Dodaj do ulubionych

"kiedyś dzieci były inne"....

17.06.08, 15:58
To słowa mojej teściowej. Ona twierdzi, że coś takiego jak bunt
dwulatka nie istnieje. Ani mój mąż ani dzieci jej znajomych nie
przechodziły takich buntów. Jej zdaniem teraz dzieci są
rozpieszczone i rozchisteryzowane.
Mój dwulatek jest na prawdę w miarę bezproblemowym dzieckiem. Miewa
bunty, napady złości i dni kiedy wszystko jest na nie... i ona
twiedzi, że to nie do pomyślenia...
Kto ma rację???
Czy bunt dwulatka jest wymyślony na dziesiejsze potrzeby???
No i jeśli to ona się myli to jak jej to udowodnić? Bo już nie chce
mi sie słuchać jej wywodów....
Obserwuj wątek
    • grzalka Re: "kiedyś dzieci były inne".... 17.06.08, 17:41
      bzdura- oczywiście, że były bunty, mój brat (rocznik 69) w wieku lat
      3 regularnie kładł się na ziemi i wrzeszczał, gdy coś było nie po
      jego myśli
    • szara_mysz1 Re: "kiedyś dzieci były inne".... 17.06.08, 18:45
      kiedy mój syn mial ciemieniuche, moja tesciowa powiedziala ze to z
      brudu! Podkresliła ze jej dzieci nie miały! My młode matki wiemy że
      cieminiucha to problem łojotokowy nie związany z brudem, a ja
      przypyszam ze mój maż podobnie jek większośc dzieci miał
      ciemieniuche tylko juz teraz nie sprawdze.
      Bunt dwulatka istniał, tylko pewnie podciagany był pod złe
      wychowanie a nie pod naturalny rozwój dziecka. Nie przejmuj się.
    • asia.sthm Re: "kiedyś dzieci były inne".... 17.06.08, 19:56
      :))) to nie tylko tesciowe cierpia na te chorobe, wlasne mamy tez.
      Wy tez na nia zapadniecie jak juz dzieci beda dorosle. Moge to
      wyluszczyc naukowo bo juz wiem na czym to polega ;)
      Otoz, pamieta sie tylko co najlepsze, zapomina sie wszystkie
      upierdliwosci zwiazane z rodzicielstwem...a nawet jesli sie je
      pamieta to w takim zatarciu, w takiej bladosci, ze wlasciwie zadnych
      problemow nigdy nie bylo.
      Moja mama powie, ze miala najgrzeczniejsze dzieci na swiecie, ja zas
      pamietam straszne awantury kiedy bylam nastolatka. Jej wszystkie
      wnuki tez zawsze byly grzeczne, he he he. Moja pamiec tez dziala juz
      baaardzo wybiorczo. Ze wczesnego dziecinstwa moich dzieci pamietam
      najbardziej idyliczna radosc, niepokoje i padanie na nos ze
      zmeczenia gdzies mi juz sie ulotnily, ciemieniuchy dopiero teraz mi
      sie przypomnialy :)
      Tak to juz jest z mechanizmem zapominania tego co najgorsze.

      To jednak ze tesciowe wykorzystuje te zaniki pamieci przeciwko
      mlodym rodzicom, to juz zle o niej swiadczy. Kiedys moze nie bylo
      calego tego nazewnictwa, co nie oznacza ze zjawiska nie bylo.
      Radze podsunac jej fachowa lekture, poradniki, wszystko co sie da.
      Nawet jak sie obrazi to chociaz skorzysta poszerzajac swa wiedze ;))
      • verdana Re: "kiedyś dzieci były inne".... 17.06.08, 20:16
        To ja zboczona jestem, bo z dziecinstwa dzieci pamietam głównie
        padanie na nos, nieustanna wścieklośc i awantury. mam nadzieję, że
        dzieci pamiętaja co innego.
        Buntu dwulatka rzeczywiscie "za moich czasów" jako epidemii nie
        bylo - mysle, ze to efekt czestszego posylania dzieci do żłobkow,
        czy zajmowania się nimi przez babcie. Po prostu dzieci buntowaly się
        komu innemu (chociaż slowo - moeje w tym wieku byly urocze, bunt
        występował raz na rok).
        A moj ojciec, lat 77 uwaza, ze obecna mlodziez, panie dziejku, bez
        porownania lepsza jest, niż niegdys bywało. A kontakt z mlodzieżą
        ma - bo nadal jest wykladowcą i to kolejny raz wybieranym najlepszym
        na uczelni.
        • asia.sthm Re: "kiedyś dzieci były inne".... 17.06.08, 23:01
          To co dzieci glownie pamietaja to jest zawsze niespodzianka. Tez
          maja pamiec wybiorcza...jak starzy :))

          wedlug mojego grafiku bunty sa rozpisane co trzy lata 3,6,9,12,15 i
          jak egzotyczny kwiatuszek na bagnie 18, kiedy to mlody czlowiek jest
          legalnie dorosly, a dostaje na chwile malpiego rozumu :)))
          Verdano, twoj ojciec ma racje. Tez uwazam ze obecna mlodziez jest
          lepsza niz kiedys i dobrze ze swiat przejma :)))
    • rycerzowa Re: "kiedyś dzieci były inne".... 17.06.08, 23:24
      A mnie się wydaje,że w czasach twojej teściowej dzieci rzeczywiście były inne, ponieważ inaczej były traktowane. Były oczywiście wyjątki, ale z grubsza:
      - dziećmi i ich uczuciami nikt się specjalnie nie przejmował, "dzieci i ryby głosu nie miały",
      - za niesubordynację były karane, nawet maluchy; w rezultacie były zastraszone.
      Czyli na oko były "grzeczniejsze", ale to wcale nie znaczy,że lepsze.
      Po prostu ich agresja, bunt i złość były stłumione, ukryte.
      Albo lekceważone, niezauważone, nienazwane.
      A rzecz nienazwana nie istnieje, jako niegdyś bunt dwulatka i inne takie.
      • julamimi Re: "kiedyś dzieci były inne".... 18.06.08, 10:25
        kolejny raz wyjsc z podziwu nie moge, jak trafnie potrafisz nazwac
        rzeczy po imieniu :)
        uklony :) i podpisuję się całą klawiaturą pod Twoim postem :)
      • acorns Re: "kiedyś dzieci były inne".... 18.06.08, 10:50
        > Po prostu ich agresja, bunt i złość były stłumione, ukryte.
        > Albo lekceważone, niezauważone, nienazwane.

        A jak ja nie będę swojej agresji i złości tłumił to co będzie? Jestem dużo
        większy, cięższy i silniejszy od zbuntowanego dwulatka. Złe zachowanie trzeba
        eliminować a nie uznawać za normę. To teraz taka moda jest. Dobrze to
        społeczeństwo na własnej dupie odczuje jak te dzieciaki podrosną.
    • acorns Re: "kiedyś dzieci były inne".... 18.06.08, 10:46
      Jak się zbuntuje dwulatek to jest to bunt dwulatka. Jak się zbuntuje trzylatek
      to bunt trzylatka. Jak pięciolatek to pięciolatka a jak dziesięciolatek to bunt
      dziesięciolatka. Kiedyś za złe zachowanie dzieciak dostawał po dupie i w ten
      sposób złe zachowanie było eliminowane. Teraz źle zachowujące się dziecko ma
      prawo "się wyzłościć" a w tym czasie nowoczesna mamusia nazywa jego uczucia
      "widzę że jesteś bardzo zły...". Do dzieciaka nie dociera nic kompletnie, ale
      mamusia zawzięcie próbuje. Czasem dostanie od „zbuntowanego” trzylatka w dziób i
      idzie się wypłakać do łazienki. W tym czasie sąsiedzi klną na tego
      "rozwydrzonego bachora" bo mają dość słuchania jego wycia i pisków. Po jakimś
      czasie dzieciak przestaje wyć a mamusia uznaje to za swój sukces wychowawczy. Aż
      do następnego buntu z powodu np. talerzyka z Kubusiem Puchatkiem podczas gdy
      dziecko chciało ze Spidermanem o czym wcześniej nie raczyło poinformować. W
      rezultacie tego obiadek ląduje na podłodze i ścianie, jest wycie, wrzask, piski
      a mamusia znowu "masz prawo czuć cię sfrustrowany..." w międzyczasie wyciągając
      sobie obiadek dziecka z fryzury. Gdy napisze o swoim problemie na forum, dowie
      się że to jest normalne w tym wieku i że bunt jest wpisany w rozwój i że tak
      naprawdę poza nazywaniem emocji dziecka nie można zrobić nic. W efekcie dzieciak
      terroryzuje swoimi emocjami całą rodzinę i nikt z tym nic nie zrobi co klaps to
      przecież zbrodnia i trauma na całe życie. Twoja teściowa ma rację. Kiedyś dzieci
      były wychowywane, obecnie są rozpieszczone i rozhisteryzowane.
      • pimpusia77 Re: "kiedyś dzieci były inne".... 18.06.08, 11:30
        klaps to
        > przecież zbrodnia i trauma na całe życie.

        znam dzieci, które dostają klapsy i wcale nie są grzeczniejsze i
        bardziej posłuszne. Są za to bardzo agresywne i próbują się wyżyc na
        rówieśnikach w piaskownicy.
        To co opisałeś to oczywiście jakaś skrajność. Owszem, są i takie
        dzieci ale to raczej nie norma.
        Natomiast z Twojego postu bije jakaś taka agresja... "bachor, w
        dupę, dziecko wyje..."- może Ty za dużo klapsów dostawałeś?
        Klaps nie eliminuje złego zachowania. A na pewno nie we wszystkich
        przypadkach. Tak jak pisałam wyżej- znam dzieci, które dostają
        klapsy i nic z tego nie wynika. Dostaje klapsa i psoci dalej. Acha i
        nieżadko oddaje swojej mamusi- widziałam na własne oczy- mama daje
        klapsa w tyłek a dziecko mamusi w twarz... No i jak wytłumaczyć, że
        bić nie można???

        Zdaniem mojej teściowej dziecko nie powinno mieć własnego zdania.
        Np. nie chce założyć tych spodni tylko inne w związku z czym jest
        rozpieszczone, nie chce czegoś zjeśc- niegrzeczne, nie chce jechać w
        wózku i się buntuje kiedy chce się go na siłe tam włożyć-
        rozhisteryzowane. Dziecko powinno byc jak żołnierz. Słuchać rozkazów
        i broń Boże nie meć swojego zdania. A jak jego zdanie jest inne niż
        dorosłych to już wogóle tragedia!
        Widzę, że są rodzice, którzy podzielają zdanie mojej teściowej...
        Nie pamięta wół... ja pamiętam jak się wściekałam, że wszystko muszę
        robic pod czyjeś dyktando i tak jak sie komuś podoba. Mam teraz
        zboczenie do tego stopnia, że odeszłam z etatu i założyłam własną
        firme tylko dlatego żeby nie słuchać czyichś poleceń i rozkazów.
        • lilka69 Re: pimpusia-nie umiesz sie dostosowac 18.06.08, 13:06
          wlasna firma- ok ale zeby z takiego powodu!? nie umiesz sie do ludzi dostosowac
          i tyle zamiast ideologii.

          z tesciowa tez dorabiasz sobie ideologie ale ja cie nie popre.

          moim zdaniem, za duzo tego psychologizmu. no ale gdzies ten tlum ludzi po
          psychologgi musi sie uzewnetrznic.
          • pimpusia77 Re: pimpusia-nie umiesz sie dostosowac 18.06.08, 13:33
            > wlasna firma- ok ale zeby z takiego powodu!? nie umiesz sie do
            ludzi dostosowac
            > i tyle zamiast ideologii

            chyba zbyt dosłownie to wzięłaś i zbyt na serio... No jak można
            wogóle wziąść na serio w 100% to co napisałam? Owszem, jest to jeden
            z powodów ale jest ich jeszcze 1000 innych. Zapomniałam dodac
            uśmieszek na końcu zdania ale nie pomyślałam, xe wogóle ktoś może
            tak dosłownie to odebrać!
            • lilka69 Re: pimpusia 18.06.08, 18:40
              to jak-ty piszesz szyfrem i mam jakos inaczej to odebrac?
              • pimpusia77 Re: pimpusia 18.06.08, 19:14
                Nie "inaczej" tylko z dystansem i nie dosłownie. Chyba wiesz co to
                jest żart, sarkazm itd?
                Nie bierz sobie tego tak do serca ;-)
                • lilka69 Re: pimpusia :-) 18.06.08, 19:50
                  no ale tekst jest bez emocji wiec czytam go doslownie.

                  pozdrawiam i nie kloce sie
                  • pimpusia77 Re: pimpusia :-) 18.06.08, 21:39
                    > pozdrawiam i nie kloce sie
                    ja również pozdrawiam :-)
      • lilka69 Re:acorns 18.06.08, 13:01
        to najprawdziwsza prawda!!:-)
      • Gość: abc Re: "kiedyś dzieci były inne".... IP: *.adsl.inetia.pl 23.06.08, 06:43
        Acornsie, Twoje słowa są jak kubeł zimnej wody na głowy ogłupiałych
        współczesnych mamuś. Brawo:)
    • rycerzowa Acorns!!!!! 18.06.08, 13:21
      Acorns, "mordo ty moja"!
      Kopę lat!
      Autentycznie stęskniłam się za tobą!:-)

      Wnoszę,że spełniła się moja przepowiednia, i Młoda nasikała ci już do piwa.
      ;-))))

      PS. Dla niewtajemniczonych: Acorns rozpuścił swoją małolatę jak dziadowski bicz, co nie ma niewiele wspólnego z dostrzeganiem i uszanowaniem odrębności i uczuciowości dziecka.
      PS 2. Acorns mimo to jest super tatą.
      • Gość: oda100 a co tego wszystkiego ma tesciowa? IP: *.ip.telfort.nl 19.06.08, 14:26
        moja nie zwraca mi w ogole uwagi, bywa u mnie raz na dwa miesiace,
        owszem moze sie z malym pobawic, pogadac przy okazji odwiedzin, ale
        nie widze potrzeby zeby mi dyktowala co i jak. Moj maz tez jest
        zamkniety na opowiadanie jej o naszych problemach wychowawczych, w
        wziazku z tym moja tesciowa nawt nie jest swiadoma co sie u nas
        dzieje. Nie mozesz z nia pogadac na ten temat?
        • pimpusia77 Re: a co tego wszystkiego ma tesciowa? 19.06.08, 16:20
          oja nie zwraca mi w ogole uwagi, bywa u mnie raz na dwa miesiace,
          > owszem moze sie z malym pobawic, pogadac przy okazji odwiedzin
          a moja nam czasami pomaga w opiece nad synem

          Moj maz tez jest
          > zamkniety na opowiadanie jej o naszych problemach wychowawczych, w
          > wziazku z tym moja tesciowa nawt nie jest swiadoma co sie u nas
          > dzieje.

          nie chciałabym aby w przyszłości mój syn traktował mnie jak obcą
          osobę bo w końcu jestem jego matką... i my naszą rodzinę traktujemy
          jak rodzinę tzn. wiedzą co sie u nas dzieje itd. ale fakt- nie lubię
          wtrącania się :-)
          • bo76 Re: a co tego wszystkiego ma tesciowa? 20.06.08, 22:34
            taaa.. moja teściowa też cierpi na znik pamięci i: jej dzieci całę
            dnie grzecznie same siębawiły w łóżeczku, nie płakały w ogóle, itp...
            A w ogóle to my teraz z pampersami i słoiczkami to mamy takie życie,
            że nie mamy prawa mówic, że jesteśmy zmęczeni, oni to dopiero mieli
            ciężko!!!
            Taaa.... choć faajna jest i dla dzieci baaardzo dobra, to tych
            opowieści juz słuchać nie mogę:) szczególnie jak dotyczą mojej
            trzylatki, (ponoć od noworodka nie płakała i przesypiała całe
            noce;) )której wczesne dziecińswo ja sama doskonale pamiętam:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka