wabika
02.10.07, 12:54
Witam!
Proszę mi poradzic co mam robic i jak postepować żeby nie skrzywdzić
psychicznie dziecka i żeby dać jej dobry poczatek zycia.....
Dużo się naczytałam o kontaktach ojca z córką, że to fundament na
przyszłość itd, ale niestyty u mnie jej inaczej.....mój mąż nie ma
czasu, a jak go ma to nie zabiega o kontakty z córą, a jak my mamy
tzw "ciche dni" to również nie zwraca uwagi na małą.....Dochodzi do
tego że córa np. płacze przez calą drogę w aucie jak mąż wiezie ja
sam do żłobka, ale jest tez tak że ona mówi cos do męża a ten nie
zwraca na nią uwagi, a mi obok serce sie kraje i jest mi przykro.
Mąż nie przeczytał dziecku chyba jeszcze żadenej bajki na dobranoc,
nie potrafi się z nia bawić - taki juz jest zimny i nie potrafi
okazać uczuć.....ale prosze mi poradzić co mam tłumaczyc córce,
kiedy ona coś do niego mówi, coś mu pokazuje a on nie reaguje -
tłumaczyć że tatus jest zmeczony, zły, nie ma czasu czy odwracac jej
uwagę, chociaż czasmi mi się łza w oku kręci. Udawać że wszystko
jest wporządku, czy powiedzieć że tata jest np. teraz zły. Wiem że
on ją kocha i chciałbym żeby to wiedziała, mówic jej o tym?....jak
pewnie wynika z tego tekstu miedzy nami jest raz lepiej, raz gorzej
ale nie chce żeby mała cierpiała, ona ma juz dwa lata i obawiam sie
że niedługo zacznie rozumieć, nie chciałabym żeby tez odwróciła sie
od taty....prosże podpowiedziec.....dziękuję