Dodaj do ulubionych

trudne zachowanie mamy

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.08, 06:12
nie wiem czy na tym forum otrzymam wskazówki co do swojego
zachowana , wybuchy furi , agresywność i niepohamowana złość .
Zdarza się to głównie gdy starszy syn -9 lat staje się niegrzeczny,
opryskliwy i z uporem maniaka udowadnia mi ,że nie zrobi czegoś co
do niego należy ...
Nie wiem jak sobie z tym radzić , zdarza się to raz na jakiś czas np
raz na 2 miesiące , kiedy moja wytrzymałość nerwowa dobiega końca ...
Czy kwalifikuję się na jakąś terapię -jeśli tak do kogo się udać ?
Strasznie mnie to męczy i dziecko się mnie boi ....
Obserwuj wątek
    • verdana Re: trudne zachowanie mamy 12.09.08, 17:32
      Raz na dwa miesiace? Naprawde nie częściej?
      To i tak jesteś dobra matką, choć sadze, ze moj glos bedzie
      odosobniony. Wiekszosci zmęczonych matek takie wybuchy zdaraja się
      częściej, choc na forum zadna do tego sie nie przyzna (prócz mnie).
      Terapia Ci nie jest potrzebna, tylko odpoczynek i mniej wyrzutow
      sumienia. Nie skrzywdzisz raczej dziecka bedąc 360 dni w roku dobra
      mamą i wściekłą przez 6 dni.
      Jesli te wybuch furii sa naprawdę groxne i uwazasz, ze krzywdzisz
      tym dziecko, to uprzedź je, że czasem "wychodzisz z siebie",
      uprzedź, co szczególnie doprowadza Cię do furii i z góry powiedz
      dziecku, zeby sie szczegolnie nie przejmowalo faktem posiadania
      egzemplarza matki- sporadycznej furiatki. Możesz mu powiedziec, ze
      to, co mówisz w furii ma puszczać mimo uszu i z góry przepraszasz.
      ja tak zrobilam, dzieci się usmiały i bylo OK.
      Natomiast jesli takie ataki sa częstsze niez co pare miesiecy, jesli
      bywaja całkowicie irracjonalne - wtedy zastanow sie nad terapią.
      Matka nie maszyna.
    • bj32 Re: trudne zachowanie mamy 13.09.08, 09:42
      Zgadzam się z Verdaną. Jeśli to jest raz na dwa miesiace, to moja
      córa może pozazdrościć Twojemu synowi:) Ja dostaje dzikiego wnerwu
      najmarniej raz na dwa tygodnie. Szczególnie, jak moje słodkie
      dziecie mnie pogryzie, bo nie chciałam jej kupić loda, a ona ma zły
      dzień i cały świat musi ponieść tego konsekwencje. Jak mnie solidnie
      wnerwi to potrafię przyrżnąć w tyłek. I nie zauważyłam, zeby się
      mnie bała. W takich sytuacjach potrafi zacisnać zęby, pokazać mi
      jezor i udawać, ze nic ją ten klaps nie obchodził;)
      A jak u Ciebie się ta furia obiawia? Wrzeszczysz? Dasz klapsa? Czy
      tłuczesz bez opamiętania? W tym ostatnim przypadku to faktycznie
      problem i kwalifikowałabys sie na terapię.
      Zgadza sie, ze matka to nie automat. Mamy prawo mieć PMS, być
      wykończone, mieć gorszy dzień... W końcu "dyzur" mamy 24/7, a nikt
      nie jest ze stali. Poczucie winy tylko pogarsza sprawę.
      Nie staraj sie być idealną matką, nie dasz rady być zawsze łagodna i
      cierpliwa, jesteś tylko człowiekiem. Zastosuj rady Verdany:)
      Pozdrawiam:)
      • Gość: tojajestem1 Re: trudne zachowanie mamy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 06:59
        bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy i zrozumienie :) spodziewałam
        się kubła zimnej wody i już zastanawiałam się gdzie szukać
        pomocy ....
        Przyjrzę się dokładnie z jaką częstotliwością wybucham i co mnie
        irytuje aby zmniejszyć to do niezbędnego minimum ....
        Ostatnio weszłam na forum adhd dla rodziców i przyznałam się przed
        moim dzieckiem ,że mama ma nie leczone z dzieciństwa adhd , co w
        obecnej sytuacji przyjmuje formy jakie czasami mama
        przezentuje ... :) Mój syn zapytał czy to dlatego ciągle ma być
        porządek :))) ja na to ,że to też jest pewnym objawem tej choroby ,
        potem od słowa do słowa właśnie tak jak verdana pisze wyjaśniłam co
        mnie doprowadza do furii i ,że reakcje moje choć przesadne ale
        krótkotrwałe męczą mnie i martwią i będę nad tym pracować ale ... ze
        strony domowników muszę mieć zrozumienie .... syn na to z trwogą w
        głosie -czy klatka będzie potrzebna ... rozśmieszyło mnie to , mąż
        wymienił ze mną porozumiewawcze spojrzenia i po temacie .
        Macie rację ,że za dużo nie ma co od siebie wymagać , czasami moje
        wyrzuty doprowadzają mnie do ogromnego smutku ...
        Moja furia to ogromny wrzask , tak ,że gardło boli przez dwa dni ,
        ponieważ syn po pierwszym szarpnięciu z mojej strony rzuca się na
        glebę ja stoję nad nim i słowotok wraz z klapami na dupsko np
        kapciem lub ścierą a w oczach muszę mieć dzikość jak nieziemska
        istota ....
        Potem tak bardzo mnie boli to co zrobiłam , cała się trzęsę i na nic
        nie mam siły ,jestem smutna i przygnębiona do końca dnia - zawsze
        wtedy przepraszamy się i tulimy -ja Mu mówię jak to było on też
        przedstawia swoją wersję i tak do następnego razu .... ale strasznie
        się kochamy , mówimy to sobie parę razy dziennie a potem taka
        agresja ....:(
        • verdana Re: trudne zachowanie mamy 14.09.08, 09:45
          Bywa, moze i naganne, ale bywa.
          Wyeliminowałabym te klapsy. Mozesz też sprobować zrobic to, co robi
          się z dziecmi - czyli dac sobie czas. Wrzeszczysz przez minutę (nie
          mowie nie, bo wiem, ze jak czlowiek się nie wywrzeszczy to potem na
          zimno zneca się nad dzieckiem, mowiac rzeczy bez porownania bardziej
          raniace), po czym oswiadczasz "nie wytrzymuje tu, wychodzę (musisz
          podac godzine powrotu, bo inaczej dziecko bedzie się bało). Ubierasz
          się w furii, trzaskasz drzwiami i idziesz na kawę. dziecko jest
          dostatecznie duze, zeby zostac w domu z półtorej godziny.
          Po półtorej godzinie nie mozesz zrozumiec, o co się tak wsciekałaś i
          wracasz.
          No i rzecz moze wazniejsza - postaraj się, aby dziecko nie musiało
          miec w swoim pokoju idealnego porzadku. To dla dziecka bardziej
          męczace niż sporadyczne wybuchy, bo wtedy nie ma wlasnej
          przestrzeni - to Twja przestrzeń, nie jego. Jak Cie to denerwuje, po
          prostu nie wchodź do jego pokoju - ja nigdy nie wchodzę...
          • Gość: tojajestem1 Re: trudne zachowanie mamy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 10:09
            nie masz pojęcia verdana jak cieszę się ,że napisałam o swoim
            problemie i że zabrałaś głos - bardzo dziękuję , teraz wiem ,że może
            tak się dziać a ja mogę coś z tym zrobić ,że to nie koniec świata !
            Postaram się wyciszać emocje i wyżyc flustracje dnia codziennego w
            inny sposób nie na młodym , mimo iż już kiedyś , nie raz obiecałam
            to sobie , ale teraz mam Twoje wsparcie :)
            • mruwa9 Re: trudne zachowanie mamy 14.09.08, 19:09
              z jednym tylko sie nie potrafie zgodzic..z przyzwoleniem na
              balagan :-) tzn. osoby z ADHD maja wrecz organiczna potrzebe
              uporzadkowania przestrzeni wokol siebie, oraz rutyn dnia
              codziwennego, bo to po prostu ulatwia im orientacje w
              czasoprzestrzeni ;-) , czyli zycie codzienne. Moze wlasnie dlatego,
              podswiadomie lub swiadomie, tak Ci na tym zalezy? Ja, co prawda ,
              nie mam ADHD, ale wraz z narastajacym w domu balaganem, staje sie
              coraz bardziej nerwowa i niespokojna, ze trace kontrole nad
              rzeczywistoscia. To, co wydaje mi sie jakims kompromisem,
              ulatwiajacym zycie, to redukcja ilosci rzeczy w pokoju dziecka
              (pochowanie rzeczy akurat nieuzywanych, pozostawienie 2-3 zabawek,
              latwych do szybkiego sprzatniecia,za jakis czas- plodozmian,
              sprzatamy to, co wlasnie bylo uzywane, zamiast tego z pawlacza
              sciagamy cos dotychczas lezakujacego, wowczas dawno olane zabawki
              maja szanse przezyc druga-a czasem i dziesiata mlodosc :-)
              BTW nie tak rzadko zdarza sie rodzinne wystepowanie ADHD:
              nagromadzenie pod jednym dachem np. rodzica i dwojki dzieci z ADHD
              to mieszanka istnie wybuchowa. Wowczas powtarzalnosc rutyn dnia
              codziennego i uporzadkowanie przestrzeni wokol siebie jest podstawa
              jako takiego funkcjonowania rodziny, a niewielka odmiana, odchylenie
              (np. rozpoczecie roku szkolnego), potrafia doprowadzic do
              katastrofalnego chaosu....
              • verdana Re: trudne zachowanie mamy 14.09.08, 20:30
                Ja rozumiem, ze sporo osób czuje się dobrze tylko w porzadku. Ale
                równiez rozumiem, ze część osób w idealnie uporzadkowanej
                przestrzeni czuje się źle, a przymus stałego sprzatania odczuwa jako
                wtargniecie w jego prywatną przestrzeń.
                To nie jest takie proste. Dziecko, ktore mieszka w pokoju sprzatanym
                wg. standardow matki nie miszka w swoim domu - czuje sie tak, jak Ty
                się czujesz w balaganie. Nie jest u siebie, tylko mieszka w domu
                rodzicow. Nie ono dysponuje swoimi rzeczami,nic nie jest tak
                naprawde jego, kazda rzecz moze zostać schowana, wyrzucona,
                wymieciona.
                Dlatego jestem za kompromisem. Umiarkowany porzadek w pokoju dziecka
                i nie wkraczanie tam mamy bez koniecznej potrzeby - o ile jest tak,
                że żadna ze stron nie może być swobodna w "porzadku" drugiego.
                nakaz idealnego porzadku w pokoju dziecka, bo mama nie znosi
                balaganu zaklada coś, z czym nie moge się zgodzic - ze dziecko,
                mieszkające z rodzicami nie jest u siebie, że mieszka u kogoś.
                Mieszkanie u kogoś nie jest przyjemne, z takiego domu starsze
                dziecko będzie uciekać.
                • mruwa9 Re: trudne zachowanie mamy 14.09.08, 20:51
                  Dlatego wlasnie IMHo pomysl z uprzatnieciem maksymalnej ilosci
                  rzeczy poza zasieg dziecka ( w przypadku 9-latka trudno az o taki
                  radykalizm, bo prawie wszystko bezproblemowo moze znalezc sie w
                  zasiegu..) jest forma kompromisu, aby ow potencjalny nieporzadek
                  byl do zaakceptowania, do przezycia. ja nie wiem, Verdano, czy masz
                  osobiste doswiadczenia z ADHD, ja mam dziecko z ta diagnoza + dwoje
                  innych , rowniez bardzo wymagajacych dzieci, wszystkie o
                  nieograniczonych mozliwosciach balaganienia i siania zniszczenia w
                  domu. Musze reglamentowac dostep do zabawek, zeby nie zginac pod ich
                  zwalami (pewnie dodatkowo wymieszanymi z jakimis resztkami jedzenia,
                  ciuchami, szczoteczkami do zebow, naczyniami, plytami CD czy
                  DVD...wymieniac mozna dlugo).
                  • verdana Re: trudne zachowanie mamy 14.09.08, 21:29
                    Ale tu, o ile rozumiem, nie dziecko ma ADHD, tylko mama. To zupelnie
                    inny problem. Bo o ile rozumiem specjalne traktowanie czy wychowanie
                    dzieci z ADHD, to trudno jednak aby zdrowe dziecko dostosowywalo się
                    do mamy.
                    Ja nie mam dzieci z ADHD, mam za to niewiarygodnych bałaganiarzy,
                    wobec tego do ich pokojów nie wchodzę. One giną pod zwalami, ja mam
                    spokoj.
    • mskaiq Re: trudne zachowanie mamy 15.09.08, 10:25
      Popracuj nad zmiejszenim swojej emocjonalnosci. Codzienne cwiczenia
      fizyczne pozwola Ci sie pozbywac stresu i bedziesz w stanie opanowac
      emocje, swoja zlosc.
      Bez tego bedzie Ci coraz trudniej sie opanowac wlasnie w stosunku do
      dziecka bo to dziecko daje Ci powody do agresji.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • Gość: tojajestem1 Re: trudne zachowanie mamy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 10:29
        Witam serdecznie !dziękuję za wszystkie opinie są dla mnie bardzo
        ważne . Nie wiem do końca czy mam ADHD czy tylko impulsywność i
        emocje których nie potrafie ujarzmić .... na pewno jest mi ciężko z
        tą moją nerwowością a młodemu też pewnie różne myśli do głowy
        przychodzą jak widzi mnie w akcji :)
        Pracuję nad sobą , od wczoraj mam w ręku karnet na ćwiczenia -
        aerobik 2 razy w tygodniu . Myślę też nad tym co napisałyście -
        zmniejszenie ilości zabawek w pokoju - trudne to będzie bo wszystko
        wydaje się być potrzebne :) ale to racja z tym jedzeniem , ubraniami
        i płytami pośrodku tego wszystkiego , brudne ubrania wrzucone do
        szafy razem z czystymi -naprawdę ręce mi opadają i dosyć mam już
        zdartej płyty którą jestem ciągle i ciągle mówiąc to samo .....
        • verdana Re: trudne zachowanie mamy 16.09.08, 15:22
          To nie mow...
          Matki wszystkich osmiolatków, dwunastolatkow i czternastolatków
          powtarzaja to samo od lat - i wiesz co? Bez rezultatu. Bardzo
          sluszne wymagania, ktore konczą się parą w gwizdek, zdenerwowaniem
          obu stron, a bałagan jest jak był.
          Zabieranie dziecku zabawek bez jego zgody, jak by to się sluszne nie
          wydawało, uwazam za pierwszy krok do powaznych klopotow
          wychowawczych w przyszłosci.
          • mruwa9 demonizujesz 16.09.08, 16:03
            nikt nie mowi o konfiskacie zabawek, ale niemozliwe jest, aby
            dziecko bawilo sie wszystkim jednoczesnie. Wprost przeciwnie: im
            wiecej rzeczy w pokoju, tym wiekszy chaos i tym trudniej sie dziecku
            skupic na jednej czynnosci, zabawie.W tym chaosie dziecko uprawia
            destrukcje zamiast tworczej zabawy. Przynajmniej moje. Po
            uprzatnieciu wiekszosci gratow (na pawlacze, polki, do garderoby)
            dziecko odkrylo na nowo to, co pozostalo, bawi sie duzo i tworczo.
            Po jakims czasie nastepuje zmiana wystroju, ale zasada jest taka: a
            miejsce sciaganej z polki zabawki wedruje inna, ktora sie wlasnie
            chwilowo znudzila. Dziecko decyduje kiedy i co sciaga, ale
            przynajmniej udaje sie zachowac jako taka kontrole nad porzadkiem.
            • verdana Re: demonizujesz 16.09.08, 16:26
              Nigdy w zyciu nie zabralam zabawki dziecku bez jego zgody. Bo
              zabawki należą do dziecka, a nie sa moja wlasnoscią. Owszem,
              wspólnie chowalismy czy wyrzucalismy część zabawek. Jesli jednak
              dziecko zadecydowalo, ze nie chowamy - trudno. Możma tez, po prostu
              nie kupowac po prostu za dużo... Ale chowanie bez zgody dziecka,
              albo chowanie pod przymusem (masz tego za dużo, część musisz oddać,
              schowac, wyrzuciś) to mówienie mu, ze nic nie nalezy do niego,
              niczym nie dysponuje.
              Nie o to chodzi tylko, aby dziecko bawilo się duzo i tworczo, ale
              aby mialo pewność, ze to co jego, jest wyłącznie jego i ze ma wpływ
              na wlasne życie i własne wybory.
              • mruwa9 tu nie ma zadnej sprzecznosci 17.09.08, 07:43
                bo sprzatanie i segregacja zabawek moze odbywac sie we wspolpracy z
                dzieckiem, ktore moze zdecydowac, co w tym momencie zostaje w
                zasiegu, a co wedruje do pawlacza.I w dowolnym momencie moze
                nastapic zmiana wystroju, na zyczenie dziecka. Poza tym przy
                nadmiarze zabawek (i bodzcow) dziecko tak naprawde traci orientacje
                w tym, co posiada, nawet nie zauwazy, ze cos chwilowo zniknelo z
                pola widzenia. A starszaka mozna umotywowac, wytlumaczyc celowosc
                takiego postepowania. Uprzatniecie nadmiarow sprzyja higienie
                psychicznej rodziny ;-) , zapobiegajac ciezkim awanturom, gdy
                nadchodzi czas sprzatania. W stosunku do znanych mi innych dzieci,
                moje maja stosunkowo niewiele zabawek, ale i to wystarczy, aby w
                kwadrans usypac oba szczyty Kilimandzaro (kojarzysz, z czego to
                cytat? ;-), ze nie wiadomo, gdzie wlozyc rece, od czego zaczac, aby
                chociazby odgruzowac biurko (bo zadanie domowe czeka) czy utorowac
                droge do lozka. Myslisz, ze dziecko jest szczesliwe w takim
                momencie? Moje raczej nie, a pozostawienie balaganu, z nadzieja, ze
                kiedys dziecko to posprzata, to droga donikad. Ze naruszam
                prywatnosc (prawo wlasnosci) mojego dziecka? Naruszam je tez,
                ograniczajac mu czas zabawy na jego wlasnym, osobistym komputerze,
                czy limitujac czas i warunki ogladania jego wlasnych filmow na dvd,
                jak wiekszosc rodzicow, i uwazam, ze tak jest slusznie, ze takie
                moje, rodzica, prawo.
                • verdana Re: tu nie ma zadnej sprzecznosci 17.09.08, 12:52
                  Moje dziecko nie ma komputera m.in. dlatego, zebym mogła limitowac
                  czas grania, nie naruszajac praw wlasnosci. Zreszta wydaje mi się,
                  ze zupełnie czym innym jest organizowanie dziecku planu dnia, a czym
                  innym wkraczanie w sfere jego wlasnosci.
                  No i nie rozumiem, po co kupowac dziecku tyle zabawek...
                  • mruwa9 Re: tu nie ma zadnej sprzecznosci 17.09.08, 15:02
                    no przeciez pisalam, ze moje dziecko ma stosunkowo malo zabawek, w
                    porownaniu do swoich rowiesnikow. Ale wystarcza 4 zestawy lego,
                    kilkadziesiat szklanych kulek, kilakdziesiat plastikowych
                    zolnierzykow i troche samochodzikow, do tego ksiazki, kredki, jakas
                    ciastolina i 2 gry planszowe, zeby miec ochote wysadzic pokoj
                    dziecka w powietrze, jesli to wszystko jednoczesnie trafi na podloge
                    czy lozko.
    • Gość: ma_dre Re: trudne zachowanie mamy IP: *.w83-199.abo.wanadoo.fr 26.09.08, 11:49
      tez tak mialam, pomogly leki homeopatyczne. Jedyne co moge wiec ci poradzic to
      udac sie do dobrego homeopaty. Probowalam nad soba pracowac, byly wizyty u
      psy... Nic nie pomoglo to wszystko, dopiero homeopatia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka