Dodaj do ulubionych

babcine stare metody

16.07.07, 15:48
Blagam o porade.Jestem matka dwoch synow w wieku 15 i 16 lat z pierwszego
malzenstwa.Dobrze wiem jak wychowywac dzieci.Teraz mam 5 miesieczna corke z
drugim mezem.Moj maz czesto slucha swojej mamusi w kwestii wychowania i
karmienia i mi radzi.Nie raz kloce sie z nim o to bo nie zawsze stare metody
sa dobre.Teraz wymyslil sobie zeby naszej 5 miesiecznej corce dac kosc z
ugotowanego kurczaka (tak powiedziala jego mama) do ssania,aby dziaselka ja
nie bolaly bo ma dwa zabki.Ja stwierdzilam ze od tego sa gryzaczki, a tak
malemu dziecku kosci sie nie daje.Czy mam racje?
Obserwuj wątek
    • justyna_dabrowska Re: babcine stare metody 16.07.07, 16:08
      Ma Pani rację. Jeśli chodzi o wiedzę na temat zywienia dzieci wiele się
      zmieniło w ciągu ostatnich 30 lat - wiemy na przykład o wiele więcej na temat
      tego jakie produkty szkodzą dzieciom, alergizują itp. Dlatego tak ważne jest
      przestrzeganie kalendarza zywienia . Mozna to powiedziec babci w delikatnej
      formie - że wykryto iz kurczaki (mozna powiedzieć dyplomatycznie "Dzisiejsze
      kurczaki") potrafią alergizować małe dzieci i po co narażać dziecko na takie
      ryzyko...

      Powodzenia
      JD
      • Gość: titta Re: babcine stare metody IP: *.botany.gu.se 19.07.07, 11:53
        Tyle, ze to prawda z tymi dzisiejszymi kurczakami: chowane na paszy z
        antybiotykami, czesto tez hormonami; slonca nie wizialy. Doroslym moga
        szkodzic, a co dopiero dzieciom...
    • saskiaplus1 Re: babcine stare metody 17.07.07, 10:53
      Kiedyś dzieci dostawały takie "gryzaki" (kość z kurczaka czy skórka chleba), bo
      nie było innych. Tak jak pranie robiło się w rzece (a w nowocześniejszej formie:
      na tarze), bo nie było pralek automatycznych. Chodziło się pieszo (i boso), bo
      nie było samochodów (i butów). Spytaj męża, czy chce do tego wracać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka