwości zmian w rodzinie i próba terapii tylko jednej, źle zachowującej sie
            córki "czarnej owcy", niechęć do terapii rodzinnej potwierdzałoby raczej moje
            przeswiadczenie, ze z całą rodzina coś jest nie tak. Bo w przypadku mojego
            dziecka przyjmowałam od psycholga zalecenia nie tylkow stosunku do dziecka, ale
            przede wszystkim w stosunku do mnie samej. Skoro rodzice i rodzeństwo odrzucaja
            możliwość, ze sami tez powinni jakos inaczej postępować, odrzucaja
            mozliwość "wychowania rodziców", to terapia córki moze okazać się po prostu
            niemożliwa.
            • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem ........ 14.02.07, 17:02
              dziękuję ci verdana za gorzkie słowa, masz może i rację, zapewne wszyscy
              potrzebujemy terapeuty ale w naszym przekonaniu, najbardziej potrzebuje go
              nasza córka
              od trzech tygodni przychodzi do nas pedagog ale jego wizyty mijają się z
              normalną logiką, on rozmawia tylko z nami, nawet nie zaproponował rozmowy z
              córką, zapewne myśli tak jak i Ty, iż leczyć należy przyczyny a nie chorobę ale
              na to jest już za późno, bowiem jesteśmy przekonani, że teraz trzeba już tylko
              leczyć chorobę
              obwinianie kogokolwiek czy siebie prowadzi do nikąd i nie jest to w moim
              przekonaniu właściwa terapia
              potrzebujemy porad, rozsądnych porad, wymiany doświadczeń i wskazówek jak
              wyciągnąć córkę z tego bagna a nie porad typu dlaczego pijak stał się pijakiem,
              bo zapewne dojdziemy do konkluzji, iż zawinila jego matka bo go urodziła

              wybacz te słowa ale ja potrzebuję w tej sytuacji podzielić się z kimś naszymi
              problemami, potrzebuję porady pedagoga, psychologa a nie oskarżyciela
              zapewniam Cię, iż jesteśmy normalną rodziną o czym może świadczyć fakt, iż
              chłopcy wychowując się pod tym samym dachem i w takich samych warunkach, sorry
              ale mieli warunki gorsze, bo musieliśmy więcej pracować i mniej mieliśmy czasu
              na ich "prawidłowe wychowanie", jednak są normalni i zło ich nie skusiło,
              nie chcę nikogo oskarżać i wyciągać pochopnych wniosków, potrzebuję
              wyciągniętej ręki i wskazania drogi jak wyjść z obłędnego labiryntu

              • Gość: alda Re: 13 letnia córka została punkiem ........ IP: *.tkk.pl 14.02.07, 20:25
                Witam, współczuje sytuacji, szczerze.
                "ale w naszym przekonaniu, najbardziej potrzebuje go
                > nasza córka
                > od trzech tygodni przychodzi do nas pedagog ale jego wizyty mijają się z
                > normalną logiką, on rozmawia tylko z nami, nawet nie zaproponował rozmowy z
                > córką, zapewne myśli tak jak i Ty, iż leczyć należy przyczyny a nie chorobę
                ale
                >
                > na to jest już za późno, bowiem jesteśmy przekonani, że teraz trzeba już
                tylko
                > leczyć chorobę"
                Przeczytaj to dokładnie. Jest to dowód na to, że wy macie jakieś określone
                stanowisko i za nic nie chcecie go zmienić. Nikt nie przepisze tabletek, po
                których wszystko będzie oki. Trzeba dużo pracy nad sobą samym, całą rodziną,
                ona się od was odsunęła z jakiegoś powodu, znajdz go i napraw, zrozum ją, jej
                lęki i potrzeby. Z mojego doświadczenia wynika, że musiało nawarstwiać się u
                was w domu dużo złego napięcia, ona zaczęła się dusić i na gwałt szukać
                środowiska, w którym czułaby się akceptowana. Właśnie to daje subkultura,
                akceptacje, widocznie czuje się źle w swoim życiu, rodzinie, skoro ucieka od
                niej.
                Czy ona wie, że wy mówicie na pozostałe dzieci "normalne", oni zresztą też nie
                rozumieją jej zachowania?. Anaklogicznie do tego ona jest "nienormalna" waszym
                zdaniem, więc jak chcesz do niej dotrzeć, skoro nie starasz się jej rozumieć,
                ona czuje twoje negatywne emocje. Jeżeli nie chcesz zminić swojego stosunku do
                córki to nie uda wam się jej zmienić i w końcu ucieknie, pewnie nawet w te
                wakacje, bo wtedy łatwiej.
                Reasumując znajomi z subkultury ją rozumieją( nie będe tłumaczyła, że im
                łatwiej, bo im na nie nie zależy, a zresztą pewnie i tak im wszystko wisi), ona
                znalazła ich, bo czuła się nie rozumiana, tłamszona, a to było łatwiejsze niż
                dogadanie się z własnymi zgredami. Musisz zrozumieć, że ona przeszła już z
                okresu dzieciństwa do okresu przed dorosłością, ma już swoje zdanie, ale nie
                jest ono jeszcze respektowane przez świat dorosłych. Ona wybucha ponieważ jest
                sfrustrowana, tym, że nikt ją nie rozumie, sama siebie nie rozumie zbyt dobrze.
                To jest trudny czas w życiu człowieka takie samookreślanie.
                Zyczę powodzenia.
              • verdana Re: 13 letnia córka została punkiem ........ 14.02.07, 20:26
                Otóż to -potrzebujesz porady psychologa. A nie osób z forum, ktore nie znają
                ani Twojej córki, ani sytuacji w domu. Potrzebujesz porady i Ty i Twoja córka i
                cała rodzina.
                Tylko nie licz na to, ze porada będzie dotyczyć TYLKO córki. Nie licz na to, ze
                jakikolwiek psycholog da Ci cudowną radę, czy zaproponuje terapię, która
                odmieni tylko córkę, a Was pozostawi w spokoju. Nie wątpię, ze i Wy będziecie
                musieli tej terapi się poddać i usłyszec wiele uwag, często bardzo bolesnych.
                Tymczasem widzę, ze nawet na porady specjalistów, ktore dotykaja nie tylko
                córki, ale takze Was, reagujesz gwaltowną niechęcia, obroną i szukaniem innych
                specjalistów. W ten sposób nie dajecie córce zadnych szans, niestety...
    • Gość: jesienna-pani Re: 13 letnia córka została punkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 21:55
      Wasza córka była i jest po prostu niewychowana. Poświęcaliście jej z pewnością
      zbyt mało czasu, nie przekazywaliście żadnych wartości , nie mówiliście co jest
      dobre a co złe. Miała natomiast (tak myślę) zbyt dużo wolnego czasu, swobody i
      pieniędzy.I nie mów ,że nie masz metd nacisku na 13-to letnie dziecko! Nie masz
      prawa ograniczać jej wolności??? A kto ją utrzymuje? Kto daje pieniądze na
      pankowe ciuchy? Od kogo ona do licha jest zależna póki co? Dajesz jej to
      wszystko i w zamian czegoś oczekujesz. Takie jest życie i uświadom jej to jak
      najprędzej . Jak dorośnie, nikt się z nią cackał nie będzie, życie jest
      twarde.A ona ma wszystko i żadnych wymagań, obowiązków.Sytuacja nienormalna i
      żadko spotykana w dorosłym życiu. Szkoda mi Was, ale sami na to zapracowaliście.
      • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem 15.02.07, 11:03
        gorzkie to słowa ale serdeczne dzięki
        nie, nie reaguję gwałtownie ani nie uciekam od odpowiedzialności - jednak zbyt
        często terapeuci, pedagodzy, socjolodzy odwołują się do wychowania w rodzinie,
        wiedząc zarazem dokładnie, iż w obecnych czasach, wplyw rodziny jest dość
        ograniczony - w miejsce przeniesienia poszukiwań powstania problemu tam, gdzie
        on mógł także powstać .........
        dzieci czy młodzież przebywa dziś więcej poza domem niż w domu, olbrzymią ilość
        czasu spędza w szkole i w różnego rodzaju innych placówkach, naładowana jest
        więc najróżniejszymi wiadomościami, na których jakość rodzice nie mają
        praktycznie żadnego wpływu
        jesteśmy typową rodziną, z domu wychodzimy przed ósmą rano, wracamy po
        siedemnastej i chyba nikt nas za to nie może winić, że chcemy stworzyć
        namiastkę normalności bez wizji uciekającej złotówki za którą należy gonić, nie
        pędzimy za nią uważając, iż są inne ważne wartości ..........
        nie, nasza córka miała i ma normalny dom, zapewniliśmy jej jak i synom "dobrą
        szkołe" i dobre warunki w domu, mieszkamy we "właściwym miejscu", miała
        obowiązki i prawa a wolności jej nie brakowało nie musiała więc szukać jej w
        subkulturze, nigdy nie przesadzaliśmy z dawaniem pieniędzy w nadmiarze, była i
        tu może leży moja wina, oczkiem "w głowie", przyznam, iż trochę ją
        rozpieszczałem, może pozwalałem na zbyt wiele, możliwe, chociaż ja tego nie
        dostrzegam, według mnie okazywałem i okazuję jej wiele miłości, nawet pewną
        dozę zrozumienia i w tej sytuacji.........
        dlatego nie mogą się zgodzić na "terapię rodziny" bez zaangażowania w to córki,
        uważając argumnenty typu "winna jest rodzina i ją należy leczyć" za zbyt
        płytkie, może to jest wygodne dla terapeuty bo łatwiej jest leczyć zdrowego niż
        uzdrowić chorego ale to chyba jakieś nieporozumienie





        • blessyou1 Re: 13 letnia córka została punkiem 15.02.07, 12:11
          Ernescie współczuję, doskonale cię rozumiem i masz rację że rodzice nie zawsze
          są w stanie zapobiec głupstwom które robi dziecko.
          Natomiast z całego serca radzę ci abyś jednak zaufał psychologom.
          Ciebie być może dziwi to, że psycholog nie zajmuje się waszą córką. Chciałbyś
          aby to ona była "leczona" bo wy jesyeście w porządku.
          Tylko że dziecko to nie telewizor a psycholog - nie mechanik. On jest po to,
          żeby wam dac instrukcę obsługi, żebyście sami umieli rozwiązywać problemy teraz
          i w przyszłości.
          Straciliście autorytet i kontakt z dzieckiem, trzeba zbudować nowe relacje
          między wami. Nie chodzi o ustalanie winnych ale o poprawę sytuacji.
          Nigdy nie unikniemy tego że dzieci ulegają różnym wpływom. Ale ważne by wasza
          córka chciała z wami rozmawiać, słuchać waszych argumentów i zgodzić na
          przestrzeganie pewnych zasad. Psycholog ma was nauczyć jak to osiągnąć.
          Ja nie zgadzam się z takim uproszczeniem, że błędy wychowawcze doprowadziły do
          tych problemów. Jakieś błędy musiały jednak być bo inaczej sytuacja nie byłaby
          aż tak dramatyczna.
          Wszystkim rodzicom wydaje się, że tzw "porządna rodzina" nie powinna mieć
          takich kłopotów. Ale to nie nieprawda. Właściwe relacje z dorastającym
          dzieckiem to jedno z najtrudniejszych wyzwań i mało kto sobie z tym radzi.
          Dobre chęci to zazwyczaj za mało.
          • blessyou1 Miało być... 15.02.07, 12:14
            Miało być:
            Ale to nieprawda.
        • street_pop Re: 13 letnia córka została punkiem 16.02.07, 20:40
          "dlatego nie mogą się zgodzić na "terapię rodziny" bez zaangażowania w to córki,
          uważając argumnenty typu "winna jest rodzina i ją należy leczyć" za zbyt
          płytkie, może to jest wygodne dla terapeuty bo łatwiej jest leczyć zdrowego niż
          uzdrowić chorego ale to chyba jakieś nieporozumienie"

          - To nie jest nieporozumienie. Kwestionujesz pewną obiektywną prawdy bo boisz
          się, że w trakcie takiej terapii będziesz musiał zobaczyć własne niedociągnięcia
          pomimo swoich dobrych intencji (których nikt nie zamierza zakwestionować) i tych
          wszystkich rzeczy, które Ci się dotąd udały (bo na pewno jest sporo takich
          rzeczy); będzie musiał runąć obraz Twojej własnej rodziny, który przez lata
          budowałeś , obraz, w którym "wszystko było normalne" z "dobrą szkołą" i
          "mieszkaniem we właściwym miejscu" włącznie.

          "nie mogą się zgodzić na "terapię rodziny" bez zaangażowania w to córki,"

          - to kwestionowanie autorytetu i kompetencji innych, podważanie pewnych
          oczywistych prawd bo "wygodnie" jest Ci tak właśnie myśleć. Skoro taka jest
          procedura postępowania w terapii rodzin, to to oznacza, że ktoś do tego doszedł
          i się to sprawdza.
          A cóż innego robi Twoja córka? - KWESTIONUJE AUTORYTETY. Robi dokładnie to samo
          co Ty - i tym łatwiej jest uczepić się czegoś w stosunku do innych (w tym
          wypadku córki), co dotyczy Ciebie samego. Paradoks, prawda? Oczekujesz od
          dziecka, czegoś, czego sam nie potrafisz? Dorosły facet nie potrafi uznać
          autorytetów i pewnych oczywistych prawd, to jak ma potrafić 13-latka? To już
          wystarczający powód by uznać, że to właśnie nie w córce tkwi problem tylko m.in.
          w Tobie (w Twojej postawie i tzw. "sztywności myślenia").

          Możesz uczestniczyć w terapii fizycznie i uznać, że robisz wszystko co w Twojej
          mocy, by jej pomóc. Jeśli nie zmienisz swojego wewnętrznego nastawienia do
          sprawy - to nawet wieloletnie siedzenie na kozetce i bezrefleksyjne wykonywanie
          zadań zleconych prze terapeutę - nic nie pomogą. Fizyczna bytność w terapii,
          dobra materialne i przekonanie o tym, że się starałeś będą jedynie
          "uspokajaczami" własnego sumienia (potem nie będziesz miał sobie nic do
          zarzucenia). A to bynajmniej nie pomoże Twojemu dziecku i być może obudzisz się
          - z przeproszeniem - z ręką w nocniku odwiedzając córkę na odwyku. Czy wówczas
          Twoje ego nadal będzie czuło się tak bardzo zagrożone i urażone jak w tej chwili?

          Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bardziej kochasz swoje ego i kurczowe trzymanie
          się tego, w co głęboko wierzysz, niż swoje własne dziecko. Gdyby było inaczej -
          nie zapierałbyś się nogami i rękami przed trudną prawdą o samym sobie. I myślę,
          że to jest akurat wierzchołek góry lodowej...

          Być "dobry rodzicem" to nie tylko zapewniać dobre miejsce do życia, dobre szkoły
          i domek na przedmieściu.
          • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem 17.02.07, 10:41
            >>> Kwestionujesz pewną obiektywną prawdy bo boisz się, że w trakcie takiej
            terapii będziesz musiał zobaczyć własne niedociągnięci .....<<<

            ależ, niczego się nie boję, własne niedociągnięcia nie są mi obce ale w chwili
            obecnej, terapii potrzebuje moja córka a nie ja czy moja rodzina .......
            płacę terapaucie za wyciągnięcie córki z bagna a nie za filozoficzne medytacje
            nad słabością charakteru rodzicieli

            > - to kwestionowanie autorytetu i kompetencji innych, podważanie pewnych
            > oczywistych prawd bo "wygodnie" jest Ci tak właśnie myśleć

            nie, nie podważam autorytetu czy kompetencji nnych, oczekuję jedynie aby robili
            to w czym są kompetentni, do internisty nie idę z bólem zęba

            > >> Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bardziej kochasz swoje ego i kurczowe
            trzymanie się tego, w co głęboko wierzysz

            a ty pisząc to, czyż nie próbujesz podtrzymać własne EGO, czy ty nie wierzysz
            głeboko w to co mówisz ?
            czlowiek nie mający własnego ego jest człowiekiem bezwartościowym, powinnaś o
            tym wiedzieć .......
            więc powtórzę, nie mam nic przeciwko wiedzy terapeutów - źle mnie zrozumiałaś -
            jeśli stosują oni tą wiedzę we właściwy sposób czyli tam, gdzie ich wiedza jest
            potrzebna i terapia może dać pozytywne rezultaty !!!
            doszukiwanie się pochodzenia znanej choroby, nic już choremu nie pomoże, tym
            bardziej gdy czas nagli .....

            >>> Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bardziej kochasz swoje ego i kurczowe
            trzymanie się tego, w co głęboko wierzysz, niż swoje własne dziecko. Gdyby było
            inaczej nie zapierałbyś się nogami i rękami przed trudną prawdą o samym sobie.
            I myślę, że to jest akurat wierzchołek góry lodowej...

            no tak, tylko w czym to pomoże mojej córce, terapeuta traci czas
            na "uzdrowienie" ludzi zdrowych, na doszukiwanie się przyczyn zapadłości w
            rodzinie a nasza córka, która go wogóle nie interesuje brnie w galopującym
            pośpiechu w bagno, z którego może nie być wyjścia, terapeuta może i uzdrowi
            rodzinę ale ich córka pozostanie stracona na zawsze
            chcesz to nazywać kompetencją terapeuty ?

            wiem, że patrzę egoistycznie na własny problem ale czyż szkolenie na
            terapeutów, nie powinno właśnie na tym polegać: póki co pomagać we właściwym
            podejściu rodziców ale gdy sytacja jest agonalna, zająć sie już tylko chorym a
            wychowanie rodziców przenieść na drugi plan ?

            > Być "dobry rodzicem" to nie tylko zapewniać dobre miejsce do życia, dobre
            szkoły i domek na przedmieściu.

            tak, zgadzam się ale jest to jeden z bardzo ważnych aspektów życia i napewno
            jest to bez porównania lepsze, niż pozostanie na dolnej półce społecznej, to
            wskazywać powinno dzieciom, co można osiągnąć nauką i pracą, to powinien być
            mocny argument za "normalnym życiem"

            serdecznie pozdrawiam





            • street_pop Re: 13 letnia córka została punkiem 17.02.07, 10:58
              groch o ścianę, drogi Erneście. Nic więcej.
        • alexa195 Re: 13 letnia córka została punkiem 17.02.07, 11:03
          zdecydowanie musicie poddac sie terapii. nie jestem psychologiem, a widze po
          Twoich postach, ze za wszelka cene szukasz winy w corce, byle nie w sobie, bo
          Wy w koncu zapewniliscie jej pieniadze, dom. problem zaczal sie od Was - nie od
          corki. dlatego najpierw Wy sie "wyleczcie" potem zabierajcie sie za corke.
          piszesz "leczmy chorobe, nie przyczyny". przepraszam bardzo, to na czym Ci
          zalezy: odciagnac corke od punkow po to by tam potem znow wrocila???? to tak
          jakby przywiazac lwa do drzewa, siedziec i czekac, poki znow sie uwolni. ale
          potem juz nie bedzie sie cackal tylko od razu Was pozre.
          • street_pop Re: 13 letnia córka została punkiem 17.02.07, 11:59
            Erneście! Terapia rodziny polega przede wszystkim na "leczeniu przyczynowym" i
            to jest właśnie to (przynajmniej na początku) - jak to nazwałeś "filozoficzne
            dywagowanie" czy jakoś tak, czego sens podważasz. O tym, czy czemuś (i czemu)
            ono służy nie zdecydowaliśmy my - forumowicze ale doświadczeni klinicyści.
            Podobnie o procedurach leczenia medycznego zdecydował rozwój medycyny z medykami
            na czele. Czy gdy idziesz do internisty bo masz grypę, to czy wówczas prosisz go
            o przepisanie Ci chemioterapii bo w Twoim subiektywnym odczuciu tak będzie dla
            Ciebie lepiej? Nie, bo dla swojego zdrowia musisz się podporządkować pokornie
            jego zaleceniom. Rodzina to tez pewnego rodzaju twór, organizm, w którym praca
            jednych narządów (oddziaływanie na siebie wzajemne członków rodziny, ich
            przekonania) wpływa na ogólny stan owego organizmu.

            Nie da się leczyć skutków bez jednoczesnego leczenia przyczyn. Musisz wyleczyć
            objawy czyli na bieżąco, dla dobra Twojej córki wprowadzić konsekwencje, zasady,
            w gdy wszystko inne zawiedzie - być może nawet kuratora bo Twoim rodzicielskim
            obowiązkiem (a nie tylko prawem!) jest ochrona jej życia i zdrowia (Ewa52 na
            forum :"Psychologia" dała Ci kilka dobrych wskazówek); jednocześnie musisz
            leczyć przyczyny w ramach terapii rodziny, ale nie na warunkach tj. jak Ty
            chcesz - tylko na warunkach terapeuty, w oparciu o zaufanie do jego kompetencji
            i tego, co robi. To, niestety, pewien rodzaj "zdetronizowania" siebie na pewien
            czas, co na pewno dla nikogo nie jest miłe i przyjemne. A czy ktoś powiedział,
            że leczenie jest przyjemne i nie boli? Inaczej, tj. pisała axela, "lew znow sie
            uwolni. ale potem juz nie bedzie sie cackal tylko od razu Was pozre."

            Jeśli nie będzie zmiany w Twoim myśleniu - nie będzie postępu w terapii i
            sytuacja nie ruszy z miejsca, a co gorsza - może być jeszcze gorzej. Niestety,
            drepczesz w miejscu, wkładając maxymalną energię w owo dreptanie - na własne
            życzenie. Czy zatem wystarczy Ci jej później na konstruktywna pomoc dla swojego
            dziecka?

            • verdana Re: 13 letnia córka została punkiem 17.02.07, 15:56
              Zaczynam rozumieć córkę. Przy takim nastawieniu rodziny też bym starała się
              uciec od niej jak najdalej. Bunt wydaje mi się zrozumiały i powiem wiecej -
              słuszny. I rozumiem też pedagoga - on takze chyba zrozumiał, ze to rodzina, nie
              dziecko wymaga leczenia. Dom, udanie synowie, zamożność - to jeszcze nie dowód,
              ze rodzina jest dobrym środowiskiem wychowawczym. Rodzina , w której nie
              przyjmuje się nieczyich argumentów, tylko trwa przy swoich, nawet kosztem
              dziecka - to już pogranicze patologii.
              Nie córka brnie w bagno, tylko chyba próbuje się wydaostać spod wplywu niczego
              nie rozumiejących dorosłych, którzy nie mają ochoty niczego zmieniać - prócz
              jednej "nieudanej" córki.
              • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem 19.02.07, 09:58
                > Zaczynam rozumieć córkę ........

                obawiam się, że ci się tylko wydaje bo gdybyśmy rozumieli inaczej myślących,
                nie musielibyśmy dyskutować
                dyskusje prowadzi się wówczas, gdy nie rozumiemy problemu do końca
                odnoszę wrażenie, iż próbujesz mnie przekonać, że komputer potrafi myśleć ....
                dziwisz się, że ja nie akceptuje terapii, nazywasz to patologię ale sama nie
                jesteś w stanie zaakcepotwać moich wątpliwości co do proponowanego sposobu
                terapii ......
                oboje jesteśmy dorośli a jednak nie potrafimy opanować wzajemnego szacunku ..
                pamiętaj, prawd jest co najmniej dwie tzn. prawda twoja i moja, na prawdę nikt
                nie ma patentu nawet jazdolniejszy terapeuta

                I rozumiem też pedagoga - on takze chyba zrozumiał, ze to rodzina, nie
                >
                > dziecko wymaga leczenia.

                nie zaprzeczałem, podkreślam jedynie, iż nie zgadzam się z kolejnością tego
                leczenia
                dam więc dobitniejszy przykład - karetka najpierw zabiera rannych z wypadku a
                dopiero potem policja przystepuje do ustalenia przyczyn

                >> Dom, udanie synowie, zamożność - to jeszcze nie dowód,

                może i nie dowód ale wskazówka, iż nie samo wychowanie czy może bardziej ci
                pasujące - braki wychowawcze rodziców mają wpływ na młodego człowieka,

                > ze rodzina jest dobrym środowiskiem wychowawczym, >> w której nie
                > przyjmuje się nieczyich argumentów, >> to już pogranicze patologii.

                masz alternatywy, nie nie masz bo mieć ich nie możesz
                od terapeuty oczekuje nie tyle pouczeń co zrozumienia sytuacyjnego i jak wyżej,
                przyczyny wypadku bada się po udzieleniu pomocy poszkodowanym .......
                czy to zbyt wiele abyś pojęła tak prostą rzecz ?
                • verdana Re: 13 letnia córka została punkiem 19.02.07, 14:07
                  Nie, ty od terapeuty oczekujesz jedynie, ze będzie prowadził terapie tak, jak
                  Tobie to odpowiada. Obawiam sie, ze żaden uczciwy terapeuta na to nie pojdzie.
                  Wydaje mi się, ze terapeuta wykazał własnie bardzo dużo zrozumienia
                  sytuacyjnego, zaczynajac leczenie od Was.
                  • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem 19.02.07, 18:23
                    > Nie, ty od terapeuty oczekujesz jedynie, ze będzie prowadził terapie tak, jak
                    > Tobie to odpowiada

                    tak, nie tyle jak co kogo, bo to ja decyduję, komu potrzebna jest pomoc

                    > Obawiam sie, ze żaden uczciwy terapeuta na to nie pojdzie.

                    to straci zajęcie

                    > Wydaje mi się, ze terapeuta wykazał własnie bardzo dużo zrozumienia
                    > sytuacyjnego, zaczynajac leczenie od Was.

                    a ta, do której był zaangażowany może zdychać w bagnie, prawda ?

                    ach, moja droga, dzisiaj jest bardzo modne powiadamianie opini póblicznej w
                    sytuacjach kryzysowych, że "najbiźsi otrzymali opiekę psychologicznę"
                    i mi nic do tego, kto jej potrzebuje może i powinien korzystać

                    rozpocząłem ten wątek bo sądziłemm iż są ludzie, którzy mają praktyczne
                    doświadczenie, są pełni idei i pomysłów jak wybrnąć z opisanej sytuacji a
                    otrzymuje między innymi od ciebie porady, żem patalogiczny i to ja muszę się
                    leczyć ....., zastanów się kto z nas potrzebuje terapeuty

                    chyba sama widzisz, że nie ma sensu kontynuować ten wątek .............

                    dziękuje wszystkim za zabranie głosu


            • ewag52 Re: 13 letnia córka została punkiem 19.02.07, 18:30
              nie widzę niestety Erneście,żadnych szans.
              My mówimy o jednym, a Ty uparcie mówisz swoje.Człowieku, jak do Ciebie
              przemówić, żebyś zrozumiał!!Jak głośno, żebyś usłyszał?!
              Trochę zaufania i pokory! Na FP, sądziłam jeszcze,że wystarczy Ci kilka
              lżejszych wskazówek, ale tutaj...to beton.
              Ty po prostu NIE PRZYJMUJESZ do wiadomości,że są inne metody,poza tymi, które
              z uporem maniaka powtarzasz.
              Nie chciałam Cię zrażać, ani przestraszyc, ale Tobą człowieku, trzeba ze
              wszystkich sił potrząsnąć.
              To prawda, nie dziwię się,że Wasza córka, ma takie problemy z nawiązaniem
              wspólnego języka.
              NIE DA SIĘ! Rozumiesz? Nie da sie traktowac Waszej córki w oderwaniu od Was.
              I nie jej jest potrzebna pilnie przeróbka, tylko Wam (albo Tobie).
              Piszesz o synach? I już masz gotowa odpowiedź. Normalni, a córka? Czarna
              zwichrowana owca.Każdy człowiek, jest odrębną jednostką. Każde dziecko,ma
              inną konstrukcję psychiczną. To co pomogło Nowakowskiej na nogę, niekoniecznie
              musi pomóc Kowalskiemu.
              Jeżeli, uparty i oporny Erneście nie pochylisz nisko głowy i nie zaufasz
              specjalistom, nie masz co liczyć na cud.
              Jeżeli chociaż nie wypróbujesz tego, czego sie tak obawiasz (a jest czego,bo
              terapia i poznanie prawdy, to nie lody waniliowe), z wielkim żalem stwierdzam,
              nie licz na to,że 13 latka sama się opamięta i z własnej woli, wróci na łono.
              Mnie poza tym uderzyło niemile, jeszcze jedno.Terapeucie płacisz i wymagasz.
              I będziesz płacił, a on za żadne pieniądze, nie zrobi cudu, bez szczerej
              i pokornej pracy rodziców.Czy to "płacę", cokolwiek zmienia?
              Na forum deklarujesz, przyjmowanie krytyki. Nieprawda. To są tylko deklaracje
              werbalne. Nie przyjmujesz.
              Ja, tak to widzę.
              • street_pop Re: 13 letnia córka została punkiem 19.02.07, 22:08
                Ja myślę, że szukanie informacji czy rady na forum nie było Twoim faktycznym
                celem. Dałabym sobie rękę uciąć, że na bieżącym etapie terapii wyszło coś, co
                zaczęło rujnować Twój obraz ojca i obraz Twojej rodziny (a to stało się
                emocjonalnie niewygodne), toteż decyzja: spytam na forum i POSZUKAM
                potwierdzenia dla MOICH argumentów i odczuć. Szukałeś tu sprzymierzeńców,
                którzy poklepią Cie po plecach, jaki Ty jesteś biedny, córka niewdzięczna a Ty
                tak się starasz jej pomóc - sprawa sumienia i tzw. "dobrych intencji" załatwiona.

                Myślę, że nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo stałeś się "czytelny" i
                "rozgryzalny" dla tych, którzy potrafią czytać między wierszami. Piękna forma
                "zrozpaczeni rodzice i dziadkowie", fakty starania się o odpowiedni poziom
                życia, inteligencja czy wyższe wykształcenie (które z pewnością Ciebie dotyczą)
                - to jeszcze nie - inteligencja emocjonalna, bliżej Ci(o zgrozo!) emocjonalnemu
                imbecylizmowi.

                Inteligentni (intelektualnie) ludzie są bardzo trudnymi pacjentami bo potrafią
                inteligentnymi, rzeczowymi argumentami kwestionować stawiane im "zarzuty". Stąd
                bierze się racjonalizacja - taki mechanizm obronny psychiki, którym pokrywa się
                emocjonalne, autentyczne wewnętrznie odczucia bo "nieracjonalnie/racjonalnie
                jest tak czuć" (np. "nieracjonalne jest leczenie rodziny, a nie - córki",
                "nieracjonalne jest płacenie a oni i tak nie leczą jak ja chcę", racjonalnie
                jest zwalić winę na internet, tv, bo "dzieci tyle teraz tego oglądają" - gdyby
                chodziło wyłącznie o tv i siec, to WSZYSTKIE dzieci ładowałyby się w chore
                układy, znajomości i np. gwałciłyby inne dzieci i ćpały). W praktyce oznacza to
                prymat umysłu nad prawdziwymi emocjami i duchem - tymi złymi emocjami przede
                wszystkim. Nie dopuszcza się emocji do głosu i potem bardzo źle się to kończy:
                choroba alkoholowa, depresje, obniżony nastrój, pracoholizm i wiele innych.
                Wszystkie - w jakikolwiek patologiczny sposób - zatuszowane emocje w pewnym
                momencie "wyłażą" w formach, których byśmy nie chcieli doświadczać. Twoja
                racjonalizacja być może będzie sprytna fasadą dla Twoich emocji, argumentem dla
                otoczenia, w którym nie ma znawców problematyki, z którą obecnie się mierzysz.
                Tyle, że to bomba z opóźnionym zapłonem, która kiedyś wybuchnie.

                Nie przyjmujesz żadnej krytyki pomimo swoich deklaracji. Efektem własnej
                niechęci wobec dopuszczenia do świadomości tego wszystkiego, co tu zostało
                napisane będzie kolejna racjonalizacja typu: "internet, różni ludzie, sami
                idioci, nie mają racji". Zawsze znajdzie się 1000 racjonalnych argumentów.
                Świata nie da się pojąć i kształtować wyłącznie racjonalnymi argumentami,
                zasadami "bo tak należy" czy mierzeniem miarą 2 udanych synów - różne są dzieci
                i różnych oddziaływań i wpływów wychowawczych wymagają to Ty powinienieś
                nadążać za dzieckiem a nie ono za Tobą. Człowiek ma jeszcze serce i duszę - i
                jeśli kieruje się wyłącznie umysłem a pozostałych nie dopuszcza do głosu to
                funduje nieszczęście sobie lub/i innym. Kombinujesz jak koń pod górkę a brniesz
                w ślepą uliczkę.

                Ponadto, zapewniam Cię, terapeutę obowiązują zasady etyki zawodowej, nie straci
                on roboty jeśli nie będzie tańczył jak Ty mu zagrasz. Bo to nie on robi z siebie
                zaburzonego człowieka, ale Ty.

                Myślę, że Wasz terapeuta mierzy się dokładnie z tym samym problemem, jaki masz
                (bo ewidentnie masz problem), jak my tutaj, na forum. Tak de facto, to pewnie
                Cię to frustruje bo z kolejnej strony dostałeś te same informacje - tak samo
                niewygodne.

                Myślę sobie, że wcale nie jesteście tak bardzo zrozpaczeni sytuacją Waszej
                córki, jak deklarujecie. Gdyby tak było - Wasz udział w terapii byłby
                bezdyskusyjny i aktywny (psychicznie a nie tylko fizycznie). Sądzę, ze musi się
                jeszcze stać wiele złego żebyś przejrzał na oczy - najwidoczniej jeszcze nic tak
                bardzo dramatycznego się nie stało choć wcale nie jestem pewna, czy również
                wówczas, gdy byłyby próby samobójcze czy przedawkowanie narkotyków - Twoja
                "ambicja" i poglądy się zmienią.

                "Głowa rodziny" to w moim odczuciu lider pełną gębą. A prawdziwy lider
                zabezpiecza straty i rozwiązuje źródło problemu w zarodku. Na razie nie
                uczyniłeś żadnej z tych rzeczy. Zamiast tego dyskutujesz na forum wyrywając z
                kontekstu konkretnie wszystkie zdania i wypowiedzi zagrażające Twojemu ego i
                starasz się udowadniać wszystkim że nie mają racji - bezskutecznie zresztą, jak
                sam widzisz.

                Jeśli kiedykolwiek miałbyś mieć pretensje za dalsze losy Twojego dziecka, to
                będziesz musiał mieć pretensje do siebie. Bo nie robisz nic, by jej pomóc poza
                "technicznym zaangażowaniem". Jesteś odpowiedzialny za 13-latkę (dziecko!),
                która ma z Wami duży problem a z którym sama sobie nie poradzi - to Waszym
                zadaniem jest ją wyciągnąć a nie jej - by się w coś nie wpakować. Bo ma tylko 13
                lat.

                "Jeżeli, uparty i oporny Erneście nie pochylisz nisko głowy i nie zaufasz
                specjalistom, nie masz co liczyć na cud." - napisała ewag52

                Czy jak będzie leżała podłączona do respiratora w szpitalu, to czy wówczas
                będziesz liczył na cud?
                • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem 20.02.07, 17:57
                  street_pop napisał:

                  > Ja myślę, że szukanie informacji czy rady na forum nie było Twoim faktycznym
                  > celem.

                  tak, masz rację, tu trafiłaś w 10 ale jest to jedyny celny strzał

                  przed laty Marek Piwowski zrobił wspaniały film, napewno nie pamiętasz bo
                  jesteś za młoda, nazywał się REJS, nie będę ci go opowiadał ale epilog był
                  taki - odtwórcy ról gadali aż zalała ich woda
                  nie obrażaj się ale twoja przemowa właśnie tamto mi przypomina

                  > Twojej rodziny (a to stało się
                  > emocjonalnie niewygodne), toteż decyzja: spytam na forum i POSZUKAM
                  > potwierdzenia dla MOICH argumentów i odczuć.

                  nic bardziej mylnego, dziwisz się, że mam takie kłopoty z uznaniem tzw.
                  autorytetów, nie uznaje żadnych autorytetów

                  > Szukałeś tu sprzymierzeńców,
                  > którzy poklepią Cie po plecach, jaki Ty jesteś biedny

                  nigdy nie szukam sprzymierzeńców a klepania po plecach panicznie nie cierpię,
                  jestem indiwidualistą ale czasami warto posłuchać co myślą inni i porównać
                  różne szkoły, nie ma różnicy, uczą tego samego pod każdą szerokością
                  geograficzną

                  > Myślę, że nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo stałeś się "czytelny" i
                  > "rozgryzalny" dla tych, którzy potrafią czytać między wierszami.

                  tym potwierdzasz tylko moje przekonanie, że nic nie wyczytałaś miedzy tami
                  wierszami, że moja niechęć do tzw. psycho-terapii jest jaknajbardziej
                  uzasadniona

                  > niechęci wobec dopuszczenia do świadomości tego wszystkiego, co tu zostało
                  > napisane będzie kolejna racjonalizacja typu: "internet, różni ludzie, sami
                  > idioci, nie mają racji".

                  ależ dokładnie to samo ty powtarzasz w sensie - winna jest rodzina, to
                  patologia rodzinna, nie przyjmujesz absolutnie do wiadomości, że mogą być i
                  inne przyczyny ale jak możesz przyjąć co innego, skoro trzymasz się kurczowo
                  tylko tego co wyczytałaś z książek na uczelni, a gdzie twoje życiowe
                  doświadczenie, gdzie twoja trzeźwa ocena sytuacji, gdzie twoja kraeatywność,
                  nie ty pakujesz wszystkich do jednego wora - winna jest rodzina i basta

                  > Jeśli kiedykolwiek miałbyś mieć pretensje za dalsze losy Twojego dziecka, to
                  > będziesz musiał mieć pretensje do siebie.

                  ależ oczywiste i ja nie mam najmniejszego zamiaru ciebie ani nikogo innego
                  za to obwiniać

                  > Czy jak będzie leżała podłączona do respiratora w szpitalu, to czy wówczas
                  > będziesz liczył na cud?

                  och, od takiego epilogu jestem bardzo daleko, jej wybryku nie widzę aż w tak
                  czarnych kolorach, przejęła to chyba w genach po dziadku - pod koniec lat 60-
                  był aktywnym hippi na zachodzie ale zastopował na haszu, który jest dziś już
                  szanowanym emerytem
                  co ty moja droga możesz wiedzieś na ten temat, próbowałaś kiedyś być naćpana ?

                  pozdrawiam


                  • ewag52 coś mi tu nie pasi 20.02.07, 21:10
                    żałosny jesteś, ale Ci nie wierzę.
              • nchyb Re: 13 letnia córka została punkiem 20.02.07, 07:31
                > nie widzę niestety Erneście,żadnych szans.
                > My mówimy o jednym, a Ty uparcie mówisz swoje.Człowieku, jak do Ciebie
                > przemówić, żebyś zrozumiał!!Jak głośno, żebyś usłyszał?!
                Ewag52, perły przed wieprze. Cokolwiek nie napiszesz, Ernest wie leiej. Córka
                jest punkiem, jest zla. Psycholog powinien jej dać cudowny ek, zastosować wobec
                niej teraę, tak, żeby odmieniona uleczona wróciła do porządnego normalnego
                domku z porządnymi rodzicami i porządnymi normalnymi braćmi.

                A ten nie chce. To się go zwolni i już, bo Ernest nie chce rozwiązania
                problemu, ale uznania crki za tą złą, która się z kręgu porządnej normanej
                rodziny wyłamuje. Czyli powtórzę jeszcze raz, erły przed wieprze, cokolwiek nie
                napiszesz, nie warto. Jeżeli nie będzie to to czego oczekuje autor wątku...
                • ewag52 Re: 13 letnia córka została punkiem 20.02.07, 08:01
                  masz rację, Nchyb.
                  • verdana Re: 13 letnia córka została punkiem 20.02.07, 10:02
                    I nie dawajcie już zadych rad. Z tego opisu wylania sie tak patologiczny obraz
                    rodziny i ojca, ze może córka po prostu wie co robi. Moze to jedyny sposób, aby
                    wyrwała sie z patologii i miała troche normalnego życia. Życzę powodzenia.
                    • street_pop Re: 13 letnia córka została punkiem 20.02.07, 10:13
                      Masz rację, Verdano. Chyba co mogłam napisać i poradzić to poradziłam, podobnie
                      jak pozostali. Reszta należy do Ernesta.
                • street_pop Re: 13 letnia córka została punkiem 20.02.07, 10:11
                  nie widzę niestety Erneście,żadnych szans.
                  > My mówimy o jednym, a Ty uparcie mówisz swoje.Człowieku, jak do Ciebie
                  > przemówić, żebyś zrozumiał!!Jak głośno, żebyś usłyszał?!
                  Ewag52, perły przed wieprze. Cokolwiek nie napiszesz, Ernest wie leiej. Córka
                  jest punkiem, jest zla. Psycholog powinien jej dać cudowny ek, zastosować wobec
                  niej teraę, tak, żeby odmieniona uleczona wróciła do porządnego normalnego
                  domku z porządnymi rodzicami i porządnymi normalnymi braćmi.

                  A ten nie chce. To się go zwolni i już, bo Ernest nie chce rozwiązania
                  problemu, ale uznania crki za tą złą, która się z kręgu porządnej normanej
                  rodziny wyłamuje. Czyli powtórzę jeszcze raz, erły przed wieprze, cokolwiek nie
                  napiszesz, nie warto. Jeżeli nie będzie to to czego oczekuje autor wątku...
                  • ernest31 Re: 13 letnia córka została punkiem 21.02.07, 18:44
                    pisałem, iż kontynuowanie wątku nie ma chyba sensu a to z dwuch powodów:
                    temat jest poważny a tu ci tzw. eksperci mają tylko jedną radę:
                    - jesteś erneście skończonym, patalogicznym idiotą i albo słuchasz co mówimy
                    albo idź do diabła, no ale może patologiczni potrzobują właśnie więcej
                    poświęconej im uwagi bez uciekania się do uwypuklania ich patologii
                    - jestem uparty, wierzę tylko i wyłącznie w to co jest sensowne ale
                    niezależnie od tego, moim oporem lubię pobudzać do dyskusji, bo tylko radykalne
                    kontry wywołać mogą trochę emocji

                    "złości się ten, co nie ma nic do przekazania"

                    • ewag52 "złościć się", może każdy... 21.02.07, 22:03
                      kontynuowanie wątku, może nie mieć sensu, nie tylko z tych powodów.
                      Złość, jest emocją znaną jak sama ludzkość, a zagranie, było nieuczciwe.
                      Nieuczciwe w samym założeniu, do czego przyznałeś sie , na koniec.
                      Poza tym na wątki, reagują, niekoniecznie tzw eksperci,ale i osoby,które
                      chcą cos przekazac w oparciu o własne wiadomości i doświadczenia.
                      Nie wiem, jak inni, ale odniosłam wrażenie,że oczekujesz Erneście pomocy.
                      Podpis pod postem również o tym świadczył.
                      Czy nie byłoby uczciwiej, gdybys po prostu, zadeklarował, chęć dyskusji?
                      Dyskusji, na temat różnych sposobow wyjścia z niecodziennej sytuacji.
                      -----------------------------------------
                      >-jestem uparty,wierzę tylko i wyłącznie w to co jest sensowne ale
                      >niezależnie od tego,moim oporem lubie pobudzac do dyskusji,bo tylko radykalne
                      >
                      >kontry wywołac moga troche emocji
                      --------------------------------------

                      sensowne, czyli takie, które Ty uznasz za sensowne.
                      istotnie, oporem pobudziłeś...ale czy do dyskusji?
                      Twój post, nie wskazywał na takie intencje.
                      Wiele osób, przejęło sie Twoja sytuacją i szukaniem wskazówek, a Ty
                      ich zwyczajnie podpuszczałes.
                      Czujesz sie zapewne lepiej,że zachowałeś swoja kulturalną pozę.
                      Niektórych natomiast, poniosło.
                      Cieszy mnie jednak- pomimo wszystko- fakt,że uznałes swoją sprawe,za bagatelną.
                      Patologia Erneście, to nie tylko pijaństwo, burdy i niepełna rodzina.
                      Są jeszcze inne formy (znacznie trudniejsze), do których uczestnicy, nie
                      potrafia sie przyznac.Zaliczamy do nich, m.inn.poczucie własnej nieomylności.
                      • linka9 Erneście, 22.02.07, 00:10
                        nie wiem, czy jeszcze czytasz ten wątek, ale - zważywszy na Twoją inteligencję i
                        poważne podejście do sprawy - wierzę, że nie zachowasz się, jak dzieciak
                        obrażony zabierając swoje zabawki. To nie ten poziom przecież...

                        Jesteś na pewno rodzicem mającym dobre chęci, dla którego dom jest ważny.
                        Wyobraź więc sobie (to chyba potrafisz?), że masz 3 dzieci: 2 to zdolne,
                        ułożone, bezproblemowe, trzecie - lekko autystyczne. I nie możecie dać sobie
                        rady z tą trzecią latoroślą. Wynajmujecie pedagogów, psychologów i okazuje się,
                        że .. dalej z dzieckiem są problemy. Ma kłopoty w szkole, w domu jest agresywne.
                        Ktoś z fachowców chce Was nauczyć, jak NA CO DZIEŃ postępować z takim dzieckiem,
                        ale odpowiedź jest jedna: NIE (bo wina przecież leży po stronie dziecka). My
                        jesteśmy dobrzy, wspaniali (wszystkowiedzący?). Zmieńcie nam córkę! Żądacie, aby
                        kilka spotkań w miesiącu z fachowcem wyprowadziło dziecko na prostą, bez Waszego
                        zaangażowania, udziału i ...pogłębienia wiedzy oraz zmiany nawyków. A tu życie
                        jest brutalne, cuda zdarzają się rzadko...

                        Dzieci generalnie dzielą się na te bezproblemowe (i dotyczy to zarówno
                        zachowania, jak i zdrowia), całkiem przeciętne i te, które zawsze problemy
                        sprawiają, bez względu na to, jak będziemy z nimi postępować i jak cudowni (w
                        naszym odczuciu) jesteśmy.Chodzi jednak o to, aby te problemy minimalizować i
                        wyprowadzić dzieciaka na prostą. I tylko dobry fachowiec (książki) jest nas w
                        stanie nauczyć, jak być rodzicem TAKIEGO dziecka. Czy również odmawiałbyś
                        udziału w nauce, jak ćwiczyć z dzieckiem z porażaniem mózgowym, tylko dlatego,
                        że wcześniej udało Ci się wychować 2 wysportowanych młodzieńców, bez pomocy
                        specjalistów? Przecież Ty się znasz na ćwiczeniach! Będziesz więc z oślim uporem
                        stosował te ćwiczenia i metody, które wypróbowałeś od lat, bezskutecznie w tym
                        ostatnim przypadku??? A terapia to nie tylko "prostowanie" Ciebie, ale nauka
                        różnych reakcji,zachowań, których wcześniej nie miałeś okazji (powodów), aby
                        wypróbować.

                        Powyższe przykłady są oczywiście przesadzone, ale taki musi być na początku Twój
                        sposób podejścia do sprawy. Z czasem sam zobaczysz drugie dno:)

                        I jeszcze jedno, kiedyś jeden z psychologów mądrze napisał, że dzieci z rodzin
                        toksycznych (niech będzie mniej dosadnie: nie zdających sobie sprawy z istoty
                        rzeczy) dzielą się na te spokojne, nie sprawiające problemów, z pokorą znoszące
                        swój los i ... lądujące potem w wariatkowie (czyt. u odpowiedniego specjalisty)z
                        problemami emocjonalnymi na całe życie oraz na krnąbrne dusze, które dość szybko
                        lądują pod mostem.


                        ernest31 napisał:

                        > a tu ci tzw. eksperci mają tylko jedną radę:
                        > - jesteś erneście skończonym, patalogicznym idiotą i albo słuchasz co mówimy
                        > albo idź do diabła, no ale może patologiczni potrzobują właśnie więcej

                        Ta reakcja wystawia Ci jednoznaczne świadectwo w oczach psychologa. Jakie?
                        Zapytaj fachowców w rzeczywistym świecie, nie na forum:(
                        • ernest31 Re: Erneście, 22.02.07, 11:47
                          > Dzieci generalnie dzielą się na te bezproblemowe

                          nic nowego ani odkrywczego


                          > I jeszcze jedno, kiedyś jeden z psychologów mądrze napisał,

                          tylko jeden był mądry ?

                          > Ta reakcja wystawia Ci jednoznaczne świadectwo w oczach psychologa. Jakie?
                          > Zapytaj fachowców w rzeczywistym świecie, nie na forum:(

                          właśnie mi się odechciało, szanowanie poglądów innych musisz moja droga zacząć
                          od siebie, szkoła i dyplomy nie dają żadnej gwarancji na jedyną prawdę bo prawd
                          jest wiele, mogą jedynie wskazywać, że więcej przeczytałaś książek traktujących
                          problemy psychologiczne, psychologia to nie matematyka, w niej nie ma 2+2 to 4,
                          w psychice są sytuacje, do których można próbować dopasować wiedzę wyniesioną z
                          książek ale bez złudzeń, iż musi wyjść z tego 4, jeśli to pojmiesz, możemy
                          wymieniać poglądy, w każdym innym przypadku to bezpłciowa dyskusja, to bełkot
                          zalewany przez wodę i wystarczy mi tego co tu już napisano

                          myślę, że się zrozumieliśmy
                          • ewag52 Re: Erneście, 22.02.07, 13:13
                            >...to bełkot
                            >zalewany przez wodę...

                            ---------------------------
                            całkowicie się zgadzam!
                            plus przekonanie o własnej nieomylności i dyskredytowanie osób,
                            które widzą to inaczej.
                            Nie tylko z książek Erneście, nie tylko!
                            Szukaj nadal pomocy i angażuj takie osoby, które zechcą się podporządkować
                            Twojej wizji prawdy.
                            ps.
                            wyobrażam sobie Ciebie u lekarza.
                            Podejrzewam,że oczekiwałbyś od niego, tylko blankietu z pieczątką i podpisem.
                            Co do leczenia, musiałby się zgodzic z warunkami pacjenta.
                            Co on tam wie, z książek...
                            To nie jest beton. To żelazobeton.

                            >myślę,że się zrozumieliśmy
                            --------------------------------
                            źle myślisz.
                          • linka9 Re: Erneście - to nie my mamy problem, 23.02.07, 01:04
                            to Ty prosiłeś o radę, więc ją dostałeś (a że nie po Twojej myśli ...)

                            ernest31 napisał:
                            >w każdym innym przypadku to bezpłciowa dyskusja

                            Innymi słowy, od Twojego "nie" kłopotów z córką nie ubyło...

                            P.S. Zgrabnie wybierasz, z tekstu, co chcesz;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka