Dodaj do ulubionych

Jestem załamany...

19.09.08, 18:08
Witajcie.

Mam spory problem wychowawczy z moją 5-letnią córką (jedynaczką).

Zacznę może od tego, że zawsze była bardziej... "żywa" od rówieśników spod bloku. Początkowo myśleliśmy z żoną, że może to być ADHD, ale poczytałem o tym trochę w internecie i chyba ma zbyt mało symptomów: potrafi się nad czymś skupić (kolorowanka, puzzle, zabawa lalkami, itp), ma doskonałą pamięć (pamięta jakieś episody nawet sprzed trzech lat - kiedy sama miała dwa). Jest bardzo ciekawa świata, interesuje się praktycznie wszystkim.

Problemy z tak zwanym "słuchaniem" pojawiły się już dawno. Chodzi nawet o drobne sprawy, typu "idź założyć ciapy", "podejdź tu" czy "koniec zabawy, zbieraj zabawki". Często wogóle nie reaguje jak powtarza się prośbę kilka, kilkanaście razy. Dopiero powiedzenie czegoś podniesionym głosem czy wręcz krzyknięcie odnosi jakiś skutek.

Próby z zaprowadzaniem jej do przedszkola podjęliśmy jak tylko skończyła trzy lata. Coprawda nie było takiej potrzeby, bo żona nie pracowała, ale pomyśleliśmy sobie, że na kila godzin może chodzić żeby mieć więcej kontaktu z rówieśnikami. W 4-latkach żona zabierała ją przed leżakowaniem, bo córka nigdy nie lubiła spać w dzień. W kwestii uczęszczania do przedszkola to wyglądało to różnie, bo córka dosyć często "łapała" różne choroby typu przeziębienie czy grypa w wyniku czego do przedszkola chodziła "pół-na-pół" a nawet więcej czasem tego niechodzenia było więcej niż chodzenia. Tak było w 3- i 4-latkach.

Jeżeli chodzi o zachowanie to nigdy do cichutkich aniołków nie należała - ma to ponoć po mnie.

Od września żona podjęła pracę i córka spędza w przedszkolu już po osiem godzin (8-16). Zmieniła się również wychowawczyni i przedszkolanki. Grupa dzieci pozostała praktycznie ta sama.

No i przechodzimy do meritum.

JEST ŹLE...

Moje dziecko jest agresywne, bije się z innym dziećmi, przy czym przewaga siły jest po jej stronie z racji tego, że jest bardzo sprawna fizycznie i najczęściej to przeciwnicy są poszkodowani, chociaż i ona nosi ślady ugryzień i zadrapań. Wchodzi na parapety, kopie szafki, "strzela" drzwiami, nie chce dzielić się zabawkami, jest nieugięta. Nie chce sprzątać, niechętnie włącza się do zajęć. Nie jest podobno prowodyrem rozmaitych awantur (w grupie jest kilka kilka naprawdę strasznych łobuzów), ale jak tylko zaczyna się jakaś "zadyma" ona natychmiast się do tego włącza i staje się najbardziej zauważalnym jej uczestnikiem.

Dzisiaj na przykład dowiedziałem się od pani, że moje dziecko pogryzło dwoje innych dzieci i rozbiło klockiem głowę trzeciemu...

Jeśli chodzi o te pojedynki to jeżeli w przedszkolu jest tak jak na podwórku (nie zawsze mogę się dowiedzieć o przebiegu zdarzeń od córki, bo czasami coś "kręci" za to te spod bloku mogę sam obserwować) to schemat jest zawsze podobny: dochodzi do wymiany zdań po czym najczęściej moja córka zostaje uderzona/uszczypnięta/ugryziona/szarpana za włosy. Wtedy zamiast się poskarżyć bierze sprawy w swoje ręce i sama wymierza sprawiedliwość, po czym poszkodowany oponent nie dając sobie z nią rady mimo, że często jest od niej większy i zdawałoby się - silniejszy, biegnie z płaczem na skargę...

Pomóżcie, bo nie wiem już co mam mam robić. Jak tak dalej pójdzie to żona będzie musiała się zwolnić z wymarzonej pracy.

Pozdrawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • kawka1313 Re: Jestem załamany... 19.09.08, 20:36
      Odnoszę wrażenie, że jesteś dumny z córki i jej zachowania. Wskazują
      na to wyrażenia, że jest "nieugięta", "bieże sprawy w swoje ręce
      zamiast biec na skargę", to wszystko wyrażenia pozytywne.
      Ciężko będzie zmienić ci jej zachowanie, co do którego wysyłasz
      podświadomy komunikat, że jest dobre i jesteś z niej dumny. Ona to
      czuje, choćbyś mówił coś zupełnie innego.
      Pozdrawiam.
      • dee.angel Re: Jestem załamany... 19.09.08, 20:58
        Mialam dokladnie te same odczucia, szczegolnie ze to tata pisze o corce.
      • alooca Re: Jestem załamany... 19.09.08, 22:21
        To nie tak. Może faktycznie użyłem zdań niepasujących do całości wypowiedzi.

        Wcale nie jestem dumny. Jestem naprawdę załamany i przerażony obecną sytuacją.
        • agasobczak Re: Jestem załamany... 20.09.08, 08:26
          A jakie to ma znaczenie czy tata jest dumny (szczegolnie ze pisze ze nie jest)
          to udzielenia rad? ja nie odnioslam takigo wrazenia a to ze dziecko bierze
          inicjatywe w swoje rece to tylko pogratulowac takiego dziecka. Co innego w jaki
          sposob bierze... Hm... mala juz jest na tyl eduza ze moglaby w inny sposob
          rozladowywac swoje reakkcje.
          Mi nasuwa sie mysl ze jesli zmienila sie paniw przedszkolu to moze corka w taki
          sposob zareagowal na zmiane - ze cos jejnei pasuje w tym ukladzie... Jakas
          przyczyna musi byc. Moze gdyby umieniscic ja w grupie gdzie jest mniej
          prowodyrow bijatyk bylaby to jakas rada?
          Druga racz - to moze w jakis sposb rozladowowyac to napiecie jakie w niej jest?
          Ppoprzez zabawy fizyczne ciwczenia bieganie rowoer? basen? Cos co powodowalo jej
          upust nadmiernej energii? Ni ejstem psychologiem - uprzedzam... wiec to sa moje
          tylko doswiadczenia i obserwacje. Zycze powodzenia i czekam na odpowiedz specjalisty
        • maxxt Re: Jestem załamany... 20.09.08, 08:37
          Trzeba działać. Kwestią czasu jest az córka trafi na sprawniejszego od siebie
          przeciwnika. To jedno. Drugie- jesli sprawy dalej beda toczyc sie w opisanej
          przez ciebie konwencji- córka i wy jako rodzice mozecie miec mase
          nieprzyjemnosci wsród których zwykły gniew rodziców dzieci poszkodowanych bedzie
          problemem najmniejszym.
          Piszesz ze córka nie jest prowodyrem "akcji" i to jest jakis promyk nadziei.
          Natomiast fakt jej ochoczego właczania sie do róznych bitek jest juz
          niepokojacy. Łatwo ulega emocjom, wpływowi chwili, lubi kiedy cos sie dzieje.
          Trzeba nauczyc ją kontrolowac to co robi pod wpływem wydarzen wokół niej. I w
          tym moze pomoc spotaknie z psychologiem- dla niej i równiez dla was. NIe mozna
          liczyc iz zmieni on charakter córki- bo to sie nie stanie nigdy- lecz nauczy ja
          i was jak sobie radzic z problemem. Byc moze wskazana bedzie seria spotkań, byc
          moze terapeuta- najlepiej znalezc osobe sensowna, sprawdzona, podpowie wam
          dodatkowo jakie warto wykonac badania czysto medyczne, które moglyby rzucic
          nieco wiecej swiatła na zrodło kłopotów z zachowaniem. Jedno jest pewne -
          musicie działac- jak najszybciej. Szkoła zbliza sie wielkimi krokami a tam moze
          byc juz bardzo nieciekawie. Z rozmaitych wzgledow.
          • scher Re: Jestem załamany... 20.09.08, 09:48
            maxxt napisała:

            > w tym może pomoc spotkanie z psychologiem

            Uważasz, że podstawowym sposobem wychowywania dziecka jest terapeutyzacja go?
            • maxxt Re: Jestem załamany... 20.09.08, 12:29
              Jezeli rodzice nie radza sobie z wegzekwowaniem okreslonych, prawidłowych
              zachowan u dziecka- jak najbardziej jest potrzeban pomoc fachowca. Dziecku i/lub
              im (tak jak wczesniej napisalam). Dziewczynka ma 5 lat- najwyzsza pora dzialac
              radykalniej niz dotychczas. dla dobra wszystkich.
          • Gość: Imi Re: Jestem załamany... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 16:14
            maxxt napisała:
            > Trzeba działać. Kwestią czasu jest az córka trafi na
            sprawniejszego od siebie
            > przeciwnika.

            No przepraszam, ale co z dziećmi słabszymi, które teraz są
            poszkodowane? Chyba dobro tych dzieci odeszło za bardzo na dalszy
            plan. Przejmowanie się jedynie "gniewem rodziców poszkodowanych
            dzieci" jest nieporozumieniem.
            Zdajecie sobie sprawę co taki mały agresor może zrobić z psychiką
            innych dzieci? Moje dziecko wycofało się przez agresywnego
            rówieśnika. Parę miesięcy stopniowo przełamywaliśmy barierę w
            kontaktach z innymi dziećmi. Bo dzieci wywoływały atak histerii. I
            było na tyle źle, że sugerowano nam, że dziecko ma zachowania
            autystyczne! Teraz jest juz Ok, ale tylko dzięki naszej pracy.

            Jeżeli chodzi o problem opisany wyżej. W prywatnym przedszkolu,
            które powstało w mojej okolicy dzieci w grupach są w różnym wieku.
            Słyszałam dużo dobrego o takiej metodzie. Kontakt starszych dzieci z
            maluchami wywołuje u nich zachowania "opiekuńcze", wyciszenie się.
            Może ktoś jeszcze słyszał o takiej metodzie?
            Poza tym moim zdaniem na pracę z psychologiem nie jest za wcześnie.
            Działajcie, może nawet poszukajcie innego przedszkola.
            Trzymam kciuki!
        • dee.angel Re: Jestem załamany... 20.09.08, 10:37
          Piszesz, ze jest sprawna fizycznie, moze zapisac ja na jakies zajecia ze sztuk
          walki, ktore lacza sie z filozofia obrony slabszego i nie atakowania bez
          potrzeby? Przy dobrym mentorze to mogloby pomoc, a jednoczesnie nie
          zdezorientowaloby jej - bo w koncu jesli ktos ja szczypie to ma prawo sie
          bronic, tylko ze ta jej obrona idzie za daleko... Moze sprobujcie cos takiego
          znalezc, nie znam sie na tym, judo moze?
    • mskaiq Re: Jestem załamany... 20.09.08, 11:13
      Mysle ze dziecko wierzy ze jej postepowanie jest sluszne. Ona wierzy
      ze nalezy byc agresywna, ze nie nalezy dzielic sie zabawkami, ze
      silniejszy wygrywa.
      Przyczyn tego moze byc wiele, duzo zalezy od tego co oglada w
      telewizji, brak reakcji na jej zachowanie ze strony rodzicow albo
      wygrywanie tego co chce przez agresje.
      Mozesz zmienic jej zachowanie ale musisz nauczyc ze agresja jest
      zlem, ze nie rozwiazuje problemow a je poglebia.
      Jej agresja w pozniejszym wieku bedzie oznaczala odrzucenie przez
      inne dzieci bo nikt nie bedzie sie chcial bawic z nia.
      Musisz znales argumenty aby ja przekonac, to sie da zrobic, jesli
      zrozumie. Nigdy nie probuj tlumaczyc kiedy jest negatywna, staraj
      sie rozmawiac i tlumaczyc kiedy jest pozytywna bo wtedy slucha.
      Kiedy jest zla albo agresywna nie slucha argumentow.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • ewa.ulrich-zaleska Re: Jestem załamany... 20.09.08, 15:44
      Witam
      Zastanawiam się nad pewnymi kwestiami:
      - rozumiem, że córcia jest żywym dzieckiem ale nie napisał Pan jak
      radzi sobie z emocjami
      - w jaki sposób wyglądają u was w domu normy i zasady i oczywiście
      egzekwowanie ich?
      Na odległość będzie mi bardzo trudno przekazać odpowiednie sposoby
      postępowania z córcią – bez poznania całej sytuacji rodzinnej i
      oczywiście córci nie jestem w stanie tego zrobić.
      Proponuje skontaktować się z psychologiem przedszkolnym lub innym
      który pomorze Wam w poznaniu i stosowaniu takich interwencji
      wychowawczych które pomogą rozwiązać całą sytuacje.
      Pozdrawiam
      E u-Z
      • scher Re: Jestem załamany... 21.09.08, 19:37
        ewa.ulrich-zaleska napisała:

        > który pomorze Wam

        Auć! Bolało! ;-)
    • Gość: rozalia Re: Jestem załamany... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.08, 16:50
      Czesc.
      Przeczytalam Twoja wypowiedz i jakbym zobaczyla siebie 20 lat temu :-)
      Tak samo zbuntowana, tak samo agresywna i nieustepliwa. Mialam swoj swiat, a w
      nim moje zasady. Byla silna, wiec oddawalam. Nie lubilam, kiedy dzieci
      przyczepiaja sie do mnie itd. Uciekalam z przedszkola, robilam niedozwoloone
      rzeczy, nigdy nie uczestniczylam w zabawach w kolku z innymi, bo to bylo nudne.
      Moj syn jest podobny, ale nie bije nikogo.
      A teraz wyjasnie dlaczego.
      Mysle, ze znaczna czesc, to geny :-) Po prostu bunt, bunt, bunt. Do tej pory nie
      lubie kiedy ktos mowi mi co mam robic. Sama wiem dobrze i radze sobie swietnie.
      Nie nadstawiam policzka, ale tez nie bije sie z nikim, po prostu trzymam sie
      swojego zdania, jesli wiem, ze mam racje. Zaprzeczenie traby zyciowej, ot co.
      A inna sprawa, to wychowanie. U mnie to bylo wychowanie totalnie liberane.
      Mialam prawo do swojego zdania, podejmowalam wazne decyzje z rodzicami, o sobie
      sama decydowalam od najmlodszych lat, mialam prawo byc niegrzeczna wobec
      starszych (czyli jak kogos nie lubilam, a konkretnie mojej nauczycielki, to nie
      mowilam dzien dobry), nikt mnie nie zmuszal, czulam sie panem siebie i
      odrzucalam bezsensowne zasady. Taka siebie pamietam. A teraz? Wyroslam na
      kulturalna, mila osobke. Ale ciagle mam swoje zdanie, ten nonkonformizm itd :-)
      Bedzie dobrze. Dodam, ze nie zgadzam sie z panujaca w psychologii ideologia, ze
      tylko autorytatywne wychowanie jest dobre. szacunek, ponizanie sie itd. Mysle,
      ze najwazniejsze jest szanowanie dziecka i jego zdania i nie zmuszanie, ale
      tlumaczenie.
      • Gość: rozalia Re: Jestem załamany... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.08, 16:53
        przepraszam, napisalam "ponizanie sie", mialam na mysli, ze wychowanie
        autorytatywne nie ma samych +++, z perspektywny zbuntowanego dziecka, w tym
        wychowaniu rowniez jest przymus, a to pociaga za soba poczucie dziecka, ze
        poniza sie ono
        • Gość: taka sama Re: Jestem załamany... IP: *.devs.futuro.pl 22.09.08, 22:27
          ja tez taka byłam, chlopcy chodzili pod sciana gdy tylko
          szłam.Wystarczyło, ze ktorys sie nie tak popatrzył, nie mowiac ze
          gdy ktoryc cos powiedział...i zaczynała sie miazga-judo, kun fu
          etc...
          Ulubiona zabawa przed blokiem - cyrk, w roli głownej i jedynej JA i
          moj kolega, ktory byl rzucany, podrzucany, krecony - az jego mama
          zabronila mu sie ze mną kolegowac....:)
          Wazne zeby nie przylgnela do Niej łatka "tej łobuziary" choc wiem,
          ze tak naprawde to Wasz Aniołek - ale ludzie są starszni!
          I nawet gdy już z tego wyrosnie to jak cos bedzie nie tak to bedzie
          ze przeciez "ona zawsze taka była"....
          Choc mnie to ominelo to znam taki przypadek. Choc nic nie zrobil to
          i tak bylo na niego bo przeciez "niegrzeczny" byl kiedys!
          Oczywiscie mowie to z absolutnie dobrego serca a nie z jakims
          przekąsem, zreszta podejrzeam, ze za 2 lata to ja taki temat bede
          poruszac na forum, bo moja Corka zapowiada sie na niezłe ziółko.
          Napewno wyrosnie a jednego mozecie byc pewni, ze tak jak ja zawsze
          spadnie na 4 lapy, osiagnie w zyciu wszystko co zapragnie, poradzi
          sobie wszedzie i ze wszystkim!
          Wiadomo poki co trzeba "tepic" takie zachowanie :) i zycze Wam
          rozsądnych ludzi wokól Was...
          Pozdrawiam
          • mamus-ia111 Re: Jestem załamany... 27.09.08, 12:23
            mam ten sam problem z 4letnim chlopcem,ale po przeczytaniu kilku oststnich
            wypowiedzi zrobilo mi sie lzej na duszy.I co najwazniejsze zaczelam przypominac
            sobie jak bylam mala i chlopczyk mnie wkurzyl to rzucilam mu wielki kamien na
            stope,za kare.Odziedziczyl po mnie.Mimo wszystko ja zamierzam wybrac sie do
            psychologa,moze pomoze...pozdrowionka Kasia
    • alooca Re: Jestem załamany... 24.09.08, 22:24
      Dzięki wszystkim za słowa otuchy. Doszliśmy wspólnie z wychowawczynią do wniosku, że na psychologa jest jeszcze za wcześnie.

      Narazie trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać...

      Jest jeszcze możliwość przeniesienia naszego "aniołka" do drugiej grupy, ale z tym też narazie zaczekamy.

      Sytuacja się póki co uspokaja.

      Dzięki jeszcze raz.
    • Gość: yoolacoola Re: Jestem załamany... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.08, 15:58
      pewnie to nie jest poprawne i może ktoś się ze mną nie zgodzić, ale ja tam bym się cieszyła gdyby moja córka stawiała czoło urwisom, które by ją zaczepiały i nie pozwalała sobie w kasze dmuchać. W końcu to nie ona zaczyna a jest to odpowiedź na agresje fizyczną ze strony innych dzieci. Wiem, wiem, nie można dzieci zachęcać do tego typu zachowań i pewnie trzeba pokazywać inne sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach, ale, jak mówie, w głębi ducha bym się cieszyła.
    • steffa Re: Jestem załamany... 07.10.08, 02:49
      Czy cørka agresywna jest tylko w przedszkolu?
      Co na to 'panie'?
      Zastanawiają mnie 'akcje spod bloku', czemu po utarczkach słownych dochodzi do
      rękoczynów? U 5-latków to rzadkie.
    • deela Re: Jestem załamany... 12.10.08, 01:17
      jedyne czego NIE widze w twoim poscie to KAR
      karacie ja jakos? zapewne nieskutecznie, to duze dziecko, nie musi pono0sic kary
      od razu po przewinieniu - tak jak sytuacje w przedszkolu, moze w domu po
      wytlumaczeniu jej za co jest karana - i kara musi byc DOTKLIWA i KONSEKWENTNA
      szczerze? uwazam ze macie rozwydrzonego bachora a nie dziecko
      • nika_6 Re: Jestem załamany... 12.10.08, 09:14
        BACHORA NO TRZY RAZY CZYTALAM CZY DOBRZE ROZUMIEM...CHYBA COS CI SIE
        POMYSLILO TAKIE SLOWAAAA!!!!!!!!!!!!!!!
        gdyby to bylo moje forum to bym cie wywalila za takie slowa...kazde
        dziecko jest dobre nie ma zlych dzieci...a to ze jedne w mniejszy
        lub wiekszy sposob daja nam w kosc no coz...moj synek ma 2,5 roku
        mam z nim duze problemy bo kacper strasznie gryzie jest agresywny w
        zlobku rodziec skarza ze ich maluchy pogryzione i wogole co chwile
        na dywaniku u kierowniczki...ja jako mama wiem ze cos jest nie tak i
        poszlam z nim do psychologa obecnie jest diagnozowany przez poradnie
        od listopada zaczyna terapie...najwazniejsze jest to by byc czujnym
        to wy rodzice znacie swoje dziecko i wiecie kiedy trzeba udac sie do
        specjalisty tym bardziej ze to nie zaszkodzi a moze pomoc...a kiedy
        specjalista stwierdzi ze to nie jest nic zlegoi bedziecie
        przynajmniej spokojni duchem a i rady takiego specjalisty co do
        wychowania sa czasem zlotem bo pomagaja nam w postepowaniu z naszym
        kochanym dzieckiem no i pamietajcie wasze dziecko musis czuc sie
        zawsze przez was kochane...i zamiast ciaglego upominaia powiedzmy ze
        je kochamy ze jest dla nas juz na tyle dorosle ze nie powinno tak i
        tak robic ale nie pietnujmy jego zlych zachowan bo one w nim wyrosna
        ja zawsze kiedy sa zle dni mowie sobie wszytskie dzieci sa dobre nie
        ma dzieci zlych
        • Gość: Magda Re: Jestem załamany... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.08, 10:51
          nika_6, piękne słowa :)
          A Panu życzę dużo cierpliwości, sama teraz przechodzę przez okres agresywności
          16 miesięcznej córki i wiem, że trzeba dużo cierpliwości.
        • deela Re: Jestem załamany... 12.10.08, 15:58
          bachor bachor bachor
          rozwydrzony rozpuszczony agresywny i bez zadnych barier
          a to nie twoje forum na twoim bym nie pisala zapewne juz widzac jaki poziom
          reprezentue
          ja tez mam dwulat,a bije nas po twarzy gryzie itd mamy swoje metody na oduczanie
          go tego w koncu zrozumie ze tak sie nie robi tym bardziej ze jego nikt nie bije,
          metod opisywac nie bede, sa standardowe i nie o tym jest ten post
          i nie porównujcie 16 m-cznka,a 2latka czy nawet 2,5 latka- dziecka ktore dopiero
          uczy sie granic jakie ma w zyciu i swiecie z rozwydrzona pieciolatka ktora owe
          granice juz dawno powinna takie granice znac i ich przestrzegac pod grozba
          wlasnie - odpowiedniej KARY
          mozna isc do specjalisty - ale tu by sie bardziej superniania przydala -
          superiania nie wychowuje dzieci tylko rodzicow, ja sadze ze tu raczej rodzicom
          potrzebna jest pomoc bo juz widac ze ponosza porazke wychowawcza
          • nika_6 Re: Jestem załamany... 13.10.08, 18:09
            wiesz jesli twoje metody wychowania polegaja na tym ze dziecko zle
            sie zachowuje i jest bachorem to wspolczuje twojemu dziecku...wiesz
            jak masz takie super metody to podziel sie nimi bo ja mam dziecko
            ktore gryzie i jest agresywne jesli masz takie zlote srodki to ja
            chetnie sobie zapozycze...
            • deela Re: Jestem załamany... 13.10.08, 20:48
              poczytaj troche o rozwoju dziecka albo odp pani ekspert to sie dowiesz jakieto
              metody
              reszty nie chce mi sie komentowac
              a wspolczucie mojemu dziecku sobie daruj :F
    • hon-za1 Re: Jestem załamany... 13.10.08, 19:12
      Witam serdecznie. Pański problem jest niełatwym problemem-
      zwarzywszy,że córka jest jeszcze maluchem. Jestem osobą, która
      zajmuje się rozwiązywaniem problemów związanych z dziećmi-
      najważniejsza jest wspólna rozmowa, kontakt z dzieckiem, jak również
      z ekspertem- psychologiem. chciałabym z panem porozmawiać na temat
      państwa problemu z córką. Mój e- mail bach80@wp.pl pozdrawiam, mam
      nadzieję ,że będziemy w kontakcie
      • nika_6 Re: Jestem załamany... 14.10.08, 15:29
        popieram hon-za1 specjalista nie zaszkodzi a wiele moze
        podopowiedziec...
        a czytam odpowiedzi wszytskich i nigdy nie spotkalam sie z takim
        nazewnictwem dzieci bachor czytam to forum bo moj zawod dotyczy
        dzieci i chyba nikt by nie chcial wyslac dziecka do szkoly czy
        przedszkola gdzie pani dzieci z problemami nazywa bachorami dlatego
        daruj sobie to nazwnictwo i nie nazywaj innych dzieci bachorami...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka