Gość: greygoose
IP: *.centertel.pl
19.08.07, 14:34
Witam,
ostatnio moja 2-letnia córka podczas pobytu na plaży zapytała mnie "kto to
tata?". Obserwowała jakiś czas rodzinę obok nas i zabawy taty i trochę
starszego od mojej córki - chłopczyka. Wołał "tata" i stąd powstało pytanie.
Obawiałam się tego juz w połowie ciąży kiedy to zostałam sama z całym
zagadnieniem życia w pojedynkę z dzieckiem. Od początku staram się nie
reagować złośliwie, "dołująco" na temat braku mężczyzny w domu i ojca dla
małej. Nie stosuję tematu taty jako tabu. Po prostu jest tak i już. Nie chcę
aby miała złe skojarzenia, choć ja je siłą rzeczy mam.
Nie wiem czy dobrze robię, ale odpowiedziałam córci że tata to jak mama, tyle
że nie jest kobietą tylko mężczyzną (córka odróżnia doskonale płeć i bardzo
ciągnie do towarzystwa mężczyzn z mojej rodziny, do wujka, dziadka).
Za krótką chwilę pojawiło sie kolejne pytanie "dlaczego mamusiu nie ma taty?"
Wybrnęłam z sytuacji odpowiedzią że nie wszystkie dzieci mają tatę, ale może
kiedyś my też będziemy mieć. No i na tym się skończyło, jak na razie.
Może któraś z mam była w podobnej sytaucji? Jak sobie wtedy radziłyście z
kolejnymi coraz to trudniejszymi pytaniami?
Dodam tylko że nie chcę kłamać, że tata wyjechał albo nie żyje. Bo żyje, tylko
nie interesuje się od początku. Nie chcę też wzbudzać w córce nienawiści w
stylu że "faceci to są be" bo zniszczę jej własną ocene w przyszłości.
Pozdrawiam
Dorota