Dodaj do ulubionych

Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert

16.05.08, 00:10
Witam! Pozwalam sobie skopiować własny post z innego forum, bo zależy mi na
opinii psychologa dziecięcego.
Oto w skrócie moja historia (a raczej moje piekło), bez której problem będzie
mało czytelny. Byłam z mężczyzną, który uzależnił naszą przyszłość od
posiadania dziecka, co zaaprobowałam. Idylla skończyła się, gdy okazało się,
że faktycznie jestem w ciąży - zaczęły się szykany, głównie finansowe.
Oczywiście nie zamieszkał ze mną. Wykorzystywał sytuację, że jestem na
zwolnieniu lekarskim i nie mam środków do życia, żeby mnie poniżać, straszyć
alimentami rzędu 200 zł i że nie będzie kontaktował się z dzieckiem. Do
spełnienia tych gróźb nie doszło, ale m.in. ze stresu urodziłam wcześniej
(ciąża była zagrożona), córcia miała i ma problemy ze zdrowiem. Od jej
narodzin do dziś, a skończy już 2 lata, są istne cyrki z pieniędzmi i z
przedmiotowym i lekceważącym traktowaniem mnie. Uzgodniliśmy, że zostanę na
wychowawczym m.in. ze względu na stan zdrowia córki, nie pracuję więc, a mam
dość wysokie koszty (m.in. kredyt hipoteczny). Tatusia stać na sfinansowanie
mojego zajmowania się naszą córką, ale robi, co może, żebym poszła do pracy i
oddała dziecko do żłobka. Spóźnia się z przelewami, straszy, że to już koniec
pieniędzy, zostawia mnie bez grosza przy duszy. Sprzedałam całą biżuterię,
jaką kiedykolwiek dostałam, żeby wytrzymać po kilka dni bez pieniędzy, itp.
Jestem tak znerwicowana, że przy każdej jego wizycie u nas zaczynam go
oskarżać, czepiać się, wybucham płaczem. No i dodatkowo są sceny przy
płatnościach, muszę go po prostu błagać, żebyśmy miały za co żyć.
Martwię się o córkę, wobec niej jest niby w porządku, bawi się z nią (nic
ponadto), ale myślę, że krzywdząc mnie i niszcząc spokój w moim domu krzywdzi
też dziecko. Ona od urodzenia słucha krzyku, płaczu, awantur, różnych
wzajemnych oskarżeń i obelg.
To się już skończy, zamierzam sprzedać mieszkanie, na utrzymanie którego mnie
nie stać i dać sprawę do sądu o alimenty, ile dostanę, tyle dostanę. Za rok do
pracy, więc będzie o wiele lżej.
Na razie, może przez dłuższy czas, chciałabym unikać kontaktu z nim, uspokoić
samą siebie i atmosferę w domu. Czy postępuję słusznie? Czy mam prawo pozbawić
dziecko kontaktu z ojcem? Z drugiej strony myślę, że chyba lepszy taki
bezkontaktowy tatuś niż ciągłe afery w domu...
Zaznaczam, że nie zgodzę się na spotkania poza domem, kilka razy córcia była z
nim na spacerze, czasem wychodziłam do sklepu podczas jego wizyty u nas - on
jej w ogóle nie pilnuje, mała często gdzieś się uderzy albo ma nie zmienioną
zasikaną pieluchę. Dodam jeszcze, że potrafił mnie straszyć, że z nią nie
wróci do nas do domu, tylko zabierze ją do siebie.
Obserwuj wątek
    • ewa.ulrich-zaleska Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 18.05.08, 22:45
      Witam
      Zgadzam się z Panią Agnieszką Iwaszkiewicz z forum Życie rodzinne.
      Warto spróbować załatwić „dorosłe sprawy” między dorosłymi.
      Oczywiście jest to czasem trudne i wtedy warto skorzystać z pomocy
      specjalisty.
      Oczywiście decyzja zależy od Pani. Dla dziecka najlepiej jest gdy ma
      poczucie bezpieczeństwa i miłość.
      Jeśli mogę jeszcze w czymś pomóc – proszę dać znać.
      Pozdrawiam
      E u-Z
      • aurita Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 19.05.08, 09:43
        fajny pomysl: manipulacja facetem poprzez dziecko
        dziecko sie nie liczy tylko chec dokopania tatusiowi

        zenada.............. albo troll?

        • Gość: anna Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert IP: 212.244.68.* 19.05.08, 14:19
          Myslę że czas najwyższy na zdecydowane kroki. Jeśli nie możecie
          oboje dojść do porozumienia to rzeczywiście pozostaje ci skierować
          sprawę na drogę sądową. Pozwać ojca dziecka o alimenty i ustalić
          harmonogram wizyt. Nie ograniczałabym kontaktu dziecka z ojcem -
          poza tym masz prawo na obeność podczas wizyt. Jeśli uwazasz że
          ojciec zaniedbuje dziecko absolutnie nie zgodziłabym sie na to żeby
          został z dzieckiem sam - jest facetem nieodpowiedzialnym - ale
          dziecka ci nie zabierze co by z nim zrobił? Pozdrawiam i życzę
          wytrwałości i SPOKOJU!!!
          • margerita75 Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 19.05.08, 18:13
            Problem w tym, że na sam jego widok ja już niemal dostaję histerii po tych
            wszystkich jazdach z nim. Tym bardziej, że gdyby naprawdę zależało mu na córce,
            to nie robiłby mi takich scen, tylko rozmawiał, przekonywał, albo sam założył
            sprawę o ustalenie alimentów na małą. Czy ja tu kimś manipuluję? Niestety jest
            dokładnie odwrotnie. A problem chyba jest typowy i częsty, skoro jestem
            podejrzewana o bycie trollem i wywołuję tak nieżyczliwe i mało taktowne reakcje
            co poniektórych uczestników dyskusji;).
            • chalsia Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 19.05.08, 22:08
              skoro dostajesz histerii to chyba warto zwrócic sie o fachową pomoc. A w
              kontekście kontaktów z dzieckiem - nie musisz być razem z nim w domu, gdy
              odwiedza dziecko - poproś o to kogos, by był z nimi wtedy w domu.
              • margerita75 Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 19.05.08, 23:36
                Chalsia, z uwagą przeczytałam Twoje opinie, tę i poprzednią.
                Mimo wszystko wciąż myślę, że jeśli ktoś o swoje dziecko zanadto nie dba, burzy
                spokój w moim domu, naraża nas obie na stresy i w ogóle wypiął się na wspólne
                życie - to w imię czego należy mu ułatwiać życie?
                To człowiek, który powiedział mi, gdy dowiedziałam się o zagrożonej ciąży, że
                lepiej byłoby, żeby to dziecko umarło.
                Rozumiecie to, kobiety? Bo ja nie za bardzo wiem, jak można coś takiego
                powiedzieć, a nawet pomyśleć.
                Po prostu wk... mnie to, że ktoś namącił, utrudnił dziecku życiowy start pod
                każdym względem (psychicznym, emocjonalnym, finansowym - co nie jest bez
                znaczenia!), a teraz trzeba go witać jak jaśnie pana, bo w ogóle raczy
                przychodzić. To pewnie niepopularna ta opinia, ale jak dla mnie, to niech taki
                tatuś idzie w cholerę.
                I niech będzie, że się mszczę i odgrywam, trudno.
                • chalsia Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 20.05.08, 00:11
                  > Mimo wszystko wciąż myślę, że jeśli ktoś o swoje dziecko zanadto nie dba, burzy
                  > spokój w moim domu, naraża nas obie na stresy i w ogóle wypiął się na wspólne
                  > życie - to w imię czego należy mu ułatwiać życie?

                  A Ty nadal nie rozumiesz. To nie JEMU ułatwiasz zycie tylko swojemu dziecku
                  stwarzasz możliwość nawiązania więzi z ojcem, poznania korzeni - i co
                  najwazniejsze- wyrobienia sobie o nim zdania.
                  Jesli jest palantem to dziecko będzie miało możliwość dojśc do tego wniosku
                  samo. Jesli powiesz dziecku, że ojceic to palant, to ono nie uwierzy. A jak
                  kontaktu nie będzie to dziecko będzie postac ojca idealizować.

                  Nie musisz go witac jak jaśnie pana. Nie musisz się na wszystko zgadzać. Ważne
                  jest postawienie granic. Ale takich granic, które chronią Twoją psychikę a
                  jednocześnie nie uniemożliwiają kontaktu ojciec-dziecko.
                  Pomyśl sobie tak (pomaga) - jak trzeba zająć się cieknącym kranem to wzywasz
                  hydraulika - jesteś wytedy z obcym facetem w domu, może Cię wkurzać jego ohydna
                  gęba, cuch z gęby, głupie odzywki. Ale zniesiesz to bo on ma zadanie do wykonania.
                  I tak samo jest z ojcem dziecka - przychodzi bo ma zadanie do wykonania. A
                  zadaniem tym jest umożliwienie dziecku jak najlepszego rozwoju emocjonalnego -
                  wyniki są wtedy lepsze gdy dziecko ma kontakt także z ojcem (i to nie raz na
                  miesiąc).

                  Swoją zemstą robisz sobie dobrze, ale źle dziecku. Zdecyduj się kto jest dla
                  Ciebie wazniejszy - Ty sama czy Twoje dziecko.
                  • margerita75 Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 20.05.08, 01:18
                    Na pewno masz wiele racji w tym, co piszesz.
                    Tylko... ten człowiek zrobił mi tyle złego, że reaguję na niego alergicznie.
                    Jest mściwy, pamiętliwy, umie podstępnie dążyć do celu.
                    I szczerze mówiąc, boję się też, że po pewnym czasie, kiedy córcia będzie ciut
                    większa, jemu to tatusiowanie się kompletnie znudzi i zniknie, pozostawiając
                    dziecko, które go świetnie będzie pamiętać i żałować.
                    Już teraz często obiecuje się i nie przychodzi.
                    Moja wina, moja głupota, że w ogóle komuś takiemu zaufałam.
                    Szkoda, że ktoś niewinny za to wszystko płaci, ech.
                    • chalsia Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 20.05.08, 23:27
                      > I szczerze mówiąc, boję się też, że po pewnym czasie, kiedy
                      córcia będzie ciut
                      > większa, jemu to tatusiowanie się kompletnie znudzi i zniknie,
                      pozostawiając
                      > dziecko, które go świetnie będzie pamiętać i żałować.

                      jak go nie pozna i nie będzie miała kontaktu, to tez będzie ją
                      bolało i też będzie żałować.


                      > Już teraz często obiecuje się i nie przychodzi.

                      nic nowego -niestety wielu dochodzących ojców tak ma. Ale to nie
                      powód by uniemożliwić kontakty.

                      > Szkoda, że ktoś niewinny za to wszystko płaci, ech.

                      Kazde dziecko płaci za rostanie rodziców. Chcesz, żeby płaciła
                      jeszcze więcej przez brak kontaktu z ojcem?

                      Jeśli masz na eksa alergię, to ją lecz - najlepsza w tym jest
                      psychoterapia. Naprawdę pomaga.
                • aurita Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 20.05.08, 00:20
                  > w ogóle wypiął się na wspólne życie - to w imię czego należy mu ułatwiać życie?

                  w imie twojego dziecka, jego szczescia, poczucia bezpieczenstwa.
                  Chesz koniecznie wiedziec co widze po Twoim poscie?
                  Panienka myslala ze zlapie pana na dziecko. Pan (po niewczasie) zrozumial ze
                  panienka na partnerke sie nie nadaje ale dziecko bylo w drodze. Pan utrzymuje
                  niepracujaca panienke i dziecko ale ta ma chrapke na wiecej i wiecej. Panienka
                  jest wsciekla i musi faceta ukarac: oczywiscie ukaranie faceta ktory bimba sobie
                  na panienke jest trudne ale od czego mamy dziecko?

                  I dla jasnosci, mnie tez wychowala samotna matka a moj ojciec to na prawde
                  palant! I aktualnie, ja, dorosla kobieta nie utrzymuje z palantem kontaktow.

                  > Po prostu wk... mnie to,

                  Ciebie? ale ty nie musisz sie z tym panem spotykac, ale dziecko powinno

                  > I niech będzie, że się mszczę i odgrywam, trudno.

                  trudno? a Twoje dziecko gdzie jest w tym?

                  Kobieto ustal alimenty, przestan widywac sie z panem, corka niech chodzi na
                  wizytacje (ty wtedy do kosmetyczki albo na inne przyjemnosci) i znajdz sobie
                  innego faceta. Twoj zal i wscieklosc uderza przede wszystkim w Twoje dziecko.
                  Samo powiedzenie ze tatus to palant to gorzej niz danie dziecku w twarz.
                  • margerita75 Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 20.05.08, 01:13
                    Aurita, skąd w Tobie tyle jadu?
                    Nie znasz mnie, ani ja Ciebie, ale niewiele Ci potrzeba, żeby obrzucać mnie
                    kamieniami.
                    Jeśli chcesz wiedzieć, to nikogo nie łapałam na dziecko - mój były partner
                    namawiał mnie na to gorąco, a potem powiedział wprost, że chciał uczynić moje
                    życie piekłem i zemścić się na mnie. To nie jest trollowanie, niestety.
                    Na pewno dzieci same oceniają rodziców, niezależnie od tego, jak ci rodzice
                    odbierają się nawzajem - i Bogu dzięki. Zauważ, że Ty sama kontaktu ze swoim
                    ojcem nie chcesz, mimo, że mama pewnie nie starała się przedstawiać Ci go celowo
                    w złym świetle.
                    Atakujesz ostro i nie wiem, czemu to ma służyć.
                    Zmagam się z trudnymi emocjami, bo moje macierzyństwo od początku sielanką nie
                    było i nie tylko z powodu ojca mojej córci, ale nie będę tu już tego opisywać.
                    Usiłuję te złe emocje przetworzyć w coś może bardziej sensownego, ale nie uda mi
                    się to, jeśli ich z siebie nie wyrzucę.
                    Tak, na pewno też jestem wredna, na pewno niedojrzała, na pewno mam w sobie
                    wielu głębokiego żalu - i coś muszę z tym zrobić. Przykro mi, że trafiłam akurat
                    na takiego mężczyznę, który - parafrazując Twoje słowa - na partnera życiowego
                    się nie nadaje. A może wybrałam z braku głębszej refleksji, z głupoty, z chęci
                    posiadania pełnej rodziny, już sama nie wiem.
                    Również jestem córką samotnej matki.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: Crystal-clear Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert IP: *.chello.pl 21.05.08, 14:29
                      Widzę, że na każdym forum trafiają się ( delikatnie mówiąc) jędze jak Aurita
                      :-(((((((
                      Nie przejmuj się :-)))) ona musi mieć traumę z dzieciństwa ( to złapanie faceta
                      na dziecko to czysta projekcja )
                      Najważniejsza sprawa to sprawa o alimenty. Sądy szybko załatwiają takie sprawy.
                      Następna to ustalenie wizyt ojca z dzieckiem. Nie zabieraj tego córce. tak jak
                      ktos napisał wcześniej ona sama dojdzie do wniosków jaki on naprawdę jest ( czy
                      jakby wcześniej ktoś powiedział Ci , że on jest jakiś nie taki to uwierzyłabyś
                      mu ??? ).
                      A Ty koniecznie idź do psychologa. Wierz mi potrafią bardzo pomóc. To co
                      opisujesz to przemoc- psychiczna i ekonomiczna. Sama możesz sobie z tym nie
                      poradzić.
                      Przeszłam coś podobnego. Teraz jestem silniejsza, a i dzieci powoli rozumieją
                      jaki jest tatuńcio. Pomimo całego gniewu, żalu, złości pozwalam mu sie widywać z
                      dziećmi, ale nie pozwalam robić awantur w różnym tego słowa znaczeniu, nie
                      pozwalam manipulować sobą i okolicznościami. Wierz mi, że sie da :-))))
                      Trzymaj się cieplutko, a ja trzymam kciuki za Ciebie :-D
                      • margerita75 Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 21.05.08, 22:14
                        Dzięki za dobre i rozsądne słowa:).
                        Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko jakoś wyprostować:).
                      • aurita Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 22.05.08, 20:21
                        > Widzę, że na każdym forum trafiają się ( delikatnie mówiąc) jędze jak Aurita
                        > :-(((((((

                        dlaczego delikatnie mowiac? Nazwij mnie poprostu jedza,
                        Ja rozumiem ze twardo wylozona prawda boli i ciesze sie ze zabolalo i byc moze wstrzasnelo! Kolko wzajemnej adoracji samodzielnych tu sie zlecialo? Facet to potwor a mamusia aniolek? Nie moje Panie! dorosli sie nie dogaduja nawzajem, jedno i drugie jest temu winne/niewinne, ale to NIE JEST sprawa dzieci.

                        > Nie przejmuj się :-)))) ona musi mieć traumę z dzieciństwa

                        Mam traume z dziecinstwa dzieki wlasnie takiej cudownej mamusi jak wy, ktora ojca traktowala jako portfel wzglednie maszynke do fabrykowania pieniedzy. Ktora wtryniala sie w nasze relacje: ojciec byl takim palantem ze zapewne mniej bym cierpiala gdyby matka nie zmuszala mnie do kontaktow z nim.

                        A jaki mialam cel? taki sam jak ekspert: nie wciagajcie w wasze gierki dzieci, tylko ze ekspert jest kulturalna osoba a ja jestem jedza. Krzywda dziecka (a maltretujecie w ten sposob wasze dzieci psychicznie) jest jednak wazniejsza niz wasze zdanie o mnie.

                        Zastanow sie dlaczego Wasze dziecko slyszy placze i krzyki? nie mozesz klocic sie jak dziecko spi? dlaczego do tej pory nie ustalilas alimentow? bylaby jasna sytuacja. Zadaj sobie te pytania, czego TY chcesz a co bedzie LEPSZE (nie mowie ze najlepsze) dla Twojej corki.

                        Mowisze ze chcial Ci uprzykrzyc zycie wiec zrobil Ci dziecko? Alez to najpiekniejszy dar jaki mogl Ci dac. Jesli sam z niego zrezygnuje to jest palantem nie wartym zachodu. Docen ten dar! Masz dla kogo zyc, walczyc i byc aktywna!



                        • margerita75 Aurita 22.05.08, 23:05
                          Spoko.
                          Nie ja napisałam, że uważam Cię za jędzę;).
                          Chodziło mi tylko o to, że się nie znamy, a oceniasz moje postępowanie z dużą
                          łatwością.
                          Na pewno na ocenach postaw innych ludzi może zaważyć to, czego doznaliśmy od
                          rodziców w dzieciństwie - tak, jak piszesz o Twojej mamie. Nie wiem, na ile
                          słusznie, bo to też Twój punkt widzenia.
                          Kiedyś miałam żal do rodziców o rozstanie, o ich wzajemne relacje. Potem po
                          prostu z tego wyrosłam i na własnych doświadczeniach widzę, że coś się może nie
                          ułożyć, że ktoś czasem umie stwarzać pozory.
                          Powtarzałam już kilka razy, ale jeszcze raz powtórzę - ojciec mojej córki
                          przystał na to, że pójdę na wychowawczy, m.in. ze względu na stan jej zdrowia
                          (wcześniactwo, zakażenie bakteryjne, rehabilitacja, wada serca). Ale robi co
                          może, żeby mi ten urlop obrzydzić.
                          Alimenty oznaczają konieczność pracy, a ja nawet nie mam do swojej pracy powrotu
                          po 16 tygodniach zwolnienia w zagrożonej ciąży i po wychowawczym.
                          Nie uważam go za maszynkę do robienia pieniędzy, ja sama żyję naprawdę bardzo
                          skromnie, a jak coś dostanę np. od rodziców, to z reguły kupuję coś córci.
                          Na pewno i z mojej winy dyskusja z tym panem o sprawach finansowych stała się
                          zajadła i przeistoczyła się w walkę na pięści.
                          Ale nie siedzę obecnie w domu dla własnej jedynie przyjemności, wiem, że jak
                          pójdę do pracy, to otworzą się przede mną możliwości typu remont
                          mieszkania,wreszcie wakacje z dzieckiem itp.
                          Chciałabym móc po prostu być w domu jeszcze tylko ten rok - a jego stać na to,
                          tak jak stać go na wiele własnych przyjemności.
                          To nie jest problem tylko finansowy, on po prostu chce mi zrobić na złość.
                          Co do zemsty - moja córcia nie jest dla mnie żadnym ciężarem, problemem, więc ta
                          zemsta się nie udała (co sam przyznał - powiedział mi jeszcze kiedyś, że miał
                          nadzieję, że nie poradzę sobie z samotnym macierzyństwem i mu ją oddam!).
                          Wspomniałam o tym tylko po to, żeby zobrazować, jakim on potrafi być człowiekiem.
                          Nie ja zaczęłam te gierki - chyba jedynym wyjściem jest je ignorować i wykonywać
                          swoje zadania.
                          Ech.
                          • sabciasal Re: Aurita 28.05.08, 12:33
                            margerita75 napisała:
                            Alimenty oznaczają konieczność pracy, a ja nawet nie mam do swojej
                            pracy powrotu po 16 tygodniach zwolnienia w zagrożonej ciąży i po
                            wychowawczym."

                            nieprawda. nie mozna zmusić cię do pójścia do pracy. profesjonalna
                            opieka nad dzieckiem kosztuje dużo, w szczególnosci jeśli dziecko
                            ma problemy zdrowotne. Twój wkład w wychowywanie dziecka to osobista
                            opieka. Wkład ojca- finansowy.
                            Ale mozna chyba zrozumieć faceta, ze nie musi byc zadowolony z
                            faktu, ze nie pracujesz zawodowo. I on ma cię utrzymać
                            całkowicie.Nie musi i nie jest. Jego prawo.

                            Swoja drogą na podstawie tego, co napisałaś, chyba obydwoje unikacie
                            ustalenia normalnych zasad. Ty nie wystapisz o alimenty, on o
                            widzenia. On cię szantażuje finansowo, ty chcesz mu odebrac
                            mozliwość widzeń z dzieckiem. Tylko dobro dziecka gdzies mi tu
                            zniknęło po drodze...
                            w sprawach praktycznych dla matek samotnie wychwujacych dziecko
                            zajrzyj na forum Samodzielna mama.
                        • Gość: Crystal-clear Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert IP: *.chello.pl 23.05.08, 08:53
                          Zła matka, ojciec palant, a Ty taka mądra. A i w myślach czytasz.
                          Szkoda tylko, że kultury osobistej i empatii Ci brakuje. Sączenie jadu dookoła w niczym Ci nie pomoże, ani tak naprawdę nie poczujesz ulgi, ani przyjaciół nie przysporzy. :-((((((((
                          Każdy ma jakieś przejścia. Twoje dzieciństwo było takie, ale jest mnóstwo osób, które mają żal do matek, że ograniczały kontakt z ojcem.
                          Wystarczyło napisać swój punkt widzenia. Tekst z łapaniem na dziecko jest najzwyczajniej chamski :-(((((
                          Każdy żyje tak jak umie, a życie wcześniej czy później wystawia rachunek- twojemu ojcu- Twój stosunek do niego, Twojej matce podobnie. Nie sądzę, że matka chciała źle, ale może trzeba by ją choć trochę zrozumieć, a nie oceniać. Znam rodzeństwo, które tak wiesza psy na matce i wiesz co???? żadne z nich nie jest szczęśliwe, żadne nie ma ułożonego życia. Żyją żalem, nie próbując matki zrozumieć i co gorsza nie wyciągając wniosków z jej błędów.

                          > Ja rozumiem ze twardo wylozona prawda boli i ciesze sie ze zabolalo i byc moze wstrzasnelo !

                          A co ty wiesz o tych ludziach, a co o prawdzie z ich życia ??????
                          Owszem, wstrząsnęło -Twoje chamstwo !
                          Niby czytasz tekst a nie rozumiesz, tworzysz własne scenariusze i jedziesz po dziewczynie. Jakim prawem ??????
                          • pola.2007 Re: Ograniczyć mu kontakt z córką? -do P. Ekspert 26.05.08, 21:18
                            Witam.
                            Przeczytałam Twoją historie i ma ona podobny przebieg do mojej historii.
                            Mieszkam sama w domu rodziców, studiowała zaocznie, pracowałam, byłam
                            przeszczęśliwa, kiedy poznałam mojego byłego faceta. Był przystojny, niby
                            studiował, miał fajną mamę, był uczynny w domu, kochający opiekuńczy....dużo by
                            wymieniać. Ja byłam tak zakochana,że udostępniłam mu klucze do domu , całą
                            siebie, kupowałam wszystko za moje pieniądze...dzisiaj wiem,że on mnie poprostu
                            omotał.No ale wszystko zapowiadała sie pięknie. Do tego stopnia,że chcieliśmy
                            mieć dziecko. Ja nie zabezpieczałam się a każde nasze zbliżenie kończyło się
                            przekamarzaniem czy tym razem się udało i czy to będzie syn czy córka.
                            Było pięknie do póki nie zaszłam w ciążę.
                            Zrobiłam test, tego samego dnia poszłam do lekarza a gdy jemu powiedziałam
                            zaczęła się pierwsza awantura, "dlaczego nie kupiłaś bucików, dlaczego nie
                            zrobiłaś kolacji żeby mi powiedzieć....sto razy dlaczego...i ku...co ja teraz
                            zrobię", potem telefony do znajomych że wpadł.......tak mnie to bolała, bo
                            przecież oboje chcieliśmy.
                            Od jego matki słyszałam najgorsze słowa jakie może usłyszeć kobieta.
                            Okazało się,że ten facet zgrywał kasanowę bez grosza przy dupie, a nie zaradnego
                            na jakiego sie kreował.Wymyślił sobie szybki ślub na kredyt i całe życie za
                            krtedyty, dodam że o żadnej pracy nie wspominał.Twierdził,że mój dom może być
                            zabezpieczeniem...
                            Ja bardzo źle się czułam , poszłam na zwolnienie a on mnie tak denerwował, że z
                            nerwów wymiotowałam jeszcze bardziej. Kontrolował mnie i poniżał wszędzie, w
                            pacy, w domu, przed moją rodziną a ale najbardziej przed swoja matką. oboje mnie
                            poniżali, do tego stopnia , że przestałam tam jeździć a matka wtedy dopadała
                            mnie telefonem i poniżała, gdyż on każdego dnia zdawał mamusi relacje a ono
                            musiała wyrazić swoje zdanie i bronić synusia.
                            Dużo by opowiadać. Moja mama na mnie się zawiodła, miałam rozpoczęte studia i
                            spodziewałam się dziecka z największym draniem na świecie.
                            Postawiłam sprawę jasno - ślubu ze względu na dziecko nie będzie, nie będę do
                            Ciebie jeździć bo nasz związek to ty i mamusia a ja na szarym końcu i z nami
                            będzie koniec jeżeli nie zaczniesz ze mną rozmawiać ( zapomniałam dodać, że od
                            dnia kiedy powiedziałam ze jestem w ciąży on przestał ze mną rozmawiać ...
                            tylko krzyczał).
                            I tak już zostało. Wykrzyczał, że dla niego zawsze najważniejsza będzie jego
                            mama, że nie po to zrobił mi dziecko żebym je sama wychowywała, a jeżeli tak ma
                            być to należy to usunąć, bo on łożyć nie będzie, nie będzie utrzymywał mojego
                            domu i mojego dziecka bo on ma cała młodość przed sobą a skoro nie chce ślubu to
                            on nie uważa, że ma wobec mnie jakieś obowiązki...itd. ciągle takie gadki słyszałam.
                            Płakałam tak bardzo że bolała mnie brzuch, nie byłam w stanie się z nim
                            porozumieć, nawet nie chciał wyjść z mojego łóżka, z domu, kiedy go chciałam
                            wyrzucić.
                            Pewnego dnia nie wytrzymałam i postawiłam wszystko na jedna kartę.
                            Powiedziałam że to koniec. Jeśli będzie chciał ze mną rozmawiać, być ze mną bez
                            swojej mamy to zawsze go wysłucham, zawsze przyjmę a on powiedział żebym się
                            dobrze zastanowiła bo nie jest psem żeby go wyrzucać.Powiedziałam, że się
                            zastanowiłam........i na tym mój związek się skończył. Myślałam,że zależy mu na
                            dziecku a jemu po prostu było tak wygodnie, robił wszystko żebym odeszła, kiedy
                            to zrobiłam on umył ręce od wszystkiego a ja takiej reakcji sie nie
                            spodziewałam. Minął tydzień, dwa, miesiąc...płakałam tak bardzo ze dwu krotnie
                            wylądowała w szpitalu i prawie poroniłam, przez ten płacz i te nerwy...ciążą
                            była do końca zagrożona....a on zniknął.
                            Podczas całej ciąży miałam z nim kontakt tel dwa razy, gdzie usłyszałam że to
                            nie jego dziecko, że jego nazwisko będzie nosiło dziecko jego i jego żony i że
                            nie możliwe,że ciąża jest zagrożona bo dziecko ma zdrowego tatusia więc musi być
                            zdrowe.
                            Nie interesował się niczym, latał po dyskotekach, zalogował się na wszystkich
                            możliwych stronach typu sympatia opisując się jak jakieś cudo. Wypoczywał nad
                            jeziorem ,kupił sobie motor a ja byłam sama jak palec. Czułam się ...........ach
                            nie chce wspominać bo samotna ciąża to dramat dla kobiety.
                            Kiedy urodziłam moją córkę oczywiście miałam silną depresje, ale powiadomiłam
                            go. Dałam mu wybór, pomyślałam że może się zmieni. Poinformowałam, kiedy jadę
                            zarejestrować dziecko...usłyszałam że jeżeli dziecko nie będzie miało jego
                            nazwiska to znaczy że nie jest jego. Nie przyjechał, więc dziecko w akcie nie
                            ma ojca. Smiał się że poród trwał 18 godzin i spytał czy nie rozerwało mi dupy.
                            Tak mnie rozdrażnił,że nie pozwoliłam żeby ja zobaczył bo koniecznie chciał być
                            ze swoją mamą ( obawiałam się że coś mu zrobię, pobiję , wezmę nóż ...nie wiem
                            co jeszcze). I znów płakałam dwa tygodnie a dziecko razem ze mną.
                            Przeżyłam tragedię. Moja córka ma teraz 6 mc, wygląda jak jego kopia ma taką
                            samą buźkę jak on, robi takie same miny, jak patrze na nią to widzę jego ale
                            strasznie ją kocham i ona mi wynagradza wszystko.
                            Nie założyłam sprawy o alimenty bo wiem że jeśli mu udowodnię ojcostwo to on
                            wtedy będzie się starał ją widywać a ja nawet nie pozwoliłabym mu jej
                            dotknąć...tak bardzo go nienawidzę. Jestem na wychowawczym 400zł a na nią
                            dostaje 200zł. Za to muszę przeżyć. Moja mama na szczęście opłaca rachunki za
                            dom w którym mieszkam bo ma mały interes i ja tam pomagam.
                            Jest mi ciężko,smutno, że jestem sama ale bynajmniej mam spokój nie muszę się
                            znowu cała trząść na jego widok.Mam wielką nadzieję,że kiedyś ktoś się znajdzie
                            kto pokocha mnie i moją córkę tak żeby ona miała tate...bo na dzień dzisiejszy
                            to ciągle mam w głowie myśl, że ona będzie kiedyś miała pretensje,że tego taty
                            nie było przy niej.
                            Piszę to wszystko po pierwsze dlatego, żebyś wiedziała że nie jesteś sama. Ja na
                            Twoim miejscu skończyłabym to w czy tkwisz, poszła do pracy na dwa etaty,
                            sprzedała mieszkanie i poszła mieszkać na jeden pokój z dala od niego. Myśl o
                            sobie bo jeśli Ty nie będziesz szczęśliwa to Twoje dziecko tez nie będzie
                            szczęśliwe.Zobaczysz dasz radę.

                            Piszę też dla tych mądrych, którzy skomentowali Twoją wypowiedź. Myślę,że jeśli
                            się nie przeżyło takich tragedii to nie powinno się wypowiadać na te tematy, bo
                            tylko my mamy, które spotkalyśmy na swojej drodze takich drani wiemy jak jest
                            ciężko i jak zszargane są nasze nerwy.





                            • margerita75 Pola 04.06.08, 00:33
                              Nie wiem, czy jeszcze tu zajrzysz, ale do Ciebie piszę.
                              Tak mi przykro z powodu Twojej historii, myślałam, że to, co ja przeżyłam, to
                              jakieś totalne piekło, ale inni chyba mają gorzej...
                              Myślę, myślę intensywnie nad sytuacją i nie znajduję dobrego wyjścia -
                              przynajmniej nie w trybie natychmiastowym. Ale jeśli nie zmienię jej nawet
                              małymi kroczkami, to nie zmieni się ona nigdy.
                              Będę próbować.
                              Wiem, że uwolniłam się już dawno od bólu, upokorzenia związanego z samotną
                              ciążą, samotnym macierzyństwem - na dzień dzisiejszy cieszę się z tego.
                              I Tobie tego życzę - odwagi i satysfakcji z tego, że sama krok po kroku budujesz
                              życie swoje i swojego dziecka.
                              Nawiasem mówiąc, moja córeczka jest chwilami podobna do swojego ojca, ale coraz
                              częściej do mojej mamy, a dużo znajomych twierdzi, że jednak do mnie;).
                              Jeszcze niedawno myślałam o sobie, że jestem kobietą po przejściach, kimś z
                              pewną przeszłością... Teraz już wiem, że jestem kobietą z przyszłością;). Czego
                              i Tobie życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka