Dodaj do ulubionych

2,5 roku a nauka czytania?

09.04.08, 08:24
Witam. Jestem mamą żywiołowego 2,5- latka. Synek zaczął mówić
pełnymi zdaniami jak miał półtora roku. Teraz zna większość marek
samochodów (ROZPOZNAJE JE PO ZNACZKACH I KSZTALTACH), umie liczyć do
10 i rozróżnia wszystkie kolory. Jest obecnie na etepie DLACZEGO?
Lubi oglądać ze mną książeczki, ale zauważyłam, że od jakiegoś czasu
interesuje się słowami i literkami. Chciałabym rozpocząć z nim naukę
czytania, ale nie wiem, jaka metoda będzie najlepsza.
Czytałam, żeby pisać na kartkach wyrazy sylabami(najpierw
podstawowe) i dopasowywać z dzieckiem do ludzi czy też
przedmiotow.Nie wiem natomiast jak pisać wyrazy. Czy mają to być
dzużę czy małe litery? Proszę o radę i pozdrawiam. JC
Obserwuj wątek
    • Gość: mama Re: 2,5 roku a nauka czytania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 10:47
      skup się na dziecku i na tym czym się interesuje, odpowiadaj na
      pytania i idź za jego zainteresowaniami. Dlaczego chcesz już go
      uczyć czytać? Do czego to mu się teraz przyda? Jeśli jest dzieckiem
      inteligentnym i zdolnym sam do wszystkiego dojdzie! Daj mu szanse na
      naturalny rozwój umiejętności! Dziecko w tym wieku uczy się przede
      wszystkim przez zabawę i nie trzeba czegokolwiek przyspieszać.
    • gacusia1 Re: 2,5 roku a nauka czytania? 09.04.08, 22:30
      Ja tez uwazam,ze to za wczesnie.Ostatnio natknelam sie na artykul w
      ktorym podkreslono,ze obojetnie czy dziecko uczymy czytac w wieku
      roczku,czy 5 lat,ono w pierwszych klasach szkoly podstawowej czyta
      tak samo,jak inne dzieci.
      Baw sie literkami.Fajnie,za synek ma taka pamiec.Ucz go
      wierszykow,piosenek a czytanie zostaw na pozniej.
      • alekscyman Re: 2,5 roku a nauka czytania? 10.04.08, 09:06
        Witam i dziękuję za zainteresowanie. podjęłam problem nauki czytania
        ponieważ synek sam zaczął sie tym interesować. Wychowuję go
        bezstresowo i rozwijam zainteresowania. Sama dużo czytam i dziecko
        też interesuje się książeczkami, które są w jego życiu od samego
        początku. Większość wierszyków zna na pamięć (całą Lokomotywę J.
        Tuwima) teraz zaczął pytać co znaczą słowa, a nie o obrazki.
        Wiem, ze to może być za wcześnie na naukę czytania, ale chcę
        sprobować przez wzgląd na synka. Jeśli nie będzie mu to odpowiadać,
        na pewno do niczego nie będę go zmuszać?
        Pozdrawiam inne mamy. JC
        • jasminowo Re: 2,5 roku a nauka czytania? 10.04.08, 11:05
          Moja córka majac 2,5 roku czytała wszystko płynnie. Ale nigdy nie
          wpadłabym na pomysł aby ją celowo uczyć czytać. Zaczęła początkowo
          pokazywać litery i wszystkie były dla niej "A" więc prostowaliśmy.
          Jednak tak naprawdę patrząc na to co czytamy (wymagała od nas
          pokazywania gdzie właśnie czytamy) nauczyła się właściwie sama
          czytać od razu rozpoznając słowa. Dla nas było to naturalny tok
          zdarzeń. Tak się stało i już. Żadnych zadań specjalnych, karteczek
          itp. Ludzie spotykając ją byli zszokowani, że ona płynnie czyta, ale
          dla nas to było naturalne. Teraz spotykając tak małe dziecko dziwię
          się jak to było możliwe, że jej to tak naturalnie przyszło. Niestety
          okupione to zostało według mnie zmianami w jej zachowaniu.
          Oczywiście to tylko moja teoria - ale dzieci, które czytają tak
          wcześnie są bombardowane wiadomościami zewsząd, których nie są w
          stanie przyswoić w żaden sposób. Bo jak trzylatce wytłumaczyć
          gazetowy tytuł dotyczący rytualnych mordów? Wiele takich etapów
          przeszliśmy, wciąż uważając co do niej dociera. Bo napisy są
          wszędzie. Jest niesamowicie inteligentna ale niestety według mnie
          umiejętność czytania odbiła się na jej emocjach. W rezultacie
          przeżywała dużo więcej niż jej rówieśnicy i dodając do tego wysoką
          wrażliwość jako trzylatka była rozwinięta intelektualnie ale nie
          emocjonalnie. Przedszkole dopiero nauczyło ją współpracy z
          rówieśnikami. Bardzo się bałam, że nie zostanie zaakceptowana przez
          dzieci, ponieważ zostanie odrzucona jako "dziwoląg". Wiem, że sama
          nie lubiła gdy w przedszkolu wszyscy prosili ją aby coś przeczytała,
          bo trzylatka płynnie czytająca nie jest codziennością. A teraz
          cieszę się, że widzę, że dzieci ją lubią i bawi się z nimi, bo w
          pierwszym roku gdy ją odbierałam zawsze siedziała sama nad
          książkami. Zalecam Ci więc mocne zastanowienie się nad tym czy
          warto. Niech to będzie naturalny proces. Bez treningu. Nie zmuszam
          mojego dziecka do pracy i nauki ale wiem, że woli rozwiazywać
          krzyżówki (ma 6 lat) i też jej tego nie zabraniam i nie zmuszam do
          zabaw lalkami za którymi nie przepada. Zalecam wiec po prostu
          rozsądek. Pozdrawiam.
          • alekscyman Re: 2,5 roku a nauka czytania? 10.04.08, 12:39
            Dziękuję za ostatnią wypowiedź. U mojego synka tak to własnie
            wygląda. Rozpoznaje napisane swoje imię, mama i tata i pyta sie o
            każdą napotkaną literę (rozróżnia większość). To jego naturalna
            ciekawość a z mojej strony pytanie czy warto uczyć. Synek od małego
            odstaje od rówieśników- zaczął chodzić w 9 mcu życia, pełnymi
            zdaniami mówił jak miał niecałe półtora roku. Ma sprecyzowane
            zainteresowania. Wiem, np. że nie lubi i nie umie śpiewać, i tak
            samo wiem, że chce SAM czytać. Wiem, że w przyszłości synek moze
            mieć problemy w kontaktach z rówiesnikami, bo sama w dzieciństwie
            przez to przechodziłam. Mój synek jednak ma otwarty i optymistyczny
            stosunek do świata. Jest śmiały, jasno wyraża swoje opinie lubi
            rówieśników i grupowe zabawy. mam nadzieje, ze to się nie zmieni....
            Czytam z synkiem podobnie, jak Wy czytaliscie z córeczką -
            przesuwając placami po czytanych słowach i wiem, że to jest
            najlepszy sposób. Synek bawi się też magnesami z literkami na
            lodówkę.
            Dziękuję za rady i opinie innych mam oraz za przedstawienie
            konsekwencji wczesnej nauki czytania.
            jesli jednak dziecko samodzielnie dąży do poznawania słów i
            czytania, to wydaje mi się ze powinnam mu umożliwić rozwój
            (widocznie do tego dojrzał), a nie go ograniczać. Wydaje mi się, że
            dziecko w tym wieku instynktownie wie, co jest dla niego odpowiednie
            (czy to jedzenie czy zabawa), i jesli nie ma większego zagrożenia
            dla jego psychiki i rozwoju, to mu pomagać. Czekam na opinie innych
            mam.
            Dziękuję bardzo za ostatnią wypowiedź, która mówi również o
            konsekwencjach. Pozdrawiam JC
              • alekscyman Re: Znalazlam bardzo interesujacy artykul ,Aleksc 15.04.08, 15:22
                Artykuł ciekawy ale i zastanawiający. Studiowałam pedagogikę wczesnoszkolną z
                wykorzystaniem plastyki i muzyki. Taki typ nie jest popularny w naszych
                placówkach. szkoła nie potrafi rozwijać talentów dziecka, nie uczy pytać, ani
                szukać odpowiedzi na zadawane pytania. Po prostu nie uczy SAMODZIELNEGO
                ROZUMOWANIA.
                Sami jako rodzice możemy rozbudzić w każdym dziecku, niekoniecznie wybitnym,
                potrzebę i umiejętność zadawania pytań oraz szukania na nie odpowiedzi. Ale to
                nie wszystko. Powinniśmy nauczyć je komunikacji międzyludzkiej, bo tylko wtedy
                maluch może prawidłowo się rozwijać. Na co komu studia i nagrody za wybitne
                osiągnięcia, kiedy nie ma sie z tym, kim podzielić. Nie ma z kim pójść na lody
                czy do kina.

                Podaję inne ciekawe linki.
                www.publikacje.edu.pl/publikacje.php?nr=1053
                www.przedszkolak.pl/dziecko/rozwoj.php?pkey=1069953798
                A wracając do tematu nauki czytania. Mój synek sam na razie rozwiązał problem.
                Stwierdził, że na dworze zrobiła się wiosna i na razie jest dużo ciekawszych
                rzeczy do oglądania na spacerach. Wystarczy mu, że umie przeczytać MAMA TATA DOM
                i OLEK. A jak czegoś nie będzie wiedział to przyjdzie z tym do mnie.
                Kochane dziecko....
                  • alekscyman Re: No i swietnie! 15.04.08, 20:08
                    Wiem, o czym piszesz. Też to przechodziliśmy, ale teraz synek jest JUŻ!!! po
                    zabiegu w szpitalu. Był naprawdę dzielny i bardzoooo grzeczny (czego się
                    najbardziej obawiałam - no może prócz lęku, że coś pójdzie nie tak).

                    Na nas jako rodzicach ciąży jednak duża odpowiedzialność......
                      • Gość: pedagog Do alekscyman IP: *.it-net.pl 16.04.08, 08:05
                        Piszesz, ze studiowałaś pedagogikę...hmmm? Piszesz także, że
                        wychowujesz synka bezstresowo...a możesz to rozwinąć - bardzo mnie
                        to ciekawi, gdyz sama jestem pedagogiem i wiem, że wychowanie już
                        samo w sobie zakałda pewną dozę stresu i nie mam mowy aby było
                        bezstresowe...;;) Cóż to więc wg ciebie znaczy?
                        • alekscyman Re: Do alekscyman 16.04.08, 12:45
                          Sutdiowałam, i mimo, że było to dobre kilka lat temu, a ja nigdy nie
                          pracowałam w zawodzie nauczyciela, to wydaje mi się, że cos tam
                          zawsze zostało. zresztą, nie każdy człowiek, który kończy np.
                          polonistyke nadaje się na nauczyciela. I wydaje mi się, że nie
                          chodzi o przytaczanie formułek, tylko myśli wcielonych w słowa.

                          Co do wychowania bezstresowego. Wydaje mi się, że to pojęcie jest
                          prze niektórych rodziców opacznie rozumiane. Bezstresowo nie
                          oznacza, że można dziecku na wszystko pozwalać. Wydaje mi się, że
                          powinniśmy dziecko nauczyć, jak radzić sobie ze stresem, a nie
                          chronić go przed nim. Nie można pozwalac dziecku na wszystko, musi
                          ono zdawać sobie sprawę z tego, że każde jego działanie wywołuje
                          jakieś konsekwencje - dobre lub złe. A dziecko powinno umieć
                          rozróżniać dobro od zła i kierować się tym pierwszym.
                          To prawda, że każdy sposób wychowania wiąże się ze stersem (większym
                          lub mniejszym), ale staram sie wychowywac synka bez krzyku i bicia.
                          Dużo lepsze efekty daje rozmowa i tłumaczenie, a przede wszystkim
                          umiejętność kochania i mówienia o tym. Dziecko, które wie i czuje,
                          że jest darzone miłością lepiej się rozwija i jest pewniejsze
                          siebie. Synek bardzo często podbiega do mnie, bez powodu całuje i
                          mówi, że kocha najbardziej na świecie.
                          Nauczyłam do zadawać pytania, często najpierw sam próbuje znaleźć
                          rozwiązanie, a dopiero później przychodzi do mnie.
                          Nie uczyłam go np. "na siłę" mówić dzień dobry, proszę, przepraszam,
                          dziękuję czy do widzenia. Sama używam tych słów i synek załapał ten
                          odruch naturalnie.
                          Bawi się zabawkami i jego pokój każdego dnia wyglada jakby przeszło
                          tornado, ale po zabawie wszystkie zabawki układa na swoje miejsca,
                          bez mojej interwencji (na początku pomagałam, teraz nie muszę). Mały
                          wie, że po wspólnej zabawie każde z nas ma czas dla siebie. Czasem
                          jest to 10 minut, czasem pół godziny.
                          Wiem, że nie jestem idealną matką (wydaje mi się, że nie nie ma
                          takiej). Popełniam błędy, to normalne, staram się ich jednak nie
                          powtarzać. Synek wyrasta w atmosferze miłości i szacunku do ludzi.
                          Nie jest chowany pod kloszem, raczej staram się pokazywać mu swiat.
                          Pada, są kałuże to zakładamy kalosze i idziemy sie chlapać. Co z
                          tego, że wróci mokry i brudny? Już nieraz lądował z buzią w wodzie
                          (fakt, muszę mieć pewność, że kałuża nie ma pół metra głębokości).
                          Staram sie nie chronić go przed światem, ale wychodzić mu na
                          przeciw. Jest śmiały i otwarty. To prawda, że jest jeszcze mały, nie
                          zadaje pytań dot. wojen, alkoholu, narkotyków itp. nie jest tego
                          jeszcze w stanie pojąć, a ja nie muszę mu tego tłumaczyć (w tym
                          momencie nie wiem jaka byłaby moja odpowiedź).
                          Jeszcze jeden przykład - wybór przedszkola. Na wizytację przedszkoli
                          poszliśmy razem. Synek chodził po salach, "rozmawiał" z dziećmi i
                          paniami. Wspólnie podjęliśmy decyzję, które wybierzemy. Chodzi o to,
                          żeby czuł się tam dobrze i nie zniechecił się już na samym starcie.
                          Wiem, że nie ma 100 procentowej pewnosci, że będzie super, ale mały
                          czuł się doceniony, że biore pod uwagę jego slowa.
                          Zapraszam do dyskusji. Chętnie wysłucham innych opinii i rad.

                          Dziecko to taka cudowna istota, otwarta na naszą miłość. Nauczmy go
                          jej, a będzie nas kochało swoją miłościa czystą, dającą, a nie
                          oczekującą niczego w zamian.

                          Ile ludzi tyle, mysli, postaw i zachowań.
      • babcia47 Re: 2,5 roku a nauka czytania? 17.04.08, 17:07
        gacusia1 napisała:

        > Ja tez uwazam,ze to za wczesnie.Ostatnio natknelam sie na artykul
        w ktorym podkreslono,ze obojetnie czy dziecko uczymy czytac w wieku
        > roczku,czy 5 lat,ono w pierwszych klasach szkoly podstawowej czyta
        > tak samo,jak inne dzieci.
        -nieprawda! mój syn nauczył sie praktycznie sam czytac kiedy miał 3
        lata..podobnie jak synka autorki wątku interesowało go czemu mama
        tak lubi oglądać te "czarne robaczki" w książce i kiedy się
        dowiedział, że opowiadają mi ciekawe historie..poooszło..tzn pytał o
        konkretne literki a ja odpowiadałam mu jedynie na zadawane pytania,
        nie wybiegając poza to co go aktualnie interesowało. W pewnym
        momencie musiałam wytłumaczyć "dwuznaki" i tzw. polskie litery, ale
        to juz kiedy był dość zaawansowany w odczytywaniu słów..
        Kiedy poszedł do pierwszej klasy "pani" zorganizowała wspólne
        zebranie dzieci i rodziców by omówić sprawy organizacyjne oraz czego
        oczekuje od rodziców, jakiej współpracy. Przy okazji urządziła
        czytanie, by pokazac jakie jest zróżnicowanie miedzy dziecmi w
        zależności np od przedszola do którego uczęszczało itd. Początkowo
        dzieci czytały fragmenty "czytanki" z podrecznika..na koniec dała
        mojemu synowi książke "Na jagody" z której płynnie i "ze
        zrozumieniem" tzn odpowiednio modelujac głosem treść przeczytał
        cały, krótki rozdział, choc miał tą książkę pierwszy raz w życiu (za
        to przeczytał połowe naszej, sporej biblioteczki w tym wszystkie
        książki Szklarskiego o przygodach Tomka). Tak, że wczesniejsze
        nauczenie sie przez dziecko czytania, jeżeli jest zainicjowane przez
        samo dziecko i wykorzystywane potem do czytania książek jednak
        wpływa na jakośc tej umiejętności u 7-latków..i widac to było nie
        tylko w zestawieniu umiejetności mojego syna z reszta klasy ale
        również porównując miedzy sobą dzieci które wcześniej czytały..
    • olima17 Re: 2,5 roku a nauka czytania? 17.04.08, 17:37
      Z twoich opisów wynika że masz wyjątkowe dziecko-miłe, grzeczne,
      otwarte, radosne, utalentowane, resztę pomijam i jak sądze to wynik
      bezstresowego wychowania. Gratuluję. Bez złośliwości. Wydaje mi się
      jednak że w wieku 2,5 roku istotniejsze jest by samodzielnie jadł,
      zasypiał, umiał się ubrać i rozebrać, załatwiał swe potrzeby
      fizjologiczne samodzielnie( no może z niewielka pomocą), umiał bawić
      się z innymi dziećmi. Na czytanie, liczenie, naukę komputera i
      języki obce przyjdzie czas.Jeśli sam się interesuje literkami to ok.
      ale mój synek w wieku 2 lat również znał wszystkie- skąd? ano z
      danonkowych magnesów. Jak pytał jaka to literka to odpowiadałam ale
      nie robiłam szumu wokól tego co więcej ignorowałam te zapędy.
      Również znał na pamięć Słonia trąbalskiego, lokomotywę, rzepkę etc.
      Ale moim zdaniem to nic wyjątkowego. Wydaje mi się że nie warto na
      tym etapie rozwoju przyuczać dziecko do czytania.Po co?Czemu ma
      służyć taka umiejętność niespełna trzyletniemu dziecku?Dzieciństwo
      jest tak krótkie, niech spędza je na zabawie i kontaktach z innymi
      dziećmi.
      • alekscyman Re: 2,5 roku a nauka czytania? 17.04.08, 19:41
        W zupełności się z tobą zgadzam. Nie jesteś złośliwa, a ja nie
        twierdzę, że synek jest "małym geniuszem". według mnie jest
        normalnym dzieckiem, jakich pełno dookoła. jest ciekawski, zadaje
        pytania, jak każde inne...uczy się samodzielności.
        zadałam na forum proste pytanie, a nie sądziłam, że wzbudzę tym
        takie zainteresowanie. NA PEWNO nie chcę na siłe nauczyć smyka
        czytać. nie taki był cel mojego pytania.
        Dziecko po prostu widzi, że w domu się czyta, ma dostęp do
        książeczek i dla mnie to naturalne, że zaczął się tym interesować.
        Oczywiście, że są za i przeciw. Jak we wszystkim.
        Jak wcześniej pisałam, na razie "dał spokój". za dużo rzeczy
        bardziej ciekawych na dworze.
        a danonkowe literki też przerabialiśmy jakiś czas temu. tu nie
        chodzi jednak o automatyczną naukę na pamięć czy skojarzenia (K-
        KOT), ale o logiczne rozumowanie i łączenie liter w sensowne słowa.

          • babcia47 Re: 2,5 roku a nauka czytania? 17.04.08, 22:15
            dla uścislenia..to co dzieco ciakawi..to jest to do czego juz
            dorosło i dojrzało psychicznie, a rolą rodzica jest odpowiadać na
            wszystkie (w miarę mozliwości) pytania, które zada dziecko...i nie
            jest błedem się przyznać ze nie zna sie odpowiedzi (to wtręt nie na
            temat ale..) i pokazać dziecku jak tej odpowiedzi szukać np.
            szukajac odpowiedniej literatury lub pytajac osoby, które moga znać
            odpowiedź..inna rzecza jest odpowiedź na pytania z dziedziny na
            której rodzic sie nie zna, z zakresu moralności lub religii..dzieci
            bez problemu przyjmuja odpowiedź "ja tak uważam, ale moge się
            mylić", "nie umiem Ci na to odpowiedziec, ale mozemy kogoś zapytac
            lub gdzie indziej poszukać wyjasnienia" lub "w tej sprawie takie
            jest moje zdanie, ale inni ludzie wierzą, że.." dzieci są mądrzejsze
            niz wiekszośc ludzi uważa..
      • Gość: tryton33 Re: 2,5 roku a nauka czytania? IP: *.121-200-80.adsl-dyn.isp.belgacom.be 18.04.08, 15:20
        pozytywy.com/tagi/czytanie-globalne
        ja swoją zaczęłam uczyć około 10 miesiąca. To była tylko zabawa i
        niestety, nie wytrwaliśmy z mężem przy tym. Trwało to około pół
        roku. Ale jak zaczęłą chodzić, około 12 miesiąca to rozkładałam na
        podłodze paski z wyrazami i prosiłam o przyniesienie konkretnego. I
        PRZYNOSIŁA Teraz ma 6 lat i czyta płynnie od mniej więcej pół roku.
        Nie mam pojęcia czy to mogło mieć jakiś wpływ na to? Nie wiem. W
        każym razie to samo będę robić z drugim, teraz ma 7 miesięcy i już
        przygotowujemy plansze. Czemu nie, jeżeli rodzice mają czas, a
        dzieci się przy tym dobrze bawią. Dodam, że córka zaczęła mówić
        bardzo późno, miała dwa latka i trzy miesiące. Zaczynałam się tym
        martwić, a teraz nie może przestać gadać -) Więc jeżeli masz ochotę
        bawić się ze swoim dzieckiem to nie widzę żadnych przeszkód. A to,
        że w artykule jest napisane, że u 10 latków poziom czytania się
        wyrównuje to dobrze niezależnie od tego kiedy zaczynają dzieci
        czytać to szczęście dla tych, którzy zaczęli czytać później.
        pozdrawiam
        • mama303 Re: 2,5 roku a nauka czytania? 18.04.08, 21:19
          Gość portalu: tryton33 napisał(a):

          >Czemu nie, jeżeli rodzice mają czas, a
          > dzieci się przy tym dobrze bawią.

          Na tej zasadzie to można dziecku do głowy napakowac i tablice
          Mendelejewa i Łacinę ...ze smiechem na ustach oczywiście, radośnie i
          beztrosko.
          Ludzie troche szacunku dla małego człowieka, to nie poligon
          doswiadczalny.
          • Gość: tryton33 Re: 2,5 roku a nauka czytania? IP: *.27-240-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 19.04.08, 10:32
            a przeczytałaś artykuł? Mądrzejsi od nas to napisali =). Poza tym
            wyraźnie napisałam, że po roku zrezygnowaliśmy z tego. Córka nie
            była tym dłużej zainteresowana, a nam brakowało już czasu i
            motywacji. Jestem absolutnie za zabawą i przede wszystkim zabawą w
            tym wieku. Ale nie widzę nic złego z nauczaniu dziecka rzeczy, które
            je interesują. Czy świat dziecka ma się kończyć na lalkach barbi i
            klockach lego? Dziecko szwagra, oboje architekci, buduje niezwykłe
            rzeczy z klocków i specjalnych patyczków posługując się przy tym
            fachowym słowictwem. Jest to dosyć zabawne, ponieważ wiele rzeczy mi
            tłumaczy. Ale przy rodzicach architektach jak najbardziej
            zrozumiałe. Dzieci mają niesamowity potencjał i należy go
            wykorzystać. ALE NIC NA SIŁĘ. I uwierz mi, to naprawdę była dla nas
            wszystkich doskonała zabawa jak ledwo chodzące dziecko przynosiło
            kartki z konkretnymi wyrazami. I jest zupełnie normalnym dzieckiem.
            Ba, jestem skłonna powiedzieć, że każde dziecko nauczyłoby się tego.
            I cóż, byłam dumna, że mająć 5 i pół roku zaczęła sobie nieźle
            radzić z czytaniem. Ale mój powód do dumy opadł po przeczytaniu o
            dzieciach, które płynnie czytają mając 2 i pół roku. Moja zaczęła
            mówić skończywszy dwa lata. pozdrawiam ciepło w te chłodne, wiosenne
            dni.
            • aluc Re: 2,5 roku a nauka czytania? 19.04.08, 11:41
              mój starszy syn zaczął interesować się literkami mając dwa lata z
              kawałkiem, mając trzy znał wszystkie litery, czytać zaczął mając
              niecałe sześć lat, jak podpatrując starszą grupę w przedszkolu
              nauczył się sylabizowania i czytania zbitek liter

              oprócz odpowiadania na pytanie "jaka to litera" "co tu jest
              napisane", nie zrobiłam absolutnie nic w kierunku nauczenia go
              czytania, dopiero teraz trochę zaczynam go męczyć :)

              mój młodszy syn, w tej chwili trzylatek, nie wiadomo kiedy nauczył
              się liczyć do pięciu (liczyć - to znaczy zna po kolei liczby, umie
              policzyć przedmioty, palce i tak dalej, rozpoznaje bez liczenia
              liczbę przedmiotów/dźwięków od jednego do czterech, potrafi dodać do
              siebie liczby w tym zakresie) - też ograniczam się do odpowiadania
              na pytania

              dlaczego o tym piszę? ano dlatego, że nie uznaję swoich dzieci za
              wybitnie uzdolnione, a już na pewno nie za genialne, nabycie tych
              umiejętności nie wymagało z mojej strony niczego poza normalną
              komunikacją z dzieckiem, niepopartą żadnymi metodami, sposobami i
              innymi sztuczkami, zakładam więc, że leży to w możliwościach każdego
              przeciętnie zdolnego dziecka i przeciętnie zdolnego rodzica, o ile
              tylko dziecko jest tym zainteresowane z tych lub innych powodów

              ale wychodzić przed szereg nie należy, zwłaszcza względem dwu, trzy
              czy cztrolatka

              aha - młodszy co prawda liczy, ale nie rysuje i nie układa klocków,
              albowiem zupełnie nie jest tym zainteresowany, mimo moich zachęt :)
              • gacusia1 Aluc .-))) 23.04.08, 03:56
                No to ja tez sie poprzechwalam troche!
                Moj syn ma 2,5 roku. Od ponad roku potrafi liczyc do 10 po polsku i
                angielsku. Od roku potrafi okreslic,ze sa jeden,dwa,trzy i cztery
                misie/krzesla/kredki... Od tygodnia potrafi dodawac po angielsku
                (nauczyl sie od 5 letniej sasiadki)1+1, 1+2,1+3,1+4. Od ponad roku
                rozroznia strone/reke/noge prawa od lewej. A dzis koniecznie
                probowal sam zawiazac sznurowadlo .-)))) obawiam sie,ze jeszcze
                kilka miesiecy bede musiala robic to za niego ,-)))
                • alekscyman Re: 2,5 roku a nauka czytania? 23.04.08, 10:13
                  Mój tak samo. Najfajniejszy jest czarny lub czerwony marker - jak go
                  dorwie. Farbki + ręce i podłoga (koszmar, ale sprzątamy potem razem,
                  albo mały sam idzie po chusteczki czyszczące). Mąż miesiąc temu
                  pomalował w sypialni ściany - wyglądały super (przez tydzień). Synek
                  ozdobił po swojemu i dodał, że jak tatuś przyjedzie z pracy, to sie
                  bardzo ucieszy. Artystą też raczej nie będzie... na pewno nie
                  muzykiem, bo fałszuje, a tańczy jakby mu słon deptał po pietach.
                  Ale zaskakuje mnie w innych dziedzinach...nie każde dziecko jest
                  wszechstronne i bardzo dobrze...
            • mama303 Re: 2,5 roku a nauka czytania? 19.04.08, 21:50
              Gość portalu: tryton33 napisał(a):

              > I uwierz mi, to naprawdę była dla nas
              > wszystkich doskonała zabawa jak ledwo chodzące dziecko przynosiło
              > kartki z konkretnymi wyrazami.

              Nie wątpie że zabawa była przednia, z tablicą Mendelejewa było by
              jeszcze śmieszniej nie?
              • Gość: tryton33 Re: 2,5 roku a nauka czytania? IP: *.188-243-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 20.04.08, 21:45
                Czepiasz się. Jeszcze raz powtarzam, że była to tylko zabawa. I,
                niestety, a może i stety, córka nie czytała w wieku 2,5 roku. Nie
                byłam z tego powodu absolutnie załamana. I nadal uważam, że zabawa w
                tym wieku jest najważniejsza. Moim zdaniem zwykły kontakt z
                rówieśnikami, szaleństwa itd. więcej uczą niż czytanie. POWTARZAM,
                moim zdaniem, po doświadczeniu z córką, twierdzę, że każde dziecko
                można nauczyczyć wielu rzeczy, pod warunkiem, że tego chce. Czy to
                jest potrzebne? Mieszkamy w Belgii, więc córka od 2,5 roku chodzi do
                francuskiego przedszkola. Po pół roku zaczęła rozumieć polecenia i
                uczestniczyć w zajęciach, po 2 latach zaczęła mówić. Całkiem nieźle.
                Ale nadal ma problemy, bo nieraz mi tłumaczy, że chciała coś
                powiedzieć, zle nie wiedziała jak. Oczywiście, niektórzy rodzice
                twierdzą, że ich pociechy po pół roku juz śmigały po francusku i nie
                miały żadnych problemów. Cóż, trudno w to uwierzyć, ale to chyba
                zależy od rodziców. Ja twierdzę, że moje dziecko po pół roku
                zaczynało coś tam rozumieć i mówiło bardzo mało. Dla innych ten
                poziom będzie oznaczał biegłą znajomość języka, cóż...Od września
                idzie do szkoły europejskiej, sekcja polska. Ale to już nie na
                temat. Chcę tylko podkreślić to, że jeżeli dajemy naszym maluchom
                sznsę, mogą nauczyć się bardzo wiele. Twoje pociechy też czytałyby,
                gdybyś chciała. Ale po co? Nie chcą, nie ma sensu ich zmuszać. Chcą,
                nie należy ich zniechęcać. I proszę, przeczytaj to bardzo spokojnie
                i na spokojnie wszystko przemyśl.
                • Gość: tryton33 Re: 2,5 roku a nauka czytania? IP: *.79-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 20.04.08, 23:06
                  Dodam, że córka nauczyła się tego języka przez zabawę. Znam dwa
                  małżeństwa, panowie Anglicy, panie Polki. Dzieci od urodzenia
                  posługiwały się dwoma językami, od mniej więcej roku, kiedy to
                  poszły do żłobka zaczęły posługiwać sie także językiem francuskim.
                  Ostatnio byłąm na urodzinach czterolatki i słyszałam jak dziewczynka
                  z matką rozmawia po polsku, w ojcem po angielsku, a w koleżankami z
                  przedszkola po francusku. I też uważasz, że to głupota uczyć dziecka
                  trzech języków jednocześnie? Przecież one to robią bez żadnego
                  wysiłku. Oczywiście, z czasem, jeden język stanie się dominującym,
                  ale pozostałe będzie znała biegle. Uważam, że nie da rady zmusić 2 i
                  pół latka do nauki czytania. Jeżeli dziewczyna pisze, że jej 2 i pół
                  letnie dziecko czyta biegle, to pozostaje nam tylko pogratulować.
                  Ale nie uważam, żeby to akurat miało świadczyć o geniuszu, czy o
                  tym, że w życiu osiągnie niebywały sukces. Być może włąśnie Twoje
                  dziecko, które się bawi, kombinuje, układa klocki, współpracuje z
                  innymi dziećmi uczy się zdecydowanie więcej i tym samym lepiej sobie
                  poradzi w życiu.
                  • alekscyman Re: 2,5 roku a nauka czytania? 21.04.08, 21:38
                    Bardzo ciekawie rozwinął się podjety przeze mnie temat.
                    W zupełności się z tobą zgadzam. Najfajniejsza jest właśnie nauka
                    poprzez zabawę. Wspólną zabawę w poznawanie świata. Dla nas rodziców
                    wycieczka w przeszłość, dla naszych maluchów ważne doświadczenie
                    życiowe. Nauka niczym nie wymuszona, bo gdy niecko nie jest gotowe,
                    lub zwyczajnie nie ma ochoty, po prostu nie podejmie wyzwania, nie
                    będzie ciekawe, nie zada pytań itp.
                    Podobnie jest z nauką języków. Maluszek nie zna bariery jezykowej.
                    dzieci komunikują się nie tylko za pomocą słów (synek bawił się już
                    jako 1,5 latek z małymi Duńczykami - oni nie mówią po polsku, on po
                    duńsku, a dogadali się). Teraz kiedy ogląda czasami BBC Prime pyta,
                    co ktoś tam powiedział, osłuchuje się z inną mową (gdyby nie chciał,
                    to przełączyłby po prostu na inny kanał), Wchodząc do domu mówi:
                    Hello anybody home? Zna troszkę słów po hiszpańsku i wiem, że gdy na
                    jesień pójdzie do przedszkola, to na pewno zapiszę go na angielski.
                    Taka nauka wśród trzylatków poprzez zabawę.Dzieci w tym wieku są jak
                    gąbka chłoną wszystko, tylko trzeba im pokazać, jak ciekawie
                    poznawać świat i ludzi. A jeśli nie będzie chciał? to przełożymy to
                    na pół roku, na rok...
    • mangold Re: 2,5 roku a nauka czytania? 24.04.08, 14:37
      alekscyman napisała:

      > Witam. Jestem mamą żywiołowego 2,5- latka. Synek zaczął mówić
      > pełnymi zdaniami jak miał półtora roku. Teraz zna większość marek
      > samochodów (ROZPOZNAJE JE PO ZNACZKACH I KSZTALTACH), umie liczyć do
      > 10 i rozróżnia wszystkie kolory. Jest obecnie na etepie DLACZEGO?
      > Lubi oglądać ze mną książeczki, ale zauważyłam, że od jakiegoś czasu
      > interesuje się słowami i literkami. Chciałabym rozpocząć z nim naukę
      > czytania, ale nie wiem, jaka metoda będzie najlepsza.


      Mój syn miał to samo.Nie uczyliśmy go konkretnie czytać.Dwa razy w tygodniu na
      lodówke przypinaliśmy nową literkę i potrafił wpatrywac sie w nia i uczyc na
      pamięć. Allfabet cały poznał po pół roku i wtedy tez zaczał niezdarnie składac
      wyrazy. Potem przyszło zainteresowanie komiksami i wieku 3,5 roku zaczał juz
      płynnie czytać. Tylko,ze jest minus czegoś takiego-młody straszliwie wynudził
      sie w pierwszej klasie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka