9-latka jak tornado

08.08.07, 02:39
Mam dwie córki,9 i 12 lat.Młodsza jest okropną bałaganiarą,potrafi zrobić
bałagan dosłownie wszystkim.Wywala ubrania z szaf,rozpakowuje pochowane
rzeczy,układa wieże z kaset video,wszystko rozlewa,jak chce wyciągnąć jedną
zabawkę z kosza,to wywala całą resztę obok,ostatnio nawet wyrwała półkę w
łazience,podobno chciała tam naszego kota wsadzić.Dodam jeszcze,że mamy małe
mieszkanie,buduje się nam teraz większe,dziewczynki będą tam miały osobne
pokoje,teraz są razem i starsza się buntuje i nie chce po Justynie sprzątac,bo
za dwie godziny znowu będzie to samo,kiedy rozmawiam z Justynką dlaczego tak
robi,to albo się wypiera,albo mówi,że nie wie.Nie mogę wziąść ich na
przetrzymanie,bo było tak już w grudniu przed mikołajem i mój teść sprowadził
mi policję,miałam sprawę w sądzie o zaniedbywanie dzieci,bo nie sprzątam.Teraz
płaczę i sprzątam,układam,od nowa pakuję zimowe czapki,szaliki i
buty,wycieram plamy po kakale i wkładam szklanki i garnki do szafek i żyć mi
się nie chce.Dodam jeszcze,że byłam z nią w poradni
psychologiczno-pedagogicznej bo ma problemy z nauką,nie stwierdzono żadnych
zaburzeń,ale wydano opinię,że będzie lepiej jak pozostanie w 2-giej klasie.Ja
już nie wiem co mam robić,proszę o pomoc,bo jak tak dalej będzie to wyląduje u
psychiatry i nawet nie cieszy mnie to nowe mieszkanie,bo Justyna je zdemoluje.
    • scher Re: 9-latka jak tornado 08.08.07, 08:52
      hiacynta333 napisała:

      > płaczę i sprzątam, układam,od nowa pakuję zimowe czapki,szaliki i
      > buty, wycieram plamy po kakale i wkładam szklanki i garnki do
      > szafek

      Dlaczego ty to robisz, a nie córka? Jeżeli dziecko nie ponosi
      żadnych konsekwencji swojego bałaganiarstwa, to jasne jest, iż nie
      zmieni zachowania. Stosujesz jakieś kary, nagrody - coś więcej
      oprócz ciągłego utyskiwania i płaczliwej, cierpiętniczej miny?
      Potrafisz od córki - z całkowitym spokojem i żelazną konsekwencją -
      wyegzekwować posprzątanie bałaganu, jakiego narobiła?

      Być może wasza rodzina wymaga naprawdę specjalistycznej pomocy. Ten
      teść, który wzywa policję, bo w domu jest bałagan... Hm...
      • milana7 Re: 9-latka jak tornado 08.08.07, 11:49
        scher napisał:

        > hiacynta333 napisała:
        >
        > > płaczę i sprzątam, układam,od nowa pakuję zimowe czapki,szaliki i
        > > buty, wycieram plamy po kakale i wkładam szklanki i garnki do
        > > szafek
        >
        > Dlaczego ty to robisz, a nie córka?

        Bo ją do tego zmusiła presja społeczeństwa, nie zauważyłeś? Kobieta
        jest zastraszona, jej prawidłowe reakcje na problemy wychowawcze
        piętnowane przez teścia, policję, sąd...

        > Jeżeli dziecko nie ponosi
        > żadnych konsekwencji swojego bałaganiarstwa, to jasne jest, iż nie
        > zmieni zachowania. Stosujesz jakieś kary, nagrody

        Dołączam się do pytania. Ale zauważ, że podobnych problemów nie ma
        ze starszą córką. Zachowanie młodszej nie musi w żaden sposób
        wynikać z błędów wychowawczych.

        > - coś więcej
        > oprócz ciągłego utyskiwania i płaczliwej, cierpiętniczej miny?
        > Potrafisz od córki - z całkowitym spokojem i żelazną konsekwencją -
        > wyegzekwować posprzątanie bałaganu, jakiego narobiła?

        Wydaje mi się, że z jej wypowiedzi jasno wynika, że potrafi od
        starszej, a od młodszej już nie.

        > Być może wasza rodzina wymaga naprawdę specjalistycznej pomocy.

        Też tak uważam. Przy czym zdaję sobie sprawę, że o taką pomoc nie
        jest łatwo. Mało to niekompetentnych nauczycieli, psychologów,
        sądów? Na szczęście nie wszyscy tacy są, tylko trzeba w sobie
        znaleźć siłę, żeby tej pomocy jednak poszukać.

        > Ten
        > teść, który wzywa policję, bo w domu jest bałagan... Hm...

        Ech... Jak matka ma z dzieckiem kłopoty, to trzeba jej dowalić, no
        nie? :( Takich ludzi jest niestety sporo, w dodatku najczęściej są
        przekonani, że robią to dla czyjegoś dobra :(
        • scher Re: 9-latka jak tornado 08.08.07, 14:24
          milana7 napisała:

          > jest zastraszona, jej prawidłowe reakcje na problemy wychowawcze
          > piętnowane przez teścia, policję, sąd...

          Dlaczego wpuszcza teścia do domu? Po takiej akcji nie powinien mieć
          prawa wstępu. A jak wejdzie wbrew woli - to policja.
          • milana7 Re: 9-latka jak tornado 08.08.07, 15:07
            scher napisał:

            > Dlaczego wpuszcza teścia do domu? Po takiej akcji nie powinien
            > mieć prawa wstępu. A jak wejdzie wbrew woli - to policja.

            Hehe, opisałabym Ci, że ja bym tak właśnie zrobiła, gdyby nie taki
            mały szczegół, że zabroniłam swojemu teściowi wstępu do mojego domu
            jakieś 10 lat temu... I dobrze mi z tym. Mojej rodzinie także. Z
            moim mężem może się spotykać, proszę bardzo, jeśli tylko mąż także
            wyrazi na takie spotkania ochotę. Ale nie w moim domu.

            Ale nie ośmieliłabym się radzić czegoś takiego innej osobie, której
            nie znam, nie znam jej sytuacji, układów rodzinnych, zdania męża na
            ten temat itd. Poza tym teść jest tak naprawdę tylko fragmentem jej
            problemów. Nie wiemy jak dużym. Poczekajmy z radami aż napisze coś
            więcej.
    • milana7 Re: 9-latka jak tornado 08.08.07, 11:58
      Nie wiem, czy to to, ale problemy masz te same, to i te same
      działania powinny Ci pomóc. Przeczytaj uważnie te artykuły, nie
      zniechęcaj się po pierwszym czy drugim:

      www.awans.net/strony/adhd.html#adhdlinki
      www.misjanadziei.org.pl/adhd/
      Do psychologa udaj się ponownie, tylko do innego, mądrzejszego. To
      są tylko ludzie, są różni. W końcu znajdziesz takiego, który mądrze
      pomoże. Tobie i dziecku.

      Do psychiatry może też, ale tu trzeba wybierać jeszcze ostrożniej.
      To musi być psychiatra dziecięcy, najlepiej specjalizujący się w
      nadpobudliwości i zaburzeniach zachowania. Obowiązuje tajemnica
      lekarska, bez Twojej zgody np. szkoła się o niczym nie dowie. A w
      razie kolejnych spraw masz dowody w postaci opinii i diagnoz, że nie
      zaniedbujesz problemu. Z Twojego postu wnioskuję, że pójście do
      psychiatry uważasz za coś strasznego, za jakąś straszliwą
      konsekwencję czegoś co Ty albo Twoja córka robi źle. Mam nadzieję,
      że zmienisz podejście, choć wiem że to niełatwe. Psycholog i lekarz,
      jest po to, żeby pomagać, a nie za karę...
      • justyna_dabrowska Re: 9-latka jak tornado 08.08.07, 15:50
        Być może dziecko cierpi na ADHD ale trudno wyrokować po jednym liście. Na pewno
        trzeba poszukac pomocy - wykwalifikowanego doradcy rodzinnego lub
        psychoterapeuty (z certyfikatem).
        Nie ma sensu pytanie dziecka DLACZEGO dziecko coś zrobiło, bo dziecko na ogół
        nie wie. Dorosły zresztą też nie zawsze...
        Jest sens ustalić wraz z dzieckiem reguły - najlepiej dwie, trzy nie więcej na
        raz a potem z żelazna konsekwencją egzekwowac przestrzeganie tych reguł. Na
        przykład mówimy że każdego wieczora Justynka sprząta po sobie to czym sie
        bawiła. ma na to pól godziny. Mozna właczyć dzwoniacz. Jeśli nie posprząta,
        chowamy te zabawki np na miesiąc. W miejscu dla niej niedostepnym. Oczywiście
        można to zrobić wtedy gdy mamy pewność że dziecko wie co to znaczy sprzątac i
        umie to samo zrobić - ze ktos je przedtem tego nauczył. Najlepiej jesli
        korygowanie złych nawyków odbywa się we wspólpracy z terapeuta, kóry wspiera
        rodziców w tej niełatwej roli...
        Pozdrawiam
        JD
        • milana7 Re: 9-latka jak tornado 09.08.07, 12:14
          justyna_dabrowska napisała:

          > Być może dziecko cierpi na ADHD ale trudno wyrokować po jednym
          > liście.

          Oczywiście, że tak. Nawet lekarz psychiatra zajmujący się dokładnie
          tym problemem nie zrobi tego na pierwszym spotkaniu, a dopiero po
          dokładnym wywiadzie z rodziną, nauczycielami i samym dzieckiem.
          Niemniej jednak uważam, że warto propagować wiedzę na ten temat
          wśród wszystkich wychowawców dzieci, które sprawiają podobne
          problemy. Konsekwencja i dostosowanie wymagań do możliwości dziecka
          służą dobrze każdemu wychowankowi, tyle, że w przypadku dziecka
          nadpobudliwego są szczególnie ważne.

          Także uważam, że warto propagować metody postępowania z takimi
          dziećmi, nawet jeśli nie chodzi o diagnozę.

          Pomijając już fakt, że przecież skoro 3% dzieci ten problem dotyczy
          (a nawet do 10% jest na pograniczu), to oznacza, że problem
          występuje mniej więcej u jednego dziecka na każdą klasę szkolną w
          stopniu wymagającym pomocy psychologicznej. Czy rzeczywiście aż tyle
          dzieci znajduje tę pomoc? Proszę zapytać pierwszego lepszego
          nauczyciela, ilu uczniów z ich szkoły ma postawioną taką właśnie
          diagnozę. Widać więc wyraźnie jak wiele dzieci i ich rodziców, a
          także nauczycieli, męczy się, nie wiedząc nawet co może być źródłem
          ich problemów.

          > Na pewno
          > trzeba poszukac pomocy - wykwalifikowanego doradcy rodzinnego lub
          > psychoterapeuty (z certyfikatem).

          Ale jak to zrobić, tutaj w Polsce? Zwłaszcza jeśli nie jest się
          zamożnym? Rejonizacja, długi czas oczekiwania, brak praktycznej
          pomocy (zalecamy terapię, zajęcia, ale my nie organizujemy), bardzo
          ogólnikowe i niezrozumiałe zalecenia to najczęstsze doświadczenia
          rodziców, którzy się już decydują pomocy szukać...
Pełna wersja